Wydawca „Wprost”: media w Polsce są skorumpowane układem politycznym bądź biznesowym

0

 

Polski rynek medialny jest zbyt ciasny, by media mogły dobrze prosperować bez patronatu biznesu lub partii politycznych twierdzi wydawca „Wprost” Michał M. Lisiecki. Jego zdaniem zbyt mało mediów zachowuje dziś neutralność polityczną i światopoglądową. Problemem jest także nadmierne wyprzedawanie prywatnych mediów inwestorom zagranicznym. Michał M. Lisiecki żałuje, że żaden z polskich koncernów nie był w stanie wziąć udziału w transakcji kupna stacji TVN.

Wolne media to zdaniem Michała M. Lisieckiego jeden z największych sukcesów transformacji ustrojowej i gospodarczej w Polsce. Dzięki dziennikarskiej kontroli poczynań władz Polska gospodarka mogła się swobodnie rozwijać. Liczne badania pokazują, że im większa jest ochrona wolności mediów i swobody wypowiedzi, tym wyższy jest poziom zamożności społeczeństwa i rozwoju biznesu. Media ze swojej natury powinny więc stać w opozycji do władz państwa i stale prowadzić z nimi spór. Polskie media stają się jednak coraz bardziej zależne od polityki, a jedną z przyczyn tego stanu jest nadmierne nasycenie rynku.

System mediów w Polsce jest trudny. Można powiedzieć, że są one uwikłane w pewien układ polityczny bądź biznesowy. Jest bardzo mało środków masowego przekazu, które podają informacje, nie wyrażają poglądów. Każdy zarzeka się, że jest wolnym medium i pisze niezależnie, natomiast zbyt silnie broniąc jakichkolwiek poglądów, stają się tubą takiego czy innego rządu, takiej czy innej partii politycznej – mówi Michał M. Lisiecki, wydawca „Wprost” i „Do Rzeczy”, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria. – Rynek jest zbyt konkurencyjny, zbyt ciasny.

Zdaniem Lisieckiego problemem polskiego rynku medialnego jest także zbyt szybka i nieodpowiedzialna prywatyzacja. W jej efekcie zbyt wiele mediów trafiło całkowicie w ręce zagranicznych inwestorów. Lisiecki uważa, że polskie władze powinny chronić rodzime media i wprowadzić regulacje prawne na wzór tych, które istnieją np. w Stanach Zjednoczonych lub Niemczech. Kraje te dbają o to, by nabywca mienia publicznego legitymował się ich paszportem lub by duży procent udziałów w jego firmie mieli obywatele tych państw.

W momencie, kiedy mamy dużo zagrożeń ze Wschodu, coraz bardziej doceniamy rolę mediów publicznych, ale one mają złą sytuację finansową. Niestety, płacenie abonamentu w Polsce nie jest ani popularne, ani nikt nie jest do tego życzliwie nastawiony. Musimy rozumieć, że jeżeli mamy słabe media prywatne w polskich rękach, to powinniśmy przynajmniej dbać o siłę mediów publicznych. Chyba dzisiaj po raz pierwszy otwarcie powiem, że jestem za płaceniem abonamentu. Sam nie płacę go od lat, ale zacznę to robić – mówi Michał M. Lisiecki.

Wydawca „Wprost” ubolewa nad tym, że żadnej polskiej firmy nie było stać na wykupienie stacji TVN. Telewizja ta za kwotę 584 mln euro została kupiona przez Scripps Network, amerykańską korporację medialną specjalizującą się w programach lifestyle&HASH39;owych. Michał M. Lisiecki uważa, że z punktu widzenia sytuacji rodzimego rynku medialnego lepiej by było, gdyby w TVN pozostał choćby niewielki udział kapitału polskiego.

