Nowe mieszkania z programu Mieszkanie dla Młodych najczęściej kupują single i bezdzietni

CEO Magazyn Polska

Niewiele ponad 8 tys. osób skorzystało dotychczas z programu Mieszkanie dla Młodych. Najchętniej z rządowego dofinansowania korzystały osoby samotne i małżeństwa bez dzieci. Niepokoi fakt, że dotychczas wykorzystano tylko 149,8 mln zł, czyli niecałe 25 proc. pieniędzy przeznaczonych na MdM w tym roku. Jeśli tempo wydawania środków się utrzyma, przepaść może nawet 300 mln zł.

Zdaniem Bartosza Turka, analityka Lion’s Banku, do końca 2014 r. najprawdopodobniej nie uda się zagospodarować nawet połowy z 600 mln zł przeznaczonych na dofinansowanie zakupu pierwszych mieszkań dla młodych Polaków.

Spowoduje to, że prawdopodobnie 300 mln złotych przepadnie, wróci do budżetu, więc nie będzie można z tych pieniędzy skorzystać w programie Mieszkanie dla Młodych – prognozuje Bartosz Turek w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Zgodnie z założeniami mechanizmu wydatkowania programu MdM kwota przeznaczona na dany rok nie może być wydana w kolejnym. Do 30 czerwca 2014 r. dofinansowanie przyznane w ramach MdM wyniosło łącznie nieco ponad 187 mln zł, w tym na bieżący rok – prawie 150 mln, na kolejny – prawie 35,5 mln zł, a na 2016 r. – 1,8 mln zł.

Z raportu Banku Gospodarstwa Krajowego, podsumowującego pierwsze pół roku działania MdM, wynika, że najwięcej beneficjentów programu to bezdzietni single (94 proc. wszystkich wniosków złożonych zostało przez osoby samotne) i małżeństwa bezdzietne (56 proc. wszystkich małżeństw). To dlatego, że MdM, w odróżnieniu od swego poprzednika, Rodziny na Swoim, zrównał w prawach osoby samotne z rodzinami posiadającymi dzieci i małżeństwami.

Wnioski składają przede wszystkim single i rodziny bezdzietne. Program Rodzina na Swoim nie pozwalał dostać większych pieniędzy z budżetu rodzinom, niezależnie od tego, czy z dziećmi, czy bez dzieci, a gorzej traktował singli. W przypadku Mieszkania dla Młodych nieważne jest to, czy ktoś zawarł związek małżeński, czy nie. Single i rodziny bezdzietne są traktowane ta samo – wyjaśnia Bartosz Turek.

Przeciętne mieszkanie kupowane w ramach MdM ma powierzchnię nieco przekraczającą 53 mkw., a dom jednorodzinny – średnio 83 mkw. Jeden mkw. mieszkania kosztował przeciętnie 4,2 tys. zł, a domu – 3,5 tys. zł.

Niestety, trzeba zauważyć, że domy zostały wprowadzone do tego programu trochę sztucznie: podniósł się krzyk, że na terenie trzech czwartych powiatów w Polsce deweloperzy nie działają, a więc tam nie można by było skorzystać z MdM. Wprowadzono więc możliwość zakupu domów, ale w bardzo ograniczonym zakresie, do 100, maksymalnie 110 mkw. – przyznaje analityk Lion’s Banku.

Problemem jest niewielka dostępność takich domów w ofertach deweloperów. Z tego powodu w pierwszym półroczu 2014 roku beneficjenci programu Mieszkanie dla Młodych złożyli niewiele ponad 100 wniosków dotyczących domów.

W raporcie BGK najlepiej wypada stolica. Do rządowego programu od początku roku przystąpiło tu 867 beneficjentów, a łączna kwota dofinansowania wkładu własnego wyniosła ponad 24 mln zł. To najwięcej ze wszystkich miast wojewódzkich. Dane te tłumaczy stosunkowo duża podaż mieszkań na stołecznym rynku pierwotnym mimo niewielkich dopuszczonych przez MdM limitów cenowych, wynoszących nieco ponad 6 tys. zł za mkw. Obecnie deweloperzy oferują w Warszawie ok. 15 tys. nowych mieszkań.

W przypadku Warszawy dużym atutem jest to, że mamy do czynienia z dużym rynkiem – mówi Turek.

Dobrze z wykorzystaniem rządowego wsparcia na zakup mieszkania radzi sobie zresztą całe Mazowsze, gdzie przez pierwsze sześć miesięcy roku złożono blisko 1400 wniosków. Większą liczbę beneficjentów programu (1475) zanotowano jedynie w województwie pomorskim.

Największe trudności w dostępie do programu mają mieszkańcy Opola i Kielc z powodu niskich limitów kwalifikujących do dopłat wynoszących niewiele ponad 4 tys. zł za mkw. mieszkania. Barierą jest także stosunkowo uboga oferta deweloperów, którzy oferują niewiele mieszkań na sprzedaż.

Z kolei w gminach okalających miasta liczba osób, które skorzystały z dofinansowania wkładu własnego w ramach MdM, zależy od maksymalnej ceny za mkw. obowiązującej w mieście. Prawidłowością jest stopniowe zmniejszanie się limitów w miarę zwiększania się odległości od centrum. Na czele rankingu są gminy sąsiadujące z Poznaniem, gdzie złożono 388 wniosków, co stanowi 28 proc. wszystkich wniosków, i z Gdańskiem (odpowiednio 312 wniosków i 23 proc.).

W Poznaniu nie tylko limit dla samego miasta jest dosyć wysoki, lecz także limit dla gmin, które to miasto okalają, jest wysoki. Dzięki temu tam Mieszkanie dla Młodych cieszy się popularnością – tłumaczy analityk

Najwięcej wniosków o dofinansowanie z programu Mieszkanie dla Młodych złożono w województwach pomorskim (18 proc.), mazowieckim (17 proc.) oraz wielkopolskim (16 proc.), a najmniejszym powodzeniem MdM cieszył się w Opolskiem i Świętokrzyskiem (po 1 proc.).

