Konkurencyjność firm przemysłowych z sektora MŚP w Polsce rośnie

  • Firmy przemysłowe z sektora MŚP są obecnie w lepszej kondycji do konkurowania niż rok temu. W 2023 roku Index MiU wynosi 51,39 pkt (w skali od 0 do 100), czyli więcej o 7,33 pkt w relacji do wcześniejszego pomiaru. Największy wpływ na wartość indeksu miały zmiany w obszarze nakładów na odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz automatyzacji, szczególnie te dotyczące prognoz na najbliższe miesiące.
  • Wyniki badania Siemens Financial Services w Polsce wskazują na wzrost zdolności do konkurowania wszystkich badanych branż. Sub-indeks MiU dla branży obróbki metali wynosi 49,55 pkt, czyli więcej o 3,15 pkt w relacji do poprzedniego (wówczas 46,40 pkt). Lepszą niż w roku ubiegłym kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji mają również przedsiębiorcy przetwarzający tworzywa sztuczne (wzrost z 45,32 do 51,47 pkt.) oraz firmy z branży spożywczej (53,16 pkt w porównaniu do 40,48 pkt).

Index MiU to cykliczne badanie realizowane od 2020 roku na zlecenie Siemens Financial Services w Polsce. Jego celem jest określenie poziomu zdolności do konkurowania firm przemysłowych z branży spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych. Autorski wskaźnik obliczany na podstawie wyników badania informuje, w jakiej kondycji do podejmowania rynkowej rywalizacji są wymienione branże. Index pokazuje również, jak kształtuje się i zmienia w czasie ich zdolność do zwiększania aktywności eksportowej i wzrostu możliwości sprzedaży krajowej, między innymi dzięki inwestycjom w maszyny i urządzenia (MiU).

W 2023 roku Index MiU wynosi 51,39 pkt, co oznacza wzrost o 7,33 pkt w porównaniu do ubiegłorocznego pomiaru. Wynik ten należy interpretować jako wyższą zdolność badanych branż do konkurowania obecnie, jak i w perspektywie kolejnych 12 miesięcy. Największy wpływ na wartość indeksu miały wzrosty nakładów na odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz zwiększenie poziomu automatyzacji.

Coraz więcej przedsiębiorców jest świadomych, jak istotne jest obecnie budowanie konkurencyjności oraz nieustanne dbanie o jej odpowiedni poziom. Doświadczenia z ostatnich lat sprawiły, że przedsiębiorcy starają się dziś systematycznie inwestować w nowe technologie, które mają wzmocnić ich kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji oraz wesprzeć w drodze do zrównoważonej produkcji. Motywacja do wzmacniania swojej zdolności do konkurowania wynika również z wymagającego otoczenia biznesowego, w jakim funkcjonują firmy. Wśród największych wyzwań, z jakimi będą się mierzyć w najbliższym czasie ankietowani przez nas przedsiębiorcy, są utrzymanie wysokiej jakości produkcji, poradzenie sobie ze wzrostem cen oraz utrzymanie płynności finansowej. W tak złożonej sytuacji biznesowej jednym z elementów strategii rozwoju przedsiębiorstwa powinny być inwestycje w nowoczesne maszyny i urządzenia – mówi Katarzyna Kaczmarek, CEO Siemens Financial Services w Polsce.

Firmy inwestują w nowe technologie i automatyzację

Wyniki badania Index MiU 2023 wskazują na wzrost zdolności do konkurowania wszystkich badanych branż.  Aktualny pomiar sub-indeksu dla firm z branży obróbki metali wynosi 49,55 pkt, czyli więcej o 3,15 pkt w relacji do poprzedniego (wówczas 46,40 pkt). Lepszą niż w roku ubiegłym kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji mają również przedsiębiorcy przetwarzający tworzywa sztuczne (wzrost z 45,32 do 51,47 pkt.). Z kolei przedsiębiorstwa z branży spożywczej mają obecnie najwyższy poziom zdolności do konkurowania w porównaniu z innymi branżami. Tegoroczny sub-indeks dla tej branży wynosi 53,16 pkt i jest o 12,68 pkt wyższy od ubiegłorocznego odczytu.

Należy jednak zaznaczyć, że istotny wpływ na wartość tegorocznego indeksu oraz sub-indeksów miały prognozy na najbliższe 12 miesięcy, które w opinii przedsiębiorców będą lepsze niż poprzednie. Więcej ankietowanych spodziewa się bowiem wzrostu sprzedaży krajowej i zagranicznej w przyszłości. Większy odsetek firm planuje także zwiększenie nakładów na odnowienia parków MiU oraz wzrost poziomu automatyzacji – podkreśla Katarzyna Kaczmarek, CEO w Siemens Financial Services w Polsce.

Jakość najważniejszą przewagą konkurencyjną

To kolejny rok z rzędu, gdy obserwujemy, że dla firm przemysłowych z sektora MŚP to jakość produktów jest najważniejszym elementem pozwalającym na osiągnięcie przewagi nad konkurencją, nie tylko w kraju, lecz także zagranicą. W tegorocznej edycji badania Index MiU odpowiedziało tak 51,3 proc. respondentów. Trzech na dziesięciu (29 proc.) ankietowanych wskazało z kolei najniższe ceny, a co piąty (22,3 proc.) dobre relacje z kontrahentami. Terminowość dostaw jest ważna zdaniem prawie 20 proc., a szybkość realizacji zamówienia według niemal 18 proc.

Tak jak w poprzednich edycjach naszego badania jakość jest ważniejszą przewagą niż cena. W tym roku jednak utrzymanie jakości produktów jest według ankietowanych przedsiębiorców również największym wyzwaniem, z jakim mierzyć się będą w nadchodzących miesiącach. Jest to znacząca zmiana w porównaniu do wyników ubiegłorocznego badania, zgodnie z którymi utrzymanie jakości było wyzwaniem tylko dla niewielkiej grupy respondentów – mówi Katarzyna Kaczmarek, CEO w Siemens Financial Services w Polsce. –  Warto dodać, że obecnie przedsiębiorcy częściej niż we wcześniejszym badaniu zwracali także uwagę, że to stan posiadanych maszyn i urządzeń jest istotną przewagą konkurencyjną. Aktualnie tego zdania jest 15,3 proc. firm MŚP z sektora przemysłowego – w roku ubiegłym takiej odpowiedzi udzieliło 10,3 proc. respondentów –  dodaje Katarzyna Kaczmarek.