Mamy liberalny rynek, to jest pozytywne, więc nie można odmówić nikomu prywatyzacji, dalszej sprzedaży i blokować takiej transakcji. Ale zwyczajnie jest szkoda, że polskich firm nie stać na kupno polskich mediów. W ogóle w polskie media bardzo mało się inwestuje, jest ich coraz mniej. Spekuluje się, że jeden z dzienników, który dzisiaj jest w polskich rękach, też sobie słabo radzi kapitałowo i że „flirtuje” z kapitałem niemieckim – mówi Michał M. Lisiecki.

O sytuacji na polskim rynku medialnym dyskutowano podczas II spotkania Round Table Mixer. RTM to cykl spotkań liderów z zakresu polityki, biznesu i mediów urodzonych po 1 sierpnia 1972 roku. Inicjatorami wydarzenia są amerykański ekonomista i finansista Matthew Tyrmand oraz prezes zarządu PMPG Michał M. Lisiecki.

Polacy coraz częściej zamawiają wielkanocne potrawy w restauracjach i firmach cateringowych

CEO Magazyn Polska

Catering wielkanocny zyskuje coraz większą popularność. Z pomocy profesjonalnych kucharzy korzystają nie tylko firmy, lecz także osoby prywatne, którym brak czasu, chęci lub umiejętności, by przygotować potrawy na wielkanocny stół. W restauracjach i firmach cateringowych można zamówić zarówno tradycyjne polskie dania, jak i potrawy bardziej egzotyczne. Cena wielkanocnego cateringu zaczyna się od 30 zł za osobę.

Z badań firmy CBOS wynika, że mniej niż połowa Polaków postrzega święta wielkanocne jako przeżycie religijne. Dla 65 proc. badanych jest to przede wszystkim okazja do spędzenia czasu z bliskimi. Polacy są przywiązani do obecności tradycyjnych potraw na świątecznym stole, coraz rzadziej jednak przygotowują je samodzielnie. Częściej korzystają z usług profesjonalnych kucharzy. Przyczyną jest przede wszystkim wygoda, chęć spędzenia czasu z rodziną oraz nadmiar obowiązków zawodowych i rodzinnych.

– Jest wiele restauracji oraz firm cateringowych, które oferują tego typu usługi. Jeżeli chcemy, żeby obiad świąteczny był zbliżony do smaków tradycyjnych, to warto wybrać restaurację, która takie potrawy oferuje. Jeżeli lubimy eksperymentować, możemy skorzystać z kuchni, która oferuje nowe smaki. Dzięki temu będziemy mogli zaskoczyć swoich bliskich i znajomych nowymi pomysłami, nowymi daniami – mówi agencji informacyjnej Newseria Anna Muras, prezes zarządu UpMenu.

Poszukując odpowiedniej restauracji, warto zajrzeć na blogi kulinarne lub strony internetowe poszczególnych lokali. Można tam znaleźć opinie i recenzje dotyczące nie tylko serwowanych dań, lecz także usług dodatkowych. Warto także odwiedzić wybrany lokal, spróbować przygotowywanych tam potraw, a nawet porozmawiać z kucharzem na ich temat. Eksperci radzą ponadto przetestowanie rzetelności dostawców, np. poprzez zamówienie lunchu do pracy. W ten sposób można sprawdzić nie tylko jakość potraw, lecz także punktualność dostawców. Składając zamówienie, należy dokładnie ustalić liczbę potraw, wielkość porcji oraz sposób i czas ich dostarczenia.

Najlepiej, jeśli wybierzemy taką firmę dużo wcześniej. Im wcześniej, tym lepiej, ponieważ wiele restauracji czasami potrafi doliczać dodatkowe opłaty za zamówienia na ostatnią chwilę. Natomiast oferta również będzie bogatsza i będziemy mieli większy wybór w restauracjach, jeżeli zaczniemy robić to dużo wcześniej – mówi Anna Muras.

