Komentarz indeksowy BossaFX 28 marca 2014 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca
Komentarz indeksowy BossaFX 28 marca 2014 r.
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji chce przyspieszyć budowę szerokopasmowych łączy
70 proc. polskich gospodarstw domowych jest w zasięgu sieci, ale szybkość łącz pozostawia wiele do życzenia. W poszczególnych regionach samorządy i firmy telekomunikacyjne budują infrastrukturę dla szerokopasmowego internetu, dzięki czemu w przyszłym roku 25 milionów Polaków będzie miało dostęp do internetu o prędkości 30 Mbps. W nowej perspektywie unijnej uzupełnianiem sieci będą zajmować się przedsiębiorcy telekomunikacyjni, a resort administracji i cyfryzacji chce im to zadanie ułatwić.
– Tworzymy już system monitoringu na rzecz tych projektów, które są realizowane w regionach i w Polsce Wschodniej. Myślimy o tym, żeby ten system był na tyle uniwersalny, żeby można go było zastosować też do projektów z przyszłej perspektywy finansowej, tak żebyśmy mieli dokładną informację na temat postępu realizacji projektów, najlepiej w formie elektronicznej – mówi Małgorzata Olszewska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.
To powinno ułatwić pracę nie tylko przedsiębiorcom, którzy będą w kolejnych latach kontynuować rozbudowę i uzupełnianie sieci szerokopasmowej, lecz także administracji.
– Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na realizację projektów w przyszłej perspektywie finansowej, będą mogli za pośrednictwem elektronicznego narzędzia raportować o postępach swoich projektów, jak identyfikują ryzyka, jak realizują kamienie milowe w tych projektach – to jest bardzo ważne w metodyce prowadzenia tego typu projektów – wyjaśnia Małgorzata Olszewska w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes. – Instytucje, które są zaangażowane w ten proces – czy to nasze ministerstwo, czy to Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju – mają dostęp do tych samych danych w tym samym systemie. To bardzo usprawnia ich pracę.
W zasięgu szybkiego internetu (o prędkości 30 Mbps) znajduje się dziś ok. 17 milionów Polaków. W przyszłym roku, dzięki toczącym się inwestycjom w poszczególnych województwach, liczba ta ma się zwiększyć do 25 milionów. Docelowo w 2020 roku wszyscy Polacy mają znaleźć się w zasięgu sieci o tej przepustowości, a co najmniej połowa gospodarstw domowych będzie mogła korzystać z internetu o prędkości 100 Mbps. To oznacza potrzebę wybudowania lub daleko idącej modernizacji łączy internetowych. Dziś prace te są prowadzone przez samorządy i przedsiębiorców telekomunikacyjnych, a wspomagane są środkami unijnymi.
– Planujemy, żeby te inwestycje były realizowane tylko i wyłącznie przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych, ponieważ uważamy, że są to podmioty, które mają po pierwsze doświadczenie, a po drugie wiedzę na temat realizacji projektów w zakresie telekomunikacji w Polsce – twierdzi Małgorzata Olszewska. – Chcemy z tego zadania odciążyć samorządy terytorialne, aczkolwiek oczywiście dialog z lokalnymi samorządami, na których terenie te inwestycje będą realizowane, jest absolutne konieczny i niezbędny z naszego punktu widzenia.
Ważnym elementem przedsięwzięcia w nowej perspektywie jest centralizacja wydatków i nadzoru nad rozbudową sieci, którą zakłada Narodowy Plan Szerokopasmowy.
– Wydawać środki będziemy z jednego poziomu, a nie z poziomów regionalnych, przez co każdy region stosował inny model realizacji takiej inwestycji – zapewnia wiceminister.
Jednym z głównych zadań w ramach NPS będzie też tworzenie przyjaznego otoczenia prawnego i mechanizmów, które obniżą koszty inwestycji telekomunikacyjnych.
Wyzwaniem wciąż jest model przekazywania środków przedsiębiorcom telekomunikacyjnym, jednak trwają prace nad jak najlepszym jego dostosowaniem.
– Chcemy wdrożyć jak najskuteczniejszy model przekazywania środków przedsiębiorcom, żebyśmy w miarę szybko mogli to robić. Nie możemy czekać z realizacją tych inwestycji kolejne półtora roku. Chcielibyśmy przynajmniej na początku przyszłego roku być w fazie przygotowywania projektów i ich realizacji – zapewnia Małgorzata Olszewska.
