Intersport otwiera dwa nowe sklepy i wprowadza specjalistyczne usługi doradcze dla swoich klientów

CEO Magazyn Polska

Intersport otwiera dwa nowe sklepy: w Lublinie i Kaliszu, a kolejne prawdopodobnie jesienią. Obecna we wszystkich dużych miastach Polski sieć sklepów sportowych stawia teraz na swój rozwój w mniejszych miejscowościach, a także na profesjonalne usługi doradcze w różnych dziedzinach sportu.

Sieć Intersportu powiększyła się o dwa sklepy: w Galerii Amber w Kaliszu oraz w Atrium Felicity w Lublinie.

 – Na chwilę obecną w Polsce Intersport ma 33 sklepy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Chmaj, kierownik logistyki w Intersport Polska SA. – Możliwe, że jeszcze jeden lub dwa sklepy otworzymy jesienią, ale to jest uzależnione od tego, kiedy zostaną ukończone galerie handlowe.

Sklepy Intersportu znajdują się w galeriach handlowych we wszystkich dużych miastach Polski. W swojej nowej strategii rozwoju firma chce teraz postawić na mniejsze miasta.

 – W tej chwili rozwijamy swoją sieć sprzedaży w średniej wielkości miastach. Tam ciągle jest wielu potencjalnych klientów i chcemy ich obsługiwać – potwierdza Łukasz Chmaj. – Takie rynki, jak Poznań, Wrocław czy Warszawa są już nasycone. Nie ma sensu otwierać tam kolejnych sklepów, ponieważ to jest kanibalizacja pomiędzy sklepami.

Równolegle firma rozwija swój sklep internetowy, chcąc dotrzeć w ten sposób do klientów, którzy nadal jeszcze mieszkają w zbyt dużej odległości od jej sklepów stacjonarnych.

Sieć sklepów chce również wzmocnić swoją sprzedaż poprzez profesjonalne usługi doradcze. Specjalizacja ma jej dać dodatkową przewagę konkurencyjną na rynku artykułów sportowych.

 – W tej chwili pojawią się w naszych sklepach eksperci biegowi. Bywają także eksperci od piłki nożnej, za chwilę pojawią się także eksperci fitnessowi – wymienia Chmaj w czasie Retail Summit.

W ramach nowych usług doradczych Intersport organizuje badanie stopy, które pokaże klientom, w jaki sposób układa się ona podczas biegania. Sprzęt diagnostyczny będzie dostępny we wszystkich dużych sklepach do 31 maja br.

 – Specjalne bieżnie wyposażone w kamery pozwalają sprzedawcy ocenić, czy nasz klient biega prostopadle do podłoża czy z jakimś wychyłem stopy. Na podstawie tej wiedzy dobieramy odpowiednie buty i wkładki, by bieganie było zdrowe i nie skończyło się kontuzją stawu za rok czy dwa lata – wyjaśnia przedstawiciel sieci. – Jeśli po 23 tygodniach okaże się, że bezpłatne badanie stopy jest przydatne, to jesteśmy w stanie takie urządzenia postawić w każdym sklepie.

Polska w ogonie Europy pod względem innowacyjności

CEO Magazyn Polska

Polską bolączką jest mała liczba wdrożeń i komercjalizacja wynalazków, szczególnie w przypadku małych i średnich firm – ważnego ogniwa w budowaniu innowacyjnej gospodarki. W Europejskim Rankingu Innowacyjności Polska – z wynikami poniżej średniej unijnej – zajmuje czwartą pozycję od końca. Znalazła się w  grupie tzw. umiarkowanych innowatorów.

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że państwa UE nadrabiają zapóźnienia innowacyjne w stosunku do Stanów Zjednoczonych i Japonii. Polska jednak wciąż znajduje się w ogonie Europy. Jesteśmy na czwartym miejscu od końca tzw. unijnej tablicy wyników badań i innowacji, w grupie umiarkowanych innowatorów. Gorsze wyniki innowacyjności mają tylko Bułgaria, Łotwa i Rumunia. W Global Innovation Index 2013 zajmujemy miejsce 49. – liderzy to Szwajcaria, Szwecja i Wielka Brytania. Lepiej wypadamy na najnowszej liście Bloomberga jako 24. państwo na świecie.