Ceny cateringu wielkanocnego zaczynają się od 30 zł za osobę. Koszt zamówienia świątecznego cateringu nie różni się od kosztów samodzielnego przygotowania potraw. Z danych IBRiS Homo Homini wynika, że w 2014 roku na organizację Wielkanocy blisko 30 proc. Polaków zamierzało wydać od 101 do 300 zł. Co czwarty Polak zamierzał natomiast przeznaczyć na święta od 301 do 500 zł. Jest to kwota porównywalna do cen cateringu. Warto pamiętać o tym, że oferta restauracji i firm cateringowych może być dostosowana do indywidualnych wymagań i możliwości finansowych. Możliwe jest także obniżenie kosztów, np. poprzez wykorzystanie własnej zastawy.

– Każdy, kto myśli o zamówieniu potraw świątecznych, obawia się wysokich kosztów. Natomiast jeżeli organizujemy święta, to przygotowujemy obiad świąteczny, co oznacza, że po pierwsze, wydajemy pieniądze na zakup poszczególnych produktów, po drugie, przyrządzamy potrawy, wkładając w to czas i wysiłek, które też są cenne. Jeżeli te elementy weźmiemy pod uwagę, to może się okazać, że oferta cateringowa dostępna na rynku wcale nie jest taka droga – mówi Anna Muras.

Usługi cateringu świątecznego świadczą nie tylko duże firmy cateringowe i restauracje, lecz także mniejsze firmy, często rodzinne.

MCI realizuje wyjście z Netii za ponad 158 mln zł

Fundusz z Grupy MCI Management zobowiązał się do zbycia wszystkich posiadanych akcji Netii na rzecz FIP 11 Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego Aktywów Niepublicznych. Wpływy ze sprzedaży akcji przekroczą 158 mln zł a stopa zwrotu na inwestycji (IRR) wyniesie 19%.

W ramach tzw. umowy zobowiązującej zbytych zostanie prawie 27 mln akcji po cenie 5,86 zł każda, za łączną wartość ponad 158 mln zł. Termin realizacji transakcji zaplanowany został na 9 kwietnia 2015 r., z zastrzeżeniem możliwości przesunięcia daty rozliczenia na 15 kwietnia br.

– Nasza koncepcja budowania wartości Netii zakładała realny wpływ na jej strategię rozwoju. Z uwagi na posiadanie zbyt małego udziału w akcjonariacie i brak możliwości zakupu po atrakcyjnej cenie znaczącego pakietu akcji od innych akcjonariuszy, nasze możliwości realnego decydowania o kierunkach rozwoju spółki były bardzo ograniczone. Dlatego podjęliśmy decyzję o wyjściu z inwestycji, realizując stopę zwrotu na poziomie 19% IRR – powiedział Cezary Smorszczewski, Prezes Zarządu MCI Management S.A.

Niezależnie od sprzedaży akcji spółki, MCI Management podtrzymuje, że Netia niezmiennie jest atrakcyjnym aktywem telekomunikacyjnym. Prowadzona w spółce restrukturyzacja znacząco redukuje koszty operacyjne, co poprawi jej zyskowność i możliwość generowania gotówki, a przez to zwiększy potencjał dywidendy dla akcjonariuszy. Jej przewagi konkurencyjne w postaci dobrej jakości, nowoczesnej sieci światłowodowej i własnej sieci dostępowej pozwalają na dostarczanie atrakcyjnej oferty dla klientów indywidualnych i biznesowych. Natomiast realizowany podział spółki na trzy części: B2B, B2C oraz infrastrukturę, umożliwi kreowanie przejrzystej strategii dla poszczególnych działów, a przez to poprawi efektywność operacyjną.

15 maja 2014 r. subfundusz inwestycyjny MCI.EuroVentures 1.0 FIZ, należący do funduszu MCI.PrivateVentures FIZ z Grupy MCI,, nabył pakiet akcji spółki Netia S.A., największego alternatywnego operatora stacjonarnego w Polsce, stanowiący 5% jej kapitału zakładowego. Po kolejnych transakcjach nabycia, na dzień podpisania umowy z FIP 11 Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym Aktywów Grupa MCI posiadała 26.973.328 akcji Netii S.A. stanowiących 7,75% w jej kapitale zakładowym.