Polacy będą kupować coraz więcej luksusowych aut. Na rynku pojawiają się nowe marki

CEO Magazyn Polska

W Polsce sprzedaje się coraz więcej samochodów luksusowych, których ceny rozpoczynają się od 600 tys. zł. Wraz z rosnącą sprzedażą i rosnącym zainteresowaniem kierowców na polski rynek wchodzą kolejne luksusowe marki. Ich przedstawiciele podkreślają, że klienci większą wagę przywiązują do indywidualnych cech auta.
 
W 2013 r. rynek aut premium i luksusowych stanowił ok. 8,5 proc. rynku, natomiast pod względem wartości sprzedaży osiągnął on poziom 20 proc. Z danych Instytutu Samar wynika, że w ostatnim roku sprzedaż w segmencie aut luksusowych wzrosła aż o 97 procent. Wzrost sprzedaży ekskluzywnych aut widoczny będzie również w obecnym i przyszłym roku.
 
Różnicę w podejściu do ekskluzywnych pojazdów zauważa Piotr Jędrach, dyrektor generalny Porsche Inter Auto Polska.
Z markami samochodów luksusowych pracuję od pięciu lat i widzę bardzo dużą różnicę. Polacy kupujący takie auta są klientami, którzy zwracają uwagę na drobne detale, szczególną uwagę przykładają do indywidualizacji samochodu. To dowód na to, że Polacy kochają te samochody i potrafią się bawić motoryzacją – uważa Piotr Jędrach.
 
Wzrosty sprzedaży odnotowały najdroższe modele Porsche, Jaguara i Land Rovera. Dobrze sprzedawały się również modele Bentleya, Ferrari czy Astona Martina.
 
O rosnącym zainteresowaniu ze strony Polaków świadczy również fakt, że na krajowym rynku pojawiają się nowe luksusowe marki. Pod koniec 2012 roku otwarto pierwszy w Polsce salon Maserati, a na początku lipca br. – salon Lamborghini. Przedstawiciele tej marki liczą na ciągły wzrost sprzedaży drogich aut. Firma produkująca sportowe samochody zaprezentowała właśnie nowy model Lamborghini – Huracán LP 610-4.

Rynek luksusowych samochodów w Polsce wciąż jest niewielki. Liczy obecnie około 150 pojazdów. Myślę, że nasz najnowszy samochód może kupić około 20 osób. Naszymi najczęstszymi klientami są mężczyźni zainteresowani sportowymi autami i ogólnie luksusem – mówi agencji informacyjnej Newseria Stephan Winkelmann, prezes koncernu Lamborghini.

 
Najtańszy model Lamborghini – Huracán LP 610-4 będzie kosztował nieco ponad 1 mln zł. Ostateczna cena będzie zależała od wyposażenia i indywidualnych życzeń klienta.
 
Do luksusowych salonów najczęściej przychodzą klienci o określonej pozycji i statusie majątkowym.

Takie auta kupują przede wszystkim pasjonaci, osoby, które kochają samochody i potrafią je docenić. Są to ludzie mające pewny statusem finansowym, które mają na swoim koncie sukcesy, są pewne siebie i bezkompromisowe – dodaje Jędrach.

W 2013 r. przychody polskiej Ekstraklasy wzrosły o 8 proc. Legia dystansuje rywali

Legia Warszawa trzeci rok z rzędu jest liderem wśród polskich klubów piłkarskich pod względem osiąganych przychodów. W przypadku Mistrza Polski wyniosły one w 2013 r. rekordowe jak na polskie warunki, 94 mln zł. Były one prawie dwa razy wyższe od przychodów Lecha Poznań, który jest następny w rankingu. Przychody wszystkich klubów grających w Ekstraklasie wyniosły 380 mln zł i były o 8 proc. wyższe niż rok wcześniej – wynika z VIII edycji raportu „Piłkarska Liga Finansowa” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Jak zaznaczają eksperci, bez sukcesów polskich drużyn w europejskich pucharach, nie będziemy mogli konkurować z bogatszymi europejskimi ligami pod względem finansów.

Zestawienie przygotowane po raz ósmy przez Deloitte przedstawia przychody klubów grających w rozgrywkach Ekstraklasy. Na podium oprócz Legii Warszawa i Lecha Poznań (awans z czwartego miejsca) znalazło się opuszczające Ekstraklasę Zagłębie Lubin (spadek z drugiego miejsca w rankingu). Pierwszą piątkę uzupełniają Śląsk Wrocław i Lechia Gdańsk.

Legia Warszawa tegoroczne zdecydowane zwycięstwo zawdzięcza zwiększeniu przychodów
o 28,5 mln zł, co stanowi wzrost o 43 proc. rok do roku. „Po raz trzeci w naszym zestawieniu warszawski klub jest niezaprzeczalnym liderem. Dodatkowo, wraz ze zdobyciem mistrzostwa w sezonie 2013/2014, drużyna kolejny raz stoi przed szansą awansu do Ligi Mistrzów UEFA. Gdyby udało jej się przejść do fazy grupowej tych prestiżowych europejskich rozgrywek, mogłaby zostać pierwszym polskim zespołem, który osiągnął przychody na poziomie przekraczającym 100 mln zł rocznie. Jednocześnie na długo zdystansowałaby pozostałych krajowych rywali pod względem przychodów” – mówi Marcin Diakonowicz, Partner w Dziale Audytu, Lider Sports Business Group Poland, Deloitte.