 – W latach 2008-2012 wydano w Polsce ponad 10 mld złotych na innowacyjną gospodarkę, jednak większość środków kierowano do uczelni, mniej natomiast na finansowanie realizacji pomysłów. W tym obszarze brakuje osiągnięć – przede wszystkim inwestowaliśmy w innowacyjny sprzęt produkowany za granicą. Brakuje łącznika pomiędzy pomysłem a realizacją – twierdzi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marcin Grodowski, dyrektor departamentu zarządzania ryzykiem w Raiffeisen-Leasing Polska.

Na świecie z prowadzeniem działalności badawczo-rozwojowej i tworzeniem innowacji najlepiej radzą sobie wielkie firmy. Jednak istotnym ogniwem w tworzeniu innowacyjnej gospodarki są firmy małe i średnie (sektor MŚP), zatrudniające do 250 pracowników. Podkreśla to Komisja Europejska, dostrzega również Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

 – Wierzymy, że właśnie ten sektor ma ogromny potencjał, może konkurować w całej Unii Europejskiej. To przyszłość polskiego rynku. Widać jednak, że małym i średnim firmom wciąż brakuje bazy kapitałowej, która pozwoliłaby na finansowanie dużych przedsięwzięć innowacyjnych – komentuje dyrektor z Raiffeisen-Leasing.

Menedżer podkreśla, że firmy z sektora MŚP, szczególnie średnie, odgrywają ważną rolę w lokalnych społecznościach, a utrata przez nie innowacyjności czy przenoszenie produkcji do innych krajów prowadzi do lokalnych problemów społecznych. Stąd nacisk Komisji Europejskiej na wzmacnianie i budowanie innowacyjności w firmach o niższym poziomie kapitalizacji i niższym poziomie przychodów.

 – Praktycznie nie ma programów wspierających duże korporacje, są za to programy nakierowane właśnie na firmy średnie, o niższym potencjale. To pomysł transeuropejski: i w Unii Europejskiej, i w Polsce wspiera się właśnie ten segment – tłumaczy Marcin Grodowski.

Wsparcie ma przyczynić się między innymi do budowania łącznika między pomiędzy pomysłem a jego realizacją. Zespół ekspertów z Raiffeisen-Leasing Polska wraz z partnerami stworzył nowy program finansowania działalności rozwojowej, który umożliwi małym i średnim przedsiębiorstwom wdrażanie  innowacji poprzez współpracę z jednostkami naukowymi.

 – Chcemy połączyć pomysł z potrzebą biznesową i wspomóc etap tworzenia prototypu oraz jego testowania. Proponujemy też odpowiednie instrumenty finansowania, które umożliwią wdrożenie przetestowanych narzędzi, sieci czy maszyn do produkcji. Celem jest komercjalizacja nowych technologii, czyli wprowadzenie ich do obiegu gospodarczego – informuje dyrektor departamentu zarządzania ryzykiem.

Nowy projekt realizowany jest przez  Raiffeisen Innovation, czyli zespół ekspertów wyłoniony wewnątrz Raiffeisen-Leasing Polska. Program finansowania innowacji polega na współpracy firmy leasingowej z  Instytutem Fizyki PAN oraz spółką Crido Taxand, czyli instytucją naukową i firmą doradczą. 

 – Instytut udostępni swoją bazę patentową przedsiębiorcom, Crido Taxand zajmie się pomocą przy pozyskiwaniu dotacji unijnych na pierwszą implementację wyników działań badawczo-rozwojowych.  My we współpracy z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym pozwalamy klientowi zakupić działającą maszynę poprzez finansowanie leasingiem – wyjaśnia dyrektor.

