Sprzedaż danych Cloud Technologies wzrosła w marcu o 28% rdr. Data Curation nowym motorem wzrostu

Cloud Technologies, notowana na głównym rynku GPW spółka technologiczna działająca na globalnym rynku danych dla reklamy internetowej, zwiększyła w marcu 2026 r. sprzedaż danych do kluczowych klientów o 28 proc. rdr. To kolejny miesiąc z wysoką, dwucyfrową dynamiką wzrostu w kluczowym obszarze działalności Spółki. Około 80% przychodów Cloud Technologies pochodzi z rynku USA.

– Pierwsze miesiące 2026 r. potwierdzają, że przejście na sprzedaż danych pod własnymi brandami było właściwą decyzją strategiczną i przynosi oczekiwane efekty. W pierwszym kwartale br. w każdym miesiącu notowaliśmy ponad 25% dynamikę sprzedaży danych. Spodziewamy się utrzymania tego pozytywnego trendu również w kolejnych miesiącach. Równolegle bardzo dobrze rozwija się Data Curation, nasz nowy produkt zapowiedziany w strategii, który zwiększa potencjał monetyzacji posiadanych przez nas danych i wpływa na raportowaną dynamikę sprzedaży. Wstępne dane za kwiecień pokazują, że przychody z Data Curation mogą stanowić do ok. 15% szacunkowych skonsolidowanych przychodów Grupy za ten miesiąc, podczas gdy w marcu 2026 r. ich udział nie przekraczał 3%. To pokazuje, że nowy produkt zaczyna generować przychody o skali istotnej z punktu widzenia całej grupy kapitałowej i może stać się jednym z ważnych motorów wzrostu w kolejnych okresach – mówi Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Przyjęta w lutym 2026 r. Strategia 2026+ zakłada dalszy rozwój sprzedaży danych przy utrzymaniu wysokiej rentowności biznesu. Jednym z kluczowych elementów strategii jest odejście od modelu white-label na rzecz sprzedaży danych pod własnymi markami, co ma zwiększać skalę biznesu, poprawiać ekonomię sprzedaży i rozszerzać rynek adresowalny.

Cloud Technologies zamierza dalej rozwijać kanały sprzedaży, zwiększać obecność na globalnych platformach reklamowych oraz przyspieszać wzrost zarówno organicznie, jak i poprzez partnerstwa i akwizycje. Jednym z nowych motorów wzrostu jest produkt Data Curation, który łączy sprzedaż danych i mediów, otwierając spółce dostęp do nowej kategorii klientów, w tym globalnych agencji reklamowych. Zgodnie z opublikowanym raportem bieżącym, według wstępnych danych sprzedażowych za kwiecień 2026 r. przychody z Data Curation mogą stanowić do ok. 15% szacunkowych skonsolidowanych przychodów Grupy za ten miesiąc. Dla porównania, w marcu 2026 r. udział przychodów z tego produktu w skonsolidowanych przychodach Grupy nie przekroczył 3%. Produkt Data Curation stanowi nowy obszar sprzedaży rozwijany w ramach Strategii 2026+, a jego wzrost jest niezależny od pozostałej działalności Spółki. Dane te mają charakter szacunkowy i mogą ulec zmianie po otrzymaniu kompletu raportów sprzedażowych oraz zakończeniu procesu zamknięcia danych sprzedażowych za kwiecień 2026 r.

Realizacja Strategii 2026+ może przyczynić się do wzrostu sprzedaży danych* przez Cloud Technologies do poziomu 16 – 18 mln USD w 2026 roku oraz 18 – 24 mln USD w 2027 roku przy utrzymaniu wysokiej rentowności biznesu. Strategia zakłada także kontynuację redystrybucji kapitału do akcjonariuszy poprzez politykę dywidendową (ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA za dany rok) oraz skup akcji własnych (250.000 sztuk akcji własnych).

Wpisując się w te założenia, zarząd Cloud Technologies rekomenduje wypłatę dywidendy w wysokości 1,1 PLN na akcję oraz kontynuację skupu akcji własnych. O przeznaczeniu zysku i dalszych działaniach w tym zakresie zdecyduje walne zgromadzenie zaplanowane na 8 czerwca 2026 r.

Akcjonariusze będą również głosować nad proponowanym programem motywacyjnym dla wybranych kluczowych członków zespołu. Program zakłada możliwość objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD. W ocenie Spółki program będzie dodatkowym akceleratorem i źródłem motywacji dla kluczowych członków zespołu do dalszej intensywnej pracy nad zwiększaniem skali działalności Cloud Technologies, realizacją ambitnych celów strategicznych oraz budową długoterminowej wartości dla akcjonariuszy.

Raportowany przez spółkę co miesiąc wskaźnik dynamiki sprzedaży danych obejmuje sprzedaż danych do kluczowych klientów Cloud Technologies i jest wyrażony w USD. Natomiast w raportach okresowych spółka prezentuje dane w PLN, a zatem na raportowane dynamiki wpływ mają różnice kursowe.

*Przedstawione w niniejszym dokumencie wartości przychodów stanowią cel postawiony przez Zarząd Spółki w związku z wdrożeniem i realizacją zaprezentowanych planów rozwoju. Założenia te nie stanowią prognozy.

LPG zyskuje mimo braku dotacji. Liczba przydomowych zbiorników rośnie o 10% rocznie

Pomimo usunięcia dofinansowania dla kotłów gazowych z programu Czyste Powietrze, liczba przydomowych zbiorników LPG rośnie w tempie 10% rocznie. Według danych Urzędu Dozoru Technicznego liczba takich zbiorników w 2025 r. sięgnęła 172 tys. Segment ogrzewania komunalnego na terenach wiejskich i pozbawionych dostępu do sieci gazowniczej jest kluczowy w walce o czyste powietrze, bo Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej z tak wysokim, blisko 20-proc. udziałem węgla w zużyciu energii przez gospodarstwa domowe i 2 mln „kopciuchów”.

Smog należy do najważniejszych problemów cywilizacyjnych, z jakimi zmaga się obecnie Polska. Według Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, corocznie przyczynia się on do śmierci ok. 40 tys. Polaków i w szczególnie zanieczyszczonych miejscowościach może skracać życie nawet o 3,5 roku.

Zgodnie z wynikami realizowanego przez pracownię SW Research badania Ekobarometr z 2025 r., 82% Polaków uznaje smog za poważne zagrożenie dla zdrowia.Smog jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia ludzi

Smog powodowany jest przede wszystkim przez tzw. „kopciuchy”, starego typu piece wykorzystujące paliwa stałe. Zgodnie z danymi z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków z maja 2026 r., w 6,3 mln budynków pozostało nadal 2 mln tzw. „kopciuchów” – pozaklasowych źródeł ogrzewania na paliwa stałe, niespełniających żadnych norm efektywności energetycznej.

– Od momentu uruchomienia programu „Czyste Powietrze” gaz płynny oraz gaz ziemny stały się ważnym sojusznikiem polityki rządowej w walce o poprawę jakości powietrza. – mówi Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny POGP – Niezależnie od pojawiającej się krytyki tego programu, warto odnotować jego sukcesy: w okresie od września 2018 r. do grudnia 2025 r. sfinansowano wymianę ok. 895 tys. urządzeń grzewczych, znacząco przyczyniając się do redukcji emisji zanieczyszczeń. Ponad 280 tys. z zainstalowanych urządzeń stanowiły nowoczesne kotły gazowe, w tym kotły na LPG.