„Dla porównania najsłabsza w ubiegłorocznej Lidze Mistrzów drużyna GNK Dinamo zainkasowała od UEFA za sam udział w fazie grupowej 10,5 mln euro, co stanowi aż 46 proc. przychodów Legii Warszawa” – dodaje Marcin Diakonowicz.

„W 2014 Legia Warszawa zamierza bić się na wszystkich frontach. Bazą będzie obrona tytułu Mistrza Polski. Wygrana w ligowych rozgrywkach historyczny 3 raz z rzędu byłaby wspaniałym osiągnięciem. Liczymy na udane występy w europejskich pucharach, czyli wyjście z grupy w Lidze Europy, lub wymarzony awans do Ligi Mistrzów. Legia zawsze będzie biła się o największe laury, dlatego w również w rozgrywkach Pucharu Polski chcemy osiągnąć dobry rezultat i tym samym dalej śrubować krajowy rekord ilości zdobytych tytułów” – wskazuje Bogusław Leśnodorski, Prezes zarządu Legii Warszawa.

Swoje wpływy istotnie zwiększyły także Lech Poznań, Lechia Gdańsk, Górnik Zabrze czy Pogoń Szczecin. Jednakże sporo drużyn (6), które wzięły udział w tegorocznym badaniu osiągnęło wyniki niższe niż w poprzednim roku. Między innymi Śląsk Wrocław zanotował spadek przychodów do poziomu 28,8 mln zł. Natomiast Zagłębie Lubin po raz pierwszy od 4 lat zmniejszyło wartość przychodów komercyjnych. W analizowanym okresie spadły one aż o 9 proc. do poziomu 30,5 mln zł. Klub połączył jednocześnie tak znaczny spadek przychodów ze spadkiem do niższej klasy rozgrywek.

W tegorocznej edycji rankingu, dziewięć spośród analizowanych klubów Ekstraklasy pogorszyło stosunek wypłacanych wynagrodzeń* do osiąganych przychodów. W konsekwencji uległ on podwyższeniu do poziomu 78 proc. Dla porównania, w zeszłorocznym zestawieniu wyniósł on 76 proc., Według ekspertów Deloitte optymalny poziom to 60 proc. Udział płac w przychodach drużyn Ekstraklasy okazał się wyższy niż w pozostałych analizowanych przez Deloitte ligach europejskich (np. angielskiej, francuskiej czy niemieckiej).

Biorąc pod uwagę wydatki na wynagrodzenia, Eksperci Deloitte obliczyli, że zdobycie jednego punktu w Ekstraklasie „kosztowało” średnio 633 tys. PLN. Najwięcej w tego typu zestawieniu za punkt przyszło zapłacić Zagłębiu Lubin (1,6 mln zł), najmniej natomiast „zainwestował” Piast Gliwice (203 tys. zł).

Biorąc pod uwagę wysokość przychodów – między Ekstraklasą a najlepszymi ligami istnieje nadal przepaść. „Przychody uzyskiwane przez kluby pięciu największych lig europejskich nadal pozostają wielokrotnie większe od tych wygenerowanych przez drużyny Ekstraklasy. W przypadku Premier League są one aż 33 razy większe. Natomiast od najmniejszej z lig „Wielkiej Piątki” – francuskiej Ligue 1 – dzieli nas ponad 1 mld euro. Dodatkowo, wartość wygenerowanego przez nią wzrostu w poprzednim sezonie, która wyniosła ponad 100 mln euro, jest większa niż suma przychodów wszystkich klubów polskiej Ekstraklasy” – mówi Grzegorz Sencio, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu, ekspert Sports Business Group Poland, Deloitte.

Pomimo istotnych różnic w przychodach w porównaniu z europejską elitą piłki nożnej, według autorów raportu, reforma Ekstraklasy, której pierwsze efekty mogliśmy zaobserwować już w 2013 roku, może pozytywnie wpłynąć na wyniki finansowe klubów sportowych. Przykładowo w sezonie 2012/2013 o 7 wzrosła liczba rozgrywanych kolejek. Jak podkreślają eksperci Deloitte, wydłużony sezon to zwiększenie przychodów z dnia meczu oraz transmisji telewizyjnych. „Reforma Ekstraklasy, która obejmuje skuteczniejsze monitorowanie przychodów klubów oraz częstszą konieczność raportowania, wpłynie pozytywnie na zrównoważenie budżetów klubowych. To ważna zmiana, której pełne efekty powinniśmy oglądać już w tym roku” – mówi Przemysław Zawadzki, Starszy Menedżer w Dziale Audytu, ekspert Sports Business Group Poland, Deloitte.

Ciągle rozwijana nowoczesna infrastruktura stadionowa przekładała się na wzrost frekwencji na meczach Ekstraklasy, co jest w dużej mierze efektem UEFA EURO z 2012 roku. Eksperci Deloitte podkreślają jednak, że trzy kluby są wciąż w trakcie rozbudowy swojej infrastruktury stadionowej. Średnia liczba kibiców oglądających „na żywo” mecz wyniosła 8,3 tys. osób. „Wzrost frekwencji na meczach zależy również od poziomu prezentowanych widowisk sportowych. Awans do europejskich pucharów byłby krokiem milowym, który w konsekwencji istotnie zwiększyłby wartość całej ligi. Jednak to czy m.in. Legia Warszawa wykorzysta stojącą przed nią szansę, zależy w głównej mierze od ich postawy na boisku” – podsumowuje Marcin Diakonowicz.

* Łączne wydatki na wynagrodzenia (piłkarze, sztab szkoleniowy, funkcjonowanie klubu: zarząd, administracja etc).