Menedżer wskazuje na praktykę zachodnich państw unijnych, gdzie współpraca uczelni i jednostek badawczych z biznesem oraz komercjalizacja przedsięwzięć naukowych stoi na zdecydowanie wyższym poziomie. 

Sprzedaż tabletów w tym roku może wzrosnąć o 50-proc. Przyszłość będzie należeć do urządzeń opartych na Windowsie

CEO Magazyn Polska

Rynek tabletów może w tym roku wzrosnąć o 50 proc. – szacuje firma Asbis, przedstawiciel marki Prestigio w Polsce. Producenci i firmy analityczne przewidują wzrost sprzedaży urządzeń z Androidem, choć powszechnie uważa się, że będzie on stopniowo wypierany przez inne systemy operacyjne. Tu pojawia się szansa dla tabletów opartych na systemie Windows.

 – Urządzenia na Androidzie, czyli głównie tablety, mają w tej chwili największy udział w rynku – to nie ulega żadnej wątpliwości – i one będą się wciąż sprzedawały – szacuje Tobiasz Jankowski, dyrektor sprzedaży detalicznej w firmie Asbis, przedstawiciela marki Prestigio w Polsce. – GFK szacuje wzrost rynku w granicach 30–40 proc., jednak naszym zdaniem rynek jest w stanie urosnąć o 50 proc. w 2014 roku.

Badanie „Rynek tabletów w Polsce”, przeprowadzone przez polski oddział Microsoftu, pokazało słabości, jakie posiadają obecne na rynku tablety. Respondenci wskazywali najczęściej brak możliwości podłączenia urządzeń zewnętrznych (40 proc. odpowiedzi) czy brak profesjonalnego programu biurowego (33 proc.). Odpowiedzią na te braki mogą być tablety z systemem Windows.

 – Przyszłością są tablety oparte na Windowsie z ekranami o przekątnej 10, 12 i 13 cali. Są to urządzenia, które mogą w stu procentach zastąpić laptopa. To dwa urządzenia w jednym, za podobne pieniądze, jak dobry tablet czy dobry komputer. Bardzo mocno inwestujemy w tę działkę rynku, i moim zdaniem w tym kierunku będzie zmierzał rynek – przewiduje przedstawiciel marki Prestigio.

Według Jankowskiego, dynamicznie będzie rozwijać się również rynek czytników e-booków, choć po boomie na tablety przeżywał on mocną stagnację.

 – Patrząc na rynek tabletów i obserwując potężny wzrost sprzedaży, każdy twierdził, że czytniki przestaną się sprzedawać. Jednak to jest nieprawdą. Czytniki eReader to fajne, kompaktowe, malutkie urządzenia, które jesteśmy w stanie zabrać na urlop, czytać w autobusie, na uczelni. W jednym małym, zgrabnym urządzeniu mamy schowaną bibliotekę – zauważa Tobiasz Jankowski.

Według badania Polskiej Izby Książki (PIK), ponad 90 proc. Polaków nie miało styczności ani z e-bookami, ani z audiobookami. Problem ten ma stopniowo zanikać. W latach 2011-2016 branża wydawnicza spodziewa się nawet dziesięciokrotnego wzrostu rynku książek w formacie cyfrowym. Mimo że książki w wersji cyfrowej obłożone są 23-procentową stawką VAT, a książki papierowe tylko 5-proc.

W Polsce nie ma wczesnej diagnostyki chorób reumatologicznych. Jej wprowadzenie pozwoliłaby zaoszczędzić 10 proc. środków wydawanych na renty

17 proc. przyznanych rent dotyczy chorób reumatycznych. Wczesne rozpoczęcie leczenia w większości przypadków umożliwia ustąpienie objawów choroby. Przeciętnie reumatoidalne zapalenie stawów jest jednak rozpoznawane dopiero w 35. tygodniu od wystąpienia pierwszych objawów. Zdaniem konsultanta krajowego ds. reumatologii, przeznaczenie 105 mln złotych na wczesną diagnostykę chorób reumatologicznych pozwoliłoby zaoszczędzić 10 proc. środków wydawanych obecnie na renty.