Urządzenia grzewcze sfinansowane z Programu Czyste Powietrze (2018-2025)

Urządzenia grzewcze sfinansowane z Programu Czyste Powietrze

Początkowo (2018–2022) kotły gazowe kondensacyjne odpowiadały za ok. 40% wszystkich wniosków, przy udziałach powietrznych pomp ciepła i kotłów na biomasę na poziomie odpowiednio 20% i 15%. W marcu 2025 r. wznowiono nabór wniosków do programu Czyste Powietrze na nowych zasadach, w których zabrakło dofinansowania na wymianę tzw. „kopciuchów” na kotły gazowe. Po wznowieniu programu kotły na biomasę (głównie na pellet i drewno) osiągnęły pod koniec 2025 r. udział przekraczający 70% wniosków o dofinansowanie.

Wyłączenie kotłów gazowych z programu Czyste Powietrze było zresztą dużym rozczarowaniem dla Polaków. 51,5% respondentów uważa, że kotły gazowe powinny być nadal dofinansowywane ze środków publicznych – na wsiach takich wskazań jest jeszcze więcej. 52,7% Polaków ocenia, że wymiana kotłów węglowych na kotły zasilane gazem LPG przyczynia się do poprawy jakości powietrza i ograniczenia smogu – i ten odsetek wzrósł w 2025 r. wobec badania z roku poprzedniego.wymiana

Kotły gazowe stanowią dziś największy odsetek spośród zainstalowanych w Polsce źródeł ciepła (5 mln, 28% wszystkich). Do dziś w wielu województwach, zwłaszcza słabiej zurbanizowanych, dominują urządzenia grzewcze na paliwa stałe –
w kujawsko-pomorskim, lubelskim, podlaskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim. To właśnie te regiony stanowią największe wyzwanie transformacji ciepłownictwa, zwłaszcza, gdy nowe regulacje promują ogrzewanie kotłami biomasowymi.

– Warto przypomnieć, że w przypadku kotłów gazowych, emisje pyłów są ok. 22 razy mniejsze niż przy spalaniu peletu i aż 50 razy mniejsze niż przy spalaniu węgla. – dodaje Bartosz KwiatkowskiW przypadku rakotwórczego benzo(a)pirenu, jego emisja ze spalania gazu jest 325 razy mniejsza, niż w przypadku peletu i 1000 razy mniejsza niż w przypadku węgla. Jeden dom ogrzewany węglem zanieczyszcza powietrze bardziej niż cała ulica ogrzewana gazem.

Co ciekawe, w świetle prawa europejskiego kotły na biomasę traktowane są jako nieemitujące gazów cieplarnianych, choć zarazem generują znacząco wyższe emisje szkodliwych dla zdrowia człowieka związków w postaci pyłów PM, benzo(a)pirenu, tlenku siarki (SOx) czy tlenku azotu (NOx) niż ma to miejsce w przypadku kotłów gazowych.

Wskaźniki zanieczyszczeń emitowanych przy spalaniu paliw w kotłach opałowych według wartości energetycznej (g/GJ)

Zanieczyszczenia Kotły gazowe Kotły węglowe
w ekoprojekcie
Kotły biomasowe
w ekoprojekcie
Pył PM2,5 0,5 25 11
CO2 57 650 104 526 124 654
Czad 30 515 375
Tlenki azotu 40 185 83
Benzo(a)piren 8 x 10-7 8,5 x 10-4 2,6 x 10-4

Szerzej o porównaniu emisyjności kotłów grzewczych można przeczytać na stronie http://www.ogrzewaniedladomu.pl/.

Wstrzymanie dofinansowania dla kotłów gazowych nie zmniejszyło popularności ogrzewania gazem LPG. Według danych Urzędu Dozoru Technicznego średnie roczne tempo przyrostu liczby instalacji zbiornikowych 2022-25 sięgnęło 10%, a na koniec 2025 r. zarejestrowanych w Polsce było 172 tys. takich instalacji. Najwięcej w województwach o znaczącej proporcji ludności wiejskiej – mazowieckim (48,3 tys.), łódzkim (23,4 tys.) oraz wielkopolskim (14,2 tys.). Według danych GUS ok. 70% mieszkańców Polski mieszka na obszarach zgazyfikowanych. W przypadku miejscowości położonych poza zasięgiem sieci gazowniczej mieszkańcy stoją przed wyborem paliw stałych (węgla lub biomasy) z jednej strony, a niskoemisyjnych (pomp ciepła i gazu płynnego LPG) z drugiej.

Efektywna transformacja ogrzewnictwa, której podstawowym celem powinna być eliminacja problemu smogu i poprawa jakości powietrza, wymaga wykorzystania całego miksu technologii niskoemisyjnych. Gaz płynny oraz wkrótce odnawialny biopropan mogą odegrać istotną rolę jako rozwiązanie uzupełniające, szczególnie tam, gdzie elektryfikacja pozostaje utrudniona ze względów technologicznych lub ekonomicznych – na terenach wiejskich i trudno dostępnych.

Branża grzewcza apeluje o realistyczną transformację: pełna elektryfikacja ogrzewania dziś niemożliwa

18 maja 2026 r. w Centrum Prasowym PAP w Warszawie odbyła się konferencja zorganizowana przez Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG), Polską Organizację Gazu Płynnego (POGP) oraz firmę Termet S.A. poświęcona przyszłości ogrzewnictwa, bezpieczeństwu energetycznemu i walce z niską emisją. Eksperci branży zgodnie podkreślali, że pełna elektryfikacja ogrzewania nie jest dziś możliwa, a kluczową rolę w transformacji powinny odegrać technologie hybrydowe oraz paliwa gazowe – w tym LPG, biometan i wodór.

Konferencja zatytułowana „Czy Polska może odejść od gazu? Bezpieczeństwo energetyczne, czyste powietrze i realistyczna transformacja” zgromadziła przedstawicieli branży grzewczej i gazowej, którzy odnieśli się do kierunku europejskiej transformacji energetycznej, wpływu regulacji UE na rynek urządzeń grzewczych oraz wyzwań związanych z bezpieczeństwem energetycznym Polski. Punktem wyjścia do dyskusji były także wnioski z debaty „Rola LPG w transformacji energetycznej”, która odbyła się w kwietniu b.r. Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Janusz Starościk, Prezes Zarządu SPIUG, Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Generalny POGP, oraz Damian Majer, Prezes Zarządu Termet S.A., zgodnie wskazywali, że transformacja energetyczna musi uwzględniać realne możliwości infrastrukturalne, ekonomiczne i społeczne. Zdaniem uczestników konferencji odejście od paliw kopalnych powinno odbywać się etapowo, przy zachowaniu neutralności technologicznej i wykorzystaniu różnych źródeł energii – szczególnie w sektorze ogrzewnictwa.

Transformacja energetyczna wymaga neutralności technologicznej

Janusz Starościk, Prezes Zarządu SPIUG, skoncentrował swoje wystąpienie na wpływie europejskich regulacji klimatycznych na przemysł grzewczy i przyszłość systemów ogrzewania. Podkreślił, że całkowite odejście od gazu nie jest obecnie ani realistyczne, ani korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Europy.

Prezes SPIUG zwrócił uwagę, że unijna dyrektywa EPBD przewiduje istotną rolę technologii hybrydowych oraz urządzeń przystosowanych do wykorzystania paliw odnawialnych, takich jak biometan czy wodór. Jego zdaniem przyszłość rynku należy do systemów łączących różne źródła energii – pomp ciepła, fotowoltaiki oraz nowoczesnych urządzeń gazowych.