Branża ubezpieczeniowa potrzebuje nowoczesnego systemu zarządzania danymi klientów. Pozwoli to zaoferować im ubezpieczenia szyte na miarę
Tańsza, kompleksowa i lepiej dopasowana do potrzeb klientów oferta ubezpieczeniowa to przyszłość polskiego rynku. Warunkiem jej pojawienia jest uporządkowanie danych klientów firm ubezpieczeniowych i wprowadzenie nowoczesnego systemu zarządzania nimi. To z kolei wiąże się z wdrożeniem nowoczesnych rozwiązań teleinformatycznych.
Zdaniem Andrzeja Klesyka, prezesa PZU, w ciągu najbliższych lat zmieni się model biznesowy rynku ubezpieczeń, inne będzie też podejście do ryzyka. Dużo zależeć będzie od systemów informatycznych i zarządzania przez nie danymi klientów. Już dziś firmy ubezpieczeniowe zaczynają korzystać z danych do szczegółowej oceny ryzyka ubezpieczeniowego, m.in. w przypadku polis komunikacyjnych. Osoby, które jeżdżą bezpiecznie, bez kolizji, mogą liczyć na tańsze ubezpieczenie. Klienci, mający na swoim koncie stłuczki i wypadki, muszą liczyć się z tym, że za ubezpieczenie będą płacić więcej.
– Teoretycznie można sobie wyobrazić taką sytuację, że w przyszłości sama podstawa ubezpieczeń zostanie podważona przez dane – jeśli wiadomo będzie, że prawdopodobieństwo śmierci danego człowieka w wyniku zawału w ciągu najbliższego roku wynosi 95 proc., to nie dostanie on ubezpieczenia życiowego albo składka będzie gigantyczna – podaje przykład Andrzej Klesyk.
Żeby w odpowiedni sposób wykorzystać dane o klientach, firmy muszą poradzić sobie z co najmniej z dwoma problemami. Jednym z nich jest tzw. czystość danych.
– To są np. dane, w których jest imię i nazwisko, ale nie ma numeru PESEL. Lub mamy PESEL, ale nie ma numeru telefonu, albo mamy imię i nazwisko człowieka z ośmioma adresami, ponieważ się przenosił. Czystość danych jest swojego rodzaju wyzwaniem, ponieważ – jak mówią Anglicy: garbage in – garbage out, a więc jeżeli śmieci wchodzą do systemu, to i powinny z niego wypaść – mówi prezes PZU.
Drugim wyzwaniem są odpowiednie systemy informatyczne. Klesyk przypomina, że te dziś funkcjonujące zostały zaplanowane i zbudowane jeszcze w XX wieku.
– Jest pewnego rodzaju problem, jak połączyć 25 różnych systemów, które działają na kompletnie różnej logice i działają na kompletnie różnym na przykład sposobie identyfikacji klienta, w jeden spójny system. To jest wyzwanie technologiczne – mówi Andrzej Klesyk.
Również PZU prowadzi prace nad nowym systemem informatycznym. W pierwszej kolejności obejmie on sektor ubezpieczeń majątkowych – prace nad tym fragmentem są zaawansowane i będzie on stanowił oparcie dla całej nowej architektury systemowej ubezpieczyciela. Prezes spółki ma nadzieję, że podobne rozwiązania dotyczące przetwarzania danych osobowych klientów w ciągu 3-4 lat obejmą pozostałe obszary ubezpieczeń oferowanych przez firmę.
– To jest długi, żmudny proces, ponieważ musimy nie tylko zmienić architekturę systemu, wyczyścić dane, lecz także pomyśleć o tym, jak ubezpieczenia będą wyglądały w najbliższych dwudziestu latach – mówi Andrzej Klesyk.
Z przetwarzaniem danych wiążą się również przepisy z zakresu ochrony danych osobowych, które w niektórych przypadkach dla dużych instytucji są utrudnieniem w ich działalności. Przykładem mogą być regulacje dotyczące przepływu danych w ramach podmiotów jednej grupy kapitałowej.
– Jeżeli ktoś ma na przykład ubezpieczenie samochodowe w PZU, to my jako firma nie możemy mu zaoferować żadnych dodatkowych produktów, na przykład zdrowotnych, inwestycyjnych czy życiowych, bez jego zgody – tłumaczy Andrzej Klesyk. – Po to, żeby inny podmiot z naszej grupy mógł mu zaoferować swoje produkty, musimy mieć bezpośrednią zgodę klienta na możliwość przetwarzania jego danych w innych podmiotach grupy, co stwarza duże problemy logistyczne.
Przez brak zimy ucierpiała sprzedaż w sklepach sportowych. Sieci stawiają teraz na odzież i akcesoria do sportów całorocznych

Nie pomogły akcje marketingowe i promocyjne – sprzedaż sprzętu zimowego w tym sezonie spadła. – Udało nam się zrobić sprzedaż zimową w 65 proc., pozostałych 35 proc. nie udało się sprzedać ze względu na brak śniegu – mówi Łukasz Chmaj, kierownik logistyki sieci Intersport. Towar, który teraz znika ze sklepów, wróci pewnie na początku przyszłego sezonu. Intersport liczy za to na wzrosty w innych segmentach, m.in. w profesjonalnej odzieży do biegania czy sprzęcie do gier zespołowych.
