Boom w firmach doradztwa finansowego

CEO Magazyn Polska

Rośnie ruch w firmach doradztwa finansowego. Do wzrostu popytu na ich usługi przyczyniło się przede wszystkim uruchomienie dopłat rządowych w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. W ubiegłym roku najszybciej rosnącą firmą na rynku był Expander Advisors, który odnotował ponad 60-proc. wzrost sprzedaży produktów. Dzięki wprowadzeniu oferty dla firm, w bazie jego klientów pojawiło się również znacznie więcej przedsiębiorców. 

Doradcy zrzeszeni w Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) w IV kwartale 2013 roku pośredniczyli w sprzedaży kredytów hipotecznych o wartości 3,38 mld zł (w tym Expander – 955 mln zł, Open Finance i Home Broker – łącznie 1,18 mld zł). To wzrost o blisko 5 proc. w porównaniu do III kwartału. Przyczyniło się do niego m.in. zapowiadane wprowadzenie od 1 stycznia Rekomendacji S. Wzrosła również sprzedaż kredytów gotówkowych (o 7,7 proc. do 264 mln zł).

 – Expander odnotował ponad 60-procentowy wzrost oferowanych produktów. Ten rozwój zawdzięczamy przede wszystkim budowie długoterminowych relacji z klientami i wysokiej jakości obsługi. Nie bez znaczenia jest też odpowiednia budowa i zróżnicowanie oferty – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Andrzej Oślizło, prezes spółki Expander Advisors.

Expander powstał w roku 2000 jako portal internetowy pośredniczący w sprzedaży produktów finansowych. Wkrótce stał się największą niezależną firmą doradztwa finansowego na polskim rynku, która, obok oferty skierowanej do klientów detalicznych, otworzyła linię finansowania przedsiębiorstw. 

 – W naszej ofercie znajduje się szeroka gama produktów, których osobno trzeba by szukać na całym rynku, w kilku bankach i u wielu ubezpieczycieli. My natomiast świadczymy kompleksowe usługi doradcze dla wszystkich klientów. Oferujemy zarówno kredyty gotówkowe, hipoteczne, finansowanie dla przedsiębiorców, usługi leasingowe, pomoc w wyborze finansowania rozwoju firmy, ubezpieczenia, jaki i inwestycyjne programy emerytalne – mówi prezes Expander Advisors.

Z bazą ponad 500 tys. klientów i wyraźnym zainteresowaniem nowych, celem Expander Advisors jest obecnie dalszy rozwój, choć prognozy ekonomiczne nie są już tak optymistyczne jak przed rokiem.

 – Mimo możliwego zmniejszenia dotychczasowego tempa wzrostu, uważamy, że na rynku jest jeszcze sporo miejsca do podejmowania nowych działań. Spowolnienie gospodarcze ostatnich dwóch lat wykorzystaliśmy na otwarcie ponad 20 oddziałów i dalej stawiamy na rozwój – informuje Andrzej Oślizło.

Jak podkreśla Oślizło, podstawą tego rozwoju są długoterminowe relacje z klientami, także biznesowymi, oraz kompleksowość i zróżnicowanie oferty. W działaniu Expanderowi pomaga sieć ponad 100 oddziałów w całej Polsce. Firma uczestniczy też w różnego rodzaju targach i imprezach, gdzie każdy zainteresowany pomocą może spotkać się z doradcą.

 – Do naszych oddziałów przychodzi wielu klientów zainteresowanych skorzystaniem z programu „Mieszkanie dla młodych” bądź innymi ofertami kredytów hipotecznych. Na rynku zauważalne jest ożywienie. Coraz więcej osób sięga także po porady i wiedzę doradców – przekonuje Andrzej Oślizło. – Chcemy, by nasi klienci byli zadowoleni. Tak nowi, jak i dotychczasowi, którzy wracają po inne produkty. 

Już nie tylko osoby starsze uprawiają turystykę zdrowotną. Do Polski przyjeżdżają też młodzi Niemcy w poszukiwaniu tańszej opieki medycznej

CEO Magazyn Polska

Turystyka zdrowotna przestaje być domeną osób starszych i chorych. Aż 30 proc. gości sanatoriów to osoby poniżej 35. roku życia. Rośnie znaczenie turystyki medycznej, w ramach której do Polski przyjeżdżają osoby z krajów, w których opieka medyczna jest znacznie droższa. Coraz popularniejsza jest turystyka typowo kobieca, połączona z pobytami w ośrodkach typu spa i wellness.

 – Do tej pory sądziliśmy, że pobyt w sanatorium zarezerwowany jest dla ludzi starszych lub schorowanych. W Polsce po 1989 roku sanatoria przeżywały kryzys. Jednak w momencie, kiedy zostały sprywatyzowane i pojawiła się moda na zdrowy tryb życia, ten trend odkrywamy na nowo. To nie jest tak, że do sanatoriów przyjeżdżają osoby tylko schorowane czy starsze. Okazuje się, że 30 proc. to ludzie poniżej 35. roku życia – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Krystyna Szczęsny, wykładowczyni Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

Wiele osób wyjeżdża także w celu przeprowadzenia konkretnych zabiegów medycznych, nie związanych tylko z poprawą samopoczucia. Może to dotyczyć m.in. operacji plastycznych, chirurgicznych czy stomatologicznych.

