Analitycy Deutsche Banku w raporcie z 14 kwietnia 2014 r. podtrzymali rekomendację „Trzymaj” dla akcji ENEI. Jednocześnie podnieśli cenę docelową do poziomu 15,70 zł za walor.
PwC wzmacnia dział Doradztwa Biznesowego
Firma doradcza PwC informuje o wzmocnieniu działu Doradztwa Biznesowego kompetencjami ekspertów z Roland Berger Strategy Consultants. Do PwC dołączyło 19 osób z polskiego oddziału Roland Berger, specjalizujących się w doradztwie strategicznym oraz usługach dla sektora FMCG oraz handlu detalicznego (retail). Wraz z rozszerzeniem zespołu Doradztwa Biznesowego PwC, w gronie partnerów firmy znajdą się Krzysztof Badowski i Maciej Korzeniowski, wcześniej partnerzy Roland Berger w Polsce.
„Wzmocnienie zespołu doradztwa strategicznego w Polsce jest częścią bardzo konsekwentnie realizowanej strategii – naszym celem jest świadczenie wszystkich usług pod jednym dachem i w tym kierunku sukcesywnie rozwijamy ofertę. Chcemy być wyraźnym i niekwestionowanym liderem w doradztwie strategicznym w Polsce i regionie Europy Środkowo – Wschodniej. Rozszerzenie polskiego zespołu o bardzo konkretne kompetencje pozwoliło nam zbudować przewagę praktycznie z dnia na dzień, a nasi klienci już od teraz uzyskują dostęp do umiejętności i doświadczeń nowych kolegów. A wszystko w ramach PwC, bez konieczności wdrażania kolejnych zespołów doradczych i współpracy z wieloma firmami” – podkreśla Piotr Łuba, partner zarządzający działem Doradztwa Biznesowego PwC w Polsce.
W PwC Krzysztof Badowski stanie na czele zespołu dóbr konsumenckich i handlu detalicznego w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, analogicznie do roli pełnionej w Roland Berger Strategy Consultants. Dodatkowo będzie także liderem grupy Doradztwa Strategicznego na polskim rynku, która ma za zadanie wspomagać dział transakcji PwC w zakresie doradztwa strategicznego na etapie przed- i potransakcyjnym. Krzysztof posiada 15-letnie doświadczenie w doradztwie strategicznym – poza Roland Berger Strategy Consultants, gdzie był partnerem zarządzającym, pracował także w Kolaja&Partners i KPMG. Z Roland Berger związany był 7 lat, kierował projektami doradczymi dla czołowych firm FMCG oraz detalistów na polskim rynku, a także w Rosji, na Ukrainie i w Czechach. Posiada również doświadczenie we współpracy z funduszami private equity oraz w doradztwie transakcyjnym. Krzysztof Badowski jest absolwentem studiów MBA na Kellogg School of Management oraz Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim.
Maciej Korzeniowski w PwC wzmocni praktykę doradztwa w zakresie transformacji przedsiębiorstw w Centralnej i Wschodniej Europie oraz wejdzie w skład zespołu oferującego usługi dla klientów z sektorów: elektroenergetyka i sektor paliwowy. Posiada 15-letnie doświadczenie w doradztwie strategicznym, w tym m.in. w transformacji przedsiębiorstw, zmianach modeli operacyjnych i tworzeniu nowych strategii dla firm z sektora energetycznego, paliwowego, telekomunikacyjnego oraz mediów. Doradzał także funduszom private equity w transakcjach. W Roland Berger – gdzie pracował 8 lat – pełnił funkcję partnera oraz wiceszefa regionalnego zespołu ds. energetyki. Wcześniej związany był z IBM Global Services jako dyrektor ds. sektora telekomunikacji. Karierę zaczynał w PwC. Maciej jest doktorem ekonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studiował na Oxford University i Akademii Ekonomicznej w Krakowie.
„Dołączyliśmy do struktury, która ma już bardzo bogate doświadczenie w doradztwie. My tę ofertę uzupełnimy naszymi doświadczeniami i kompetencjami. Nasz zespół posiada bardzo szerokie, wieloletnie doświadczenie strategiczne i operacyjne w wielu branżach. Połączenie kompetencji strategicznych z warsztatem wdrożeniowym PwC oraz szeroką paletą innych usług świadczonych przez grupę PwC tworzy nową jakość dla klientów” – mówi Krzysztof Badowski.
W skład działu Doradztwa Biznesowego PwC wejdzie także między innymi Jakub Kurasz. Obejmie funkcję dyrektora w dziale Doradztwa Biznesowego. Będzie się zajmował doradzaniem naszym klientom w budowaniu strategii komunikacji i wzmacnianiu ich pozycji na rynku. Jakub Kurasz wcześniej był dyrektorem ds. rozwoju w Roland Berger Strategy Consultants oraz redaktorem naczelnym „Gazety Giełdy Parkiet” i zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”.
W ostatnich dniach PwC na świecie połączyło także siły z firmą Booz & Company, specjalizującej się w doradztwie strategicznym. Stając się częścią PwC, Booz & Company zmieniła nazwę na Strategy& (czytane jako „Strategy and”), która będzie używana obok nazwy i marki PwC.
