Ubezpieczyciele i banki jeszcze co najmniej przez dwa lata będą ostrożniej udzielać gwarancji

CEO Magazyn Polska

Dzięki restrykcyjnym zasadom przy udzielaniu gwarancji ubezpieczeniowych dla projektów inwestycyjnych rynek kolejowy ma szansę uchronić się przed zapaścią, która dotknęła branżę budowlaną. Ubezpieczyciele, którzy zaostrzyli kryteria po bankructwach firm budowlanych, raczej nie zamierzają ich łagodzić jeszcze przez kolejny rok lub dwa lata.

 – Niestety przy dzisiejszych dużych inwestycjach kolejowych obserwujemy próby takich samych zachowań, jakie były w 2012 przy inwestycjach drogowych. Jeżeli nie będziemy restrykcyjni, to za dwa lata możemy mieć powtórkę w branży kolejowej. Przez najbliższy rok, może i dwa lata musimy uważniej patrzeć na ryzyko – mówi Elżbieta Urbańska, dyrektor Biura Ubezpieczeń Finansowych PZU. – Nasze restrykcje będą naturalnym czynnikiem przesiewającym oferentów i będą miały pozytywny wpływ na rynek.

Sytuacja na rynku jest nadal jest na tyle niestabilna, że nie należy spodziewać się poluzowania tych restrykcji. Jak wyjaśnia Elżbieta Urbańska, to efekt doświadczeń z 2012 roku, kiedy branżę budowlaną dotknęły masowe upadki firm, również dużych spółek.

 – Bardzo dużo się zmieniło w ciągu ostatnich lat, w pewnym momencie praktycznie wszyscy wystawiający gwarancje – banki, firmy ubezpieczeniowe – wstrzymali ich wydawanie. Zwłaszcza po ogłoszeniu upadłości przez znaczące firmy budujące drogi – powiedziała Elżbieta Urbańska podczas forum „Zmieniamy Polski Przemysł”.

Dziś udzielający gwarancji są szczególnie ostrożni, a kryteria oceny zaostrzone.

 – Badamy nie tylko zdolność finansową podmiotu, wykonawcy, lecz także opłacalność samego kontraktu – tłumaczy Elżbieta Urbańska. – Te dwa elementy na końcu służą nam do oceny zdolności tego wykonawcy do realizacji danego kontraktu. Jest jeszcze szereg ryzyk, które wpływają na to, że często odmawiamy udzielenia gwarancji. Różnią się one w zależności od podbranży budowlanych.

Dziś uzyskanie gwarancji ubezpieczeniowej należytego wykonania kontraktu jest znacznie trudniejsze niż jeszcze cztery lata temu. Mimo że branża budowlana najpoważniejsze turbulencje ma za sobą. Jak wyjaśnia dyrektor Biura Ubezpieczeń Finansowych, dany podmiot musi wykazać, że jest zdolny do zarabiania na kontraktach. 

 – Czyli badamy cały jego portfel zamówień i przychód jaki z niego generuje, jakie osiąga rentowności, jaka jest efektywność tych kontraktów. Nie chcemy udzielać gwarancji podmiotom, które są ukierunkowane tylko na uzyskiwanie kontraktów. W związku z tym te podmioty, które nie kierują się przede wszystkim ceną, mają większe szanse na uzyskanie gwarancji – wyjaśnia Elżbieta Urbańska.

Pod uwagę brane są też kompetencje specjalistyczne danego przedsiębiorcy. Oznacza to, że ci, którzy nie mają doświadczania w danej dziedzinie, a dopiero chcą w niej zaistnieć, mają mniejsze szanse na uzyskanie gwarancji. Im mniejsze doświadczenie, tym wyższe ryzyko takiej inwestycji.

Polacy coraz chętniej dokonują rezerwacji wyjazdów turystycznych. To może oznaczać poprawę koniunktury w całej gospodarce

CEO Magazyn Polska

Zainteresowanie Polaków wyjazdami zagranicznymi rośnie, zarówno w przypadku wycieczek letnich, jak i zimowych. Coraz więcej osób rezerwuje wakacje w opcji first minute, a także decyduje się na wyjazd do hoteli o wyższym standardzie. Zdaniem ekspertów świadczy to o tym, że koniunktura w gospodarce się poprawia, a konsumpcja będzie rosła. 

Rosnący ruch w biurach podróży może świadczyć o tym, że Polacy chętniej wydają pieniądze, również na przyjemności. To może oznaczać, że przestali się bać utraty pracy lub innych konsekwencji spowolnienia gospodarczego, i zwiększają konsumpcję.

 – Trzeba zwrócić uwagę na to, że wydatki na turystykę są realizowane w ramach tak zwanego funduszu swobodnej konsumpcji – zauważa Daniel Puciato, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. – Są one realizowane dopiero po zaspokojeniu potrzeb podstawowych. Poprawa koniunktury na rynku  turystycznym świadczy więc o poprawie nastrojów konsumentów i kondycji finansowej gospodarstw domowych.

Aktualne prognozy dla rynku turystycznego na 2013/2014 rok (od 1 listopada 2013 do 31 października 2014 r.) to, według Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, wzrost liczby klientów o 44 proc.

