Za mało wydajemy na utrzymanie dróg

Od 2009 roku spadają w Polsce wydatki na utrzymanie sieci dróg krajowych, mimo że wciąż prawie połowa z nich jest w stanie złym lub niezadowalającym – wynika z raportu„Efektywność zarządzania utrzymaniem dróg krajowych w Polsce” przygotowanego w ramach programu Ernst & Young Sprawne Państwo. Wśród przyczyn słabego stanu istniejących dróg krajowych autorki wymieniają m.in. niską efektywność systemu zarządzania utrzymaniem dróg.

– W Polsce w ostatnich latach publiczna dyskusja na temat rozwoju sieci drogowej dotyczyła głównie wydatków inwestycyjnych na nowe autostrady i drogi ekspresowe. Najnowszy raport przygotowany przez dr Joannę Archutowską i dr Janę Pieriegud w ramach programu Ernst & Young Sprawne Państwo próbuje odwrócić tę tendencję poprzez zwrócenie uwagi na złożoną problematykę efektywności zarządzania utrzymaniem już istniejącej infrastruktury drogowej – komentuje Marcin Borek, Partner w dziale Doradztwa Transakcyjnego Ernst & Young, ekspert ds. infrastruktury. – Każdego roku na utrzymanie dróg powinniśmy wydawać około 4 mld zł. Warto się zastanowić nad tym jak najlepiej wydawać te pieniądze – dodaje Borek.

Ponad 40% dróg do remontu

Według danych przytoczonych w raporcie, na początku 2011 roku ponad 3500 km czyli 18,9% dróg krajowych w Polsce nadawało się do natychmiastowego remontu, a aż 22% było w stanie niezadowalającym. Podczas gdy średnioroczne łączne potrzeby w zakresie utrzymania sieci dróg krajowych w latach 2008-2011 utrzymywały się na poziomie 3,7 mld zł, rzeczywiste wydatki na ten cel wynosiły jedynie ok. 2,3 mld zł. Pokrywały więc zaledwie około 62% potrzeb. Najwięcej dróg remontowano w roku 2009, kiedy to wskaźnik finansowania potrzeb utrzymaniowych osiągnął najwyższą wartość i wyniósł 80%. Najmniej na utrzymanie dróg wydano w roku 2011, zaspokojono wówczas tylko 40% potrzeb.

– Kiedy przyjrzymy się dokładnie liczbom charakteryzującym inwestycje drogowe w Polsce łatwo zauważymy, że od 2004 roku wydatki na nowe inwestycje drogowe rosną nieustannie. Natomiast jeśli chodzi o utrzymanie dróg już istniejących, mamy z tym ewidentny problem.

W roku 2009 wydano na ten cel prawie 3 mld zł, a w 2011 już tylko niecałe 1,5 mld. To niewiele przy tak potężnych potrzebach utrzymaniowych. Problem ten będzie narastał wraz z oddawaniem do ruchu licznych odcinków autostrad i dróg ekspresowych, które teraz są w budowie, a wkrótce będą wymagały bieżącego utrzymania. – komentuje Marcin Borek.

Co gorsza, odsetek dróg poddawanych w ciągu roku pracom utrzymaniowym spada systematycznie już od 2004. Wyjątkiem był wspomniany już rok 2009.

TIRy rozjeżdżają Polskę

Autorki raportu zwracają uwagę na utrzymujący się od wielu lat wzrost ruchu samochodów ciężarowych z przyczepami. Miał on decydujący wpływ na warunki na drogach oraz na proces niszczenia nawierzchni. W latach 2005-2010 ruch samochodów ciężarowych z przyczepami wzrósł o ok. 43%. W poprzednich okresach pięcioletnich wzrost ruchu tych pojazdów był jeszcze wyższy i wynosił 68% w latach 1995-2000 oraz 50% w latach 2000-2005. Daje to łącznie ponad 3,5-krotny wzrost ruchu samochodów ciężarowych z przyczepami w ciągu ostatnich 15 lat, przy czym bezwzględne przyrosty ruchu tych pojazdów w kolejnych okresach pięcioletnich były coraz większe. Na tle stale rosnącego ruchu ciężkiego problemem w Polsce pozostaje niedostosowanie nośności nawierzchni sieci dróg krajowych do ruchu pojazdów o nacisku 115 kN/oś, stanowiącym podstawowy standard dla sieci dróg międzynarodowych w Europie. Od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej do końca 2010 roku udział dróg spełniających ten standard zwiększył się wprawdzie z 5,1% całkowitej długości sieci dróg krajowych do ponad 31% (ok. 5,9 tys. km), jednak niedostosowanie nośności na pozostałej 2/3 sieci dróg krajowych generuje dodatkowe koszty w zakresie remontów dróg.