Według ekspertki tę formę turystyki uprawiają dwie grupy osób. Pierwsza to bogaci turyści z krajów słabo rozwiniętych, gdzie medycyna jest na niskim poziomie. Druga grupa to osoby z Ameryki Północnej i Europy Zachodniej, które szukają tańszej opieki w krajach słabiej rozwiniętych. 

 – Mamy turystów, którzy zamieszkują kraje bardzo bogate, jak Stany Zjednoczone, Anglia, Francja, Niemcy, Holandia, Szwecja, którzy wyjeżdżają do krajów słabiej rozwiniętych, gdzie za różne usługi typu chirurgicznego, operacje plastyczne zapłacą 10 proc. tego, co musieliby zapłacić we własnym kraju. Przyjeżdżają na przykład do Polski, do Czech, na Węgry – mówi Szczęsny.

Kolejnym, nowym trendem w turystyce są podróże kobiet. Sektor ten rozwija się zwłaszcza we Francji. Hotele tylko dla kobiet i z żeńskim personelem umożliwiają nieskrępowany wypoczynek i relaks. Coraz więcej kobiet decyduje się też na turystykę seksualną, do tej pory kojarzoną raczej z mężczyznami. 

 – To trend popularny wśród Amerykanek, kobiet z Niemiec, Francji, w ogóle Europy Zachodniej, choć wszędzie znajdą się panie, które zechcą skorzystać ze swobody poza swoim codziennym środowiskiem, poza miejsce zamieszkania. Najbardziej popularnymi kierunkami są Tajlandia, Sri Lanka, Egipt, Tunezja, może mniej Turcja – wyjaśnia Szczęsny. 

Rośnie także popularność turystyki kulinarnej. Duże znaczenie mają popularyzujące kuchnie świata programy telewizyjne. Turyści chcą nie tylko zwiedzać zabytki i podziwiać krajobrazy, lecz także delektować się lokalnymi przysmakami. W ramach tego typu podróżowania mieści się np. nauka gotowania pod okiem znanych kucharzy, podróże szlakami kulinarnymi lub docieranie do miejsc, z których wywodzą się dane potrawy. Często wiąże się to z poznawaniem innych aspektów folkloru, np. muzyki.

Podobne cele przyświecają osobom uprawiającym enoturystykę (podróże do winnic i rejonów produkcji wina) oraz biroturystykę (związana z warzeniem piwa). 

 – Na pewno ta forma turystyki stanie się bardzo popularna, tym bardziej że dbamy o własne zdrowie, o zdrowe odżywianie, co też będzie sprzyjać rozwojowi turystyki kulinarnej. Nie można określić, który kraj będzie najbardziej atrakcyjny. To może być każde miejsce, które będzie potrafiło wyeksponować to, co jest ciekawe dla osób poszukujących dobrego jedzenia lub chcących poznać kultury produkcji różnych potraw – ocenia Szczęsny.

UKE czeka na głosy konsumentów ws. jakości usług telekomunikacyjnych

Urząd Komunikacji Elektronicznej bada, czy rynek zapewnia w odpowiednim stopniu dostęp do podstawowych usług telekomunikacyjnych, w dobrej jakości i w przystępnej cenie. Do 1 marca regulator czeka na opinie do raportu o stanie tzw. usługi powszechnej w Polsce. Jeśli okaże się, że są z tym poważne problemy, wyznaczy konkretną firmę telekomunikacyjną do obowiązku jej świadczenia, nawet jeśli nie będzie to dla operatora opłacalne biznesowo.

Urząd Komunikacji Elektronicznej przygotował raport o stanie i dostępności usługi powszechnej, czyli zestawu podstawowych usług telekomunikacyjnych, który powinien być dostępny dla każdego mieszkańca Polski w przystępnej jakości i w dobrej cenie. Chodzi o takie usługi, jak m.in. podłączenie do sieci o stałym zakończeniu (czyli do telefonii stacjonarnej), możliwość wykonywania połączeń telefonicznych zarówno krajowych, jak i zagranicznych, możliwość połączenia z biurem numerów i uzyskania informacji o numerach telefonicznych, jak również publicznie dostępne aparaty, czyli budki telefoniczne. Każda osoba, która ma podpisaną umowę ze swoim operatorem, ma prawo zażądać spisu abonentów. Usługi te dziś świadczą na rynku różni przedsiębiorcy telekomunikacyjni na zasadach komercyjnych.