Maksymalizowanie korzyści z inwestycji w MiU

Ponad połowa (52,3 proc.) badanych firm inwestując w rozwój parku MiU korzysta z finansowania zewnętrznego. Podobnie jak w roku ubiegłym z finansowania zewnętrznego korzystają najczęściej firmy obrabiające metale. Ponad 13 proc. ankietowanych przedsiębiorców z badanych branż realizuje inwestycje w park MiU korzystając wyłącznie ze środków zewnętrznych, a dwóch na pięciu (39,2 proc.) dywersyfikuje źródła finansowania, łącząc środki własne z zewnętrznymi.

Warto podkreślić, że korzystanie ze środków pozyskanych od wyspecjalizowanych podmiotów wspiera podejmowanie działań inwestycyjnych w modernizację oraz rozwój parku maszyn. Odpowiednio dopasowane rozwiązania finansowe pozwalają firmie zachować elastyczność i realizować inwestycje nawet bez angażowania kapitału własnego. Korzystanie z takich rozwiązań umożliwia więc nie tylko unowocześnienie zakładu produkcyjnego, lecz także umiejętne zarządzanie płynnością przedsiębiorstwa. Wpływa również pozytywnie na kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji pomimo bieżących wyzwań.

 

Nota metodologiczna:

Index MiU przyjmuje wartości w skali od 0 do 100 pkt. Im wyższy odczyt, tym wyższa ocena zdolności firm do konkurowania, bardziej skupiają się one na inwestycjach w rozwój parków maszyn i urządzeń, automatyzacji oraz m.in. zwiększają skalę sprzedaży krajowej i zagranicznej. Progi newralgiczne, które świadczą o dużym wzroście lub spadku konkurencyjności wynoszą odpowiednio 60 pkt i 40 pkt. Konstrukcja indeksu opiera się na ośmiu komponentach, które w różnym stopniu wpływają na końcową wartość informującą o zdolności do konkurowania producenta. Wśród nich są m.in. odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz ich częstotliwość, automatyzacja procesów produkcji, sprzedaż krajowa i eksport czy udział oraz dostępność finansowania zewnętrznego.

Badanie z przedstawicielami 300 małych i średnich firm zrealizował Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research we wrześniu 2023 r. Uczestnikami badania byli przedsiębiorcy z branży poligraficznej, spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych z całej Polski, posiadający własny park maszyn i urządzań (MiU). Wykorzystano metodę ilościową, technikę standaryzowanych wywiadów telefonicznych (CATI).

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu – informacje, które warto znać

W wyniku kolizji drogowej lub wypadku często dochodzi nie tylko do fizycznych uszkodzeń pojazdu, ale również do subtelniejszej, ale równie istotnej straty – utraty wartości handlowej. Warto zdawać sobie sprawę, że poszkodowani mają prawo ubiegać się o odszkodowanie za ten rodzaj straty, choć niewielu jest świadomych tego faktu. W niniejszym artykule przyjrzymy się, kiedy i jak można starać się o rekompensatę za utratę wartości handlowej pojazdu, oraz co zrobić, by proces ten przebiegł sprawnie.

Kiedy można wnioskować o odszkodowanie za utratę wartości handlowej?

Najważniejszą kwestią jest zrozumienie, że utrata wartości handlowej pojazdu nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego ważne jest zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela po każdym wypadku, nawet jeśli uszkodzenia pojazdu wydają się niewielkie. Towarzystwa ubezpieczeniowe zazwyczaj nie informują poszkodowanych o możliwości ubiegania się o odszkodowanie za utratę wartości handlowej, co sprawia, że wiele osób przegapia tę szansę. 

Warunki uzyskania odszkodowania za utratę wartości handlowej

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu można uzyskać głównie w przypadku:

  • młodszego rocznika pojazdu

Zazwyczaj dotyczy to pojazdów młodszych niż 5 lat, gdzie wartość rynkowa ma większe znaczenie.

  • pierwszej szkody na elemencie metalowym 

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej odnosi się przede wszystkim do sytuacji, gdzie doszło do pierwszej szkody na elemencie metalowym, co może wpływać na integralność strukturalną pojazdu.

Co powinien zawierać wniosek o odszkodowanie za utratę wartości handlowej?

Podczas składania wniosku o odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu, istotne jest dostarczenie kompletnych i dokładnych informacji. Wartościowe dane obejmują:

  • dokładny opis zdarzenia

Precyzyjny opis wypadku, w tym data, godzina, miejsce oraz wszelkie inne szczegóły mające wpływ na utratę wartości.

  • dowód zgłoszenia szkody

Potwierdzenie zgłoszenia szkody do ubezpieczyciela, najlepiej w formie pisemnej, aby móc udowodnić, że problem został zgłoszony.

  • opinia rzeczoznawcy

Jeśli to możliwe, dołączenie opinii rzeczoznawcy, który dokładnie ocenił zakres uszkodzeń oraz określił utratę wartości handlowej. 

Jak oblicza się odszkodowanie za utratę wartości handlowej? 

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej oblicza się na podstawie różnicy między wartością rynkową pojazdu przed wypadkiem a jego wartością po naprawie. Istotnym czynnikiem jest także wiek pojazdu, przebieg oraz ewentualne historie kolizji czy napraw.

Podsumowanie

Utrata wartości handlowej pojazdu to istotny aspekt, który często pozostaje niedoceniony przez poszkodowanych. Warto zdawać sobie sprawę, że istnieje możliwość ubiegania się o odszkodowanie za ten rodzaj straty, jednak wymaga to precyzyjnego zgłoszenia szkody i dostarczenia niezbędnych dokumentów. Pomimo braku informacji ze strony ubezpieczycieli, poszkodowani powinni być świadomi swoich praw i działać w celu uzyskania należnej rekompensaty.

 

Grupa Mex Polska szacuje 225 proc. wzrost zysku netto po trzech kwartałach 2023 r.

Notowana na GPW spółka holdingowa Mex Polska szacuje wyraźny wzrost skonsolidowanych danych finansowych za pierwsze trzy kwartały 2023 r. Spodziewany zysk netto od stycznia do września br. wyniósł 4 mln zł, co dało grupie kapitałowej ponad 3-krotny wzrost rdr (*po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych, w tym umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR oraz rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny). Skonsolidowany zysk operacyjny EBIT wyniósł 5,7 mln zł (+ 60% rdr*). Szacunkowe przychody netto ze sprzedaży przekroczyły 73,3 mln zł (+20% rdr*). Tak dynamiczny wzrost wyników to przede wszystkim efekt konsekwentnej polityki rozwoju Grupy i nowych otwarć, ale też wysokiej rentowności dotychczas funkcjonujących lokali. To też efekt konsekwentnego monitorowania dynamicznie rosnących kosztów oraz systematycznej waloryzacji cen. Tylko w Q3 br. Mex Polska otworzył 3 nowe lokale, co zwiększyło liczbę posiadanych lokali Grupy do 46. Do końca I kwartału 2024 planowane jest uruchomienie co najmniej 3 kolejnych.