Utrzymanie dróg tak samo ważne jak budowa nowych

W raporcie „Efektywność systemu zarządzania utrzymaniem dróg krajowych w Polsce” autorki przytaczają szereg najlepszych praktyk z krajów z całego świata, które mogą pomóc w skuteczniejszym zarządzaniu procesem modernizacji naszych dróg. Zwracają uwagę przede wszystkim na to, że brakuje pieniędzy na utrzymanie dróg, a budżet utrzymaniowy GDDKiA jest niestabilny. Zdaniem autorek raportu główni decydenci nie przykładają do utrzymania istniejącej infrastruktury wystarczająco dużej wagi. Autorki proponują, aby zadania z zakresu utrzymania dróg były traktowane na równi z budową nowej infrastruktury.

W raporcie autorki przedstawiają ocenę systemu zarządzania utrzymaniem dróg, zaznaczając zaległości w zakresie bieżącego utrzymania dróg i remontów, spowodowanych przede wszystkich niedofinansowaniem i niestabilnością budżetu utrzymaniowego. Zmiany wysokości przyznawanych środków nie pozwalają na optymalne planowanie prac utrzymaniowych, a przekroczone stany krytyczne nieremontowanych dróg zwiększają potrzeby remontowe.

W raporcie wymienione są również nieefektywności GDDKiA, które utrudniają sprawne zarządzanie utrzymaniem dróg w Polsce. Chodzi min. o:

  • Istniejące standardy wykonania prac utrzymaniowych, które nie uwzględniają limitów zakłóceń ruchu w związku z prowadzeniem robót drogowych.
  • Brak systemu oceny utrzymania z perspektywy użytkowników dróg, m.in. w zakresie czasu trwania robót drogowych i zajętości pasów ruchu.
  • Niepełne wykorzystanie systemów informatycznych, wspomagających zarządzanie utrzymaniem.
  • Brak systemu kompleksowej analityki zarządczej.
  • Brak systemu sprawozdawczości w zakresie drogownictwa.

– Brak funduszy to nie jedyne wyzwanie w zakresie utrzymania dróg. Musimy mieć na uwadze to, że decydenci powinni mieć absolutną pewność co do tego, iż pieniądze są efektywnie wydawane. To zaś możemy osiągnąć poprzez poprawę zarządzania całym procesem utrzymania dróg w naszym kraju – podsumowuje Marcin Borek z Ernst & Young.

Raport „Efektywność zarządzania utrzymaniem dróg krajowych w Polsce” przygotowały dr Joanna Archutowska ekspert ekonomiczny w Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) i dr Jana Pieriegud z Katedry Transportu w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

O programie Ernst & Young Sprawne Państwo

Celem programu Ernst & Young Sprawne Państwo jest inicjowanie i wspieranie działań na rzecz poprawy funkcjonowania instytucji publicznych w Polsce. Poprzez program, Ernst & Young aktywnie włącza się do publicznej debaty nad reformą państwa. Program adresowany jest w szczególności do środowisk politycznych, naukowych, gospodarczych oraz organizacji pozarządowych.

Firmy wstrzymują rekrutacje nowych pracowników

Badanie potrzeb pracodawców*, którego trzecią edycję portal Pracuj.pl przeprowadził w kwietniu tego roku, pokazuje, że nastroje wśród pracodawców – klientów serwisu zasadniczo się nie zmieniły.

Co prawda spadł odsetek firm, które będą zatrudniać w II kwartale tego roku, ale wynika to głównie z faktu skompletowania zespołów na początku roku i prowadzania w związku z tym niższej liczby rekrutacji w okresie kwiecień-czerwiec. Warto też zauważyć, że wzrósł nieco odsetek firm (o 2 p.p.), które będą zatrudniać w II kwartale tego roku większą liczbę pracowników niż w poprzednich miesiącach. Zwiększenie zapotrzebowania na pracowników odnotowano przede wszystkim w działach produkcyjnych.

Z badania wynika również, że pracodawcy czekają na rozwój wydarzeń. Odsetek firm, które wstrzymują rekrutacje w oczekiwaniu na to, co może wydarzyć się na rynkach wzrósł bowiem o 9 p.p.

Najwięcej, bo prawie połowa badanych firm (46%), w II kwartale tego roku zamierza zatrudnić do 10 pracowników. Prawie co piąta firma (18%) nie zamierza w ogóle zatrudniać, a tyle samo ankietowanych odpowiedziało, że nie wie jeszcze, czy będzie przyjmować nowych pracowników czy też nie.

