Praga zyskuje biznesowy charakter. Rośnie popyt na biura po prawej stronie Warszawy

Znaczenie prawobrzeżnych dzielnic systematycznie rośnie – Praga Północ i Praga Południe przestają być tylko alternatywą, a stają się świadomym wyborem firm szukających biura. Najemcy znajdują tutaj niższe czynsze, autentyczność miasta i dostęp do lokalnego rynku pracy – mówi Joanna Andryszczyk, Associate Director w Dziale Powierzchni Biurowych w Newmark Polska.

Rynek biurowy w stolicy historycznie koncentrował się przede wszystkim na Śródmieściu, Woli i Mokotowie. W prawobrzeżnych dzielnicach wciąż znajduje się relatywnie niewielka jego część, bo tylko 283 500 mkw., czyli 4,5 proc. całkowitych zasobów miasta. Prawie 53 proc. tej powierzchni zlokalizowanych jest na Pradze Południe, a 34,9 proc. – na Pradze Północ. Jednak zainteresowanie praską częścią miasta się zmienia.

Prawa strona wchodzi do gry

– Coraz wyraźniej widać potrzebę bardziej zrównoważonego rozwoju miasta. Zauważyliśmy to jako jedni z pierwszych na rynku, tworząc Centrum Praskie Koneser, a teraz realizując inwestycję Drucianka Campus. Praga Północ, dzięki swojej centralnej lokalizacji i dobrej dostępności komunikacyjnej, staje się naturalnym kierunkiem ekspansji. Dowodem tego jest sukces Konesera, którego wybrały takie globalne marki jak PepsiCo, Grupa WPP czy Google Campus for Startups. Ważną rolę we wzmacnianiu atrakcyjności biznesowej tej dzielnicy odgrywają również inwestycje publiczne, jak chociażby zrealizowany w ramach Nowego Centrum Warszawy most pieszo-rowerowy oraz rewitalizacje przestrzeni miejskich – twierdzi Ilona Koski-Lammi, zastępczyni dyrektora sprzedaży Liebrecht & wooD. – Pofabryczna architektura, skala zabudowy i kontekst historyczny tworzą unikalną tożsamość, której nie da się odtworzyć w typowych projektach biurowych – podkreśla.

Rozwój rynku po prawej stronie Wisły to również szansa na jego dywersyfikację. – Decyzje najemców o relokacji na drugą stronę rzeki wynikają m.in. z chęci połączenia dobrej dostępności komunikacyjnej z niższymi kosztami najmu. Średnie stawki czynszu za wynajem powierzchni biurowej wynoszą tutaj 13–15 euro za mkw. miesięcznie, a w najlepszych projektach sięgają obecnie 17–18 euro. To stawki porównywalne ze Służewcem i dużo niższe niż w centrum Warszawy – podaje Joanna Andryszczyk.

Praga kusi pracownikami – czy to jej największy atut?

Szacuje się, że około 39 proc. Warszawian mieszka po prawej stronie Wisły (dane GUS na koniec czerwca 2025 r.). – Kandydaci z tej części miasta chętnie wybierają pracę w swojej okolicy, co pokazuje potencjał rozwoju rynku mieszkaniowego i rosnącego znaczenia biura jako elementu employer brandingu – twierdzi Ewa Michalska, dyrektor operacyjna Grafton Recruitment. – Coraz częściej już podczas pierwszych rozmów rekrutacyjnych kandydaci pytają o dostępność parkingów, bliskość SKM, PKP czy metra oraz ogólną wygodę dojazdu. Dlatego chcąc przyciągnąć pracowników z innych części Warszawy, takich jak Ursus, Włochy, Bemowo, pracodawcy powinni wyraźnie podkreślać konkretne rozwiązania związane z dojazdem. To działa – Warszawiacy patrzą na prawobrzeżną część miasta przychylniej niż kiedyś, doceniając ułatwienia komunikacyjne, szczególnie uruchomienie drugiej linii metra.

Przykładem firmy związanej z prawą częścią miasta jest grupa technologiczna Atende, która wynajmuje biura w Centrum Praskim Koneser, zrewitalizowanym kompleksie wielofunkcyjnym na Pradze Północ. – Wielu naszych pracowników, w tym część zarządu, pochodzi z prawobrzeżnej Warszawy i miejscowości podwarszawskich po tej stronie. Dodatkowo bliskość metra, kolei i tramwajów realnie poprawiają komfort dojazdu dla reszty zatrudnionych – mówi Marcin Zalewski, kierownik ds. administracji i inwestycji w Atende. – Z perspektywy firmy technologicznej liczą się dostępność kadr, niższe koszty operacyjne i rozwój infrastruktury sprzyjający inwestycjom w przyszłości. Atutem jest również unikalny klimat Pragi i tętniące życiem otoczenie, które wzmacnia atrakcyjność miejsca pracy.

Według Jarka Prawickiego, dyrektora działu leasingu w AFI Polska, firmy coraz częściej poszukują biur w miejscach oferujących coś więcej niż tylko powierzchnię do pracy. – AFI Bohema jest dziś w pełni wynajęta, co potwierdza, że tego typu kameralne, dobrze zlokalizowane projekty biurowe znajdują swoich najemców także po prawej stronie Wisły. Wśród najemców kompleksu mamy zarówno instytucje publiczne, jak i firmy technologiczne, takie jak FitQbe z grupy Pracuj.pl czy Gladio z sektora FMCG. Już wkrótce dołączy do nich centrum diagnostyczno-medyczne Enel-Med, które posłuży mieszkańcom kompleksu i pracownikom biur – podkreśla Jarosław Prawicki.

Informatycy, logistycy i firmy kreatywne już tutaj są

Z danych Newmark Polska wynika, że w całym 2025 roku w prawobrzeżnych dzielnicach firmy wynajęły 41,4 tys. mkw. powierzchni biurowej. To prawie cztery razy tyle, co rok wcześniej i dwa razy więcej niż w 2023 roku. – To lokalizacje wybierane dziś przede wszystkim przez firmy z branż logistycznych, dystrybucyjnych, magazynowych, FMCG oraz ecommerce. Takie decyzje nie dziwią – w tej części Warszawy łatwiej jest im połączyć część biurową z zapleczem operacyjnym – informuje Ewa Michalska.

Równie licznie reprezentowane grupy to firmy technologiczne, startupy i software house-y. – Istotnym impulsem dla rozwoju tej części miasta było pojawienie się globalnych graczy. Otwarcie kampusu Google w Centrum Praskim Koneser wzmocniło rozpoznawalność Pragi i pokazało, że może ona konkurować z dzielnicami w Centrum. Autentyczność prawobrzeżnych dzielnic sprawia, że biura sprzyjają tutaj budowaniu kultury organizacyjnej – mówi Joanna Andryszczyk i zaznacza, że obecność wielu firm oraz instytucji publicznych, w tym ZTM, pokazuje różnorodność działalności po tej stronie Wisły.

Czy deweloperzy nadążą z podażą?

Najemcy dali już zielone światło, wybierając biura po prawej stronie Wisły. Czy teraz deweloperzy odważą się podążyć za nimi?

– Praga Północ i Praga Południe cieszą się rosnącym zainteresowaniem firm szukających biura, choć rynek pozostaje niewielki i rozproszony, opierając się głównie na rewitalizacjach i projektach mixed-use – wyjaśnia Joanna Andryszczyk. – Po tej stronie Wisły większość projektów oddanych w ostatnich latach została już wynajęta. Kolejne inwestycje są w przygotowaniu, niemniej ich realizacja zależy od zainteresowania najemców i poziomu umów przednajmu. I chociaż wskaźnik pustostanów na poziomie ok. 6,4 proc. mógłby wskazywać na pewną dostępność powierzchni, to w rzeczywistości wolne biura znajdują się głównie w starszych budynkach klasy B. Dla najemców zainteresowanych nowoczesnym biurem na Pradze Północ albo Południe często oznacza to konieczność zabezpieczenia powierzchni nawet z dużym minimum dwuletnim wyprzedzeniem lub podpisania umowy przednajmu na etapie planowania inwestycji, co w przypadku dużego najemcy może przesądzić o uruchomieniu projektu lub realizacji jego kolejnego etapu – podkreśla dyrektorka w Newmark Polska.