Mimo wymagajacej sytuacji na rynku, Grupa Mex Polska utrzymuje wyraźną dynamikę wzrostu, przy jednoczesnym osiąganiu satysfakcjonującej rentowności zarówno już istniejących, jak i nowo otwartych lokali. Naszą pozycję dodatkowo umacniają bardzo dobre wyniki finansowe. Po wyeliminowaniu jednorazowych zdarzeń z 2022 roku (takich jak rozwiązanie rezerwy na Program Motywacyjny w kwocie 1,1 mln zł, czy umorzenie mikropożyczek i subwencji PFR w kwocie 3,3 mln zł) oczekujemy wyraźnej poprawy danych finansowych na koniec września bieżacego roku i po trzech pierwszych kwartałach spodziewamy się 225 proc. wzrostu zysku netto oraz ponad 60 proc. wzrostu zysku EBIT. Zawdzięczamy to przemyślanej strategii rozwoju opartej na ciągłym zwiększaniu wartości sprzedaży i systematycznym monitorowaniu kosztów operacyjnych. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

W samym Q3 2023 roku szacowany zysk netto Grupy liczył 2,4 mln zł, a zysk EBIT przekroczył 3 mln zł.

Naszą przewagą jest strategiczny dobór lokalizacji i zdywersyfikowana oferta. Jednym z naszych najbardziej dochodowych obszarów jest segment bistro, w ramach którego działa „Pijalnia Wódki i Piwa’’ oraz nasz najnowszy brand ,,Chicas&Gorillas’’. Licząc tylko od lipca tego roku w ramach ww. dwóch konceptów otworzyliśmy trzy nowe lokale. Ostatnie otwarcie miało miejsce 7 października w samym centrum Warszawy i jest to pierwszy w Warszawie „Chicas & Gorillas”. Cieszy nas fakt, że mimo krótkiego okresu działania, lokal już przyciągnął liczne grono klientów poszukujących nowoczesnego i przystępnego cenowo miejsca na barowej mapie stolicy. – mówi Paweł Kowalewski, prezes zarządu w Mex Polska SA.

W październiku br. spółka holdingowa podpisała umowy na dwie nowe lokalizacje spod dwóch powyżej wspomnianych szyldów, które będą miały swoje otwarcie w I kwartale 2024 roku. Kolejna ,,Pijalnia Wódki i Piwa’’ oraz ,,Chicas&Gorillas’’ tym razem pojawią się w centrum Katowic.

Ze względu na wysoką atrakcyjność i potencjał tego regionu, Zarząd liczy na powodzenie otwarć, co ma przełożyć się na dalszy wzrost wyników sprzedażowych Grupy.

DHL Express wkrótce zacznie realizować dostawy e-samolotami „Alice”

  • DHL Express jako pierwszy na świecie zamówił dwanaście w pełni elektrycznych samolotów towarowych „Alice” firmy Eviation.
  • Premierowy lot odbył się w 2022 r., a już wkrótce „Alice” będzie mógł realizować dostawy e-commerce.
  • E-samoloty cargo mają uzupełnić flotę DHL Express w 2027 r.
  • To kolejny krok przewoźnika w kierunku tworzenia pierwszej na świecie zeroemisyjnej sieci logistycznej Express, wykorzystującej transport elektryczny.
  • To realizacja założeń strategii zrównoważonego rozwoju Grupy DHL, jak również ważny krok w kierunku dekarbonizacji sektora.

DHL Express, firma obsługująca międzynarodowe ekspresowe przesyłki lotnicze, czeka na dostawę e-samolotów cargo firmy Eviation. Już w 2027 r. dwanaście z tych maszyn przyszłości będzie wspierać tworzenie zeroemisyjnej sieci przewozów w siatce połączeń towarowych DHL Express. Firma, w ramach kampanii telewizyjnej, chce edukować nt. możliwości elektrycznego samolotu „Alice” oraz znaczenia, jakie elektryfikacja lotów ma dla branży logistycznej oraz lotniczej. „Alice” może być wykorzystywany nie tylko do przewozu towarów, ale też podczas lotów pasażerskich.

Uzupełnienie floty powietrznej DHL Express o te innowacyjne samoloty to kolejny krok, który podejmujemy jako Grupa w celu minimalizacji wpływu naszej działalności na środowisko naturalne. Już wkrótce możliwe będą pierwsze dostawy dla e-commerce, realizowane przy użyciu „Alice” i chcemy być częścią tej zielonej rewolucji branży logistycznej – komentuje Agnieszka Łukawczyk, wiceprezes ds. operacji w DHL Express Polska.

Samolot „Alice” może być obsługiwany przez jednego pilota i przewieźć maksymalnie 1130 kg ładunku, a jego zasięg wynosi do 460 kilometrów. Ładowanie niezbędne dla godzinnego lotu potrwa maksymalnie 30 minut. Proces ten mógłby odbywać się podczas operacji załadunku i rozładunku, co zagwarantuje terminowość dostarczania przesyłek przez DHL Express na całym świecie. Model może być wykorzystywany do obsługi tras dowozowych. Warto też zauważyć, że wymaga mniejszych inwestycji w infrastrukturę stacji.

AI Act – co przyniesie unijna regulacja dotycząca sztucznej inteligencji

AI Act to projekt regulacji dotyczącej sztucznej inteligencji, która we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej wprowadzi jednolite prawo związane z tym obszarem. Celem jest stworzenie takich ram prawnych, aby rozwiązania bazujące na mechanizmach sztucznej inteligencji były godne zaufania i zgodne z wartościami oraz prawami obowiązującymi w UE. Co szczególnie istotne, rozporządzenie ma też chronić zdrowie oraz bezpieczeństwo obywateli.

Projekt AI Act dzieli sposoby stosowania sztucznej inteligencji na trzy kategorie ryzyka: wysokie, ograniczone i minimalne. W każdej z nich nałożone są wymogi dotyczące jakości danych, przejrzystości działania, nadzoru przez człowieka oraz odpowiedzialności, które muszą spełniać dostawcy rozwiązań sztucznej inteligencji oraz użytkownicy. Rozporządzenie wskazuje też przypadki, w których używanie AI będzie niedopuszczalne.

Kategoria wysokiego ryzyka obejmie rozwiązania sztucznej inteligencji, które mają znaczący wpływ na życie ludzkie lub podstawowe prawa człowieka. To m.in. systemy biometryczne, transport, ochrona zdrowia, edukacja czy rekrutacja. Kategoria ograniczonego ryzyka obejmuje te zastosowania AI, które mają mniejszy wpływ na ludzi, ale jednocześnie wymagają wprowadzenia zasad przejrzystości działania, np. chatboty, asystenty głosowe czy systemy udzielające rekomendacji. Kategoria minimalnego ryzyka obejmuje rozwiązania, które mają niewielki lub zerowy wpływ na ludzi i nie podlegają szczególnym wymaganiom, takie jak gry komputerowe, filtry stosowane do grafik i zdjęć czy interaktywne zabawki.