„Na wielu projektach działamy w zespołach międzynarodowych – klient otrzymuje wtedy dostęp do kompetencji z tych rynków, które pewne procesy czy doświadczenia mają już za sobą, a to pozwala na skuteczne budowanie przewagi konkurencyjnej względem innych graczy. Teraz – choć Booz & Company nie była fizycznie obecna w Polsce – tworząc zespoły projektowe będziemy mogli zaoferować naszym klientom dodatkową ekspertyzę w doradztwie strategicznym, począwszy od stworzenia strategii, aż po jej realizację” – dodaje
NIK o modernizacji Stadionu Śląskiego
Przebudowa Stadionu Śląskiego rozpoczęła się 20 lat temu, kosztowała już ponad 600 mln zł i nie została zakończona do dnia dzisiejszego. Do nieuzasadnionego wzrostu kosztów inwestycji przyczyniły się m.in. nieprawidłowe działania urzędników związane z wyborem droższego i dokładnie niesprawdzonego projektu zadaszenia trybun. Dlatego NIK kieruje zawiadomienie do prokuratury dotyczące niegospodarności oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej związanej z awarią łączników lin zadaszenia.
Koszt modernizacji Stadionu w Chorzowie początkowo miał wynieść ok. 300 mln zł. NIK w swoim raporcie wskazuje następujące przyczyny, które wpłynęły na opóźnienia przy przebudowie obiektu oraz rażący wzrost kosztów:
Zarząd Województwa Śląskiego bez merytorycznego uzasadnienia odstąpił od realizacji projektu zadaszenia trybun Stadionu w Chorzowie według projektu „Saturn 2005”. Projekt biura TB Badora został zatwierdzony i uzyskał pozwolenie na budowę w kwietniu 2005 r. Projekt ten został pozytywnie zaopiniowany przez Instytut Techniki Budowlanej pod kątem wytrzymałości na obciążenie śniegiem. W 2006 r. zorganizowano dwa przetargi na jego wykonanie. Niespodziewanie, po przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji EURO 2012, Zarząd Województwa postanowił zmienić projekt zadaszenia. W tym celu m.in. zlecił wykonanie ekspertyz podważających bezpieczeństwo założeń konstrukcyjnych projektu „Saturn 2005”. Ekspertyzy, które w świetle zgromadzonej w toku kontroli dokumentacji okazały się nierzetelne zostały opublikowane w mediach. Uniemożliwiało to dyskusję na temat zasadności stawianych w nich zarzutów i usankcjonowało decyzję na temat odstąpienia od projektu „Saturn 2005”, na który wydano z budżetu województwa 5 mln zł.
Urząd Marszałkowski w niejednolity sposób weryfikował poprawność zamawianych projektów zadaszenia Stadionu Śląskiego. W przypadku projektu „Saturn 2005” UM mimo, że dysponował zatwierdzonym projektem budowlanym oraz koreferatem i innymi specjalistycznymi opiniami, zlecał kolejne ekspertyzy, aż do odstąpienia od jego realizacji. Z kolei drugi projekt, który opracowała niemiecka firma GMP za 16 mln zł, Urząd Marszałkowski przyjął bez weryfikacji jego założeń projektowych (nie sprawdzono nawet wytrzymałości na obciążenie śniegiem). Zdaniem NIK nowy wykonawca został wybrany z naruszeniem prawa zamówień publicznych – wybrano go w trybie z wolnej ręki, zamiast w trybie konkurencyjnym. Tym samym Urząd Marszałkowski w niegospodarny sposób wydał ok. 68 mln zł. Koszt wykonania zadaszenia wg. projektu „Saturn 2005” był tańszy o 55 mln zł od projektu GMP (koszt robót – 174 mln zł). Do tego dochodzą wydatki na realizację projektu „Saturn 2005” oraz cena projektu wykonanego przez GMP.
W wyniku awarii przy podnoszeniu konstrukcji linowej dachu konieczne było wstrzymanie budowy zadaszenia trybun i opracowanie zamiennej dokumentacji projektowej. Spowodowało to dalsze opóźnienie inwestycji i wzrost kosztów. Ekspertyzy techniczne sporządzone na zlecenie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wskazują na kilka przyczyn awarii: elementy, które uległy uszkodzeniu nie miały odpowiednich parametrów materiałowych, były niedokładnie zmontowane, a sam projekt zadaszenia zawierał błędy. Zdaniem NIK część przyczyn awarii można było wyeliminować, gdyby inżynier kontraktu rzetelnie wykonywał swoje obowiązki.
Urząd Marszałkowski musiał ponieść dodatkowe koszty, które bezpośrednio wynikały z awarii. Wyniosły one ok. 18 mln zł i zostały przeznaczone m.in. na dodatkowe ekspertyzy, doradztwo prawne, zakup nowej zamiennej dokumentacji projektowej, zabezpieczenie placu budowy. Ostateczna ich wysokość będzie możliwa do określenia dopiero po zakończeniu budowy.
Ponieważ modernizacja stadionu nie zakończyła się w terminie, a koszty inwestycji znacząco wzrosły, NIK przygotowuje zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawach dotyczących:
niegospodarności urzędników, którzy zrezygnowali z gotowego i zaakceptowanego projektu budowy zadaszenia trybun na rzecz projektu znacznie droższego, którego do dziś nie udało się zrealizować,
sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej.
