W edukacji finansowej dzieci są ogromne luki. Potrafią korzystać z nowych technologii, ale nie rozumieją pojęcia pieniądza

W edukacji finansowej dzieci są ogromne luki. Potrafią korzystać z nowych technologii, ale nie rozumieją pojęcia pieniądza 1

Dzieci na co dzień nas obserwują i naśladują, dlatego jeśli chcemy nauczyć dziecko oszczędzania, sami powinniśmy oszczędzać. Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci podejmowały racjonalne decyzje zakupowe, sami nie powinniśmy ulegać zachciankom – mówi Paulina Wołosz-Sitarek, członek zarządu Fundacji Banku Millennium. Jak podkreśla, w edukacji finansowej najmłodszych są duże luki, a przysłowiowe trzy grosze dokładają rodzice, którzy popełniają przy tym wiele błędów, m.in. w ogóle nie rozmawiają z dziećmi o pieniądzach i nie uczą oszczędzania.

– Wiele badań wskazuje na lukę w wiedzy finansowej dzieci i młodzieży. Generalnie również wiedza całego naszego społeczeństwa na temat finansów jest bardzo niska. I trudno się dziwić, bo nikt nas zarządzania pieniędzmi nie uczy. Badania pokazują, że dzieci w wieku przedszkolnym w zasadzie nie wiedzą, skąd biorą się pieniądze, nie kojarzą posiadania pieniędzy z pracą. Zakupy traktują bardziej jako rytuał i nie rozumieją, że jest to wymiana towaru na pieniądz. Nie rozumieją też wartości pieniądza. Choć ogólny poziom kompetencji dzieci wzrasta, dzieci bardzo chętnie korzystają z nowinek technologicznych i nawet 3-latek potrafi obsłużyć smartfon, nie idzie to w parze z wiedzą finansową – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paulina Wołosz-Sitarek, członek zarządu Fundacji Banku Millennium.

Zarządzanie pieniędzmi to jedna z podstawowych, życiowych umiejętności. Im wcześniej dzieci zaczynają rozumieć podstawy świata finansów, tym sprawniej będą się poruszać w nim jako dorośli. Tymczasem w edukacji finansowej dzieci i młodzieży są duże luki. Przedszkolaki w ogóle nie rozumieją pojęcia pieniądza, dzieci dość powszechnie sądzą też, że pieniądze biorą się z bankomatu, nie wiążąc ich pochodzenia z pracą. Tym samym nie rozumieją, że trzeba na nie zapracować.

– Dorośli popełniają trzy główne błędy w edukacji finansowej swoich dzieci. Po pierwsze, nie rozmawiają z nimi o finansach w ogóle. Po drugie, nie wykorzystują naturalnych okazji, bo np. codzienne zakupy, planowanie budżetu domowego, opłacanie rachunków za prąd, gaz czy wodę może być dobrym momentem, żeby wprowadzić dziecko w sprawy finansowe, nauczyć je przedsiębiorczości. Polacy również niechętnie dają dzieciom kieszonkowe. Z badań wynika, że tylko 60 proc. dzieci w wieku szkolnym dostaje je regularnie. Przez to trudno jest nauczyć dzieci zarządzania pieniędzmi, jeśli one nie mają swoich pieniędzy. Trzecim największym błędem rodziców jest to, że nie uczymy dzieci oszczędzania – a to jest najważniejszy nawyk, który powinniśmy w nich wyrobić – mówi Paulina Wołosz-Sitarek.

Jak podkreśla, dobrym momentem na rozpoczęcie edukacji finansowej jest już przedszkole. Na tym etapie trzeba zacząć rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach, wprowadzać podstawowe pojęcia, wykorzystywać naturalną dla przedszkolaków ciekawość, dociekliwość i chęć poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania. Przede wszystkim trzeba wzbudzić w dziecku świadomość, że pieniądze nie rosną na drzewach, a każda, nawet najmniejsza rzecz, ma swoją wartość. Można zacząć od wytłumaczenia dziecku, dlaczego za jedną monetę nie można kupić wszystkiego, a pieniędzy z bankomatu nie można wyjmować bez końca.

– Warto z dziećmi rozmawiać i wykorzystywać codziennie sytuację do tego, żeby wprowadzać dzieci w świat finansów. Bezwzględnie już od najmłodszych lat trzeba pokazywać, że życie kosztuje, że płacimy za wodę, za gaz, za prąd. Dlatego warto zachęcać dzieci np. żeby gasiły światło, kiedy wychodzą na dłużej z pokoju albo zakręcały wodę w kranie, kiedy myją zęby – mówi Paulina Wołosz-Sitarek.

Od najmłodszych lat warto też dawać dzieciom własne, drobne pieniądze, żeby mogły gospodarować swoim budżetem, podejmować decyzje i uczyć się na błędach. Nie muszą to być duże kwoty, na początek wystarczy złotówka bądź dwie. Przedszkolak może na nie zapracować np. sprzątając zabawki lub zanosząc coś na miejsce. Dzieci, które dostają kieszonkowe i zdobywają własne doświadczenia z gospodarowaniem pieniędzmi, szybciej przyswajają pojęcia ekonomiczne.

Do nauki oszczędzania dobrą pomocą naukową jest z kolei z pewnością skarbonka, którą można zrobić samodzielnie, z puszki, pudełka lub słoika. Najlepiej, gdyby jej ścianki były przeźroczyste – wtedy dziecko będzie obserwować rosnące oszczędności i tym chętniej odkładać otrzymane od rodziny pieniądze.