Rewitalizacje zamiast wieżowców – tak wyglądają biura za Wisłą

Rozwój w najbliższych latach opierać się będzie głównie na rewitalizacjach i projektach wielofunkcyjnych, łączących biura, mieszkania i usługi. – To format najlepiej pasujący do charakteru tej części miasta i oczekiwań najemców, którzy szukają zróżnicowanego środowiska pracy – twierdzi Andryszczyk. Według ekspertki, standard w tym segmencie wyznaczyły takie inwestycje, jak Koneser czy Fabryka PZO. Szansą są też większe projekty biurowe, wymagające odpowiedniej skali popytu i lokalizacji przy metrze, których realizacja w dużej mierze zależeć będzie od przednajmu. Przykładem jest Port Praski, gdzie w kolejnych fazach jako uzupełnienie kompleksu może powstać także część biurowa. Wśród planowanych perełek na tym rynku warto wymienić również SOHO oraz Druciankę Campus przy Dworcu Wschodnim, obie inwestycje powinny zasilić rynek biurowy prawobrzeżnej Warszawy już w 2028 roku.

Po stronie wyzwań dla rozwoju rynku biurowego, obok ograniczonej dostępności nowoczesnych budynków, Ewa Michalska wskazuje na słabszą infrastrukturę towarzyszącą – mniej hoteli, przestrzeni konferencyjnych i usług biznesowych.

Miejsce na wyjątkowe projekty

Jedno jest pewne: prawobrzeżna Warszawa nie jest już pionierskim rynkiem. – Kluczowe inwestycje zostały przyjęte z dużym entuzjazmem – tak przez mieszkańców, jak i najemców. A zainteresowanie praską częścią miasta wśród tych ostatnich rośnie. Firmy wybierają konkretną lokalizację, jeśli projekt oferuje jakość, dobrą komunikację i pasuje do charakteru dzielnicy. Obie Pragi to miejsca z potencjałem, w których biura będą rozwijać się raczej ewolucyjnie niż skokowo, a ograniczona podaż może sprzyjać najlepiej zaprojektowanym inwestycjom – podsumowuje Joanna Andryszczyk.

Polska dogania Unię. Członkostwo w UE przyspieszyło rozwój o dekadę

Coraz częściej w debacie publicznej pojawiają się opinie, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej kosztuje nas zbyt wiele. Większość badań ekonomicznych pokazuje jednak silny pozytywny wpływ integracji europejskiej na polską gospodarkę. Bez członkostwa w UE poziom rozwoju naszego kraju byłby znacznie niższy. I nie chodzi tu tylko o brak funduszy unijnych.

W ciągu 22 lat polskiej obecności w Unii Europejskiej nasza gospodarka przeszła ogromną zmianę. W 2004 r., kiedy Polska wchodziła do UE, wartość polskiego PKB w przeliczeniu na mieszkańca, liczona według parytetu siły nabywczej, wyniosła ok. 50 proc. średniej unijnej. Dziś zbliża się do 80 proc. Polska zatem w stosunkowo krótkim czasie znacząco zmniejszyła dystans rozwojowy do średniej unijnej.

Jednym z czynników napędzających polską gospodarkę są fundusze unijne. Według danych Ministerstwa Finansów od 1 maja 2004 r. do końca 2025 r. transfery z budżetu UE do Polski przekroczyły 268,5 mld euro. W tym czasie nasz kraj do wspólnego budżetu wpłacił ponad 100,5 mld euro. W efekcie bilans korzyści wyniósł ok. 168 mld euro.

Szczególnie istotne znaczenie mają środki europejskiej polityki spójności, które stanowią ok. 63 proc. pieniędzy napływających z UE do Polski. Wzmacniają one inwestycje publiczne m.in. poprzez finansowanie projektów rozwijających infrastrukturę, w tym rozbudowę autostrad, dróg i kolei. Fundusze polityki spójności przeznaczane są również na bezpośrednie wsparcie sektora produkcyjnego, pobudzenie innowacji oraz rozwój zasobów ludzkich. Według analiz Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej w latach 2004–2023 około 5,5 proc. średniorocznego wzrostu PKB Polski wynikało z realizacji projektów współfinansowanych z tych środków. W tym czasie polski PKB średniorocznie wzrastał w tempie ok. 3,9 proc. Gdyby nie środki europejskiej polityki spójności wzrost ten byłby o ok. 0,2 punktu procentowego niższy i wyniósł ok. 3,7 proc.

Wpływ środków europejskiej polityki spójności na tempo wzrostu gospodarczego jest ograniczony. Dzieje się tak, gdyż średnioroczny udział środków trafiających do Polski z funduszy unijnych stanowi niespełna 3 proc. PKB. Wbrew powszechnej opinii, pieniądze płynące z unijnego budżetu nie są naszą największą korzyścią z przynależności do UE. Kluczową rolę odgrywa coś innego – integracja gospodarcza i dostęp do wspólnego rynku. To właśnie swobodny handel i brak barier celnych sprawiają, że polska gospodarka może dynamicznie się rozwinąć. Według szacunków Forum Obywatelskiego Rozwoju korzyści Polski z dostępu do wspólnego rynku są co najmniej pięciokrotnie wyższe niż z dostępu do funduszy unijnych netto (Michnik 2024).

Efekty tego widać w danych. W 2025 r. Polska miała deficyt handlowy na poziomie 7,7 mld euro, ale jednocześnie wypracowała nadwyżkę w handlu z krajami UE sięgającą 78,3 mld euro. W ubiegłym roku eksport do krajów Unii Europejskiej wyniósł 274,1 mld euro i stanowił blisko 75 proc. ogółu wartości eksportu Polski. Rynek europejski jest zatem głównym źródłem popytu na nasze produkty i usługi, kompensując deficyty w handlu z innymi regionami świata. Jednocześnie w ciągu 22 lat eksport towarów i usług do krajów UE wzrósł w ujęciu nominalnym niemal sześciokrotnie. Po uwzględnieniu inflacji oznacza to około trzykrotny wzrost realny. Obecnie wartość eksportu stanowi około 50 proc. polskiego PKB. Nasza gospodarka jest więc silnie powiązana z rynkami zagranicznymi, a szczególnie z rynkiem europejskim.

Integracja gospodarcza to także koszty i kompromisy. Przynależność do UE powoduje, że część zysków wypracowanych w Polsce przez europejskich gigantów jest transferowana za granicę. Silniejsza konkurencja ze strony firm z innych państw UE wywiera presję na mniej produktywne przedsiębiorstwa, prowadząc niekiedy do ich marginalizacji lub upadku. Członkostwo w jednolitym rynku wiąże się również z koniecznością dostosowania do wspólnych regulacji, które – choć sprzyjają stabilności i przejrzystości – mogą generować dodatkowe koszty dla części branż. To właśnie te głosy najczęściej pojawiają się ze strony przeciwników dalszej integracji gospodarczej. Rodzi się więc pytanie: czy koszty przeważają nad korzyściami?

Nie wiemy dokładnie, jak wyglądałaby alternatywna ścieżka rozwoju Polski poza UE. Możemy ją jednak modelować. Polski Instytut Ekonomiczny przy zastosowaniu modelu ekonometrycznego synthetic control szacuje, że dzięki członkostwu w UE polski PKB per capita jest dziś wyższy o 42 proc. (PIE 2026). Bez naszej przynależności do UE polski PKB w przeliczeniu na mieszkańca byłby obecnie o 30 proc. niższy i kształtowałby się na poziomie z 2015 r. Dzięki naszej przynależności do UE rozwój gospodarczy Polski przyspieszył zatem o dekadę.