 – Jak wynika z danych biur podróży w styczniu zainteresowanie wyjazdami zagranicznymi wzrosło w przypadku wyjazdów zimowych o 40 procent, a w przypadku wyjazdów letnich aż o 70 procent – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Daniel Puciato, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Według badania KPMG, na wyjazdy zimowe w sezonie 2013/2014 Polacy zamierzali przeznaczyć łącznie 4 mld złotych. 54 proc. osób połączy wypoczynek z uprawianiem sportów zimowych, zwłaszcza jazdą na nartach. Znaczna część turystów uda się za granicę. W tym sezonie rezerwacji na wyjazdy lotnicze jest o 80 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Rośnie też liczba osób rezerwujących wycieczki letnie w ramach first minute i chociaż obniżki na wyjazdy letnie nie są już tak wysokie, jak jeszcze kilka tygodni temu, to ruch w biurach podróży nie słabnie. Często polscy turyści wybierają też wycieczki o wyższym standardzie. 

 – Największy odsetek Polaków kupuje wycieczki za około 5 tys. zł. Najbardziej popularne kierunki to wciąż Egipt, Grecja, Tunezja oraz Hiszpania – mówi Puciato. – Z danych z biur podróży wynika, że Polacy zatrzymują się w hotelach cztero-, pięcio- i trzygwiazdkowych. Najczęściej wprawdzie w trzygwiazdkowych, jednak i tam wykupują opcję all-inclusive.

Spada sprzedaż komputerów w Polsce. Tylko niektórzy producenci na plusie

CEO Magazyn Polska

Polski rynek komputerów osobistych w IV kwartale skurczył się o 10 proc. – wynika z danych firmy IDC. Spada zarówno sprzedaż komputerów stacjonarnych (o 2 proc.), jak i notebooków (o 15 proc.). Liderem na rynku jest Lenovo, które – mimo tendencji spadkowych na rynku – odnotowało w tym czasie 35-proc. wzrost. Spółka zapowiada dynamiczny rozwój również w segmencie tabletów i smartfonów. 

Na koniec 2013 roku Lenovo osiągnęło w globalnym rynku PC udział na poziomie 18,5 proc., co oznacza wzrost o 2,4 pkt proc. rok do roku. Na zwiększenie udziału wpłynęły bardzo dobre wyniki sprzedaży w regionach EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka), Azji i Pacyfiku oraz Chin. Dostawy komputerów w ostatnim kwartale roku wyniosły 15,3 mln sztuk.

 – W Polsce w ostatnim kwartale mieliśmy ponad 21 proc. udziału rynkowego i bardzo dynamiczny wzrost jako największy dostawca komputerów osobistych na polski rynek – urośliśmy o ponad 35 proc. na rynku, który skurczył się o 10 proc. – mówi Andrzej Sowiński, dyrektor generalny Lenovo Polska.

Lenovo coraz mocniej chce się rozwijać również w innych segmentach. Zajmuje już drugą pozycję na światowym rynku tabletów i trzecią na szerszym rynku urządzeń łączących się z internetem (PC, tablety i smartfony). W ostatnim kwartale ujętym w sprawozdaniach firma dostarczyła więcej urządzeń mobilnych (17,3 mln) niż komputerów stacjonarnych (15,3 mln).

Ten rok – zgodnie z zapowiedziami firmy – ma również stać pod znakiem rozszerzania oferty w nowych obszarach.

 – Będziemy kładli bardzo duży nacisk na rozwój kategorii all-in-one, ze szczególnym uwzględnieniem urządzeń wyposażonych w ekrany dotykowe. Również będziemy oferować urządzenia konwertowalne, urządzenia hybrydowe, łączące w sobie cechy klasycznego peceta czy notebooka i elementy bardziej mobilnego urządzenia, zbliżonego do tabletu – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Sowiński.

Przy tworzeniu nowej oferty duże znaczenia mają ostatnie przejęcia. Dzięki planowanej akwizycji Motorola Mobile (transakcja czeka na zatwierdzenie przez odpowiednie urzędy) Lenovo poszerzy portfolio sprzedawanych smartfonów. W ostatnim kwartale roku 2013 firma była czwartym pod względem wielkości dostawcą smartfonów – z udziałem w rynku na poziomie 4,8 proc. Dostawy wzrosły o blisko 50 proc. w ujęciu rocznym, głównie dzięki wprowadzaniu urządzeń na nowe rynki.

 – Będziemy mogli zaoferować urządzenia naszej produkcji, z którymi planowaliśmy wejść na rynek, ale i smartfony Motorola – zapowiada Andrzej Sowiński. – Patenty, które pozyskuje firma, przejmując Motorola Mobile, będą wykorzystywane do unowocześnienia i ulepszenia produktów naszej własnej marki. Myślę, że taki ruch będzie z korzyścią dla wszystkich na rynku, zarówno dla odbiorców indywidualnych końcowych, jak i dla całego kanału, ponieważ poprawi się konkurencyjność rynku.

Cena zakupu to blisko 3 mld dolarów. Poprzez planowane przejęcie Motoroli Lenovo wejdzie na rynek Europy Zachodniej i zapewni sobie znaczącą obecność na rynkach Ameryki Północnej i Łacińskiej.