– Trzeba pamiętać, że dzieci uczą się poprzez obserwację. One na co dzień nas obserwują i naśladują, dlatego jeśli chcemy nauczyć dziecko oszczędzania, sami powinniśmy oszczędzać. Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci podejmowały racjonalne decyzje zakupowe, sami nie powinniśmy ulegać zachciankom – mówi Paulina Wołosz-Sitarek – Warto też wykorzystać naturalną potrzebę dziecka do eksperymentowania i proponować zabawy, przez które będziemy uczyć dzieci obchodzenia się z pieniędzmi. Dobrym pomysłem jest wspólna zabawa w sklep, w trakcie której można nauczyć dziecko wartości pieniądza.

W odpowiedzi na luki w edukacji finansowej najmłodszych Fundacja Banku Millenium uruchomiła też projekt Finansowy Elementarz, cykl bezpłatnych warsztatów w przedszkolach w całej Polsce.

– Aby dotrzeć do kilkuletniego, bardzo wymagającego odbiorcy, powołaliśmy do życia dziecięcych bohaterów: psa Sebastiana i młodocianych przyjaciół, którzy wypełnili serię książeczek swoimi przygodami. Przeżywając różne przygody, wprowadzają dzieci w skomplikowany świat finansów, uczą, czym jest pieniądz, skąd się biorą pieniądze, do czego służy karta kredytowa, jak wyglądają banknoty i monety – mówi Paulina Wołosz-Sitarek.

Do tej pory w ramach projektu Finansowy Elementarz zostało przeprowadzonych 1,3 tys. warsztatów z edukacji finansowej w 400 przedszkolach w całej Polsce. W zajęciach wzięło dotąd udział już 33 tys. dzieci.

– Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że takie projekty nie wypełnią luki edukacyjnej, ale stanowią na pewno pierwszy krok do tego, aby wychować nasze dzieci na dojrzałych i odpowiedzialnych dorosłych. Projekt jest zauważany i doceniany. Między innymi otrzymaliśmy pierwszą nagrodę w konkursie „Złoty Bankier” w kategorii „Bank wrażliwy społecznie”. To pokazuje, że naszą misję, jaką jest edukacja finansowa najmłodszych, realizujemy z powodzeniem – mówi Paulina Wołosz-Sitarek, członek zarządu Fundacji Banku Millennium.

Już wkrótce rośliny będą mogły bez przeszkód rosnąć w Kosmosie. Kolonizacja innych planet staje się coraz bardziej realna

Już wkrótce rośliny będą mogły bez przeszkód rosnąć w Kosmosie. Kolonizacja innych planet staje się coraz bardziej realna 2

Wegetacja roślin w Kosmosie jest możliwa. W przestrzeni kosmicznej wyrósł i zakwitł kwiat, a amerykańskim astronautom udało się wyhodować pszenicę. Niedawno Chińczycy wyhodowali pierwszą biologiczną materię na Księżycu. Dopracowanie możliwości wzrostu roślin otworzy drogę do dalszej eksploracji Kosmosu i wypraw na Marsa, bez tego wyprawy byłyby zależne od dostaw z Ziemi. Naukowcy chcą się w szczególności przyjrzeć skutkom wpływu stanu nieważkości i promieniowania kosmicznego na komórki roślinne. Trwają też prace nad technologią regeneracyjną do wspomagania życia w przestrzeni kosmicznej.

Możliwość wzrostu roślin w Kosmosie to konieczny warunek, by możliwe były podróże i dalsza eksploracja Kosmosu. Pierwsze sukcesy już są. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej hodowla roślin jest już możliwa. Dzięki komorze badawczej na ISS udało się już wyhodować pszenicę. W komorze można uprawiać nie tylko pojedyncze małe rośliny, lecz także badać pełen cykl uprawowy. Tym samym z jednego nasiona może już wkrótce udać się stworzyć całą plantację. Uprawa roślin w Kosmosie niesie jednak ze sobą wiele wyzwań, a badania mogłyby potrwać dziesiątki lat. Dzięki wolontariuszom i programowi AstroPlant ten proces można znacznie przyspieszyć.

– AstroPlant to zestaw pozwalający na uprawę warzyw w sztucznych warunkach. W ten sposób zyskujemy sporo danych dotyczących tego, w jaki sposób rośliny rosną i dojrzewają, a na podstawie zgromadzonych informacji jesteśmy w stanie opracować protokoły uprawy, które wskazują najlepsze warunki dla wzrostu roślin. Dane te są przekazywane do ESA w celu dostarczenia naukowcom informacji na temat tego, jak stworzyć zamknięte systemy podtrzymywania życia – mówi agencji Newseria Innowacje Sebastian Veldman z Mobgen.

W oparciu o specjalną metodę, opracowaną w laboratoriach Orbital Technologies Corp, w kosmosie udało się wyhodować już kwiat czy sałatę. Chińska Agencja Kosmiczna (CLEP) wyhodowała niedawno na Księżycu pierwszą biologiczną materię. Eksperyment chińskiej załogi kosmicznej obejmował nasiona ziemniaków, pomidorów, a także jaja jedwabników. Systemy środowiskowe utrzymywały pojemnik w warunkach zbliżonych do ziemskich, z wyjątkiem niskiej grawitacji księżycowej. Gdyby jaja wylęgły się, larwy wytworzyłyby dwutlenek węgla, a kiełkujące rośliny tlen przez fotosyntezę. Ostatecznie hodowla obumarła, ale pierwsze dni pokazały, że rośliny mogą rosnąć nie tylko na stacjach kosmicznych, lecz także w Kosmosie.

AstroPlant pozwala ocenić, jakie warunki muszą być koniecznie spełnione, aby rośliny mogły rosnąć i czym zastąpić ziemskie warunki. Dzięki pracy wolontariuszy i trwającym projektom informacje przekazywane są bezpośrednio do NASA.