Ciekawym przykładem odwrócenia procesu integracji był brexit. Dobitnie pokazuje on, co się dzieje, gdy integracja zostanie drastycznie ograniczona. Wyniki badań z 2025 r. przeprowadzonych przez międzynarodowy zespół ekonomistów (Bloom i inni 2025) dowodzą, że na skutek brexitu wartość PKB na mieszkańca Wielkiej Brytanii jest o 6–8 proc. niższa niż w scenariuszu zakładającym pozostanie Wielkiej Brytanii w UE. Dodatkowo w wyniku inwestycje w Zjednoczonym Królestwie zmniejszyły się o 12–18 proc., zatrudnienie spadło o 3–4 proc., a produktywność gospodarki obniżyła się o 3–4 proc. Ograniczenie integracji gospodarczej może więc prowadzić do mierzalnych strat wzrostu gospodarczego, inwestycji i efektywności gospodarki.

Chociaż nie da się zmierzyć z absolutną precyzją, na ile członkostwo w Unii Europejskiej zmieniło trajektorię rozwoju Polski, to różne analizy prowadzą do podobnego wniosku: integracja europejska jest jednym z kluczowych czynników wzrostu gospodarczego naszego kraju. Bez Unii Europejskiej Polska byłaby dziś wyraźnie biedniejsza, co wszyscy byśmy odczuli w portfelach.

Autor: Paweł Janukowicz – jest doktorem nauk społecznych w dyscyplinie ekonomia i finanse, a także członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Źródła:
Bloom N. i in. (2025). The Economic Impact of Brexit, National Bureau of Economic Research, https://www.nber.org/papers/w34459
Michnik M. (2024). Dwudziestolecie członkostwa Polski w Unii Europejskiej – z korzyścią dla wszystkich!, Forum Obywatelskiego Rozwoju, https://for.org.pl/2024/06/07/komunikat-for-17-2024-dwudziestolecie-czlonkostwa-polski-w-unii-europejskiej-z-korzyscia-dla-wszystkich/
PIE (2026). Tygodnik Gospodarczy nr 13/2026, https://pie.net.pl/tygodnik-gospodarczy-13-2026-2-kwietnia-2026/

I kwartał 2026 r. na rynku biurowym – stonowany początek roku pod względem popytu oraz nadal malejąca powierzchnia w budowie

Jak wskazuje międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield, początek 2026 roku na rynku biurowym w Polsce charakteryzował się popytem na poziomie ok. 255 tys. mkw. Choć był on o około 20% niższy niż rok wcześniej, w porównaniu z 2024 rokiem spadek wyniósł jedynie 8%. Jednocześnie, wraz z ukończeniem nowych projektów o łącznej powierzchni ok. 90 tys. mkw., wolumen powierzchni w budowie obniżył się do nowego minimum, osiągając poziom około 240 tys. mkw. Najlepsze powierzchnie pozostają w centrum uwagi najemców.

PODAŻ: jedynie ok. 160 tys. mkw. powierzchni przybędzie w 2026 roku

Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na największych rynkach w Polsce – tj. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Katowicach, Poznaniu, Łodzi, Lublinie i Szczecinie – wyniosły 13,04 mln mkw.

Łączna podaż nowej powierzchni oddanej do użytku w okresie styczeń-marzec 2026 roku była relatywnie wysoka na tle lat 2023-2025 i osiągnęła ok. 90 tys. mkw. Wynikało to z kumulacji ukończonych projektów o średniej skali, zarówno w Warszawie, jak i w miastach regionalnych”, komentuje Jan Szulborski, Business Development & Insight Manager, Cushman & Wakefield.

Wśród największych biurowców oddanych w Warszawie znalazły się Studio A (24 000 mkw. – Skanska) oraz Vena (15 400 mkw. – PHN). Z kolei w miastach regionalnych największe projekty to Swobodna Spot I (14 650 mkw. – Echo Investment) we Wrocławiu oraz biurowiec Punkt (12 650 mkw. – Torus) w Gdańsku.

Pomimo zwiększonej podaży w pierwszym kwartale 2026 roku, skala nowo rozpoczynanych projektów pozostaje bardzo ograniczona. Skutkuje to dalszym spadkiem wolumenu powierzchni biurowej w budowie, który zbliża się do historycznie niskich poziomów obserwowanych jedynie na wczesnym etapie rozwoju rynku biurowego w Polsce, w latach 1995-2000. Przykładowo w Warszawie obecnie w realizacji znajduje się ok. 120 tys. mkw. powierzchni biurowej, wobec niemal 750 tys. mkw. na początku 2020 roku. W miastach regionalnych w budowie pozostaje również ok. 120 tys. mkw. (bez uwzględnienia projektów wstrzymanych), podczas gdy przed pandemią wolumen ten sięgał ok. 850 tys. mkw.”, dodaje Vitalii Arkhypenko, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Niska aktywność deweloperska nadal wynika z coraz większego nasycenia rynku powierzchniami biurowymi, a także z utrzymującego się wysokiego poziomu kosztów realizacji inwestycji w relacji do oczekiwanego poziomu zwrotu.
Według szacunków Cushman & Wakefield, w 2026 roku zasoby polskiego rynku biurowego powiększą się o niecałe 160 tys. mkw. (uwzględniając projekty już ukończone), natomiast w 2027 roku prognozowany wolumen nowej podaży będzie jeszcze niższy i wyniesie około 120 tys. mkw.

POPYT: spokojniejszy pierwszy kwartał, z przewagą nowych umów

Zarówno w Warszawie, jak i w miastach regionalnych aktywność najemców w pierwszym kwartale 2026 roku była niższa, niż na początku 2025 roku, przy czym wyraźniejsze spadki odnotowano na rynkach regionalnych.

W Warszawie wolumen popytu w pierwszym kwartale 2026 roku wyniósł 133 800 mkw., co oznacza spadek o około 9% w ujęciu rocznym. Jednocześnie poziom aktywności pozostawał zbliżony do obserwowanego w 2024 roku, notując jedynie niewielki spadek rzędu 3%.

W analizowanym okresie zawarto ponad 180 transakcji, z czego 34 dotyczyły powierzchni przekraczających 1000 mkw. W strukturze transakcji w okresie styczeń-marzec dominowały nowe umowy, które odpowiadały za 51% całkowitego wolumenu. Renegocjacje stanowiły 39%, ekspansje 9%, natomiast powierzchnie zajęte przez właściciela około 1%.

Na rynkach regionalnych sumaryczny popyt w pierwszym kw. 2026 r. wyniósł około 121 500 mkw., co oznacza około 30% spadek względem identycznego okresu w 2025 roku, natomiast 13% względem 2024. Na stronę popytową w miastach regionalnych w tym okresie największy wpływ wywarły firmy z sektora usług biznesowych i konsumenckich, produkcyjnego, a także finansowego. Struktura transakcji w regionach w tym okresie była zbliżona do stolicy: przeważały nowe umowy – z 52% udziałem w popycie, renegocjacje odpowiadały za 37% najmu, a ekspansje – za około 11%, powierzchnie zajęte przez właściciela dotyczyły zaledwie 1% całego wolumenu umów”, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research Poland, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY I CZYNSZE: pustostany z lekkim wahnięciem i dalsza dywersyfikacja stawek w zależności od lokalizacji i jakości budynku

Średni wskaźnik pustostanów w Polsce na koniec pierwszego kw. 2026 roku wyniósł 13,6%, co stanowi wzrost o 0,5 pp. względem IV kw. 2025 roku, lecz spadek o 0,5 pp. względem marca 2025 roku.

W stolicy wskaźnik niewynajęcia wzrósł o 0,4 pp. względem poprzedniego kwartału i wyniósł 9,5%. W miastach regionalnych największe wzrosty w dostępności powierzchni zaobserwowano we Wrocławiu (+2,1 pp.), Szczecinie (+1,5 pp.), a także Łodzi (+1,3 pp.), z kolei zauważalny spadek wakatu zanotowano w Trójmieście (-1,1 pp.).