NIK zamierza stale monitorować dalsze prace modernizacyjne na stadionie, szczególnie że pochłoną one jeszcze ponad 200 mln zł. Po zakończeniu całej inwestycji kontrolerzy szczegółowo rozliczą wydane pieniądze.
Spośród 7 mld ludzi na świecie tylko 2,7 mld korzysta z Internetu
Gdyby dostęp do Internetu zwiększył się w Indiach, Afryce, Azji Południowo-Wschodniej i Ameryce Łacińskiej do poziomu krajów rozwiniętych, PKB tych regionów mogłoby wzrosnąć łącznie o 2,2 bln dolarów, a 160 mln ludzi wyszłoby z ubóstwa. To główne wnioski płynące z raportu „Value of connectivity. Economic and social benefits of expanding internet access”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte na zlecenie portalu Facebook.
Upowszechnienie się Internetu zmieniło wiele aspektów życia przynosząc liczne korzyści gospodarcze i społeczne, m.in. nowe formy komunikacji i modele biznesowe oraz powstanie nowych miejsc pracy. Internet zmienił też (i wciąż zmienia) sposób funkcjonowania usług publicznych: opieki zdrowotnej czy edukacji. „Dziś na świecie żyje 7 mld ludzi, z czego tylko 2,7 mld ma dostęp do Internetu. Zdecydowana większość osób wykluczonych cyfrowo zamieszkuje kraje rozwijające się. Zwiększenie dostępności Internetu w takich regionach jak Indie, Ameryka Łacińska czy Afryka jest kluczem do przyspieszenia wzrostu gospodarczego i społecznego oraz w przyszłości może otworzyć drogę do przekształcenia ich systemów gospodarczych w gospodarki oparte na wiedzy” – mówi Rafał Antczak, Członek Zarządu, Deloitte Business Consulting.
Dziś w obszarze dostępu do Internetu pomiędzy Europą i Ameryką Północną, a Azją Południowo-Wschodnią, Indiami, Ameryką Łacińską i Afryką istnieje przepaść. W krajach rozwiniętych jego penetracja wynosi średnio 74 proc. (68 proc. w Europie i 82 proc. w Ameryce Północnej). W Polsce dostęp do sieci jest nieco mniejszy, z Internetu w 2012 roku korzystało 60 proc. Polaków. Dla porównania penetracja Internetu w krajach rozwijających się wynosi średnio 22 proc., co oznacza, że tylko 800 mln ludzi z 3,8 mld ma do niego dostęp. Najgorzej jest w Indiach, gdzie ten wskaźnik sięga zaledwie 13 proc. W Afryce jest to 20 proc., o jeden punkt proc. więcej – w Azji Południowo-Wschodniej, a w Ameryce Łacińskiej – 45 proc. (dane za 2013 rok).
Eksperci Deloitte szacują, że zwiększenie dostępu do Internetu do poziomu obserwowanego obecnie w krajach rozwiniętych, oznaczałoby w dłuższej perspektywie wzrost produktywności w czterech omawianych regionach średnio o 25 proc. W Indiach byłoby to nawet 31 proc., podczas gdy w Afryce i Azji Południowo-Wschodniej odpowiednio 29 proc. i 26 proc., a w Ameryce Łacińskiej – 13 proc.
Internet znacząco wpływa na wzrost gospodarczy. W Polsce udział Internetu w całym PKB w 2010 roku wynosił 5 proc. i z roku na rok ten wskaźnik rośnie. „Zakładając, że te cztery regiony osiągną taki poziom dostępu do Internetu jaki mają obecnie kraje rozwinięte, może to zaowocować wytworzeniem przez nie dodatkowych 2,2 bln dolarów PKB i przyspieszyć tempo jego wzrostu o 72 proc. (średnia ważona).To z kolei przekłada się na stworzenie ponad 140 mln nowych miejsc pracy i wyjście z nędzy 160 mln ludzi w Afryce, Indiach, Ameryce Południowej i Azji Południowo-Wschodniej” – mówi Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.
Aż 44 mln nowych miejsc pracy mogłoby powstać w Afryce, a prawie 65 mln w Indiach. Jeżeli te regiony dogonią Europę i Amerykę Północną pod względem dostępu do Internetu to nastąpi w nich prawie czterokrotny wzrost liczby jego użytkowników – z 800 mln do 3 mld. Oznacza to, że dodatkowe 2,2 mld osób otrzyma dostęp do Internetu, a wśród nich 700 mln w Afryce, 200 mln w Ameryce Łacińskiej i 1,3 mld w południowo-wschodnich regionach Azji. Eksperci Deloitte szacują także, że rozszerzenie dostępu do sieci może podnieść dochody tamtejszych mieszkańców nawet o 600 dolarów na osobę rocznie. W Afryce i Indiach, gdzie poziom dochodów społeczeństwa jest mniejszy i rynek ma duży potencjał, ten wzrost może być najwyższy i wynieść odpowiednio 21 proc. i 29 proc.
