Polski rynek budownictwa kolejowego w 2014 r. wart 5 mld zł

W 2014 r. wartość rynku budownictwa kolejowego wzrośnie o ok. jedną trzecią i wyniesie 5,1 mld zł. W nowej perspektywie unijnej sektor kolejowy do wykorzystania będzie miał ponad 10 mld €, a w puli planowanych inwestycji większego znaczenia nabiorą budowy nowych linii kolejowych, wyceniane na 15 mld zł. Jednakże nie wszystkie z nowych połączeń kolejowych ostatecznie trafią do fazy realizacji.

Jak wynika z raportu „Budownictwo kolejowe w Polsce 2014 – Prognozy na lata 2014-2019” przygotowanego przez firmę badawczą PMR, po niespełnionych zapowiedziach kolejowego przyspieszenia inwestycyjnego w latach minionych, w 2014 r. dynamika rynku budownictwa kolejowego wyraźnie przyspieszy, w efekcie czego wartość produkcji budowlanej z tytułu budowy dróg szynowych po raz pierwszy przekroczy wartość 5 mld zł. Wysokie przeroby rynek utrzyma także w 2015 r. na co wpłynie intensywne domykanie inwestycji współfinansowanych minionej perspektywy unijnej.

W związku z rozpoczętym budżetem unijnym na lata 2014-2020 polskie kolejnictwo może liczyć na dofinansowanie przekraczające 10 mld €. Duża część z tej puli trafi na stosunkowo mało-inwazyjne projekty rewitalizacyjne, jednak rządowa lista inwestycji wskazuje także na bardziej zaawansowane, finansowo i czasowo, projekty polegające na budowie nowych odcinków i łącznic kolejowych.

Największe szanse na realizację mają najkrótsze z nowych planowanych odcinków. Do 2020 roku Łódź ma realne szanse na wzbogacenie swojej podziemnej sieci połączeń o dodatkowe blisko 6 km. Rozbudowa stanowi kolejny element przyszłych Kolei Dużych Prędkości, a przy okazji stanowi element spinający łódzki węzeł kolejowy. Na początku lutego 2014 roku PLK ogłosiły przetarg na uzupełnienie studium wykonalności, które obejmuje także opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego.

Projektem o dużych szansach powodzenia jest także połączenie kolejowe pomiędzy Katowicami a portem lotniczym w Pyrzowicach. Przedsięwzięcie jest w trakcie projektowania, które z racji dofinansowania unijnego powinno zakończyć się najpóźniej z końcem 2015 roku.

Dokumentacja powstaje już także dla budowy łącznicy kolejowej w Krakowie, która ma zostać zaprojektowana przez firmy BBF i Safege. Firmy za niespełna 10 mln zł zobowiązały się do przygotowania dokumentacji przedprojektowej i projektowej oraz sporządzenie materiałów przetargowych niezbędnych do wyłonienia wykonawców robót budowlanych. Zakładany okres realizacji całej inwestycji planuje się na lata 2016-2020 a koszt budowy to ok. 1,7 mld zł.

Najnowszym projektem, który trafił na listę rządowego Dokumentu Implementacyjnego jest budowa nowej linii pomiędzy Łowiczem a Jaktorowem, która ma stanowić usprawnienie jednej z najbardziej eksploatowanych relacji z Warszawy w kierunku zachodniej części kraju. Projekt ma pochłonąć ok. 1,7 mld zł, jednakże póki co znajduje się w fazie koncepcyjnej i terminowe zrealizowanie go może przysporzyć trudności.

Kolejnym projektem, który pomimo kilkunastoletniej fazy planowania wciąż nie ruszył naprzód jest plan zbudowania szybszego połączenia kolejowego z Zakopanem. Trwa obecnie aktualizacja studium wykonalności dla tego ocenianego na 6 mld zł projektu. Co ważne, w odróżnieniu od połączenia Jaktorów-Łowicz sensowności tej inwestycji się nie neguje, a środowiska kolejowe chciałyby by projekt ten kontynuowano.

Większego poparcia ekonomicznego nie ma natomiast kolejny projekt na Mazowszu, tj. budowa ponad 70 km odcinka pomiędzy Modlinem a Płockiem. Inwestycja miałaby stanowić połączenie nowo otwartego portu lotniczego z zaledwie 100 tysięcznym miastem, co z ekonomicznego punktu widzenia przy założonym koszcie ok. 1,8 mld zł stanowi słaby argument.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. “Budownictwo kolejowe w Polsce 2014 – Prognozy na lata 2014-2019”.