Janusz Starościk podkreślił również znaczenie neutralności technologicznej. Zdaniem SPIUG regulacje powinny koncentrować się na efekcie środowiskowym, a nie na eliminowaniu konkretnych technologii. Obecnie najbardziej racjonalnym rozwiązaniem są nowoczesne instalacje hybrydowe, które pozwalają jednocześnie ograniczyć emisję, zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii oraz utrzymać akceptowalne koszty ogrzewania.

LPG jako paliwo przejściowe i narzędzie walki ze smogiem

Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Generalny POGP, przedstawił społeczne konsekwencje transformacji energetycznej oraz rolę LPG w ograniczaniu niskiej emisji. Zwrócił uwagę, że Polska nadal należy do krajów UE o wysokim udziale paliw stałych w ogrzewaniu gospodarstw domowych, co bezpośrednio przekłada się na problem zanieczyszczenia powietrza. W tym kontekście LPG może być racjonalnym paliwem przejściowym – szczególnie na terenach pozbawionych dostępu do sieci gazowej – ponieważ pozwala ograniczać emisję pyłów i przyspieszać wymianę przestarzałych źródeł ciepła.

Przedstawiciel POGP podkreślił, że transformacja energetyczna nie może odbywać się kosztem gospodarstw domowych i powinna uwzględniać zarówno możliwości finansowe mieszkańców, jak i dostępność infrastruktury. Przywołał także wyniki Ekobarometru, badania realizowanego corocznie przez agencję badawczą SW Research, którego POGP jest partnerem merytorycznym, a zgodnie z którymi Polacy coraz wyraźniej dostrzegają związek między jakością powietrza a zdrowiem i bezpieczeństwem codziennego życia. Ponad 51% respondentów uznało, że kotły gazowe powinny nadal być objęte dofinansowaniem w ramach programu „Czyste Powietrze”. Postawy społeczne pokazują, że transformacja ogrzewnictwa musi uwzględniać nie tylko cele klimatyczne, lecz także realną poprawę komfortu życia mieszkańców oraz ograniczenie kosztów energii.

Pełna elektryfikacja ogrzewania nie jest dziś możliwa

Damian Majer, Prezes Zarządu Termet S.A., mówił o ograniczeniach infrastruktury energetycznej oraz roli gazu i technologii hybrydowych w procesie transformacji energetycznej.

W swoim wystąpieniu podkreślił, że system elektroenergetyczny w Polsce nadal opiera się w dużej mierze na źródłach konwencjonalnych, a dynamiczny rozwój ogrzewania elektrycznego bez równoległej modernizacji sieci może stanowić zagrożenie dla stabilności dostaw energii.

Prezes Termet wskazał, że gaz pozostaje dziś ważnym „paliwem bezpieczeństwa”, stabilizującym system energetyczny szczególnie w okresach niskiej produkcji energii z OZE. Zwrócił również uwagę na potencjał nowoczesnych układów hybrydowych, które pozwalają elastycznie wykorzstywać różne źródła ciepła w zależności od warunków pogodowych, cen energii i możliwości infrastrukturalnych budynków. Jako przykład podał nowoczesne kondensacyjne kotły gazowe z panelami fotowoltaiczno-termicznymi (PVT).  Zdaniem przedstawiciela Termet tego typu rozwiązania są obecnie najbardziej racjonalnym kierunkiem transformacji ogrzewnictwa.

Jednak głównym postulatem Damiana Majera jest prowadzenie transformacji w sposób realistyczny – z uwzględnieniem interesów konsumentów, możliwości technicznych budynków oraz konkurencyjności polskiego przemysłu grzewczego.

Branża apeluje o realistyczną i społecznie odpowiedzialną transformację

Uczestnicy konferencji zgodnie podkreślali, że skuteczna transformacja energetyczna wymaga równowagi pomiędzy celami klimatycznymi, bezpieczeństwem energetycznym oraz możliwościami ekonomicznymi społeczeństwa.

Przedstawiciele branży apelowali o zachowanie neutralności technologicznej w regulacjach krajowych i europejskich, wspieranie technologii hybrydowych oraz uwzględnienie roli paliw gazowych jako niezbędnego etapu przejściowego w drodze do gospodarki niskoemisyjnej.

Eksperci wskazywali również, że walka ze smogiem i modernizacja systemów grzewczych powinny pozostać jednym z priorytetów polityki publicznej, ale tempo zmian musi być dostosowane do realnych możliwości infrastruktury energetycznej i polskich gospodarstw domowych. W ogrzewnictwie, jak w mało której dziedzinie, łatwo o argumenty, że transformacja energetyczna albo będzie sprawiedliwa, albo nie zakończy się powodzeniem.

Rynek biurowy Warszawy coraz bardziej spolaryzowany. Centrum i miejsca poza centrum funkcjonują według odmiennych reguł

Warszawski rynek biurowy w I kwartale 2026 roku coraz wyraźniej potwierdza tezę o jego postępującej polaryzacji. Różnice pomiędzy strefami centralnymi a niecentralnymi widoczne są zarówno po stronie jakości podaży i dostępności powierzchni, jak i aktywności deweloperów. W praktyce oznacza to, że rynek funkcjonuje dziś w dwóch równoległych rzeczywistościach, w których obowiązują odmienne mechanizmy popytu i podaży, wynika z raportu wydanego przez Dział Badań i Analiz AXI IMMO, największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych pt.: „Rynek biurowy w Warszawie w I kwartale 2026 r.”.

Pustostany: wyraźna dysproporcja między centrum a lokalizacjami poza nim

Jednym z najbardziej czytelnych przejawów polaryzacji jest poziom dostępnej powierzchni biurowej. Na koniec I kwartału 2026 roku średni wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 9,5%, jednak wartość ta maskuje istotne różnice pomiędzy poszczególnymi strefami miasta.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań, AXI IMMO, komentuje: „W strefach centralnych współczynnik pustostanów kształtował się na poziomie 6,5%, podczas gdy w lokalizacjach niecentralnych wynosił 12,2%, co oznacza niemal 6 punktów procentowych różnicy. Najwyższe wskaźniki niewynajętej powierzchni odnotowano na Służewcu (18,7%), w rejonie Żwirki i Wigury (15,4%) oraz w korytarzu Alej Jerozolimskich (12,0%)”.

W centralnych lokalizacjach rynek zmaga się z ograniczonym wyborem biur, zwłaszcza w segmencie dużych, jednorodnych metraży. Niska dostępność powierzchni w centrum przekłada się na wzrost konkurencji pomiędzy najemcami oraz presję na czynsze w najlepszych projektach.

Aktywność deweloperów skupiona w centrum

Polaryzacja rynku znajduje również odzwierciedlenie w strukturze nowej podaży i inwestycji realizowanych przez deweloperów. Na koniec I kwartału 2026 roku w Warszawie w budowie znajdowało się ok. 120 000 mkw. powierzchni biurowej, z czego ponad 110 tys. mkw. realizowane było w strefach centralnych, podczas gdy na lokalizacje poza centrum przypadało zaledwie ok. 4 tys. mkw. To w praktyce oznacza niemal całkowitą koncentrację nowej podaży w centrum miasta. Natomiast 120 000 mkw. powierzchni biurowej w budowie oznacza spadek aktywności deweloperskiej o 46% rok do roku.