AI Act to pierwsze kompleksowe prawo dotyczące sztucznej inteligencji i zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Wyraźne wskazanie kategorii zastosowań AI i tych obszarów, w których sztuczna inteligencja nie może być używana, nałoży na firmy techniczne ramy prawne, do których będą musiały się stosować – mówi Leszek Tasiemski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, VP w firmie WithSecure. – Takie podejście pomoże powstrzymywać rozwijanie AI w obszarach, które mogą być szkodliwe dla poszczególnych użytkowników oraz całego społeczeństwa, ale jednocześnie kuszą możliwością uzyskania dużego i szybkiego przychodu. W czasach, gdy firmy nieustannie szukają nowych źródeł zysku, naiwne byłoby oczekiwanie, że będą same ograniczały się w sytuacji, gdy konkurencja na rynku jest coraz bardziej zacięta.

Rozporządzenie przewiduje utworzenie europejskiego urzędu ds. sztucznej inteligencji, który będzie monitorował proces wdrażania i egzekwowania przepisów, a także wspierał innowacje i rozwój AI w Europie. AI Act prawdopodobnie zacznie obowiązywać w ciągu kilku najbliższych lat. Dokładna data jego wprowadzenia nie jest jeszcze znana, jednak może to nastąpić już pod koniec 2023 roku.

Dane do trenowania modeli muszą być rzetelne

Bardzo ważnym aspektem proponowanych regulacji jest wykorzystywanie danych do trenowania modeli AI. W przypadku zastosowań wysokiego ryzyka nowe regulacje będą wymagały od dostawców mechanizmów sztucznej inteligencji odpowiedniego poziomu staranności w przetwarzaniu danych – będą one musiały m.in. być pozbawione błędów oraz błędnej reprezentacji, związanej np. z uprzedzeniami. Pojawią się także wymogi dotyczące zarządzania danymi: sposoby wykorzystywania ich w modelach AI będą musiały być przejrzyste dla użytkowników.

Dwie wersje rozwiązań na różne rynki

Regulacje AI Act tworzą też jednak obszary ryzyka, które powinny być uwzględniane podczas wprowadzania nowego prawa. Akt ma obowiązywać jedynie na terenie Unii Europejskiej, więc firmy, które operują poza obszarem wspólnoty, nie będą podlegały ograniczeniom. Może dojść do sytuacji, w której globalni gracze będą wypuszczali specjalną wersję swojego rozwiązania lub usługi na rynek europejski oraz „pełną” wersję na pozostałe, nieuregulowane rynki.

Nie jest to problem z perspektywy unijnej, jednak może doprowadzić do rozwijania się globalnej gospodarki dwóch prędkości – zauważa Leszek Tasiemski. – Firmy, które nie będą podlegały regulacjom AI Act, nie będą musiały brać pod uwagę tego typu wymogów i nie będą obciążone kosztami czy formalnościami związanymi z europejskimi przepisami, dopóki nie będą obsługiwały krajów i obywateli UE. Nowe rozporządzenie może znacznie zwiększyć koszty tworzenia i wprowadzania na rynek innowacyjnych produktów zwłaszcza z perspektywy małych firm. Dlatego przepisy wykonawcze powinny być ułożone tak, aby wprowadzić nadzór i wyegzekwować potrzebne ograniczenia, ale też zminimalizować związany z tym nakład pracy i koszty dla mniejszych firm.

AI Act w kontekście bezpieczeństwa

Niestety, nie należy oczekiwać, że po wprowadzeniu AI Act zmniejszy się liczba czy natężenie spersonalizowanych ataków phishingowych oraz innych kampanii wykorzystujących metody socjotechniczne. Grupy cyberprzestępcze coraz częściej stosują mechanizmy sztucznej inteligencji, ale jako że z definicji nie respektują żadnych przepisów ani praw, nie będą też w żaden sposób ograniczone przez nowe regulacje. Sztuczna inteligencja wciąż więc będzie służyła do tworzenia masowych kampanii phishingu czy dezinformacji.

Trzeba pamiętać, że jesteśmy dopiero na początku cyklu wykorzystania technologii sztucznej inteligencji, a zwłaszcza takich modeli jak ChatGPT – podsumowuje Leszek Tasiemski. – W wielu dziedzinach dopiero raczkujemy i można spodziewać się dynamicznego pojawiania się oraz rozrostu zupełnie nowych, nieoczywistych obszarów zastosowania algorytmów. Kluczowe będzie sformułowanie przepisów w zbalansowany sposób, a także elastyczne i innowacyjne podejście instytucji, które mają powstać do ich egzekucji. Regulacje nie powinny być zbyt ogólne, a jednocześnie powinny być przygotowane na to, czego jeszcze nie wiemy i nad czym dopiero pracują cyfrowe laboratoria.

Wirtualna Polska Holding chce kupić 40 proc. akcji Legimi

Akcjonariusze Legimi otrzymali od Wirtualna Polska Holding („WP”) w piątek po sesji 17 listopada zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji po 27,5 zł za sztukę. Jak wynika z komunikatu WP, intencją jest nabycie około 40 proc. kapitału zakładowego. Założyciele Legimi posiadający tzw. pakiet kontrolny nie zamierzają sprzedawać akcji, ale chcą współpracować z nowym akcjonariuszem nad potencjalnymi synergiami i szansami rozwoju.

Na dzień 17 listopada Wirtualna Polska Holding, za pośrednictwem swojej spółki zależnej Wirtualna Polska Media SA,  posiada 194.100 akcji Legimi SA. w których posiadanie weszła, odkupując m.in. całościowy pakiet od Krzysztofa Kostowskiego. Wspomniane akcje stanowią 9,9 proc. udziału w głosach.

–  Czujemy się docenieni w związku z zakupem naszych akcji przez Wirtualna Polska Media, która jest wiodącą grupę mediową w Polsce. Grupa WP posiada mocne portfolio usług subskrypcyjnych, które może otworzyć przed nami nowe możliwości współpracy i wspólnego tworzenia projektów w polskim Internecie. Przekonuje nas ambitna wizja zespołu WP, skupionego na budowaniu synergii pomiędzy podmiotami z Grupy – komentuje Mikołaj Małaczyński, prezes zarządu Legimi.

Legimi, konsekwentnie realizując swoją strategię rozwoju, dostrzega duży potencjał z ewentualnej współpracy z Wirtualną Polską Holding. Takie partnerstwo może znacząco przyczynić się do wzmocnienia realizowanych przez Spółkę działań. W portfelu Wirtualnej Polski znajdują się usługi subskrypcyjne takie jak Audioteka, WP Pilot, Patronite oraz Open FM, co otwiera perspektywy na nowe możliwości i uwolnienie licznych synergii.