Ernst & Young dementuje informacje ze strony wydawcy tygodnika „Wprost”

W związku z komunikatem pt. „PMPG odwoła się od decyzji KNF”, opublikowanym na stronie internetowej Platformy Mediowej Point Group S.A. oraz publikacjami prasowymi powołującymi się na jego treść informujemy, że nieprawdą jest jakoby Ernst & Young, Partner Zbigniew Jusis lub inni Partnerzy czy pracownicy Ernst & Young, zalecali lub opiniowali spółce PMPG S.A. bądź innemu podmiotowi z Grupy Kapitałowej PMPG działania będące podstawą do nałożenia na PMPG S.A., przez Komisję Nadzoru Finansowego kary administracyjnej orzeczeniem z 8 lipca 2014 r. W szczególności Ernst & Young nie świadczył żadnych usług doradztwa dotyczących skonsolidowanych sprawozdań finansowych PMPG S.A., które zgodnie z uzasadnieniem przedstawionym przez Komisję Nadzoru Finansowego zostały sporządzone z naruszeniem Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. PMPG S.A. poinformowała o stanie faktycznym, dotyczącym braku zaangażowania Ernst & Young, na stronach 28 i 29 skorygowanego raportu za I kwartał 2009 roku opublikowanego na jej stronie www 1 czerwca 2009 roku.

Jednocześnie informujemy, że jedna ze spółek z grupy Ernst & Young jest obecnie w sporze sądowym, prowadzonym z jej powództwa przeciw PMPG S.A., który to spór dotyczy niewypełnienia przez PMPG S.A. obowiązków wynikających z umowy zawartej z Ernst & Young.

Wydawca „Wprost” odwoła się od decyzji KNF ma zapłacić pół miliona złotych kary

Zarząd spółki Platforma Mediowa Point Group S.A. (GPW POINTGROUP, PGM ) odwoła się od orzeczenia Komisji Nadzoru Finansowego z dn. 8 lipca 2014 r. w przedmiocie nałożenia na spółkę kary administracyjnej.

„Złożymy wniosek do KNF o ponowne rozpoznanie sprawy, mając nadzieję na jej bezstronne i wnikliwe rozpatrzenie” – zapowiada Michał M. Lisiecki, prezes Zarządu. Zarząd nie zgadza się z decyzją, a zwłaszcza z wysokością kary. W opinii Zarządu PMPG SA, jej wysokość jest związana z ostatnimi publikacjami wydawanego przez spółkę zależną od PMPG S.A. tygodnika WPROST.

Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła postępowanie administracyjne w przedmiocie nałożenia kary na PMPG z urzędu w października 2011 r. Sprawa dotyczyła sprawozdań finansowych spółki za lata 2009-2011, do których zastrzeżeni zgłaszali biegli rewidenci. „Takie, a nie inne działania zalecał i opiniował spółce doradca, partner w firmie Ernst&Young, Zbigniew Jusis, którego profesjonalizmu nie mieliśmy podstaw kwestionować” – podkreśla Lisiecki. Kiedy audytor je zakwestionował, spółka skorygowała raporty w kolejnych latach. Od 2012 r. biegli nie zgłaszają zastrzeżeń do sposobu sporządzania sprawozdań finansowych PMPG S.A. i Grupy Kapitałowej PMPG.

„Nie można karać spółki za to, że audytor zgłosił zastrzeżenia do sposobu prezentacji danych w sprawozdaniu finansowym. Występowanie ewentualnych zastrzeżeń w opinii biegłego rewidenta świadczy o rzeczywistym i rzetelnym badaniu sprawozdania oraz o tym, że współpraca spółki z audytorem oparta jest na zasadach pełnej przejrzystości” – mówi prezes Zarządu spółki. Dodaje, że niektóre spółki, w tym także tych publiczne, przyjęły praktykę współpracy z wybranymi audytorami w celu maskowanie faktycznych nieprawidłowości poprzez prezentację sprawozdań finansowych wolnych od jakichkolwiek zastrzeżeń. „Jako spółka publiczna, poddajemy nasze sprawozdanie badaniu właśnie po to, żeby akcjonariusz i inwestorzy otrzymali rzetelną opinię o stanie finansów spółki” – podkreśla Lisiecki. – „Konfrontując sprawozdanie finansowe z wiedzą biegłego rewidenta, Zarząd oczekuje ewentualnych zastrzeżeń, aby w następnym okresie móc zastosować się do udzielonych rekomendacji i wprowadzić odpowiednie zmiany”.

Jego zdaniem, spółki nie powinny być karane z urzędu, za to że chcą rzetelnie prezentować swoje wyniki finansowe i poddają obiektywnej ocenie biegłych. „Chyba, że mamy do czynienia do wyciągania pieniędzy od polskich przedsiębiorców” – dodaje Lisiecki.

Pełnomocnik PMPG podkreśla, że zastrzeżenia, które badał KNF, dotyczyły tylko poszczególnych pozycji sprawozdania finansowego i nie powodowały zniekształcenia ogólnego obrazu przekazywanego przez sprawozdanie finansowe. W swych opiniach biegli rewidenci stwierdzili każdorazowo, że poza wskazanymi zastrzeżeniami sprawozdania finansowe rzetelnie przedstawiały sytuacje majątkową spółki.

Spółka przedstawia publicznie swoje wyjaśnienia kierowane do KNF.

Zmiany w dziale marketingu, komunikacji i rozwoju biznesu PwC w Polsce

Firma PwC poinformowała, że od 1 lipca 2014 r. nowym szefem działu Marketingu i Rozwoju Biznesu zostaje Ewelina Niewińska, natomiast Jakub Kurasz będzie Liderem ds. Komunikacji. Paweł Bochniarz po 4. latach przewodzenia zespołowi MCBD (Marketing, Communications and Business Development) przechodzi do działu Doradztwa Biznesowego PwC i będzie odpowiadał za obszar innowacji – Innovation Advisory.