Emilia Trofimiuk, AXI IMMO, wyjaśnia: „Brak jest nowych budów w strefach niecentralnych, co potwierdza selektywne podejście deweloperów i koncentrację kapitału w lokalizacjach o najwyższym potencjale popytowym oraz prestiżowym charakterze”.

W tej części miasta skupiają się największe i najbardziej zaawansowane projekty biurowe, takie jak AFI Tower (ok. 50 000 mkw.), realizowany przez AFI Europe w ramach kompleksu Towarowa 22 na Woli, z planowanym ukończeniem w 2028 roku, Skyliner II dewelopera Karimpol w rejonie Ronda Daszyńskiego, a także Upper One firmy Strabag Real Estate przy al. Jana Pawła II.

Emilia Trofimiuk, AXI IMMO, podsumowuje: „Charakterystyczna dla tych realizacji jest duża skala, wysoki standard oraz koncentracja w najbardziej prestiżowych lokalizacjach, co odpowiada na popyt ze strony najemców poszukujących nowoczesnych, reprezentacyjnych powierzchni. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja poza centrum, gdzie aktywność inwestycyjna ma wyraźnie ograniczony zakres i koncentruje się głównie na mniejszych projektach, takich jak Puławska 533, a także na repozycjonowaniu starszych kompleksów biurowych w strefach takich jak Służewiec czy korytarz Alej Jerozolimskich. Tym samym struktura realizowanych inwestycji potwierdza utrwalający się model rynku „dwóch prędkości”, w którym centrum przyciąga kapitał i nowe projekty, natomiast strefy niecentralne pozostają obszarem ograniczonej aktywności deweloperskiej i rosnącej konkurencji cenowej”.

Dwa rynki w jednym mieście

Zestawienie danych dotyczących pustostanów, stawek czynszów oraz aktywności deweloperów i najemców prowadzi do wniosku, że warszawski rynek biurowy coraz wyraźniej funkcjonuje jako rynek dwóch prędkości. W centrum miasta umacnia się segment nowoczesnych, prestiżowych projektów o ograniczonej dostępności powierzchni na wynajem i rosnących stawkach czynszowych. Poza centrum dominują natomiast lokalizacje o wyższym poziomie pustostanów, w których konkurencja opiera się w większym stopniu na cenie oraz elastyczności warunków najmu.

Postępująca polaryzacja sprawia, że zarówno najemcy, jak i właściciele budynków muszą dostosowywać swoje strategie do realiów konkretnej strefy. Różnice pomiędzy centrum a lokalizacjami niecentralnymi przestają być jedynie kwestią adresu – coraz częściej determinują one model funkcjonowania całych segmentów rynku biurowego w Warszawie.

Inwestorzy kierują się do bezpiecznego dolara po załamaniu na rynku obligacji

W wiadomościach finansowych dominowała w ubiegłym tygodniu gwałtowna wyprzedaż na rynkach obligacji na całym świecie.

Kluczowe punkty:

  • Dane z Polski budzą obawy – wzrost zawodzi, a inflacja rośnie.
  • USD umacnia się względem pozostałych głównych walut w obliczu globalnej wyprzedaży na rynku obligacji.
  • Po wysokich odczytach inflacji w USA rynki obstawiają podwyżkę stóp procentowych Fedu w 2026 r.
  • Wojna w Iranie wciąż trwa; stronom nie udaje się wynegocjować porozumienia w kluczowych kwestiach spornych.
  • Andy Burnham staje się faworytem na stanowisko premiera, rynek obligacji w Wlk. Brytanii silnie traci.

Posiadacze obligacji poczuli niepokój przez kumulację szeregu czynników: perspektywy utrzymania się wyższych cen energii na dłużej, dowodów na efekty drugiej rundy inflacji i politycznej niestabilności w krajach takich jak Wielka Brytania. Trudniejsze do oszacowania, obecne jednak wciąż z tyłu głowy każdego inwestora, są brak postępów w redukowaniu deficytów w gospodarkach rozwiniętych i perspektywy niekończącej się emisji nowych papierów dłużnych – trend ten pogłębia wszędzie demografia. Akcje utrzymują swoją stosunkową odporność w obliczu gwałtownego wzrostu rentowności. Inaczej jest w przypadku walut. Wszystkie główne osłabiły się względem dolara, przy czym funt brytyjski i real brazylijski radziły sobie wyraźnie gorzej ze względu na wewnętrzne trudności polityczne.

Kalendarz makroekonomiczny na ten tydzień jest stosunkowo lekki. Oznacza to, że śledzenie reakcji rynku na wyprzedaż obligacji może być pouczające: obligacje znajdą dno i odbiją się czy też ich wyprzedaż będzie trwać w obliczu braku nowych wiadomości? Uwaga skupi się w tym tygodniu na globalnej publikacji wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w czwartek (21.05). Z Wielkiej Brytanii napłyną dane z rynku pracy (wtorek 19.05) i dotyczące inflacji (środa 20.05), najistotniejszym tematem pozostanie jednak niepewna przyszłość premiera Keira Starmera.

PLN

Rynkowe obawy dotyczące przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie osłabiają złotego, który w parze z euro powrócił do okolic 4,25. Lokalne informacje również nie są zbyt zachęcające. W zeszłym tygodniu rozczarowały dane o PKB w I kwartale roku – wzrost o zaledwie 0,5% k/k był o połowę niższy niż w IV kwartale i słabszy od oczekiwanego (0,6–0,7%). Nie są to dane pozytywne, warto jednak pamiętać o niesprzyjających okolicznościach (niskiej aktywności strefy euro, szoku energetycznym oraz mroźnej zimie).

Nie wydaje się, że na tym etapie można mówić o inherentnej słabości gospodarki. Niemniej pewne obawy budzą również szczegółowe dane o inflacji, które poznaliśmy w ostatnich dniach. Mimo osłonowych działań rządowych dynamika cen sięgnęła w kwietniu 3,2%. Uwagę zwracają dynamiczny wzrost cen w kategorii „informacja i komunikacja”, bardzo silny transportu lotniczego oraz podbicie inflacji bazowej (3,0%).

W tym tygodniu zwrócimy uwagę na dane z rynku pracy w kwietniu (szczególnie płace – ciasność rynku pracy ma kluczowe znaczenie w kontekście ryzyka występowania efektów drugiej rundy), dotyczące produkcji przemysłowej oraz inflacji producenckiej (czwartek 21.05). Normalnie te ostatnie nie spotkałyby się z dużym zainteresowaniem, ale w obliczu szoku energetycznego i ogromnego zaskoczenia w analogicznych danych z USA zyskują na znaczeniu – choć konsensus zakłada odczyt na lekkim minusie, nie można wykluczyć, że po blisko trzech latach zobaczymy wyjście z deflacji cen producenckich.

EUR

Wyprzedaż obligacji rozprzestrzeniła się na krótki koniec amerykańskiej krzywej rentowności, co oznacza, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni różnica między stopami procentowymi po obu stronach Atlantyku nie kurczyła się dalej. Uważamy to za jeden z czynników napędzających niedawne osłabienie się euro względem dolara. Kolejne dwa to naturalna ucieczka inwestorów do bezpiecznych aktywów spowodowana wojną w Iranie oraz fakt, że skok cen energii wydaje się uderzać w europejską gospodarkę znacznie silniej niż w amerykańską.