– Mobgen włączyło się do projektu, ponieważ wykorzystywana w urządzeniu tablica z wynikami badań nie dostarczała wszystkich niezbędnych informacji. Wykorzystując nasze doświadczenie, zaczęliśmy pracować nad prototypem, który pozwala tworzyć unikalne cyfrowe doświadczenie hodowli roślin, zachęcające do podejmowania wielu różnych wyzwań czy misji w ramach prowadzonych badań oraz porównywania swoich wyników z wynikami uzyskanymi przez inne osoby zaangażowane w ten projekt – mówi ekspert.

Uzyskanie potrzebnych danych zajęłoby lata, ponieważ naukowcy musieliby sami hodować każdą roślinę. Korzystanie z takiej inicjatywy obywatelskiej nauki ma ogromny potencjał. Dzięki specjalnej aplikacji opracowanej przez Mobgen praca wolontariuszy przebiega sprawniej.

– Urządzenie to jest prototypem i nie zostało jeszcze udostępnione. Naszym celem jest pozyskanie wiedzy na temat uprawy warzyw i dostarczenie jej naukowcom, by promować eksplorację przestrzeni kosmicznej – wskazuje Sebastian Veldman.

Według prognoz Research and Markets globalny rynek technologii kosmicznych w 2026 r. osiągnie wartość 560 mld dol.

Sieć 5G pozwala na uzyskanie superszybkiego internetu w pociągach jadących z prędkością nawet 250 km/h. Przyczyni się też do rozwoju samochodów autonomicznych

Sieć 5G pozwala na uzyskanie superszybkiego internetu w pociągach jadących z prędkością nawet 250 km/h. Przyczyni się też do rozwoju samochodów autonomicznych 3

Wdrożenie sieci 5G w transporcie zapewni opóźnienia w odbieraniu sygnałów nieprzekraczające 10 milisekund. Oznacza to przede wszystkim gigantyczną poprawę bezpieczeństwa samochodów autonomicznych, które informacje z drogi i otoczenia będą mogły otrzymywać w czasie rzeczywistym. Superszybka sieć sprawdzi się również w innych rodzajach transportu. Wdrożenie jej w pociągach znacznie poprawi komfort podróżnych i ułatwi zarządzanie siecią kolejową.

Obecnie technologię 5G testuje się w wielu rodzajach zastosowań. Jednym z nich jest transport, gdzie główną barierą w dostępie do internetu jest przede wszystkim prędkość, z jaką poruszają się pojazdy takie jak pociągi. Rozwiązania z zakresu superszybkiej sieci testowane są przez AutoAir, grupę przedsiębiorstw finansową przez brytyjski rząd. Konsorcjum skutecznie przeprowadziło testy sieci 5G w jadącym z prędkością ponad 250 kilometrów na godzinę samochodzie.

– Na dachu samochodu marki McLaren umieściliśmy antenę, dzięki której pojazd pędzący z prędkością 250 km/h jest podłączony do bezprzewodowej sieci. W testach uzyskaliśmy już przepustowości rzędu 1 Gb/s. Nasze rozwiązanie nie jest przeznaczone wyłącznie dla samochodów. Przewidujemy raczej jego zastosowanie w pociągach, jednak jego testowanie w pociągach nastręcza wiele trudności, ponieważ trudno jest uzyskać dostęp do linii kolejowych. Z tego względu rozwiązania testujemy na szybkich samochodach – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Peter Claydon z firmy Airspan Networks.

Technologia 5G może zrewolucjonizować transport zarówno samochodowy, jak i publiczny. Dostęp do superszybkiej sieci może znacząco poprawić komfort podróżowania koleją.

Na początku roku FirstGroup i Blu Wireless ogłosiły projekt mający na celu znaczne podniesienie jakości łączności w brytyjskich pociągach, dzięki pionierskiemu wykorzystaniu technologii 5G na kolei. Nowa technologia umożliwi niezawodne przesyłanie strumieniowe, szybkie przeglądanie i łączność z aplikacjami w chmurze, takimi jak Office 365. Twórcy projektu opracowali opłacalne ekonomicznie, kompleksowe rozwiązanie 5G, które może przetwarzać wolumeny danych 100 razy większe niż obecnie jest to możliwe dzięki technologii 4G. W praktyce oznacza to, że ​​klientom łatwiej będzie uzyskać spójne i szybkie połączenie Wi-Fi w pociągu.

Nowy standard pozwala osiągnąć opóźnienia w wysyłaniu sygnałów sięgające 10 milisekund, które w przypadku LTE wynoszą co najmniej 26 ms. Krótsze opóźnienie oznacza szybszą reakcję w przypadku wystąpienia zagrożenia. Szybkość i niezawodność przesyłania danych będzie więc kluczowym elementem w budowaniu bezpieczeństwa ruchu z udziałem samochodów autonomicznych. By jednak w pełni skorzystać z nowej technologii, niezbędna jest odpowiednia infrastruktura na drogach.

– Tradycyjne wdrożenie sieci wiąże się z postawieniem dużego masztu, który gwarantuje przepustowość sieci w zakresie od 1 do 5 gigabitów na sekundę, do której dostęp mogą mieć tysiące samochodów. My pracowaliśmy nad nowym modelem, który przewiduje rozstawienie niewielkich stacji bazowych wzdłuż dróg co 400–500 metrów. Przy założeniu, że każda stacja ma przepustowość 1–5 Gb/s, ich zasięg pozwoliłby objąć od 10 do 100 samochodów, które dzięki temu miałyby dostęp do sieci o świetnych parametrach – tłumaczy Peter Claydon.

Dostęp do superszybkiej sieci może być kluczowe przede wszystkim dla upowszechnienia się pojazdów autonomicznych.