Spark Software pozyskuje finansowanie od funduszy i aniołów biznesu

Zarządzany przez MCI Capital TFI S.A. (Grupa Kapitałowa Private Equity Managers S.A.), fundusz Internet Ventures FIZ oraz park technologiczny YouNick zainwestowali w firmę Spark Software, będącą nowym biznesem pomysłodawcy e-supermarketu Frisco.pl. Do grona inwestorów dołączyli również aniołowie biznesu, m.in.: Sebstian Siemiątkowski założyciel miedzynarodowego systemu e-płatności Klarna.com oraz Andrzej Targosz, prezes Fundacji Proidea i organizator konferencji Bitspiration. Inwestycja założycieli, funduszy oraz aniołów biznesu zakłada dofinansowanie przedsięwzięcia łączną kwotą ok. 3 mln zł.

Powstała w styczniu br. spółka Spark Software pracuje nad platformą mobilną, która ma szansę zrewolucjonizować globalne zakupy offline i online produktów FMCG. Unikalny na skalę światową projekt polskich przedsiębiorców po raz pierwszy bezpośrednio połączy konsumentów z producentami towarów szybkozbywalnych. Firma zapowiada, że gotowy produkt pojawi się na rynku najpóźniej w 2016 r. Testowe wdrożenia systemu w wybranych sieciach handlowych w Polsce rozpoczną się natomiast już na początku września tego roku. Spark Software wyposaży klientów w specjalną aplikację mobilną, z której będzie można korzystać zarówno w sklepach tradycyjnych, jak i internetowych. W tych pierwszych poza rabatami za lojalność i spersonalizowanymi promocjami zyskamy także na wygodzie i oszczędności czasu przy sklepowych kasach. Zeskanowane telefonem towary będą trafiały prosto do toreb czy wózków, a przejście przez specjalnie dedykowaną bramkę z beaconami automatycznie uruchomi procedurę zapłaty. Polska branża FMCG jest dla pomysłodawców projektu jedynie pierwszym krokiem w międzynarodowej ekspansji. Jeśli platforma spełni oczekiwania rynku, firma ma szansę stać się w tym sektorze globalnym potęgą.

Dotychczas, jeśli klient np. raz w miesiącu kupował Vizir, to producent proszku, koncern Procter&Gamble, nie posiadał takiej informacji. Dzięki naszemu produktowi nie tylko uzyska taką wiedzę – oczywiście bez danych osobowych, ale będzie mógł również odwdzięczyć się konsumentowi za jego lojalność przygotowanymi specjalnie dla niego rabatami i promocjami wyjaśnia Witold Ferenc, prezes zarządu Spark Software.

Dzięki zastosowaniu naszego rozwiązania skorzystają wszystkie strony transakcji. Uciążliwe dla wielu osób, powtarzalne zakupy produktów FMCG staną się wygodniejsze, przyjemniejsze i przede wszystkim tańsze. Producenci otrzymają proste i skuteczne narzędzie, które pozwoli na zautomatyzowaną personalizację sprzedaży – do poziomu indywidualnego konsumenta. Co ostatecznie przełoży się na niższe koszty oraz wyższą efektywność działań marketingowych poszczególnych marek i brandów. Digitalizacja handlu offline opłaci się z pewnością również tradycyjnym sieciom handlowym, skracając np. kolejki przy kasach – dodaje Witold Ferenc.

Inwestycja w Spark Software to kolejny projekt realizowany wspólnie z Krajowym Funduszem Kapitałowym (KFK), który w roli współudziałowca kilkunastu funduszy inwestycyjnych typu venture capital, wspiera inwestowanie w młode polskie firmy napotykające na barierę finansowania swego rozwoju ze względu na wczesny etap działalności operacyjnej i niepewność odnośnie efektu ekonomicznego.