Ewelina Niewińska jako szef działu Marketingu i Rozwoju Biznesu będzie odpowiedzialna
za koordynowanie działań zwiększających aktywność biznesową i obecność PwC na rynku. Ewelina jest związana z PwC już od 3 lat, w ostatnim czasie kierowała zespołem Rozwoju Biznesu. Ewelina posiada 13-letnie doświadczenie na rynku usług finansowych zdobyte podczas pracy w międzynarodowych przedsiębiorstwach. Przed dołączeniem do PwC pracowała w Grant Thornton Frąckowiak Sp. z o.o., wcześniej HLB Frąckowiak i Wspólnicy Sp. z o.o. Jest absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego
w Poznaniu.

Jakub Kurasz zostaje Liderem ds. Komunikacji odpowiedzialnym za działania z udziałem mediów w celu wzmocnienia wizerunku marki PwC w mediach. Będzie się zajmował też doradzaniem naszym klientom w budowaniu strategii komunikacji. Jakub wcześniej był dyrektorem ds. rozwoju w Roland Berger Strategy Consultants, redaktorem naczelnym „Gazety Giełdy Parkiet” i zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Współtworzył dział biznesowy „Gazety Prawnej” oraz pracował w międzynarodowej agencji informacyjnej Reuters. Jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych.

Paweł Bochniarz po 4. latach przewodzenia zespołem MCBD zdecydował swoją dalszą ścieżkę zawodową kontynuować w ramach działu Doradztwa Biznesowego PwC (Advisory). Od 1 lipca 2014 r. odpowiada za sprzedaż i dostarczanie usług PwC związanych z rozwojem i transferem nowych technologii oraz komercjalizacją wynalazków (Innovation Advisory). Paweł posiada niemal 20-letnie doświadczenie na rynku konsultingowym. Zajmował się doradztwem na rzecz firm z sektora prywatnego i państwowego w obszarze organizacji i zarządzania kapitałem ludzkim. W latach 2008-2010 był członkiem Zespołu Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów, a także brał udział w przygotowaniu raportów „Polska 2030. Wyzwania Rozwojowe” oraz „Kapitał Intelektualny Polski”.

Szpitale publiczne nie korzystają na dyrektywie transgranicznej

Jak wynika z najnowszego raportu PMR „Rynek szpitali publicznych w Polsce 2014. Plany inwestycyjne i analiza porównawcza województw” zdecydowana większość przedstawicieli kadry menedżerskiej szpitali publicznych nie ocenia skutków tzw. dyrektywy transgranicznej w sposób jednoznaczny. Specjalizacje takie jak ortopedia miałyby szanse na rozwój w wyniku zastosowania tej dyrektywy, jednak w chwili obecnej jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zaobserwować można było masowy napływ pacjentów, zarówno w opiece publicznej, jak i niepublicznej. Przeszkodą są również przepisy.

Ponad pół roku obowiązywania dyrektywy
Od dnia 26 października 2013 r. w Polsce obowiązuje dyrektywa transgraniczna (2011/24/UE), zgodnie z którą pacjenci mogą leczyć się w dowolnym kraju Unii Europejskiej. W marcu 2014 r. przyjęto nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, według której pacjent uprawniony do publicznych świadczeń zdrowotnych w Polsce będzie mógł otrzymać zwrot kosztów leczenia w innym państwie UE, według stawek stosowanych przy rozliczaniu kosztów takich samych świadczeń w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej. Wcześniej jednak pacjent sam będzie musiał zapłacić za leczenie, a zagraniczny podmiot będzie wystawiał rachunek. Po złożeniu właściwego wniosku do NFZ pacjent będzie mógł otrzymać zwrot pieniędzy. Wysokość zwrotu kosztów ma odpowiadać kwocie uzyskiwanej przez polskich świadczeniodawców z tytułu udzielania identycznego lub zbliżonego świadczenia, w ramach kontraktów z NFZ.

Brak jednoznacznej oceny dyrektywy
Większość respondentów badania PMR prezentuje neutralny stosunek wobec wpływu ustawy transgranicznej na funkcjonowanie szpitali publicznych (94% respondentów ocenia zmiany warunków funkcjonowania po wejściu w życie dyrektywy jako ani dobre ani złe, 4% jako raczej dobre, 2% zdecydowanie źle, a 1% zdecydowanie dobrze). Stanowisko to podzielają również respondenci badania przeprowadzonego wśród szpitali niepublicznych , w którym opinię neutralną wyraziło 95% badanych. Wyniki badania wskazują, że jest jeszcze za wcześnie na określenie wpływu ustawy na funkcjonowanie szpitali, a dodatkowym czynnikiem może być fakt, że w pierwszych miesiącach obowiązywania ustawy nie nastąpił masowy przypływ turystów medycznych do placówek medycznych.

Stomatologia i ortopedia najbardziej perspektywiczne
Spośród specjalizacji o największych perspektywach rozwoju w wyniku implementacji dyrektywy transgranicznej najwięcej wskazań uzyskały stomatologia i ortopedia. Respondenci analogicznego badania przeprowadzonego wśród szpitali niepublicznych, oceniają te szanse jako jeszcze większe – wyżej wymienione specjalizacje wskazało odpowiednio 27% i 24% badanych. Również w przypadku chirurgii plastycznej wskazywano, iż specjalizacja ta ma większe szanse na rozwój w sektorze niepublicznym (17% respondentów). Respondenci w dalszej kolejności wymienili okulistykę i onkologię, odmiennie do respondentów badania przeprowadzonego wśród przedstawicieli szpitali niepublicznych, według których specjalizacje te nie zaliczają się do grona najbardziej perspektywicznych. Wiąże się to z faktem, szczególnie w przypadku onkologii, że szpitale prywatne nie mogą jeszcze konkurować w pełni z ośrodkami publicznymi.