Naturalnie założyciele Legimi, będący członkami zarządu Spółki, nie zamierzają sprzedawać akcji. Mamy konkretną wizję stworzenia jeszcze większego biznesu, który wygeneruje jeszcze większą wartość dla akcjonariuszy i szeroko rozumianego rynku. Przestrzeń do dalszego wzrostu cały czas jest bardzo duża. Inwestycja WP jest korzystna dla nas z punktu widzenia wzmocnienia naszego akcjonariatu, a także możliwość pozyskania silnego partnera biznesowego. Co oczywiście nie znaczy, że będziemy się zamykać na współpracę z innymi podmiotami i kontrahentami. Wychodzimy z założenia, że silniejsze Legimi to jeszcze bardziej stabilny i pożądany partner biznesowy – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Biura mają coraz większe wzięcie

Zainteresowanie wynajmem biur rośnie. W trzecim kwartale, zarówno w Warszawie, jak i na rynkach regionalnych popyt na powierzchnie biurowe był największy w tym roku. W regionach 2023 zamknie się wynikiem zbliżonym do rekordowego rezultatu odnotowanego w 2019 roku     

Na wszystkich rynkach biurowych w kraju najemcy są w tym roku bardzo aktywni. Firmy coraz bardziej dążą jednak do optymalizacji powierzchni do pracy. Jednocześnie, jak zauważają analitycy Walter Herz, wydłuża się proces związany z podejmowaniem decyzji o renegocjacji umów i relokacji biur. Na dłuższy okres wynajmowane są także biura typu flex.

W tym roku na warszawskim rynku biurowym zawarta została największa ilość umów najmu od 2019 roku. Wielkość wolumenu transakcyjnego była jednak niższa. W ciągu 9 pierwszych miesięcy 2023 roku zakontraktowane zostało w Warszawie prawie 500 tys. mkw. powierzchni biurowych. Z kwartału na kwartał zapotrzebowanie na warszawskie biura jest coraz większe. Tendencja wzrostowa była wyraźnie widoczna także w trzecim kwartale br., w którym wynajęte zostało ponad 170 tys. mkw. powierzchni.

Szczególną popularnością wśród najemców niezmiennie cieszą się lokalizacje centralne. Do łask wraca również Służewiec, który oferuje tańsze biura. Od lipca do września br. wynajęta została w jego obrębie jedna piąta powierzchni, która trafiła do najemców w Warszawie. Rosnący udział służewieckiego obszaru biznesowego w wolumenie najmu to efekt dostosowywania przez firmy przestrzeni biurowych do hybrydowego systemu pracy.

Podobny poziom chłonności rynku w Warszawie i regionach

– Ograniczony wybór ofert na warszawskim rynku biurowym, spowodowany małą ilością oddawanej powierzchni i utrzymującym się na wysokim poziomie popytem sprawia, że wiele firm decyduje się na renegocjacje umów i przedłużenie najmu zajmowanej powierzchni, często na okres kolejnych 2-3 lat. Skłaniają do tego przede wszystkim wysokie koszty aranżacji miejsc pracy. Tendencję te odzwierciedla duży udział renegocjacji notowany w Warszawie. Najemcy starają się jednocześnie optymalizować warunki najmu i zaoszczędzić. Spółki, które decydują się na zmianę biura najczęściej poszukują z kolei lepszej jakości biur bliżej centrum. Coraz bardziej zarysowuje się też trend redukcji powierzchni przez najemców – zauważa Michał Porzycki, dyrektor w dziale Reprezentacji Najemcy w Walter Herz.

– Na ośmiu największych rynkach biurowych poza Warszawą w okresie trzech kwartałów br. popyt na biura wzrósł o około 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Łączny wolumen najmu przekroczył 530 tys. mkw. Spodziewamy się, że tegoroczny wynik w regionach może być zbliżony do rekordowego popytu zarejestrowanego w 2019 roku – komentuje Mateusz Strzelecki, Partner i Head of Tenant Representation w Walter Herz.

Podobnie jak w Warszawie, na największych rynkach regionalnych w kraju trzeci kwartał był w tym roku najlepszy pod względem wolumenu wynajętej powierzchni biurowej. Od lipca do września podpisane zostały umowy na prawie 200 tys. mkw. biur. Do najemców trafiło o około 20 proc. powierzchni więcej niż w drugim kwartale br. W porównaniu z 2022 rokiem kwartalny popyt skoczył o 80 proc. Najwięcej biur zakontraktowane zostało w Trójmieście, Krakowie i we Wrocławiu.

W Warszawie najmniej nowych biur od ćwierćwiecza

Już od trzech lat w sektorze biurowym w Polsce możemy obserwować spadek wolumenu nowej podaży. Trend jest widoczny na wszystkich rynkach biurowych w kraju. Do realizacji wchodzą nieliczne projekty biurowe. Wyhamowanie tempa realizacji nowych inwestycji  spowodowane jest wysokimi kosztami budowy i wykończenia powierzchni oraz finansowania projektów, a także pogorszeniem się warunków gospodarczych w skali globalnej.

W tym roku w Warszawie notowany jest najniższy przyrost podaży biurowej od ćwierćwiecza. Trzy pierwsze kwartały roku przyniosły kilka nowych obiektów, w których oddanych zostało w sumie zaledwie ponad 20 tys. mkw. biur, w tym m.in. The Park z 11 tys. mkw. powierzchni.

W ostatnim kwartale br. planowane jest ukończenie inwestycji, które przynieść mają jeszcze ponad 50 tys. mkw. powierzchni biurowych, podaje Walter Herz.

W tym roku deweloperzy zdecydowali się rozpocząć w Warszawie budowę kilku inwestycji, które dostarczą nowe biura dopiero za 2-3 lata. Do realizacji wszedł projekt The Bridge z 47 tys. mkw. powierzchni, Upper One z 35 tys. mkw., czy biurowiec Office House w inwestycji Towarowa 22, który przyniesie 31 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni.

W trakcie budowy na warszawskim rynku pozostają również budynki biurowe w kompleksie Lixa z 28 tys. mkw. powierzchni, biurowiec The Form z 26 tys. mkw., czy projekt Vibe z 15 tys. mkw. powierzchni. Na warszawskim rynku w realizacji pozostaje około 260 tys. mkw. powierzchni biurowych, podczas gdy przed pandemią w budowie było około 800 tys. mkw. biur. Nowe projekty inicjowane są głównie w centrum miasta, gdzie wakaty biurowe spadły do poziomu kilku procent. Średnio w Warszawie jest obecnie około 10 proc. wolnych biur.