Najbardziej potrzebne siły sprzedażowe

Największa liczba pracowników nadal poszukiwana będzie do działów sprzedaży (zadeklarowało tak 44% ankietowanych firm), w dalszej kolejności do działów produkcji (24%, tu odnotowano wzrost deklaracji o 8 p.p. w stosunku do poprzedniej edycji badania) oraz do działów obsługi klienta (21%). Pracownicy IT, którzy w poprzedniej edycji badania byli na 2. miejscu zestawienia, znaleźli się tym razem na pozycji czwartej.

62% firm zamierza w II kwartale tego roku zatrudnić podobną liczbę pracowników, jak w pierwszych trzech miesiącach roku. Mniejszą liczbę pracowników planuje zatrudnić 17% firm ankietowanych przez Pracuj.pl. Ci pracodawcy taką decyzję najczęściej tłumaczyli tym, że zespoły skompletowali już w I kwartale (31% z nich), czekają na rozwój wydarzeń (25%) lub, że zwykle w II kwartale prowadzą mniej procesów rekrutacyjnych niż w pierwszych trzech miesiącach roku (21%).

W badanym okresie wzrósł odsetek firm (z 24% do 33%), które nie mają problemów ze znalezieniem pracowników do żadnego z działów. Największe problemy z rekrutacją pracodawcy nadal mają w przypadku działów sprzedaży i IT.

*Informacje o badaniu:

Badanie przeprowadzono w dniach 3-19.04.2012 r. metodą ankiety dostępnej on-line. W badaniu wzięło udział 480 pracodawców – klientów Pracuj.pl z całej Polski.

To już koniec Mio Technology w Polsce

Przestała istnieć firma będąca jednym z liderów sprzedaży nawigacji samochodowych w Polsce. Marka Mio jednak nie znika. Reprezentować ją będzie MiTAC International Corporation. Tym samym Mio – obok Magellana i Navmana – będzie jedną z 3 marek związanych z produktami nawigacyjnymi, obecnymi w portfolio tajwańskiej korporacji. Jednak wszystko „zostaje w rodzinie”, gdyż Mio Technology było do tej pory spółką zależną MiTAC.

Zmiany dotyczą Mio Technology w skali globalnej, zatem nie mogły ominąć także Polski. MiTAC International Corp. przejmie obowiązki reprezentowania marki na rynku. Zmiana podyktowana jest chęcią ujednolicenia przekazu kierowanego do klientów. MiTAC zarządza obecnie trzema dużymi markami z rynku nawigacji GPS i urządzeń lokalizacyjnych. Dzięki tej zmianie będzie mogła w pełni wykorzystać ich doświadczenie..

„Nasi klienci i partnerzy nie mają powodu do obaw. Nawigacje Mio nie znikną z półek. Z biznesowego punktu widzenia nic się bowiem nie zmienia. Ludzie, adresy, telefony pozostaną te same. Dzięki temu będziemy mogli nieprzerwanie dostarczać najwyższej jakości produkty i usługi, choć będzie się to odbywać teraz pod nazwą MiTAC International Corporation” – zapewnia Tarik Hassan, CEE Marketing Manager MiTAC Europe, oddział w Polsce.

W portfolio firmy MiTAC znajdują się dwie inne marki związane z nawigacjami GPS. Navman to australijski producent urządzeń nawigacyjnych. Został założony w 1988 roku i zasłynął produkcją wytrzymałych, innowacyjnych, a zarazem prostych w użyciu nawigacji PND. Firma jest też autorem technologii NavPix, która umożliwia nawigację przy pomocy zdjęć wgranych do pamięci nawigacji. Została włączona do korporacji MiTAC w 2007 roku. Druga marka, która dołączyła do MiTAC dwa lata później, to amerykański producent urządzeń służących do pozycjonowania GPS, Magellan. Ma on ponad 20 letnią tradycję, a także jest właścicielem ponad 200 patentów związanych z technologią branżową.

Adres internetowy związany z nawigacjami marki Mio pozostaje bez zmian. Wszelkie informacje odnośnie produktów, promocji oraz inne wiadomości związane z marką można znaleźć pod adresem: www.mio.com/pl

Alan Laing wiceprezesem regionu EMEA w Acronis

Do firmy Acronis dołączył Alan Laing. Objął on stanowisko wiceprezesa w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA).

Alain Laing wykorzysta w Acronis swoje przeszło 20 lat doświadczenia w budowaniu zespołów i rozwoju przedsiębiorstw, które zdobył w europejskich oddziałach globalnych organizacji takich jak Avaya i Oracle.

