Jak wybrać trafiony prezent dla mężczyzny?

Wybór upominku dla mężczyzny często sprawia trudność. Pojawia się pytanie: jaki prezent dla mężczyzny będzie naprawdę trafiony? Kluczem jest dopasowanie go do stylu życia, zainteresowań i etapu życia obdarowanego. Inaczej wybierzesz prezent dla aktywnego trzydziestolatka, inaczej dla spokojnego domatora czy ojca, który ceni czas z rodziną. Warto odejść od schematów i zamiast kolejnego przedmiotu postawić na doświadczenia. Coraz większą popularność zdobywają prezenty w formie przeżyć. Nie zajmują miejsca, nie kurzą się na półce i zostają w pamięci na długo. Planujesz kupić prezent dla Taty, brata, przyjaciela lub ukochanego? Najlepszy prezent dla niego znajdziesz na stronie Katalog Marzeń. W ofercie są zarówno ekstremalne atrakcje, jak i spokojniejsze propozycje dopasowane do różnych charakterów.

Doświadczenie zamiast rzeczy – dlaczego to działa?

Klasyczne prezenty dla mężczyzn, takie jak zegarki czy perfumy, są przewidywalne. Z czasem przestają robić wrażenie. Z kolei vouchery dla mężczyzny oferują coś więcej – emocje i wspomnienia. Lot paralotnią, jazda sportowym autem czy degustacja whisky to przykłady, które realnie angażują i budują historię. Jeśli zastanawiasz się, jaki prezent dla mężczyzny wybrać, pomyśl o jego codzienności. Czy ma stresującą pracę? Może doceni relaks w SPA. Lubi adrenalinę? Postaw na dynamiczne przeżycia. Taki prezent dla faceta nie tylko zaskakuje, ale też pokazuje, że naprawdę znasz jego potrzeby. W Katalogu Marzeń wybór jest szeroki, a zakup bezpieczny. Voucher z Katalogu Marzeń jest ważny aż 3 lata, więc obdarowany nie musi się spieszyć z realizacją. Jeśli zmieni zdanie, możliwa jest wymiana vouchera z Katalogu Marzeń na inną atrakcję. To praktyczne rozwiązanie, które eliminuje ryzyko nietrafionego prezentu.

Jak dopasować prezent do konkretnej osoby?

Zanim kupisz prezent dla faceta, odpowiedz sobie na kilka prostych pytań. Co robi w wolnym czasie? Czy lubi wyzwania? A może woli spokój i komfort? Odpowiedzi prowadzą do właściwego wyboru. Dla miłośnika motoryzacji sprawdzą się przejażdżki supersamochodami. Dla fana kuchni – warsztaty kulinarne. Jeśli wybierasz prezent dla taty, pomyśl o czymś, co pozwoli mu odpocząć lub spróbować czegoś nowego. Czasem najlepsze prezenty dla facetów to te, które wyciągają ich z rutyny. Warto też pamiętać, że vouchery dla faceta można kupić nawet na ostatnią chwilę. W Katalogu Marzeń voucher trafia na skrzynkę mailową w minutę. To rozwiązanie dla tych, którzy nie zdążyli wcześniej przygotować prezentu, a chcą podarować coś wartościowego.

Bezpieczeństwo i elastyczność wyboru

Kupując prezenty dla mężczyzn, zwracasz uwagę nie tylko na pomysł, ale też na bezpieczeństwo zakupu. Katalog Marzeń zapewnia 365 dni na zwrot vouchera, co daje komfort decyzji. Co ważne, obowiązuje gwarancja ceny – oferta nie jest droższa niż u realizatora, a często bywa korzystniejsza dzięki promocjom. Dodatkowym atutem jest program lojalnościowy. 10% wartości vouchera z Katalogu Marzeń wraca w punktach, które można wykorzystać przy kolejnych zakupach. 

Emocje, które zostają na dłużej

Najlepszy prezent dla mężczyzny to ten, który wywołuje emocje. Nie musi być drogi ani skomplikowany. Ważne, by był przemyślany i dopasowany do osoby. Vouchery dla mężczyzny spełniają ten warunek, bo dają wybór i swobodę. Katalog Marzeń to marka, która stawia na jakość i bezpieczeństwo. Ocena 4,8 w Google i tysiące opinii pokazują, że klienci doceniają to podejście. Voucher z Katalogu Marzeń nie przepada – po upływie ważności jego wartość zamienia się na punkty lojalnościowe.