Wyczekujemy wstępnych wskaźników PMI za maj (czwartek 21.05), by przekonać się, czy wzrost cen energii ma stały wpływ na aktywność biznesową w bloku. Ekonomiści prognozują niewielki wzrost wskaźnika zbiorczego, lecz do poziomów spójnych wciąż z kurczeniem się gospodarki. Podejrzewamy, że II kwartał będzie okresem faktycznej stagnacji, nie można też jednak wykluczyć scenariusza, w którym dynamika wzrostu będzie w tym czasie ujemna.

USD

Kilka nieprzyjemnych niespodzianek w publikacji danych w USA w kwietniu wzmocniło wyprzedaż na rynku obligacji, która rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii. Inflacja konsumencka wzrosła silniej, niż oczekiwano, a presja cenowa wydaje się rozlewać z sektora energetycznego na wskaźnik bazowy. Ceny producenckie również mocno przebiły prognozy, jako że presja inflacyjna rozprzestrzenia się po łańcuchu dostaw. Rozmowy o obniżkach stóp procentowych w USA niemal całkowicie ustały, rynki są zaś coraz bardziej pewne, że kolejnym ruchem będzie ich podwyżka – główną niepewnością jest to, kiedy dokładnie do niej dojdzie.

Istotnym aspektem trwającej wyprzedaży obligacji jest to, że wyceniana przez rynki inflacja w dalszym okresie zaczyna rosnąć, co jest niepokojącym rozwojem sytuacji dla Rezerwy Federalnej. W ubiegłym tygodniu oficjalnie powołano nowego prezesa FOMC Kevina Warsha, który po raz pierwszy poprowadzi posiedzenie Fedu w czerwcu. Uważamy, że trudno mu będzie przeciągnąć na swoją stronę jakichkolwiek jastrzębi, co oznacza, że główną obawą inwestorów stanie się prawdopodobnie jego dążenie do rezygnacji z forward guidance.

GBP

Wyprzedaż na rynku obligacji rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii przez obawy, że – po porażce Partii Pracy w wyborach lokalnych – gabinet Starmera zastąpi jeszcze bardziej nieodpowiedzialny pod względem fiskalnym rząd, szybko rozprzestrzeniła się jednak na inne gospodarki G10. W związku z tym funt osłabił się w ubiegłym tygodniu względem pozostałych głównych walut. Jedynym pocieszeniem dla niego jest to, że dane gospodarcze utrzymują się na całkiem niezłych poziomach. W I kwartale gospodarka rosła w tempie 0,6%, a wskaźniki PMI jak dotąd pokazują dość ograniczony wpływ niepewności związanej z wojną w Iranie.

Szereg danych publikowanych w tym tygodniu będzie testem dla tej narracji. Wyczekujemy szczególnie reakcji zaufania przedsiębiorców na niestabilność polityczną. Funt doświadczył tak silnej wyprzedaży, że jego wycena uwzględnia już znaczną niestabilność polityczną, niemniej nowy zwrot rządu w lewo prawdopodobnie jeszcze by ją pogłębił. Andy Burnham, Burmistrz hrabstwa Wielki Manchester, który najpierw będzie musiał wygrać wybory w Makerfield, jest obecnie faworytem bukmacherów do zastąpienia Starmera. Biorąc pod uwagę zarówno jego poparcie dla wyższego zadłużenia i podatków, jak i wcześniejsze wypowiedzi, w których bagatelizował potrzebę podporządkowywania się rządu rynkowi obligacji, uważamy, że jego wybór byłby najgorszym scenariuszem dla obligacji rządowych i funta.

Informacje zawarte w niniejszym dokumencie służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady.

GUS: administracja publiczna przyspiesza cyfryzację. Rośnie rola AI i EZD

Administracja publiczna przyspiesza cyfryzację. AI wykorzystuje już co druga jednostka administracji rządowej.

Dwa różne tempa modernizacji – to główny wniosek z analizy cyfryzacji publicznej w 2025 roku. Choć narzędzia takie jak platforma e-Zamówienia, elektroniczny obieg dokumentów czy e-usługi w smartfonach łączą centralę z regionami, to technologicznym klinem okazała się sztuczna inteligencja. To właśnie w obszarze AI dysproporcja między administracją rządową a samorządową jest najbardziej uderzająca.

Dane GUS · Informacja sygnalna z 18 maja 2026 r.

99,2% jednostek korzystało z platformy e-Zamówienia
86,2% jednostek korzystało z systemu EZD
77,4% jednostek szkoliło pracowników z technologii ICT
17,7% jednostek deklarowało wdrożenie rozwiązań AI

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2025 roku 90,4% jednostek administracji publicznej wyposażało pracowników w urządzenia przenośne pozwalające na mobilny dostęp do internetu w celach służbowych. W administracji rządowej odsetek ten wyniósł 99,1%, a w administracji samorządowej 90,0%.

Inaczej wygląda jednak udział samych pracowników mających dostęp do takich urządzeń. W skali całej administracji publicznej było to 34,4% zatrudnionych, czyli o 0,3 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. W administracji rządowej dostęp do urządzeń mobilnych miało 51,8% pracowników, a w administracji samorządowej 23,4%.

Elektroniczne zarządzanie dokumentami jest już standardem

System Elektronicznego Zarządzania Dokumentami, czyli EZD, staje się jednym z podstawowych narzędzi pracy urzędów. W 2025 roku korzystało z niego 86,2% jednostek administracji publicznej. To wzrost wobec 84,7% w 2024 roku.

Wyraźnie częściej po EZD sięgały jednostki administracji rządowej, gdzie odsetek wyniósł 95,5%. W administracji samorządowej było to 85,8%. Wśród urzędów marszałkowskich wykorzystanie systemu EZD osiągnęło 100%.

Korzystanie z systemu EZD w 2025 r.
Administracja publiczna
86,2%
Administracja rządowa
95,5%
Administracja samorządowa
85,8%

Jednostki mogły korzystać równocześnie z komercyjnego i niekomercyjnego systemu EZD. Z danych GUS wynika, że z niekomercyjnego systemu korzystało 30,5% jednostek administracji publicznej, natomiast z komercyjnego 76,2%.

Urzędy częściej szkolą pracowników z technologii cyfrowych

Jednym z najbardziej widocznych wzrostów w danych GUS jest skala szkoleń dla pracowników administracji. W 2025 roku 77,4% jednostek administracji publicznej zapewniało pracownikom szkolenia z zakresu wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych. Rok wcześniej było to 62,6%.

W administracji rządowej takie szkolenia prowadziło 95,5% jednostek, a w administracji samorządowej 76,6%. W przypadku urzędów powiatowych odsetek wyniósł 88,4%, zaś w urzędach gmin 74,7%.

Obszar 2024 2025 Zmiana
Jednostki korzystające z EZD 84,7% 86,2% +1,5 pkt proc.
Jednostki prowadzące szkolenia ICT 62,6% 77,4% +14,8 pkt proc.
Jednostki udostępniające aplikacje mobilne z e-usługami 34,2% 35,7% +1,5 pkt proc.

Sztuczna inteligencja: administracja rządowa daleko przed samorządami

W 2025 roku wdrożenie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji deklarowało 17,7% jednostek administracji publicznej. Dane pokazują jednak bardzo duże zróżnicowanie między typami jednostek.

W administracji rządowej z AI korzystało 50,9% jednostek, podczas gdy w administracji samorządowej było to 16,4%. Wśród urzędów gmin odsetek wyniósł 15,2%, w urzędach powiatowych 22,6%, a w urzędach marszałkowskich 50,0%.