57 proc. studentów obawia się wejścia na rynek pracy

57 proc. studentów obawia się wejścia na rynek pracy – wynika z badania przeprowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami. Jednocześnie, tylko 20 proc. z nich deklaruje, że w trakcie studiów zdobywa umiejętności praktyczne ułatwiające znalezienie zatrudnienia. W tym kontekście najlepiej wypadają staże i praktyki, w których skuteczność wierzy ponad 80 proc. respondentów – o ile są to programy wysokiej jakości.

Właśnie dlatego Stowarzyszenie rozpoczęło audyty programów staży i praktyk oferowanych przez firmy – by sprawdzić czy spełniają one standardy zawarte w Polskich Ramach Jakości Staży i Praktyk, czyli zbiorze norm określających zasady odbywania staży i praktyk wysokiej jakości. – Problemy ludzi młodych na rynku pracy wynikają z ich niewystarczającego przygotowania do rozpoczęcia kariery zawodowej, będącego efektem niskiego poziomu edukacji praktycznej, której istotnym aspektem są właśnie staże i praktyki. Dlatego rozpoczęliśmy weryfikacje programów staży i praktyk – by sprawdzić na ile przedsiębiorstwa stosują standardy jakościowe przy ich organizacji. Pierwsze procesy audytowe ruszyły ponad miesiąc temu, z powodzeniem przeszły je trzy organizacje: PZU, Nestlé i Siemens – komentuje Piotr Palikowski, prezes PSZK.

Podczas audytu Stowarzyszenie szczegółowo bada kolejne zawarte w Ramach obszary, z których powinien składać się staż wysokiej jakości, czyli m.in.: walor edukacyjny, umowa, wynagrodzenie, czy mentoring. Ważną częścią audytu są wywiady przeprowadzane zarówno z pracownikami działu personalnego, kadrą menedżerską, jak i praktykantami i stażystami. W przypadku zgodności ze standardami określonymi w kodeksie, PSZK przyznaje danemu programowi Znak Jakości, który dla studentów stanowi potwierdzenie standardów stażu czy praktyki. – Nasza inicjatywa wynika z faktu, że ponad 80 proc. przebadanych przez nas studentów wyraża chęć wzięcia udziału w stażu wysokiej jakości. To najlepszy dowód na to, że młodzi ludzie coraz bardziej świadomie kierują swoją ścieżką kariery i nie chcą tracić czasu na stażach o niskim walorze edukacyjnym, z których nie wyniosą nic poza pieczątką w indeksie – dodaje Palikowski. PSZK przeprowadziło wspomniane badanie dotyczące czynników istotnych przy ocenie jakości programów praktyk i staży na grupie ponad 1600 studentów z 40 uczelni w całej Polsce.

Pierwsze firmy, które pozytywnie przeszły proces weryfikacji to Nestlé, PZU oraz Siemens. Dlaczego organizacje chcą poddawać swoje praktyki i staże audytowi? Przyczyn jest kilka. – Uczestnictwo w rzetelnie zrealizowanym stażu czy praktyce może stanowić przepustkę do zatrudnienia, ponieważ pracodawca ma w czasie trwania stażu okazję do obserwowania i oceny predyspozycji stażysty jako potencjalnego, przyszłego pracownika – mówi Maciej Hassa, Kierownik Zespołu Marki Pracodawcy z PZU. Inny powód to chęć wyznaczania standardów w zakresie realizacji programów staży i praktyk. – Chcemy upowszechniać nasze zasady w zakresie przeprowadzania staży i praktyk, ponieważ wierzymy, że ma to wartość zarówno dla młodych ludzi wchodzących na rynek pracy, jak i dla pracodawców. Studenci i absolwenci zyskują wiedzę o tym, gdzie warto odbyć praktykę i staż oraz gdzie rozwiną swoje kompetencje. Pracodawcy natomiast mają szansę poznania potencjalnych kandydatów do pracy, mogą także świadomie kształtować swój wizerunek jako atrakcyjnego, wiarygodnego pracodawcy, dla którego jest ważne by traktować ludzi z szacunkiem – komentuje Wiesława Czarnecka – Stańczak, Dyrektor ds. Zarządzania Personelem z firmy Siemens. Zdaniem Marioli Raudo, Kierownika Działu Rekrutacji i HR Business Partnera z Nestlé Polska, weryfikacja jakości staży i praktyk jest receptą na zmniejszenie rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami pracodawców, a kompetencjami młodych. – Rzetelnie przygotowane oraz zorganizowane praktyki są skutecznym narzędziem edukacji praktycznej młodego pokolenia oraz dobrym sposobem na wyławianie talentów. Właśnie dlatego inwestujemy w program praktyk w Nestlé już od 15 lat – komentuje Raudo.