O YouNick

YouNick (dotychczas Nickel Technology Park Poznań) to pierwszy w Polsce niepubliczny park technologiczny. Po 8 latach działalności ewoluuje on w zgodne ze światowymi trendami miejsce wspierania innowacyjnych jednostek i biznesów. Miejsce, w którego centrum jest człowiek – najemca, pracownik i pomysłodawca innowacji. Wprowadzane w podpoznańskich Złotnikach zmiany dotyczą nie tylko istniejącej i nowo budowanej infrastruktury, ale przede wszystkim kultury organizacyjnej, oferowanego pakietu usług dodatkowych oraz prowadzonej działalności inwestycyjnej. Na terenie parku w blisko 60 firmach pracuje obecnie ponad 600 osób. Dalsze 20-30 spółek zapełni w 2015 r. nowo powstający trzeci biurowiec. Od ponad 4 lat, m.in. dzięki wykorzystaniu funduszy unijnych, YouNick aktywnie wspiera komercjalizację innowacyjnych przedsięwzięć i wyników badań w branży biotechnologicznej, medycznej, IT, chemicznej, ochrony środowiska oraz odnawialnych źródeł energii. Efektem dotychczasowego, unikalnego na skalę kraju, podejścia do procesu inwestycyjnego, jest 17 prężnie rozwijających się spółek zależnych, odnoszących coraz większe sukcesy w Polsce i za granicą.

O Internet Ventures FIZ

Internet Ventures FIZ, fundusz zarządzany przez MCI Capital TFI S.A. (Grupa Kapitałowa Private Equity Managers S.A.) inwestuje w spółki technologiczne i internetowe na etapie venture capital (wczesny etap, wzrost) działające w obszarach: digital media, Internet, software, mobile and wireless technologies (B2C), cloud computing, big data, serwisy gier i rozrywki on-line, e-advertising i m-advertising.

O Krajowym Funduszu Kapitałowym S.A.

KFK S.A. jest pierwszym polskim funduszem funduszy venture capital/private equity (VC/PE). Działalność KFK polega na inwestowaniu w fundusze venture capital, które zasilają kapitałowo małe i średnie przedsiębiorstwa polskie, szczególnie przedsiębiorstwa innowacyjne o wysokim potencjale rozwoju lub prowadzące działalność badawczo – rozwojową. Jest on współudziałowcem funduszu Internet Ventures z Grupy Kapitałowej Private Equity Managers SA.

O Private Equity Managers S.A.:

Private Equity Managers S.A. to spółka dominująca w grupie kapitałowej wyspecjalizowanej w zarządzaniu różnymi klasami aktywów w funduszach alternatywnych private equity, w tym w funduszach venture capital („Grupa”). Fundusze inwestycyjne, których portfelami inwestycyjnymi zarządzają podmioty z grupy Private Equity Managers S.A., inwestują przede wszystkim w szybko rosnące spółki z sektora technologicznego z regionu CEE. Charakteryzuje je bardzo niskie ryzyko odpływu kapitału pod zarządzaniem, związane z długoterminową specyfiką działania funduszy private equity oraz gotówkowym charakterem przychodów. Na koniec 2014 r. aktywa pod zarządzaniem grupy wyniosły 1,67 mld zł.

Popołudniowy komentarz walutowy z 27.03.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 27.03.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Noś odblaski i bądź bezpieczny na drodze

Co czwarta osoba, która ginie w wypadku, to pieszy. Jak zaznaczają policjanci, mitem jest, że najczęściej do tragedii dochodzi nocą na nieoświetlonej drodze. Aby jednak zwiększyć swoje bezpieczeństwo i być widocznym w każdej sytuacji, warto nosić odblaski.

W pierwszym kwartale bieżącego roku policja odnotowała ok. 23 tys. wykroczeń polegających na nienoszeniu elementów odblaskowych poza obszarem zabudowanym po zmierzchu. A przecież od wprowadzenia w sierpniu 2014 r. nowelizacji Prawa o ruchu drogowym jest to obowiązek. Funkcjonariusze nałożyli więc ponad 15 tys. mandatów karnych. „Przepis ten przestał być martwy […]. Piesi, którzy nie mają do dyspozycji chodnika, coraz częściej noszą kamizelki i elementy odblaskowe. Korzystają też z latarek bądź włączają telefony, gdy z naprzeciwka nadjeżdża pojazd” – zaznacza mł. insp. Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji.