– Opracowywany przez nas system sprawdziłby się doskonale przy monitorowaniu pojazdów autonomicznych. Parametry te byłyby wystarczające do śledzenia zdarzeń drogowych, umożliwiając rejestrowanie i dokumentowanie wszelkich zajść – przekonuje Peter Claydon.

Według analityków z MarketsandMarkets wartość rynku usług 5G będzie sięgała w 2020 roku kwoty niemal 54 mld dol. W najbliższych latach ma rosnąć w tempie 18 proc. średniorocznie, by osiągnąć w 2025 r. wartość ponad 123 mld dol.

RODO a rejestracji wejść i wyjść

Podmioty, które weryfikują tożsamość oraz utrwalają dane osób wchodzących do budynku, są zobowiązane do spełnienia obowiązku informacyjnego wynikającego z art. 13 RODO. Utrwalanie danych w ewidencji wejść i wyjść nie zawsze musi mieć miejsce, jeżeli jednak ma następować, to przetwarzanie danych osobowych w tym celu musi odpowiadać wymogom określonym w przepisach o ochronie danych osobowych.

Do Prezesa UODO napływają informacje o tym, że od osób wchodzących na teren firm prywatnych czy instytucji publicznych wymaga się podawania danych osobowych, nie realizując przy tym jednego z podstawowych obowiązków administratora, jakim jest informowanie osób o przetwarzaniu dotyczących ich danych. Tymczasem w takich sytuacjach osoby te powinny zostać poinformowane już na etapie gromadzenia danych m.in.:

  • kto przetwarza ich dane osobowe (art. 13 ust. 1 lit. a RODO)
  • w jakim celu i na jakiej podstawie prawnej to robi (art. 13 ust. 1 lit. c RODO)
  • kim są odbiorcy danych osobowych (art. 13 ust. 1 lit. e RODO)
  • jaki jest okres przechowywania danych osobowych (art. 13 ust. 2 lit. a RODO)
  • o prawie dostępu do danych (art. 13 ust. 2 lit. b RODO)
  • o prawie do sprostowania danych (art. 13 ust. 2 lit. b RODO)
  • o prawie do usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych (art. 13 ust. 2 lit. b RODO)
  • o prawie do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych (art. 13 ust. 2 lit. b RODO)
  • o prawie do wniesienia skargi do UODO (art. 13 ust. 2 lit. d RODO).

Informacja dotycząca spełnienia przez administratora obowiązku informacyjnego wobec osoby wchodzącej na teren budynku musi być czytelna i znajdować się w miejscu odbierania danych, tak żeby osoba mogła się bez problemu z nią zapoznać np. na kontuarze recepcyjnym lub tablicy umieszczonej tuż nad nim.

Prowadzenie ewidencji wejść i wyjść w celu np. zapewnienia bezpieczeństwa osób przebywających w budynku lub znajdującego się w budynku mienia może dotyczyć wielu administratorów, realizujących to zadanie na podstawie różnych przepisów prawa. W określonych przypadkach, przetwarzanie danych może być niezbędne w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi (art. 6 ust. 1 lit. e RODO). Przykładem zadań, o których mowa w tej przesłance są zadania określone w ustawie o zasadach zarządzania mieniem państwowym, gdzie dla zapewnienia bezpieczeństwa mienia możliwe jest stosowanie zabezpieczeń na terenie nieruchomości i w obiektach budowlanych stanowiących mienie państwowe (art. 5a ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym). Innym przykładem może być ogólny  obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w szkole (art. 1 pkt 14 ustawy prawo oświatowe), który wskazuje, iż system oświaty zapewnia utrzymywanie bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki w szkołach i placówkach. W innych przypadkach, przetwarzanie danych może być niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 6 ust. 1 lit. c RODO) np. obowiązku wynikającego z przepisów ustawy o ochronie informacji niejawnych w zakresie kontroli wejść i wyjść do/z określonych stref ochronnych (art. 46 pkt 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych). Przepisy ustawy o ochronie osób i mienia dają podstawę pracownikom ochrony do przetwarzania danych osób wchodzących do budynku czy na teren przedsiębiorcy (art. 36 ust. 1 ustawy o ochronie osób i mienia). Przesłanką przetwarzania danych osobowych w ewidencji wejść i wyjść może być także  prawnie uzasadniony interes administratora (art. 6 ust. 1 lit. f RODO).

Wprowadzenie ewidencji wejść i wyjść rodzi również po stronie administratora szereg innych obowiązków wynikających z przepisów o ochronie danych osobowych. Administrator musi wypracować wewnętrzne procedury, w których precyzyjnie określi, w jaki sposób będzie on gromadzić, a następnie w jaki sposób i jak długo  – przechowywać dane osobowe w związku z przedmiotową ewidencją. Starannego przemyślenia wymaga również ustalenie, w jaki sposób dokonywana będzie weryfikacja tożsamości danej osoby, która zamierza wejść do określonej przestrzeni. Administrator zobowiązany jest precyzyjnie określić zakres danych osobowych i przetwarzać jedynie takie dane, które są niezbędne do osiągnięcia zamierzonego celu (zasada „minimalizacji danych”, art. 5 ust. 1 lit. c RODO). Pozyskiwanie danych osobowych przez zarządców czy właścicieli budynków, będzie działaniem dopuszczalnym, jeżeli będzie ograniczone do niezbędnych danych, tj. obejmujących imię, nazwisko oraz numer dokumentu tożsamości wraz z jego nazwą.

Administrator powinien każdorazowo pamiętać o tzw. zasadzie „ograniczenia przechowywania”, czyli gromadzeniu danych przez okres nie dłuższy, niż jest to niezbędne do celów, w których dane te są zebrane (art. 5 ust. 1 lit. e RODO). Innymi słowy, w sytuacji zrealizowania przez administratora zamierzonego celu, dane powinny zostać usunięte.