W tym roku Lenovo Polska chce ruszyć również z ofertą enterprise, skierowaną do przedsiębiorców. Wszystko to dzięki planowanemu przejęciu działu serwerów x86 od IBM. Ta transakcja również czeka na zatwierdzenie przez regulatorów prawnych.

 – Wejdziemy w tę ofertę na bazie tego, co już mamy w naszym portfolio, a więc urządzeń storage’owych [do przechowywania danych – red.], które są kontynuacją dawnej firmy Iomega. Plus oferta serwerowa związana z akwizycją działu serwerów x86 firmy IBM – wylicza Sowiński. – Do tej pory firma nie oferowała takich rozwiązań swoim partnerom i klientom. Dzięki tej akwizycji będziemy mogli poszerzyć portfolio naszych produktów i poprawić naszą pozycję rynkową.

Avon będzie rozwijać sprzedaż online. Zamierza też nadal inwestować w sprzedaż bezpośrednią

CEO Magazyn Polska

Avon zamierza rozwijać sprzedaż w internecie. Ma to być dodatkowy kanał wobec tradycyjnego, czyli sprzedaży bezpośredniej, która – jak zapewnia dyrektor generalna Avon Cosmetics Polska – dobrze sobie radzi i w dalszym ciągu wpływy z niej będą rosnąć. Producent kosmetyków zapowiada ponadto intensyfikację akcji marketingowych i reklamowych oraz częste zmiany w ofercie produktowej.

Główną siłą Avon w Polsce jest największa w porównaniu do konkurencji sieć konsultantek prowadzących sprzedaż bezpośrednią kosmetyków. W kolejnych latach firma planuje inwestować w jej dalszy rozwój. Zdaniem Oksany Zharkovej ten kanał dystrybucji ma w Polsce duży potencjał. 

W ubiegłym roku sprzedaż Avon rosła szybciej niż cały rynek kosmetyczny. Aby utrzymać swoją przewagę, firma zamierza równolegle rozwijać uruchomioną w ubiegłym roku platformę internetową, która umożliwia zakup kosmetyków online, ale jest elementem łańcucha sprzedaży bezpośredniej.

 – Plany sprowadzają się do inwestowania, rozwoju i wzrostu. Mam nadzieję, że z czasem nasza sieć konsultantek oraz klientów będzie rosła – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Oksana Zharkova, dyrektor generalny Avon Cosmetics Polska. – Mówiąc o naszych głównych inicjatywach i działaniach, mam na myśli to, że będziemy rozwijać zdecydowanie naszą obecność w sieci. Większość firm stara się wdrożyć internet do swojego modelu biznesowego, ponieważ dziś trudno jest rozwijać się bez tego kluczowego elementu. To naturalny dla nas etap rozwoju biznesu, jednak pozostajemy jednocześnie przy kanale sprzedaży bezpośredniej – wyjaśnia.

Firma kosmetyczna zapowiada intensyfikację swoich akcji marketingowych i reklamowych. 

 – Takie dni jak walentynki czy Dzień Kobiet są okazją, by pomóc naszym klientom w kupieniu upominków dla bliskich im osób. W tym celu opracowujemy wyjątkowe oferty bogate w nowe produkty w atrakcyjnych cenach – mówi dyrektor generalna Avon Cosmetics Polska.

Podobnie jak w poprzednich latach Avon stawia również na nowości produktowe. Co roku na rynku pojawia się ok. 1500 premierowych kosmetyków i na ten rok plan jest równie ambitny.

 – To dopiero początek roku, trudno więc mówić o nowych trendach. Na razie wszystkie kategorie cieszą się popularnością wśród naszych klientów, ze szczególnym uwzględnieniem kategorii zapachowej – podkreśla Zharkova.

Polska jest strategicznym rynkiem dla firmy, dlatego też między innymi inwestuje mocno w infrastrukturę. W 1997 roku Avon wybudował fabrykę w Garwolinie, z której produkty trafiają na 60 rynków świata. Firma kosmetyczna ma również w Polsce Centrum Usług Finansowych, odpowiedzialne za obsługę procesów finansowo-księgowych w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA).

W Polsce powstaje właśnie 40 nowych centrów handlowych

CEO Magazyn Polska

W Polsce w budowie jest ok. 40 centrów handlowych, co oznacza dodatkowe 900 tys. metrów kwadratowych powierzchni najmu. W niektórych miastach nie ma już miejsca na nowe obiekty tego typu, niewykluczone jednak, że mimo to będą tam powstawać. Szczególnie, że centra handlowe zmieniają swoją specyfikę i coraz częściej stawiają na specjalizacje – np. proponują szerszą ofertę leczniczą dla osób starszych lub rozrywkową dla dzieci oraz dorosłych.

Według danych Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH) w kraju działają 404 centra handlowe, wynajmujące blisko 9,5 mln metrów kwadratowych powierzchni handlowej i usługowej. 180 centrów znajduje się w ośmiu największych miastach w Polsce. 

 – Zgodnie z naszymi szacunkami w budowie znajduje się około 40 obiektów, przy czym 11 powstaje w największych ośmiu aglomeracjach. To blisko jedna trzecia powierzchni centrów przewidzianych do oddania. W sumie powstanie dodatkowe 900 tysięcy metrów kwadratowych – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Radosław Knap, wicedyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W wielu starszych obiektach trwają przebudowy i modernizacje, tak, by po zmianach były lepiej dostosowane do potrzeb rynku i by spełniały oczekiwania klientów. Zmiany na rynku centrów handlowych wiążą się ze zmianami demograficznymi i zmianą podejścia konsumentów.

