Gala plebiscytu „Złoty Inżynier” z udziałem Prezydenta RP

25 marca 2014 roku (wtorek) o godz. 12.00 w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski weźmie udział w uroczystej Gali podsumowującej XX edycję plebiscytu „Przeglądu Technicznego” o tytuł „Złotego Inżyniera”. „Złoty Inżynier” to nagroda, która promuje dokonania polskich inżynierów. Celem plebiscytu jest wyrażenie uznania tym, którzy przekształcają Polskę i jej gospodarkę oraz zwrócenie uwagi na rolę inżynierów w budowaniu innowacyjnej i konkurencyjnej gospodarki.

Źródło: Prezydent.pl

Odprawa kierowniczej kadry MON i SZ RP z udziałem Prezydenta RP

26 marca 2014 br. (środa) o godz. 10.00 w Sztabie Generalnym WP (ul. Rakowiecka 4a) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski weźmie udział w dorocznej odprawie rozliczeniowo-koordynacyjnej kadry kierowniczej Ministerstwa Obrony Narodowej i Sił Zbrojnych RP. Celem spotkania jest podsumowanie działań podjętych przez MON w ubiegłym roku oraz wskazywanie najważniejszych zadań dla Sił Zbrojnych w 2014 roku.  Program dla mediów: godz. 10.00    Powitanie Prezydenta RP, wręczenie aktów nadania i znaków tytułów honorowych: „Przodujący Oddział Wojska Polskiego” i „Przodująca Instytucja Wojskowa” (uroczystość z ceremoniałem wojskowym na dziedzińcu SG WP) godz. 10.20    Rozpoczęcie odprawy(sala im. gen. F. Gągora w SG  WP) ok. godz. 11.45

Źródło: Prezydent.pl

Wizyta Prezydenta RP w Piasecznie

27 marca 2014 r. (czwartek) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski odwiedzi Piaseczno. Program prasowy wizyty: Godz. 9.00     Uroczystość nadania rondu w Piasecznie imienia Tadeusza Mazowieckiego (skrzyżowanie ul. Nadarzyńskiej z ul. Wojska Polskiego), planowane wystąpienie Prezydenta RP. Wejście do sektora prasowego w godz. 8.15 – 8.45. Rozstawienie wozów transmisyjnych do godz. 7.00. Godz. 9.40     Spotkanie ze społecznością lokalną powiatu piaseczyńskiego (Szkoła Podstawowa nr 1, ul. Świętojańska 18), planowane wystąpienie Prezydenta RP.

Źródło: Prezydent.pl

Coraz wyższe odszkodowania w sądach dla poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych

0

CEO Magazyn Polska

Polacy uzyskują w sądach coraz wyższe odszkodowania od towarzystw ubezpieczeniowych. Za 1 proc. uszczerbku na zdrowiu można uzyskać 2,5 tys. zł. To prawie czterokrotnie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Klienci Europejskiego Centrum Odszkodowań w ubiegłym roku otrzymali odszkodowania na łączną kwotę ponad 160 mln zł. Dziś firma prowadzi ponad 11 tys. spraw obejmujących roszczenia na kwotę 350 mln zł.

 – Kwoty uzyskiwanych odszkodowań na drodze sądowej są znacząco wyższe niż w latach poprzednich. Jeszcze 57 lat temu na drodze postępowania sądowego te odszkodowania były wypłacane w kwotach około 700 zł za 1 proc. uszczerbku na zdrowiu. Dziś są to kwoty w okolicach 2,22,5 tys. zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Lewandowski, prezes zarządu Europejskiego Centrum Odszkodowań.

Wolniej rosną odszkodowania wypłacane przez towarzystwa ubezpieczeniowe w drodze przedsądowej.

Lewandowski podkreśla, że decyzje sądów są słuszne z punktu widzenia poszkodowanych. Choć wysokość odszkodowań wciąż jest w Polsce niższa niż unijna średnia, to znacznie się do niej zbliżyliśmy. Kilka lat temu Polacy mogli liczyć na 10 proc. tego, co otrzymywali mieszkańcy Europy Zachodniej; obecnie to już ok. 50 proc.