Brak masowego odpływu pacjentów
W naszej ocenie polskie szpitale nie odczują znacząco negatywnych skutków dyrektywy na skutek odpływu pacjentów. NFZ będzie refundował zabiegi wykonywane za granicą, ale tylko w takim zakresie cenowym, w jakim robi to dla polskich szpitali. W większości krajów europejskich procedury medyczne są jednak drożej wyceniane niż w Polsce.
Publiczne szpitale nie skorzystają również wiele w chwili obecnej na tzw. „turystyce medycznej”. Jeżeli byłyby one możliwe pod względem prawnym, problem może pojawić się w kontekście limitowania usług przez NFZ. Obcokrajowcy nie mają odrębnego limitu na usługi medyczne, a korzystają z przyznanego placówce w ramach kontraktu NFZ. Placówki mogą też borykać się z weryfikacją danych ubezpieczonych z zagranicy – osoby nieubezpieczone, podając fałszywe dane, korzystają z pomocy medycznej, a placówka nie będzie w stanie odzyskać pieniędzy.

Miniony kwartał przyniósł największą aktywność na rynku IPO od 2007 r.

Jak wynika z najnowszego kwartalnego raportu IPO Watch Europe przygotowanego przez firmę doradczą PwC, w drugim kwartale 2014 r. w Europie odnotowano 145 IPO o łącznej wartości 22,3 mld euro, czyli dwukrotnie więcej w ujęciu wartościowym niż w pierwszym kwartale bieżącego roku i czterokrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

W ostatnim kwartale największą aktywnością cechowała się tradycyjnie giełda w Londynie, gdzie miały miejsce 54 IPO o łącznej wartości 9,9 mld euro. Ożywienie zauważalne było również na rynkach Europy kontynentalnej, gdzie odnotowano 91 ofert o łącznej wartości 12,4 mld euro (w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 51 IPO o łącznej wartości 2,7 mld euro). W porównaniu z wcześniejszymi kwartałami, oferty były bardziej równomiernie rozłożone pomiędzy giełdami w Europie – w ostatnich trzech miesiącach aż sześć rynków mogło pochwalić się ofertami o łącznej wartości przekraczającej miliard euro.

Tomasz Konieczny, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, w następujący sposób skomentował wyniki rynku pierwotnego w Europie:

“Wyniki rynku pierwotnego kolejny kwartał z rzędu wróciły do poziomów sprzed globalnego kryzysu finansowego. Wysoka aktywność IPO wynika obecnie głównie z dalszej sprzedaży spółek portfelowych przez fundusze private equity. Biorąc pod uwagę liczbę podmiotów, które przygotowują się do IPO, spodziewamy się, że trzeci kwartał bieżącego roku będzie równie interesujący jak ostatnie trzy miesiące, choć zazwyczaj miesiące letnie charakteryzują się mniejszą liczbą debiutów. Jednocześnie jednak należy liczyć się z ożywieniem na rynku fuzji i przejęć, co może doprowadzić do wzrostu liczby transakcji bezpośredniej sprzedaży spółek zamiast upubliczniania ich na giełdzie. Ponadto, w związku ze zwiększoną liczbą ofert na rynku inwestorzy mogą wykazywać bardziej selektywne podejście.”

Zwiększona aktywność na rynku IPO w Europie jest w dużym stopniu wynikiem licznych sprzedaży spółek portfelowych przez fundusze private equity – w przypadku giełdy w Londynie tego typu transakcje stanowiły 64% łącznej wartości ofert.

 

Giełda   I połowa 2013 r. I kw.
2014 r.
II kw.
2014 r.
I połowa 2014 r.
(mln euro)
Londyn 4 511 5 925 9 942 15 867
NYSE Euronext 925 2 113 4 457 6 570
Hiszpania (BME) 900 2 731 3 631
NASDAQ OMX 371 1 947 1 332 3 279
Borsa Italiana 325 72 1 154 1 226
Szwajcaria 1 073 1 073
Deutsche Börse 1 879 857 857
Oslo Børs i Oslo Axess 53 147 239 386
Irlandia 265 218 483
Wiener Börse 194 194
Warszawa 102 18 89 107
Stambuł 432 4 39 43
Luksemburg 35
Razem 8 633 11 391 22 325 33 716

 

Na giełdzie w Warszawie w minionym kwartale miało miejsce zaledwie sześć IPO (po trzy na rynku głównym i NewConnect) o łącznej wartości zaledwie 89 mln euro. Tym samym pomimo powracającego na rynki europejskie optymizmu, polska giełda cechowała się niską aktywnością. Największą ofertą na GPW było IPO zajmującej się leasingiem i zarządzaniem flotą spółki Prime Car Management (50 mln euro), natomiast na drugim miejscu uplasowała się oferta spółki z branży chemicznej PCC Rokita (23,7 mln euro). Na rynku alternatywnym NewConnect największą ofertą było IPO spółki Agtes (1,2 mln euro), a na drugim miejscu uplasowała się oferta spółki Kleba Invest (0,4 mln euro).

Filip Gorczyca, starszy menedżer w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, w następujący sposób skomentował wyniki i perspektywy rynku pierwotnego w Warszawie:

“Ostatnie miesiące zdają się w pełni potwierdzać obawy związane z negatywnym wpływem zmian w systemie emerytalnym na pozycję warszawskiej giełdy. Wyniki rynku pierwotnego w Warszawie kolejny kwartał z rzędu mocno odstają od trendów obserwowanych na innych rynkach w Europie. Dlatego też wyzwania, z którymi będzie musiał zmierzyć się nowy zarząd GPW, będą należeć do niesłychanie trudnych: w jaki sposób zrekompensować znaczny spadek popytu ze strony tak ważnej grupy inwestorów, jakimi przez ostatnie kilkanaście lat były Otwarte Fundusze Emerytalne? Czym zastąpić brak dużych ofert prywatyzacyjnych ze strony Skarbu Państwa, które to oferty w minionych latach zapewniały wysoką pozycję warszawskiej giełdy w europejskich rankingach? Bez jasnej odpowiedzi na te pytania dalsze marzenia o budowie centrum rynku kapitałowego Europy Środkowo-Wschodniej w Warszawie mogą okazać się mrzonką. Ponadto spora grupa emitentów, zwłaszcza tych małych i średnich, będzie zmagała się z niską płynnością znajdujących się w obrocie akcji, niezadowalającą wyceną oraz trudnościami w przeprowadzeniu kolejnych emisji, co w niektórych przypadkach może podważać sens ich funkcjonowania na rynku publicznym.”