 – Centra będą bardziej specjalistyczne, ze zróżnicowaną ofertą kierowaną do którejś z grup społecznych. Na przykład będą ukierunkowane bardziej na osoby starsze, z szerszą ofertą leczniczą i farmaceutyczną, albo pojawi się więcej projektów rozrywkowych, m.in. oferta kinowa czy propozycje rozrywki dla dzieci – tłumaczy Radosław Knap.

Wciąż dominującą branżą w wynajmowanych powierzchniach jest moda i odzież. Knap szacuje, że to ok. 30 proc. najemców, nie licząc sklepów z galanterią skórzaną czy akcesoriami. Z roku na rok w miksie najemców pojawia się coraz więcej firm usługowych, gastronomicznych (tzw. food courty)  i związanych z rozrywką.

Zmiana specyfiki powstających centrów powoduje, że trudno szacować, ile takich obiektów może jeszcze powstać i w których miastach.

 – W centrach średniej wielkości obiektów o powierzchni najmu około 30 tysięcy metrów kwadratowych liczba odwiedzających waha się między 400 a 500 tysięcy osób rocznie – informuje wicedyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Wskazuje też, że w przypadku większych obiektów, rzędu 70 tysięcy metrów kwadratowych, liczba odwiedzających przekracza nawet kilkanaście milionów rocznie. Decyduje o tym jednak nie tylko wielkość centrum handlowego, lecz także jego lokalizacja i popularność.

Region, miasto i dzielnica, w jakiej znajduje się dane centrum handlowe, determinują również stawki czynszu za wynajem. Inne stawki obowiązują w centrach miast, inne na terenach podmiejskich i pozamiejskich. Ważna jest też konkurencyjność – ile obiektów jest w mieście, jaka jest siła nabywcza i nasycenie oraz zróżnicowanie oferty handlowej.

 – Najwyższe czynsze za lokal o powierzchni 100-150 metrów kwadratowych w Warszawie dochodzą nawet do 100 euro za metr kwadratowy. W pozostałych miastach mogą one wynosić 30-40 euro. Im mniejsze miasto, tym liczba centrów jest mniejsza i czynsze są niższe – podsumowuje Radosław Knap. 

Spada fizyczna sprzedaż gier komputerowych. O kilkaset procent rośnie ich cyfrowa dystrybucja

CEO Magazyn Polska

Rynek gier komputerowych w Polsce dynamicznie się rozwija. I to mimo spadku sprzedaży fizycznej gier i konsoli. Coraz większą popularnością cieszy się dystrybucja cyfrowa, a więc zakupy gier bez płyty i pudełka, bezpośrednio na komputer. W ubiegłym roku wzrosła o kilkaset procent.

 Według oficjalnych danych rynek gier w tym roku nieco się skurczył, jednak naszym zdaniem nie dają one pełnego obrazu sytuacji, bo dane te monitorują jedynie rynek fizyczny, a nie uwzględniają rynku cyfrowej dystrybucji, która wzrosła nawet o kilkaset procent w ostatnim roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Ogrodnik, redaktor naczelny gram.pl – portalu i sklepu poświęconego grom. – Według naszych szacunków rynek wzrósł właśnie dzięki cyfrowej dystrybucji.

Fizyczny rynek gier obejmuje gry pudełkowe oraz konsole. Przy statystykach nie uwzględnia się sprzętu komputerowego ani sprzedaży cyfrowej.

 – Rynek w takim ujęciu jest wart 700-800 mln w skali roku – mówi Ogrodnik. – Nie ma tu cyfrowej dystrybucji, która pewnie dorzuciłaby jeszcze kilkadziesiąt milionów złotych. W całym rynku gier zmieniają się proporcje w stronę cyfrowej dystrybucji, która zdobywa coraz większą część tego tortu.

Cyfrowa dystrybucja oznacza sprzedaż gier bez płyt i pudełka. W jej ramach sklep internetowy przekazuje towar drogą elektroniczną, bezpośrednio do klienta. To również są mikrotranskacje z gier, zakupy różnych dodatków cyfrowych drogą elektroniczną. Jak podkreśla Ogrodnik, choć w przeważają wciąż gry pudełkowe, to niektóre tytuły sprzedają się lepiej cyfrowo.

 – W tym roku „kilerem” będzie na pewno „Wiedźmin 3”. To bezdyskusyjnie będzie najlepiej sprzedająca się gra w Polsce w tym roku. Również dodatek do „Diablo” będzie mocny, oczywiście „Fifa” i stare gry, które zawsze się sprzedają, czyli „Simsy”, „Assassin’s Creed” również w tym roku będą rządzić – wymienia Krzysztof Ogrodnik. – Polacy ogólnie lubią gry, w których trzeba trochę pomyśleć. Nawet jeśli to są strzelanki, to z wydźwiękiem taktycznym. Lubią też historyczne tło, jak  na przykład w „World of Tanks”.