Warto zauważyć, że większość zaobserwowanych wzrostów dostępności wynika z dostarczenia na rynek nowej powierzchni biurowej. Natomiast tempo absorpcji, określające poziom wchłaniania dostępnej powierzchni, różni się w zależności od miasta, co bezpośrednio wpływa na wielkość dostępnej powierzchni na rynku. Najwyższą absorpcję względem wielkości zasobu powierzchni w ostatnich 2 latach zaobserwowano w Trójmieście (5%) i Warszawie (4%), natomiast we Wrocławiu ona była jedynie nieznacznie dodatnia (0,1%).

W marcu 2026 roku stawki „premium” za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie wyniosły przeciętnie 24,00-29,00 EUR/ mkw./ miesiąc w strefie Centrum oraz 15,00-19,00 EUR/ mkw./ miesiąc w lokalizacjach niecentralnych. Wzrosty czynszu obserwowano przede wszystkim w budynkach w Centrum (zarówno w trakcie budowy jak i w obiektach istniejących). Czynsze w budynkach poza centrum również odnotowały wzrosty, choć o niższej skali – zbliżonej lub nieznacznie wyższej względem wskaźnika inflacji.

W miastach regionalnych najlepsze biura w centrum były oferowane średnio w przedziale cenowym 14,00-18,00 EUR/ mkw./ miesiąc, jednocześnie stawki czynszu wyższe od średniej odnotowywane są w budynkach nowo oddawanych lub umiejscowionych w szczególnie dobrych lokalizacjach.

Wyższe koszty budowy, wykończenia powierzchni oraz finansowania inwestycji, a także lokalna koniunktura nadal wywierają znaczący wpływ na kształtowanie polityki czynszowej projektów nowo budowanych. Wysokość czynszu w biurowcach istniejących natomiast pozostaje uzależniona od atrakcyjności budynku dla potencjalnych najemców oraz sytuacji na konkretnym rynku.

SEAT & CUPRA odnotowały 43 mln euro zysku operacyjnego w I kwartale 2026 roku

  • Silna dynamika marki CUPRA oraz pierwsze efekty programu Performance Program napędzają poprawę wyników finansowych spółki.
  • Poprawa była możliwa dzięki zdyscyplinowanej redukcji kosztów produktowych i pośrednich, a także zwolnieniu modelu CUPRA Tavascan z dodatkowych ceł wyrównawczych UE.
  • CUPRA nadal napędza wzrost, osiągając najlepszy pierwszy kwartał w historii – 79 800 sprzedanych samochodów oraz rekordowy miesięczny wynik w marcu na poziomie 36 300 pojazdów.

Spółka odnotowała zysk operacyjny na poziomie 43 mln euro w okresie od stycznia do marca, o 38 mln euro wyższy niż w I kwartale 2025 roku, mimo niższego wolumenu sprzedaży hurtowej i przychodów netto.

  Styczeń – Marzec 2026 % / millionów euro
Przychody ze sprzedaży 3.6 miliarda euro (-5.6%)
Zysk operacyjny 43 miliony euro (+38m)
Dostawy SEAT & CUPRA 145,300 (-1%)
Dostawy CUPRA 79,800 (+2%)
Dostawy marki SEAT 65,500 (-4%)

 

SEAT & CUPRA odnotowały w pierwszym kwartale 2026 roku postępy w kierunku silnego i trwałego wzrostu zysków, osiągając 43 mln euro zysku operacyjnego, co oznacza wzrost o 38 mln euro rok do roku. W bardzo konkurencyjnym otoczeniu rynkowym poprawa ta odzwierciedla wpływ działań kontrolujących koszty i stanowi wyraźny krok naprzód w procesie odbudowy wyników finansowych spółki.

SEAT & CUPRA wchodzą obecnie w końcową fazę transformacji, a w nadchodzących kwartałach oczekiwane jest dodatkowe przyspieszenie dzięki wprowadzeniu na rynek nowego CUPRA Born, odświeżonego CUPRA Tavascan oraz modelu CUPRA Raval.

“To przełomowy rok dla SEAT & CUPRA, a wyniki za pierwsze trzy miesiące pokazują, że zmierzamy we właściwym kierunku. To ważny pierwszy krok w odbudowie naszych wyników finansowych, odzwierciedlający zdecydowane działania, które podejmujemy, aby wzmocnić odporność firmy i zapewnić trwały wzrost.

Wchodzimy w nową erę wraz z debiutem modelu CUPRA Raval, a siła naszego zespołu daje nam pewność co do nadchodzących miesięcy.”

    Markus Haupt, CEO SEAT & CUPRA.

OSZCZĘDNOŚCI KOSZTOWE NAPĘDZAJĄ ODBUDOWĘ WYNIKÓW FINANSOWYCH

Spółka odnotowała poprawę zysku operacyjnego pomimo przychodów ze sprzedaży na poziomie 3 677 mln euro, niższych o 5,6% w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku. Ten pozytywny rezultat był możliwy dzięki skutecznej redukcji kosztów produktowych oraz kosztów pośrednich, które stanowią kluczowe filary programu Performance Program zaprezentowanego podczas dorocznej konferencji prasowej.

Dodatkowo, akceptacja przez Komisję Europejską zobowiązania cenowego dla produkowanego w Chinach modelu CUPRA Tavascan, która od lutego zwalnia go z dodatkowych ceł wyrównawczych UE, pozytywnie wpłynęła na wyniki spółki w tym kwartale.

“Działamy na bardzo konkurencyjnym rynku, a czynniki zewnętrzne wciąż tworzą złożone otoczenie biznesowe. W tym kontekście nasz Performance Program przynosi pierwsze efekty dzięki zdyscyplinowanej kontroli kosztów. Teraz skupimy się na dalszej poprawie jakości marży oraz pełnym wykorzystaniu naszej gamy modelowej do zwiększania przychodów.

Patrik Andreas Mayer, Wiceprezes ds. Finansów i IT w SEAT S.A.

CUPRA BUDUJE SOLIDNE PODSTAWY POD WZROST

Po raz kolejny to CUPRA napędzała sprzedaż spółki – między styczniem a marcem dostarczono 79 800 samochodów, co oznacza wzrost o 2% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (I kw. 2025: 78 300) i najlepszy pierwszy kwartał w historii marki. Marzec był również rekordowym miesiącem dla CUPRY – 36 300 dostaw – co potwierdza silną dynamikę marki u progu nowego rozdziału, wraz ze zbliżającym się wprowadzeniem modelu CUPRA Raval po jego światowej premierze.

Łączne dostawy SEAT & CUPRA na świecie wyniosły 145 300 pojazdów, co stanowi trzeci najlepszy wynik pierwszego kwartału w historii firmy. Marka SEAT dostarczyła 65 500 samochodów, opierając się na wprowadzeniu odświeżonych wersji swoich bestsellerów – modeli SEAT Ibiza i SEAT Arona – potwierdzając tym samym swoje znaczenie dla całej spółki.

KONCENTRACJA NA PRZYSZŁYM WZROŚCIE

SEAT & CUPRA spodziewa się, że globalne warunki rynkowe pozostaną wymagające przez pozostałą część 2026 roku, co będzie wymagało dalszego skupienia na elastyczności operacyjnej i zwinności działania. Spółka pozostaje konsekwentna w realizacji swoich priorytetów strategicznych, a dobre wyniki CUPRY podkreślają jej determinację i odporność.

Debiut modelu CUPRA Raval latem 2026 roku wyznacza zakończenie procesu transformacji SEAT & CUPRA i będzie wspierał dalszy rozwój firmy.

Mieszkania drożeją, a sprzedaż spada

Kwiecień przyniósł wyraźną zmianę na rynku deweloperskim. Po dwóch miesiącach, w których mieszkania znikały szybciej, niż pojawiały się nowe, sprzedaż wyhamowała o 22% m/m. W efekcie na siedmiu największych rynkach w Polsce oferta i bieżąca podaż wzrosły. Paradoksalnie, mimo że chętnych na zakup było mniej, ceny nowych lokali wcale nie przestały iść w górę.