W minionym roku w Polsce sprzedano 3,5 miliona używanych aut. Najczęściej właściciela zmieniały Volkswageny, Ople i Fordy

0

W minionym roku Polacy kupili na rynku wtórnym 3,5 mln aut, z czego 89 proc. miało w historii odnotowane ryzykowne czynniki, jak wynika z danych CARFAX. Najczęściej wybierano pojazdy z napędem benzynowym, które stanowiły 54 proc. wszystkich transakcji, podczas gdy diesle odpowiadały za 40 proc., a hybrydy za 4 proc. Wśród marek dominowały Volkswageny, Ople i Fordy, które łącznie odpowiadały za ¼ sprzedaży. Kolizje odnotowano w historii 42 proc. pojazdów. Dane te potwierdzają, że rynek wtórny wymaga od kupujących wyjątkowej ostrożności i dokładnej weryfikacji pojazdów.

Co 10. używany samochód kupiony w minionym roku na polskim rynku wtórnym to Volkswagen, jak wynika z analizy informacji w bazie CARFAX, firmy dostarczającej użytkownikom raporty o historii używanych samochodów z wiarygodnych oraz certyfikowanych źródeł. Drugie miejsce pod względem popularności zajęły Ople, stanowiące 8 proc. aut, które w 2025 r. zmieniły właściciela. Na trzecim miejscu znalazły się samochody marki Ford (7 proc.). Natomiast dwie kolejne pozycje należą do marek premium – Audi (7 proc.) oraz BMW (6 proc.). W sumie w 2025 roku na polskim rynku wtórnym sprzedano, według dostępnych danych, ok. 3,5 miliona samochodów.

Chociaż wśród nowych pojazdów rejestrowanych w Polsce widać wyraźny, rosnący udział aut elektrycznych, to rynku wtórnym nadal pozostają one kategorią raczej niszową. Wśród samochodów kupowanych z drugiej ręki w ubiegłym roku dominowały samochody z napędem benzynowym (54 proc.), następnie diesle (40 proc.) i hybrydy (4 proc.). 

Używane elektryki na polskim rynku wciąż stanowią niszę, bo kierowcy nie chcą ryzykować z technologią, której realny stan zużycia trudno ocenić bez specjalistycznej wiedzy. Benzyna i diesel stanowią większość, bo są przewidywalne i łatwe w serwisie – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Rośnie zainteresowanie używanymi hybrydami. Polacy wciąż podchodzą do nich ostrożnie, bojąc się kosztów ewentualnych napraw. Warto jednak zauważyć, że w kolejnych latach udział napędów alternatywnych będzie rósł, choć nie tak dynamicznie jak w segmencie nowych aut. Rynek wtórny zawsze reaguje na trendy z opóźnieniem.

Przeciętne używane auto: 15-letnie, z importu, z ponad 3 właścicielami

Statystyczne używane auto kupione w 2025 r. na polskim rynku wtórnym ma 15 lat i przeszło przez ręce 3,6 właścicieli. Aż 72 proc. trafiło do Polski z innych krajów. Różnego rodzaju ryzykowne czynniki, jak np. nietypowe wskazania licznika czy uszkodzenia, ma w swojej historii odnotowane 89 proc., a kolizje – 42 proc. 

Wyłaniający się z danych obraz przeciętnego używanego auta w Polsce nie jest zaskoczeniem, ale powinien dawać do myślenia. Piętnastoletnie samochody z wieloma właścicielami i często niejasną historią to standard, który wymaga od kupujących dużej ostrożności. Import na poziomie 72 proc. pokazuje, że nadal jesteśmy rynkiem, który chłonie wszystko, co na zachodzie przestaje być opłacalne w utrzymaniu – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Wysoki odsetek aut z ryzykownymi wpisami w historii to sygnał, że weryfikacja pojazdu przed zakupem nie jest fanaberią, lecz koniecznością. Według danych CARFAX aż 40 proc. Polaków padło kiedyś ofiarą mniej lub bardziej poważnego oszustwa przy zakupie używanego auta. Świadomy kupujący ma dziś więcej narzędzi do weryfikacji informacji niż kiedykolwiek, tylko musi chcieć z nich skorzystać, by świetna okazja nie okazała się kosztowną pomyłką.