Więcej informacji na temat Programu Polskich Ram Jakości Staży i Praktyk oraz programów staży i praktyk, które otrzymały Znak Jakości można znaleźć na stronie www.stazeipraktyki.pl oraz na portalu Facebook.

Sprzedaż nowych samochodów osobowych: 2014 r. zaczął się dobrze i w Polsce i Europie

Pierwszy miesiąc 2014 r., europejski rynek samochodowy zakończył na 5,5% plusie – tak wynika z najnowszych danych ACEA, Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów. W styczniu Europejczycy kupili blisko 936 tys. nowych samochodów osobowych. W Polsce natomiast z salonów wyjechało o 11% osobówek więcej niż rok temu i wolumenowo jest to najlepszy miesięczny wynik od prawie dwóch lat. Zdaniem przedstawicieli Exact Systems, firmy kontrolującej części motoryzacyjne, za sprawą okienka derogacyjnego w lutym i marcu będziemy mieć do czynienia z jeszcze większym popytem na nowe samochody.

Styczeń to siódmy miesiąc z kolei, w którym w Polsce odnotowaliśmy wzrost rejestracji samochodów osobowych. Jednocześnie wypracowany wynik wolumenowy jest najlepszym od marca 2012 r. A wszystko to za sprawą krótkiego powrotu do kratek, dzięki któremu polskie firmy korzystają z możliwości odliczenia całego podatku VAT. Spodziewamy się, że w lutym i marcu, kiedy okienko derogacyjne będzie jeszcze obowiązywać, wyniki sprzedaży i rejestracji samochodów osobowych będą jeszcze lepsze. W styczniu wielu producentów dopiero przygotowywało specjalne oferty sprzedaży „kratek” i dopiero teraz będą w stanie na bardzo wysoki popyt odpowiedzieć odpowiednią podażą – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems, członek Polskiej Izby Motoryzacji.

W styczniu br. w Centralnej Ewidencji Pojazdów pojawiło się 29,18 tys. nowych samochodów osobowych (wliczając tzw. kratki), czyli o ponad 11% więcej niż w tym samym miesiącu 2013 r. Samych samochodów osobowych z homologacją ciężarową, czyli „kratek”, z polskich salonów osobowych wyjechało nieco ponad 2 tys.

Piąty miesiąc wzrostu w Unii Europejskiej

Również w Europie styczeń był piątym miesiącem z rzędu, w którym liczba rejestracji była wyższa niż przed rokiem. W pierwszym miesiącu 2014 r. Europejczycy kupili prawie 936 tys. aut osobowych, i choć jest to o 5,4% więcej niż w styczniu ubiegłego roku, to wolumenowo mamy jeden z najsłabszych wyników styczniowych w ciągu ostatniej dekady. Do głównych rynków, które w styczniu odnotowały wzrosty należą Niemcy (+7% r/r), Francja (+0,5% r/r), Włochy (+3% r/r) i Wielka Brytania (+7%). Mamy nowy rok i nowe dane, ale Wyspy Brytyjskie nadal pozostają fenomenem w skali europejskiej – od ponad dwudziestu miesięcy mogą chwalić się wzrostem rejestracji i w tym momencie trudno jest nam określić, jak długo ten trend będzie jeszcze trwał – mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems.

W Polsce numerem jeden Skoda, w Europie Volkswagen

Jak podaje PZPM, najchętniej kupowanym samochodem w styczniu br. w segmencie osobówek w Polsce była Skoda (ponad 4 tys. sprzedanych modeli), tuż za nią uplasowały się Volkswagen i Toyota. Polacy nadal najchętniej kupują Skodę Oktavię, a potem Toyotę Auris. Nieco inaczej prezentuje się europejska mapa producentów. W Europie najlepiej radzi sobie marka Volkswagen z ponad 122 tys. sprzedanymi autami – mówi Jacek Opala.

Co nas czeka w 2014 r.?