Na choroby reumatyczne o podłożu zapalnym cierpi około 400 tysięcy Polaków. Najczęstszym schorzeniem z tej grupy jest reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), które dotyczy około 1 proc. populacji. RZS może rozwinąć się również u dzieci, ale zazwyczaj dotyczy osób w wieku 30–50 lat, czyli w okresie największej produktywności zawodowej. Choroba zdiagnozowana zbyt późno doprowadza do niepełnosprawności, a w dalszej perspektywie – do utraty samodzielności.

 –  Około 17 proc. rent powodowanych jest właśnie chorobami reumatycznymi. Wczesna diagnostyka i leczenie zmniejsza ten odsetek co najmniej o połowę. Wcześnie rozpoznane i leczone choroby reumatyczne nie stanowią przeszkody w pracy. U zdecydowanej większości chorych potrafimy osiągnąć tak zwaną remisję, to znaczy ustąpienie objawów choroby – mówi agencji informacyjnej Newseria prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy ds. reumatologii.

Rozpoczęcie leczenia w ciągu 12 tygodni od wystąpienia pierwszych objawów gwarantuje wysokie prawdopodobieństwo długotrwałej remisji. Niestety, w Polsce reumatoidalne zapalenie stawów diagnozuje się przeciętnie w 35. tygodniu od pojawienia się symptomów. Także dlatego, że chorzy upierają się przy pełnych badaniach USG lub rezonansie, na które się czeka, a które są w tej specjalności – zdaniem profesora – przeważnie zbędne. Od 32 do 50 proc. chorych na RZS rezygnuje z pracy w ciągu 10 lat od wystąpienia pierwszych objawów.

 – Trzeba przyspieszyć dojście chorego do specjalisty reumatologa. Diagnostyka reumatologiczna, zgodnie ze standardami europejskimi, jest bardzo prosta, dlatego że opiera się na doświadczeniu i wiedzy lekarza, a takich lekarzy mamy. Według moich szacunków, potrzeba około 105 mln zł, żeby chorzy na zapalenia stawów, a ci są najważniejsi w reumatologii, mieli pełny dostęp do reumatologa – tłumaczy prof. Witold Tłustochowicz.

Zdaniem profesora Tłustochowicza, przeznaczenie tej kwoty na wczesną diagnostykę chorób reumatologicznych pozwoliłoby zaoszczędzić 10 proc. środków wydawanych obecnie na renty.

To byłyby pieniądze na stworzenie ośrodków wczesnej diagnostyki zapaleń stawów, a następnie wyprofilowanie poradni reumatologicznych, które zajmowałyby się wyłącznie zapaleniami stawów – dodaje profesor.

Poprawa obecnej sytuacji wymaga również zacieśnienia współpracy między pacjentem, lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej i reumatologiem. W tym celu niezbędna jest edukacja prozdrowotna społeczeństwa. 

Polacy coraz częściej sięgają po lekkie alkohole i whisky. Spada popularność wódki

CEO Magazyn Polska

Polacy piją mniej wódki, za to z roku na rok coraz popularniejsze stają się wina i lekkie trunki wynika z danych działającej w branży alkoholowej firmy CEDC. Rośnie również sprzedaż alkoholi z wyższej półki cenowej, np. whisky.

 Trendem, jaki już od paru lat obserwujemy, jest mniejsza ilość spożywanej wódki, czystych, mocnych alkoholi – mówi agencji informacyjnej Newseria Krzysztof Kouyoumdjian, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w firmie CEDC. – Można powiedzieć, że Polacy piją tych mocnych alkoholi mniej, ale piją je niejako lepiej.

Jak wynika ze statystyk firmy, wódkę na polskim rynku powoli wypierają trunki o wyższej jakości oraz o niższym stężeniu alkoholu.