Jak wynika z raportu przeprowadzonego w ramach kampanii „Bezpieczny, bo widoczny”, 30% osób mieszkających na wsi nie używa odblasków. W małych miastach nie nosi ich aż 55% mieszkańców. „Nasza akcja ma na celu zwiększanie bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci. Ważne jest przyzwyczajanie do noszenia odblasków i kreowanie na nie mody” – mówi serwisowi infoWire.pl Karolina Wirowska, koordynatorka akcji „Bezpieczny, bo widoczny”.

Kiedy wychodzimy z domu, często zapominamy o opaskach czy przywieszkach, dlatego warto kupować odzież z elementami fluorescencyjnymi. Podobnie jest z obuwiem. „To stopami wykonujemy najwięcej ruchów. Gdy buty mają odblaski, kierowcy mogą nas łatwiej i szybciej zauważyć na drodze” – zaznacza Katarzyna Nowicka z firmy Bartek.

Dobre wyniki sektora bankowego w Polsce

0

Niskie stopy procentowe, nowe regulacje dotyczące udzielania kredytów czy ryzyko osłabienia wzrostu gospodarczego z powodu konfliktu na Ukrainie – to tylko część problemów sektora bankowego w naszym kraju. Mimo tego rynek się rozwija. Widać to po wynikach osiąganych przez banki w 2014 r.

Jak czytamy w „Sprawozdaniu z działalności Komisji Nadzoru Finansowego w 2014 roku”, wynik finansowy netto polskiego sektora bankowego w ubiegłym roku wyniósł 16,23 mld zł i był najwyższy w historii. To suma o ponad 0,8 mld większa niż w roku 2013.

Powodów do zadowolenia nie kryją prezesi banków. „Wyniki finansowe Banku Pocztowego za ubiegły rok są rekordowe. Osiągnęliśmy 43,6 mln zł. Ten wynik jest o 21% lepszy niż w roku 2013. Nasze dochody w 2014 r. wzrosły o 13%, do ponad 330 mln zł, a nasz zwrot z kapitału osiągnął poziom 10,5%. Jest wyższy niż średnia na rynku” – mówi serwisowi infoWire.pl Szymon Midera, prezes Banku Pocztowego. Podkreśla również, że duży wpływ na tak dobre rezultaty miało wprowadzenie Pocztowego Konta ZawszeDarmowego – oferty, która przyciągnęła blisko 100 tys. nowych klientów.

A jaki będzie dla rynku rok 2015? Według raportu „CE Banking Outlook. North-South Divide on the Road to Recovery” należy się spodziewać, że ożywienie gospodarcze w Europie Środkowej przyczyni się do dalszego rozwoju sektora bankowego w tym regionie. W Polsce powinno się to przełożyć między innymi na większą liczbę zaciąganych kredytów. Wydaje się zatem, że polskie banki nie mają szczególnych powodów do niepokoju.

Po ogłoszeniu dobrych wyników Grodno zapowiada kontynuowanie przejęć, rozwój sieci sprzedaży oraz zwiększenie asortymentu

0

CEO Magazyn Polska

Przychody spółki Grodno, dystrybutora artykułów elektrotechnicznych, w III kwartale bieżącego roku obrotowego wzrosły o 17 proc., wynik operacyjny o 36 proc., a netto – 44 proc. W związku z tym prezes firmy zapowiada kontynuację strategii przejęć oraz powiększanie sieci punktów handlowych. Spółka rozwijać będzie sprzedaż fotowoltaiki, urządzeń z segmentu klimatyzacji i wentylacji (HVAC), specjalistycznych kabli oraz oświetlenia, szczególnie przemysłowego.