Regiony ze sporo większym wyborem biur niż Warszawa

Na głównych rynkach regionalnych w Polsce od początku roku do końca września dostarczone zostało łącznie prawie 240 tys. mkw. powierzchni biurowych, z czego połowę w trzecim kwartale. Oddany został m.in. Ocean Office Park B i biurowiec Kreo w Krakowie, Craft w Katowicach, Nowy Rynek E w Poznaniu, a we Wrocławiu zakończyła się rozbudowa Nowej Renomy. W czwartym kwartale br. w miastach regionalnych deweloperzy zapowiadają zakończenie realizacji jeszcze około 150 tys. mkw. biur.

W trakcie budowy w regionach, jak oblicza Walter Herz, pozostaje przeszło 480 tys. mkw. powierzchni. Najwięcej nowych biur realizowanych jest we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Od roku ilość powierzchni w budowie sukcesywnie zmniejsza się.

Nowa podaż wpływa na regularny wzrost współczynnika pustostanów biurowych na głównych rynkach regionalnych w Polsce już od półtora roku. Na najemców czeka poza Warszawą średnio ponad 17 proc. biur. Ilość wolnej powierzchni w ostatnim czasie zmniejszyła się jedynie w Trójmieście i Lublinie. Najwięcej niewynajętych biur jest w Katowicach i Łodzi, po około 23 proc.

Dane inflacyjne z USA wznoszą złotego na nowe szczyty

Odczyt październikowej dynamiki cen w USA był dla Rezerwy Federalnej kolejnym pozytywnym zaskoczeniem. Przyczynił się do istotnego przybliżenia oczekiwanego przez rynki terminu pierwszych obniżek stóp procentowych za oceanem, poprawiając sentyment względem walut ryzyka. Łącząc to ze spekulacjami dotyczącymi wypłaty tzw. zaliczki w ramach Krajowego Programu Odbudowy (KPO) oraz znaczną rewizją w górę odczytu dynamiki PKB Polski w II kwartale, otrzymujemy środowisko sprzyjające aprecjacji polskiej waluty.

Amerykańska inflacja ponownie uplasowała się poniżej oczekiwań, a rynki finansowe świętowały prawdopodobny koniec podwyżek stóp procentowych. Sprawiło to, że akcje i obligacje na całym świecie doświadczyły silnego wzrostu. W następstwie spadły rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, a ucieczka od aktywów safe haven do bardziej ryzykownych uderzyła w dolara, który osłabił się znacznie względem pozostałych głównych walut.

Wydaje się, że dezinflacyjny trend na dobre zadomowił na całym świecie, uwaga powinna więc ponownie zwrócić się ku gospodarce. Najważniejsze w tym tygodniu będą wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w listopadzie – dla strefy euro i Wielkiej Brytanii w czwartek (23.11), zaś dla USA, ze względu na Święto Dziękczynienia, w piątek (24.11). Oczekiwania wobec ich poziomu na Wyspach i we wspólnym bloku są dość pesymistyczne. Pozytywne zaskoczenia mogą złagodzić obawy dotyczące europejskich gospodarek, wspierając dalszą aprecjację euro oraz funta. W przeciwnym razie potencjał wzrostowy obu walut będzie dość ograniczony.

PLN

Wspomniany już odczyt amerykańskiej inflacji w październiku był kluczowy dla ubiegłotygodniowego umocnienia polskiej waluty. Przekreślenie przez rynki szans na kolejną podwyżkę stóp procentowych za oceanem istotnie wsparło waluty ryzyka, do których złoty się zalicza. Poza czynnikami globalnymi uwagę zwróciły liczne doniesienia w sprawie potencjalnej wypłaty części środków z KPO – zaliczki, mającej stanowić zachętę ku sprawniejszemu procedowaniu zmian w zakresie praworządności. Początkowo spekulacje zakładały kwotę rzędu 500 mln EUR, która mogłaby zostać uznana za marginalną, obecnie mówi się jednak o stawce dziesięciokrotnie wyższej.

Ciekawość budziły oczywiście krajowe publikacje, ze względu na niewielkie rozbieżności względem konsensusu nie odegrały one jednak kluczowej roli. Październikowa inflacja okazała się w dużej mierze zbieżna z oczekiwaniami. Miara bazowa spadła do najniższego od kwietnia 2022 r. poziomu (8,0%), rewizja głównej miary była zaś dosyć nieznaczna (+0,1 pp. do 6,6%). Najbardziej interesujące wydają się dane dotyczące PKB, zwłaszcza zaś bardzo znacząca rewizja odczytu za II kwartał (z -2,2% k/k do 0,3% k/k). Sprawia to, że niższy od oczekiwań poziom dynamiki w III kwartale (1,4% k/k) wcale nie powinien być odbierany negatywnie.

Rozpoczynający się tydzień będzie w zakresie publikacji danych makroekonomicznych z rodzimego rynku dość obfity. Zwrócimy uwagę na kolejne październikowe odczyty, między innymi na wzrost płac, produkcję przemysłową oraz inflację PPI (producencką). Najważniejsza będzie jednak sprzedaż detaliczna, która po raz pierwszy od blisko roku może znaleźć się na dodatnim poziomie w skali roku w ujęciu realnym. Ostatnie miesiące przynosiły bardzo obiecujące odczyty oraz pokaźne wzrosty w ujęciu miesięcznym – kontynuacja tego trendu byłaby bardzo optymistycznym sygnałem dla polskiej gospodarki i waluty.

Kluczową rolę w kształtowaniu kursu złotego odegrają oczywiście najprawdopodobniej czynniki globalne, w tym, przede wszystkim, listopadowe wskaźniki PMI z krajów G3. Lepsze od oczekiwań dane ze strefy euro mogą przynieść umocnienie wspólnej waluty, a co za tym idzie, najpewniej także i złotego.

EUR

Zwróciliśmy wcześniej uwagę, że odczyty gospodarcze ze strefy euro są z reguły opóźnione, z wartym odnotowania wyjątkiem, jaki stanowi inflacja. W przypadku twardych danych makroekonomicznych opóźnienie to wynosi przeważnie nie mniej niż dwa miesiące, co sprawia, że trudno określić, na ile możemy im ufać. Produkcja przemysłowa we wrześniu była bardzo słaba – w ujęciu skorygowanym o liczbę dni roboczych spadła o niemal 7% w skali roku. Inwestorzy nie przejęli się jednak zbytnio tymi rozczarowującymi danymi, a euro radziło sobie lepiej niż większość pozostałych głównych walut – kurs EUR/USD po raz pierwszy od sierpnia znajduje się aktualnie na poziomie przekraczającym 1,09.