– Kolejny rok prawie bez śniegu zaowocował tym, że na tym polu nie udało się osiągnąć wszystkich celów sprzedażowych. Różne akcje marketingowe, promocje i szeroko rozpowszechnione przeceny pomogły pozbyć się części towaru, bo w tym momencie mówimy o pozbywaniu się towaru, a nie zarabianiu na nim. Natomiast ciągle zostało dużo towaru. Wszystkie sieci handlowe sportowe mają ten sam problem, każdy próbuje się tego pozbyć, ale na pewno ten towar wróci do sprzedaży na początku przyszłego sezonu – mówi Łukasz Chmaj, kierownik logistyki w sieci Intersport.
Poprawę wyników sportowej sieci Intersport ma przynieść w tym roku dywersyfikacja zysków ze sprzedaży. Do tej pory większość z nich opierała się na sprzedaży sprzętu zimowego.
– Odchodzimy od zimy, na której w dużej mierze opierały się zyski Intersportu. Zmienna pogoda, która w Polsce czasem nas obdarzy śniegiem, czasem nie, powoduje, że można na tym stracić. Szukamy miejsc, gdzie na pewno uda się nam towar sprzedać bez względu na to, czy będzie padał śnieg, czy go nie będzie – powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Chmaj podczas Kongresu Poland & CEE Retail Summit.
Planujemy delikatny wzrost sprzedaży w stosunku do 2013 roku.
Spółka ma zamiar obecnie skupić się bardziej na artykułach do sportów całorocznych. Już w ubiegłym roku w tych segmentach sieć notowała wzrosty. Polacy coraz częściej biegają czy uprawiają nordic walking i starają się korzystać przy tym z profesjonalnego obuwia, odzieży czy innych akcesoriów.
– Mamy nadzieję, że w końcu odbije się nasz rynek, który jest trochę opóźniony w stosunku do na przykład rynku odzieżowego, który szybciej reaguje na poprawę koniunktury. Widać już lekkie ożywienie, liczymy, że w 2014 także ruszy ta techniczna, sportowa część – podkreśla Chmaj.
Spory wpływ na kształtowanie się popytu na artykuły sportowe miały Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012. Od tamtej pory dynamicznie zaczęły rozwijać się w Polsce dyscypliny gier zespołowych, na których również koncentruje się Intersport.
– Okazuje się, że Euro 2012 bardzo przyspieszyło i rozwinęło sprzedaż asortymentu piłkarskiego na trochę wyższym poziomie – podkreśla przedstawiciel Intersportu. – Rozumiemy, że bieganie w bawełnianej koszulce nie najlepiej wpływa na zdrowie, szczególnie, kiedy wieje. W związku z tym kategoria profesjonalnej odzieży i obuwia coraz bardziej się rozwija i na pewno w tym kierunku idzie w tej chwili trend. To już nie są zwykłe trampki, w których biegają dzieci po piaskowym boisku. Mamy Orliki, w związku z tym wyposażamy nasze dzieci i samych siebie w coraz lepszy sprzęt – mówi Chmaj.
Ożywienie w gospodarce napędza rynek leasingu
Firmy leasingują nie tylko samochody. Drugim pod względem wartości segmentem jest leasing maszyn i urządzeń. Służy mu przyspieszenie w produkcji budowlano-montażowej, która w pierwszych dwóch miesiącach roku zwiększyła się o 3,7 proc., a tylko w lutym – o 14,4 proc. Branża leasingowa liczy na jeszcze większą dynamikę wzrostu rynku w nowej perspektywie unijnej, głównie dzięki projektom dla budowlanki.
– Ten rynek w zeszłym roku miał okres stagnacji, natomiast w tym roku wzrost w tej części rynku wynosi 22,5 proc. Jest to rzeczywiście zauważalna wartość – wyjaśnia Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu.
Według danych Związku, wartość pojazdów sfinansowanych przez firmy leasingowe w 2013 r. wyniosła 20,72 mld zł, natomiast maszyn i urządzeń – 11,51 mld zł. To oznacza wzrost o 3,4 proc. wobec 2012 r. Wartość całego rynku aktywów sfinansowanych przez firmy leasingowe w 2013 r. wyniosła 35,30 mld zł i była wyższa o 13 proc. niż rok wcześniej.