Są to zarówno aperitify, czyli lekkie alkohole na początek imprezy. To są także nalewki – niezmiernie popularna kategoria w Polsce – podkreśla Krzysztof Kouyoumdjian. – W tej chwili jest to bardzo dynamicznie rosnący segment rynku, wielu graczy chce na nim być. Bardzo mocno zaczynają się rozwijać inne kategorie, przede wszystkim whisky.

Polacy z roku na rok coraz chętniej sięgają również po wina, zarówno te z wyższej, jak i ze średniej półki cenowej.

Popyt na alkohole jako całą kategorię jednak nie słabnie, co pokazują ubiegłoroczne wyniki firmy CEDC.

 – Ubiegły rok był dla nas rekordowy zarówno pod względem wyników sprzedaży, jak i produkcji – podkreśla Krzysztof Kouyoumdjian. – Wszystko wskazuje na to, że nasze największe marki dołączyły do ekskluzywnego grona marek alkoholowych milionerów.

Do grupy milionerów CEDC zalicza trunki, których sprzedaż w danym roku osiągnie przynajmniej milion dziewięciolitrowych opakowań. Wyniki sprzedaży z początku roku również wskazują na rozwój branży.

 – Tym większy jest sukces, który potwierdza to, że w zeszłym roku konsumenci kupowali nasze produkty – zaznacza dyrektor. – Do tej pory mamy wyniki z tego roku po pierwszym miesiącu. Można powiedzieć, że udało nam się kontynuować trend wzrostowy.

CEDC jest producentem m.in. wódek Bols, Żubrówka, Soplica, Absolwent oraz importerem takich marek, jak Metaxa, Grant’s i Campari. Jest drugim pod względem wielkości sprzedaży graczem na polskim rynku alkoholi oraz jednym z największych producentów wódki na świecie. Mocną pozycję ma nie tylko w Polsce, lecz także w Rosji i na Węgrzech. Jak podkreśla Kouyoumdjian, w pierwszej kolejności firma stawia jednak na rozwój na rodzimym rynku. Na początku tego roku zainwestowała w obszary produkcji, dystrybucji oraz sprzedaży.

 – Duży nacisk stawiamy na wprowadzenie nowych produktów. Na pewno chcielibyśmy także zwiększyć naszą efektywność – tłumaczy dyrektor. – W tej chwili nowa grupa przedstawicieli działa na rynku, promując nasze produkty.

Obecnie do sklepów na terenie kraju trafiają nowe produkty CEDC – zarówno z segmentu marek ekonomicznych, jak i wódek z wyższej półki.

1 proc. podatku najczęściej trafia do organizacji pożytku publicznego wydających duże kwoty na reklamę

Organizacje pożytku publicznego walczą o 1 proc. od podatników. Przez kolejne tygodnie, które zostały na rozliczenie się z fiskusem, największe OPP będą prowadzić intensywne akcje reklamowe. Doświadczenia ubiegłych lat pokazują, że to one notują największe wpływy. W ubiegłym roku podatnicy przekazali blisko pół miliarda złotych z 1 proc.

 – Uzyskiwane kwoty zależą od skali działania organizacji. Lokalne przedsięwzięcia są wspierane przez najwierniejszych sympatyków i członków. Te, które działają na skalę krajową, poszukują większych środków – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dorota Pieńkowska z funduszu pożyczkowego PAFPIO.

Najwięcej wpływów notują organizacje znane, które potrafią się promować i mają na to środki.

W ubiegłym roku, czyli w rozliczeniu za 2012 roku, rekordzista – Fundacja „Zdążyć z pomocą” uzyskała 117 mln złotych z 480 mln zł przekazanych przez podatników. Ponad połowa z przeszło 7 tys. organizacji pożytku publicznego uzyskuje poniżej 10 tys. zł. Lwia część trafia do 65 najbardziej znanych OPP.

 – Wiemy, że rynek jest zróżnicowany, największe kwoty uzyskuje niewielka grupa organizacji, zwykle te organizacje, które wydają duże środki na reklamy – komentuje Dorota Pieńkowska.