Jednostki administracji korzystające ze sztucznej inteligencji w 2025 r.
Administracja publiczna
17,7%
Administracja rządowa
50,9%
Administracja samorządowa
16,4%
Urzędy marszałkowskie
50,0%

Tak duża różnica może wskazywać, że rozwiązania AI są szybciej wdrażane tam, gdzie istnieją większe zasoby organizacyjne, większa skala procesów oraz silniejsza potrzeba automatyzacji zadań administracyjnych. W samorządach barierą mogą być natomiast ograniczone budżety, deficyt kompetencji technologicznych i mniejszy dostęp do wyspecjalizowanego zaplecza IT.

e-Zamówienia niemal powszechne w administracji

Najbardziej rozpowszechnionym rozwiązaniem cyfrowym pozostaje platforma e-Zamówienia. W 2025 roku korzystało z niej 99,2% jednostek administracji publicznej. W administracji samorządowej odsetek wyniósł 99,4%, a w administracji rządowej 95,5%.

Platforma e-Zamówienia służy do elektronicznej komunikacji i wymiany informacji w postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego. Ułatwia także wykonawcom dostęp do informacji o prowadzonych postępowaniach krajowych i unijnych.

E-usługi: mobilne strony powszechne, aplikacje nadal mniej popularne

Administracja publiczna coraz częściej dostosowuje swoje kanały cyfrowe do potrzeb użytkowników mobilnych. W 2025 roku 97,5% jednostek deklarowało, że ich strona internetowa była dostosowana do obsługi przez urządzenia mobilne.

Znacznie mniej jednostek udostępniało jednak własne aplikacje mobilne oferujące e-usługi. W skali całej administracji publicznej było to 35,7%, wobec 34,2% rok wcześniej. Najwyższy odsetek odnotowano w urzędach marszałkowskich, gdzie aplikacje mobilne oferowało 68,8% jednostek.

Aplikacje mobilne oferujące e-usługi w 2025 r.
Administracja publiczna
35,7%
Administracja rządowa
25,0%
Administracja samorządowa
36,1%
Urzędy marszałkowskie
68,8%

GUS wskazuje również, że 31,4% jednostek administracji publicznej zapewniało możliwość udziału w głosowaniach lub konsultacjach społecznych online. Dostosowanie strony internetowej do potrzeb obcokrajowców deklarowało natomiast 41,0% jednostek.

Cyfryzacja obywateli: aktywne były głównie samorządy

Ważnym elementem cyfryzacji administracji jest nie tylko wdrażanie narzędzi wewnętrznych, ale także wspieranie kompetencji cyfrowych obywateli. W 2025 roku udział w takich inicjatywach deklarowało 41,2% jednostek administracji publicznej.

W administracji rządowej odsetek wyniósł 36,6%, a w administracji samorządowej 41,4%. Najbardziej aktywne były urzędy marszałkowskie — w rozwój umiejętności cyfrowych obywateli zaangażowanych było 10 z 16 takich urzędów, czyli 62,5%.

Dane pokazują, że cyfryzacja administracji publicznej jest już zaawansowana w obszarach formalnych i proceduralnych, takich jak e-Zamówienia czy elektroniczny obieg dokumentów. Słabszym punktem pozostaje natomiast szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji oraz rozwój aplikacji mobilnych, szczególnie w administracji samorządowej.

Wnioski: cyfrowe fundamenty są gotowe, wyzwaniem pozostaje nowa generacja usług

Administracja publiczna w Polsce weszła w etap, w którym podstawowe narzędzia cyfrowe są już bardzo szeroko wykorzystywane. Powszechność platformy e-Zamówienia, wysoki poziom korzystania z EZD i rosnąca liczba szkoleń ICT pokazują, że cyfrowe procesy stają się codziennością urzędów.

Kolejnym wyzwaniem będzie jednak przejście od cyfryzacji procedur do bardziej zaawansowanych usług publicznych. Oznacza to szersze wykorzystanie danych, automatyzacji, sztucznej inteligencji, aplikacji mobilnych oraz narzędzi zwiększających udział obywateli w konsultacjach i procesach decyzyjnych.

Różnice między administracją rządową i samorządową sugerują, że dalsza cyfryzacja będzie wymagała nie tylko inwestycji technologicznych, ale także wsparcia kompetencyjnego, organizacyjnego i finansowego dla jednostek lokalnych. To właśnie tam cyfrowe usługi mają najbliższy kontakt z obywatelami.

Źródło danych: GUS, „Wykorzystanie technologii informacyjno-komunikacyjnych w jednostkach administracji publicznej w 2025 r.”, informacja sygnalna z 18.05.2026 r. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Koniec WIBOR-u przesądzony. Od 2027 roku nowe umowy tylko na POLSTR

Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez spółkę GPW Benchmark — administratora wskaźników referencyjnych — oraz Komisję Nadzoru Finansowego, sprawującą nadzór nad administratorem wskaźników, 31 grudnia 2036 r. będzie ostatnim dniem opracowywania stawek WIBID i WIBOR dla wszystkich kluczowych terminów fixingowych, tj. dla terminów 1 miesiąc (1M), 3 miesiące (3M) oraz 6 miesięcy (6M).

Stanowisko to potwierdza Przewodniczący Komitetu Sterującego Narodowej Grupy Roboczej, dr Tadeusz Białek, Prezes Związku Banku Polskich: – W dniu dzisiejszym GPW Benchmark, jako administrator wskaźników, oraz Komisja Nadzoru Finansowego, sprawująca nadzór nad administratorem wskaźników, ogłosiły, iż WIBOR będzie pozostawał z nami do końca 2036 roku. Oznacza to, że z dniem 1 stycznia 2037 roku ostatecznie przestanie funkcjonować.  Nasi klienci będą mogli nadal korzystać z umów, w których stosowany jest WIBOR — podobnie zresztą jak w przypadku wszystkich instrumentów finansowych czy obligacji Skarbu Państwa.

Jeśli chodzi o nowe umowy zawierane obecnie przez klientów, z komunikatu wynika, że do końca grudnia tego roku — co jest zresztą zgodne z mapą drogową procesu reformy wskaźników referencyjnych WIBOR — wskaźnik ten będzie mógł być jeszcze stosowany w okresie przejściowym. Równolegle jednak banki i inne instytucje finansowe, firmy leasingowe oraz firmy faktoringowe będą już konsekwentnie oferować umowy oparte na nowym wskaźniku. POLSTR, jako nowy wskaźnik, od 1 stycznia 2027 roku będzie bowiem jedynym wskaźnikiem, który będzie mógł być stosowany w nowych umowach.

Podsumowując — WIBOR we wszystkich dotychczas zawartych umowach, instrumentach oraz obligacjach będzie mógł być stosowany do końca 2036 roku. Do końca bieżącego roku banki będą mogły jeszcze stosować WIBOR w nowych umowach, ale równolegle z wdrażanym nowym wskaźnikiem POLSTR. Coraz częściej więc w umowach widoczny będzie nowy wskaźnik, a od 1 stycznia 2027 roku w nowych umowach będzie już stosowany wyłącznie wskaźnik POLSTR – tłumaczy dr Tadeusz Białek.