Choć polski rynek gier rośnie dynamicznie, nadal jest on stosunkowo słabo rozwinięty. Według raportu firmy badawczej Newzoo, specjalizującej się w badaniach rynku gier, w 2013 r. w Polsce było 13,4 mln graczy. Jedynie 6 na 15 z nich ma pracę na pełny etat. Za gry płaciło 52 proc. polskich graczy, a kwoty, jakie przeznaczali na ten cel były stosunkowo niewielkie. Najbardziej popularnym narzędziem służącym do grania jest w Polsce pecet.

Gram.pl zamierza nadal rozwijać cyfrową dystrybucję gier, nie tylko dla klientów indywidualnych, lecz także biznesowych. Chce również poszerzać ofertę dotyczącą sprzętu dla graczy – od kart graficznych i innych akcesoriów, poprzez konsole i pecety, aż do telewizorów.  

 – Będziemy również rozwijać portal, idąc jeszcze bardziej w stronę serwisu społecznościowego – zapowiada Ogrodnik.

W tym roku podatek od nieruchomości będzie minimalnie wyższy

CEO Magazyn Polska

Do 1 marca każdy właściciel domu lub mieszkania powinien dostać z urzędu miasta lub gminy informację o wysokości podatku od nieruchomości, a do 15 marca – zapłacić pierwszą jego ratę. W tym roku niska inflacja spowodowała, że stawki wzrosły minimalnie.

Konstrukcja podatku zakłada dwustopniowe obliczanie stawek. Zgodnie z ustawą pojawiają się stawki maksymalne, natomiast na terenie każdej gminy obowiązują stawki, które przyjmuje dana gmina.

 – W praktyce oczywiście te stawki oscylują w granicach maksymalnych. Trudno się dziwić – taki jest interes gminy – tłumaczy Mariusz Unisk, dyrektor generalny ds. doradztwa podatkowego w Instytucie Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

Stawki rosną systematycznie w zależności od poziomu inflacji. Za 1 m2 mieszkania w 2014 roku maksymalna stawka to 0,74 zł. Natomiast rozliczenia stawek zależą od statusu podatkowego, czyli od tego kto jest jakim podatnikiem.

 – Podatek od nieruchomości jest świadczeniem publiczno-prawnym, które każdy właściciel nieruchomości, budynku, lokalu, gruntu, jest zobowiązany ponieść. Osoby fizyczne płacą podatek na podstawie otrzymanych z gminy decyzji. Osoby prawne, jednostki organizacyjne, spółki, fundacje, stowarzyszenia płacą ten podatek na podstawie samodzielnie składanych rok do roku deklaracji – informuje Mariusz Unisk.

To podatek płacony do samorządu lokalnego w odróżnieniu od takich podatków jak dochodowy czy VAT odprowadzanych do urzędu skarbowego.

Podatek od nieruchomości płaci osoba fizyczna, osoba prawna, która jest właścicielem gruntu budynku, budowli, ewentualnie użytkownikiem wieczystym. W wyjątkowych sytuacjach także każdy posiadacz na podstawie umowy najmu lub dzierżawy.

 – Ale to dotyczy wyjątkowych sytuacji, w których jesteśmy najemcą czy dzierżawcą gruntów czy budynków komunalnych albo państwowych – wyjaśnia Unisk.

Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych zawiera wiele zwolnień z tego podatku, ale dotyczą one niewielkiej grupy właścicieli i dzierżawców.

 – W praktyce zwolnienia dotyczą takich obszarów, jak grunty użyteczności publicznej w rodzaju lotnisk, budowli kolejowych czy altanek w ogródkach działkowych do pewnego metrażu – tłumaczy przedstawiciel ISP Modzelewski i Wspólnicy.

Dodatkowo każda gmina może decydować samodzielnie, jaki będzie ich zakres zwolnień z tego podatku.

Pokolenie Y stawia na innowacyjność, odrzuca tradycyjny model organizacji firmy

Pracownicy wywodzący się z pokolenia Y (urodzeni w 1983 roku i później) mają wysokie oczekiwania wobec miejsca zatrudnienia. Dla 70 proc. z nich tym, co decyduje o atrakcyjności miejsca pracy jest mniej sformalizowany, a bardziej samodzielny i niezależny styl pracy, który umożliwiają m.in.: nowoczesne technologie. Jak wynika z trzeciej edycji badania „The Millennial Survey 2014”, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte w 26 krajach świata, pokolenie Y zwraca coraz baczniejszą uwagę na stopień innowacyjności przyszłego pracodawcy, społeczną odpowiedzialność prowadzonego przez niego biznesu oraz oczekuje, że ich firmy w większym niż dotychczas stopniu zaangażują się w rozwiązywanie ważnych problemów, takich jak: bezrobocie, nierówność społeczna i gospodarcza, walka ze skutkami zmian klimatycznych.