Niezmiernie istotne jest również zagwarantowanie odpowiedniego zabezpieczenia danych osobowych zawartych w ewidencji, w tym przed dostępem osób nieupoważnionych przez administratora. Administrator lub podmiot przetwarzający zobowiązany jest bowiem – uwzględniając stan wiedzy technicznej, koszt wdrażania oraz charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania oraz ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych o różnym prawdopodobieństwie wystąpienia i wadze zagrożenia – wdrożyć i zapewnić skuteczne funkcjonowanie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, aby zapewnić stopień bezpieczeństwa danym osobowym (art. 24 i art. 32 ust. 1 RODO). Innymi słowy administrator ma  obowiązek zorganizowania bezpieczeństwa procesu przetwarzania danych osobowych, w sposób odpowiadający obowiązującym przepisom w zakresie przetwarzania danych osobowych i  dokonania tego w taki sposób, który odpowiadał będzie zagrożeniom oraz kategoriom przetwarzanych danych.

Deficyt największy od 7 lat i będzie się powiększać

Dane NBP o bilansie płatniczym za luty pokazują niebezpieczną tendencję. Rośnie wyraźnie deficyt w obrotach handlowych Polski z zagranicą. Może to oznaczać, że krajowa gospodarka przestaje być konkurencyjna na rynku globalnym. Powód? Zbyt szybki wzrost konsumpcji zagranicznych dóbr — pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Tylko w lutym br. deficyt w obrotach towarowych Polski z zagranicą osiągnął 1,3 mld euro (5,7 mld  mld zł) według danych NBP. Była to największa przewaga importu nad eksportem od grudnia 2011 r., czyli od ponad siedmiu lat. Czasami na przełomie roku zmiany w handlu zagranicznym mają dość chaotyczny przebieg i jednorazowe wahania nie muszą być wyrazem zagrożenia. Teraz jednak wiele wskazuje, że mamy  po prostu do czynienia negatywnym długoterminowym trendem.

25 mld zł pod kreską

Rosnący szybciej od eksportu import pokazuje, że Polska może stracić konkurencyjność. Jeszcze pod koniec 2017 r. za okres 12 miesięcy (od grudnia 2016 r. do listopada 2017 r.) miała nadwyżkę w obrotach towarowych na poziomie ponad 10 mld zł. Teraz dane skumulowane za ostatnie 12 miesięcy (od marca 2018 r. do lutego 2019 r.) pokazują deficyt na poziomie 25 mld zł według wyliczeń NBP. To najwięcej od 6 lat.

Mniejszy problem, jeżeli wzrost importu stanowią przede wszystkim dobra inwestycyjne. Tak jednak prawdopodobnie nie jest. Według danych GUS i klasyfikacji BEC (Broad Economic Categories) wzrost importu dóbr inwestycyjnych z wyłączeniem środków transportu wzrósł o 6,7 proc., podczas gdy ogółem import wzrósł o 9,3 proc. w całym 2018 r.

Bardzo szybko rośnie import dóbr konsumpcyjnych. W przypadku samochodów osobowych wyniósł prawie 13 proc. w zeszłym roku, a towarów konsumpcyjnych trwałego użytku (np. telewizory, lodówki, zmywarki) o 18.1 proc. Z kolei sprzedaż detaliczna w kategorii meble, RTV, AGD rośnie w tempie 14,3 proc. r/r według danych za luty.

Dane NBP są mniej szczegółowe niż publikacje GUS dotyczące handlu. Jednak wzrost wartości importu r/r jest potężny i wynosi 17,4 proc. Jak przedstawił bank centralny, jest on związany ze wzrostem wartości ropy naftowej, części komputerowych oraz nowych samochodów.

Sytuacja będzie się pogarszać

Biorąc pod uwagę zaplanowaną stymulację fiskalną i spowolnienie koniunktury poza granicami Polski, trend rosnącego deficytu w handlu zagranicznym może jeszcze przyspieszyć.

Dodatkowe pieniądze z programu 500 plus na każde dziecko trafią w większej części do osób, które uzyskują dochody powyżej mediany (ci, którzy teraz mają świadczenie Rodzina 500 plus na pierwsze dziecko, nie otrzymają dodatkowego wsparcia). Może być to zachętą do wymiany dóbr trwałego użytku przez gospodarstwa domowe na te z wyższej półki, a także do wyjazdów zagranicznych (co z kolei pogorszy saldo usług). Podobnie może wyglądać sytuacja ze środkami z programu emerytura plus. W tym przypadku nie ma kryterium dochodowego, więc dodatkowe świadczenia dostaną również zamożne gospodarstwa domowe.

Ujemne saldo obrotów towarowych w kolejnych miesiącach może się więc zwiększać i generować silnie negatywny wkład eksportu do PKB. Będzie więc to naturalnie obniżać wzrost gospodarczy związany z nowymi programami socjalnymi. Zbyt duże transfery społeczne w relacji do możliwości państwa także będą oznaczać, że w przyszłości zabraknie środków na badania i rozwój oraz inwestycje infrastrukturalne, co z kolei będzie pogarszać nasz potencjał eksportowy i sprzyjać jeszcze większemu deficytowi handlowemu.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Obniżona zmienność na rynkach finansowych może uśpić czujność i zwiększa wrażliwość walut na nieprzywdziane wydarzenia. Przy wyciszeniu ryzyk politycznych (rozmowy USA-Chiny, brexit), na ważności mogą zyskać dane makro. PKB z Chin i indeksy PMI z Eurolandu będą najistotniejsze pod kątem oceny siły globalnej gospodarki. Poza tym z czołowych gospodarek nie będzie brakować standardowych odczytów produkcji, sprzedaży detalicznej i danych z rynku pracy.