Sytuację komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Dane z kwietnia 2026 roku wskazują, że niepewność i zmienność w otoczeniu geopolitycznym Polski wywierają istotny wpływ na sytuację na rynku mieszkaniowym w największych polskich miastach. Na koniec miesiąca w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Trójmieście, Warszawie i Wrocławiu firmy deweloperskie oferowały ponad 59,2 tys. mieszkań, czyli o 1% więcej niż na koniec marca i 2% mniej niż w kwietniu 2025 roku. W ciągu miesiąca deweloperzy wprowadzili do sprzedaży 4,3 tys. mieszkań w 111 inwestycjach, czyli o 19% więcej niż marcu i 24% więcej niż rok temu. Tymczasem kwietniowa sprzedaż (4 tys. – dane wstępne) okazała się o 22% mniejsza od analogicznych wyników z marca, ale aż o 28% większa w ujęciu rocznym.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan

Boom na rezerwacje

Trzeba jednak zaznaczyć, że korekta bardzo dobrej sprzedaży z marca okazała się, zgodnie z przewidywaniami, wysoka i sięgnęła prawie 400 lokali, które zasiliły przede wszystkim pulę mieszkań zarezerwowanych. Na koniec kwietnia na siedmiu rynkach Otodom odnotował najwyższą od dwóch lat liczbę mieszkań w rezerwacjach – taki status miało 6,7 tys. lokali. Większa liczba rezerwacji notowana była tylko w 2023 roku, co było efektem zapowiedzi programu BK 2%.

O dużym zainteresowaniu zakupem nowego mieszkania świadczą również regularnie rosnące w ostatnich miesiącach miesięczne rezerwacje, które są probierzem aktywności potencjalnych nabywców na rynku deweloperskim.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan 2Relacja mieszkań wprowadzonych i sprzedanych w kwietniu na poszczególnych rynkach wskazuje, że wyraźna przewaga podaży nad bieżącym popytem w danych zagregowanych ​ została zbudowana przede wszystkim dzięki nadwyżce odnotowanej na rynku wrocławskim. Rynkami, na których wystąpiła taka nadwyżka były również: Warszawa, Łódź i Trójmiasto. Z kolei w Krakowie, Poznaniu i Katowicach to popyt okazał się wyższy od podaży.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan 3

Warszawa lepsza niż pozostałe rynki?

Analiza popytu i podaży zsumowanych z ostatnich 12 miesięcy dla poszczególnych rynków wskazuje, że sytuacja w stolicy jest jednoznacznie lepsza niż na pozostałych rynkach. Jedynie w Warszawie wolumen sprzedaży z ostatnich 12 miesięcy (roczny) jest większy nie tylko od liczby mieszkań wprowadzonych w tym czasie do sprzedaży, ale, co ważniejsze, od oferty na koniec kwietnia.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan 4

Wahania wskaźników wyprzedaży oferty na poszczególnych rynkach potwierdzają tezę, że rynek mieszkaniowy w Polsce charakteryzuje się w ostatnich miesiącach niepewnością i zmiennością. Warto jednak zauważyć, że na większości rynków w pierwszych miesiącach 2026 roku wartości wskaźników są zbliżone do osiąganych na przełomie 2022 i 2023 roku. Jednocześnie są wyraźnie niższe, z wyjątkiem Katowic, od poziomu z lat 2024-2025.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan 5Czy firmy deweloperskie mają powód do optymizmu?

Dane z rynku deweloperskiego z czterech ostatnich miesięcy mogą być źródłem delikatnego optymizmu po stronie podażowej. Bez wątpienia popyt pobudzony obniżkami stóp procentowych i wysoką ofertą od początku 2026 roku wykazuje większe niż w dwóch poprzednich latach zainteresowanie zakupem mieszkania deweloperskiego.

Od stycznia do kwietnia 2026 roku firmy deweloperskie wprowadziły do sprzedaży 13,1 tys. mieszkań, co jest wynikiem wyraźnie gorszym od analogicznego okresu w 2024 i świadczy o trzeźwej ocenie sytuacji rynkowej. Od kilkunastu miesięcy w ofercie na siedmiu największych rynkach pozostaje około 60 tys. mieszkań, dlatego ograniczenie nowych wprowadzeń jest rynkowo uzasadnione. W obliczu tak wysokiej oferty sprzedaż 16,2 tys. lokali od stycznia do kwietnia nie jest wystarczającym argumentem za zwiększaniem nowej podaży.

Błędem byłoby także twierdzenie, że większa liczba mieszkań sprzedanych niż wprowadzonych do sprzedaży w pierwszych miesiącach 20226 roku świadczy o rosnącym optymizmie po popytowej stronie rynku mieszkaniowego. Kwietniowa sprzedaż, gorsza niż miesiąc wcześniej, potwierdza tezę, że marcowe ożywienie było podyktowane raczej lękiem przed pogorszeniem warunków zakupu niż zadowoleniem z wynegocjowanych stawek. Jednak głównym źródłem niepewności po popytowej strony rynku są rosnące ceny całkowite oferowanych mieszkań, które prezentuje poniższy wykres. Tylko w Katowicach nabywcy, którzy w poprzednim roku wstrzymali się z zakupem mogą liczyć, że dzisiaj zapłacą za mieszkanie mniej niż przed rokiem.

raport kwiecien 2026 rynek mieszkan 6

Green Lanes podsumowuje 2025 rok. Zakład Strumber® gotowy do skalowania produkcji

Firma Green Lanes opublikowała raport roczny za 2025 r. Dla Grupy był to rok konsekwentnie realizowanej strategii: finalizacji kluczowego etapu inwestycyjnego, obejmującego budowę zakładu produkcyjnego Strumber® w Tarnawatce‑Tartak oraz intensyfikacji działań komercjalizacyjnych. Grupa zabezpieczyła także finansowanie i surowce produkcyjne oraz kontynuowała reorganizację struktury korporacyjnej w kierunku jej uproszczenia. Miniony rok był również momentem debiutu Spółki na rynku NewConnect, co umożliwiło Green Lanes pozyskanie kolejnych profesjonalnych inwestorów instytucjonalnych.

– Mamy za sobą kilka kwartałów intensywnej pracy związanej z realizacją inwestycji i dziś możemy powiedzieć: zrobiliśmy to, co zaplanowaliśmy – pierwszy na świecie zakład produkujący Strumber® działa. Finalizując proces inwestycyjny, zbudowaliśmy fundament przyszłego rozwoju Grupy. Dla nas oznacza to wejście w kolejny kluczowy etap operacyjny, czyli skalowanie produkcji i komercjalizację materiału. Dysponujemy dziś zarówno technologią, jak i zapleczem organizacyjnym i surowcowym. Równolegle budujemy rynek dla Strumber®, prezentując materiał na kluczowych wydarzeniach branżowych oraz rozwijając relacje z partnerami przemysłowymi – mówi Piotr Pietras, współzałożyciel, akcjonariusz i Prezes Zarządu Green Lanes S.A. Strumber® to tarcica z roślin jednorocznych o parametrach fizykomechanicznych i estetycznych porównywalnych z drewnem liściastym wysokiej klasy, takim jak dąb, buk czy jesion. Jednocześnie – co za każdym razem podkreślamy – do produkcji Strumber® nie zostaje ścięte ani jedno drzewo. To materiał, który realnie odpowiada na rosnący deficyt  rynkowy drewna dobrej jakości. Producenci mebli i dystrybutorzy widzą w nim konkretną odpowiedź na swoje potrzeby – dodaje Piotr Pietras.