Przedstawiciele pokolenia Y, którzy wkraczają obecnie w szeregi kadry kierowniczej, w 2025 roku będą stanowić aż 75 proc. aktywnej zawodowo części społeczeństwa. Ich wpływ na kształt biznesu będzie systematycznie wzrastał. Już teraz pokolenie Y przejmuje coraz większą odpowiedzialność w firmach, zajmując stopniowo miejsce odchodzących na emeryturę reprezentantów pokolenia powojennego (z tzw. generacji Baby Boomers). Ta przemiana pokoleniowa dla wielu przedsiębiorstw, chcących zatrudnić i utrzymać wykwalifikowanych pracowników, będzie wiązała się z potrzebą znaczących zmian. Firmy będą musiały wyjść naprzeciw oczekiwaniom pokolenia Y, które w zdecydowanej większości wybiera zawodową niezależność i odrzuca tradycyjny model organizacji firmy. Zjawisko to widoczne jest szczególnie na rynkach wschodzących, gdzie takiej odpowiedzi udzieliło aż 82 proc. badanych. W krajach rozwiniętych była to nieco więcej niż połowa respondentów.

Podobnie jak w poprzedniej edycji badania, przedstawiciele generacji Y stawiają na innowacje. Aż ponad trzy czwarte z nich wyraża pogląd, że innowacyjność jest ważnym argumentem, którym kierują się przy wyborze pracodawcy. Jest to widoczne szczególnie na rynkach wschodzących, jak Chiny czy Indie, gdzie ten wskaźnik sięga nawet 90 proc. „W świetle tych wyników niepokojącym jest, że w tak znacznej przewadze uczestnicy badania negatywnie oceniają obecnych pracodawców pod kątem ich zdolności do motywowania i stymulowania innowacyjnego myślenia. Zapytani o najpoważniejsze przeszkody hamujące ten proces badani wymienili postawę kierownictwa (63 proc.), struktury i procedury operacyjne (61 proc.), kwalifikacje i postawy pracowników oraz brak różnorodności (39 proc)”– mówi Magdalena Burnat-Mikosz, Partner, Lider działu R&D and Government Incentives w Europie Środkowej, Deloitte.„Jednocześnie, to właśnie w biznesie młodzi ludzie widzą źródło innowacyjnych rozwiązań (takiego wyboru dokonało 44 proc. respondentów). Wśród miejsc, wskazywanych jako źródło innowacyjnych rozwiązań, badani wymienili również uczelnie wyższe i ośrodki akademickie (23 proc.) oraz rządy (22 proc.)”, dodaje Magdalena Burnat-Mikosz.

Dzisiejsi dwudziesto- i trzydziestolatkowie są świadomymi członkami swoich społeczności. Choć większość z nich (74 proc.) jest zdania, że działalność gospodarcza pozytywnie wpływa na społeczeństwo, ponieważ tworzy miejsca pracy (46 proc.) i podnosi stopę życiową (71 proc.), to jednocześnie przedstawiciele tego pokolenia oceniają, że biznes może znacznie bardziej przyczynić się do rozwiązania problemów społecznych w najbardziej newralgicznych obszarach: racjonalnym gospodarowaniu zasobami naturalnymi (56 proc.), walce ze skutkami zmian klimatycznych (55 proc.) i wyrównywaniu nierówności ekonomicznych (48 proc.). Dziewięciu na dziesięciu badanych jest zdania, że biznes powinien skuteczniej walczyć z bezrobociem, a trzy czwarte wyraziło opinię, że przedsiębiorcy powinni dążyć do zniwelowania znaczących różnic w dochodach. Ponadto połowa respondentów chce pracować w firmach, które przestrzegają określonych standardów etycznych. „Młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że biznes nie jest w stanie rozwiązać wszystkich problemów samodzielnie. Oczekują raczej współpracy pomiędzy przedsiębiorcami, rządem a organizacjami pozarządowymi. Zdaniem ankietowanych to władze państwowe mają największe możliwości w zakresie rozwiązywania podstawowych problemów społecznych, ale zdecydowana większość tego nie robi” – zauważa Małgorzata Wnęk-Kolaska, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu, Deloitte.

Niemal połowa badanych jest zdania, że działalność rządów ma negatywny wpływ na obszary stanowiące największe wyzwania: bezrobocie (47 proc.), niedobory zasobów naturalnych (43 proc.) i nierówności ekonomiczne (56 proc.). Jeżeli chodzi o biznes, to w opinii ankietowanych jego wpływ jest negatywny w zakresie takich problemów jak: niedobory zasobów naturalnych (28 proc.), skutki zmian klimatycznych (25 proc.) oraz różnice w dochodach (18 proc.). Za to jego pozytywny wpływ respondenci dostrzegają w obszarze edukacji (38 proc.), stabilności gospodarek narodowych (27 proc.) i niwelowaniu bezrobocia (12 proc.).

Zdaniem respondentów sukces działalności firmy powinno mierzyć się nie tylko wynikami finansowymi, ale również tym, w jakim zakresie wpływa ona na poprawę jakości życia społeczeństwa. Zdaniem pokolenia Y powinien to być jeden z podstawowych celów działania przedsiębiorstwa. Młodzi ludzie interesują się działalnością charytatywną i udziałem w „życiu publicznym”. Aż 63 proc. badanych zadeklarowało, że przekazuje pieniądze na cele charytatywne, 43 proc. działa w wolontariacie lub organizacjach społecznych, a 52 proc. podpisuje różnego rodzaju petycje.

Przedstawiciele pokolenia Y uważają, że w biznesie za mało wagi przywiązuje się do rozwijania umiejętności przywódczych oraz, że firmy powinny bardziej dbać o swoją przyszłą kadrę kierowniczą, która nie ma zamiaru biernie czekać, aż zwolnią się dla niej stanowiska. Zdaniem 50 proc. badanych pracodawcy mogliby więcej inwestować w proces kształcenia przyszłych liderów. Ponad jedna czwarta deklaruje ponadto chęć otrzymania szansy wykazania się swoimi umiejętnościami przywódczymi.

„Aby przyciągnąć i utrzymać młodych pracowników firmy muszą wyjść naprzeciw ich potrzebom. Kluczowym jest zrozumienie wizji świata, jaką ma pokolenie Y i umiejętność komunikowania się z nim jego językiem. To jest warunek zatrzymania najlepszych specjalistów i zdobycia przewagi konkurencyjnej. Badanie pokazało wyraźnie, że dzisiejsi dwudziesto- i trzydziestolatkowie są gotowi na zmianę pokoleniową w biznesie. Chcą samodzielnie pracować, przyjąć na siebie odpowiedzialność i mieć wpływ na rozwój gospodarczy i społeczny” – podsumowuje Małgorzata Wnęk-Kolaska

Pełna wersja raportu znajduje się na stronie www.deloitte.com/MillennialSurvey.

Strategia, zarządzanie i zespół. 6 rzeczy o których zapominają przedsiębiorcy

Pozyskanie kapitału na rozwój firmy to dopiero początek pracy nad wzrostem jej wartości. Każdym biznesem rządzą bowiem pewne reguły. Przedsiębiorstwa walczące o swoją pozycję na rynku oraz chcące się rozwijać powinny reguły te znać, ale też wyciągać wnioski z błędów innych i się tych błędów wystrzegać. Rozwijając spółkę nie należy zapominać o pokorze i ciężkiej pracy również nad samym sobą.

Jakie błędy popełniane są przez zarządzających przedsiębiorstwami? Specjaliści WSI Capital, jako najczęstsze wskazują brak planu działania oraz niewłaściwą organizację pracy zespołu.

– Brak strategii to brak kierunku, w którym chcemy żeby rozwijała się firma. Nie mając takiego drogowskazu łatwo zgubić drogę. A firma to ludzie, których należy odpowiednio poprowadzić, co jest zadaniem zarządzających. Ponadto w firmach dużą wagę przykłada się do komunikacji z otoczeniem i klientami, wciąż jednak zaniedbuje się komunikację we własnym zespole. A nieumiejętne zarządzanie i motywowanie zespołu nawet składającego się z najlepszych specjalistów może przyczyniać się do znacznego zmniejszenia jakości pracy. W efekcie firma staje się mniej wydajna i mniej konkurencyjna – tłumaczy Krzysztof Wiśniewski, Partner WSI Capital.

Kolejne, choć równie istotne problemy przedsiębiorców to brak dostatecznej wiedzy nt. branży, w której działają, jak i monitorowania działań konkurencji, czy nieumiejętność optymalizowania kosztów. Często bagatelizowane są kwestie dopilnowania formalności prawno-podatkowych. Firmy zapominają również o podnoszeniu twardych i miękkich kompetencji swoich pracowników. Warto pamiętać również żeby nie palić za sobą mostów. Dbałość o dobre relacje z byłymi kontrahentami i pracownikami mogą bowiem zaprocentować w przyszłości.

Mając wieloletnie doświadczenie w rozwijaniu przedsiębiorstw i ich wartości łatwo zauważyć powtarzające się schematy działań, które stanowią znaczne utrudnienia dla firm w realizowaniu ich celów i założeń strategicznych. Z mojej obecnej perspektywy, mógłbym powiedzieć, że są to błędy oczywiste. Z obserwacji wynika jednak, że są to błędy częste. Szczególnie zauważalne w młodych przedsiębiorstwach, czy popełniane przez zarządy w trakcie intensywnych zmian. A unikając ich możemy tylko zyskać – dodaje Krzysztof Wiśniewski.

WSI Capital to podmiot zarządzający funduszami Venture Capital/Private Equity, specjalizujący się w inwestycjach kapitałowych na rynku publicznym i niepublicznym. W ramach funduszy inwestycyjnych kapitał lokowany jest w spółki na różnych etapach rozwoju, z naciskiem na projekty, które cechuje biznesowa dojrzałość i udokumentowana historia rynkowa.

Misją WSI Capital jest budowanie sprawnie funkcjonującego podmiotu inwestycyjnego, który dzięki umiejętnemu wykorzystaniu wiedzy, doświadczenia, kontaktów biznesowych oraz wytrwałej pracy, jest źródłem wysokojakościowych przedsięwzięć biznesowych i projektów inwestycyjnych o najwyższym potencjale wzrostu.

WSI Capital zostało zbudowane na fundamentach wieloletnich doświadczeń i sukcesów biznesowych. Historia sięga 1998 roku i założonej oraz rozwijanej z sukcesem przez obecnych partnerów WSI Capital firmy kurierskiej Siódemka.

Najbardziej znaczące sukcesy inwestycyjne partnerów WSI Capital, jak Siódemka, Grupa PTWP, czy Nicolas Entertainment Group potwierdzają słuszność przyjętych kierunków myślenia i metod działania, które także w WSI Capital znajdują swoje zastosowanie.