W krajach rozwijających się, w których rolnictwo stanowi średnio 40 proc. działalności gospodarczej, telefonia komórkowa i Internet umożliwiają mieszkańcom dostęp do danych o cenach na rynku, prognozie pogody czy informacjach o chorobach zwierząt gospodarskich. Drobni rolnicy mogą uzyskać dostęp do tych danych bez konieczności korzystania z kosztownych pośredników. Przykładowo hinduscy rolnicy i rybacy, którzy zaczęli śledzić warunki pogodowe i porównywać ceny hurtowe za pośrednictwem telefonów komórkowych, zwiększyli swoje zyski o 8 proc., a lepszy dostęp do informacji spowodował spadek cen płaconych przez konsumentów o 4 proc. Rozwój Internetu będzie też korzystny dla małych i średnich przedsiębiorstw, które często borykają się z barierami wejścia na rynek. W takich krajach jak Meksyk, Malezja czy Maroko, sektor MŚP z dostępem do Internetu zwiększył swą wydajność średnio o 11 proc.
Rozwój Internetu ma nie tylko znaczenie dla gospodarki, ale także ogromny wpływ na standard życia mieszkańców, również w tak ważnych kwestiach jak ochrona zdrowia czy edukacja. Brak dostępu do podstawowych usług zdrowotnych w słabo rozwiniętych krajach jest nadal poważnym problemem społecznym. Gdyby podstawowe informacje i usługi opieki zdrowotnej były bardziej dostępne w omawianych regionach, można byłoby zmniejszyć umieralność i statystyki zachorowalności. Deloitte szacuje, że zwiększony dostęp do Internetu dla kobiet w ciąży i młodych matek, a także większa świadomość pracowników ochrony zdrowia, mogłyby uratować życie 250 tys. dzieci. Internet zwiększa także szansę wydłużenia życia dla ponad 2,5 mln osób dotkniętych HIV/AIDS.
Postęp mógłby się dokonać także w edukacji. Poprzez upowszechnienie dostępu do Internetu w tych regionach szansę na naukę zyskałoby 640 mln dzieci, które chociażby poprzez kursy on-line mogłyby zdobyć podstawowe i średnie wykształcenie. Internet stwarza także szereg dodatkowych możliwości nauczycielom.
Raport został opublikowany w lutym br. przez Deloitte w Wielkiej Brytanii, i został przygotowany na zlecenie portalu Facebook (Internet.org).
Rekomendacja Ministerstwa Finansów: urzędy skarbowe powinny bezzwłocznie zwracać firmom VAT
Resort finansów rekomenduje urzędom skarbowym szybszy zwrot podatku VAT przedsiębiorcom. Chodzi o kwoty, które nie budzą żadnych wątpliwości ze strony fiskusa. Rekomendacja to efekt zakończonych prac nad interpretacją przepisów i przygotowanych projektów postanowień. Ministerstwo przewiduje, że zwiększy to płynność firm, będzie to też korzystne dla budżetu państwa.
– Rekomendujemy urzędom skarbowym, aby bez zbędnej zwłoki, w podstawowym terminie zwracały przedsiębiorcom kwoty niepodlegające żadnej weryfikacji. W sytuacji, w której urzędy dokonują weryfikacji i oceny zasadności zwrotu, są takie części wnioskowanej kwoty, które nie podlegają żadnej weryfikacji i ocenie zasadności – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jacek Kapica, wiceminister finansów.
Na podstawie przepisów ustawy o podatku VAT urząd skarbowy, w przypadku jakichkolwiek wątpliwości i przy prowadzeniu czynności sprawdzających, ma prawo wstrzymać wypłatę z wnioskowanej kwoty zwrotu podatku. Ustawa w żaden sposób nie regulowała, czy chodzi tu o całą kwotę, czy też o jej budzącą wątpliwości część, jednak w praktyce urzędy zatrzymywały całą kwotę. Rekomendacja ministerstwa polega przede wszystkim na innej interpretacji przepisów ustawy o podatku VAT i ustawy o finansach publicznych.
– Podział kwoty na część, która podlega weryfikacji i która nie podlega, będzie korzystny zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla budżetu państwa. Przedsiębiorca będzie mógł wcześniej otrzymać część kwoty, tym samym zachować większą płynność, obracać gotówką z tej części, która nie podlega weryfikacji. Natomiast budżet państwa ograniczy koszty odsetek od wstrzymanej kwoty, co ulży budżetowi, bo nie trzeba będzie odsetek zwracać od całości – przekonuje Jacek Kapica.
Potrzeba weryfikacji wynika przede wszystkim z sytuacji, gdy firmy mają faktury na duże kwoty, z dużym zwrotem podatku, a opłacone nimi transakcje nie mają potwierdzenia. W dużej mierze dotyczy to firm, które zajmują się obrotem złomem, elektroniką czy obrotem paliwami, gdzie trudniej jest kontrolować transakcje, które faktycznie miały miejsce.
– Rekomendacja będzie oczywiście stosowana przez urzędy w indywidualnej sytuacji każdego podatnika. Termin podstawowy zwrotu to 60 dni, ale liczymy, że będzie można to zrealizować dużo wcześniej, w okresie między 30. a 60. dniem. – podsumowuje Kapica.