Początek 2014 r. przyniósł bardzo dobre wyniki zwłaszcza w segmencie pojazdów. Wynika to z możliwości całkowitego odliczenia VAT na służbowe auta. Po dwóch miesiącach wzrost na rynku leasingu w segmencie samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony wyniósł 67 proc., a wartość oddanych pojazdów w tym okresie wyniosła 2,5 mld złotych, co było wynikiem lepszym niż w ciągu całego kwartału ubiegłego roku.
W tym samym czasie widoczny jest także wzrost wartości leasingu sprzętu ciężkiego, szczególnie w transporcie międzynarodowym – po raz pierwszy od września 2008 r.
– Zakładamy, że popyt na usługi transportowe będzie generował wzrost w tej części rynku, nie tak duży, jak po pierwszych dwóch miesiącach, bo jest to 47 proc. wzrostu, ale spodziewamy się że w granicach 16–18 proc. wzrośnie nam rynek pojazdów w 2014 roku – wyjaśnia Andrzej Sugajski.
14,4 proc. całości produkcji firm leasingowych w ubiegłym roku stanowiły pożyczki.
– Jeżeli chodzi o rozróżnienie portfela na leasing i pożyczkę, ono nie bierze się z chęci stworzenia wielu produktów w ramach firm leasingowych, tylko jest to odpowiedź na niezbyt korzystne regulacje prawne, szczególnie w zakresie absorpcji funduszy unijnych. Taką sytuację mamy w segmencie maszyn rolniczych, w sprzęcie medycznym, i to sprawia, że w ostatnich latach udział pożyczek rósł – dodaje Andrzej Sugajski.
Jak podaje ZPL w raporcie za 2013 r., niższy niż oczekiwano był wpływ końca unijnej perspektywy finansowej 2007–2013 z funduszami unijnymi na maszyny rolnicze finansowane pożyczką: wzrost o 4,1 proc. w 2013 r., z 1,2-proc. spadkiem w IV kwartale 2013 r.
– Zakładamy, że w tym roku sektor pożyczek nie będzie specjalnie duży, raczej będziemy mieli spadek w dynamice. Natomiast będzie rosło znaczenie leasingu – uzupełnia dyrektor generalny ZPL.
Leasing to drugie obok kredytu bankowego zewnętrzne źródło finansowania inwestycji przedsiębiorców. Według danych Związku łączna wartość aktywnego portfela na koniec 2013 r. w kwocie 64,5 mld zł (56,5 mld zł dla ruchomości i 8,0 mld zł dla nieruchomości) jest porównywalna z wartością salda kredytów inwestycyjnych udzielonych firmom przez banki.
– Wydaje się, że cały czas będziemy utrzymywać tę przewagę nad kredytem, przynajmniej w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, ponieważ w tym sektorze rynku leasing jest drugim po środkach własnych źródłem finansowania inwestycji – analizuje Andrzej Sugajski.
Polacy coraz chętniej sięgają po żywność ekologiczną. To rynek wart 700 mln zł
Polski rynek żywności ekologicznej jest wart ok. 700 mln zł – wynika z szacunków Organic Farma Zdrowia – i dynamicznie się rozwija. W ubiegłym roku sprzedaż firmy wzrosła (o 8,5 proc.), mimo że dla branży spożywczej to był trudny okres. Dobry początek roku pozwala liczyć na ożywienie. W związku z tym firma planuje kolejne otwarcia sklepów oraz inwestycje w sprzedaż online.
Zdaniem Sławomira Chłonia, prezesa spółki Organic Farma Zdrowia (OFZ), rok 2013 był dla branży spożywczej trudny – konsumpcja indywidualna w Polsce praktycznie nie wzrosła, a więcej sprzedawały jedynie dyskonty.
– Na tym tle jesteśmy niezwykle zadowoleni ze wzrostu o 8,5 proc., choć w poprzednich latach notowaliśmy nawet rzędu 30-40 proc. Uruchomiliśmy też pięć nowych obiektów handlowych: w Warszawie, Katowicach i Gdyni – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Sławomir Chłoń.
Firma uzyskała obroty na poziomie 41 mln zł, a jak twierdzi prezes, w pierwszym kwartale tego roku już widać co najmniej kilkunastoprocentowe wzrosty. Pozwala to mieć nadzieję, że ubiegłoroczne zahamowanie wzrostu było chwilowe, i spokojnie myśleć o dalszym rozwoju.
– W tym roku będziemy otwierać kolejne jednostki, ale skupiamy się na poprawianiu jakości już istniejących obiektów, oferty i logistyki tak, aby zwiększyć satysfakcję klientów. Większa lojalność to więcej klientów i większe zakupy. Te plany już przynoszą efekty – komentuje prezes firmy Organic Farma Zdrowia. – Za około dwa miesiące otworzymy obiekt na Saskiej Kępie – po trzech latach starań udało nam się zdobyć lokal. Szukamy też nowych lokalizacji w takich miastach, jak Poznań, Trójmiasto, Kraków, Śląsk, Wrocław i oczywiście w aglomeracji warszawskiej – przekonuje Sławomir Chłoń.
