KGHM zainwestuje setki milionów złotych w inteligentne kopalnie

CEO Magazyn Polska

KGHM Polska Miedź zamierza zainwestować kilkaset milionów złotych w przełomowe dla rozwoju górnictwa i hutnictwa projekty. Zarząd spółki liczy, że dzięki współpracy z uczelniami i centrami badawczymi powstaną inteligentne kopalnie. – Uważamy, że tylko gospodarka oparta na wiedzy daje szansę bycia konkurencyjnym – mówi Herbert Wirth, prezes zarządu KGHM.

Jednym z powodów inwestycji w projekt inteligentnych kopalń jest podniesie poziomu bezpieczeństwa.

 – Inteligentna kopalnia to kopalnia, w której miejsce pracy będzie bezpieczne, w którym wkład pracy fizycznej człowieka jest ograniczony, ale wykorzystujemy jego intelekt – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Herbert Wirth.

To właśnie na tego typu projektach skupi się koncern.

 – Ostatnio mieliśmy ważne posiedzenie Top 100, na którym byli obecni głównie młodzi ludzie z całego globalnego koncernu. Jeden dzień przeznaczyliśmy na Targi Wiedzy. Wybraliśmy 20 innowacyjnych projektów na sumę około 530 mln zł, w które teraz będziemy chcieli inwestować – zapowiada prezes KGHM Polska Miedź.

Przełomowe rozwiązania mają dotyczyć zarówno górnictwa, jak i hutnictwa. W ubiegłym roku miedziowy koncern wspólnie z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju przekazali 200 mln zł na opracowanie i wdrożenie innowacyjnych technologii w branży metali nieżelaznych. Program ma trwać 10 lat przy udziale uczelni i innych jednostek naukowych.

Dodatkowo, przy Akademii Górniczo-Hutniczej w październiku powstało Laboratorium Pierwiastków Krytycznych AGH. W jego działalność obok KGHM angażują się m.in. Zakłady Górniczo-Hutnicze „Bolesław”. 

 – Jego ideą jest wdrożenie inicjatywy bezpieczeństwa surowcowego, nowych i starych metali dla ekstra nowoczesnych przemysłów oraz  zajęcie się ziemiami rzadkimi, które są w tak zwanym europejskim katalogu metali krytycznych – tłumaczy Wirth. 

Wirth zapewnia jednocześnie, że innowacje to również zmiany w zarządzaniu, które pozwalają lepiej odpowiadać na wyzwania dzisiejszej gospodarki. Tym bardziej że KGHM to firma globalna, działająca już na czterech kontynentach. Dlatego innowacyjne rozwiązania chce wdrażać również w swojej działalności za granicą.

 – W Chile przy przeróbce rud utlenionych chcemy wykorzystać energię pochodzącą z fotowoltaiki przy użyciu panelu opartego na miedzi, tzw. technologię cienkowarstwową, która daje potencjał wzrostowy – mówi prezes spółki.

Kopalnia miedzi w  Sierra Gorda zostanie uruchomiona zgodnie z planem, czyli w II kwartale br.

 – W pierwszej fazie działalności zdolności produkcyjne mają sięgać około 110 tys. ton miedzi, kilkunastu tysięcy ton molibdenu i parę ton złota – mówi Herbert Wirth. 

Europejski nadzór sprawdzi 16 polskich banków. NBP: jesteśmy spokojni o ich kondycję

stres-testy.png” alt=”CEO Magazyn Polska” />

Aż 16 polskich banków weźmie udział w tegorocznych europejskich stress-testach. Wpływ spowolnienia gospodarczego na banki, zaburzenia na rynkach finansowych oraz wzrost kosztów finansowania – to główne obszary ryzyka, które zostaną poddane badaniu. Szczegółowe założenia stress-testów będą znane w kwietniu. Narodowy Bank Polski jest jednak spokojny o kondycję polskiego sektora bankowego. 

 – Bazując na tym, jaka jest sytuacja polskiego sektora bankowego, jakie są wyniki naszych stress-testów, nie sądzę, żeby testy europejskiego nadzoru, w jakiś sposób były dotkliwe dla polskiego sektora bankowego – uważa Adam Głogowski z Narodowego Banku Polskiego.