W Acronis odpowiedzialny będzie za rozwój strategii sprzedaży i kanałów partnerskich, kierując zespołem menedżerskim EMEA i dążąc do dalszego rozwój firmy w regionie. Z brytyjskiego biura Acronis w Londynie, zarządzał będzie działaniami spółki w całej Europie, na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce i Rosji.

Alain Laing do zespołu Acronis przeszedł z firmy Avaya, międzynarodowego lidera w sektorze oprogramowania i usług do komunikacji biznesowej, gdzie pracował jako wiceprezes regionu Europy Zachodniej. Wcześniej Alan Laing był także wiceprezesem i General Managerem regionu EMEA w Portal Software, a także CEO w firmie Mediasurface. W latach 1994 – 2000 pełnił kierownicze funkcje w Oracle, ostatnio jako Vice President of Operations w regionie EMEA.

„Acronis ma przed sobą znakomitą przyszłość. Obecny poziom rozwoju, który osiągnęliśmy dzięki naszym zoptymalizowanym rozwiązaniom nowej generacji do backupu i odzyskiwania danych na rynku wirtualizacji to dopiero początek. Alain Laings wnosi doświadczenie, które naszemu zespołowi w regionie EMEA pozwoli osiągnąć dalsze sukcesy i poprowadzić do kolejnej fazy rozwoju.” – powiedział Laurent Dedenis, prezes ds. międzynarodowej sprzedaży i marketingu w firmie Acronis.

„Acronis jest firmą, która posiada ogromne możliwości i ambicje. Z niecierpliwością czekam na wyzwania, które spotkają mnie podczas kierowania zespołem EMEA i współpracy z ponad 12 000 partnerów handlowych Acronis w całym regionie. Pragniemy poznawać potrzeby i dostarczać innowacyjne rozwiązania klientom Acronis w Europie i poza nią.” – powiedział Alan Laing.

Alan Laing jest absolwentem Uniwersytetu w Edynburgu. Przed rozpoczęciem swojej kariery w sektorze oprogramowania dla przedsiębiorstw, praktykował jako adwokat w Europie i Azji.

 

Już prawie 40% internautów korzysta z internetu

Korzystanie z internetu w dowolnym miejscu staje się coraz bardziej podstawową czynnością. Z mobilnej wersji portalu nk.pl każdego miesiąca korzysta 1,3 mln aktywnych użytkowników, generując 160 mln odsłon. Polski portal społecznościowy, we współpracy z agencją Socializer S.A., prezentuje wyniki badania omnibusowego dotyczącego preferencji internautów mobilnych.

Internet w dowolnym miejscu

Z badania przeprowadzonego przez dział badań Research.NK, działającego w ramach polskiego portalu społecznościowego NK wynika, że 39,5% Polaków korzysta z dostępu do internetu mobilnego. Z tej grupy aż 23% korzysta z tej formy dostępu do sieci codziennie, a 21% kilka razy w tygodniu. 24% osób wykorzystuje mobilny dostęp do internetu kilka razy w miesiącu, a 31% kilka razy w roku. Wydaje się zatem, że jeśli dany użytkownik posiada dostęp do Sieci np. w smartfonie lub tablecie, to zazwyczaj chętnie z niego korzysta.

Rosnąca popularność aplikacji

Podobne wyniki dotyczą aplikacji mobilnych. Z grupy osób korzystających z mobilnego dostępu do Sieci, aż 13% korzysta z aplikacji mobilnych często, 24% od czasu do czasu, a 25% rzadko. Wciąż istnieje grupa (38%), która nie korzysta z nich wcale, jednak w odniesieniu do całości stanowi ona mniejszość.

Mobilne korzystanie z NK

Z badania Research.NK wynika, że użytkownicy portalu NK coraz chętniej korzystają z niego przez telefon komórkowy. 6% z nich robi to codziennie, 11% kilka razy w tygodniu, a 17% kilka razy w miesiącu. Grupa Użytkowników nk.pl korzystających również z mobilnej wersji serwisu stanowi zatem większość z wszystkich użytkowników, mimo wciąż licznej (45%) grupy tych, którzy wybierają głównie tradycyjne formy dostępu do portalu.

Pozostałe, wybrane wyniki badania przeprowadzonego przez Research.NK, dostępne są w infografice, przygotowanej przez agencję Socializer S.A. we współpracy z NK.