Przyszły tydzień: produkcja/sprzedaż/indeksy koniunktury z USA, ZEW/PMI z Eurolandu, CPI z Wielkiej Brytanii/NZ/Kanady, PKB z Chin, rynek pracy z Australii

USA

W ostatnich dniach USD w pewnym sensie przestał być kowalem własnego losu, gdyż ogólnorynkowy sentyment decyduje, czy bezpieczna przystań w USD jest potrzebna inwestorom czy nie. W rezultacie lepsze dane z USA mogą niekoniecznie wspierać dolara, jeśli jednocześnie pomogą wzmocnić apetyt na ryzyko. Inwestorzy będą poszukiwać oznak poprawy aktywności gospodarczej w indeksach koniunktury: NY Empire State (pon), Philly Fed i PMI (czw). Po produkcji przemysłowej (wt) oczekuje się odreagowania marazmu z poprzednich miesięcy. Na tej samej podstawie prognozy zakładają silną sprzedaż detaliczną (czw). Pogorszenie w bilansie handlowym (śr) może obudzić gniew prezydenta Trumpa w stosunku do partnerów handlowych.

Strefa euro

W Eurolandzie dostaniemy odświeżenie indeksów PMI dla przemysłu i usług (czw). Może być jeszcze za wcześnie na odbicie w sektorze przemysłowym, więc pozytywnych zaskoczeń prędzej trzeba będzie szukać w usługach. Marne to pocieszenie dla EUR. Więcej optymizmu może się ujawnić w badaniu ZEW (wt). Bez solidnego wsparcia w poprawie danych widzimy ograniczony potencjał do umocnienia EUR.

Wielka Brytania

Ryzyko bezumownego brexitu zostało oddalone na kilka miesięcy, a brytyjscy politycy udają się na przerwę w obradach, co przynajmniej na chwilę powinno pozwolić na przerzucenie uwagi na dane makro. Rynek pracy (wt) pozostaje silny, a dane o sprzedaży detalicznej (czw) mogą być zaburzone przez odreagowanie silnych figur ze stycznia i lutego. CPI (śr) będzie podbity wahaniami cen ropy naftowej (spadek w marcu ub.r.) i sezonowymi przesunięciami z tyt. Wielkanocy. Jeśli wewnętrzny trend pozostanie mocny, to przy odsunięciu ryzyka brexitu możliwe jest przebudzenie dyskusji o szybszym powrocie Banku Anglii do podwyżek. GBP może znaleźć w danych punkt zaczepienia dla krótkoterminowego wzrostu.

Polska

Każdy dzień poza piątkiem przynosi odczyty z polskiej gospodarki (CPI, inflacja bazowa, rynek pracy, produkcja przemysłowa i PPI), ale szanse na to, że znajdą odzwierciedlenie w kursie złotego, są raczej niewielkie. Potrzeba niepohamowanego rajdu ryzykownych aktywów, by rynek złotego mógł z tego uszczknąć coś dla siebie, gdyż pierwsza fala kapitału trafi na rynki, gdzie potencjał dyskonta aktywów jest większy.

Chiny

Tydzień przynosi dane o PKB z Chin w otoczeniu marcowych szacunków sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej (śr). Wydaje się zbyt wcześnie, by twarde dane wykazały pozytywny wpływ stymulacyjnych działań rządu, za to bardzo prawdopodobny jest rezydualny wpływ spowolnienia z IV kw. Rynek zbytnio nie przejmie się słabszymi danymi, gdyż inwestorzy patrzą już w przyszłość, która wygląda lepiej chociażby przez pryzmat odbicia w indeksach PMI.

Australia

W Australii dane z rynku pracy (czw) prawdopodobnie ponownie potwierdzą solidność zatrudnienia i stabilizację stopy bezrobocia. Raport nie powinien zaszkodzić AUD, ale też nie daje podstaw do pozytywnego zaskoczenia. Rynkowe oczekiwania tych, którzy liczą na obniżki stopy procentowej RBA, raczej nie ulegną zmianie. AUD pozostaje skakanym na podążanie za sentymentem rynkowym.

Nowa Zelandia

W Nowej Zelandii w centrum uwagi będzie CPI (śr). Oczekiwania przeważają po stronie gorszego odczytu, na co rynek już się nastawia wyceną 30 proc. szans cięcia stopy OCR na najbliższym posiedzeniu w maju. Zatem większym zaskoczeniem będzie mocny odczyt, który wyzwoliłby kapitulację inwestorów z krótkich pozycji.

Kanada

Pełen wydarzeń dzień w Kanadzie z produkcją przemysłową (wt), bilansem handlowym, CPI (śr) i sprzedażą detaliczną (czw). Dwa ostanie raporty będą najważniejsze, gdyż na nie Bank Kanady patrzy najuważniej. Lepsze odczyty wzmocniłyby dyskusje o szybszym powrocie BoC do zaostrzania polityki i pozwoliłyby CAD skorzystać z rajdu ryzyka obecnego na innych klasach aktywów. Bez tego USD/CAD pozostaje zamknięty w paśmie 1,3250-1,3470.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

„Registry lock” – domenę .pl można teraz zabezpieczyć przed kradzieżą

Grupa H88 zaoferowała we współpracy z NASK usługę „registry lock” dla domen z rozszerzeniem .pl. Umożliwia to zabezpieczenie domeny z poziomu rejestru przed nieautoryzowanymi bądź przypadkowymi zmianami administracyjnymi, w tym próbami usunięcia lub przejęcia domeny. Usługa jest już dostępna we wszystkich markach hostingowych należących do grupy H88, w tym Domeny.pl, Hekko.pl, Kei.pl czy Linuxpl.com.