Jutro pierwsza debata z mieszkańcami Krakowa ws. organizacji olimpiady. Dzięki niej władze miasta liczą na przyspieszenie inwestycji i promocję za granicą
Przyspieszenie szeregu inwestycji infrastrukturalnych ważnych dla regionu i miasta oraz promocja marketingowa – to korzyści, na jakie liczą władze Krakowa w związku z organizacją Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Przekonują, że potencjalne zyski znacznie przewyższają koszty z tym związane. W przyszłym miesiącu pomysł organizacji olimpiady ocenią w referendum mieszkańcy Krakowa – jutro pierwsza z kilku zaplanowanych debat władz miasta z mieszkańcami.
– Pamiętajmy o Euro 2012. Chociaż w Krakowie nie było meczów, to mieszkały u nas trzy reprezentacje piłkarskie. Sporo na tym zyskaliśmy, gdyż sam ekwiwalent świadczeń reklamowych, artykułów, relacji w stacjach telewizyjnych angielskich, holenderskich czy włoskich, opiewa na sumę 150 mln zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Filip Szatanik, zastępca dyrektora Wydziału Informacji, Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Krakowa. – Na igrzyskach tylko marketingowo spodziewamy się zarobić około 300 mln zł.
Oprócz efektów marketingowych organizacja olimpiady przynieść ma duże korzyści infrastrukturalne dla miasta i regionu.
– Między innymi obiecywane przez rząd dopięcie obwodnicy autostradowej Krakowa – S7, która jest szalenie ważną inwestycją. To również przebudowa infrastruktury dookoła Krakowa, przebudowa Zakopianki i innych węzłów komunikacyjnych, która spowoduje, że między Krakowem a miastami sąsiednimi komunikacja będzie sprawniejsza i łatwiejsza – podkreśla Filip Szatanik.
Wyjaśnia, że wybudowana przed igrzyskami wioska olimpijska po zakończeniu sportowych zmagań mogłaby być wykorzystywana jako lokale komunalne. Dzięki organizacji olimpiady Kraków zyskałby nowe obiekty sportowe, choć niektóre powstają niezależnie od tego, czy miasto wygra tę rywalizację.
– Realizujemy kilka inwestycji. To jest chociażby hala widowisko-sportowa w Czyżynach, która będzie jednym z najbardziej nowoczesnych tego typu obiektów w Europie. Tutaj będą odbywały się imprezy olimpijskie, a w przyszłości spodziewamy się koncertów, ważnych wydarzeń sportowych, np. siatkarskich. Te obiekty będą Krakowowi, mieszkańcom i turystom służyły również po 2022 roku – zapewnia przedstawiciel Urzędu Miasta Krakowa.
Przeciwnicy organizacji olimpiady w Krakowie zwracają uwagę na fakt, że wiele miast-organizatorów, np. Ateny, poniosło ogromne koszty w trakcie przygotowań, głównie na budowę odpowiedniej infrastruktury sportowej, która teraz nie jest wykorzystywana i na siebie nie zarabia. Wskazują też na obciążenia związane z kwestiami bezpieczeństwa i zapewnienia ochrony.
Zdaniem Szatanika, wiele z głosów przeciwnych igrzyskom wynika z niewiedzy o potencjalnych kosztach i korzyściach związanych z tak dużą imprezą sportową. Dlatego miasto zaplanowało serię spotkań z mieszkańcami.
– Pierwsza debata odbędzie się 15 kwietnia w Urzędzie Miasta Kraków. Liczymy na obecność krakowian. Będziemy prezentować cały projekt realizacji igrzysk na terenie całego miasta, Małopolski i Słowacji. Liczymy na wnikliwe pytania, dzięki czemu mieszkańcy zapoznają się z ideą igrzysk, z formą ich realizacji oraz korzyściami, jakie Małopolska i Kraków zyskają dzięki tej imprezie – mówi Szatanik.
24 i 28 kwietnia oraz 12 maja odbędą się kolejne debaty w dzielnicach Podgórze, Krowodrza i w dawnej Nowej Hucie. Z kolei 19 maja w Urzędzie Miasta Krakowa będzie mieć miejsce spotkanie z organizacjami pozarządowymi. Referendum zaplanowane jest na 25 maja br. i ma być połączone z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Mieszkańcy odpowiedzą także na pytania dotyczące budowy metra w Krakowie, zwiększenia monitoringu wizyjnego oraz przeznaczenia większych niż obecnie funduszy na budowę ścieżek rowerowych. Głosowanie będzie ważne, jeśli frekwencja wyniesie minimum 30 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców (ok. 175 tys. osób).
G. Kołodko: szanse 25 lat transformacji wykorzystane w dwóch trzecich
– Transformacja jako dążenie do stworzenia konkurencyjnej gospodarki rynkowej udała się w Polsce tylko częściowo – uważa Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów. Jego zdaniem po 25 latach od upadku komunizmu w Polsce powinien być szybszy wzrost PKB, większa siła nabywcza i wyższy standard życia. Największy potencjał prof. Kołodko widzi w prywatnej przedsiębiorczości i kapitale ludzkim, które powinny prowadzić do długookresowego wzrostu gospodarczego na poziomie ok. 5 proc.