Jak na razie twarde dane potwierdzają pesymizm wyłaniający się z wyprzedzających wskaźników PMI i wydaje się prawdopodobne, że gospodarka bloku ponownie się kurczy. Jeśli czwartkowe (23.11) odczyty PMI nie wykażą znacznej poprawy, euro może mieć trudności z dalszą aprecjacją.

USD

Dobre informacje płynące z raportu inflacyjnego za październik sprawiły, że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych momentalnie spadła o 20 pb. Zmienna główna miara inflacji powróciła do poziomu 3,2%, bazowa po raz pierwszy od 2 lat spadła zaś do 4%. Odczyty wywołały także ucieczkę od dolara, rynki wykluczyły już bowiem możliwość dalszych podwyżek stóp procentowych Fedu (z czym się zgadzamy) oraz oczekują pierwszej ich obniżki w maju 2024 r. (co jest już naszym zdaniem mniej prawdopodobne).

Mimo oznak niewielkiego spowolnienia amerykańska gospodarka wciąż rośnie w dobrym tempie, a rynek pracy jest w stanie pełnego zatrudnienia lub jego bliski. Jeśli nie ulegnie to zmianie, a w szczególności jeśli FOMC będzie w dalszym ciągu odsuwać oczekiwania wobec rychłego luzowania polityki, dolar nie powinien doświadczyć silniejszej wyprzedaży.

GBP

Również w Wielkiej Brytanii odczyt inflacyjny był niższy, niż oczekiwano, zapewniając Bankowi Anglii wyczekiwane wytchnienie. Zarówno miara główna inflacji (4,6%), jak i – w szczególności – bazowa, która spadła w październiku do 5,7%, są wciąż na bardzo wysokich poziomach, trend dezinflacyjny jest już jednak wyraźnie widoczny. Raport z rynku pracy przekroczył oczekiwania, co wsparło optymizm na rynkach finansowych i częściowo zrównoważyło niekorzystny wpływ środowego odczytu inflacji na funta.

Uwaga inwestorów skupia się teraz na wskaźnikach PMI za listopad (czwartek 23.11), które pokazują najbardziej aktualny obraz brytyjskiej gospodarki. W zeszłym miesiącu wskazywały na recesję, lub – w najlepszym wypadku – stagnację (spójny z takim obrazem gospodarki był także piątkowy odczyt sprzedaży detalicznej). Jeżeli dane PMI nie wykażą poprawy, trudno liczyć na aprecjację funta.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Marsh McLennan i Lloyd’s of London uruchomiają program ubezpieczeniowy Unity, aby wesprzeć eksport zboża z Ukrainy

Marsh McLennan (NYSE: MMC), we współpracy z rządem Ukrainy, ukraińską agencją kredytów eksportowych, państwowymi bankami (Ukreximbank, Ukrgasbank) oraz DZ Bankiem, ogłosiła uruchomienie nowego programu ubezpieczeniowego – Unity, który będzie wspierał eksport zboża oraz pozostałe dostawy żywności z ukraińskich portów nad Morzem Czarnym.

Brytyjski ubezpieczyciel Lloyd’s of London zapewni ochronę przed ryzykiem wojennym do 50 milionów dolarów osobno dla statków i armatorów. Ukreximbank, Państwowy Bank Eksportowo-Importowy Ukrainy oraz państwowy bank – Ukrgasbank, dostarczą akredytywy standby – każda zostanie potwierdzona przez DZ Bank. Program, wspierany przez ukraińskie Ministerstwo Gospodarki, zapewni armatorom i czarterującym możliwość ubezpieczenia się od ryzyka wojny. Międzynarodowa kancelaria Norton Rose Fulbright wsparła projekt od strony prawnej.

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej inicjatywy „As One” uruchomionej w lipcu 2022 r., Marsh rozszerzy program Unity na klientów brokerów współpracujących z Lloyd’s of London, aby zapewnić dodatkową pomoc dla bieżących akcji humanitarnych i przeciwdziałać wyzwaniom związanym z łańcuchami dostaw i globalnym bezpieczeństwem żywnościowym.

„Marsh McLennan, korzystając z naszej unikalnej wiedzy i doświadczenia, angażuje się w działania na rzecz wsparcia światowego bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności – uruchomienie tego programu przyniesie szczególne korzyści dla rozwijających się państw, które kupują znaczną część ukraińskiego zboża, a także pomoże Ukrainie w przyszłej odbudowie państwa. Dzięki tym inicjatywom, realizujemy nasz cel, jakim jest zapewnienie społecznościom i klientom możliwości do rozwoju” – komentuje John Doyle, President and Chief Executive Officer, Marsh McLennan.

„Program Unity umożliwi Ukrainie dostarczenie niezbędnych zapasów żywności na światową skalę, zapewniając przy tym wsparcie dla ukraińskiej gospodarki oraz otwartą wymianę handlową na Morzu Czarnym. Partnerstwo pomiędzy rządem Ukrainy, Marsh McLennan i Lloyd’s of London jest wyrazem zaufania dla naszej gospodarki i pokazuje, że Ukraina jest otwarta na współpracę biznesową” – dodaje Denys Shmyhal, Premier Ukrainy.

Uruchomienie programu ma miejsce po ogłoszeniu w czerwcu br. deklaracji, w której Marsh McLennan zobowiązał się do świadczenia usług pro-bono na rzecz rządu Ukrainy, które poza zapewnieniem ekspertyzy w zakresie ubezpieczeń przez Marsh, obejmują budowę platformy danych do oceny ryzyka wojennego na Ukrainie, a także doradztwo strategiczne zapewniane przez Olivera Wymana oraz modelowanie katastroficzne opracowane przez Guy Carpenter.

„Nawiązanie partnerstwa publiczno-prywatnego, w którym ubezpieczyciele współpracują z rządem Ukrainy i państwowymi bankami, przyspieszy pilne wznowienie eksportu zboża w obliczu brutalnych skutków trwającego konfliktu. Unikalna struktura programu Unity pozwoli ubezpieczycielom taniej wyceniać ryzyko, niż miało to miejsce w ostatnich miesiącach” – komentuje Marcus Baker, Global Head of Marine, Cargo & Logistics, Marsh.

John Neal, CEO Lloyd’s, dodaje: „Cieszymy się z uruchomienia programu Unity, który został oparty o naszą wiedzę rynkową, dla zapewnienia innowacyjnego rozwiązania, które zagwarantuje bezpieczny transport ukraińskiego zboża i produktów rolnych przez Morze Czarne, a także pomoże przeciwdziałać globalnym problemom związanym z bezpieczeństwem żywności”.

Śnieżka odnotowuje bardzo dobre wyniki finansowe w 2023 r.