Wyniki po III kwartale są bardzo zadowalające – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Jurczak, prezes zarządu zajmującej się sprzedażą artykułów elektrotechnicznych spółki Grodno. – Urośliśmy szybciej niż rynek: przychody wzrosły o 17 proc., wynik operacyjny o 36 proc., netto – o 44 proc. To pokazuje słuszność założonej strategii.

Sama sprzedaż, jak informuje prezes Andrzej Jurczak, odpowiada za około 55 proc. przychodów spółki. Reszta generowana jest przez dystrybucję, ale z wartością dodaną w postaci usług, projektów, audytów oraz występowanie w roli generalnego wykonawcy.

Z optymizmem patrzymy teraz na ten rok finansowy – przekonuje prezes Jurczak. – Podtrzymujemy realizację naszej prognozy finansowej. Obecnie jest bardzo dobry klimat w szeroko rozumianej branży budowlanej, chociażby ostatnia obniżka stóp procentowych daje podstawy do rozwoju tych inwestycji, są rozpisywane fundusze europejskie. Wierzę w to, że przed branżą jest dobry okres i do 2020 roku na pewno będziemy mieli co robić.

Strategia rozwoju Grodna obejmuje m.in. rozwój sieci dystrybucji zarówno poprzez rozwój organiczny, jak i przejęcia. Pod koniec lutego br. spółka podpisała umowę kupna większości przedsiębiorstwa Elektromag za 4,3 mln zł. Celem transakcji, jak podano w komunikacie, było wzmocnienie pozycji przedsiębiorstwa w segmencie przemysłowym.

Strategia rozwoju Grodna nie wyklucza rozwoju sieci przez przejęcia nowych punktów  – zapewnia prezes Jurczak. – Rynek stwarza różne okazje, bo następuje zmiana pokoleniowa i mentalna. Firmy, które mają pomysł, know-how i wiedzę oraz doświadczenie, będą się rozwijać i mają przed sobą przyszłość.

Drugą z dróg rozwoju sieci, jak przekonuje Andrzej Jurczak, jest szukanie nowych lokalizacji i ich budowa.

W tym roku finansowym uruchomiliśmy siedem punktów poprzez rozwój organiczny, więc wraz z przejętą częścią Elektromagu mamy tych punktów już osiem z planowanych dziesięciu na dwa lata finansowe – wskazuje prezes Jurczak. – To pokazuje tylko, że rozwijamy się, mamy pomysły i wykorzystujemy możliwości, które stwarza rynek.

Pod koniec listopada ubiegłego roku Grodno wznowiło, zawieszoną w czerwcu, ofertę publiczną akcji serii C. W wyniku oferty publicznej spółka pozyskała 5,65 mln zł ze sprzedaży blisko 1,9 mln akcji. Zebrane środki miały wesprzeć rozwój sieci dystrybucji, asortymentu, nowych kanałów sprzedaży oraz optymalizację procesów zarządzania w logistyce i dystrybucji.

Rozwijamy nowy segment, jakim jest klimawent (klimatyzacja i wentylacja – red.) – wyjaśnia Andrzej Jurczak. – Podpisaliśmy umowę na wyłączność z firmą Johnson Controls, rozwijamy dystrybucję marki York, zwiększamy także nasz udział w oświetleniu. Kolejnym obszarem rozwoju jest informatyka, w którą również inwestujemy, tak jak zapowiadaliśmy w prospekcie emisyjnym.

Grodno chce rozwijać sprzedaż, jak zapowiada prezes Jurczak, urządzeń fotowoltaicznych, zwiększać udział w przychodach dystrybucji specjalistycznych kabli, automatyki oraz oświetlenia przemysłowego.

Prognoza dla branży na kolejny rok będzie bardzo pozytywna – zapewnia Andrzej Jurczak. – Jestem dobrze nastawiony do nowego roku finansowego.

Grodno jest notowane na rynku NewConnect od 2011 roku.