Stopa bezrobocia lekko w górę. Polska gospodarka wyhamowuje

Najnowszy odczyt stopy bezrobocia w Polsce w lutym wyniósł 6,1 proc., jest o 0,1 p.p. wyższy od poprzedniego, ale zgodny z oczekiwaniami.

Z ostatnich odczytów gospodarczych wyłania nam się obraz lekko słabnącej gospodarki i pewnie, gdyby nie konflikt na Bliskim Wschodzie, mielibyśmy do czynienia z dyskusją o kolejnej obniżce stóp procentowych. Niemniej (pomimo poniedziałkowych komunikatów ze strony Donalda Trumpa o rozmowach pokojowych) konia z rzędem temu kto przewidzi jak długo jeszcze i w jakim stopniu dostawy ropy i gazu będą zakłócane. Na razie pozostajemy w okresie zwiększonej zmienności i większej nieprzewidywalności na większości rynków.

Więcej mieszkań na wynajem w Krakowie i lekka korekta cen. Średnie stawki niższe o 3,5% r/r

Luty przyniósł w Krakowie wzrost podaży mieszkań na wynajem o 3% miesiąc do miesiąca oraz lekką korektę cenową – średni czynsz spadł o 1,3% w stosunku do stycznia. Na horyzoncie pojawia się jednak czynnik, który może trwale zmienić lokalny rynek: unijne regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego. W mieście o tak silnym ruchu turystycznym jak Kraków może to oznaczać gwałtowny napływ mieszkań do segmentu najmu długoterminowego, a w konsekwencji także dodatkową presję na spadek stawek.

W minionym miesiącu liczba ofert najmu w stolicy Małopolski wyniosła 2 866, czyli o 3% więcej niż w styczniu. Taki sam wzrost odnotowano w Poznaniu. Dla porównania, w Łodzi i Wrocławiu dynamika była wyższa – odpowiednio 15% oraz 6%, natomiast w Lublinie i Białymstoku podaż spadła miesiąc do miesiąca.

Kraków na celowniku nowych regulacji

Eksperci Otodom wskazują, że obecny wzrost liczby ofert to dopiero zapowiedź zmian, jakie mogą nastąpić w maju tego roku wraz z wdrożeniem unijnego rozporządzenia STR. Wprowadza ono obowiązek rejestracji lokali przeznaczonych na najem krótkoterminowy. Zakłada również przekazywanie przez platformy, takie jak Airbnb czy Booking.com, danych do urzędów, co ma zwiększyć przejrzystość rynku i skuteczność jego kontroli.

– Właściciele mieszkań, obawiając się nowych restrykcji i dodatkowej biurokracji związanej z najmem krótkoterminowym, coraz częściej mogą decydować się na bezpieczniejszą alternatywę. Przesunięcie części ofert z platform typu Airbnb do najmu długoterminowego może w rezultacie skokowo zwiększyć podaż w miastach o dużym ruchu turystycznym. Efekt ten może być szczególnie odczuwalny w Krakowie, ale też w Trójmieście i Wrocławiu – wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.

Czynsze w Krakowie: spadek o 40 zł miesiąc do miesiąca

Równolegle ze wzrostem liczby ofert nastąpiła niewielka korekta stawek. Średnia ofertowa cena najmu mieszkania w Krakowie wyniosła w lutym 3148 zł, co oznacza spadek o 1,3% w skali miesiąca.

– W ujęciu rocznym korekta jest wyraźniejsza. W lutym stawki w Krakowie były o 3,5% niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Podobny trend spadkowy rok do roku widać w Rzeszowie (-8,3%) czy Zielonej Górze (-6,8%), podczas gdy w miastach takich jak Olsztyn i Opole ceny wciąż rosną – analogicznie o 7,6% i 6,4% rok do roku. Kraków pozostaje jednak w ścisłej czołówce najdroższych miast w Polsce, ustępując jedynie Warszawie (4880 zł) oraz rynkowi w Trójmieście (3177 zł) – wylicza Paweł Jarząbek.