Na razie firma koncentruje się na większych miejscowościach, bo na wchodzenie do mniejszych miejscowości jest jeszcze za wcześnie. Wskazują na to badania przeprowadzone przez OFZ, a także wykonane na zlecenie przez TNS.
– Na razie poziom świadomości klientów dotyczący zdrowego stylu życia, ekologicznych produktów nie jest na tyle wysoki, aby uzasadniał lokowanie tam specjalistycznych sklepów – tłumaczy prezes.
Wyjaśnia, że tę lukę wypełniają delikatesy internetowe, gdzie można zamówić nawet produkty świeże oraz super- i hipermarkety, które już mają – na razie skromną – ofertę produktów organicznych. Sprzedaż online rośnie i dziś stanowi ok. 2–2,5 proc. całej sprzedaży.
Organic Farma Zdrowia rozbudowuje też logistykę. Posiada magazyny w Warszawie, w okolicach Warszawy i w Katowicach, ma też flotę samochodów dostawczych.
– Mamy około 4,5 tys. produktów i wciąż pojawiają się nowi, świetni producenci prezentujący swoje produkty, a to powoduje większe potrzeby logistyczne, dlatego w tej dziedzinie trwa permanentny rozwój, i tak będzie przez wiele lat – uważa Sławomir Chłoń.
Prezes dodaje, że w tym roku firma będzie działać na już istniejącej bazie logistycznej, jednak w przyszłym roku przyjdzie pora na inwestycje w nowe powierzchnie magazynowe.
W ciągu trzech miesięcy z gospodarki rosyjskiej odpłynęło 70 mld dolarów
Konflikt ukraiński, który spowodował zaostrzenie stosunków między Moskwą a światem zachodnim, odbija się na rosyjskiej gospodarce. Od początku roku z Rosji odpłynęło 70 mld dolarów – o 10 proc. więcej niż przez cały 2013 rok. Analitycy oceniają, że to również więcej, niż spodziewały się rosyjskie władze, decydując się na ten scenariusz działań. Bez względu na rozwój sytuacji na Wschodzie, utracone zaufanie inwestorów będzie Rosji bardzo trudno odzyskać.
Spadek zaufania do rynku widać w notowaniach głównego indeksu giełdy rosyjskiej – MICEX, który od października 2013 r. stracił na wartości ok. 13 proc.
– Przez pierwsze trzy miesiące z rynku rosyjskiego wypłynęło 70 mld dolarów, a w ciągu całego zeszłego roku – 63 mld dolarów. I wprawdzie 2013 rok nie był najlepszym rokiem dla gospodarki i giełdy rosyjskiej, ale ta skala jest ogromna. Myślę, że Władimir Putin nie docenił siły rynków finansowych i skali tego ruchu – uważa Maciej Jędrzejak, dyrektor zarządzający Saxo Bank Polska. – Najważniejszy element, który nie został wkalkulowany albo doszacowany, jest kompletny spadek zaufania do Rosji jako stabilnego partnera gospodarczego.
Jego zdaniem odbudowywanie tego zaufania będzie bardzo trudne.
– Fundusze inwestycyjne już w tej chwili zamykają pozycje na rosyjskich spółkach notowanych na giełdzie w Londynie i Nowym Jorku, szczególnie na tych, które są związane z osobami objętymi restrykcjami i sankcjami – dodaje Maciej Jędrzejak w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.
Na giełdzie w Londynie notowanych jest 29 spółek rosyjskich o wartości 260 mld funtów. Spółki o największej kapitalizacji to: Łukoil o wartości rynkowej 56 mld funtów, Gazprom – 55 mld funtów, Rosneft – 39 mld funtów, Novatek – 23 mld funtów. Straciły one na wartości od października 2013 r. średnio ok. 25 proc.
Zdaniem Jędrzejaka z pewnością znajdzie się grupa inwestorów, która będzie chciała na rozwoju wydarzeń skorzystać.
– Niektórzy doszukują się okazji do zakupów. Przy słabym rublu rzeczywiście niektóre spółki, szczególnie te surowcowe, są atrakcyjne – podkreśla dyrektor zarządzający Saxo Banku.
Dodaje, że jednak większość inwestorów jeszcze przez wiele miesięcy będzie ostrożnie podchodzić do Rosji i rosyjskich spółek.
Na rozwój wydarzeń czekać będą również zachodnie firmy, które współpracują z Rosjanami.