Dodatkowe informacje

1. Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2013.

2. O IPO Watch Europe

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Austrii, Belgii, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Luksemburgu, Niemczech, Norwegii, Polsce, Portugalii, Rumunii, Szwajcarii, Szwecji, Turcji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech) i jest publikowany kwartalnie. Opcje nadsubskrypcji („greenshoe offerings”), debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwotną ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w zakresie jednej giełdy nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 kwietnia do 30 czerwca 2014 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji. Dodatkowe informacje, w tym tabele danych, są dołączone do niniejszej informacji prasowej.

3. O współtworzących raport

Raport został opracowany przez zespół ds. rynków kapitałowych PwC. Specjaliści ds. rynków kapitałowych PwC świadczą pełen zakres usług w zakresie transakcji na rynkach kapitałowych. Usługi te obejmują przygotowanie do oferty publicznej oraz całościową obsługę doradczą transakcji, w tym doradztwo finansowe, doradztwo prawne i doradztwo podatkowe. Dom Maklerski PricewaterhouseCoopers Securities S.A., posiadający zezwolenie na prowadzenie działalności maklerskiej w zakresie oferowania instrumentów finansowych, zapewnia usługi podmiotu oferującego akcje.

 

Rozwój usług e-commerce w branży budowlanej

7 na 8 Polaków jest usatysfakcjonowanych z obsługi i wsparcia, jakie otrzymują, składając w Internecie zapytania ofertowe w poszukiwaniu dostawcy potrzebnego im produktu lub wykonawcy usług budowlanych oraz są gotowi polecić serwis swoim znajomym – wynika z badania satysfakcji serwisu Oferteo.pl. Zadowolenie widoczne jest również w rosnącej liczbie zapytań, która w stosunku do roku 2012 przyrosła w 2013 o 46%.

Wzrost liczby zapytań o oferty widoczny był przede wszystkim w najpopularniejszej kategorii w serwisie, jaką jest budownictwo (47,8% zapytań w roku 2013). Użytkownicy wybierają również takie kategorie jak usługi finansowe i doradztwo (14,7%), transport (12,4%) czy opał (10,7%). Choć w zgromadzeniu ofert wspomagano się narzędziami internetowymi, późniejsze kryteria wyboru były analogiczne do tych, jakie brały pod uwagę osoby poszukujące firm w tradycyjny sposób (offline) – pokazuje ankieta przeprowadzona na grupie 211 osób, które w Oferteo.pl poszukiwały firmy budowlanej.

Blisko połowa respondentów na pierwszym miejscu stawiała korzystną cenę (47%). W drugiej kolejności zwracano uwagę na doświadczenie firmy w realizacji podobnych zleceń (27%). W przypadku usług budowlanych liczyła się dyspozycyjność firm w terminie, w którym inwestor chciał rozpocząć budowę (16% respondentów). Serwis Oferteo.pl oferuje możliwość kontaktu z dotychczasowymi klientami danej firmy w celu pozyskania referencji lub publikacji ich w sieci, na co uwagę zwracało 6% osób zainteresowanych nawiązaniem współpracy z nowym dostawcą czy wykonawcą.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez serwis, w roku 2013 osoby decydujące się na budowę domu najczęściej poszukiwały firmy, której zamierzały zlecić budowę niepodpiwniczonego domu w technologii tradycyjnej murowanej, z dachówką ceramiczną na dachu, o powierzchni użytkowej 100-150 metrów kwadratowych. Raport preferencji budowlanych Polaków pokazywał również, że w 2013 roku najwięcej domów powstawało na terenach wiejskich, a przeciętny inwestor dysponował działką o powierzchni 1000-2000 metrów kwadratowych. W 2013 roku z Internetu korzystała ponad połowa Polaków (18,5 mln osób). Jest to jedno z głównych źródeł wiedzy konsumentów w czasie zakupów – średnio 1/3 decyzji zakupowych polskich internautów podejmowanych jest na podstawie zdobytych w sieci informacji. Są to nie tylko dane dotyczące poszukiwanych produktów i usług, ale również oferujących je firm. Dla 59% e-konsumentów Internet jest wiarygodnym źródłem informacji, a wielu potwierdza jego przydatność w zawieraniu transakcji. Internet pozwala bowiem na szybkie dotarcie do dostawców produktów i wykonawców usług w celu podjęcia z nimi współpracy.

Dyskusyjne umowy na czas określony

Umowa na czas określony jest obecnie jedną z najbardziej powszechnych i najchętniej zawieranych umów o pracę, choć wielu pracowników wolałoby zamienić ją na angaż bezterminowy.

Z punktu widzenia pracodawców umowa czasowa ma jednak wiele zalet. Po pierwsze, daje możliwość elastycznego kształtowania relacji pomiędzy pracodawcą i pracownikiem. Po drugie, pozwala dostosować strukturę zatrudnienia w firmie do warunków panujących na rynku.

Kodeks pracy nie wskazuje okoliczności uzasadniających zawarcie jak i rozwiązanie umowy na czas określony w konkretnym kształcie. Dlatego warto odpowiedzieć na kilka często powracających pytań.

Jak długi czas określony?