Prezes Europejskiego Centrum Odszkodowań ocenia, że kwoty odszkodowań w Polsce będą nadal równomiernie rosły. W ciągu najbliższych kilku lat powinny się podwoić.

Rośnie również liczba spraw, które wnoszą poszkodowani. W ubiegłym roku EuCO skierowało do sądów 3,2 tys. spraw, w tym roku zapewne będzie to 5 tys. W 2013 r. do spółki łącznie trafiło 25 tys. spraw. W tym roku EuCO zakłada, że będzie ich ok. 30 tys.

 – Kwota, którą zgłosiliśmy do sądów w ubiegłym roku, to 136 mln zł. Chcemy, żeby w roku 2014 ta kwota przekroczyła 200 mln zł. Oczywiście nie możemy zapominać, że mamy do uzyskania jeszcze kwoty na drodze postępowania przedsądowego, czyli na drodze likwidacji przedsądowej. To jest ponad 100 mln zł do uzyskania – zapowiada Lewandowski. – Jeżeli chodzi o łączną liczbę spraw, które dzisiaj prowadzimy, to są roszczenia zgłoszone do towarzystw tak na drodze likwidacji przedsądowej, jak i na drodze likwidacji sądowej na kwotę przeszło 350 mln zł. Jest to ponad 11 tys. spraw.

Wciąż jednak niewielu Polaków wie, w jaki sposób mogą uzyskać wyższe odszkodowanie.

 – Niewiele osób wie o tym, że może z powodzeniem dochodzić roszczeń odszkodowawczych za zdarzenia, które miały miejsce nawet kilkanaście lat temu. Dzisiaj mamy doświadczenia wypłaty dużo wyższych kwot niż jeszcze kilka lat temu. Na przykład w 2013 roku uzyskaliśmy odszkodowanie za jedną sprawę przeszło 1,3 mln zł – mówi Lewandowski.

Grupa EuCO zajmuje się wspieraniem osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Pomaga im zdobyć odszkodowanie z ubezpieczenia OC sprawcy. Najpierw prowadzi negocjacje z towarzystwami ubezpieczeniowymi, a w przypadku ich niepowodzenia kieruje sprawę do sądu. Poprzez taką procedurę EuCO uzyskuje dla swoich klientów wyższe odszkodowania niż pierwsze, proponowane przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Niedawno firma pozyskała stutysięcznego klienta.

Grecka gospodarka może w tym roku wyjść z recesji. Do odbicia niezbędny jest jednak społeczny optymizm

CEO Magazyn Polska

 – Grecka gospodarka nie potrzebuje kolejnych oszczędności, ale wzrostu optymizmu wśród społeczeństwa – uważa Loukas Notopoulos, z pochodzenia Grek, prezes firmy Vivus Finance. W Atenach od kilku tygodni trwają negocjacje przedstawicieli tzw. trojki, czyli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego z przedstawicielami greckich władz na temat planów naprawy sytuacji gospodarczej w tym kraju. 

 Grecy oczekują od trojki konkretnego planu i zrozumienia, że Grecja nie ma własnego ogromnego przemysłu, jak Hiszpania czy Włochy. Jest krajem nastawionym na rolnictwo, usługi i turystykę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Loukas Notopoulos, z pochodzenia Grek, prezes Vivus Finance. – Powinno się też zrozumieć, że oszczędności i cięcia nie pozwolą powrócić na ścieżkę wzrostu. Trzeba trochę poluzować i sprawić, by Grecy uwierzyli, że jest szansa na wyjście z kryzysu w najbliższym czasie.

Grecja była krajem, który z powodu nadmiernego zadłużenia najbardziej ucierpiał podczas rozpoczętego w 2007 r. kryzysu finansowego. W ciągu sześciu lat gospodarka skurczyła się o jedną czwartą. Reformy, które muszą przeprowadzać władze, to warunek trojki, by Grecji udzielono finansowej pomocy międzynarodowej. Plany naprawcze rządu zakładają m.in. redukcję zatrudnienia w sektorze publicznym. Do końca roku pracę może stracić 11 tysięcy osób. 