– Wiele koncernów, które w tej chwili bardzo intensywnie zainwestowało, nie mówię tu o inwestycjach finansowych, ale inwestycjach w fabryki czy chociażby w budowę kolejnych elementów rurociągów, związanych z inwestycjami Gazpromu, te firmy w tej chwili mają duży problem. One zyski, które generowały w Rosji, reinwestowały na tym terenie, a w tej chwili wycofały te zyski – dodaje Maciej Jędrzejak.
Według danych ONZ w 2013 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Rosji osiągnęły poziom 93 mld dolarów, co plasowało Rosję na trzecim miejscu wśród krajów atrakcyjnych inwestycyjnie, po USA i Chinach.
Prognozy Banku Światowego wskazują, że PKB Rosji w wariancie pozytywnym wzrośnie o 1,3 proc., natomiast w wariancie negatywnym możemy mieć do czynienia ze skurczeniem się gospodarki o 1,8 proc. To wskazuje na to, że Rosja zmierza w kierunku recesji. Tym bardziej że jak wskazuje eksport, do tej pory na przemianach w tym kraju nie udało się zbudować odpowiedniego kapitału, o czym świadczy chociażby struktura rosyjskiego eksportu. Według danych Światowej Organizacji Handlu, Rosja eksportuje 71,3 proc. ropy i gazu, 19,6 proc. towarów przetworzonych i 6 proc. produktów rolniczych.
– To jest wskaźnik charakterystyczny dla państw afrykańskich, dla Zimbabwe na przykład. W Polsce dla porównania wskaźnik eksportu towarów przetworzonych to ponad 70 proc., w Niemczech – 85 proc., nawet Grecja, która pogrążona jest w kryzysie, ma ten wskaźnik na poziomie 30 proc. – analizuje Maciej Jędrzejak.
Zapisy ustawy o OZE mogą być niekonstytucyjne. Dyskryminują drobnych wytwórców energii odnawialnej
80 proc. hurtowej ceny energii to stawka, którą otrzymują posiadacze mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii za sprzedaż do sieci nadwyżek energii. Takie rozwiązanie wprowadził tzw. mały trójpak i utrzymuje je projekt ustawy o OZE. Fundacja ClientEarth uważa takie rozwiązanie za niekonstytucyjne. Narusza ono m.in. zasadę równości, ingeruje w prawa majątkowe, narusza ceny energii i wywłaszcza właścicieli źródeł wytwarzania z części wyprodukowanej energii.
Projekt ustawy o OZE przenosi zapisy z już obowiązujących regulacji z tzw. małego trójpaku. Możliwość produkcji energii elektrycznej na własne potrzeby i gwarancja sprzedaży nadwyżek do sieci ma prowadzić do popularyzacji wytwarzania rozproszonego, czyli małych, lokalnych instalacji produkujących energię odnawialną. Posiadacze takich instalacji to prosumenci – jednocześnie konsumenci i producenci energii. Tyle że ustawodawca pozwala prosumentom uzyskać tylko 80 proc. ceny hurtowej energii elektrycznej za sprzedaż nadwyżek do sieci.
– To niekonstytucyjne z kilku powodów. Po pierwsze, zapis narusza zasadę równości: korporacje, profesjonalne firmy energetyczne otrzymują 100 proc., a drobni, indywidualni wytwórcy tylko 80 proc. – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Robert Rybski, konstytucjonalista z fundacji ClientEarth.
Ministerstwo Gospodarki nierówne traktowanie prosumentów uzasadniało wskazując na koszty związane z przyłączeniem mikroinstalacji, jakie musi ponieść operator systemu, oraz zainstalowaniem liczników.
– Tylko że z perspektywy prawa unijnego jest to obowiązek operatora systemu dystrybucyjnego i on ma ponieść koszty. Nie można prosumentów traktować inaczej niż dużych odbiorców – mówi Robert Rybski.
Poza tym ustawodawca wyjątek ten uzasadnia ważnym celem publicznym, czyli nakłanianiem prosumentów do wykorzystywania wytwarzanej energii w jak największym stopniu do celów własnych. Pomysł zużywania energii w miejscu wytworzenia wpisuje się w koncepcję budowy rozproszonego systemu wytwarzania, który ma odciążyć sieci dystrybucyjne i podnieść poziom bezpieczeństwa energetycznego.
– Jeśli spojrzeć na ceny energii, prosumentowi zawsze bardziej opłaca się wykorzystywać wytwarzaną energię do celów własnych. Zatem uzasadnienie przywoływane przez Ministerstwo Gospodarki o konieczności zachęcania prosumentów jest nieadekwatne. Bez względu na cenę nadwyżek, zawsze lepiej zaoszczędzić energię, niż kupować ją w sieci – przekonuje prawnik.