Rynek budowlany w 2012 r. wzrośnie o 5%

Polski rynek budowlany pod kątem wartości zrealizowanych robót w roku 2012 w dalszym ciągu prezentował się będzie korzystnie. Jednak mniejsza liczba nowych inwestycji drogowych znacząco wpłynie na wyniki budownictwa w latach 2013-2014. W dłuższym okresie to branża energetyczna, wspierana przez segment budownictwa kolejowego, będzie nadawała ton sektorowi inżynieryjnemu.

Po prognozowanym, około 5% wzroście rynku budowlanego w 2012 r., lata 2013-2014 przyniosą znaczne spowolnienie w polskim budownictwie, na co wpłynie przede wszystkim mniejszy wolumen produkcji w budownictwie inżynieryjnym. Jak wynika z opublikowanego przez firmę badawczą PMR raportu „Sektor budowlany w Polsce I połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2014”, kończące się przedsięwzięcia inwestycyjne z zakresu drogownictwa będą miały negatywny wpływ na wyniki segmentu inżynieryjnego już od 2013 r. Wiodącą rolę w sektorze inżynieryjnym obejmą w tym czasie inwestycje energetyczne oraz kolejowe, które częściowo zrekompensują spółkom budowlanym mniejszą liczbę kontraktów drogowych.

Budownictwo inżynieryjne w Polsce notowało nieprzerwane wzrosty od 2006 r. Rok 2011 był dla branży rekordowy – nominalnie segment ten wzrósł o ok. 16% i zamknął się kwotą przekraczającą 58 mld zł. Udział budownictwa inżynieryjnego w całości produkcji budowlano-montażowej osiągnął najwyższy dotychczas poziom, przekraczając po raz pierwszy 60%. Na doskonałe wyniki w 2011 r. duży wpływ miały finalizacje inwestycji przygotowywanych na potrzeby organizacji mistrzostw Euro 2012 oraz toczące się nadal inwestycje współfinansowane z budżetu unijnego przyznanego Polsce na lata 2007-2013.

Największy wkład w budownictwo inżynieryjne, na poziomie ponad 44%, miał w 2011 r. sektor drogowy, który w najbliższych latach utraci znaczną część swojego udziału. Już w roku 2011 zaobserwować można było mniejszą liczbę dużych przetargów drogowych. W dłuższym okresie rekompensatą dla branży inżynieryjnej będą inwestycje o innym charakterze – pojawiają się pierwsze rozstrzygnięcia w bardzo kosztownych przetargach energetycznych, a inwestycje kolejowe znajdują się w zaawansowanej fazie realizacji – i to one przez najbliższy czas będą nieco poprawiały kondycję segmentu inżynieryjnego.

Analitycy PMR oczekują, że w ciągu najbliżej dekady inwestycje w energetykę będą prawdziwym kołem zamachowym polskiego sektora budowlanego, podobnie jak dotychczas budowa sieci autostrad i dróg ekspresowych. Wynika to przede wszystkim z poważnego zapóźnienia inwestycyjnego branży energetycznej. „W latach 2010-2011 ruszyły przetargi na realizację niezbędnych mocy energetycznych o wartości co najmniej 60 mld zł, co powinno przełożyć się na rozbudowę infrastruktury energetycznej o moce rzędu 11 GW. Większość nowych bloków energetycznych planowanych jest do wybudowania w latach 2015-2016, jednak bardzo prawdopodobne są jedno-dwuletnie opóźnienia inwestycji, głównie z uwagi na przedłużające się procedury przetargowe”, ocenia Bartłomiej Sosna, główny analityk rynku budowlanego w PMR.

Co ważne dla długookresowych prognoz dla branży budowlanej, napływają również korzystne informacje dotyczące wstępnych wersji nowej unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020, które pozwalają przypuszczać, że do 2020 r. firmy budowlane nie będą mogły narzekać na brak pracy. Jednak kluczową w tym momencie kwestią jest przeczekanie prognozowanego okresu spowolnienia. Zauważalnym trendem, jaki pojawił się na skutek oczekiwanych zmian w budownictwie inżynieryjnym, są przygotowania firm polegające na restrukturyzacji i przebranżowieniu się mającym na celu zaistnienie w segmentach budownictwa uważanych za bardziej rozwojowe. Niezaprzeczalnie będą do nich należały budownictwo kolejowe oraz energetyczne.

Kosztem budownictwa inżynieryjnego swój udział w całkowitej produkcji budowlano-montażowej w najbliższych latach zwiększy sektor budownictwa kubaturowego, zwłaszcza segmenty biurowy, przemysłowy, a także handlowy. Stabilne warunki rozwoju dla tych gałęzi budownictwa sprawią, że będą one także do pewnego stopnia niwelować przejściowo trudną sytuację na rynku obiektów inżynieryjnych.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Sektor budowlany w Polsce I połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2014”.