Jednym z najważniejszych momentów minionego okresu – obok debiutu giełdowego – było zakończenie kluczowego etapu prac inwestycyjnych w zakładzie produkcyjnym oraz instalacja pierwszej linii technologicznej, której docelowa wydajność wyniesie 10.000 m3 w skali roku. W 2025 i na początku 2026 roku Grupa finalizowała montaż głównej linii produkcyjnej, linii przygotowania surowca oraz infrastruktury energetycznej, w tym stacji transformatorowej i instalacji towarzyszących. Równolegle przeprowadzono szeroki zakres prac modernizacyjnych i adaptacyjnych, obejmujących hale produkcyjne, zaplecze socjalne i przestrzenie operacyjne. Zakończenie inwestycji otworzyło drogę do rozpoczęcia w I kwartale 2026 roku fazy rozruchu produkcyjnego Strumber®, stanowiącej wstęp do komercjalizacji produktu.

W 2025 roku Spółka zabezpieczyła również łańcuch dostaw surowców. Rolnicy współpracujący z Green Lanes zrealizowali zbiory słomy konopnej i lnianej, a zakontraktowane wolumeny pozwalają na pokrycie planowanej produkcji.

Miniony rok przyniósł także dalsze zaawansowanie procesów komercjalizacji Strumber®. Spółka prowadziła intensywne działania mające na celu budowanie relacji z przyszłymi odbiorcami. Strumber® został zaprezentowany podczas kluczowych wydarzeń branżowych, spotykając się z dużym zainteresowaniem przedstawicieli przemysłu meblarskiego i drzewnego. W efekcie Spółka zawarła umowy o współpracy i przedwstępne umowy sprzedaży m.in. z Vank Sp. z o.o. – renomowanym producentem mebli biurowych i systemów akustycznych, Grupą Drewmet – producentem obłogów i lameli drewnianych – oraz ogólnopolskim dystrybutorem materiałów dla przemysłu meblarskiego i drzewnego. Pod koniec stycznia 2026 roku Green Lanes podpisał pierwszą zagraniczną umowę handlową z hiszpańską firmą ExperMuebles Mateusz Szymczyk.

W 2025 roku Grupa kontynuowała proces upraszczania struktury i łączenia spółek zależnych, prowadzący do zwiększenia efektywności zarządzania oraz optymalizacji kosztów operacyjnych. Aktualnie w skład Grupy wchodzi podmiot dominujący – Green Lanes S.A. oraz spółka zależna – The True Green S.A., która docelowo ma zostać połączona ze spółką matką.

Green Lanes był aktywny również w obszarze działalności badawczo-rozwojowej. W 2025 roku Spółka rozpoczęła realizację projektu B+R współfinansowanego ze środków europejskich o wartości ok.
3,3 mln zł, w tym dofinansowanie na poziomie ok. 2,5 mln zł, którego celem jest opracowanie nowych materiałów hybrydowych na bazie surowców roślinnych, w tym rozwiązań komplementarnych do Strumber®. Ponadto Grupa otrzymała pozytywną rekomendację i podpisała umowę o dofinansowanie w programie FENG – Ścieżka SMART dla projektu „Opracowanie technologii wytwarzania kompozytu Gramber”, czyli innowacyjnego ekologicznego materiału tworzonego z surowców potartacznych i łodyg roślin jednorocznych. Kwota wsparcia wynosi ok. 3,8 mln zł przy całkowitym budżecie projektu wynoszącym 5,2 mln zł. Działania te wpisują się w długoterminową strategię budowy przewag technologicznych i poszerzania portfolio produktowego Grupy.

Przychody i wyniki Grupy za 2025 r. odzwierciedlały jej etap rozwoju, czyli trwający proces inwestycyjny poprzedzający uruchomienie produkcji i komercjalizacji materiału Strumber®. W tym okresie Spółka wypracowała 197,1 tys. zł przychodów ze sprzedaży oraz odnotowała 9,3 mln zł straty netto. Jednocześnie w 2025 roku Green Lanes zadebiutował na rynku NewConnect i pozyskał ponad 6 mln zł brutto z emisji akcji. Następnie w 1 kwartale 2026 r. Spółka przeprowadziła kolejną rundę finansowania o wartości 9 mln zł brutto, wzmacniając swoją pozycję finansową i zapewniając środki na ukończenie inwestycji głównej oraz elementów uzupełniających a także przygotowanie do dynamicznego skalowania działalności i komercjalizacji.

– Debiut na NewConnect i dwie udane rundy finansowania, w tym dalsze poszerzanie grona akcjonariuszy o kolejne instytucje, pokazują, że inwestorzy rozumieją i podzielają naszą wizję rozwoju. Cieszymy się, że do Total FIZ i Fundacji Rodziny Juroszków dołączyły fundusze zarządzane przez TFI PZU. Dziękujemy wszystkim inwestorom i partnerom biznesowym za zaufanie – to zobowiązuje i dodaje energii do działania. Teraz skupiamy się płynnej realizacji procesu skalowania produkcji oraz na tym, aby Strumber® trafił do jak największej liczby odbiorców mówi Jacek Kramarz, współzałożyciel, akcjonariusz i Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A.

Wchodząc w 2026 rok, Green Lanes znajduje się w kluczowym momencie rozwoju. Priorytetami Spółki są zakończenie fazy rozruchu, rozpoczęcie sprzedaży na skalę komercyjną oraz dalsze skalowanie działalności w oparciu o rosnące zainteresowanie materiałem Stumber®.

Nowe zasady liczenia stażu pracy od 1 maja. Miliony osób mogą zyskać dłuższy urlop

Ponad 13,1 mln osób zatrudnionych w sektorze prywatnym, w tym setki tysięcy pracujących na umowach cywilnoprawnych oraz ponad 3,15 mln prowadzących działalność gospodarczą, zostało objętych zmianami, które weszły w życie 1 maja 2026 roku. Nowe przepisy mogą realnie wpłynąć na uprawnienia pracownicze tej grupy – w tym długość urlopu, wysokość odpraw czy okres wypowiedzenia.

Choć dla wielu Polaków długi majowy weekend był okazją do odpoczynku, to dla części pracujących 1 maja 2026 roku stał się także symbolicznym początkiem zmian, które mogą przełożyć się na ich sytuację zawodową i finansową. W życie weszły nowe regulacje dotyczące naliczania stażu pracy, które obejmują już nie tylko sektor publiczny, ale również prywatny.

Szersza definicja doświadczenia zawodowego

Nowelizacja przepisów wprowadziła istotną zmianę w sposobie liczenia stażu pracy. Od 1 maja do okresu zatrudnienia wliczane są nie tylko lata przepracowane na etacie, ale także inne formy aktywności zawodowej. Obejmują one m.in. prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej, wykonywanie pracy na podstawie umów cywilnoprawnych, współpracę przy prowadzeniu biznesu czy udokumentowane doświadczenie zdobyte za granicą.

Styczniowa zmiana, która objęła już 4,23 mln pracowników sektora publicznego, rozszerza się teraz na jeszcze większą grupę. Jak wynika z danych GUS, na koniec 2025 roku w sektorze prywatnym pracowało 13,115 mln osób, co stanowiło 75,6% wszystkich pracujących. Jednocześnie ponad 3,15 mln mieszkańców Polski prowadziło działalność gospodarczą, a ponad 1,5 mln wykonywało pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych. Ta ostatnia grupa wzrosła rok do roku o 5,4%, co pokazuje, jak duża część rynku pracy funkcjonuje poza klasycznym etatem — a więc także poza systemem ustawowo gwarantowanych urlopów — i jak w przyszłości może rosnąć znaczenie rozwiązań regulujących prawo do odpoczynku dla tych osób.

Nowe przepisy w praktyce porządkują rzeczywistość rynku pracy, która od dawna jest bardziej złożona niż model oparty wyłącznie na umowie o pracę. Dla wielu osób oznacza to formalne uznanie doświadczenia, które dotychczas nie przekładało się na uprawnienia pracownicze. Rynek pracy już dawno przestał być jednorodny. Przepisy wreszcie zaczynają to odzwierciedlać. Daje to większą przejrzystość zasad i lepsze dopasowanie do realiów gospodarczychmówi Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

Więcej niż formalność – realne korzyści

Zmiany w naliczaniu stażu pracy mogą przełożyć się na szereg konkretnych benefitów. Wśród najważniejszych znajdują się m.in. dłuższy urlop wypoczynkowy, wyższe odprawy, korzystniejsze okresy wypowiedzenia czy dostęp do dodatków stażowych i nagród jubileuszowych.