 – W wyniku kryzysu cofnęliśmy się o 15 lat – twierdzi Notopoulos. – Zanikła klasa średnia, a mnóstwo ludzi nagle utraciło swoje mieszkania, prace i status społeczny. Brakuje nadziei na przyszłość, a optymizm społeczny jest niezbędny do gospodarczego odbicia

Wysokie bezrobocie (28 proc.) jest jednym z najpoważniejszych problemów greckiej gospodarki. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Komisja Europejska przewidują jednak, że Grecja wykaże wzrost PKB za 2014 r., a przynajmniej za ostatnie miesiące tego roku.

Ateńskie negocjacje przyspieszyły za sprawą zezwolenia na emisję akcji przez Eurobank – jeden z największych greckich banków.

 – Banki są motorem gospodarki i jeśli Eurobank wejdzie na międzynarodowe rynki finansowe, to będzie to znak, że zaczynają one ponownie wierzyć Grecji – przekonuje Notopoulos.

Tradycyjnie zdecydowana większość greckich banków należała do państwa lub greckich rodzin. Obecnie na rynku pojawiają się zagraniczni inwestorzy.

Paradoksalnie jednak kryzys ma też swoje dobre strony. Dzięki zwiększonym kontrolom ze strony fiskusa, choć uciążliwym dla przedsiębiorców, władzom udaje się skutecznie walczyć z unikaniem płacenia podatków. 

 – Dzisiaj każda osoba, która prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą musi co miesiąc do urzędu skarbowego składać w formie elektronicznej książkę przychodów i rozchodów. Fiskus ma pełne informacje na temat tego, co się dzieje dzisiaj w gospodarce – mówi Notopoulos.

W efekcie tego typu wymogów Grecja pod względem informatyzacji w administracji staje się jednym z najbardziej rozwiniętych krajów europejskich. W tym roku 97 proc. deklaracji podatkowych zostanie złożonych w postaci elektronicznej.

 – Dochodzi nawet do śmiesznych sytuacji. Dwa tygodnie temu grecki resort finansów wydał interpretację zgodnie z którą każdy Grek, który nie ma adresu e-mailowego, będzie płacił karę od 100 do 200 euro. Posiadanie własnego adresu e-mail jest bowiem niezbędne, by móc zalogować się do systemu elektronicznej deklaracji podatkowej – mówi Loukas Notopoulos.

Dziś start nowych indeksów na GPW. Mają zwiększyć płynność i przejrzystość

CEO Magazyn Polska Na GPW debiutują indeksy WIG50 oraz WIG250. Zastąpią one dotychczasowe indeksy średnich i małych spółek – mWIG40 oraz sWIG80. Dzięki tej zmianie inwestorzy mają otrzymać lepszy wskaźnik koniunktury wśród spółek o średniej i niskiej kapitalizacji. Jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, zyskać mogą też spółki, które znajdą się w nowych indeksach.
 
WIG50 oraz WIG250 są obliczane i publikowane przez GPW od dzisiaj. Po piątkowej sesji, 21 marca do historii przeszły indeksy małych spółek – sWIG80 i WIG-Plus. Z kolei mWIG40 będzie obliczany do 31 grudnia 2015 roku, ponieważ jest on bazą dla instrumentów pochodnych, które wciąż są w obrocie. Kontrakty terminowe oparte o nowy indeks WIG50 zostaną wprowadzone do obrotu pod koniec 2014 roku. Nowe indeksy WIG50 oraz WIG250 to kontynuacja przebudowy struktury wskaźników na GPW, która rozpoczęła się od wprowadzenia WIG30 jesienią 2013 roku.
 
Naszą intencją przy tworzeniu tej nowej struktury indeksu było zachowanie dotychczasowych zasad, a więc utrzymanie tego podziału na indeks największych spółek, średnich spółek oraz spółek małych. Tak samo będzie teraz, dalej będziemy mieli indeks blue chipów WIG30, indeks spółek średnich WIG50 i indeks spółek małych WIG250. Przy czym od momentu, w którym rozpoczęliśmy publikację tych starych indeksów, bardzo mocno wzrosła nam liczba notowanych spółek na giełdzie, a więc dużo spółek zostawało za tymi indeksami – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Wiśniewski, przewodniczący Komitetu Indeksów Giełdowych w GPW.
 