Po aktywowaniu opcji „registry lock” dla domeny, nie będzie już możliwe wprowadzenie kluczowych zmian w jej właściwościach na podstawie jedynie zgłoszenia online. Dotyczy to m.in. zmiany abonenta czy jego danych, transferu domeny do innego rejestratora, czy też usunięcia domeny. Dokonanie takich zmian będzie wymagało bezpośredniego kontaktu z właścicielem domeny ze strony rejestratora. Dzięki temu właściciel domeny będzie miał pewność, że jego domena nie zostanie zmieniona przez niepowołane do tego osoby w sposób, który może spowodować ogromne konsekwencje dla jego biznesu.

„Przykładem takiego niepożądanego działania może być wytransferowanie domeny do własnego rejestratora przez jednego ze wspólników w spółce. Staje się on w ten sposób faktycznym dysponentem domeny, co niekoniecznie jest zgodne z interesem pozostałych wspólnikom. Podobnie w dużych firmach, o rozproszonej strukturze, zawsze istnieje zagrożenie, że trafi się nieuczciwy pracownik, który wykorzysta przyznane mu hasła dostępu do transferu domeny, modyfikacji jej właściwości lub wręcz jej usunięcia” – tłumaczy Elżbieta Kornaś, Brand Director w serwisie Domeny.pl.

Według przedstawiciela Domeny.pl, takie działania mogę przynieść firmom kolosalne straty, bo dla wielu z nich domena stanowi kluczową wartość ich majątku. Wycena domeny jest obecnie często ujawniana w sprawozdaniach finansowych spółek i może sięgać wielu milionów złotych.

Dziś Polskę oceni kolejna agencja ratingowa

Już dziś wieczorem, dwa tygodnie po tym jak zrobiła to agencja Fitch Ratings, nad wiarygodnością kredytową Polski pochyli się S&P, czyli kolejna agencja tzw. Wielkiej Trójki.

Tak jak w przypadku agencji Fitch, tak i teraz: zarówno my, jak i rynkowy konsensus, nie spodziewamy się zmiany ani perspektywy ratingu, ani tym bardziej oceny wiarygodności kredytowej kraju. Silne fundamenty gospodarcze i perspektywy lepsze niż można było oczekiwać jeszcze kilka miesięcy temu – a to pomimo dość dużej zewnętrznej niepewności – powinny zagwarantować brak działań ze strony agencji. Na jakiekolwiek zmiany jest po prostu za wcześnie, a agencje ratingowe, zazwyczaj starają się nie działać zbyt pochopnie.

Niemniej, ostatnio ogłoszone plany rządu, oprócz swojego prowzrostowego charakteru, będą wiązały się z konsekwencjami w postaci wzrostu deficytu, co ograniczy potencjał poprawy sytuacji fiskalnej w Polsce. W kontekście tego, warto będzie zwrócić uwagę na retorykę agencji. Ostatnio Międzynarodowy Fundusz Walutowy zmienił prognozę deficytu sektora finansów publicznych, który zdaniem MFW w 2020 r. ma dobić do poziomu 3,1% PKB, tym samym nieznacznie przekraczając limit Komisji Europejskiej. W przypadku realizacji tego scenariusza Polsce groziłoby uruchomienie procedury nadmiernego deficytu. Realizacja tego niekorzystnego scenariusza nie byłaby obojętna agencjom ratingowym. Warto więc już teraz wypatrywać wszelkich sygnałów sugerujących, iż S&P się go obawia.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek wzrósł o 0,1%, wahając się w okolicy poziomu 4,28. W parze z dolarem amerykańskim wczoraj euro nie radziło sobie zbyt dobrze. Dziś jednak waluta doświadcza wyraźnej aprecjacji, po raz pierwszy od dwóch tygodni przebijając poziom 1,13. W umocnieniu euro pomagają m.in. dobre dane makro. Dynamika produkcji przemysłowej we wspólnym bloku wprawdzie spadła, tak w miesięcznym, jak i rocznym ujęciu, niemniej był to spadek wyraźnie mniejszy od oczekiwań konsensusu. Może to sugerować, że obawy o sytuację w gospodarkach strefy euro – związane przede wszystkim z sytuacją sektora – które w ostatnim czasie ściągały kurs EUR/USD w dół były przesadzone.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek spadł o 0,1%, wahając się w widełkach 4,96-4,97. Inwestorzy przyzwyczajają się do tego, że Brexit po raz kolejny został odsunięty w czasie. Widać wyraźny spadek oczekiwanej zmienności kursu GBP/USD, co widoczne jest w zmianie cen opcji. W kontekście Brexitu obecnie kluczową kwestią jest to, czy premier May i Jeremy Corbyn dojdą do porozumienia ws. unii celnej po Brexicie. Corbyn jest jej zwolennikiem z kolei May zdaje sobie sprawę z opozycji względem niego ze strony „twardych” zwolenników Brexitu w Partii Konserwatywnej.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek wzrósł o 0,2%, wahając się w widełkach 3,79-3,81. Wczoraj dolara amerykańskiego wspierały m.in. dobre dane makroekonomiczne. Szczególną uwagę warto zwrócić na cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych. Liczba wniosków o zasiłki w ostatnim tygodniu spadła do najniższego poziomu od 1969 roku, potwierdzając siłę amerykańskiego rynku pracy. Dziś z kolei opublikowany zostanie indeks zaufania konsumentów w USA Uniwersytetu Michigan, jego znaczenie powinno być jednak ograniczone.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

16:00 – indeks zaufania konsumentów według Uniwersytetu w Michigan w USA w kwietniu

Godziny wieczorne – decyzja agencji S&P ws. ratingu Polski

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Czarne złoto w górę. Niemiecka gospodarka zwalnia

Poznaliśmy wstępne odczyty na temat wzrostu PKB w Niemczech. Jest słabiej niż wcześniej prognozowano, ale to wciąż wzrost. Kolejny tydzień wzrostu cen ropy naftowej.