Rynek turystyki medycznej opiera się kryzysowi

Branża turystyki stomatologicznej jest jednym z najbardziej perspektywistycznych segmentów rynku usług medycznych. Potwierdzają to ostatnie, rekordowe wyniki finansowe spółki Indexmedica.

Panujące w Europie spowolnienie gospodarcze sprzyja rozwojowi turystyki medycznej. Poszukujący dobrej opieki stomatologicznej pacjenci zagraniczni coraz częściej decydują się na leczenie w Polsce. Świadczą o tym między innymi dobre wyniki działającej w tym sektorze spółki Indexmedica S.A. Ostatnie dwa lata, jak i pierwszy kwartał bieżącego roku, krakowska klinika zakończyła ze wzrostem przychodów na poziomie kilkudziesięciu procent.

Sektor turystyki stomatologicznej to w Polsce wciąż jeszcze nowa, jednak już bardzo dynamicznie rozwijająca się dziedzina usług. Obserwujemy coraz większe zainteresowanie naszą ofertą wśród obcokrajowców, zwłaszcza ze strony pacjentów ze Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Włoch czy Niemiec. Wynika to z kompleksowości usług jakie oferujemy, bardzo dobrego zaplecza medycznego, jak również konkurencyjnych kosztów leczenia w porównaniu do zagranicznych klinik – mówi Krzysztof Kwiecień, Prezes Zarządu Indexmedica S.A.

Turystyka medyczna – połączenie wyjazdu turystycznego z leczeniem w innym kraju – to przyszłościowa branża usług medycznych. Młody i dynamicznie rozwijający się rynek turystyki stomatologicznej w Polsce ma duży potencjał rozwoju z racji niższych kosztów leczenia, ale też dobrych specjalistów świadczących w dziedzinie stomatologii i obszarach towarzyszących usługi na najwyższym poziomie.

O dużych perspektywach tego sektora świadczą działania podejmowane przez Ministerstwo Gospodarki, które przeznaczyło 4mln zł na promocję turystyki medycznej w Polsce w latach 2012-2015. Najnowsze badania pokazują, że rynek turystyki medycznej w Polsce osiągnął w 2011 roku wartość 780 mln zł (Polskie Stowarzyszenie Turystyki Medycznej). Eksperci szacują wzrost globalnego rynku o 25-30 proc. rocznie (Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych).

Przemysł wytwórczy i spożywczy na celowniku funduszy private equity

Pomimo niepewności na rynkach międzynarodowych prawie 70% przedstawicieli funduszy private equity ocenia, że w najbliższym półroczu warunki ekonomiczne nie zmienią się. Aż 60% respondentów zamierza w tym czasie skoncentrować się na nowych inwestycjach i zakupach. Większość z nich ocenia, że będzie poszukiwało możliwości lokaty swoich funduszy w przemyśle wytwórczym i spożywczym. Takie m.in. wnioski płyną z najnowszej edycji badania Deloitte Central Europe Private Equity Confidence Survey.

Przedstawiciele funduszy private equity z zainteresowaniem spoglądają w przyszłość. Wyniki najnowszego badania Deloitte pokazują, że ich poziom optymizmu znacząco wzrósł w porównaniu z wynikami poprzedniej ankiety przeprowadzonej w październiku 2011 r. Większe poczucie bezpieczeństwa respondentów spowodowało wzrost indeksu z drugiego najniższego wyniku w dotychczasowej historii (poziom 70 odnotowany w październiku 2011 r.) do poziomu 101 obecnie. Jest to trzeci co do wielkości skok w górę odnotowany od momentu rozpoczęcia badania w marcu 2003 r. Obecnie wskaźnik ten utrzymuje się na poziomie zbliżonym do kwietnia 2008 r., tuż przed gwałtownym jego spadkiem, z tym, że teraz mamy do czynienia z ogólną tendencją rosnącą, podczas gdy cztery lata temu indeks obniżył się, i to na długi okres.