Grupa Śnieżka odnotowała udany sezon w 2023 roku, uzyskując w ciągu pierwszych trzech kwartałów wzrost przychodów ze sprzedaży o 8,3% r/r. Na największym dla Grupy rynku polskim sprzedaż zwiększyła się o 9,0%. Udział rynku ukraińskiego, trzeciego w strukturze sprzedaży, ponownie przekroczył poziom dziesięciu procent, tym samym zbliżając się do poziomów sprzed wojny. Z kolei marże powróciły do wartości sprzed pandemii.

Przez pierwsze trzy kwartały br. Grupa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 705,1 mln zł (wyższe o 8,3% r/r). Na wyniki sprzedaży wpływ miał przede wszystkim wzrost sprzedaży na rynku polskim, który dominuje w całkowitych przychodach Grupy (odpowiada za 68,8% skonsolidowanej sprzedaży Grupy). Śnieżka uzyskała także znacznie wyższą sprzedaż na rynku ukraińskim r/r (wzrost w złotych o 33,4%), który tym samym odbudował swoje udziały w strukturze przychodów Grupy do poziomów zbliżonych do tych sprzed wybuchu wojny.

Na wyniki sprzedaży i zyski w raportowanym okresie pozytywny wpływ miała realizacja długoterminowej strategii marketingowo-sprzedażowej, której elementem jest polityka pricingowa. Zakłada ona m.in. konsekwentnie wdrażane zmiany cen produktów w odpowiedzi na rosnące ceny surowców używanych do produkcji oraz utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności (np. koszty transportu, ceny logistyki oraz wysokość wynagrodzeń).

Należy jednak podkreślić, że nadal utrzymują się niekorzystne warunki makroekonomiczne oddziaływujące na całą branżę, w której działa Grupa. To m.in. wciąż wysoka inflacja wpływająca na spadek siły nabywczej konsumentów, co potwierdzają niekorzystne, choć poprawiające się w stosunku do ub.r., wskaźniki nastrojów konsumenckich. Pozytywny wpływ na wyniki Grupy miał natomiast obserwowany na kluczowym dla Grupy polskim rynku niesłabnący od kilku lat trend premiumizacji, czyli kupowania produktów wyższej jakości. W przypadku Śnieżki są to produkty marek Magnat i Vidaron.

Sezon 2023 zaliczamy do bardzo udanych. Pomimo trudnego otoczenia Śnieżka okazała się dobrze przygotowana na zmienną sytuację rynkową. Zaowocowały tworzone przez lata silne fundamenty oparte na znanych i lubianych przez konsumentów markach, skutecznie wdrożonych procesach sprzedażowo-marketingowych, w tym pricingowych, oraz w dużej części zautomatyzowanych i zdigitalizowanych procesach produkcyjnych i logistycznych. Wróciliśmy do poziomów marż osiąganych kilka lat temu, co w tym roku było naszym priorytetem – podsumowuje wyniki Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu, dyrektor ds. handlowych FFiL Śnieżka SA.

Mocne odbicie rynku ukraińskiego, niższy popyt na rynku węgierskim

Na rynku ukraińskim Grupa odnotowała mocne odbicie r/r po ubiegłorocznym głębokim spadku. W Ukrainie Grupa osiągnęła przychody w wysokości 70,9 mln zł, tj. o 33,4% wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. W walucie lokalnej spółka Śnieżka-Ukraina uzyskała w sezonie 2023 wyniki sprzedaży wyższe o 61,9%.

Nastroje konsumenckie, a co z tym związane, plany remontowe Węgrów są pod silnym wpływem rekordowej inflacji (w całym okresie styczeń–wrzesień sięgnęła 20,9% r/r). Osłabienie siły nabywczej klientów ogranicza popyt na produkty całej branży. W rezultacie przychody wypracowane przez Grupę na Węgrzech w raportowanym okresie wyniosły 105,6 mln zł i były o 6,6% niższe niż rok wcześniej (w walucie lokalnej o 6,4%). Według danych własnych Grupy spadek sprzedaży Grupy był mniejszy niż spadek sprzedaży na całym tamtejszym rynku.

Przychody na rynku węgierskim miały w tym okresie 15,0% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka (spadek o 2,4 pp. r/r), z kolei na rynku ukraińskim było to 10,1% (wzrost o 1,9 pp. r/r). Na pozostałych rynkach zagranicznych, na których sprzedawane są produkty Grupy Śnieżka, sprzedaż wyniosła łącznie 42,9 mln zł, tj. była o 9,7% wyższa niż w pierwszych dziewięciu miesiącach ub.r. i stanowiła 6,1% całkowitych przychodów Grupy.

W Polsce, w Ukrainie i na Węgrzech nasze udziały w rynku wzrosły lub zostały utrzymane. Potwierdza to, że szerokie portfolio Śnieżki na rynku farb dekoracyjnych i chemii budowlanej z rozpoznawalnymi markami, takimi jak m.in. Magnat, Śnieżka, Vidaron, Foveo-Tech i Rafil, bardzo dobrze odpowiada na potrzeby klientów remontujących lub urządzających swoje mieszkania, domy i ogrody. To pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość. Dostosowujemy naszą ofertę do oczekiwań konsumentów i pojawiających się trendów rynkowych. Strategia ESG Śnieżki zakłada m.in. odpowiedzialność za produkt i środowisko. Dlatego też dbamy o to, aby nasze produkty miały możliwie niski wpływ na środowisko i były bezpieczne dla zdrowia konsumentów – dodaje Joanna Wróbel-Lipa.

Bardzo dobre wyniki Śnieżki sezonu 2023

W pierwszych dziewięciu miesiącach br. Grupa osiągnęła bardzo dobre wyniki finansowe: skonsolidowany zysk netto w wysokości 82,5 mln zł (wzrost o 84,5% r/r), zysk na działalności operacyjnej w wysokości 115,9 mln zł (wzrost o 56,4% r/r) i wynik EBITDA w wysokości 145,1 mln zł (wzrost o 43,1% r/r). Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 77,0 mln zł (wzrost o 93,0% r/r).

W samym III kwartale 2023 roku Grupa wypracowała 270,5 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 9,2% r/r), 55,3 mln zł zysku na działalności operacyjnej (wzrost o 74,2% r/r), 65,0 mln zł zysku EBITDA (wzrost o 58,7% r/r) oraz 41,2 mln zł zysku netto (wzrost o 89,6% r/r). Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 38,7 mln zł (wzrost o 94,2% r/r).

Po 9 miesiącach 2023 roku nakłady inwestycyjne Grupy (CAPEX) wyniosły 13,1 mln zł i były o 66% niższe niż w tym samym okresie ub.r. Spadek nakładów inwestycyjnych wynika z polityki Spółki i jest związany z zakończeniem rekordowego cyklu inwestycyjnego zrealizowanego w latach 2018–2022.