Przedstawicielka PAFPIO tłumaczy, że ustawa o działalności organizacji pożytku publicznego czy Departament Pożyczek nie zabraniają przeznaczenia części pozyskanych środków na reklamy. Dlatego te organizacje, które dysponują pokaźnymi środkami, same finansują kampanie reklamowe. Z kolei te bez wielkich środków pożyczają pieniądze, by zwrócić je z pozyskanych wpływów.

 – Organizacje działające lokalnie na niewielką skalę wysyłają apele z prośbą do swoich sympatyków i członków – mówi Dorota Pieńkowska.

Nie ma danych dotyczących tego, które organizacje przeznaczają środki na reklamę i w jakiej wysokości. Według Pieńkowskiej, takie dane należy wpisywać w sprawozdaniu z pozyskanych środków, jednak trudno dokładnie określić, co jest wydatkiem na reklamę, a co nie.

 – Dla jednych reklama to koszt bilbordu czy ulotki, ale reklamą może być również wykupienie, i o takich przypadkach wiem, mechanizmu, który pozwala wpisać na sztywno KRS danej organizacji do programu rozliczeniowego PIT. To mogą być bardzo duże koszty dla organizacji, ale przynoszą wysoki zwrot z inwestycji. Jedna z takich organizacji pożyczyła u nas pieniądze i uzyskała dziesięciokrotne przebicie – tłumaczy Dorota Pieńkowska.

Część organizacji pożycza pieniądze na ten cel. Dla donatorów takie zjawiska mogą wydawać się dziwne, ale samym organizacjom przynoszą określone efekty – te, które inwestują w reklamę, zyskują o wiele większe środki niż pozostałe.

Nowy Prezes UOKiK

0

Adam Jasser objął stanowisko Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

18 marca Premier powołał na stanowisko Prezesa UOKiK Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Adama Jassera, który dziś przejął obowiązki.  Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest centralnym organem administracji państwowej. Odpowiada bezpośrednio przed Prezesem Rady Ministrów.

Przed powołaniem Adam Jasser pełnił obowiązki Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Od 2011 r. nadzorował Departament Analiz Strategicznych KPRM, był także koordynatorem Zespołu Programowania Prac Rządu i pełnomocnikiem Premiera w zakresie oceny skutków regulacji. W ramach swoich obowiązków, był zaangażowany w realizację kluczowych projektów rządu, w tym reform systemu emerytalnego, deregulacji, nauki, prawa energetycznego oraz wdrożenia nowych standardów oceny skutków regulacji w administracji rządowej.

Sekretarz Rady Gospodarczej przy Premierze. Dyrektor programowy i członek zarządu Fundacji demosEUROPA — Centrum Strategii Europejskiej. Jego specjalizacją były sprawy europejskie, w tym zwłaszcza kwestie gospodarcze.

Od czasów studenckich związany z Agencją Reutera. W 1992 r. został szefem redakcji ekonomicznej Agencji, w której kierował pierwszym po upadku komunizmu zespołem dziennikarzy zajmujących się tematyką gospodarczą i finansową. Następnie pracował jako redaktor oraz szef biura Agencji.

Grupa ENEA zwiększyła swój wynik EBITDA i zysk netto

EBITDA wzrosła o 5,3 proc. do 1.658,6 mln zł, a zysk netto o 3,1 proc. do 715,4 mln zł. Dobre wyniki za rok 2013 udowadniają, że Grupa zwiększa swoją efektywność i poprawia kluczowe wielkości ekonomiczne pomimo trudnych warunków na rynku energetycznym.

Jeszcze w tym roku cała e-administracja na jednym portalu i z jednym hasłem

CEO Magazyn Polska

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji pracuje nad ulepszeniem platformy elektronicznych usług administracyjnych. Chce, by ePUAP gromadził jak najwięcej e-usług, a dostęp do nich był łatwiejszy. Dlatego jeszcze w tym roku ma zostać wprowadzony jeden kod dostępu, który na zasadzie bankowego PIN będzie umożliwiał załatwienie wielu administracyjnych spraw online.