Według GPW, nowe indeksy będą lepiej odzwierciedlać zróżnicowanie spółek, które są notowane na warszawskim parkiecie. Dotyczy to zarówno podziału emitentów pod względem wielkości kapitalizacji, jak i sektorów gospodarki, które te spółki reprezentują. Przykładowo, w WIG50 znajdzie się wiele instytucji finansowych oraz spółek z sektora handlu i usług.
 
Struktura branżowa w pewnym sensie będzie odpowiadać temu, jak wyglądają spółki po tej pierwszej trzydziestce. A więc tutaj mamy dużo spółek z branży finansowej, np. Getin Noble Bank czy Millennium Bank, ale także nowe spółki jak Energa, która niedawno debiutowała na giełdzie, oraz wiele spółek z branży usługowej – mówi Wiśniewski.
 
Te zmiany mogą być korzystne dla firm, które dotychczas pozostawały poza indeksami mWIG40 czy też sWIG80. Spółki wchodzące w skład indeksów są lepiej obserwowane przez rynek, zarówno inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. To umożliwia wzrost płynności ich akcji – a więc pojawia się więcej kupujących i sprzedających, rośnie liczba transakcji. W rezultacie spółka staje się bardziej atrakcyjna dla kolejnych inwestorów, którzy wymagają wysokiej płynności.
 
Będzie zwiększone zainteresowanie tymi spółkami, taką sytuację mogliśmy obserwować na  przykładzie indeksu WIG30. Kiedy w portfelu tego indeksu pojawiło się 10 nowych spółek, widzimy też, że zainteresowanie tymi spółkami wzrosło. Tak samo może być w przypadku indeksu WIG50 i WIG250  do tych indeksów trafiają nowe spółki i tym samym one mogą się znaleźć w orbicie zainteresowania zarówno inwestorów finansowych, jak i indywidualnych – uważa Wiśniewski.
 
Jednym z istotnych elementów najnowszej strategii GPW jest pobudzanie rozwoju rynku instrumentów pochodnych. Nowe indeksy na warszawskiej giełdzie, których celem jest zwiększenie transparentności i płynności rynku, mają także przyciągać inwestorów na rynki kontraktów lub opcji. Pod koniec roku ma rozpocząć się handel instrumentami opartymi o indeksy WIG30 i WIG50. Znajda się one w obrocie równolegle z kontraktami na mWIG40 i WIG20, które zostaną ostatecznie wycofane od czerwca 2015 roku.
 
Nie zmieni się sposób obliczania indeksów. WIG50 i WIG250 będą tzw. indeksami cenowymi, a więc będą obliczane na podstawie cen transakcyjnych, bez uwzględnienia dochodów z dywidend.

PGNiG Termika inwestuje poza Warszawą

0

CEO Magazyn Polska

Do 2020 r. PGNiG TERMIKA zainwestuje w rejonie warszawskim ponad 4 mld zł – wynika ze strategii spółki. Okolice stolicy to kluczowy teren jej działalności. Obok głównych projektów strategicznych, do których należy budowa bloku gazowego czy kotłowni olejowo-gazowej na Żeraniu, firma inwestuje poza Warszawą – w Poznaniu i Stalowej Woli.

Termika rozważa też koncepcje budowy spalarni śmieci. Możliwe lokalizacje spalarni śmieci – Kawęczyn lub Wola – i termin realizacji inwestycji będą zależały od decyzji władz miasta. Jak wyjaśnia prezes spółki, z punktu widzenia technicznych aspektów funkcjonowania przyszłej spalarni, prawobrzeżny Kawęczyn ma więcej zalet. Wśród nich m.in. większe możliwości wyprowadzenia ciepła oraz energii elektrycznej.

 – Trzeci plus jest taki, że w okolicach Kawęczyna istnieje dzisiaj bardzo mała spalarnia miejska, tak zwany ZUSOK [Zakład Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych – red.]. Czwartą zaletą jest to, że dookoła Kawęczyna de facto jest strefa niezurbanizowana i są to lokalizacje głównie przemysłowe – dodaje Andrzej Gajewski. – Zlokalizowanie spalarni na Woli jest o tyle dobre, że jest blisko do wysypiska czy starej hałdy śmieciowej na Bemowie.