Część pracowników może szybciej osiągnąć próg 10 lat stażu pracy, który uprawnia do 26 dni urlopu zamiast 20. W przypadku osób, które „uzupełnią” brakujące lata doświadczenia, możliwe jest uzyskanie dodatkowych dni wolnych jeszcze w tym samym roku — będę odpoczywać nawet do 6 dni więcej.

To zmiana, która w praktyce może uporządkować wiele niesprawiedliwości narastających przez lata. Do tej pory doświadczenie zdobywane na działalności gospodarczej czy umowach cywilnoprawnych często nie przekładało się na uprawnienia pracownicze, mimo że faktycznie oznaczało pełnoprawną pracę. Teraz te okresy zaczynają realnie „pracować” na staż — a to oznacza nie tylko więcej dni urlopu, ale też szybszy dostęp do wyższych odpraw, dodatków czy stabilniejszych warunków zatrudnienia. W dłuższej perspektywie może to również wpłynąć na decyzje zawodowe Polaków, zmniejszając różnice między etatem a innymi formami pracypodkreśla Magda Dąbrowska.

Aby skorzystać z nowych zasad, pracownicy muszą udokumentować swoje wcześniejsze aktywności zawodowe. W wielu przypadkach konieczne będzie uzyskanie odpowiedniego zaświadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wnioski można składać elektronicznie poprzez platformę eZUS, co ma usprawnić cały proces.

Nowe przepisy a kalendarz pracy 2026

Zmiany w przepisach zbiegają się z rokiem, w którym pracownicy mają do dyspozycji 14 dni ustawowo wolnych od pracy. Ich rozkład w kalendarzu nie zawsze sprzyja długim weekendom – część świąt przypada w niedziele, inne w soboty, co oznacza konieczność wyznaczenia dnia wolnego w innym terminie.

Wśród najbliższych okazji do odpoczynku po majówce znajduje się m.in. Boże Ciało, które w 2026 roku przypada 11 czerwca i jak co roku sprzyja planowaniu dłuższego weekendu. Kolejne możliwości pojawią się latem oraz pod koniec roku, w tym przy okazji Święta Niepodległości (11 listopada, środa) oraz Wigilii i Bożego Narodzenia (24 grudnia – czwartek i 25 grudnia – piątek). Wiele z tych terminów, szczególnie w połączeniu z weekendami, sprzyja krótszym wyjazdom i tzw. mikro-urlopom.

Coraz większe znaczenie zyskują także święta branżowe i dodatkowe dni wolne przyznawane przez pracodawców – takie jak Barbórka (4 grudnia) w górnictwie, Dzień Strażaka i Dzień Hutnika (4 maja), Dzień Kolejarza (25 listopada), Dzień Energetyka (14 sierpnia), czy Dzień Edukacji Narodowej (14 października).

W kalendarzu znajdują się również liczne święta profesji, które są celebrowane w coraz większej liczbie firm — np. Dzień Pracownika Gospodarki Komunalnej (10 maja), Dzień Leśnika (5 czerwca) czy Dzień Lotnika (28 sierpnia).

Zmiana, która wpisuje się w szerszy trend

Nowe regulacje to kolejny krok w dostosowywaniu prawa pracy do zmieniającego się rynku. Coraz większa liczba osób pracuje w modelach elastycznych, łącząc różne formy zatrudnienia lub prowadząc własną działalność. Jeszcze kilka lat temu takie ścieżki zawodowe funkcjonowały obok klasycznego etatu, dziś stają się jego równorzędną alternatywą. Doświadczenie zawodowe przestaje być definiowane wyłącznie przez umowę o pracę, a zaczyna być postrzegane szerzej – jako suma kompetencji i aktywności zawodowych. Wprowadzone zmiany wpisują się więc w szerszy trend uelastyczniania rynku pracy i dostosowywania regulacji do realnych ścieżek kariery pracowników.

Więcej ofert, większy wybór i mocne negocjacje. Tak wygląda rynek wtórny mieszkań

Banery „sprzedam mieszkanie” na coraz większej ilości bloków i kamienic. Mocny wzrost lokali na sprzedaż na rynku wtórnym.

– Sprzedawcy wyczuwają popyt. Niektórzy czekali kilka miesięcy, by wystawić lokal na sprzedaż, by nie zrobić tego ze stratą. Gdy przejeżdżam przez Poznań, Szczecin czy Wrocław to na jednym bloku czasem widzę dwie-trzy informacje o mieszkaniach na sprzedaż – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. Statystyki pokazują, że na rynek trafiają kolejne nieruchomości na rynku wtórnym, a jednocześnie sporo ofert znika. – Czasem to kwestia sprzedaży, a czasem chęć poczekania na jeszcze lepsze czasy na sprzedaż. To kwestia bardzo subiektywna – przyznaje ekspert.

Polacy sprzedają i kupują mieszkania

„Lokal na sprzedaż”, „Sprzedam mieszkanie”, „Kup mnie”, „Mieszkanie do zamieszkania od zaraz”, a nawet „Przyjdź, zobacz, zamieszkaj” – gdy wędrujemy przez duże miasta z bloków coraz częściej krzyczą do nas oferty mieszkań na sprzedaż. Rynek wtórny cieszy się dużym zainteresowaniem. W wielu przypadkach nawet większym niż rynek deweloperski.

– Szacuje się, że miesięcznie na rynek może trafiać około 30-35 tysięcy nowych ofert mieszkaniowych. Tych ofert dostępnych na rynku jest zwykle około 140-150 tysięcy. Najwięcej oczywiście w aglomeracjach takich jak Warszawa czy Poznań. Większa podaż zbiega się w czasie z wyższą podażą. Podsumowując pierwszy kwartał 2026 roku nie widać, by Polacy przestraszyli się np. wojny na Bliskim Wschodzie, a wielu ekspertów spodziewało się, że sytuacja ta może generować niepokój i wstrzymanie decyzji o zakupie lub sprzedaży nieruchomości – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Mieszkania na rynku wtórnym pojawiają się na rynku zwykle, gdy jest intensywna potrzeba sprzedaży, bo właściciel np. potrzebuje gotówki, buduje dom lub wyprowadza się z miasta lub kraju albo gdy ruch na rynku jest tak duży, że mieszkania sprzedają się dobrze bez wysokich dyskontów cenowych. Obecnie widzimy ożywienie i najlepszą sytuację od wielu miesięcy. Mieszkania na rynku wtórnym sprzedają się lepiej niż deweloperskie. Sprzedający muszą być jednak gotowi na rozbieżności między cenami ofertowymi, a transakcyjnymi na poziomie nawet kilkunastu procent – dodaje Mirosław Król.

Trudno znaleźć ofertę za mniej niż 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy

Oferty na sprzedaż w dużych miastach powodują, że wybór mieszkań na rynku wtórnym jest dużo. Dominują mieszkania dwu i trzy pokojowe w obiektach liczących przynajmniej 15 lat lub więcej. Nie brakuje mieszkań w kamienicach, oficynach czy nawet blokach z wielkiej płyty. Ceny oczywiście zależne są od lokalizacji i standardu nieruchomości.

– Najdrożej jest w Warszawie, Krakowie i w Trójmieście. W cenach ofertowych generalnie znalezienie czegoś poniżej 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy jest trudne, ale po negocjachacj transakcyjnie często ceny spadają do nawet 8-9 tysięcy. Przykłady sprzed majówki: cena metra kwadratowego w Szczecinie w mieszkaniu to było 10,4 tysiąca złotych, a udało się kupić mieszkanie za 8900 złotych za metr. Drugi przykład to Warszawa – ofertowo 17 500, a transakcyjnie 16 500 zł, za metr kwadratowy. To szansa na oszczędność na poziomie kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych – przyznaje Mirosław Król.