Pracodawcy często zastanawiają się, na jak długi okres mogą zawrzeć z jednym pracownikiem umowę terminową. Czy na przykład 4 lata to okres, który mieści się jeszcze w akceptowalnej dla stron granicy? W jaki sposób okreslić maksymalną normę dla tego typu umów?

Nie istnieje uniwersalny wzorzec, który znajdzie zastosowanie w każdym przypadku. Warto jednak zwrócić uwagę na okoliczności wskazywane w orzecznictwie Sądu Najwyższego, które mogą pomóc w rozstrzyganiu tego typu wątpliwości.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 25 października 2007 r., II PK 49/07, niedopuszczalne jest zawarcie wieloletniej umowy o pracę na czas określony z klauzulą wcześniejszego jej rozwiązania za dwutygodniowym wypowiedzeniem, chyba że co innego wynika z przepisów prawa pracy albo z charakteru umowy dotyczącej wykonywania zadań oznaczonych w czasie albo gdy z innych przyczyn nie narusza to usprawiedliwionego i zgodnego interesu obu stron stosunku pracy.

Przykład

Pan Mieczysław prowadzi firmę budowlaną. W ramach prowadzonej działalności podpisał 5 – letni kontrakt na budowę kompleksu handlowego wraz z przyległą infrastrukturą drogową. W tym przypadku zawarcie z pracownikami umowy na czas określony 5 lat jest uzasadnione usprawiedliwionymi okolicznościami, tj. okresem na który pracodawca zawarł kontrakt i przez który istnieje po stronie pracodawcy potrzeba zatrudniania pracowników.

W podobnym tonie wypowiedział się SN w wyroku z dnia 5 października 2012 r. (I PK 79/12). W omawianej sprawie, pracownica żądała odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy. Była zatrudniona u pozwanego pracodawcy na podstawie umowy o pracę na czas określony na stanowisku głównej księgowej. Sąd wskazał, iż okres pięciu lat nie jest okresem tak długim dla umowy na czas określony, by można było mówić o zawarciu umowy z obejściem prawa. Stanowi on standardowy czas trwania umów o pracę zawieranych z kadrą menedżerską.

– Zatem, rozstrzygając problem długości okresu, na który umowa terminowa może być zawarta, należy brać pod uwagę całokształt okoliczności konkretnej sprawy, a przede wszystkim należy zbadać, czy w danym stanie faktycznym nie dochodzi do naruszenia zasad współżycia społecznego –mówi Izabela Tomasik, aplikant radcowski w TGC Corporate Lawyers. – To właśnie ta generalna klauzula, wobec braku przepisów warunkujących zawieranie umów terminowych oraz czas ich obowiązywania, będzie służyła sądowi jako pryzmat, przez który dokona on analizy okoliczności konkretnej sprawy – dodaje ekspert.

Rozwiązanie umowy w drodze wypowiedzenia

Umowa na czas określony może zostać wypowiedziana tylko po warunkiem wprowadzenia do jej treści przez strony umowy postanowienia przewidującego taką możliwość. Artykuł 33 k.p. stanowi, że zabieg taki jest możliwy jedynie co do umów zawartych na okres dłuższy niż 6 miesięcy. Klauzula ta może być wprowadzona do umowy zarówno w momencie jej zawierania, jak i już w trakcie obowiązywania umowy (uchwała z dnia 14 czerwca 1994 r., I PZP 26/94).

W przypadku umów terminowych okres wypowiedzenia wynosi 2 tygodnie, przy czym nie ma przeszkód, aby strony zgodnie postanowiły o jego przedłużeniu, np. do 1 miesiąca. – Postanowienie takie jest co do zasady korzystne dla pracownika ze względu na stabilizację jego zatrudnienia i tym samym nie stoi w sprzeczności z art. 18 k.p. (zasadą uprzywilejowania pracownika) – tłumaczy Izabela Tomasik z TGC Corporate Lawyers.

Warto w tym miejscu przywołać też wyrok z dnia 13 marca 2014 r. wydany w trybie pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawidliwości, w którym stwierdzono, że art. 33 k.p. jest sprzeczny z klauzulą 4 (dot. zasady niedyskryminacji) do Porozumienia ramowego w sprawie pracy na czas określony, zawartego w dniu 18 marca 1999 r., stanowiącego załącznik do dyrektywy Rady 99/70/WE z dnia 28 czerwca 1999 r. dotyczącej Porozumienia ramowego w sprawie pracy na czas określony, zawartego przez UNICE, CEEP oraz ETUC.

Sprzeczność ta wynika z treści art. 33 k.p., który w odniesieniu do wypowiedzenia umów o pracę zawartych na czas określony, mających trwać dłużej niż 6 miesięcy, przewiduje możliwość zastosowania sztywnego, dwutygodniowego okresu wypowiedzenia, niezależnego od długości zakładowego stażu pracy danego pracownika, podczas gdy długość okresu wypowiedzenia w przypadku umów o pracę zawartych na czas nieokreślony jest ustalana stosownie do stażu pracy danego pracownika. W takim przypadku może wynosić ona od dwóch tygodni do trzech miesięcy, nawet, gdy obie kategorie pracowników znajdują się w porównywalnych sytuacjach.

Należy mieć na uwadze, że dyrektywa jest aktem wiążącym państwa członkowskie jedynie co do rezultatu, pozostawiając im swobodę w zakresie środków, którymi postanowienia dyrektywy zostaną implementowane do krajowego porządku prawnego. Polski ustawodawca powinien zatem podjąć stosowne działania legislacyjne, które pozwolą na prawidłową implementację tychże postanowień z jednoczesnym uwzględnieniem omawianej wykładni TS.

Do momentu wprowadzenia stosownych zmian, dotychczasowa regulacja w zakresie wypowiadania umów na czas określony, w tym dotycząca okresu wypowiedzenia, pozostaje wiążąca.