Przejęcie firm Cursor oraz Divante pozwoli spółce Tell wejść na rynek e-commerce i zdywersyfikować działalność. Firma liczy na dwucyfrowy wzrost tegorocznych przychodów i marż

0

CEO Magazyn Polska

Przejęcie spółki Cursor oraz większościowego pakietu akcji Divante, o którym Tell SA poinformował na początku marca, pozwoli spółce wejść w obszar e-commerce i oferować klientom nowe usługi. Zdaniem prezesa spółki Rafała Stempniewicza nie należy się jednak spodziewać bezpośrednich efektów synergii, takich jak redukcja kosztów. Koszt przejęć obciążył wynik brutto 2014 r., natomiast w 2015 r. Tell liczy na dwucyfrowy wzrost przychodów i marż. Dokładną prognozę spółka opublikuje w maju. 

Nie można powiedzieć, że po tej transakcji będziemy mieć jakieś bezpośrednie synergie, które chcielibyśmy wykorzystywać – precyzuje Rafał Stempniewicz. – Spółki te bardziej pasują do tego, żebyśmy wspólnie działali dla nowych i istniejących klientów, niż żeby wykazywać synergie po połączeniu. Tutaj takiej sytuacji raczej nie będzie.

Na rynku telefonii komórkowej Tell SA funkcjonuje od 1997 r. Działalność przedsiębiorstwa koncentruje się na sprzedaży telefonów i usług telekomunikacyjnych sieci Orange Polska SA oraz akcesoriów do aparatów komórkowych. Obecnie firma jest największym dealerem Orange: pod szyldem spółki działa 159 punktów w całej Polsce, w których pracuje 440 osób. Z kolei Cursor i Divante działają w branży e-commerce i obsługują łącznie kilkaset firm z branży FMCG, finansowej, telekomunikacyjnej oraz farmaceutycznej. Jak podaje spółka, w 2017 roku chce na poziomie grupy osiągnąć skonsolidowany wynik EBITDA w wysokości 25 mln zł.

Transakcja odbyła się pod koniec 2014 roku, dlatego związane z nią koszty będą miały odzwierciedlenie w wynikach za ubiegły rok, czyli tym samym w br. już ich nie będzie – zauważa Stempniewicz. – W tym roku i w latach następnych liczymy na solidny wzrost wyników. O szczegółach i prognozach spróbujemy poinformować rynek w okolicach maja, wtedy też pokażemy tegoroczne prognozy. Planujemy minimum dwucyfrowe wzrosty zarówno przychodów, jak i marż.

Wyniki 2014 roku były w Tellu nieco słabsze od tych z 2013 roku. Przychody spadły do 248,6 mln zł z 263,9 mln zł, zysk operacyjny zmniejszył się do 10,8 mln zł z 11,5 mln zł, a zysk netto wyniósł 6,03 mln zł wobec 8,6 mln zł rok wcześniej.

Dzięki przejęciu dwóch spółek i inwestycji kapitałowej Tell SA, jak tłumaczy Stempniewicz, wszedł w nowy rynek, czyli e-commerce, co pozwoliło mocno zdywersyfikować działalność.

Tell był spółką pracującą niemal wyłącznie dla operatorów telefonii komórkowej – wskazuje prezes zarządu spółki. – Dzięki tej inwestycji możemy pochwalić się dużo większym portfolio klientów oraz wykonywanych aktywności.

Na początku marca br. spółka poinformowała, że złożyła inwestorowi, czyli spółce OEX, ofertę objęcia 1,77 mln akcji po cenie emisyjnej 13 zł za jeden papier, czyli (łącznie) 23,11 mln zł. Inwestor przyjął ofertę, obejmując tym samym wszystkie przedstawione do sprzedaży akcje. W zamian za to przeniósł na Tell SA 163,5 mln akcji spółki Cursor SA o wartości nominalnej jednego grosza, stanowiących 100 proc. jej kapitału zakładowego o łącznej wartości 36,8 mln zł oraz 592 udziałów o wartości nominalnej 50 zł każdy w kapitale zakładowym firmy Divante, stanowiących 51 proc. o wartości 6,8 mln zł.