 – W latach 2006-2011 obowiązek świadczenia całego zestawu usługi powszechnej spoczywał na Telekomunikacji Polskiej. Później, przez ostatnie 2,5 roku żaden operator nie był do tego wyznaczony, gdyż rynek na zasadach komercyjnych zapewniał każdemu mieszkańcowi możliwość skorzystania z tego podstawowego zestawu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jacek Strzałkowski, rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

UKE cyklicznie przygotowuje takie analizy i pod koniec stycznia opublikował raport „Stan i ocena dostępności, jakości świadczenia i przystępności cenowej usług wchodzących w skład usługi powszechnej”  pokazujący, na ile usługa powszechna jest zapewniana przez rynek. Do 1 marca będzie konsultowany i również konsumenci mogą zgłaszać swoje opinie na ten temat.

Po zakończeniu konsultacji prezes UKE podejmie decyzję, czy nadal usługa powszechna może być zapewniana na warunkach rynkowych przez działających operatorów telekomunikacyjnych, czy też cały zestaw lub pojedyncze elementy usługi powszechnej powinny być zapewniane przez operatora wyznaczonego.

 – Prezes UKE może takiego operatora wyznaczyć, nałożyć na niego takie obowiązki i określić, w jakim okresie będzie je świadczył. Jeśli któryś z operatorów świadczyłby usługę powszechną, ma możliwość otrzymania dopłaty i uzyskania zwrotu części kosztów związanych z tą usługą – tłumaczy Jacek Strzałkowski.

Z raportu wynika, że każda osoba, która chciała uzyskać podłączenie do telefonii stacjonarnej, uzyskała je, zaś linia stacjonarna dziś już umożliwia połączenie z siecią i korzystanie z podstawowych usług internetowych na wolnych prędkościach.

Nie ma obowiązku naprawy samochodów w autoryzowanych serwisach

Większość kierowców nie zna unijnej dyrektywy zezwalającej na dokonywanie napraw gwarancyjnych samochodów w dowolnie wybranym warsztacie. Część autoryzowanych serwisów wykorzystuje tę sytuację, uciekając się do nieuczciwej konkurencji. Brak wiedzy o obowiązujących przepisach naraża właścicieli aut na dodatkowe koszty.

Obowiązująca od trzech lat unijna dyrektywa pozwala serwisować samochody w okresie gwarancyjnym w każdym warsztacie. Dozwolone jest także stosowanie części pochodzących od niezależnych producentów, a więc nieposiadających logo wytwórcy samochodu.

 – Bardzo niewielki procent właścicieli samochodów zna te przepisy i z nich korzysta – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. – Równocześnie jednak niewiele niezależnych serwisów stara się przekonać kierowców do swoich usług, upowszechniając nowe zasady.

Franke nie ma wątpliwości, że obowiązujące normy są korzystne dla kierowców i mogą sprzyjać sporym oszczędnościom. Jego zdaniem autoryzowane stacje serwisowe również nie muszą na nich tracić.

 – Warsztat autoryzowany może świadczyć usługi przy wykorzystaniu części niezależnych producentów – wyjaśnia. – Są one zdecydowanie tańsze od tych z logo producenta samochodu, co umożliwia serwisom przyciągniecie większej klienteli niż poprzednio. Kierowca ma wybór i może zdecydować o tym, jakie części mają być użyte do naprawy jego auta. 

Zdaniem eksperta, części niezależnych producentów są nawet o 70 procent tańsze od tych oferowanych z logo koncernu. Ich jakość jest natomiast taka sama.

 – Wszystkie te komponenty powstają w tych samych fabrykach, na tych samych taśmach produkcyjnych i produkowane są według tej samej technologii – mówi. – Różnią się głównie opakowaniem i ceną. 

Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Motoryzacyjnych Samar, zwraca jednak uwagę na standardy, które obowiązują w serwisach. Koszty jakie ponoszą autoryzowane punkty obsługi są zazwyczaj wyższe niż te obciążające nieautoryzowane warsztaty, które nie muszą spełniać precyzyjnie określonych wymogów.

 – Czynnik ten decyduje o cenie usługi – mówi Drzewiecki. – A klienci kierują się głównie kosztami napraw i uciekają do tańszych warsztatów. Już dziś producenci narzekają, że usługi serwisowe, które w założeniu miały być podstawą utrzymania stacji dealerskich, nie spełniają swojej roli. W tej sytuacji zdarzają się próby uniemożliwienia klientom napraw samochodów w niezależnych warsztatach.

Jest to jednak niezgodne z prawem.

 – Takich przypadków jest stosunkowo dużo – uważa Alfred Franke. – Najczęściej są to samodzielne akcje niektórych dealerów, którzy naklejają pod maską auta lub na jego szybie adnotację informującą, że zachowanie gwarancji możliwe jest tylko przy naprawach w autoryzowanym serwisie. To nie tylko nieprawda, lecz też przejaw nieuczciwej konkurencji. 