– Nadrzędnym celem transformacji jest stworzenie społecznej gospodarki rynkowej, która ma być konkurencyjna w warunkach nieodwracalnej globalizacji. I z tego punktu widzenia oceniłbym ten sukces, bo to jest pewien sukces, na 2/3, czyli mogło jednak być lepiej – ocenia prof. Grzegorz Kołodko, czterokrotny wicepremier i minister finansów, obecnie profesor na Akademii Leona Koźmińskiego.
Jak dodaje, nie ma sensu porównywanie polskiej drogi gospodarczej ostatnich 25 lat do sytuacji w innych krajach naszej części Europy, które poradziły sobie gorzej niż Polska.
– Ja porównuję sytuację, w jakiej jesteśmy w sferze realnej, w odniesieniu do instytucji naszej gospodarki, w stosunku do tego, co moim zdaniem było osiągalne, patrząc wstecz z tej perspektywy, która już teraz jest historią – wyjaśnia profesor.
Obecnie w Polsce PKB na mieszkańca liczone według siły nabywczej to ok. 21 tys. dolarów. Zdaniem byłego wicepremiera, mogłoby to być znacznie więcej, gdyby wszystkie szanse ostatniego ćwierćwiecza zostały wykorzystane.
– Gdyby nie błędy szoku bez terapii na początku lat 90., niepotrzebnego, szkodliwego przechłodzenia koniunktury gospodarczej pod koniec lat 90., gdyby nie pewne złe dostosowania czy brak dostosowań do pierwszych podmuchów światowego kryzysu gospodarczego w ostatnich latach, to dochód mógłby już dzisiaj przeciętnie na Polaka wynosić około 30 tys. dolarów – uważa Grzegorz Kołodko.
Polska gospodarka ma też zbyt wolny wzrost gospodarczy, nawet przy założeniu, że w tym roku, zgodnie z prognozami, przekroczy 3 proc.
– Uważam, że mamy potencjał – w postaci rozkwitu prywatnej przedsiębiorczości i wyraźnej poprawy instytucjonalnej, poprawiającej się infrastruktury, jakości naszego kapitału ludzkiego – na wzrost długookresowy około 4-5 proc. Szkoda, żeby ten czas w przyszłości nie był w pełni wykorzystany. A w przeszłości, w ciągu tych 25 lat też mogliśmy go wykorzystać nieco lepiej – ocenia profesor.
Zużycie energii wzrośnie do 2035 r. o ponad 40 proc. Głównie ze źródeł kopalnych, w tym gazu łupkowego
Przez najbliższych 20 lat paliwa kopalne pozostaną głównym źródłem energii, której globalna produkcja wzrośnie o ponad 40 proc. Trzy główne surowce: węgiel, gaz ziemny i ropa naftowa, będą miały po nieco ponad jedną czwartą rynku – wynika z raportu BP Energy Outlook 2035. Dynamicznie będzie rosła produkcja energii ze źródeł niekonwencjonalnych, takich jak gaz łupkowy, ropa ściśniona i piaski bitumiczne. Źródła odnawialne, których rozwój hamują wysokie koszty produkcji, wzrosną, ale tylko do ok. 7 proc. rynku.
Źródła pochodzenia energii będą odgrywały w kolejnych dekadach dużą rolę, bo do 2035 r. zużycie energii na całym świecie wzrośnie o 41 proc. Wynika to zarówno z rozwoju gospodarczego, który globalnie podwoi się do 2035 r., jak i z przyrostu liczby ludności o ok. 1 proc. rocznie. W raporcie BP podkreślono, że 95 proc. wzrostu zapotrzebowania na energię będzie pochodzić z krajów rozwijających się spoza OECD, głównie z Chin i Indii. Te dwa kraje będą odpowiedzialne za połowę wzrostu. W krajach OECD zużycie wzrośnie w tym okresie o zaledwie ok. 5 proc.
– Prognozujemy, że w roku 2035 nadal będą przeważać paliwa kopalne, w tym ropa, gaz ziemny oraz węgiel. Przy czym nie będzie jednego dominującego paliwa. Udziały poszczególnych paliw w miksie energetycznym zbliżą się i ustabilizują do poziomu około 26-27 proc. Po raz pierwszy od wielkiej rewolucji przemysłowej nie będzie jednego głównego paliwa – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paul Appleby, Head of Energy Economics w BP.
Najwolniejsze tempo wzrostu będzie notować zapotrzebowanie na ropę naftową (0,8 proc. rocznie). Wyhamuje również wzrost zapotrzebowania na węgiel (do ok. 1 proc. rocznie). Jak tłumaczy Appleby, będzie to efekt przede wszystkim odwrotu Chin od gospodarki napędzanej tym paliwem. Coraz więcej będzie zużywać się za to gazu. Pod względem wielkości zużycia będzie to najważniejszy czynnik wzrostu do 2035 r. – wynika z raportu Energy Outlook 2035 przygotowanego przez BP.
– Gaz będzie notował najszybsze tempo wzrostu w okresie objętym naszą prognozą – 1,8 proc. rocznie. Będzie notowany na wszystkich rynkach, również krajach OECD. W roku 2035 przewidujemy, że kraje OECD będą uznawały gaz za najważniejsze źródło energii i również wzrośnie produkcja gazu, głównie z łupków – przewiduje Appleby.