 – Chcemy, żeby było jak najwięcej państwa w internecie, czyli, żeby państwo świadczyło swoje usługi za pomocą internetu i żeby obywatel mógł załatwiać problemy z administracją nie wychodząc z domu – mówi o priorytetach Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji minister Rafał Trzaskowski.

Lista dostępnych na platformie ePUAP usług elektronicznych już w tej chwili jest długa, ale dostęp do nich wciąż jest utrudniony: trudno je odnaleźć, formularze są skomplikowane, a w niektórych przypadkach niemożliwe jest załatwienie całej sprawy od początku do końca online. Problem ten ma rozwiązać zmieniony profil zaufany, który da Polakom możliwości skorzystania z całej e-administracji przy pomocy jednego hasła. 

 – Chcielibyśmy, żeby był jeden PIN, czyli jeden kod dostępu, jeden sposób weryfikacji do tych wszystkich usług. I pracujemy nad tym, żeby taki PIN – tak jak na karcie kredytowej – wyodrębnić. Profil zaufany już funkcjonuje, tylko że chcemy go ulepszyć tak, żeby był bardziej bezpieczny i miał zastosowanie do jak największej liczby określonych e-usług. Mamy nadzieję, że z tym będziemy gotowi już w tym roku – tłumaczy Rafał Trzaskowski.

Trzecim priorytetem resortu, obok rozwoju e-państwa i zwiększaniem dostępu do internetu, jest również inwestowanie w kompetencje Polaków w wykorzystaniu infrastruktury internetowej i mobilnej. A te wciąż nie są wysokie: jedna trzecia dorosłych obywateli nigdy nie korzystała z internetu, głównie są to osoby 50+ oraz mieszkańcy wsi i małych miast. 

 – Wielu ludzi nie wie, że internet służy nie tylko do zabawy, lecz także, że poprawia ich szanse na przykład na rynku pracy. Mamy problemy także z podstawowymi kompetencjami, np. jak się po tym internecie poruszać. I to jest dla nas bardzo ważne zadanie. Nie wystarczy wybudować sieci, w internecie musi być coś interesującego dla obywateli. I obywatele muszą o tym wiedzieć – podkreśla minister.

Dlatego z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa, na który do 2020 roku zostanie przeznaczone 2 mld euro, 135 mln euro trafi na programy dla zdolnych programistów, Centra Aktywności Cyfrowej, gdzie możliwe będzie zdobycie podstawowych umiejętności, a także wspieranie inicjatyw społecznych podnoszących kompetencje cyfrowe wśród społeczeństwa.

 – Na przykład w programie Latarnicy Polski Cyfrowej uczymy ludzi starszych, jak korzystać z internetu. Chcielibyśmy tego typu programy rozwijać, również będziemy kierować się bezpośrednio do przedsiębiorców, żeby mogli rozwijać swoje kompetencje cyfrowe – zapewnia Rafał Trzaskowski.

70 proc. Polaków jest w zasięgu internetu. Dostęp do szerokopasmowego internetu o prędkości co najmniej 30 Mbps ma połowa gospodarstw domowych (16,9 mln), ale w 2020 roku powinno być to 100 proc. (zgodnie z Europejską Agendą Cyfrową). To oznacza duże wyzwania nie tylko w zakresie budowy infrastruktury i cyfrowej edukacji, lecz także w zakresie bezpieczeństwa danych.

 – Cyberbezpieczeństwo to sprawa podstawowa. Mamy strategię z tym związaną w Polsce. Również w Unii Europejskiej trwają prace zarówno nad rozporządzeniem, które mówi o stopniu bezpieczeństwa sieci, jak i nad dyrektywą w zakresie bezpieczeństwa wszystkich sieci infrastrukturalnych, łącznie z tymi najbardziej narażonymi na ataki gałęziami przemysłu. Równocześnie myślimy, jak w przyszłości implementować tego typu rozwiązania – twierdzi minister administracji i cyfryzacji.