PGNiG TERMIKA ogłosiła również, że w połowie tego roku uruchomi przetarg na wybór generalnego wykonawcy bloku gazowego na Żeraniu. Wartość inwestycji szacowana jest na ok. 1,7 mld zł. Biorąc pod uwagę pozostałe projekty, w które spółka ma zamiar zaangażować się w obszarze warszawskim, ich łączna wartość do 2020 r. wyniesie ponad 4 mld zł.

Choć PGNiG TERMIKA w pierwszej kolejności stawia na poprawę efektywności dostaw ciepła dla Warszawy, równolegle rozważa też projekty inwestycyjne w innych miastach.

 – Jedynym z nich jest Poznań. Naszym celem jest wybudowanie ekologicznego źródła wytwarzania ciepła, oferującego konkurencyjny cenowo produkt dla mieszkańców. W okolicach Poznania jest lokalna kopalnia PGNiG – Kościan-Błońsko, z której możemy pozyskać gaz dla tej elektrociepłowni – mówi prezes PGNiG TERMIKA.

Ciepłownicza spółka ma w planach budowę w Poznaniu elektrociepłowni gazowej o mocy do 100 MW, która będzie dostarczać ciepło do miejskiej sieci Dalkia Poznań.

Projekt Stalowa Wola zakłada wybudowanie do połowy 2015 roku bloku gazowo-parowego o mocy 450 MWe oraz 240 MWt.  EC SW będzie dostarczać ciepło dla miast Stalowa Wola i Nisko oraz położonych w ich rejonie przedsiębiorstw przemysłowych, a ponadto będzie zasilać w energię elektryczną Krajowy System Elektroenergetyczny. Elektrociepłownia Stalowa Wola ma według założeń produkować rocznie 3000 GWh energii elektrycznej i spalać około 600 mln m3 gazu ziemnego wysokometanowego.

Coraz niższe marże na leki refundowane

CEO Magazyn Polska

Obowiązująca w tym roku 5-proc. marża na leki refundowane utrudnia działalność przedsiębiorstwom farmaceutycznym. By uniknąć strat, zmuszone są one do redukcji kosztów. Skala cięć jest poważna. Dla Pelionu, jednego z największych przedsiębiorstw na rynku farmaceutycznym, oznacza ona w tym roku konieczność ograniczenia kosztów o 20 mln zł.

 Wprowadzane od kilku lat stopniowe ograniczanie marż, spowodowało konieczność ograniczania kosztów w latach 20122013. Także w tym roku czeka nas kolejna obniżka kosztów o 20 mln złotych, by, mimo zmniejszonych marż, utrzymać wyniki na niezmienionym poziomie – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Mariola Belina-Prażmowska, wiceprezes zarządu ds. rozwoju i relacji inwestorskich w firmie Pelion.

Ustawa refundacyjna, która tak utrudnia życie branży farmaceutycznej, została wprowadzona na początku roku 2012. Jednym z jej skutków było ograniczenie marż na leki refundowane. W roku 2012 marże ustalono na poziomie 7 proc., w 2013 – 6 proc., a w tym roku – 5 proc. Dodatkowym utrudnieniem działalności jest zakaz reklamy aptek. Tracą one na rzecz innych placówek handlowych, jak supermarkety czy stacje benzynowe, które również prowadzą sprzedaż leków bez recepty, a których zakaz reklamy nie dotyczy.

 – W efekcie duża część sprzedaży aptecznej przeniosła się do innych sieci, które mogły wprost reklamować te same produkty sprzedawane dotychczas w aptekach – podkreśla Mariola Belina-Prażmowska.

W 2012 i 2013 roku Pelion restrukturyzował koszty w segmencie sprzedaży detalicznej i prowadził inne działania, które miały na celu zwiększenie sprzedaży w aptekach.