Gaz łupkowy pokryje niemal połowę nowego zapotrzebowania na to paliwo, a do 2035 r. jego wydobycie będzie stanowić 21 proc. całego wydobycia gazu. Będzie on pochodził głównie ze Stanów Zjednoczonych, ale za sześć lat wydobycie powinno wzrosnąć również w innych rejonach, np. w Chinach. Jednak do 2035 r. Ameryka Północna będzie pokrywać prawie dwie trzecie światowego zapotrzebowania na gaz, a część z niego może być eksportowana w formie płynnej (LNG).
Również inne paliwa kopalne będą w coraz większym stopniu pochodzić ze źródeł niekonwencjonalnych, takich jak ropa zamknięta i piaski bitumiczne. Do 2035 r. ilość energii z tych źródeł będzie rosła średnio o ponad 6 proc. rocznie i będzie stanowić niemal połowę całego przyrostu zużycia energii w tym okresie. Właśnie dzięki niekonwencjonalnym źródłom paliw kopalnych już w tym roku Stany Zjednoczone mogą wyprzedzić Arabię Saudyjską w rankingu producentów paliw płynnych.
Udziały paliw niekopalnych – energii atomowej, wodnej i energii ze źródeł odnawialnych – ustalą się na poziomie ok. 5-7 proc. każdy.
– Udział i znaczenie energii z odnawialnych źródeł będą rosły, ale prognozujemy niewielki wzrost – do 7 proc. – prognozuje Appleby. – W tym sektorze pojawia się zagadnienie związane z dotacjami. Aby produkcja energii była opłacalna, potrzebny jest dość wysoki poziom dotacji. To problem, z którym teraz niektóre kraje się borykają, bo część z nich chciałaby się już z tych dotacji wycofać. Koszt produkcji tej energii musi zmaleć, żeby producenci bez dotacji byli nadal w stanie wyjść na swoje.
Appleby wyjaśnia, że po 2025 r. paliwa niekopalne będą odpowiadały za niemal 40 proc. wzrostu produkcji energii. Najszybciej – o 6,4 proc. rocznie – rosła będzie produkcja energii ze źródeł odnawialnych (w tym biopaliw). Energia jądrowa i wodna będą rosły o ok. 2 proc. rocznie każda. Appleby ilustruje tempo rozwoju tego typu źródeł rozwojem energii słonecznej, która pomimo dużego wsparcia będzie miała tylko 1 proc. rynku.
Z raportu BP wynika także, że coraz więcej energii pierwotnej będzie zamienianej na elektryczną. Obecnie to 42 proc., do 2035 r. wartość ta ma wzrosnąć o co najmniej 4 pkt proc. Choć większość nadal będzie produkowana z węgla, to szybko rosły będą udziały gazu i OZE. Wraz ze wzrostem zużycia energii będzie rosła emisja dwutlenku węgla. Do 2035 r. zwiększy się ona o niemal 30 proc., pomimo spadku emisji w krajach OECD.
Tegoroczny raport BP Energy Outlook 2035 to już czwarta edycja. Co roku autorzy raportu przedstawiają go w kilku wybranych miejscach na świecie. Tym razem po raz pierwszy prezentacja odbyła się w Polsce – przedstawił go w ubiegłym tygodniu Paul Appleby, Head of Energy Economics w BP, podczas wykładu w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
Serwis bezpłatnych ogłoszeń lokalnych Tablica.pl zmienia nazwę na OLX.pl
Tablica.pl, serwis bezpłatnych ogłoszeń lokalnych będzie funkcjonował pod nazwą OLX.pl. To element strategii właściciela obu serwisów, grupy Naspers, by wzmacniać markę OLX obecną w ponad 100 krajach na rynkach wschodzących. Dla użytkowników nic się nie zmieni: ich konta i hasła pozostaną bez zmian. Tablica.pl jest, według SimilarWeb, ósmą najpopularniejszą stroną w kraju.
– Nadal będzie za darmo, nadal lokalnie, nadal ten sam zespół, który stoi za dotychczasowym sukcesem serwisu, będzie go rozwijał i spełniał swoją misję ułatwiania lokalnego handlu – zapewnia Marcin Urbańczyk, dyrektor zarządzający OLX.pl w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.
Skoro właściwie nic się nie zmieni, można by się zastanawiać, po co zmieniać nazwę marki, która odniosła gigantyczny sukces na polskim rynku. Jej właściciel, firma Naspers, która jest również właścicielem Grupy Allegro, chce w ten sposób wzmocnić na polskim rynku swoją inną, globalną markę – OLX, która dynamicznie się rozwija w ponad 100 krajach na całym świecie.
– Oba serwisy – Tablica i OLX mają tego samego właściciela, grupę Naspers. Decyzja o zmianie nazwy została podjęta na skutek zmian, jakie zachodzą w branży serwisów ogłoszeniowych i chęci wzmocnienia marki OLX na rynkach wschodzących – tłumaczy dyrektor zarządzający serwisu.
Początkowe zmiany dotyczyć będą wyłącznie logo i nazwy serwisu ogłoszeniowego, żeby użytkownicy mieli czas na przyzwyczajenie się do nowych, ale jej właściciel nie wyklucza dalszych modyfikacji.
– Na pewno w długiej perspektywie będziemy korzystać z doświadczenia również naszych kolegów z Brazylii, Indii czy Portugalii. I na pewno pozwoli nam to jeszcze lepiej spełniać naszą misję i ulepszać ten serwis pod kątem naszego użytkownika – przekonuje Urbańczyk.
Tablica.pl, według danych Megapanelu za styczeń 2014 roku, ma ponad 7 milionów unikalnych użytkowników. Zanotowała największy przyrost w stosunku do grudnia 2013 roku spośród wszystkich ujętych w zestawieniu serwisów. W ciągu miesiąca przybyło portalowi aż milion nowych użytkowników.
– Według SimilarWeb jesteśmy ósmą stroną w kraju, a to dosyć spektakularny sukces – twierdzi dyrektor zarządzający OLX.
Użytkownicy będą stopniowo przyzwyczajani do nowej marki.
– Każdy użytkownik po wpisaniu „Tablica.pl” zostanie przekierowany na nową stronę, dostanie informacje o zmianie, będzie mógł zarówno odwiedzić stronę informującą o tym, co zmieniliśmy i dlaczego, jak i znaleźć odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania, np.: „czy moje hasło i login zostały zmienione, czy nie?” i „czy jest jakaś ważna zmiana związana z regulaminem?” – zapewnia Marcin Urbańczyk.
Planowane są także zakrojone na szeroką skalę działania marketingowe.
– Będziemy obecni w mediach, będzie kampania w telewizji oraz w serwisach YouTube, serwisach VOD, a także kampania display w największych serwisach w Polsce – twierdzi przedstawiciel OLX.pl.
Brakuje leków refundowanych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc
Według danych epidemiologicznych przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) dotyczy już 2 mln Polaków. Najczęściej dotyka osoby po 40. roku życia, zarówno te palące papierosy, jak i biernych palaczy. Bagatelizuje się jednak objawy choroby. Narodowy Fundusz Zdrowia pokrył koszty leczenia zaledwie jednej czwartej wszystkich chorujących. Problemem polskich lekarzy i pacjentów z POChP jest brak dostępu do wachlarza terapeutycznego, w tym terapii stosowanych raz na dobę, które są już standardem terapeutycznym w Europie.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przewiduje, że do 2030 r. POChP stanie się trzecią przyczyną zgonów na świecie. Jakkolwiek ta choroba nie jest wyleczalna, jej rozwój opóźnić może wdrożenie odpowiedniego leczenia. Aby ją odpowiednio rozpoznać, trzeba przede wszystkim podnieść świadomość pacjentów.
– Świadomość wśród pacjentów na temat chorób układu oddechowego nie jest duża. Choroba dotyczy w większości przypadków mężczyzn, którzy palą papierosy. Niektórzy pacjenci kaszel traktują jako coś naturalnego i nie zgłaszają się do lekarzy – mówi agencji informacyjnej Newseria dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. zdrowia z Uczelni Łazarskiego.
W przebiegu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc dochodzi do ograniczenia przepływu powietrza przez drogi oddechowe, a co za tym idzie – szybkiego męczenia się. Do jej najczęstszych objawów należą: utrudniony wydech powietrza i chroniczny kaszel. Nieleczona powoduje dalsze powikłania w organizmie – rozedmę płuc, choroby zakrzepowo-zatorowe, powikłania kardiologiczne, zwiększa też ryzyko wystąpienia raka płuc. Rozpoznanie i rozpoczęcie odpowiedniego leczenia opóźnia postęp choroby.
– Kuracja polega głównie na leczeniu wziewnym. Pacjenci używają leków inhalacyjnych z inhalatorów albo z nebulizatorów. Podstawą jest leczenie rozkurczające, tzn. takie, które ma na celu zwiększyć światło oskrzela i w związku z tym zwiększyć przepływ tego powietrza, ułatwić wdech, by wciągnąć powietrze, którego nie możemy nabrać – mówi prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii CSK MSWiA w Warszawie.
Leki wziewne zmniejszają objawy chorobowe, ich częstotliwość oraz ryzyko ciężkich zaostrzeń choroby. W wyniku ich przyjmowania poprawia się ogólny stan chorego. Zdaniem specjalistów, jednak zbyt mało leków na POChP jest w Polsce refundowanych. Problemem dla pacjentów jest również reżim przyjmowania leków (np. 4 razy na dobę), czyli stosowanie się do zaleceń, co nie jest bez znaczenia dla postępu choroby. Rozwiązanie daje lek z grupy beta2-agonistów, podawany tylko raz na dobę, a jednocześnie zapewniający lepszą rozszerzalność oskrzeli w porównaniu do innych leków krótko działającymi.
– Każda nowa cząsteczka, każda nowa szansa dla pacjenta jest bardzo istotna. Co więcej, zmniejszając pewne inne obciążenia ochrony zdrowia, w dłuższej perspektywie może okazać się, że szybkie refundowanie nowych leków wziewnych opłaci się systemowi w projekcji kilkuletniej – tłumaczy prof. Andrzej Fal.
Część nowych substancji ma już akceptację Europejskiej Agencji Leków, a także pozytywną rekomendację prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM). Jednak od ponad 4 lat niewiele zmieniło się w leczeniu POChP. Żaden z leków nowej generacji nie jest w Polsce refundowany.