W 2012 roku spółka powołała WSI Capital Venture Fund I z kapitalizacją 40 mln PLN. Za pośrednictwem funduszu zainwestowano do tej pory w takie spółki jak: Numed, OS3 Group, Sports Hospitallity, Hello Coffee, ANT, D35.
Więcej informacji na stronie www.wsicapital.pl

Poczta Polska: rewolucja w ubezpieczeniach. Polisę można kupić u listonosza i w placówce

Trwa ubezpieczeniowa ofensywa Poczty Polskiej. W ofercie są ubezpieczenia komunikacyjne i majątkowe, ale operator już pracuje nad wprowadzeniem kolejnych: ubezpieczeń rolnych i turystycznych. W drugiej połowie roku ma ruszyć sprzedaż polis na życie. Ubezpieczenia można kupić w większości placówek poczty lub u listonoszy – sieć dystrybucji jest stopniowo poszerzana, a listonosze są wyposażani w smartfony ze specjalną aplikacją, która ułatwia zawieranie transakcji.

 Rozwój oferty w zakresie usług finansowych i ubezpieczeń jest celem strategicznym Poczty Polskiej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aleksandra Widziewicz, prezes zarządu Pocztowego Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych. – W tej chwili oferujemy pełny pakiet komunikacyjny, na który składa się OC posiadacza pojazdu, autocasco, ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków oraz assistance. Ponadto w placówkach pocztowych można nabyć ubezpieczenia domów i mieszkań.

Poczta przygotowuje się do sprzedaży ubezpieczeń rolnych i turystycznych. Trwają także prace nad wprowadzeniem ubezpieczeń na życie. Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie SA będzie je prawdopodobnie sprzedawać jeszcze w tym roku. W tej sprawie toczą się obecnie rozmowy z dwoma partnerami biznesowymi. Dostępne mają być ubezpieczenia ochronne, bancassurance (ubezpieczenia na życie od kredytów i pożyczek oraz dołączane do rachunków bankowych), a także polisy grupowe dla pracowników Grupy Poczty Polskiej.

 – Strategia rozwoju usług finansowych, w szczególności ubezpieczeń, była budowana w oparciu o doświadczenia innych krajów europejskich. Te doświadczenia są bardzo dobre, zarówno w zakresie oferty ubezpieczeń majątkowych, jak i ubezpieczeń życiowych. Poczta włoska uzyskuje ponad 50 proc. swoich przychodów właśnie z ubezpieczeń, w szczególności ubezpieczeń życiowych. Dlatego też oferta Poczty Polskiej w perspektywie tego roku zostanie uzupełniona również o ubezpieczenia życiowe – mówi prezes zarządu Pocztowego Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych.

Klienci mają możliwość zakupu Ubezpieczenia Pocztowego w 640 specjalnych pocztowych strefach finansowych lub w zwykłych placówkach poczty na terenie całego kraju – od niemal 6 tysięcy sprzedawców. W ciągu tego roku ich liczba ma wzrosnąć do 10 tysięcy.

 – Są to osoby przeszkolone gruntownie ze wszystkich produktów, które oferują. Ta sieć była budowana przez ostatnie dwa lata i dalej będzie rozbudowywana tak, żeby nasz klient mógł docelowo kupić ubezpieczenie na każdej poczcie – podkreśla Aleksandra Widziewicz.

Umowę ubezpieczenia można zawrzeć także podczas wizyty listonosza. Poczta pracuje nad usprawnieniem tego typu transakcji i wyposaża listonoszy w smartfony z aplikacją, która przyspieszy i uprości sprzedaż polis, na razie OC i NNW. W ramach projektu pilotażowego w takie urządzenia wyposażono 100 listonoszy, a do końca lutego dostanie je kolejnych 400 osób.

 – Zawarcie transakcji poza placówką pocztową, przy pomocy smartfona jest możliwe i bardzo dogodne, gdyż wycena takiego ubezpieczenia, określenie składki ubezpieczeniowej, jak również zawarcie samej transakcji następuje w ciągu paru minut – zapewnia Aleksandra Widziewicz. – Początkowo wyposażamy w smartfony tych, którzy zawierają najwięcej umów ubezpieczenia. Jednak z czasem będziemy rozszerzać listę tych osób.

Poczta stawia na dostępność produktów ubezpieczeniowych, również cenową, i dotarcie do szerokiego grona klientów, zwłaszcza tych z mniejszych miejscowości, w których brakuje prostej, zaspokajającej podstawowe potrzeby oferty ubezpieczeniowej i bankowej.

 – Oczywiście bardziej koncentrujemy się na terenach mniejszych miast, na terenach wiejskich. Poczta Polska może proponować swoją ofertę tam, gdzie inni ubezpieczyciele z nią nie docierają. Natomiast ona jest oczywiście dostępna również w dużych miastach – mówi Aleksandra Widziewicz.

Poczta Polska sprzedaje ubezpieczenia pod marką Ubezpieczenia Pocztowe. Są to ubezpieczenia komunikacyjne – OC, autocasco, assistance i NNW oraz inne ubezpieczenia majątkowe. W zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych, należące w całości do Poczty Polskiej,  skonstruowało ofertę we współpracy z partnerem – MTU Moim Towarzystwem Ubezpieczeń SA z grupy Ergo Hestia.