„Obecna edycja badania została przeprowadzona w kwietniu i obejmuje ostatnie półrocze. Był to okres odradzania się ostrożnego optymizmu na rynku private equity w Europie Środkowej i przezwyciężania rekordowego spadku odnotowanego jesienią 2011 roku. Pokazuje ono ogólne złagodzenie negatywnych nastrojów inwestorów, które znajduje odbicie w znaczącym ożywieniu na rynku fuzji i przejęć w regionie w tym samym okresie.” – mówi Oliver Murphy, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

O rosnącym optymizmie świadczy fakt, że 23% przedstawicieli funduszy private equity w regionie środkowoeuropejskim, spodziewa się poprawy warunków ekonomicznych w nadchodzącym półroczu. 68% respondentów badanych przez Deloitte twierdzi, że realia prowadzenia biznesu pozostaną takie same jak obecnie, a tylko 9% badanych prognozuje ich pogorszenie. Na rynku widać ożywienie – niemal jedna trzecia badanych osób (29%) oczekuje zwiększenia aktywności na rynku private equity, a 59% respondentów zamierza skoncentrować się przede wszystkim na nowych inwestycjach.

Wg deklaracji uczestników badania stosunkowo duża grupa badanych (18%) zamierza poświęcić więcej czasu na pozyskiwanie nowych funduszy, co dowodzi, że w nadchodzących latach zamierzają oni nasilić działalność inwestycyjną. Warto dodać, że w tej kwestii jest to najlepszy wynik w historii ankiety. Dodatkowo 59% badanych osób deklaruje że w najbliższym półroczu będzie więcej kupować niż sprzedawać. Tylko niewielki odsetek badanych (3%) przyznaje, że ma zamiar skoncentrować się głównie na sprzedaży.

Największym zainteresowaniem inwestorów private equity będzie się cieszyć przemysł wytwórczy i spożywczy. Nowych możliwości inwestycyjnych będzie poszukiwać w tych sektorach odpowiednio 23,5% oraz 20,6% respondentów. Po drugiej stronie znajdują się sektory telekomunikacyjny i technologiczny, które cieszą się najmniejszym zainteresowaniem potencjalnych inwestorów private equity.

„Analizując wyniki najnowszej edycji naszego badania można pokusić się o stwierdzenie, że rynek private equity w regionie rozwinął się na tyle, by móc pozytywnie reagować na nowe możliwości, niezależnie od warunków ekonomicznych panujących w danym momencie. Widząc bieżący poziom aktywności dochodzę do wniosku, że specjaliści w dziedzinie private equity działający w Europie Środkowej, nadal znajdują możliwości rozwoju i generowania wartości, co będzie miało pozytywny efekt w skali regionu.” – dodaje Oliver Murphy z Deloitte.

Badanie Ernst & Young na temat nadużyć i korupcji

Wyniki 12. Światowego badania nadużyć gospodarczych, przeprowadzonego przez firmę doradczą Ernst & Young w 43 krajach pokazują, że wzrasta ryzyko nadużyć i korupcji w biznesie. Presja związana z realizacją celów finansowych powoduje, że menedżerowie są skłonni łamać procedury, a nawet prawo. Ponad jedna trzecia respondentów badania na świecie jest zdania, że korupcja w ich otoczeniu gospodarczym jest powszechnym zjawiskiem. Co ciekawe, w Polsce korupcja nie jest postrzegana jako powszechny problem w biznesie. Mimo to, wielu polskich menedżerów przyznaje, że byliby skłonni dopuścić się działań nieetycznych by osiągnąć sukces lub ratować firmę.

W badaniu Ernst & Young na temat nadużyć i korupcji udział wzięli przedstawiciele kadry kierowniczej wyższego szczebla dużych przedsiębiorstw międzynarodowych.

Standardy etyczne niepopularne w ciężkich czasach

Obecna sytuacja gospodarcza wywiera niekorzystny wpływ na postawy pracowników. Nieetyczne praktyki biznesowe są akceptowane przez coraz większą grupę osób. Jak pokazują wyniki badania, by przetrwać spowolnienie gospodarcze, ponad połowa polskich menedżerów byłaby skłonna ufundować klientom rozrywkę, a niemal jedna trzecia w zamian za współpracę zaoferowałaby gotówkę.

Wyniki te są znacząco gorsze niż w minionych latach. Dodatkowo, Polska niekorzystnie wyróżnia się w porównaniu zarówno do Europy Środkowo-Wschodniej jak i świata (gdzie odsetek menedżerów zainteresowanych nieetycznymi praktykami jest blisko dwukrotnie niższy).

Mariusz Witalis, Partner Ernst & Young w dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć, przyznaje: – Wyniki 12. Światowego Badania Nadużyć Gospodarczych wykazały, że przedsiębiorstwa z trudem znajdują proporcje między wzrostem a etycznym postępowaniem. Poluzowanie standardów moralnych w firmach w okresie spowolnienia gospodarczego skutkuje zwiększającą się tolerancją dla działań niezgodnych z przepisami prawa. Jest to trend, który będzie bardzo trudno odwrócić.