To nie koniec zarzutów. Fundacja ClientEarth wskazuje, że ustawa narusza prawo własności.
– 80 proc. ceny to tak naprawdę odebranie części energii, czyli unicestwienie części własności. Dodatkowo ustawodawca dokonuje wywłaszczenia. Skoro nie widać tu wyraźnego interesu publicznego, to takie działania są sprzeczne z konstytucją – stwierdza Robert Rybski.
Konstytucjonalista podkreśla, że zapis jest też sprzeczny z konstytucyjną wolnością działalności gospodarczej.
– Nawet jeśli prosument nie prowadzi działalności gospodarczej, to działa w celach zarobkowych i ze względu na ochronę środowiska, więc z perspektywy konstytucji taka aktywność będzie rozpatrywana w kontekście wolności działalności gospodarczej – uważa prawnik z fundacji ClientEarth.
Prawnik podkreśla, że takie rozwiązanie zaburza pewność inwestycyjną i nie zachęca do instalowania małych źródeł energii odnawialnej. Tym bardziej że firmy, które mają farmy wiatrowe i inne duże instalacje, nie są pozbawiane 20 proc. dochodu ze sprzedaży. W innych krajach Unii Europejskiej mikrogeneracja, czyli produkcja z niewielkich źródeł wytwarzania, cieszy się silnym wsparciem państwa, tym bardziej że posiadacze mikroinstalacji stają się także odpowiedzialni za produkowanie energii elektrycznej.
– Dlatego proponuje się wyższe ceny – nawet o 200-300 proc. od cen hurtowych – gwarantujące zwrot z inwestycji w ciągu kilku lat. W takiej sytuacji obywatele chętnie wykładają własne środki – wyjaśnia Robert Rybski.
Dodaje, że takie inwestycje zabezpieczają przyszłość prosumentów, którzy zyskują dodatkowy dochód w trakcie całego okresu żywotności instalacji.
Grycan kontynuuje ekspansję w mniejszych miastach. Dziś otwiera kolejną lodziarnię
Dziś firma Grycan – Lody od pokoleń otwiera pierwszą lodziarnię w Siedlcach. W tym roku firma zamierza uruchomić w kraju kilkanaście nowych punktów, również w mniejszych miastach. Wśród nich pierwszą w województwie warmińsko-mazurskim – w Olsztynie.
– Łącznie będziemy mieć 124 lodziarni na terenie Polski – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Małgorzata Grycan, zarządzająca siecią lodziarni Grycan – Lody od pokoleń.
Choć marka jest kojarzona z dużymi miastami, takimi jak Warszawa, Trójmiasto czy Poznań, to coraz chętniej wchodzi także na rynki w mniejszych miejscowościach.
– Kilka dni temu otworzyliśmy lodziarnię w Kaliszu, mamy też nasze lodziarnie w Sieradzu, Piotrowie Trybunalskim, we Włocławku czy w Inowrocławiu – mówi Małgorzata Grycan. – Nie ma nas jeszcze w województwie warmińsko-mazurskim, ale mogę uchylić rąbka tajemnicy, że w tym roku otworzymy lodziarnię w Olsztynie.
Marka jest szeroko znana na rynku polskim, a ponadto ma dwie lodziarnie w czeskiej Pradze i jedną w Ostrawie. Nie ma jednak konkretnych planów dotyczących rozwoju na rynku czeskim.
Bez względu na wielkość miejscowości, firma oferuje ten sam asortyment.
– W zależności od lokalizacji różni się liczbą dostępnych smaków w takiej lodziarni – jest to wymuszone przez wielkość witryny lodowej – wyjaśnia Małgorzata Grycan.
Oferta Grycana obejmuje ponad 60 smaków lodów. Od początku kwietnia na rynek ma wejść kolejny – lody sernikowe z dodatkiem bakalii. W sprzedaży detalicznej będą dostępne też lody jogurtowe z mango. W maju ma zostać wprowadzone odświeżone menu z nowymi deserami.
Nowa kampania reklamowa Banku Zachodniego WBK
W tym roku Bank Zachodni WBK chce otworzyć 400 tys. kont i jednocześnie przekonać kolejnych klientów do swojej bankowości mobilnej. Ma w tym pomóc promocja, do której można przystąpić od 24 marca do 18 maja. Założenie Konta Godnego Polecenia oraz aktywne korzystanie z karty do konta i BZ WBK24 mobile przez kolejne 10 miesięcy są nagradzane kwotą do 700 zł. Konto i bankowość mobilną reklamują tegoroczna gwiazda Banku Zachodniego WBK, Kevin Spacey, oraz polski aktor i twórca muzyczny, Arkadiusz Jakubik.