Wyniki rejestracji samochodów osobowych w Polsce po pierwszym miesiącu skłaniają mnie do optymistycznego przypuszczenia, że obecny rok dla naszej branży motoryzacyjnej będzie lepszy od minionego. Jeśli w lutym i marcu „kratki” ściągną do salonów jeszcze więcej klientów, liczba 310–320 tys. nowych rejestracji w tym roku, co da nam ok. 5-10% wzrost r/r, jest się moim zdaniem realna – ocenia Paweł Gos.

W materiale prasowym zostały wykorzystane dane ACEA, Głównego Urzędu Statystycznego, Centralnej Ewidencji Pojazdów, Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

***
Exact Systems Sp. z o.o. działa od 2004 r. i jest obecnie czołowym dostawcą rozwiązań
w zakresie kontroli jakości, czyli selekcji, naprawy i sortowania części, komponentów oraz wyrobów gotowych dla przedstawicieli branży motoryzacyjnej. Głównymi odbiorcami usług firmy są dostawcy
i poddostawcy dla przemysłu motoryzacyjnego oraz producenci samochodów. Klientami firmy są również zakłady zajmujące się produkcją wielkoseryjną z branży elektronicznej, AGD oraz kosmetycznej. Obecnie firma posiada swoje przedstawicielstwa w Polsce, Czechach, Niemczech, Słowacji, Turcji, Rosji, Rumunii i Wielkiej Brytanii.
Firma kładzie duży nacisk na jakość świadczonych usług oraz na rzetelność i stabilność we współpracy ze swoimi kontrahentami. Współpraca z Exact Systems pomaga osiągnąć najwyższe standardy jakości oraz wspiera organizację procesów produkcyjnych.
Więcej informacji o firmie dostępnych jest pod adresem: www.exactsystems.pl.

Decyzja UOKiK: kara 630 tys. zł dla Multimedia Polska

Opłacenie faktury nie oznacza automatycznej zgody konsumenta na przyjęcie nowej oferty. Jak ustalił Urząd, Multimedia Polska włączała dodatkowe usługi bez zgody konsumentów, jednostronnie zmieniając w ten sposób umowę. Prezes UOKiK nałożyła na spółkę karę ponad 630 tys. zł

Spółka Multimedia Polska (MP) z Gdyni jest dostawcą stacjonarnego Internetu i telewizji kablowej. Prezes UOKiK w lipcu 2013 r. wszczęła przeciwko niej postępowanie po przeanalizowaniu doniesień medialnych i zawiadomień od konsumentów.

Postępowanie wykazało, że MP w okresie od lipca do listopada 2012 r. wysyłała swoim abonentom ulotkę informującą o nowej ofercie „multiPower” — podwojenie prędkości Internetu, płatnej dodatkowo 4,99 zł brutto miesięcznie. Usługa była automatycznie uruchamiana u każdego abonenta na dwumiesięczny, bezpłatny okres testowy. Po tym czasie dostawca wysyłał klientom fakturę za usługi powiększoną o należność za dodatkowy, niezamawiany pakiet. Informowano na niej małym drukiem, że opłacenie całkowitej sumy będzie traktowane jako przyjęcie oferty. Konsumenci, którzy nie chcieli wykupić usługi, mieli przed dokonaniem płatności odjąć jej cenę od całkowitej kwoty. Dodatkowym utrudnieniem było umieszczenie na fakturze cen netto wraz z obowiązującą stawką VAT. Konsument musiał we własnym zakresie obliczyć cenę brutto niechcianej usługi, następnie odjąć ją od łącznej kwoty. Drugą z możliwości rezygnacji z oferty był kontakt z MP poprzez infolinię, stronę internetową lub w biurze obsługi klienta.

Promocyjna oferta została skierowana do niemal 200 tys. abonentów, a przyjęło ją 70 proc. z nich. Prezes UOKiK uznała, że MP stosując powyższą praktykę jednostronnie zmieniła umowy z klientami. W ocenie Urzędu, spółka powinna poinformować ich o nowej ofercie, a następnie oczekiwać na zgłoszenia. Multimedia Polska zaniechała zakwestionowanej praktyki w styczniu 2013 r., ale nie uniknęła kary finansowej w wysokości 637 850 zł. Decyzja nie jest ostateczna, przedsiębiorca odwołał się do sądu.

PKO Bank Polski nagrodzony za zmiany w HR

PKO Bank Polski zajmuje wysokie miejsca w rankingach najbardziej pożądanych pracodawców. W ubiegłym roku najistotniejszymi wyróżnieniami było: trzecie miejsce w Top 100 Ideal Employer w kategorii biznes i w rankingu „Jakość na bank 2013”, tytuł Solidny Pracodawca Dekady, pierwsze miejsce w konkursie Employer Branding Excellence Awards 2013 za kampanię wizerunkowo – rekrutacyjną „Jeden Bank. Wiele Pasji”. Do bogatego zestawienia posiadanych już wyróżnień dołączyła nagroda przyznana w trakcie konferencji Warszawskich Dni Rekrutacji.

J. Piechociński: na początku kwietnia pojedziemy do Iranu z konkretną ofertą współpracy

CEO Magazyn Polska

Przemysł rolno-spożywczy, przetwórczy, środków transportu i maszynowy – to niektóre branże, z którymi Polska chciałaby zaistnieć na irańskim rynku. Na początku kwietnia polska delegacja pojedzie do Iranu rozmawiać o perspektywach współpracy gospodarczej. Janusz Piechociński zapewnia, że polska strona przygotowuje konkretną ofertę współpracy. Ministerstwo Gospodarki zamierza w ten sposób wykorzystać złagodzenie międzynarodowych sankcji wobec Iranu. 

 – Na początku kwietnia biorę dużą grupę przedsiębiorców i jedziemy na spotkanie z ludźmi odpowiedzialnymi za irańską gospodarkę. Pojedziemy tam z bardzo konkretną ofertą – powiedział wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński podczas forum „Zmieniamy Polski Przemysł”.

Polacy zamierzają promować w Iranie produkty z szeroko pojętej branży rolniczej – w tym przemysłu rolno-spożywczego i przetwórstwa.

 – Ponadto będziemy promować nasze środki transportu i polski przemysł maszynowy – zapowiada wicepremier. – Uważam, że możemy też wejść w irański segment dóbr konsumpcyjnych  od sprzętu AGD po sektor audio/video.

Wizyta będzie poprzedzona podróżą do Iranu ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i wiceministra gospodarki Andrzeja Dychy. Piechociński zapowiada, że strona polska skonsultuje się także z przedstawicielami krajów mających większe doświadczenie w handlu w tym regionie.

 – Ściągamy ze wszystkich stron wszelkie informacje, konsultujemy się z innymi krajami z regionu, które mają większe doświadczenie i które są z nami zaprzyjaźnione. Chcielibyśmy, aby zdjęcie sankcji międzynarodowych z Iranu pozwoliło nam na szybkie odzyskanie utraconego rynku – mówi Piechociński. – Już w tej chwili bardzo wiele polskich produktów dociera do Iranu, ale dzieje się to poprzez kraje Zatoki Perskiej albo przez Azerbejdżan czy Gruzję.

W listopadzie przedstawiciele Iranu i tzw. Grupy 5+1 (złożonej ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Rosji, Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec) zawarli wstępne porozumienie w Genewie. Ugoda weszła w życie 20 stycznia br. W ramach jej realizacji Iran ograniczył swój program nuklearny, a społeczność międzynarodowa zniosła niektóre sankcje gospodarcze.

Polacy coraz chętniej zmieniają dostawcę energii elektrycznej

Tylko 40 proc. Polaków jest zadowolonych z usług dostawców energii elektrycznych – wynika z obserwacji firmy Accenture w Polsce. To oznacza, że pozostali mogą teraz lub w przyszłości rozważać zmianę dostawcy. Już teraz gotowość do zmiany jest większa niż kilka lat temu, a możliwe, że Polacy będą to robić jeszcze chętniej, kiedy na rynku pojawią się atrakcyjne pakiety łączące usługi energetyczne, telekomunikacyjne, ubezpieczeniowe i bankowe.

 – Już w tym roku i przyszłym należy oczekiwać postępującej pakietyzacji produktów, czyli uzupełniania tradycyjnych produktów, jak prąd czy gaz, o usługi i produkty powiązane, jak również produkty uzupełniające, np. z obszaru telekomunikacji, bankowości czy ubezpieczeń – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Chudziak, wiceprezes Accenture w Polsce.

Przykładem takiego działania są chociażby inicjatywy telekomów. Polkomtel (operator sieci Plus) od listopada ubiegłego roku oferuje dostawy energii elektrycznej (z ZE PAK). Na razie oferta jest skierowana do klientów biznesowych, ale zgodnie z zapowiedziami pojawią się również podobne usługi dla klientów indywidualnych. Plus sprzedaje również pakiety połączone z ofertą Cyfrowego Polsatu oraz zapowiada pojawienie się usług bankowych.

T-Mobile przygotowuje się do sprzedaży usług telekomunikacyjnych połączonych z usługami bankowymi. Zgodnie z umową zawartą w grudniu ub.r. z Alior Bankiem operator będzie oferować swoim klientom rachunki, depozyty, kredyty, pożyczki oraz karty płatnicze. Pod koniec roku T-Mobile rozpoczął również pilotażowy program sprzedaży energii wspólnie z Tauronem.

Podobną próbę podjęło też Orange – wspólnie z PGE od marca ub.r. przygotowywało się do połączenia sprzedaży usług telekomunikacyjnych i energetycznych, ale na razie wycofało się z projektu.

Jarosław Chudziak ocenia, że sprzedaż łączona jest przyszłością rynku energii. Atrakcyjne pakiety będą w coraz większym stopniu skłaniały konsumentów do zmiany dostawcy prądu.

 – W ciągu ostatnich pięciu lat prowadziliśmy na świecie badanie dotyczące zachowań konsumenckich w obszarze elektroenergetyki. Wynika z niego, że rośnie otwartość klientów na zmianę sprzedawców, co jest podyktowane nie tylko zmianami na rynku energii, lecz także zmianami konsumenckimi na rynkach pokrewnych, jak telekomunikacja, bankowość, ubezpieczenia – podkreślił wiceprezes Accenture podczas forum „Zmieniamy Polski Przemysł”.

Tylko 40 proc. klientów jest zadowolonych z obecnego dostawcy, więc można spodziewać się, że reszta jest gotowa na rozważenie nowej oferty dostawców alternatywnych. Według Jarosława Chudziaka, Polacy nauczyli się otwartości na nowych dostawców po liberalizacji rynków telekomunikacyjnych, bankowych czy ubezpieczeniowych.

 – Pytanie o kształt przyszłego rynku, w szczególności jeżeli mówimy o fragment obejmujący sprzedaż, jest pytaniem otwartym. I tutaj należy bacznie obserwować to, co się dzieje nie tylko w Polsce, lecz także na rynkach krajów bardziej rozwiniętych w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych czy Australii. Na pewno czekają nas ciekawe czasy – prognozuje Chudziak.

Prawo do zmiany sprzedawcy energii elektrycznej jest zagwarantowane w unijnej dyrektywie elektroenergetycznej 2003/54/WE. Zgodnie z obowiązującym prawem Polacy mają prawo do bezpłatnej zmiany dostawcy. Z danych Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że do końca 2013 roku na zmianę zdecydowało się 230 tysięcy odbiorców, w tym 125 tys. gospodarstw domowych. Prawie połowa klientów indywidualnych zrobiła to w ubiegłym roku. Urząd Regulacji Energetyki uruchomił stronę internetową, która ułatwia porównanie taryf i dokonanie wyboru.

Zapaść na rynku leków refundowanych

CEO Magazyn Polska

W ciągu ostatnich dwóch lat sprzedaż leków refundowanych spadła o ok. 4 mld złotych, głównie z powodu niekorzystnych dla hurtowników i aptekarzy marż. Jak wynika ze statystyk branży farmaceutycznej, aż 60 proc. sprzedaży leków wypisywanych na receptę przynosi sprzedawcom straty. Powoduje to, że w ich ofercie pojawia się coraz więcej parafarmaceutyków, czyli leków sprzedawanych bez recepty.

Polski rynek farmaceutyczny osiągnął w 2013 roku wartość 27,6 mld złotych, z czego około 45 proc. (ok. 11 mld zł) stanowiły parafarmaceutyki. Oznacza to, że na rynku dostępna jest już bardzo szeroka oferta leków bez recepty, jak m.in. leki na przeziębienie, wątrobę, zgagę, nawodnienie czy na wzmocnienie.

 – Polski rynek farmaceutyczny, rynek apteczny bardzo się zmienił, ponieważ na rynku leków refundowanych jest duża zapaść. Rynek znacznie się zmniejszył – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Kula, prezes firmy Pharma Expert.

W ciągu ostatnich dwóch lat sprzedaż leków refundowanych spadła o ok. 4 mld złotych. Powodem tej zapaści są wyjątkowo niekorzystne dla sprzedawców leków, regulowane przez państwo marże.

 – Marże są sztywne, zarówno hurtownicy, jak i aptekarze do sprzedaży leków refundowanych dopłacają. Hurtownicy obliczyli, że aż 60 proc. sprzedaży leków refundowanych, na receptę, to jest sprzedaż deficytowa – podkreśla Piotr Kula.

Od momentu wejścia w życie ustawy refundacyjnej (1 stycznia 2012 roku) rynek farmaceutyczny nieprzerwanie szuka możliwości wzrostu sprzedaży w tych obszarach, w których marża nie jest regulowana. 

 – Stąd parafarmaceutyki, których cena nie jest regulowana przez państwo, ani marża hurtowa, ani apteczna. Jest boom na te produkty, co widzimy też w reklamach, w telewizji, w gazetach czy w radiu – tłumaczy prezes Pharma Expert.

W jego ocenie rynek parafarmaceutyków z pewnością nadal będzie rozwijał się dynamicznie. Największy popyt na leki bez recepty zgłaszają osoby powyżej 35. roku życia, kupując je zarówno w aptekach, jak i w sklepach zielarskich, supermarketach czy kioskach.

 – Będzie rosła, po pierwsze, liczba produktów, które wchodzą na rynek, będą rozszerzały się wskazania do stosowania tych produktów i rosły ceny tych leków – prognozuje Kula.

SKOK Wołomin: obsługa instytucji trzeciego sektora nie wpłynie znacząco na przychody, ale zwiększy depozyty

Drugi co do wielkości w Polsce SKOK Wołomin zarobił w 2013 roku ok. 90 mln zł netto – wynika ze wstępnych szacunków. W tym roku kasom dodatkowo sprzyjać będą przepisy znowelizowanej ustawy o SKOK-ach. Zgodnie z nowym prawem zyskają one możliwość obsługi instytucji trzeciego sektora, czyli m.in.: spółdzielni, wspólnot mieszkaniowych, fundacji, stowarzyszeń czy parafii, co korzystnie przełoży się na depozyty w kasach.

Choć zmiany w prawie związane z dostosowywaniem się SKOK-ów do wymogów nadzoru KNF zwiększą koszty ich działalności, nie powinny pogorszyć wyników kas. Satysfakcjonujące rezultaty finansowe za ubiegły rok osiągnął m.in. SKOK Wołomin.

 – Co prawda wynik nie jest jeszcze zbadany przez biegłego rewidenta, są to bardzo wstępne dane. Natomiast będzie oscylował w granicach 80-90 mln zł netto – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Gazda, prezes zarządu SKOK Wołomin.

SKOK Wołomin jest drugim co do wielkości SKOK-iem w Polsce. Na koniec stycznia tego roku Kasa obsługiwała blisko 80 tysięcy członków, a jej aktywa wynosiły 2,99 mld zł. Tym, co wyróżnia ją na rynku, jest również niski wskaźnik pożyczek przeterminowanych.

 – Przygotowujemy otwarcie nowych oddziałów, chcemy docierać do nowych środowisk. Ale podstawową zmianą będzie to, że nowa ustawa o SKOK-ach pozwala nam obsługiwać instytucje tzw. sektora trzeciego, czyli: fundacje, stowarzyszenia, związki parafialne, związki wyznaniowe – podkreśla Mariusz Gazda. – Nie będą to dla nas wielkie zmiany w wielkości przychodów, bo naszym przychodem jest sprzedaż pożyczek. Natomiast na pewno będzie to miało wpływ na wzrost sumy bilansowej, wzrost depozytów – tłumaczy prezes SKOK Wołomin.

Podkreśla, że tego rodzaju organizacje osiągają spore nadwyżki finansowe w perspektywie średniookresowej.

Od strony działań promocyjnych wołomiński SKOK planuje zaangażowanie nowych twarzy medialnych w swoich kampaniach. Tym bardziej że ostatni spot reklamowy z udziałem Michała Wiśniewskiego, mimo kontrowersji jakie wzbudzał, okazał się bardzo skuteczny.

 – Myślimy o następnych akcjach, również z innymi znanymi twarzami – potwierdza prezes SKOK Wołomin. – Ponieważ nie są podpisane umowy, nie chciałbym zdradzać tajemnicy.