Stress-testy, czyli testy odporności banków na kryzys, to symulacje, których celem jest poprawa stabilności sektora finansowego. Ich szczegółowe założenia opublikowane będą dopiero w kwietniu.

 – W całej Europie badane będą 124 grupy bankowe, w Polsce będzie to 16 banków, z czego część to banki, które są częścią międzynarodowych grup bankowych, a część to banki wybrane przez Komisję Nadzoru Finansowego ze względu na swoją rolę na polskim rynku bankowym – tłumaczy Adam Głogowski.

Testom zostaną poddane m.in.: Alior Bank, BGŻ, Millennium, BOŚ, Pekao SA, PKO BP, Bank Zachodni WBK, Deutsche Bank, mBank. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego wymaga, aby w każdym kraju badane banki miały przynajmniej 50 proc. udział w rynku. Wybrane banki w Polsce stanowią ponad 70 proc. sektora.

Kondycja instytucji finansowych sprawdzana będzie w trzech obszarach ryzyka. 

 – Po pierwsze, będzie to spowolnienie wzrostu gospodarczego, które ma negatywny wpływ na sytuację banków poprzez wzrost wartości niespłaconych kredytów – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Adam Głogowski. – Po drugie, będą to zaburzenia na rynkach finansowych, które wpływają na spadek wartości instrumentów finansowych posiadanych przez banki, takich jak obligacje skarbowe. I po trzecie, to wzrost kosztów finansowania wynikający czy to z konkurencji o depozyty sektora realnego, czy też ze spadku zaufania do banków.

Opierając się na wynikach stress-testów przeprowadzonych w grudniu przez NBP oraz na opublikowanym raporcie stabilności systemu finansowego, Głogowski jest spokojny o wyniki badań europejskiego nadzoru. Tym bardziej że założenia stress-testów banku centralnego są bardzo zbliżone do warunków EBA, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjne.

 – Badamy podobne obszary – stress-testy przeprowadzone przez Narodowy Bank Polski obejmują jeszcze jeden dodatkowy obszar, mianowicie pozycję płynnościową banków – zaznacza Adam Głogowski. – W naszym ćwiczeniu banki oceniamy jako potrzebujące dokapitalizowania, nawet jeżeli charakteryzują się wyższym poziomem kapitału, niż to minimum przyjęte w stres-testach EBA.

Stress-testy pokazują, czy dany bank będzie mógł bezpiecznie funkcjonować, jeżeli jego otoczenie gospodarcze istotnie się pogarsza. Taka informacja jest szczególnie ważna dla klientów instytucji finansowych. Pozwalają również nadzorom identyfikować banki, które potrzebują wzmocnienia, bo same nie potrafią sobie poradzić w trudnych warunkach. Badanie pozwala zatem reagować z wyprzedzeniem na sytuacje kryzysowe.

 – Jeżeli dany bank wypada w stress-testach dobrze, to znaczy, że nawet w trudnej sytuacji będzie dla swoich klientów wiarygodnym, dobrym partnerem – podkreśla ekspert. – Badanie pozwala reagować z wyprzedzeniem na sytuacje kryzysowe, np. poprzez rekomendacje zatrzymania dywidendy, czyli zwiększenia kapitału, zwiększenia ich odporności na zaburzenia – wymienia.

Wyniki oraz wnioski z badań zostaną opublikowane w listopadzie.

UE chce pomóc przedsiębiorcom. Zmniejszy biurokratyczne wymogi

CEO Magazyn Polska

Unia Europejska chce pomóc przedsiębiorcom zwiększać ich konkurencyjność. Wsparciem mają być nie tylko pieniądze z funduszy strukturalnych, lecz także uproszczenie unijnych regulacji. Jednym z większych wyzwań dla konkurencyjności unijnego przemysłu będzie pogodzenie jego interesów z polityką ochrony środowiska.

Z badania Eurobarometr wynika, że aż 74 proc. Europejczyków uważa, że UE jest źródłem nadmiernej biurokracji. 

 – Unia bywa przeregulowana na różne sposoby – przyznaje Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu. – Dlatego bardzo mnie cieszy to, że w tym roku po raz pierwszy Komisja Europejska zajęła się nie tyle nowymi regułami, ile przeglądem istniejących reguł pod kątem tego, czy szkodzą konkurencyjności, czy nie.