Akcja nowego spotu Banku Zachodniego WBK rozgrywa się w szatni sportowej, gdzie Arkadiusz Jakubik rozmawia z Kevinem Spacey o swoich wiosennych postanowieniach prowadzenia zdrowego, sportowego trybu życia. Codziennej aktywności ma towarzyszyć korzystanie z bankowości mobilnej Banku Zachodniego WBK. Chcemy podkreślić, że mobile banking w Banku Zachodnim WBK to idealne rozwiązanie dla osób, które żyją w biegu i chcą zarządzać finansami w maksymalnie wygodny dla nich sposób – mówi Artur Sikora, dyrektor Obszaru Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu Banku Zachodniego WBK.
Do promocji „Mobilni zyskują więcej – nawet 700 zł dla Ciebie” można przystąpić od 24 marca do 18 maja br. Wszyscy, którzy w tym czasie otworzą Konto Godne Polecenia z kartą debetową oraz usługami bankowości elektronicznej BZWBK24 mobile, a następnie przez 10 miesięcy będą aktywnie korzystać z konta oraz z bankowości mobilnej, mogą otrzymać nawet do 700 zł nagrody. Pełną kwotę zyskają osoby, które regularnie co miesiąc spełnią określone w promocji warunki.
Za zrealizowanie transakcji kartą lub naklejką zbliżeniową wydanymi do konta na łączną kwotę minimum 300 zł, wykonanie co najmniej 3 przelewów internetowych lub 1 mobilnego oraz zapewnienie wpływu wynagrodzenia w wysokości min. 1000 zł, Klienci będą otrzymywać nagrodę główną, czyli 40 zł miesięcznie. Co miesiąc 30 zł nagrody dodatkowej Bank Zachodni WBK przyzna za skorzystanie za pomocą BZWBK24 mobile z minimum dwóch usług takich jak: wypłata z bankomatu bez użycia karty, przelew na numer telefonu komórkowego, jednorazowe doładowanie GSM za minimum 30 zł, zakupy mobilne lub zakup ubezpieczenia turystycznego. W tym momencie liczba rachunków w Banku Zachodnim WBK wynosi 2,810 mln. Do końca 2014 r. planujemy otworzyć 400 tys. RORów. Liczę, ze Kevin Spacey i promocja konta wesprą bardzo dobry produkt, jakim jest Konto Godne Polecenia – mówi Marcin Pawłowski, Dyrektor Departamentu Produktów Oszczędnościowych i Rozliczeniowych Banku Zachodniego WBK. Promocja jest przeznaczona dla Klientów banku, którzy minimum 12 miesięcy przed otwarciem rachunku nie posiadali w Banku Zachodnim WBK konta złotówkowego.
Promowane Konto Godne Polecenia jest w pełni mobilne. Oprócz całodobowego dostępu do bankowości elektronicznej BZWBK24 internet, w którym można online sprawdzać saldo rachunków, dokonywać transakcji i korzystać z usług bankowych NA KLIK (wybrane lokaty, konta oszczędnościowe czy karty kredytowe), właścicielom Konta Godnego Polecenia Bank Zachodni WBK zapewnia możliwość korzystania z nowoczesnych funkcji BZWBK24 mobile. Aby zarządzać finansami przez smartfon lub tablet wystarczy specjalna aplikacja mobilna. Aplikacja ta została opracowana przez Bank i jest udostępniana za darmo. Internauci uznali ją za najlepszą aplikację mobilną 2013 roku w konkursie Mobile Trends Awards.
Konto Godne Polecenia w Banku Zachodnim WBK jest prowadzone bezpłatne, podobnie jak realizacja Przelewów24, przelewów internetowych w systemie Elixir oraz płatności cykliczne takie jak zlecenie stałe oraz polecenie zapłaty. Właściciele Konta Godnego Polecenia mają także zapewnione darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów oznaczonych logo Banku Zachodniego WBK oraz PKO BP dokonywane kartami MasterCard Omni lub MasterCard PAYBACK Omni. Karty te wydawane są do Konta Godnego Polecenia bezpłatnie. Klienci nie są obciążani kosztami smsKodów służących do potwierdzania przelewów internetowych zrealizowanych z konta, ani eWyciągami przekazywanymi w BZWBK24 internet.
Nowa kampania reklamowa potwierdza, że rozwój bankowości mobilnej jest obecnie dla Banku Zachodniego WBK kluczowym obszarem rozwoju. Na początku marca Bank zapowiedział, że do końca 2015 r. zamierza pozyskać 1 mln klientów bankowości mobilnej, z których co najmniej połowa będzie realizowała transakcje przez BZWBK24 mobile.