Bioceltix coraz bliżej rejestracji BCX-CM-J na osteoartrozę u psów. Dialog z Europejską Agencją Leków wchodzi w kolejną fazę

  • Bioceltix poinformował o przekazaniu Europejskiej Agencji Leków (EMA) odpowiedzi na pytania dotyczące produktu BCX-CM-J. To jeden z kluczowych elementów procesu rejestracyjnego, poprzedzający dopuszczenie leku do obrotu.
  • BCX-CM-J autorstwa wrocławskiego biotechu ma szansę zostać pierwszym na świecie weterynaryjnym lekiem zawierającym psie komórki macierzyste. Bardzo dobre wyniki badania klinicznego potwierdziły jego długoterminową skuteczność i bezpieczeństwo stosowania.
  • Osteoartroza statystycznie dotyka co piątego psa, choć u starszych osobników odsetek ten jest jeszcze wyższy. Mimo że choroba jest główną przyczyną przewlekłego bólu u czworonogów, do tej pory była leczona wyłącznie objawowo. Polskie rozwiązanie ma to zmienić.

BCX-CM-J na osteoartrozę u psów to najbardziej zaawansowany produkt leczniczy w portfolio Bioceltix. Giełdowa spółka poinformowała właśnie o złożeniu do Europejskiej Agencji Leków odpowiedzi na pytania zadane przez regulatora w ramach trwającego procesu rejestracyjnego. To jeden z kluczowych etapów przed dopuszczeniem leku na rynek.

– Zaadresowaliśmy wszystkie obszary dyskutowane przez ekspertów EMA. Do 15 lipca otrzymamy od regulatora pytania doprecyzowujące, do których również będziemy musieli się odnieść. Po zapoznaniu się z nimi, będziemy w stanie dość precyzyjnie określić, kiedy proces rejestracyjny powinien się zakończyć. Liczymy na to, że pozytywna rekomendacja dla BCX-CM-J zostanie wydana na przełomie roku. Przypomnę również, że EMA nie ma uwag co do bezpieczeństwa i skuteczności produktu. Dzięki zaawansowanemu procesowi regulatorowemu i bardzo dobrym wynikom badania klinicznego jesteśmy blisko wprowadzenia do obrotu pierwszego na świecie weterynaryjnego produktu leczniczego zawierającego psie komórki macierzyste. Myślę, że zarówno pacjenci, jak i cała branża czekają na ten moment. Potrzeba rynkowa jest ogromna – mówi Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix.

Wykorzystujący psie komórki macierzyste produkt leczniczy polskiej spółki może być przełomowy dla psiej populacji. Przyjmuje się, że na osteoartrozę choruje statystycznie co piąty pies, ale dla osobników powyżej siódmego roku życia wskaźnik ten wynosi już 2/3. Podstawowym objawem osteoartrozy jest przewlekły ból prowadzący do kulawizny, chwiejnego i sztywnego chodu oraz problemów ze wstawaniem. Choroba nieubłaganie postępuje i od pewnego momentu cierpienie praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie zwierzęcia. Dotychczasowe metody leczenia osteoartrozy, głównie za pomocą niesterydowych i sterydowych leków przeciwzapalnych oraz leków przeciwbólowych, mają charakter krótkotrwały i wyłącznie objawowy. Podobnie jest z najnowocześniejszą obecnie terapią, opartą na przeciwciele monoklonalnym, która działa wyłącznie przeciwbólowo. Produkt Bioceltix działa w zupełnie inny sposób.

BCX-CM-J długotrwale i na bardzo niskim poziomie moduluje proces zapalny toczący się w stawie, dzięki czemu wykazuje działanie przyczynowe, a w konsekwencji również przeciwbólowe. Tym samym może stanowić skuteczną alternatywę dla obecnie stosowanych terapii. Z perspektywy biznesowej osteoartroza u psów staje się coraz istotniejszym segmentem rynku, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w wynikach sprzedaży konkurencyjnych produktów, jak i w strategiach rozwoju największych firm weterynaryjnych podkreśla Paweł Wielgus.

Członek zarządu Bioceltix dodaje, że przejście do kolejnego etapu w procedurze rejestracyjnej BCX-CM-J pozwala spółce uwolnić część zasobów i skoncentrować się na drugim projekcie z pipeline’u: produkcie na zapalenie stawów u koni, który również jest już na ścieżce rejestracyjnej w EMA.

Szczegółowy harmonogram prac nad BCX-EM będzie w dużej mierze uzależniony od lipcowej korespondencji z EMA dotyczącej produktu przeznaczonego do leczenia osteoartrozy u psów. Jednocześnie warto podkreślić, że pytania regulatora odnoszące się do produktu dla koni są w wielu obszarach analogiczne do tych, które otrzymaliśmy w procesie rejestracyjnym BCX-CM-J. Doświadczenia zdobyte podczas prac nad naszym pierwszym produktem powinny przełożyć się na sprawniejszy i szybszy przebieg procesu rejestracyjnego BCX-EM mówi Paweł Wielgus.

Nowa wytwórnia zapewni masową produkcję przyszłych leków

Czas pozostały do komercjalizacji pierwszego leku spółka wykorzystuje m.in. na rozbudowę mocy wytwórczych, umożliwiających docelowo pokrycie zapotrzebowania na przyszłe leki na rynkach międzynarodowych. Wielkoskalowa wytwórnia komórek macierzystych powstaje we Wrocławiu. Rozruch clean room’ów powinien nastąpić w drugim kwartale 2027 r. Ma to być największy tego typu zakład na świecie.

Na przełomie maja i czerwca spodziewamy się decyzji administracyjnej dotyczącej pozwolenia na budowę. Równolegle przygotowujemy przetarg na wykonanie konstrukcji stalowej i po jego rozstrzygnięciu będziemy mogli przejść do kolejnego etapu realizacji inwestycji. Zakładamy, że uzyskanie pozwolenia na budowę powinno przebiec bez istotnych przeszkód – podkreśla członek zarządu firmy, dodając, że do momentu osiągnięcia zwiększonych mocy produkcyjnych spółka planuje wytwarzanie pilotażowych serii pierwszego produktu w obecnym zakładzie.

Rynek nieruchomości komercyjnych w Polsce z najlepszym początkiem roku od 2022

Pierwszy kwartał 2026 roku był najsilniejszym początkiem roku od 2022 roku. Wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce przekroczył 1 mld EUR, co oznacza wzrost o blisko 44% rok do roku. Jak wynika z raportu BNP Paribas Real Estate Poland „Review. Rynek inwestycyjny w Polsce – I kwartał 2026”, rosnąca wartość transakcji i poprawa płynności rynku wspierane są m.in. przez napływ inwestorów, w tym kapitału z Azji.

Mocny początek i perspektywy na przyszłość

Polski rynek inwestycji komercyjnych zanotował na początku 2026 roku bardzo dobre otwarcie. Tylko
w okresie od stycznia do końca marca wolumen transakcji przekroczył 1 mld EUR. Wynik ten jest o prawie 44% większy niż zanotowana wartość w identycznym okresie ubiegłego roku. Tak wczesny wzrost wskazuje na stopniową poprawę płynności rynku oraz wzrost zaufania inwestorów.

 W kolejnych kwartałach stabilizujące się warunki finansowania, większa przewidywalność stóp zwrotu oraz rosnąca pula aktywów inwestycyjnych powinny wspierać aktywność rynkową. Pomimo utrzymującej się globalnej niepewności, mocny początek 2026 roku potwierdza dobrą pozycję Polski na tle rynków Europy ŚrodkowoWschodniej – ocenia Mateusz Skubiszewski, Starszy Dyrektor, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych BNP Paribas Real Estate Poland.