Według obowiązujących przepisów, gwarancja pozostaje ważna przy serwisowaniu auta w dowolnym warsztacie, pod warunkiem, że stosowane są części wysokiej jakości, a ich pochodzenie udokumentowane jest odpowiednimi rachunkami. Konieczne jest także oświadczenie mechanika, mówiące o tym, że dokonał on naprawy zgodnie z zaleceniami producenta samochodu.

Ćwierć miliarda euro z nowej perspektywy na walkę z bezrobociem wśród młodych. Będą bony stażowe i migracyjne

CEO Magazyn Polska

W nowej perspektywie budżetowej Polska otrzyma 250 mln euro na walkę z bezrobociem wśród młodych. Rząd planuje przeznaczyć je m.in. na bony stażowe oraz migracyjne. Może to być znacząca pomoc dla wchodzących na rynek pracy, jednak eksperci przestrzegają przed możliwością nadużyć.

Wartość bonów stażowych ma według zapowiedzi rządu wynosić po 10 tysięcy złotych. Bony zatrudnieniowe mają opiewać na podobną kwotę. Środki te byłyby przekazywane firmie, która zgodzi się zatrudnić lub przyjąć na staż młodego pracownika.

 – Pracodawca najprawdopodobniej będzie mógł uzyskać wsparcie na pokrycie wynagrodzenia stażysty, a być może także pozapłacowe koszty pracy czy dostosowanie miejsca pracy. Powinien więc bez obaw organizować programy stażowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Kotus z firmy Feender.pl, ułatwiającej szukanie staży i praktyk. – Środki te mają być bezzwrotne, co stanowi dodatkowy atut.

W ramach wspierania mobilności zawodowej minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział także wprowadzenie bonów imigracyjnych o wartości 7,5 tys. zł. Mają one być przekazywane osobom, które chcą przenieść się do pracy min. 80 km od swojego wcześniejszego miejsca pobytu.

 – Ma to być wsparcie, np. na wynajem mieszkania w nowym miejscu – wyjaśnia Kotus.  

Z bonami dla młodych na rynku pracy wiąże się jednak ryzyko nadużyć. 

Pracodawcy mogą nadużywać tej pomocy w ten sposób, że będą zatrudniali stażystów jako tanią siłę roboczą tylko na okres trwania tego stażu – przestrzega Kotus. – Nikt nie będzie myślał o przedłużeniu zatrudnienia, lecz tylko i wyłącznie o wykorzystaniu go w danym okresie. Dlatego warto, by firmy przyjmujące na staże dawały perspektywy stałego zatrudnienia. Dobrą praktyką może być np. współpraca z firmami, które już wcześniej organizowały praktyki czy staże lub zobowiązałyby się do ich organizowania w przyszłości – radzi.

Plany rządowe zakładają również, że studenci końcowych lat studiów oraz absolwenci do 4 lat po ukończeniu studiów uzyskają możliwość wzięcia nisko oprocentowanej pożyczki w wysokości do 70 tys. złotych na założenie własnej firmy.

Blaski i cienie polskiej motoryzacji

W ostatnich latach jesteśmy świadkami transformacji, która dokonuje się w polskiej motoryzacji. Przedstawiciele Exact Systems, firmy kontrolującej części samochodowe, przygotowali analizę SWOT, w której mocne i słabe strony polskiej branży motoryzacyjnej zestawili z szansami i zagrożeniami, jakie się przed nią rysują. Co prawda nie mamy własnej marki samochodu, ale Polska częściami, nie samochodami stoi.

Geografia i części, czyli nasze mocne strony

Położenie geograficzne to w środowisku motoryzacyjnym jedna z najważniejszych przewag. Polska stanowi dogodne miejsce zarówno dla producentów europejskich jak i azjatyckich. Dojazd do większości OEM, czyli producentów samochodów, zajmuje maksymalnie 5 godzin, a wszystkie europejskie zakłady z sektora poddostawczego są dostępne w ciągu jednej doby. Po drugie, bardzo istotna jest także gęsta sieć firm z sektora – około 850 zakładów – pozytywnie przekładająca się na współpracę producentów z dostawcami i poddostawcami. W I półroczu 2013 r. wartość produkcji sprzedanej części i akcesoriów samochodowych wyniosła w naszym kraju 30 mld zł. To aż o jedną trzeciej więcej niż wartość wyprodukowanych i sprzedanych samochodów (22,8 mld zł). Także więcej części niż „czterech kółek” eksportujemy, co tylko potwierdza, że Polska częściami stoi – mówi Paweł Gos, prezes Exact Systems, ekspert Polskiej Izby Motoryzacji.

Inwestorów zagranicznych do nas przyciąga wykwalifikowana kadra pracownicza, której koszty zatrudnienia są relatywnie niższe nić w Europie Zachodniej. Nie możemy jednak powiedzieć, że Polska jest „low-cost country”, dużo lepiej do naszego kraju odnosi się określenie „best-cost country”. Potwierdzają to wyniki przeprowadzonego przez nas badania, z których wynika, że zdaniem przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych zlokalizowanych w Polsce, najlepszymi partnerami pod kątem jakości są polskie firmy – dodaje Gos. W tym miejscu należy także wspomnieć o strefach ekonomicznych, w ramach których inwestorzy mogą uzyskać atrakcyjniejsze warunki pod uruchomienie zakładu produkcyjnego lub centra badawczego.

Brak własnej marki i niska produkcja, czyli o naszych słabościach
Motoryzacja, zdaniem większości, to przede wszystkim własna marka samochodowa oraz liczne fabryki produkujące różne modele aut. Niestety, w przypadku Polski, nie mamy ani jednego ani drugiego. Czesi mają Skodę, Rumunii mają Dacię, a my jako kraj posiadający ogromną bazę motoryzacyjną, nie mamy polskiej marki samochodowej – ocenia Paweł Gos. Bardzo źle wyglądają także wskaźniki produkcji samochodów w Polsce. W 2008 r. z taśm polskich zakładów zjechało blisko 1 mln aut, aby w ubiegłym roku skurczyć się o blisko połowę (575 tys.). Jeśli do tego dodamy sprzedaż nowych samochodów osobowych na poziomie 290 tys. rocznie przy imporcie aut używanych na poziomie ponad 700 tys. (dane za 2013 r.), motoryzacyjna gałąź polskiego przemysłu prezentuje się naprawdę krucho.

Młodsze samochody i napędy elektryczne, czyli o szansach
Średnia wieku samochodu poruszającego się po polskich drogach wynosi 14 lat i mocno odbiega od średniej europejskiej. W związku z tym widać potencjał wzrostu sprzedaży nowych aut w Polsce w najbliższym czasie. Na większą dynamikę sprzedaży pojazdów z pewnością wpłynie w tym roku okienko derogacyjne, które umożliwia firmom odliczenie całego VAT-u od zakupionej floty. Mało kto o tym mówi, ale przy odrobinie wysiłków, zarówno ze strony sektora prywatnego jak i rządowego, nasza motoryzacja ma szansę przyczynić się do popularyzacji napędów hybrydowego i elektrycznego. W Europie nie ma jeszcze wyraźnych liderów w tym obszarze, co przy wykorzystaniu naszych doświadczeń i umiejętności dostosowywania się do rygorystycznych przepisów UE, stwarza możliwość rozwoju polskim przedsiębiorstwom – podkreśla Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Warto także podkreślić, że przedstawiciele sektora Automotive zapytani przez Exact Systems o to, gdzie upatrują możliwości rozwoju polskiej branży motoryzacyjnej, wskazali na jakość produktów (42% odpowiedzi) oraz niższe koszty pracy (34%).

Niepewność za granicą, czyli o zagrożeniach
Każdy przedstawiciel branży motoryzacyjnej liczy na powrót do wolumenu produkcji samochodów w Polsce z 2008 roku. Jednak w związku z tym, że nasza produkcja niemal w całości nastawiona jest na eksport, ogromne znaczenie ma koniunktura na rynkach zagranicznych, przede wszystkim zachodnioeuropejskich. A tutaj, jeśli pod lupę weźmiemy dane ACEA, widzimy, że większość głównych rynków takich jak Niemcy, Włochy czy Francja w 2013 r. odnotowała spadek sprzedaży nowych samochodów osobowych.

Z jednej strony wykwalifikowana kadra jest atutem Polski, z drugiej zaś mamy do czynienia z problemem likwidacji szkół zawodowych, który w przyszłości przyczyni się do pogłębiającego się rozdźwięku między wykształceniem a oczekiwaniami rynku pracy. Zagrożeniem, o którym nie możemy zapomnieć, jest dynamiczny rozwój krajów BRIC. Brazylia, Rosja, Indie i Chiny są obecnie postrzegane jako motor wzrostu światowej branży motoryzacyjnej w ciągu najbliższych dziesięciu lat, i stanowią poważną konkurencję dla Polski – mówi Opala. I od razu dodaje, że na przykład Chiny otwierające się powoli na import w celu nadążenia za popytem swoje rynku mogą być także szansą dla polskich dostawców części i podzespołów samochodowych.

Krótko, o tym, co czeka nas w 2014 r.
Ostatnie dane makroekonomiczne, jak i szanse, które stoją przed polską motoryzacją, skłaniają mnie do optymistycznego przypuszczenia, że obecny rok dla Polski będzie lepszy od minionego. Liczba 310–320 tys. nowych rejestracji w tym roku, co da nam ok. 5-10% wzrost r/r, jest się moim zdaniem realna. Jeśli informacje o uruchomieniu produkcji nowego modelu samochodu użytkowego potwierdzą się, liczę także na lekki, ok. 5% wzrost liczby produkowanych u nas samochodów – ocenia Paweł Gos.
***
Exact Systems Sp. z o.o. działa od 2004 r. i jest obecnie czołowym dostawcą rozwiązań
w zakresie kontroli jakości, czyli selekcji, naprawy i sortowania części, komponentów oraz wyrobów gotowych dla przedstawicieli branży motoryzacyjnej. Głównymi odbiorcami usług firmy są dostawcy
i poddostawcy dla przemysłu motoryzacyjnego oraz producenci samochodów. Klientami firmy są również zakłady zajmujące się produkcją wielkoseryjną z branży elektronicznej, AGD oraz kosmetycznej. Obecnie firma posiada swoje przedstawicielstwa w Polsce, Czechach, Niemczech, Słowacji, Turcji, Rumunii, Rosji i Wielkiej Brytanii.
Firma kładzie duży nacisk na jakość świadczonych usług oraz na rzetelność i stabilność we współpracy ze swoimi kontrahentami. Współpraca z Exact Systems pomaga osiągnąć najwyższe standardy jakości oraz wspiera organizację procesów produkcyjnych. Więcej informacji o firmie dostępnych jest pod adresem: www.exactsystems.pl.

Rośnie zapotrzebowanie na usługi assistance. Polacy chętnie z nich korzystają

Usługi assistance są przez Polaków oceniane najlepiej spośród wszystkich usług okołoubezpieczeniowych. Ponad 90 proc. z 1,1 mln Polaków, którzy w ubiegłym roku skorzystali z usług typu assistance wysoko oceniło ich jakość. 80 proc. Polaków zadeklarowało potrzebę korzystania z usług pomocowych. Klienci najchętniej sięgają po usługi dla auta i w podróży, ale rośnie też popularność assistance domowego i zdrowotnego.

 Według naszego badania, robionego wspólnie z firmą Nielsen, w 2013 roku ponad 1,1 mln osób skorzystało z usług assistance – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Frączek, prezes zarządu Mondial Assistance. – Biorąc pod uwagę ich rodziny, to tak naprawdę około 4 mln ludzi w gospodarstwach domowych korzysta z usług firm assistance, wie o takiej możliwości i zna ich jakość.

Z badania „Rynek usług assistance widziany oczami klientów” wynika również, że Polacy cenią sobie pomoc takich firm i wysoko ją oceniają. Potrzebę skorzystania z ich usług w ubiegłym roku wyraziło 80 proc. badanych (wobec 60 proc. w 2011 roku).

 – Usługi te są oceniane najwyżej jakościowo ze wszystkich możliwych usług ubezpieczeniowych i okołoubezpieczeniowych. Ok. 95 proc. ludzi, którzy skorzystali z usług assistance, wyraża duże zadowolenie z tego faktu – przekonuje Tomasz Frączek.

Wciąż najwięcej klientów korzysta z usług komunikacyjnych, czyli adresowanych do zmotoryzowanych.

 – Interweniujemy np. wtedy, gdy samochód nie może odpalić rano z powodu mrozu. I to zdecydowanie są najbardziej popularne usługi, które weszły do pewnego standardu. Większość kierowców nie wyobraża sobie, by mieć polisę OC czy AC bez pakietu assistance – tłumaczy prezes Mondial Assistance.

Standardem w Polsce zdążyły stać się usługi typu travel, czyli assistance w podróży. Stale rośnie również popularność assistance domowego – w ubiegłym roku z takiej pomocy skorzystało o 7 proc. klientów więcej niż w 2011 roku.

 – Ludzie powoli, ale konsekwentnie przekonują się, że wszystko, co im się w domu przydarza, może mieć również swojego opiekuna. Tym opiekunem jest firma asystencka, która wyśle hydraulika, ślusarza, elektryka czy specjalistę od sprzętu RTV i AGD – mówi Frączek.

Nowością na rynku, która cieszy się coraz większą popularnością, jest assistance dla telefonu komórkowego.

 – To ubezpieczenie smartfonu oraz pewnych usług związanych z odzyskiwaniem danych, z zabezpieczaniem telefonu, bo to są drogie usługi – mówi Tomasz Frączek. – Tym bardziej że telefon komórkowy zaczął służyć nam jako karta płatnicza i te usługi płatnościami zbliżeniowymi powoli się rozwijają.

Postrzeganie wartości poszczególnych usług assistance istotnie różni się ze względu na płeć. Z pomocy dla auta częściej korzystają mężczyźni, a z assistance domowego i zdrowotnego kobiety, chociaż i wśród mężczyzn rośnie popularność tego typu usług.

 – Typowym konsumentem naszych usług jest mężczyzna w wieku lat 30–39, mieszkaniec dużego miasta powyżej 200 tys. osób, nieźle wykształcony i przyzwoicie zarabiający – wyjaśnia prezes Mondial Assistance.

W porównaniu do poprzedniego badania znacznie więcej osób skorzystało z pakietu assistance w ramach posiadanych produktów ubezpieczeniowych (odsetek wzrósł z 75 proc. do 97 proc.). Klienci ubezpieczycieli przyznali, że są lepiej informowani o dodatkowym pakiecie usług pomocowych, z których mogą skorzystać. Na brak takiej informacji narzekali za to klienci banków, mimo że dwie trzecie ankietowanych uznało, że produkt bankowy zyskuje na atrakcyjności, jeśli dołączony jest do niego assistance.

Co nakręca eCommerce?

W styczniu 2014 r. Cube Research po raz trzeci przeprowadził badanie w ramach projektu „Co nakręca eCommerce?”. Udział wzięło w sumie 463 przedsiębiorców prowadzących sklepy internetowe wylosowane z puli ponad 9 tys. podmiotów tego typu działających na polskim rynku. Badanie wykazało, że pomimo świadomości rosnącej roli mediów społecznościowych, polscy przedsiębiorcy e-commerce wciąż nie wykorzystują należycie ich potencjału we przy wspieraniu procesu sprzedaży.

Aż 70% właścicieli polskich sklepów internetowych nich wierzy w skuteczność działań marketingowych w obszarze mediów społecznościowych oraz wyraża przekonanie, że w 2014 roku rola serwisów społecznościowych będzie nadal rosła. Z badania wynika także, że przeważająca liczba badanych sklepów (84 proc.) już w chwili obecnej jest korzysta z serwisów społecznościowych.

Wśród mediów społecznościowych, największą popularnością wśród usługodawców e-commerce cieszy się Facebook (90%). Około 28% przedsiębiorstw zdecydowało się na komunikację za pośrednictwem kanału video i sięgnęło po narzędzia oferowane przez YouTube. Twitter wydał się odpowiednim medium w przekonaniu jednej piątej respondentów, natomiast Pinterest i Google+ to platformy, z których obecnie korzysta odpowiednio 14% i 11% usługodawców. Na końcu rankingu znalazła się Nasza Klasa, której udział osiągnął 4%.

Pomimo deklarowanej przez przedsiębiorców świadomości, że obecność w social media jest potrzebna w celu wsparcia kanału sprzedaży online, z badania wynika, że właściciele sklepów nie przeznaczają wystarczających środków na zarządzanie marką w mediach społecznościowych i nie dbają o komunikację z użytkownikami portali społecznościowych w sposób odpowiedni. Zgodnie z przedstawionymi statystykami przedsiębiorcy e-commerce odpowiadają jedynie na 47% postów na swoich fanpage’ach w serwisie Facebook oraz nie planują odrębnego budżetu na social media (jedynie 6% respondentów przyznało się do planowania takich wydatków). Oznacza to, że nie doceniając potęgi mediów społecznościowych właściciele sklepów internetowych decydują się na ich obsługę we własnym zakresie. Pocieszającą informacją jest jednak fakt, iż prawie ¼ ankietowanych planuje zwiększyć nakłady na social media już w tym roku.

Dlaczego warto docenić social media?

Prognozy rynkowe są jednoznaczne – w 2014 roku rosnąca świadomość oraz wymagania e-konsumentów spowodują, że konieczna będzie bardziej dopasowana do potrzeb i oparta na analizie historii zakupowej komunikacja z klientem. Nie należy bagatelizować tego, że w 2013 roku około 60% badanych internautów zadeklarowało, że śledzi ulubioną markę w sieci aby otrzymywać informacje o produkcie i rabatach. Jest to informacja, wobec której żaden usługodawca z branży e-commerce nie powinien pozostać obojętny. Ponadto, należy pamiętać, że social media stanowią dla potencjalnego klienta sklepu istotny kanał informacyjny, ponieważ oferują możliwość szybkiego pogłębienia wiedzy za pomocą wyszukania opinii znajomych czy odnalezienia opisów czy filmów z produktem. Wdrożenie odpowiednich narzędzi zarządzania marketingiem w obszarze mediów społecznościowych powinno być zatem jednym z priorytetowych założeń dla przedsiębiorców, którzy jeszcze nie zdecydowali się na wprowadzenie tego typu rozwiązań w odniesieniu do ich działalności.

Uświadomienie polskim przedsiębiorcom potencjału, jaki kryją w sobie media społecznościowe może w najbliższym czasie okazać się kluczową kwestią dla rozwoju ich działalności w 2014 roku – komentuje Dominika Strupiechowska, Junior PR Specialist GRUPA 365 NET Analizując potrzeby klientów, profil usług oraz narzędzia, jakie oferują przedsiębiorcom prowadzącym sklepy internetowe konkretne platformy społecznościowe zyskujemy ogromną szansę na dotarcie do rzeszy nowych klientów oraz znaczne zwiększenie sprzedaży.

źródła:

Polskie Badania Internetu (PBI) na podstawie danych SMG, Kelkoo, Forrester Research
http://napoleoncat.com/my-juz-wiemy-co-nakreca-e-commerce/

Warszawa 19115: komunikacja na bazie innowacyjnych technologii

Urząd m.st. Warszawy uruchomił Centrum Komunikacji z Mieszkańcami „Warszawa 19115”, gdzie w trybie całodobowym, siedem dni w tygodniu można uzyskać urzędowe informacje i zgłaszać incydenty, wykorzystując w tym celu telefon, sms, email, czat, faks, aplikację mobilną lub samoobsługowy portal internetowy. Komunikację obsługują systemy CIC firmy Interactive Intelligence oraz Oracle Siebel CRM, wdrożone przez konsorcjum firm Damovo Polska oraz Xentivo.

Projekt Centrum Komunikacji z Mieszkańcami miał na celu pełną integrację wszystkich procesów komunikacji pomiędzy władzami miasta a jego mieszkańcami. Teraz w jednym miejscu można uzyskać informacje i załatwić sprawy podlegające wszystkim dzielnicom i jednostkom miejskim zarządzanym przez Urząd m.st. Warszawy, a scentralizowany system contact center umożliwia spójną i zorganizowaną obsługę zgłoszeń i zapytań wszystkich kanałów komunikacji.

Wdrożona przez specjalistów z Damovo Polska platforma CIC firmy Interactive Intelligence obsługuje połączenia telefoniczne, smsy, emaile, czaty, faksy, została również zintegrowana z aplikacją mobilną i portalem internetowym. Wszystkie interakcje przychodzące do Centrum są kierowane do konsultantów dostępnych w danym momencie i posiadających kompetencje w danej dziedzinie. System na bieżąco monitoruje takie parametry jak czas oczekiwania na połączenie, ilość połączeń porzuconych przed odebraniem itp., umożliwiając przełożonym śledzenie natężenia procesów komunikacyjnych i kontrolę jakości pracy jednostki. Zarządzanie jakością ułatwia również aplikacja planująca czas pracy agentów względem prognozowanej aktywności komunikacji oraz nagrywanie połączeń.

Obsługa zgłoszeń incydentów została zorganizowana według logiki pierwszej i drugiej linii wsparcia. Konsultanci Centrum, stanowiący pierwszą linię wsparcia, rejestrują każde zgłoszenie w systemie Oracle Siebel CRM i przypisują je do danej kategorii. W zależności od rodzaju incydentu system automatycznie uruchamia właściwy dla niego proces biznesowy i przekazuje zadanie upoważnionym pracownikom drugiej linii. Przykładowo, gdy obywatel zgłosi, że zwalone drzewo blokuje ruch miejski, system automatycznie przesyła zgłoszenie do straży miejskiej oraz straży pożarnej. Opcje monitoringu i raportowania pozwalają na dokładne śledzenie szybkości zakończenia procesu, a dzięki integracji z portalem internetowym każdy obywatel może sprawdzić status swojego zgłoszenia logując się na www.warszawa19115.pl. Zarządzający procesami obsługi zgłoszeń system Oracle Siebel CRM został wdrożony przez specjalistów z firmy Xentivo.

Platformę Interactive Intelligence zintegrowano z oprogramowaniem Oracle, co ułatwia pracę konsultantom Centrum. Każda przyjęta interakcja jest automatycznie rozpoznawana i rejestrowana w systemie CRM.

W ramach projektu firma Xentivo przygotowała i wdrożyła również aplikację mobilną, która umożliwia mieszkańcom szybkie i efektywne zgłaszanie swoich problemów władzom miasta. Aplikacja, przygotowana dla systemu Android, iOS oraz Windows Phone, została zintegrowana z CIC Interactive Intelligence oraz Oracle Siebel CRM. W ocenach internautów aplikacja otrzymała 4,5 gwiazdki. W ciągu pierwszego miesiąca działania Centrum zarejestrowano już ponad 3400 pobrań.

„Warszawa 19115 to rozwiązanie problemu sprawnej komunikacji władz miasta z jego mieszkańcami unikalne nie tylko w skali Polskiej, ale nawet na tle największych metropolii europejskich. Każdy obywatel – niezależnie od tego, gdzie przebywa, jakie urządzenie komunikacyjne ma akurat pod ręką, niezależnie od dnia tygodnia i godziny – może teraz uzyskać dowolną informację z zakresu działania Urzędu, zgłosić dowolny incydent i mieć pewność, że jego zgłoszenie nie zostanie pominięte – powiedział Marcin Wojdat Sekretarz Urzędu m.st. Warszawy. – „Wdrożenie zintegrowanego systemu komunikacyjnego to również nowa jakość pracy dla Urzędu. Możemy kategoryzować zgłoszenia, określać problemy najbardziej palące dla mieszkańców Warszawy i podejmować działania na bazie tej wiedzy. Możemy również mierzyć jakość pracy Centrum, definiować istniejące „wąskie gardła” i usprawniać proces komunikacji z mieszkańcami.”

Firmy Damovo Polska oraz Xentivo zostały wybrane do realizacji projektu Centrum Komunikacji z Mieszkańcami w ramach postępowania o udzielenie zamówienia publicznego prowadzonym w trybie przetargu nieograniczonego. Wartość zamówienia wynosiła 4.000.000,00 PLN brutto.