Tylko co trzecia polska firma karze za nadużycia

Pracownicy pozostają pierwszą linią obrony przed nadużyciami gospodarczymi. W Polsce jednak wciąż istnieje problem komunikacji między kadrą menedżerską a pracownikami. Dwie trzecie badanych zauważa silne zaangażowanie kierownictwa wyższego szczebla w politykę antykorupcyjną. Niespełna 60% polskich firm posiada tego rodzaju politykę, a mniej niż 30% szkoli pracowników w tym zakresie oraz stosuje kary za nadużycia. Wyniki te są niższe niż w naszym regionie Europy i na świecie.

Mariusz Witalis komentuje: Wiele firm nie podejmuje wystarczających działań na rzecz odpowiedniego zarządzania ryzykiem nadużyć gospodarczych, łapownictwa i korupcji. Sama dobra wola zarządów oraz wprowadzenie procedur antykorupcyjnych nie wystarczy. Pracownicy muszą wiedzieć, jak stosować te procedury w praktyce oraz znać konsekwencje ich naruszenia.

Ciężka dola informatora

Dwie trzecie polskich menedżerów popiera nagradzanie informatorów (więcej niż w Europie Środkowo- Wschodniej i na świecie), jednak tylko w 29% firm funkcjonuje przeznaczona dla informatorów tzw. gorąca linia (mniej niż w naszym regionie i na świecie). W Polsce wykrywanie nadużyć oparte jest głównie o audyty wewnętrzne (82%) i zewnętrzne (58%).

Linie telefoniczne dla informatorów to jedne z podstawowych narzędzi przeciwdziałania nadużyciom, łapownictwu i korupcji. Tak długo jak w Polsce informatorzy kojarzeni będą z donosicielami, a firmy nie zapewnią swoim pracownikom bezpiecznych kanałów informowania o nadużyciach, tak długo większość nadużyć będzie wykrywana gdy już będzie za późno lub nie będzie wykrywana wcale – dodaje Witalis.

Polacy nie wierzą w skuteczność organów ścigania

Działalność organów ścigania jest postrzegana w zróżnicowany sposób. 80% polskich respondentów uważa, że organy ścigania chcą przeciwdziałać łapówkarstwu i korupcji, jednak wciąż aż 75% wątpi w ich skuteczność. Taki wynik jednak zastanawia zwłaszcza w obliczu dużej liczby postępowań korupcyjnych prowadzonych w ostatnich miesiącach. Z drugiej strony – aktywność Centralnego Biura Antykorupcyjnego została wyróżniona w raporcie Ernst & Young – gdyż prowadząc systematyczne działania mające na celu egzekwowanie istniejących przepisów prawa, wyraźnie wyróżnia się na tle innych krajów Europy Środkowo–Wschodniej.

Mariusz Witalis podsumowuje: Rosnąca skuteczność regulatorów, wdrażanie programów antykorupcyjnych, wczesne identyfikowanie ryzyk oraz lepsza komunikacja między poszczególnymi ‘organami’ przedsiębiorstw pomogą zabezpieczyć firmy przed nadużyciami gospodarczymi, łapówkarstwem i korupcją – a tym samym ograniczyć ich straty finansowe i reputacyjne.

Wyniki Grupy Ergo Hestia za I kwartał 2012

Pierwszy kwartał to mocny i rentowny wzrost Grupy Ergo Hestia. W ubiegłym roku Grupa po raz pierwszy w historii mogła pochwalić się sprzedażą przekraczającą miliard euro, w tym roku już w pierwszym kwartale przekroczyła 1 mld zł przypisu. Niemal trzykrotnie większy jest zysk netto Grupy. W pierwszym kwartale 2012 r. sięgnął on aż 73,72 mln zł, w porównaniu z 26,09 mln zł wypracowanym przez Grupę w pierwszym kwartale 2011 r. Jeszcze lepiej jest z wynikiem technicznym. W pierwszym kwartale wyniósł 72,3 mln zł, w porównaniu z 1,24 mln zł w tym samym okresie 2011 r.

Trzy największe spółki Grupy Ergo Hestia: Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia, Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Ergo Hestia i MTU Moje Towarzystwo Ubezpieczeń wypracowały w pierwszym kwartale zyski znacznie przekraczające te z roku ubiegłego. Dynamika sprzedaży w przypadku ubezpieczeń majątkowych sięgnęła 112,7 proc. (STU Ergo Hestia) i 128,9 proc. (MTU Moje Towarzystwo Ubezpieczeń), w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.