Zapoczątkowany kilka miesięcy temu program nazywa się REFIT – program spójności i wydajności regulacyjnej (The Regulatory Fitness and Performance Programme). W efekcie kontroli całości przepisów UE, część z nich będzie uchylona, a część uproszczona. Niektóre przepisy regulacyjne, czekające na akceptację Komisji, w ogóle nie będą wprowadzone – wszystko w myśl zasady, że UE wymaga dużych działań w najważniejszych sprawach, a mniejszych w sprawach o mniejszym znaczeniu.

W budowaniu przewagi konkurencyjnej na globalnym rynku przedsiębiorcom mają też pomóc unijne granty. 

 – Zasadniczą częścią inwestycyjną budżetu są mądrze wydawane fundusze strukturalne, które w tej chwili oprócz wielkiej sieci transportowej w Polsce muszą iść w szare komórki. Te pieniądze są zagwarantowane na siedem lat. Ale oprócz tego mamy specjalnie adresowany do małych i średnich przedsiębiorstw program COSME – mówi Janusz Lewandowski.

Program COSME to nowy program UE nastawiony na zwiększanie konkurencyjności i trwałości przedsiębiorstw, w szczególności małych i średnich. Ma na celu m.in. poprawienie dostępu MŚP do finansowania przez instrumenty dłużne i kapitałowe oraz zwiększenie dostępu firm do rynków w Europie i na świecie. Na jego realizację przewidziano ok. 2,3 mld euro.

Dla dużego przemysłu kwestia konkurencyjności na światowych rynkach wiąże się z dyskutowanymi od dawna nowymi założeniami pakietu energetyczno-klimatycznego.

 – Najtrudniejszym problemem jest pogodzenie interesów przemysłowych i wrażliwości środowiskowo-klimatycznej. Znalezienie punktu zbieżności pomiędzy planami budowy bazy przemysłowej w Europie i bardzo wysokimi rygorami środowiskowymi, to największe wyzwanie, zwłaszcza dla gospodarki takiej jak Polska, czyli budowanej na węglu – mówi komisarz.

W tym roku Shell zakończy rebranding stacji Neste. Sieć uzyska drugą pozycję na polskim rynku

CEO Magazyn Polska

Shell w tym roku skupi się na zakończeniu rebrandingu stacji Neste. Zamknięcie tego procesu pozwoli sieci stacji na osiągniecie drugiej pozycji na rynku. Spółka wiąże także duże nadzieje z budową nowych stacji przy skrzyżowaniu autostrad A1 i A2 w okolicy Strykowa oraz nową ofertą kawiarni i barów na stacjach. 

 – Sytuacja na stacjach paliw jest bardzo dynamiczna – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Odrzywołek, dyrektor zarządzający siecią stacji Shell Polska. – Pod koniec 2012 roku przejęliśmy sieć paliw Neste, więc w ubiegłym roku skupiliśmy się głównie na procesie rebrandingu. W tym roku zajmiemy się jego dokończeniem. Pozwoli nam to uzyskać drugą pozycję na rynku polskim, jak również zapewni planowany wzrost.

Do zmiany marki, przejętych samoobsługowych stacji Neste, Shell powołał nową spółkę. Zarządza ona stacjami funkcjonującymi pod starym logo.

W tym roku spółka zamierza, poza zakończeniem rebrandingu stacji Neste, koncentrować się na inwestycjach i rozwoju sieci.

 – Myślę, że najbardziej sztandarową inwestycją będą już rozpoczęte budowy dwóch stacji autostradowych przy autostradzie A2 przed węzłem Stryków jadąc w stronę Warszawy, które na pewno wpasują się w nowo otwartą autostradę A1 od Strykowa na północ – ocenia Odrzywołek. – Przede wszystkim chcemy rozwijać się w ten sposób, aby zasięg terytorialny naszej sieci sprostał oczekiwaniom wszystkich klientów, czyli nie pomijamy regionów.