Od początku roku sektor przemysłowo-logistyczny pozostawał liderem krajowego wolumenu inwestycji, odpowiadając za 44% udziału i potwierdzając silny popyt na aktywa oparte na długoterminowych trendach strukturalnych. Na kolejnych miejscach uplasowały się sektor handlowy (31%) oraz biurowy (24%), gdzie aktywność inwestorów koncentrowała się głównie na dobrze skomercjalizowanych obiektach.

Wielkość transakcji rośnie

Od stycznia łączna wartość transakcji kupna-sprzedaży w sektorze przemysłowo-logistycznym wyniosła 447 mln EUR, co oznacza wzrost o ponad 120% rok do roku. W sektorze handlowym wolumen inwestycji w pierwszym kwartale osiągnął 318 mln EUR, notując tym samym wzrost o 55% w porównaniu
z analogicznym okresem ubiegłego roku. Wzrost widoczny był również w segmencie biurowym – zawarto transakcje na poziomie 248 mln EUR (+35% r/r).

W analizowanym okresie widoczny był powrót transakcji o dużej skali – trzy największe przekroczyły 100 mln EUR, co wskazuje na rosnącą aktywność inwestorów i poprawę płynności rynku. Jednocześnie wzrósł udział transakcji o wartości od 40 do 100 mln EUR – ich łączny wolumen wyniósł 342 mln EUR, co oznacza wzrost o prawie15% rok do roku.

Wśród największych transakcji sfinalizowanych na początku 2026 roku znalazła się sprzedaż portfela Raben S&LB Portfolio w sektorze przemysłowo-logistycznym o wartości 167,5 mln EUR na rzecz WP Carey. W sektorze handlowym kluczową transakcją była sprzedaż portfela Auchan za 110 mln EUR do Adventum. Z kolei na rynku biurowym jedną z największych umów było nabycie przez Wood & Company budynku Royal Wilanów za prawie 107 mln EUR.

Inwestorzy z Azji na horyzoncie

Choć inwestorzy azjatyccy w ostatnich latach nie byli szczególnie aktywni na polskim rynkiu, przejęcie parku logistycznego Booster Zabrze na Śląsku przez inwestora z Korei Południowej stanowi pozytywny wyjątek. Transakcja ta wskazuje, że wybrane zagraniczne fundusze ostrożnie zwracają swoją  uwagę na Polskę. Łączny kapitał inwestycji z Azji osiągnął wartość na poziomie 68 mln EUR.

W wolumenie inwestycji za pierwszy kwartał 2026 roku dominował kapitał z Europy spoza strefy euro, odpowiadający wartości transakcji za 490 mln EUR.

Stopy kapitalizacji stabilne

W I kwartale 2026 roku stopy kapitalizacji dla najlepszych aktywów w Polsce pozostały stabilne.

–  W segmencie przemysłowo‑logistycznym pojawiły się jednak pierwsze oznaki kompresji – transakcje najlepszych aktywów zawierano przy stopach zwrotu ok. 6,0%, co potwierdza powrót konkurencji inwestorskiej oraz poprawę płynności względem ubiegłego roku – komentuje Karolina Wojciechowska, Dyrektorka, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Stabilizacja w pozostałych sektorach wynikała ze zbliżania się oczekiwań cenowych kupujących
i sprzedających, a nie spadku aktywności.

Niepewność geopolityczna ma na razie ograniczony wpływ na polski rynek, a ewentualne przepływy kapitału mogą sprzyjać Europie i regionowi CEE. Jej skutki w dłuższym horyzoncie będą widoczne dopiero w kolejnych miesiącach.

Rynki rozczarowane wizytą Trumpa w Chinach. Zabrakło konkretów

Inwestorzy są coraz bliżej uznania za nową normę tego, co miało być tylko kilkudniową niedogodnością. Ropa jest bardzo droga, dolar zyskuje, a stopy procentowe – zamiast spadać – mogą być podnoszone. W tle pozostają jeszcze problemy Rumunii i tamtejszego leja.

Rynki nie widzą perspektyw

Zapowiadana jako przełomowa wizyta Donalda Trumpa w Chinach z pewnością nie była bez znaczenia. Analitycy oczekiwali jednak znacznie więcej konkretów. Spotkania były nastawione przede wszystkim na uniknięcie bezpośredniej konfrontacji. W tle wielokrotnie pojawiał się Tajwan, a wypowiedzi amerykańskiego prezydenta mogą sugerować, że jest on skłonny poświęcić kolejnego sojusznika. Zabrakło wyraźnych konkretów, bo za takie trudno uznać zgodę Chin na zwiększenie importu amerykańskich produktów rolnych. Z drugiej strony pojawiły się zapowiedzi prac nad obniżaniem barier celnych. Nie było natomiast żadnych postępów w sprawie Iranu. No, chyba że za takie uznamy banały o tym, że Iran nie powinien mieć broni nuklearnej oraz wsparcie w mediacjach, które i tak trwają.

Jak zareagowały rynki?

Patrząc na ceny baryłki ropy naftowej, wsparcie Chin w mediacjach potraktowano raczej jako formułę czysto grzecznościową. Brent, notowana w Londynie, dzisiaj nad ranem sięgnęła 112 USD. Oznacza to, że do szczytów cenowych ostatnich miesięcy brakuje nam raptem 3%. Z drugiej strony ten surowiec przed amerykańsko-izraelskim atakiem kosztował 70 USD. Na rynku walutowym dolar od rana delikatnie odbija względem euro, choć już na otwarciu był najsilniejszy od początku kwietnia. Rosną również szanse na podwyżki stóp procentowych. To z kolei odciąga kapitał także z rynków metali szlachetnych czy kryptowalut. Wyższe, stabilne stopy zwrotu okazują się dla inwestorów atrakcyjniejszą alternatywą. W odwrocie był również polski złoty. Amerykańska waluta dzisiaj na otwarciu osiągnęła 3,66 zł i przekroczyła rekordy z końca kwietnia, będąc tym samym najdroższa od około 1,5 miesiąca.

Rumunia nie zmienia stóp procentowych

Utrzymanie stóp procentowych w Bukareszcie na niezmienionym pułapie 6,5% to tylko jeden z elementów problemów, przez które przechodzi ten kraj. Inflacja wzrosła w kwietniu do imponującego poziomu 10,7%. Jeżeli dodamy do tego silny kryzys rządowy, który tydzień temu doprowadził do rozpadu koalicji i przegłosowania votum nieufności, otrzymujemy naprawdę nieciekawą kombinację. Powodem rozpadu koalicji i utworzenia rządu mniejszościowego była próba zrównoważenia budżetu. Socjaldemokratyczna PSD uznała ją za zbyt mocno uderzającą w społeczeństwo, czyli – w praktyce – w wyborców. W obliczu tych wydarzeń najwyższe w UE stopy procentowe są tylko jednym z problemów. Niewykluczone, że będzie trzeba je podnosić. Obecnie sytuacja się odrobinę stabilizuje, ale waluta Rumunii, mimo jej usztywnienia względem euro, znowu została zdewaluowana o 2%. To już druga taka sytuacja od zeszłorocznych wyborów. Jeszcze w 2022 roku, podczas rosyjskiej agresji, RON przez chwilę zrównał się z polskim złotym. Aktualnie nieznacznie przekracza 80 groszy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa.