Citroen tworzy niezależną ekskluzywną markę DS. Auta będą dostępne w osobnej sieci sprzedaży

CEO Magazyn Polska

Marka DS, wydzielona z Citroena i zarządzana przez koncern PSA, znana jest już klientom w Chinach. W najbliższym czasie pojawi się także w Europie. Nowa marka, podobnie jak dotychczasowa linia DS, będzie obejmowała modele klasy premium.

Te zmiany wynikają z oczekiwań rynku mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marta Turska z działu PR Citroen Polska. –  Dwie trzecie sprzedaży linii DS przypadało na klientów niemających do tej pory kontaktu z marką Citroen. Stworzenie z myślą o nich osobnego brandu i dostosowanej do ich przyzwyczajeń i oczekiwań sieci sprzedaży oraz odpowiedniego sposobu komunikacji było naturalnym krokiem.

Oprócz rynku chińskiego, gdzie funkcjonuje już kilkadziesiąt niezależnych salonów marki DS, osobną przestrzeń wystawienniczą dla aut tej linii miał już salon Citroena w Niemczech. Modele tej linii cieszą się dużym uznaniem klientów, a producent nie narzeka na ich sprzedaż. Stworzenie marki DS ma dodatkowo umocnić pozycję koncernu PSA, do którego należy Citroen. Modele mają zainteresować między innymi młodych, ale zamożniejszych kierowców, lubiących dynamiczną jazdę i chcących się wyróżnić z tłumu.

Nasze auta zawsze słynęły z bardzo dopracowanych projektów – tłumaczy Turska. – Dotyczy to zarówno dotychczasowej linii, a niebawem marki, DS, jak i pozostałych modeli Citroena. To między innymi w designie upatrujemy przywiązania klientów do naszej marki.

W historii francuskiego producenta zapisały się między innymi modele 2CV oraz ADS, które wyznaczyły trendy w świecie motoryzacji. Dziś podstawowa gama Citroena – modele linii C – ma wyrazisty design wyróżniający się użyteczną prostotą.

Dla przykładu, Citroen C4 Picasso jest pozbawiony wszelkich zbędnych elementów – mówi Marta Turska. – Deska rozdzielcza jest maksymalnie zminimalizowana, a większość dostępnych funkcji sterowana jest poprzez 7-calowy dotykowy tablet.

Auta dotychczasowej linii DS mają wyróżniać się wyrafinowaniem, dbałością o szczegóły, nieszablonowymi dodatkami i dużymi możliwościami personalizacji samochodu. PSA zakłada w najbliższym czasie intensywną rozbudowę palety modeli DS.

Polscy producenci urządzeń mobilnych szykują się do podbicia rynków afrykańskich i południowoamerykańskich

Rynki afrykańskie i Ameryki Południowej mogą być bardziej atrakcyjne dla polskich producentów tanich urządzeń mobilnych niż np. rynek niemiecki. W krajach rozwiniętych zwykle większość procentowego tortu na rynku dzielą między sobą 2-3 duzi producenci, a dla pozostałych zostaje tylko kilka, maksymalnie kilkanaście procent. Firma Lechpol, właściciel Krüger & Matz, zamierza zdobywać bardziej egzotyczne rynki, zaczyna od Egiptu. W Polsce producent urządzeń mobilnych chce zadebiutować z telewizorami.

Pierwsza umowa, którą podpiszemy, to będzie Egipt, ale mamy kontakty również z innych krajów Afryki i z Ameryki Południowej. Każdy się bije o rynek niemiecki, bo jest duży i bogaty, natomiast okazuje się, że Egipt ma tyle samo ludzi, którzy niekoniecznie mają środki na to, by kupić sobie najnowszego Apple’a. Natomiast na Krügera na pewno będzie ich stać, a posiada bardzo zbliżone bądź te same funkcje podstawowe – twierdzi Michał Leszek, dyrektor marketingu w firmie Lechpol w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Jak wynika z raportu IAB Polska Mobile, 57 proc. internautów ma smartfony, ale z tego tylko 36 proc. wie, że używa smartfona i świadomie korzysta z jego funkcji. To oznacza, że większość użytkowników kupuje urządzenie niekoniecznie ze względu na jego zaawansowane funkcje, a kierując się jego wyglądem, marką czy ceną.

Jeżeli mamy 1,6 tys. zł wydać na drogi telefon znanej marki z segmentu A, a możemy kupić telefon o tych samych funkcjach, i nawet czasami wyglądający lepiej, z segmentu B za 600 zł, to może warto zdecydować się na telefon za 600 zł, a za ten 1 tys. zrobić coś, co w życiu naprawdę ma wartość – namawia Michał Leszek.

Właśnie podejściem, w którym to nie gadżet stawiany jest na pierwszym miejscu, ale inne aspekty i wartości, Lechpol spróbuje podbić polski rynek.

W tej chwili przygotowujemy się do rozpoczęcia dużej kampanii w Polsce. Zaczynamy 23 kwietnia i będziemy promowali taki styl życia i takie wybory konsumenckie, żebyśmy nie byli niewolnikami produktów, lecz żeby były one tylko ładnym, funkcjonalnym dodatkiem do naszego życia  – zapowiada przedstawiciel marki Krüger & Matz.

Taka strategia ma mocne podparcie biznesowe, zwłaszcza w przypadku telefonów. Analitycy uważają, że rynek ten powoli zaczyna się zapełniać, a nowym rozdaniem mogą być właśnie niedrogie smartfony, które otworzą ten segment dla osób uboższych, dotychczas niezainteresowanych tego typu urządzeniami.

Niewysoka cena nie musi też oznaczać gorszych parametrów technicznych czy gorszej jakości wykonania.

Będziemy wprowadzali modele z nowymi procesorami firmy Qualcomm. Będziemy wprowadzali modele, które będą w stanie obsługiwać technologię LTE – zapowiada Michał Leszek.

Szybki mobilny internet w smartfonach to nie jedyna nowość, jaką szykuje Lechpol. Firma chce wejść na rynek telewizorów.

Telewizory będą spójne z całą koncepcją marki Krüger&Matz, czyli tak samo jak tablety i smartfony, będą bardzo dobre jakościowo, ale cena będzie możliwie najniższa bez straty na jakości, żeby móc zaoszczędzić kilka złotych i przeznaczyć je na życiową pasję – tłumaczy Leszek.

Piotr i Paweł otworzy w tym roku co najmniej kilkanaście sklepów. Stawia na rosnącą popularność marek własnych

0

CEO Magazyn Polska

Rozwój sieci sklepów w tempie dwucyfrowym, nowe placówki własne i franczyzowe, rozwój logistyki i własnych marek – to plany rozwojowe marki Piotr i Paweł. Firma planuje rozbudowę m.in. w Małopolsce oraz na Górnym i Dolnym Śląsku. Zamierza też pokazywać, że Piotr i Paweł to supermarkety na codzienne zakupy, a nie delikatesy tylko dla zamożnych.

Według danych PMR rynek produktów spożywczych w Polsce jest wart niemal 55 mld euro. Ubiegły rok nie był dla sprzedawców łaskawy, spadła liczba placówek, ale część branży radzi sobie dobrze. To przede wszystkim dyskonty, ale i niektóre supermarkety. Sieć Piotr i Paweł zakończyła ubiegły rok zgodnie z planem – sprzedażą na poziomie 2 mld złotych, a w działalności supermarketowej – według danych Nielsena – rośnie szybciej niż rynek. Pod koniec ubiegłego roku sieć miała 100 supermarketów.

Pod względem przyrostu liczby sklepów oczekujemy wzrostu dwucyfrowego w tym roku. Za sklepami będzie podążał rozwój logistyki – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Krzak, od grudnia ubiegłego roku wiceprezes i członek zarządu w firmie Piotr i Paweł.

Dodaje, że pojawia się dużo zapytań z zagranicy, szczególnie ze Wschodu, o franczyzę, ale firma na razie wstrzymuje się od ekspansji zagranicznej i koncentruje na kraju. Bardzo mocną pozycję rynkową ma w Poznaniu i Wielkopolsce, czyli w miejscu narodzin marki.

Ponieważ jesteśmy supermarketem do codziennych zakupów, będziemy się rozwijać nie tylko w dużych miastach, lecz także w średnich i małych miejscowościach. Nasz koncept będzie atrakcyjny nie tylko dla klientów o wysokich dochodach – uważa wiceprezes firmy.

Firma szybko rozwija się w Trójmieście, gdzie przejęła część sklepów po sieci Bomi. Rośnie też w aglomeracji warszawskiej i planuje dalszy rozwój w regionach gęsto zaludnionych: w Małopolsce oraz na Dolnym i Górnym Śląsku. Na ścianie wschodniej sieć ma sklep w Lublinie i sklepy w Białymstoku. Ale na razie na dalsze inwestycje w tym regionie jest za wcześnie.

Chcemy przyzwyczaić ludzi do naszego brandu, a na wschodzie kraju jego znajomość jest znacznie słabsza niż na zachodzie. Ten rok i kolejne to na pewno będzie czas intensywnego otwierania nowych sklepów – komentuje Robert Krzak.

Wiceprezes podkreśla, że sklepy będą powstawać dwutorowo: będą otwierane wewnętrznie, przez organizację oraz na zasadzie franczyzy. Obok tworzenia kolejnych punktów sprzedaży spółka nastawia się też na rozwój marek własnych.

Jedna  „Piotr i Paweł Zawsze Jakość” oferuje produkty bardzo dobrej jakości. Wprowadzamy też produkty pod marką „Lubię”. To jest marka ekonomiczna, na niższym poziomie cen, ale też z dobrą jakością – wyjaśnia wiceprezes. – Z roku na rok udział marki własnej rośnie szybko, zwłaszcza „Piotr i Paweł Zawsze Jakość”. Dlatego rozwijamy ją także w segmencie artykułów świeżych.

Duże zmiany w ulgach podatkowych w rozliczeniu za 2013 rok

CEO Magazyn Polska

Cztery tygodnie pozostały do rozliczenia się z fiskusem. W tym roku obowiązują nowe zasady naliczania ulgi prorodzinnej. Zyskali na tym rodzice, którzy mają troje i więcej dzieci, ale straciły osoby wychowujące jedno dziecko i mające wysokie zarobki. Zmieniły się również zasady korzystania z ulgi na internet. Podatnicy, którzy w poprzednich latach z niej korzystali, w tym roku stracili do tego prawo.

Jeśli chodzi o ulgi podatkowe, to z roku na rok są one coraz bardziej okrojone. Pamiętamy jeszcze ulgi remontowe czy odsetkowe z tytułu kredytu zaciągniętego na własne cele mieszkaniowe. Z tych ulg można co prawda cały czas korzystać, jednak jedynie na zasadzie praw nabytych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Baraniak, doradca podatkowy z Kancelarii Ożóg i Wspólnicy.

Od tego roku na nowych zasadach będzie obliczana ulga prorodzinna. Prawo do odliczenia będzie zależało od pozostawania w związku małżeńskim, wysokości dochodów oraz liczby wychowywanych dzieci.

– Ulgą o największym znaczeniu jest właśnie ulga z tytułu wychowania dzieci. Została ona zmieniona od 2013 roku, na skutek czego osoby, które wychowują tylko jedno dziecko i mają wysokie dochody, niestety, nie będą mogły już z tej ulgi skorzystać – mówi Piotr Baraniak.

Dotyczy to osób, które w stosunku rocznym uzyskują dochody powyżej 112 tys. zł (w przypadku małżonków) oraz 56 tys. w przypadku jednej osoby.

– Jeśli natomiast chodzi o osoby, które mają dwójkę dzieci lub więcej, kryterium dochodowe nie ma żadnego znaczenia. Jeśli ktoś wychowuje trójkę dzieci lub więcej, to będzie mógł nawet skorzystać z podwyższonej ulgi z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem – wyjaśnia ekspert.

Ulga pozwala obniżyć podatek o ponad 1,1 tys. zł na jedno dziecko. Zgodnie z nowymi zasadami rodzice, którzy mają co najmniej troje dzieci, zwiększą kwotę odliczaną na trzecie dziecko o połowę (ponad 1,6 tys. zł), a na czwarte i każde kolejne – o 100 proc. (2,2 tys. zł).

W tym roku zmianie uległy również zasady odliczania wydatków na internet. Odczują je przede wszystkim ci, którzy do tej pory już z ulgi korzystali. Od 2013 roku z tej ulgi można korzystać wyłącznie przez dwa następujące bezpośrednio po sobie lata podatkowe. 

– Jeśli ktoś już skorzystał wcześniej z tej ulgi, to niestety teraz go ona nie obowiązuje. Jeśli ktoś zaczął korzystać z ulgi w 2012 roku, to może z niej jeszcze skorzystać za rok 2013 – mówi Baraniak.

Bez zmian pozostaje wysokość odliczenia – 760 zł, a podstawą jest dokument potwierdzający poniesiony koszt (z danymi kupującego i sprzedawcy, kwotą zakupu i określeniem usługi).

Tak jak w poprzednim roku podatnicy będą mogli skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej i ulgi na krew. Ulgi rozliczane są w załączniku PIT-0, który dołączany jest do zeznania rocznego. Termin złożenia PIT upływa 30 kwietnia. 

Wciąż najbardziej popularny jest PIT-37. Dotyczy on przede wszystkim osób, które pozostają w stosunku pracy, są zatrudnione na umowę o dzieło, zlecenie czy korzystają z praw autorskich. Co więcej, zeznanie to można złożyć z małżonkiem i skorzystać z preferencyjnego opodatkowania – wyjaśnia Piotr Baraniak.

Dużym ułatwieniem jest fakt, że na formularzu PIT-37 może podpisać się tylko jeden z małżonków. Wspólnie z małżonkiem można także złożyć zeznanie podatkowe PIT-36, czyli dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Inaczej wygląda sytuacja u osób, które prowadzą działalność gospodarczą i są opodatkowane w sposób liniowy (podatek 19-proc.). Formularz PIT-36L należy złożyć samodzielnie. 

Zeznanie PIT-38 składają osoby, które dochody uzyskują przede wszystkim z giełdy lub też sprzedają papiery wartościowe, udziały w spółkach poza giełdą. Jeżeli chodzi o osoby, które grają na giełdzie, to otrzymają one z biura maklerskiego PIT-8C i na tej podstawie mogą ustalić kwoty przychodów i kosztów uzyskania przychodów. Osoby, które sprzedały nieruchomość, powinny natomiast zeznanie złożyć na formularzu PIT-39 – wymienia Piotr Baraniak. 

iPad Air i iPad mini gotowe na szybkie sieci LTE są już dostępne w Chinach

Firma Apple ogłosiła, że od dziś dla klientów w Chinach dostępne są wersje iPada Air i iPada mini z wyświetlaczem Retina obsługujące szybką technologię sieciową TD-LTE*. Nowe wersje iPadów mogą łączyć się z najbardziej zaawansowanymi z istniejących obecnie sieci komórkowych i przesyłać w nich dane z fantastyczną szybkością, co dla użytkowników oznacza jeszcze większy komfort przeglądania stron WWW i pobierania poczty lub aplikacji.

iPad Air i iPad mini z wyświetlaczem Retina w wersjach obsługujących TD-LTE są także zgodne ze standardem sieci komórkowych TD-SCDMA i podobnie jak dotychczas oferowane wersje WLAN + Cellular iPada Air i iPada mini z wyświetlaczem Retina mogą działać jako Hotspot osobisty oraz obsługują inne zaawansowane technologie komórkowe (GSM/EDGE, DC-HSDPA, HSPA+). W rezultacie klienci w Chinach mogą na iPadzie korzystać z szybkich sieci komórkowych, niezależnie od tego, na którą wersję urządzenia się zdecydują.
Smukły i lekki iPad Air ma przepiękny wyświetlacz Retina o przekątnej 9,7 cala. Zachwyca precyzją wykonania, waży niecałe pół kilograma, a ponieważ ramka jego ekranu jest bardzo wąska, nic nie odwraca uwagi użytkownika od wyświetlanych na nim treści. iPad mini z wyświetlaczem Retina przy przekątnej 7,9 cala mieści tyle samo pikseli, co iPad z ekranem o rozmiarze 9,7 cala. Na powierzchni o 35 procent większej niż oferowana przez tablety 7-calowe tekst osiąga idealną ostrość, a obrazy — niezwykły poziom szczegółowości. iPad Air i iPad mini z wyświetlaczem Retina mają wydajny i energooszczędny procesor Apple A7 o 64-bitowej architekturze klasy komputerowej, ultraszybki interfejs bezprzewodowy obsługujący sieci WLAN i szybkie sieci komórkowe na całym świecie, baterię wystarczającą aż na 10 godzin pracy bez ładowania** oraz system iOS 7 z setkami wspaniałych funkcji i dostępem do ponad 500 000 aplikacji zaprojektowanych specjalnie dla iPada.
iPad Air z WLAN dostępny jest w kolorze srebrnym lub gwiezdnej szarości za sugerowaną cenę detaliczną 3588 RMB w przypadku wersji 16 GB, 4288 RMB w przypadku wersji 32 GB, 4988 RMB w przypadku wersji 64 GB oraz 5688 RMB w przypadku wersji 128 GB. iPad Air z WLAN + Cellular obsługujący TD-LTE oferowany jest teraz w Chinach równolegle z dotychczasowymi wersjami iPada Air WLAN + Cellular za sugerowaną cenę detaliczną 4488 RMB w przypadku wersji 16 GB, 5188 RMB w przypadku wersji 32 GB, 5888 RMB w przypadku wersji 64 GB i 6588 RMB w przypadku wersji 128 GB. iPad mini z wyświetlaczem Retina i interfejsem WLAN dostępny jest w kolorze srebrnym lub gwiezdnej szarości za sugerowaną cenę detaliczną 2888 RMB w przypadku wersji 16 GB, 3588 RMB w przypadku wersji 32 GB, 4288 RMB w przypadku wersji 64 GB oraz 4988 RMB w przypadku wersji 128 GB. iPad mini z wyświetlaczem Retina i interfejsem WLAN + Cellular obsługujący TD-LTE oferowany jest teraz w Chinach równolegle z dotychczasowymi wersjami iPada mini z wyświetlaczem Retina i interfejsem WLAN + Cellular za sugerowaną cenę detaliczną 3788 RMB w przypadku wersji 16 GB, 4488 RMB w przypadku wersji 32 GB, 5188 RMB w przypadku wersji 64 GB i 5888 RMB w przypadku wersji 128 GB. Ponadto w ofercie dostępny jest iPad z wyświetlaczem Retina — najbardziej przystępny cenowo iPad z ekranem o przekątnej 9,7 cala. Oferowany jest w kolorze czarnym lub białym za sugerowaną cenę detaliczną 2888 RMB w przypadku wersji 16 GB WLAN i 3788 RMB w przypadku wersji 16 GB WLAN + Cellular. Natomiast oryginalny iPad mini w kolorze srebrnym lub gwiezdnej szarości oferowany jest za 2098 RMB w przypadku wersji 16 GB WLAN i 2988 RMB w przypadku wersji 16 GB WLAN + Cellular. W Chinach wszystkie modele iPada można kupować w sklepach detalicznych Apple, internetowym sklepie Apple Store i u wybranych autoryzowanych sprzedawców Apple.
*Szybkość komunikacji sieciowej zależy od sieci operatora. Szczegółowe informacje można uzyskać od operatora.
**Wydajność baterii zależy od ustawień urządzenia, intensywności wykorzystania i innych czynników. Rzeczywiste wyniki mogą odbiegać od podanych.

GPW pracuje nad zwiększeniem zaufania do rynku kapitałowego

CEO Magazyn Polska

Giełda Papierów Wartościowych pracuje nad zwiększaniem zaufania do polskiego rynku kapitałowego. Chce zachęcać spółki do wdrażania tzw. systemów compliance, które zapewnią inwestorów o tym, że działają one zgodnie z prawem spółki, regulacjami rynkowymi i kodeksem dobrych praktyk. Rekomendacje w tym zakresie ma pomóc wypracować cykl debat organizowanych przez GPW.

Uruchomiliśmy cykl poważnych dyskusji, poświęconych podnoszeniu zaufania, który ma zaowocować konkretnymi działaniami. Chciałbym, żeby to był stały wątek w dyskusji na temat rynku kapitałowego i zaufania na rynku kapitałowym, ponieważ i zaufanie, i funkcja compliance to są integralne części zarządzania każdym ważnym przedsiębiorstwem – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adam Maciejewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Prezes zapewnia, że już dziś zakres funkcjonowania compliance, czyli systemów, które mają zapewniać zgodność działania spółek z ich prawem wewnętrznym, regulacjami rynkowymi i dobrymi praktykami, jest na satysfakcjonującym poziomie.

To nie oznacza, że nie powinniśmy podejmować dodatkowych działań podnoszących jakość funkcji compliance – mówi Adam Maciejewski. – Chcielibyśmy, żeby efekty dyskusji przekształciły się w zestaw rekomendacji, które będzie można wprowadzić do kanonu dobrych praktyk spółek notowanych na giełdzie.

Zainicjowanie cyklu konferencji to nie pierwsze działania podejmowane przez GPW na rzeczy budowania zaufania i wiarygodności rynku kapitałowego. Wcześniej przeprowadzono reformę New Connect – rynku małych innowacyjnych przedsiębiorstw – na rzecz zwiększenia wiarygodności tego parkietu, oraz reformę tzw. spółek groszowych o bardzo niskiej wycenie jednostkowej akcji.

Natomiast jeżeli chodzi o działania planowane, to przede wszystkim powołanie agencji ratingowej i instytutu analiz, który zapewniałby mechanizmy oceny ryzyka związanego z emitentami czy z poszczególnymi emisjami papierów wartościowych – zapowiada Adam Maciejewski.

Zwiększone zaufanie do rynku ułatwi giełdzie wypełniać jej podstawowe zadanie, jakim jest zasilanie gospodarki w kapitał, a szczególną rolę ma zasilanie przedsiębiorstw małych i średnich o wysokim poziomie innowacyjności. To często firmy, które zatrudniają najwięcej pracowników, podejmują nowe wyzwania, nowe ryzyka, mają największą dynamikę wzrostu. Jak podkreśla prezes GPW, rynek godny zaufania jest bardziej efektywny, ma większą zdolność mobilizowania kapitału, a to z kolei przekłada się na ekonomię, stymulując wzrost gospodarczy.

W poniedziałek 31 marca na GPW odbyła się pierwsza konferencja, inaugurująca większy cykl dyskusji, w której udział wzięło ok. 200 przedstawicieli uczestników rynku, m.in. Komisji Nadzoru Finansowego, domów maklerskich i przedstawicieli rad nadzorczych.

KGHM: Popyt na miedź do końca dekady wzrośnie o ponad jedną trzecią. Ceny też będą wyższe

Wystarczy zmiana ceny miedzi o 100 dolarów, by wynik koncernu KGHM Polska Miedź zmienił się o 50 mln zł. 5-groszowa zmiana kursu złotego do dolara to wpływ na poziomie 80 mln zł. W krótkim terminie przy obecnych spadkach na rynku miedzi może to zaburzać wyniki, ale perspektywy długoterminowe są dobre: aby zaspokoić popyt, branża musi do 2020 roku wyprodukować dodatkowe osiem milionów ton miedzi.

W piątek za tonę miedzi na światowym rynku płacono blisko 660 dolarów i jest to poziom najniższa kwota od połowy 2010 roku. Uncja srebra kosztuje niecałe 20 dolarów, i choć jest ona minimalnie droższe niż na przełomie roku, to w skali czteroletniej cena ta jest blisko dolnej granicy.

Zwykle planujemy kształtowanie się cen miedzi, srebra i kursu walutowego zgodne z konsensusem rynkowym. Tak też było w tym roku – przyjęliśmy prognozy cen miedzi na poziomie 7100 dolarów za tonę, za uncję srebra – 22 dolary, i 3,05 zł jako kurs wymiany złoty – dolar – informuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jarosław Romanowski, wiceprezes KGHM Polska Miedź.

Wyjaśnia też, jak na wynik firmy wpływają zmiany cen surowca i kursy walutowe. Podaje, że wzrost lub spadek ceny miedzi o 100 dolarów za tonę oznacza zmianę wyniku o 50 mln zł, natomiast zmiana kursu dolara do złotego o jedynie pięć groszy zmienia wynik o 80 mln zł.

Te zmienności podajemy już po uwzględnieniu naszych transakcji zabezpieczających, które prowadzimy na rynku. Gdyby nie one, zmienność byłaby większa – twierdzi wiceprezes KGHM.

Jak tłumaczy, w krótkim terminie decydujący wpływ na rynek miedzi ma zachowanie inwestorów finansowych oraz kształtowanie się sytuacji na chińskim rynku katod. W średnim i długim okresie, zdaniem menedżera, fundamenty rynku miedzi są bardzo zdrowe.

Aby zaspokoić popyt w ciągu najbliższych lat, do roku 2020, musimy wyprodukować jako branża więcej o 8 mln ton miedzi. Dzisiaj produkcja górnicza wynosi około 20 mln ton – dodaje wiceprezes.

Zwiększenie produkcji o jedną trzecią będzie wymagać od spółek potężnych inwestycji na kapitałochłonnym rynku miedzi.

Mówimy o wydatkach w branży rzędu 60 mld dolarów. Tych pieniędzy dziś nie ma w budżetach spółek górniczych i w ich planach inwestycyjnych. Spodziewam się, że ewentualny deficyt na rynku miedzi za kilka lat będzie większy niż dziś przewidują analitycy. A to oznacza wzrost cen miedzi w przyszłości – prognozuje Romanowski.

Jego zdaniem, mogą one przekroczyć rekordowe do tej pory poziomy z 2011 roku – na giełdzie w Londynie tona surowca kosztowała blisko 10 tysięcy dolarów.

W tym roku KGHM planuje produkcję miedzi ze wsadów własnych na poziomie 420 tys. ton, czyli nieco niższym niż w ubiegłym roku. Produkcja srebra również będzie mniejsza – o 7 proc. w porównaniu do 2013 roku (1112 ton). Wiceprezes podkreśla, że wydobycie odbywa się w coraz cięższych warunkach, a dodatkową trudnością jest inflacja geologiczna, czyli spadek zawartości miedzi w złożu. Jednak produkcja miedzi elektrolitycznej, uwzględniająca również wsady obce, będzie nieco wyższa niż przed rokiem i wyniesie 568 tys. ton, produkcja srebra metalicznego 1 140 ton, 2 procent mniej niż w roku 2013.

KGHM planuje w tym roku zwiększenie nakładów rzeczowych do poziomu około 2,5 mld zł. Przede wszystkim wiążą się to z programem pirometalurgii, czyli kontynuacją modernizacji huty i rozbudowy infrastruktury górniczej Głogów Głęboki-Przemysłowy.

Te lokalne inwestycje pozwolą zarówno na utrzymanie wielkości produkcji w kolejnych latach, jak i poprawę jakości tej produkcji – mówi Romanowski. – Poza Polską najważniejsze inwestycje to rozbudowa projektu Sierra Gorda, projekt Victoria w Ontario, z którym wiążemy duże nadzieje, oraz projekt KGHM Ajax w Kolumbii Brytyjskiej. Nie przewidujemy nowych transakcji przejęć bądź połączeń, skupiamy się na inwestycjach i projektach, które już są w naszym portfelu – podsumowuje.

MNiSW: W tym roku Polska otrzyma na program Erasmus+ 102 mln euro

CEO Magazyn Polska

Blisko 15 mld euro zostanie przeznaczonych na program Erasmus+ do 2020 roku. Do Polski trafi ok. 1 mld euro, z czego jedna trzecia na szkolnictwo wyższe. W nowej formule unijny program stypendiów i wymiany studenckiej ułatwi międzynarodową współpracę uczelni i biznesu, z korzyścią dla studentów i nauczycieli akademickich. Pozwoli im m.in. na włączanie się w międzynarodowe platformy cyfrowe i uczestnictwo w innowacyjnych programach naukowych.

Erasmus+ łączy dotychczasowe programy dla studentów, jak Comenius, Erasmus, Erasmus Mundus, Leonardo da Vinci. Jego budżet to 14,7 mld euro do 2020 r., z czego Polska ma otrzymać ok. 1 mld euro. Z programu skorzysta ponad 4 mln młodych ludzi w Unii Europejskiej. Z dotychczas prowadzonego programu Erasmus skorzystało ponad 3 miliony studentów, w tym 130 tys. z Polski. Teraz możliwości i środki będą dużo większe (o ok. 40 proc.).

Erasmus+, oprócz samej mobilności studentów czy nauczycieli, włącza też programy międzyuczelniane oraz programy współpracy uczelni z biznesem. Zwiększa też możliwości na przykład praktyk zagranicznych dla polskich studentów – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes prof. Lena Kolarska-Bobińska, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Jedna trzecia z budżetu programu dla Polski zostanie przeznaczona na szkolnictwo wyższe, głównie na międzynarodową wymianę studencką. 22 proc. trafi na kształcenie i szkolenia zawodowe, a ok. 11 proc. kwoty na edukację szkolną.

Minister podkreśla, że program pozwala także na pełną współpracę polskich i zagranicznych studentów w kraju i za granicą w ramach innowacyjnych programów uczenia i nauczania. Umożliwia też włączanie się Polski w międzynarodowe platformy cyfrowe.

Umożliwia działania stanowiące odpowiedź na wyzwania, przed którymi stoi Polska i Europa. A więc tworzenia innowacyjnej gospodarki, dużo większej elastyczności w uczeniu i w myśleniu, skupieniu się na kwalifikacjach, umiejętnościach, a nie tylko na kolejnych konkretnych programach – wylicza minister.

Podkreśla, że Erasmus +, podobnie jak wszystkie inne programy europejskie, obliczony jest na wzmocnienie współpracy między nauką a biznesem.

Na to są obliczone fundusze europejskie do 2020 roku, w tym fundusze na naukę. Chodzi o to, by nauka współpracowała z biznesem, przekazując swoje wnioski i pracując częściowo także na użytek przemysłu, a przemysł korzystał z owoców pracy naukowców – komentuje prof. Lena Kolarska-Bobińska.

Profesor dodaje, że Polska wykorzysta nowe możliwości do maksimum, jak pokazały doświadczenia z poprzedniego programu Erasmus.

Są efekty nowej strategii sprzedaży Mercedesa. Klienci chętnie kupują auta kompaktowe

CEO Magazyn Polska

Wzbogacenie oferty auta kompaktowych, a co za tym idzie zwiększenie ich dostępności dla klientów, okazały się dla Mercedesa strzałem w dziesiątkę. Nowa polityka marki przynosi już pierwsze rezultaty, a klientów nie brakuje. Ogromną popularnością cieszy się prezentowany na Targach Motor Show w Poznaniu model kompaktowego SUV-a, czyli Mercedesa GLA. To jedna z kilku nowości niemieckiego koncernu.

Dwa lata temu zaczęliśmy wprowadzać na rynek gamę samochodów kompaktowych – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor PR Mercedes-Benz Polska. – W 2012 była to Klasa A, rok później Klasa CLA, obecnie do oferty dołącza segment GLA, czyli kompaktowe SUV-y. To modele skierowane są przede wszystkim do ludzi młodych bądź młodych duchem, którzy dotychczas niekoniecznie myśleli o zakupie samochodu marki Mercedes-Benz.

Nowy pomysł koncernu ze Stuttgartu na sprzedaż okazał się trafiony, a bardziej przystępne cenowo modele sprzedają się na tyle dobrze, że fabryki nie nadążają z ixh produkcją. Segment kompaktowych SUV-ów, wchodzący dopiero do sprzedaży, zaprezentowany na poznańskich targach Motor Show, cieszy się ogromnym zainteresowaniem klientów.

– Chcemy, by nasza oferta była dostępna cenowo – wyjaśnia Niels Kowollik, prezes zarządu Mercedes-Benz Polska. – Musimy robić jednocześnie obydwie rzeczy – rosnąć w segmencie dużych aut, żeby spełnić oczekiwania naszych lojalnych klientów i osiągać nasze finansowe cele, ale także rosnąć w segmencie samochodów kompaktowych, by być dostępnym dla większej liczby klientów.

Zdaniem Kowollika, wielkość samochodu i jego cena nie jest dla kupujących jedynym kryterium wyboru. Istotna jest relacja ceny do jakości produktu oraz zużycie paliwa konkretnych modeli.

– Teraz czujemy wiatr w żaglach, niektóre modele samochodów mamy niemal wyprzedane i dotyczy to zarówno mniejszych, jak i większych aut – mówi prezes zarządu Mercedes-Benz Polska. – To pokazuje, że nasza polityka jest słuszna, a nasz portfel modeli atrakcyjny dla klientów.

Oprócz aut kompaktowych marka promuje nadal topowe modele, w tym nowy model Klasy S Coupe.

– To auto o pięknej stylizacji, z bardzo mocnym silnikiem V-8 B Turbo 455 KM i innowacyjnym system widzącego zawieszenia Magic Body Control – mówi dr Ewa Łabno-Falęcka. – Samochód dostępny jest także w wersji wzbogaconej o kryształy Svarowskiego, umieszczone w reflektorach i kierunkowskazach.

Na Targach w Poznaniu Mercedes zaprezentował również nową Klasę C oraz superluksusowy van – Klasę V.

Zainteresowanie poznańskim salonem wskazuje, według organizatorów, na ożywienie na rynku.

– Polska jest największym rynkiem motoryzacyjnym Europy Środkowo-Wschodniej – mówi Andrzej Byrt, prezes Międzynarodowych Targów Poznańskich. – Oczywiście, w ostatnich latach sprzedaż aut w naszym kraju spadła, niemniej nasze targi cieszyły się popularnością nawet w czasach kryzysu. A od początku tego roku popyt konsumpcyjny w Polsce zaczął rosnąć i w ślad za tym idzie również sprzedaż samochodów. To świetna wiadomość zarówno dla producentów i sprzedawców, jak i dla naszych targów. Myślę, że możemy mówić już o trendzie wzrostowym.