 – Efekty były widoczne już w 2013 r. Po zakończeniu ubiegłego roku firma wykazała się wysoką zdolnością operacyjną i odnotowaliśmy ponad 9-proc. dynamikę przychodów ze sprzedaży. Grupa zmniejszyła koszty operacyjne w wartościach bezwzględnych o 7 mln zł, wskaźnikowo o około 1 proc. – informuje wiceprezes.

Podkreśla, że Pelion osiągnął wyższe obroty przy obniżonych kosztach. Dzięki wykorzystaniu istniejących w grupie tarcz podatkowych dynamika zysku netto była wysoka, a osiągnięty wynik netto to 100 mln zł.

 – Wskaźnik rentowności netto na poziomie 1,4 nas nie zadowala – musimy działać w interesie wszystkich, dla dobra pacjenta, dla bezpieczeństwa banków i dobra naszych pracowników. A przy takich wskaźnikach rentowności trudno mówić o satysfakcji – stwierdza Mariola Belina-Prażmowska.

T-Mobile chce oferować przelewy przez Facebooka i ze zdjęcia. W dalszej perspektywie myśli o usługach w nowych obszarach

T-Mobile, jeden z czterech największych operatorów komórkowych w Polsce, rozpoczyna ekspansję w nowych kategoriach. Pierwszym efektem tych działań będzie nowa usługa bankowa, stworzona na bazie banku internetowego Alior Sync, ale operator planuje także wejście w inne segmenty, takie jak ochrona zdrowia.

 Alior Sync jako Sync zanika, wprowadzamy nową usługę bankową. Myślę, że to będzie zdarzenie przełomowe. Takiego jeszcze w Polsce nie było. I myślę, że nasi klienci – specjalnie tutaj mówię T-Mobile, ale nie tylkobędą mieli się z czego cieszyć – zapewnia Miroslav Rakowski, prezes zarządu T-Mobile Polska w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Alior Sync to nowoczesny bank internetowy, a właściwie wirtualny. Chociaż jego klienci są de facto klientami stacjonarnego Alior Banku, to skorzystać mogą z szeregu innowacyjnych usług, takich jak przelewy przez Facebooka czy ze zdjęcia. T-Mobile nie chce jednak całkowicie zmieniać oblicza Alior Sync.

– Na początku nie będzie to zupełnie nowy produkt, tylko nowe podejście do tego produktu. Będzie może trochę inaczej wyglądał i sukcesywnie, już w następnym miesiącu, będzie się rozszerzał i bardzo mocno modernizował – tłumaczy Mirosław Rakowski.

T-Mobile posiada bardzo dużą bazę klientów, to blisko 16 milionów podpisanych umów z abonentami, a do tego rozbudowaną infrastrukturę ponad tysiąca punktów sprzedaży. To ogromna baza potencjalnych pożyczkobiorców dla banku internetowego. Ale operator nie chce poprzestawać na usługach finansowych.

– Nie chcemy się zamykać tylko tam, gdzie jest usługa telekomunikacyjna, ale zawsze chcemy rozmawiać z partnerami, którzy są w stanie tę naszą usługę telekomunikacyjną rozszerzać o inne wartości. Bo tu to jest bardzo naturalne – energetyka, finanse, może też opieka zdrowotna i tak dalej – to idzie w tym kierunku – zaznacza prezes zarządu T-Mobile.

T-Mobile jako pierwszy operator w Polsce wprowadził do przedsprzedaży smartfona Samsung Galaxy S 5, którego jednym z głównych filarów jest ochrona zdrowia, co zapewniają wbudowany czujnik tętna i aplikacja S-Health 3.0. Rozbudowanie usług w dziedzinie zdrowia operator odkłada jednak w czasie, skupiając się na razie na innych obszarach.

– Ochrona zdrowia to jest temat raczej dalszej niż bliższej przyszłości. A takie tematy, jak bezpieczeństwo ludzi, obiektów i tak dalej, to są tematy, które już są rozwiązane, są dostępne i nasi partnerzy już je wspierają – tłumaczy Rakowski.

W zeszłym roku T-Mobile podpisał umowę z Tauronem, drugim co do wielkości dostawcą energii w Polsce. Teraz ogłaszany jest alians z Aliorem. T-Mobile zapowiada dalszą ekspansję.