Niemiecka gospodarka zwalnia

Wstępne prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok u naszych zachodnich sąsiadów zmierzają do 0,5%. Jest to spowodowane znacznie gorszą kondycją eksportu w związku z wojną handlową USA. Co ciekawe prognozy nie przewidują większego kryzysu, gdyż na 2020 rok zapowiadanych jest już 1,5% wzrostu gospodarczego. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na kalendarz gdzie aż cztery święta mają wypaść w weekendy. W rezultacie spora część tego wzrostu to po prostu większa ilość dni pracy. Inwestorzy spodziewali się słabszej informacji stąd podchodzą do niej spokojnie. Oficjalne dane mają się pojawić co prawda dopiero w środę, ale wątpliwe jest by były one istotnie różne od tych. To najprawdopodobniej dopiero na nie jednak zareagują waluty.

Ropa naftowa wciąż w górę

Rynki zapomniały już o przecenie czarnego złota z końca 2018 roku, kiedy to surowiec spadał w okolice 50 dolarów za baryłkę. Obecnie po 6 tygodniach wzrostów jest niemal 20 dolarów wyżej. Co powoduje nagłe zmiany nastawienia inwestorów do ropy? Po pierwsze konflikt handlowy Chiny-USA do grudnia eskalował. W grudniu doszło jednak do tzw. “zawieszenia broni”. W tym czasie rozmowy okazały się wystarczająco konstruktywne by inwestorzy zaczęli wierzyć w łagodzenie konfliktu a nie jego eskalację. W rezultacie popyt na ropę zaczął rosnąć co w połączeniu z sankcjami oraz spadkiem produkcji u kilku ważnych producentów spowodowało, że ceny rozpoczęły marsz w górę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Katowicki Supersam dobrze rozpoczął rok

Katowicki Supersam

Katowicki Supersam ma za sobą udany początek roku. Pomimo dziesięciu niehandlowych niedziel, w I kw. 2019 r. obiekt odnotował wzrost liczby odwiedzających. To efekt uzupełnienia oferty handlowej wydarzeniami i akcjami organizowanymi w odnowionych przestrzeniach domu handlowego.

Supersam, nowoczesny wielofunkcyjny budynek zlokalizowany w centrum Katowic, przez pierwsze trzy miesiące 2019 r. odwiedziło ponad półtora miliona klientów, co stanowi kilkuprocentowy wzrost w porównaniu z zeszłym rokiem. Taki wynik pokazuje, że ciekawe projekty wielofunkcyjne przyciągają odwiedzających mimo rozszerzenia zakazu handlu w niedziele.

Wzrost frekwencji to wynik przemyślanych i konsekwentnie realizowanych działań. Uzupełniliśmy ofertę handlową licznymi wydarzeniami charytatywnymi, warsztatami i spotkaniami. Rozwijamy również Strefę Rozrywki, gdzie już działa sala do gry w tenisa stołowego, uruchomiliśmy Strefę Bajek i kącik zabaw dla dzieci. Rozszerzenie zakazu handlu w niedziele to wyzwanie, z którym aktualnie mierzy się cała branża. My staramy się wyjść mu naprzeciw, a ponad półtora miliona odwiedzających pokazuje silną markę, jaką jest Supersam na lokalnym rynku. – Remigiusz Królikowski, Head of Property and Asset Management w firmie Globalworth Poland, która jest właścicielem i zarządcą kompleksu

Supersam zdobył tytuł „Przyjaciela dzieci 2018 r.” za cykliczną współpracę ze Stowarzyszeniem Dom Aniołów Stróżów. To nie jedyne działania z zakresu CSR, które podejmuje zespół najbardziej znanego obiektu wielofunkcyjnego na Górnym Śląsku. Na terenie Supersamu organizowane są bezpłatne badania medyczne, spotkania czytelnicze oraz akcje promujące ekologię i ochronę zwierząt. Część handlowa kompleksu przyciąga odwiedzających konkursami i loteriami. W grudniu ur. wprowadzono również program lojalnościowy – stali klienci mogą korzystać ze zniżek dzięki aplikacji mobilnej.

Supersam oferuje łącznie prawie 25 000 mkw.  powierzchni,  z czego większość (ponad 18 000 mkw.) zajmuje część handlowa. Wśród najemców znajdują się popularne marki, takie jak Rossmann, Hebe, Empik, sklepy grupy LPP, CCC, Smyk, Media Expert, Aldi oraz klub fitness Calypso i internetowy sklep sportowy SportsDirect. Na początku kwietnia do tego grona dołączył również salon komputerowy X-com, który zajmuje ponad 300 mkw. powierzchni na pierwszym piętrze budynku.

Planujemy dalszy rozwój funkcji handlowej, ponieważ Supersam to miejsce kultowe, położone w samym centrum Katowic – sercu aglomeracji śląskiej, w tradycyjnie handlowej części miasta, niedaleko rynku. Lokalizacja obiektu jest nieprzypadkowa, bo w tym właśnie miejscu mieszkańcy miasta i regionu robią zakupy już od ponad 70 lat. – Remigiusz Królikowski, Head of Property and Asset Management w firmie Globalworth Poland, która jest właścicielem i zarządcą kompleksu

galeriaW pozostałej części kompleksu znajdują się biura wynajęte przez takie firmy jak: Groupon, CitySpace oraz Jamf. Właścicielem i zarządcą Domu Handlowego Supersam jest Globalworth Poland.