Shell Polska zamierza skupić się na największych miastach i aglomeracjach, ale nie zapomni o mniejszych ośrodkach. Stacje sieci muszą znaleźć się w całym kraju między innymi po to, by sprostać potrzebom klientów flotowych. Najwięcej stacji powstanie jako punkty własne sieci, ale coraz ważniejszą rolę odgrywają też stacje partnerskie. Wyglądają one identycznie, również pod względem oferty, ale współwłaścicielem biznesu jest partner franczyzowy.

Shell planuje też cały czas poprawiać wygląd i ofertę stacji. Będą się na nich pojawiać nowe usługi, m.in. paczkomaty, dostęp do internetu. Starsze stacje będą sukcesywnie odnawiane.

W ubiegłym roku na stacjach pojawiła się również nowa oferta posiłków pod marką Deli2go, a dzięki współpracy z siecią Coffeeheaven na 120 stacjach klienci Shell mogą skorzystać też z nowej oferty kawiarnianej. Sieć stacji wprowadziła również program badania satysfakcji klientów o nazwie „Voice of Customer”. Każdy klient ma możliwość wyrażenia swojego zdania, które, jak zapewnia Odrzywołek, jest analizowane na badanej stacji.

 – Myślę, że dla klientów ważne jest nie tylko to, co dzieje się na stacji. Shell jest firmą, która zainwestowała w Polsce ogromne pieniądze w serwis klienta. Pod Krakowem, w Zabierzowie funkcjonuje ogromny Shell Service Center, którego 1/3 praktycznie operuje jako Customer Service Center, czyli punkt obsługi posprzedażowej dla klienta. Centrum odpowiada na problemy klientów, które się ewentualnie pojawiają, choćby z fakturami. Tę część nieustannie rozwijamy – mówi Odrzywołek.

Panasonic w dwa lata pięciokrotnie zwiększył sprzedaż tabletów dla profesjonalistów

Choć konsumencki rynek tabletów w Polsce dynamicznie się rozwija, Panasonic na razie nie zamierza na niego wchodzić. Tym bardziej że sprzedaż bardziej wytrzymałych urządzeń dla profesjonalistów, w których producent się wyspecjalizował, również z roku na rok rośnie. W ciągu dwóch lat Panasonic odnotował wzrost o 400 proc.

 – Rynek konsumencki jest bardzo atrakcyjny ze względu na skalę. Ale aktualnie inwestowanie w ten segment z naszego punktu widzenia nie ma sensu. Stawiamy na profesjonalistów, którzy ewentualnie znając specyfikę naszych rozwiązań i bezpieczeństwo, wykorzystują ją w cywilnym wymiarze – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Janczar, product manager w polskim Panasonicu.

Panasonic znalazł swoją niszę na rynku tabletów i od kilku lat specjalizuje się w produkcji wzmacnianych urządzeń odpornych na warunki atmosferyczne, wstrząsy i upadki. W porównaniu do wielomilionowych rynków typowych użytkowników, sektor profesjonalistów jest znacznie mniejszy. Zdaniem eksperta, ten rynek w Polsce nadal dojrzewa i pojawiają się sektory, które po przetestowaniu zwykłych rozwiązań konsumenckich uznały, że nie spełniają one ich oczekiwań i poszukują tak zwanych ragedyzowanych, czyli wzmacnianych urządzeń. Są wśród nich również nabywcy związani szczególnymi wymogami pod względem wytrzymałości i odporności na uszkodzenia.

 – Spójrzmy choćby na armię, obronność, na służby mundurowe. Niezależnie od tego, czy mówimy o leśnikach, czy o straży granicznej, czy o innych służbach. Oni wszyscy pracują w terenie i tam pewnego rodzaju rozwiązania technologiczne nigdy nie spełnią ich oczekiwań – wyjaśnia Artur Janczar.

Choć, jak zauważa menedżer Panasonica, rynek klasycznych tabletów konsumenckich gwałtownie wzrasta, oferta dla klientów z większymi wymaganiami też wymaga odpowiedzi ze strony producentów.

 – Sprzedaż liczymy w dziesiątkach tysięcy. W okresie od 2011 do 2013 roku wzrosła o 400 proc. Obserwujemy kilkudziesięcioprocentowy wzrost zainteresowania w naszym segmencie urządzeń wytrzymałych, odpornych na kurz, wilgoć, upadek, wibracje i promieniowanie elektromagnetyczne – informuje Artur Janczar.

Firma kilka lat temu postawiła na nowatorskie rozwiązania o wzmocnionej wytrzymałości. Nie ma tu klasycznego wentylatora, jest sprawdzająca się w świetle słonecznym matowa matryca klasy IPS, a przy tym normalny procesor i klasyczny system Windows.

 – To de facto normalny komputer klasy PC, tylko w zupełnie innym wydaniu jeśli chodzi o opakowanie. Gwarantuje ochronę przed takimi zdarzeniami, jak pęknięcie matrycy, awaria baterii, czy zwarcie wywołane przez zalanie bądź upadek w wodę – tłumaczy product manager Panasonica.

Menedżer podkreśla, że w takich sytuacjach zwykłe urządzenia nie będą się sprawdzały i prędzej czy później klienci zwrócą się do producentów urządzeń o większej wytrzymałości.

Inwestorzy omijają Polskę. Coraz mniej bezpośrednich inwestycji zagranicznych

CEO Magazyn Polska

Polska od dwóch lat zmaga się z zastojem w napływie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Głównie wynika to z nieudolnych działań administracji publicznej. Nie jesteśmy po prostu na świecie postrzegani jako kraj, który może iść ścieżką dynamicznego wzrostu gospodarczego  zauważa Rafał Antczak z Deloitte.

 – Do tej pory trochę poniżej 1 proc. globalnego kapitału inwestycji zagranicznych do Polski wpływało. W ostatnich dwóch latach coś się zmieniło i kapitał przestał płynąć – mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte. – Na to są, wydawałoby się, proste recepty, czyli usprawnienie czynników administracyjnych po stronie sektora publicznego i budowanie zaufania inwestorów opartego na faktycznych liczbach. Kapitał z powrotem może do Polski płynąć. Problem w tym, że na razie nam się nie udaje.

Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w latach 2008-2010 napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski wynosił ok. 10 mld euro rocznie. W 2011 było to nawet blisko 15 mld euro. Rok później nastąpił dramatyczny spadek – o 68 proc. – do Polski napłynęło niecałe 5 mld euro.

 – Wydaje się, że ten kapitał przede wszystkim zaczął wybierać gospodarki, które są na ścieżce dynamicznego rozwoju albo mogą na tę ścieżkę powrócić. Polska gospodarka chyba tak nie do końca jest postrzegana – ocenia Antczak. – Po drugie wiemy, że mamy koszty regulacyjne, które w Polsce są znaczące.

Jako przykład Antczak przytacza historię poszukiwań gazu łupkowego w Polsce. Z inwestycji w ostatnich latach wycofało się kilka dużych koncernów (m.in. Exxon Mobil, Marathon Oil, Talisman Energy). Jednym z powodów były przeciągające się prace legislacyjne nad regulacjami, które określiłyby zasady wydawania koncesji na eksploatację oraz opodatkowanie zysków z paliw łupkowych.

 – Jeżeli cztery duże firmy wychodzą z Polski i Polska mówi, że nie do końca się coś stało, bo my te pieniądze możemy sami z własnych oszczędności znaleźć i wydać, to nie jest właściwe podejście do sprawy – ocenia ekonomista. – Te firmy przez Dwa lata sygnalizowały, że coś się dzieje nie w porządku z regulacjami, że regulacje przeszkadzają w prowadzeniu tak ryzykownego biznesu w Polsce, na którym nam wszystkim zależy. Wtedy powinny zapaść decyzje dotyczące zmiany podejścia do inwestorów.

Zdaniem Antczaka, przyciąganiu kapitału do Polski pomoże postawienie na nowe segmenty przemysłu.

 – Polska na przykład bardzo dobrze rozwija się w obszarze IT, mamy dobrych informatyków i firmy, które się pojawiają na rynku. Są to na razie małe firmy i pozostaje pytanie, jak one mogłyby się rozwinąć – na skalę bardziej regionalną czy globalną – mówi Rafał Antczak.

W zeszłym roku Polacy zaciągnęli kredyty na kwotę 38 mld zł. To o 6 proc. mniej niż w poprzednim roku

CEO Magazyn Polska

38 mld zł wyniosła w ubiegłym roku sprzedaż kredytów hipotecznych, czyli 6 proc. mniej niż w 2012 roku – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. W ostatnich kwartałach rynek wyraźnie się ożywił, chociaż tylko w niektórych miastach. Duży wzrost odnotowały m.in. Gorzów Wielkopolski i Szczecin.

 – W całym roku 2013 sprzedaż kredytów mieszkaniowych wyniosła 38 mld zł. To o 6 proc. mniej niż w 2012 roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Mariusz Cholewa, prezes zarządu Biura Informacji Kredytowej. – Jednak w III kwartale 2013 r. sprzedaż była o 2 proc. wyższa rok do roku, a w IV kwartale już o 13 proc. większa.

Z danych BIK wynika, że rynek kredytów hipotecznych kształtował się różnie na lokalnych rynkach. Np. w Gdańsku i Bydgoszczy sprzedaż spadła o 10 proc. Za to znaczące wzrosty odnotował Gorzów Wielkopolski (25 proc.) i Szczecin (13 proc.).

 – Spadek nastąpił też w Warszawie, która generuje ok. 10 proc. wszystkich kredytów mieszkaniowych sprzedawanych w Polsce – zauważa prezes BIK. – W stolicy sprzedaż kredytów w III kwartale 2013 r. spadła o 3 proc. w stosunku do poprzedniego roku, ale to i tak jest bardzo duży postęp, bo rok temu ten spadek wyniósł 40 proc.

Większość Polaków spłaca solidnie

90 proc. posiadanych przez BIK informacji o spłatach kredytów przez Polaków jest pozytywna.

 – Przechowujemy u nas ponad 116 mln informacji dotyczących 22 mln Polaków. Część z nich jest historyczna, a część dotyczy aktualnie spłacanych kredytów – mówi Cholewa. – Większość z nich jest pozytywna, co znaczy, że Polacy dobrze spłacają kredyty.

BIK posiada także dane na temat przedsiębiorców, którzy zaciągnęli kredyty. W bazie jest ponad 350 tys. informacji i z szacunków biura wynika, że jest to ok. 50-60 proc. wszystkich przedsiębiorców, którzy spłacają kredyty. W Grupie BIK działa także Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor, przechowujące informacje związane z płatnościami za usługi telekomunikacyjne, energetyczne i czynszowe. W tej bazie jest obecnie ponad 1,5 mln informacji.

Inwestycje w energooszczędność staną się opłacalne. Wchodzą w życie nowe przepisy

CEO Magazyn Polska

Polska ma jeszcze tylko cztery miesiące na dostosowanie przepisów do dyrektywy o efektywności energetycznej. Dzięki niej państwa unijne zmniejszą zużycie energii, co powinno przełożyć się na zwiększenie konkurencyjności firm i gospodarki. Jednak polskie przedsiębiorstwa nie są zainteresowane inwestycjami zwiększającymi efektywność energetyczną.

 – Od 2011 roku obowiązuje w Polsce ustawa o efektywności energetycznej, która między innymi wprowadziła system białych certyfikatów. Zaczął on działać w ubiegłym roku, w tym roku ogłoszono drugi przetarg na te prawa majątkowe. Widać już, że jest to bardzo skomplikowany system – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Agnieszka Tomaszewska z Instytut na rzecz Ekorozwoju (InE).

Białe certyfikaty, czyli świadectwa efektywności energetycznej (można nimi handlować na giełdzie), to mechanizm, który ma stymulować zachowania prooszczędnościowe. Zgodnie z ustawą o efektywności energetycznej przedsiębiorstwa, które sprzedają energię elektryczną, ciepło lub gaz odbiorcom końcowym (czyli konsumentom w gospodarstwach domowych), muszą pozyskać i przedstawić do umorzenia prezesowi URE określoną liczbę takich świadectw. Jeśli przedsiębiorstwo nie pozyskało i nie umorzyło świadectw w 2013 roku, będzie musiało do 31 marca tego roku, wnieść opłatę zastępczą wynoszącą 1 tys. zł za 1 tonę (tona oleju ekwiwalentnego).

 – Przedsiębiorstwa, na które ten obowiązek jest nałożony, raczej nie są zainteresowane inwestycjami w poprawę efektywności energetycznej i wolą płacić opłaty zastępcze, a tak nie powinno być – ocenia ekspertka InE. – Dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej raczej będzie wymuszała to, żeby inwestycje w efektywność energetyczną realizować – czy to będzie dotyczyło sektora budynków, czy poprawy efektywności produkcji energii.

Dyrektywa została przyjęta na poziomie europejskim w 2012 roku, a do 5 czerwca bieżącego roku wszystkie kraje członkowskie powinny ją wdrożyć do swojego prawodawstwa. Dzięki niej Unia Europejska ma osiągnąć co najmniej 17-proc. wzrost efektywności energetycznej do 2020 r. (cel zakładany w pakiecie klimatyczno-energetycznym to 20 proc.).

 – Dyrektywa ma kilka kluczowych aspektów, między innymi wprowadza obowiązek poprawy efektywności energetycznej nałożony na przedsiębiorstwa energetyczne, ale dotyczy też wzorcowej roli sektora publicznego czy termomodernizacji budynków – informuje Agnieszka Tomaszewska.

Zgodnie z tymi przepisami od tego roku 3 proc. całkowitej powierzchni ogrzewanych i/lub chłodzonych budynków należących do instytucji rządowych lub przez nie zajmowanych, będzie co roku podlegać renowacji, mającej na celu zmniejszanie zużycie energii. Z kolei w dużych przedsiębiorstwach będą przeprowadzane audyty energetyczne.

 – Efektywność energetyczna zdecydowanie jest powiązana z konkurencyjnością zarówno gospodarki, jak i przedsiębiorstw. Te, które zużywają mniej energii do produkcji – nieważne czy jogurtów, czy samochodów – mogą zaproponować niższą cenę konsumentowi. A więc ich produkty są bardziej konkurencyjne. W Polsce nadal zużywamy bardzo dużo energii do tego, aby produkować cement, papier, i przez to obniżamy swoją konkurencyjność – podkreśla Agnieszka Tomaszewska.

ENEA S.A. nominacja do Złotej Strony Emitenta

0

Zakończył się pierwszy etap VII edycji konkursu Złota Strona Emitenta organizowanego przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych. Wyłoniono 71 spółek posiadających najlepsze strony internetowe w tym m.in. ENEA S.A.

W II etapie, który trwa od dziś do 4 kwietnia br. wyłonionych zostanie po 3 nominatów w 5 kategoriach konkursowych. Jury będzie oceniać strony pod kątem 9 kryteriów, m.in. jasności komunikatu czy zawartości informacyjnej. Ważne będą też opinie inwestorów indywidualnych, instytucjonalnych i zagranicznych. Decyzja jury zostanie ogłoszona 9 kwietnia br. Na kolejnym etapie spośród 15 nominowanych spółek Kapituła konkursu wybierze jednego laureata z każdego segmentu. Ogłoszenie werdyktu i wręczenie nagród laureatom odbędzie się podczas VI Kongresu Relacji Inwestorskich Spółek Giełdowych SEG.

Tłumaczenia stron internetowych

Zmiana szyldów sklepów Real na Auchan w Polsce

Auchan i Metro dokonały sfinalizowania transakcji, w wyniku której nastąpi integracja sklepów Real w Polsce. Jest to ostatni etap umowy wstępnej uzgodnionej 30 listopada 2012 r. Umowa finalizująca integrację sklepów Real w Polsce została podpisana 6 lutego 2014 roku. Przewiduje ona integrację warunkową 57 hipermarketów Real w Polsce*, zgodnie z decyzją Prezes UOKiK z dnia 21 stycznia br. W wyniku integracji dwóch przedsiębiorstw, docelowo Auchan będzie zarządzać w Polsce 78. hipermarketami, tworząc ponad 20 tys. miejsc pracy.

Zmiana szyldów sklepów Real na Auchan w Polsce odbędzie się stopniowo. Szybkość integracji hipermarketów Real zostanie przeprowadzona równolegle z procesem negocjacji czynszów z właścicielami galerii.

*Zgodnie z decyzją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Polsce z dnia 21 stycznia 2014, Auchan Polska zobowiązana jest do wyzbycia się praw do 8 hipermarketów Real w Polsce.