– W innych dziedzinach, zbliżonych do naszej branży, takich jak finanse i energetyka, szukamy partnerów, którzy znają się na tym temacie najlepiej. I tutaj chcemy budować różne alianse. Ogłosiliśmy alians z Tauronem, teraz zaczynamy współpracę z Aliorem. I pójdzie to dalej – zapewnia Miroslav Rakowski, prezes zarządu T-Mobile Polska.

Żywność GMO oraz stosowanie hormonów w hodowli przeszkodami w negocjowaniu warunków umowy o wolnym handlu z USA

CEO Magazyn Polska

Zniesienie ceł to tylko pierwszy i najłatwiejszy krok w negocjowanej warunków umowy o wolnym handlu między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji ma też doprowadzić do ujednolicenia standardów i przepisów dotyczących produkcji. To rodzi problemy w rolnictwie, m.in. związane z żywnością genetycznie modyfikowaną.

W Ameryce szeroko stosuje się GMO, w Europie jest niechęć. Trzeba więc znaleźć porozumienie, żeby pogodzić te dwie różne wartości i systemy – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dorota Dąbrowski, dyrektor wykonawczy Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham).

Negocjacje umowy znanej jako Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) ruszyły w lipcu 2013 r. Od tego czasu co kilka tygodni odbywają się rundy negocjacji dotyczące poszczególnych obszarów. Zarówno administracja w Waszyngtonie, jak i Komisja Europejska liczą na jak najszybsze podpisanie umowy, która mogłaby pozytywnie wpłynąć na kondycję obydwu gospodarek.

Dorota Dąbrowski ocenia, że umowę może uda się podpisać do końca 2015 r. Podkreśla, że zniesienie ceł, czyli fundament umowy o wolnym handlu, to tylko pierwszy krok. Do tego najłatwiejszy, bo już teraz cła między UE i Stanami Zjednoczonymi nie są wysokie.

Jak je się zniesie, to da to od razu korzyści i dla konsumentów, i dla przedsiębiorców, i dla całego łańcucha dystrybucji. Ale ta ważniejsza część i trudniejsza, to jest właśnie pogodzenie dwóch różnych systemów podejścia do produkcji, kontroli całej gospodarki po obu stronach Atlantyku – podkreśla Dąbrowski.

Konflikt występuje między innymi w rolnictwie, gdzie europejskie i amerykańskie standardy bezpieczeństwa znacznie się różnią. W Stanach Zjednoczonych dość powszechnie stosuje się np. genetycznie modyfikowane rośliny. Jak wynika z danych podawanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), w 2010 r. w Stanach Zjednoczonych uprawiano niemal 70 milionów hektarów plonów genetycznie modyfikowanych. W Europie były one wtedy dozwolone w ośmiu krajach, ale ich łączny areał nie przekraczał 1 miliona hektarów.

Inne jest też podejście do stosowania sztucznych hormonów w hodowli krów. Za Atlantykiem są one dozwolone, a w UE zostały one zakazane w latach 90.

I w Unii, i w Ameryce produkty rolne i spożywcze, i w ogóle konsumenckie, są bardzo ważne pod kątem konsumenta i są bezpieczne. Problem jest taki, że każdy dochodzi do tego poziomu bezpieczeństwa w inny sposób – mówi Dąbrowski. – Na pewno jest negocjacje te są trudne, bo tam obszar jest duży, rynek jest ogromny, a to wzmacnia te problemy i trudne sytuacje.

Dąbrowski ma jednak nadzieję, że uda się wypracować wspólne standardy i otworzyć rynek transatlantycki. Niezależne londyńskie Centrum Badań nad Polityką Ekonomiczną (CEPR) ocenia, że dzięki TTIP unijna gospodarka może rocznie zyskać 119 mld euro (545 euro na unijną rodzinę), a amerykańska – 95 mld euro.

W 2013 r. 27 krajów członkowskich UE (bez uwzględnienia Chorwacji) zaimportowało ze Stanów Zjednoczonych towary warte 196 mld euro. W tym samym okresie unijny eksport za Atlantyk wyniósł 288 mld euro.