– Drugi kwartał na rynku nieruchomości jest czasem raczej stabilnym. Na pewno zauważam jednak, że rośnie podaż. Taka tendencja utrzyma się do końca roku jeżeli popyt będzie szedł w parze z podażą. Zainteresowanie kupujących jest spore – dodaje ekspert.

Majowe posiedzenie RPP. Brak zmian w stopach procentowych najbardziej prawdopodobnym scenariuszem

Majowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się w otoczeniu względnej stabilizacji gospodarczej, ale jednocześnie przy rosnącej niepewności na rynkach globalnych. Po wcześniejszej obniżce stóp procentowych w 2026 r. RPP znajduje się obecnie w fazie obserwacji skutków prowadzonej polityki pieniężnej. Kluczowym zadaniem Rady pozostaje utrzymanie inflacji w pobliżu celu Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5% z dopuszczalnym odchyleniem o 1 punkt procentowy w górę lub w dół.

Inflacja w Polsce w ostatnich miesiącach wyraźnie spowolniła i utrzymuje się w pobliżu celu banku centralnego. Oznacza to, że presja cenowa w gospodarce jest znacznie mniejsza niż w poprzednich latach. Jednocześnie część kategorii, szczególnie usługi, nadal charakteryzuje się relatywnie szybszym wzrostem cen, co wskazuje, że proces powrotu inflacji do stabilnego poziomu nie jest jeszcze całkowicie zakończony.

Sytuacja gospodarcza pozostaje stosunkowo dobra. Wzrost gospodarczy utrzymuje się na umiarkowanym poziomie, wspierany przez konsumpcję gospodarstw domowych oraz stopniowe odbudowywanie inwestycji. Rynek pracy pozostaje stabilny, a bezrobocie utrzymuje się na niskim poziomie. Jednocześnie tempo wzrostu wynagrodzeń zaczęło się stabilizować, co ogranicza ryzyko ponownego nasilenia presji inflacyjnej.

Na rynku finansowym w ostatnim czasie widoczne są sygnały większej ostrożności inwestorów. Wzrost stawek IRS oraz rentowności części instrumentów dłużnych sugeruje, że uczestnicy rynku nie są już tak pewni dalszych obniżek stóp procentowych w najbliższym czasie. Oczekiwania dotyczące przyszłej polityki monetarnej stały się bardziej zróżnicowane, a część inwestorów zakłada, że obecny poziom stóp może zostać utrzymany przez dłuższy okres.

Dodatkowym elementem niepewności jest sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, w szczególności napięcia związane z Iranem. Konflikt ten wpływa na ceny surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej, które w ostatnim czasie wzrosły. Wyższe ceny energii mogą w przyszłości ponownie zwiększać presję inflacyjną, co z punktu widzenia banku centralnego jest ważnym czynnikiem ryzyka.

Biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania makroekonomiczne i sytuację na rynkach finansowych, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na majowym posiedzeniu jest utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Taka decyzja pozwoliłaby Radzie ocenić wpływ wcześniejszych działań na gospodarkę oraz obserwować rozwój sytuacji inflacyjnej w kolejnych miesiącach.

Dalsze obniżki stóp procentowych są możliwe, jednak prawdopodobnie nie nastąpią od razu. RPP może przyjąć bardziej ostrożne podejście, szczególnie w kontekście ryzyka wzrostu cen energii i  niepewności na rynkach międzynarodowych. Podwyżki stóp procentowych wydają się natomiast mało prawdopodobne, ponieważ obecny poziom inflacji nie wskazuje na potrzebę ponownego zacieśniania polityki monetarnej.

Jeżeli RPP zdecyduje się pozostawić stopy procentowe bez zmian, reakcja rynków finansowych może być ograniczona, ponieważ taki scenariusz jest w dużej mierze oczekiwany przez inwestorów. Stabilny poziom stóp oznaczałby utrzymanie zbliżonych kosztów finansowania dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Dla rynku walutowego brak zmian w polityce monetarnej może oznaczać względną stabilność kursu złotego, natomiast rynek obligacji będzie nadal reagował przede wszystkim na zmiany globalnych nastrojów oraz oczekiwania inflacyjne.

Majowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej prawdopodobnie nie przyniesie istotnych zmian w poziomie stóp procentowych. Stabilna inflacja oraz umiarkowany wzrost gospodarczy sprzyjają utrzymaniu obecnej polityki monetarnej. Jednocześnie czynniki zewnętrzne, takie jak napięcia geopolityczne i zmienność cen surowców, powodują, że RPP może zachować ostrożność i odłożyć ewentualne dalsze decyzje o zmianach stóp procentowych na kolejne miesiące.

Gwałtowny wzrost eksportu LNG z USA do Azji w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie

Eksport skroplonego gazu ziemnego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych do Azji odnotował gwałtowny wzrost między lutym a kwietniem 2026 roku. Według wstępnych danych żeglugowych LSEG, na które powołuje się Reuters, wolumen dostaw zwiększył się z ok. 0,97 mln ton w lutym do 2,71 mln ton w kwietniu. Oznacza to wzrost o ponad 175% w zaledwie dwa miesiące.

Według danych LSEG w kwietniu niemal jedna czwarta amerykańskich ładunków LNG trafiła do Azji. Dla porównania w lutym udział ten wynosił mniej niż 10 proc. Oznacza to wyraźne przesunięcie części dostaw w kierunku rynków azjatyckich, gdzie importerzy zaczęli aktywniej konkurować o dostępne wolumeny gazu.

Europa pozostała jednak największym odbiorcą LNG ze Stanów Zjednoczonych. W kwietniu przyjęła około 6,14 mln ton metrycznych surowca, czyli ponad połowę całkowitego amerykańskiego eksportu. Pokazuje to, że mimo rosnącego popytu w Azji europejski rynek nadal odgrywa kluczową rolę w strukturze sprzedaży LNG z USA.

Łączny eksport LNG ze Stanów Zjednoczonych wyniósł w kwietniu około 10,97 mln ton metrycznych. Był to wynik niższy od marcowego rekordu, kiedy eksport sięgnął 11,7 mln ton metrycznych, ale nadal potwierdzał wysokie wykorzystanie amerykańskich terminali skraplających.

Zakłócenia dostaw z regionu Zatoki Perskiej przełożyły się na wzrost cen gazu na rynkach międzynarodowych. Azjatyckie ceny spot LNG wzrosły, ponieważ importerzy zaczęli rywalizować o ograniczoną liczbę dostępnych ładunków. Sytuacja na rynku amerykańskim wyglądała jednak inaczej. Ceny gazu w USA pozostawały relatywnie niskie dzięki wysokiemu wydobyciu krajowemu, łagodnej pogodzie oraz podwyższonym zapasom.

Ta różnica między cenami krajowymi a międzynarodowymi zwiększa opłacalność eksportu LNG ze Stanów Zjednoczonych. Amerykańscy eksporterzy korzystają z niższych cen gazu na rynku Henry Hub oraz wysokiego popytu w Europie i Azji. Głównym ograniczeniem pozostaje jednak dostępna przepustowość terminali skraplających.

W kolejnych latach możliwości eksportowe USA mają dalej rosnąć. Na rynek trafiają nowe moce, w tym projekt Golden Pass LNG w Teksasie, realizowany przez QatarEnergy i ExxonMobil. Rozbudowa istniejących instalacji oraz uruchamianie nowych terminali mają zwiększyć zdolność Stanów Zjednoczonych do obsługi globalnego popytu na gaz skroplony.

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej prognozuje dalszy wzrost eksportu LNG z USA. Według jej szacunków średni eksport może wynieść około 17 mld stóp sześciennych dziennie w 2026 roku i wzrosnąć do 18,6 mld stóp sześciennych dziennie w 2027 roku.