Najemcy w Krakowie wybierają dwa pokoje

Dane o strukturze popytu pokazują jasno, że preferencje najemców są od dłuższego czasu wyraźne i powtarzalne. W lutym łączny udział zapytań o mieszkania dwupokojowe, we wszystkich 18 analizowanych przez Otodom miastach, sięgnął 51%, co oznacza, że co drugie wyszukiwanie na platformie dotyczyło właśnie tego typu lokali. W Krakowie największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania dwupokojowe w budżecie do 3000 zł, podobnie jak we Wrocławiu, Warszawie, Trójmieście, Szczecinie i Olsztynie.

AI, nearshoring i selektywne M&A kształtują nową fazę rozwoju sektora retail

78% osób zarządzających firmami z sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego wierzy w perspektywy wzrostu branży, jednak jedynie 13% prognozuje wzrost przychodów na poziomie 5-9,9%, co pokazuje skalę presji na marże i wymagające otoczenie rynkowe. 52% prezesów wskazuje odporność łańcuchów dostaw jako największe krótkoterminowe wyzwanie. Jednocześnie 64% uznaje sztuczną inteligencję za kluczowy priorytet inwestycyjny, a organizacje przyspieszają transformację operacyjną, koncentrując się na zwiększaniu efektywności i odporności biznesu – wynika z raportu „KPMG CEO Outlook 2025. Consumer & Retail”.

Z badania przeprowadzonego wśród 120 prezesów globalnych firm wynika, że sektor dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego funkcjonuje w warunkach rosnącej polaryzacji popytu oraz presji na marże, co przekłada się na bardziej selektywne podejście do inwestycji i transformacji biznesowej.

Polaryzacja rynku

Globalni liderzy sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego pozostają umiarkowanie optymistyczni, choć ich oczekiwania wobec własnych organizacji uległy obniżeniu. Zaufanie do wzrostu własnych firm spadło do 77% z 82% rok wcześniej, co odzwierciedla wymagające otoczenie rynkowe oraz utrzymującą się presję kosztową.

Jednocześnie widoczna jest wyraźna zmiana zachowań konsumenckich – z jednej strony rośnie segment klientów premium, z drugiej coraz większa grupa konsumentów poszukuje oszczędności, co wymusza na firmach równoległe operowanie w różnych segmentach cenowych.

Łańcuch dostaw kluczowym wyzwaniem

Odporność łańcuchów dostaw wskazywana jest jako najważniejsze wyzwanie krótkoterminowe przez 52% respondentów – to znaczący wzrost względem 30% w 2024 roku i 15% w 2023 roku. Czynniki takie jak napięcia geopolityczne, bariery handlowe czy kryzysy klimatyczne prowadzą do przebudowy strategii operacyjnych, w tym dywersyfikacji dostawców i rozwoju nearshoringu.

Polski rynek dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego doświadcza w ostatnich latach głębokiej polaryzacji popytowej – podobnie jak rynki zachodnie, z tą różnicą, że w Polsce zjawisko to przebiega szybciej ze względu na dynamiczne zmiany dochodów realnych. Konsument premium rośnie w siłę, jednak klasa średnia coraz częściej szuka oszczędności, co wymusza na dystrybutorach i producentach jednoczesne operowanie w kilku segmentach cenowych. Odporność łańcucha dostaw ma w Polsce wymiar szczególny: jako kraj tranzytowy i producent dla wielu europejskich sieci, Polska musi jednocześnie absorbować wstrząsy zewnętrzne i budować odporność własnych struktur logistycznych – mówi Piotr Grauer, Partner Associate w Dziale Deal Advisory, Lider doradztwa dla sektora dóbr konsumpcyjnych w KPMG w Polsce.

Równolegle zmienia się podejście do fuzji i przejęć – organizacje odchodzą od dużych, transformacyjnych transakcji na rzecz bardziej selektywnych akwizycji, wspierających rozwój konkretnych kompetencji lub wejście w nowe kategorie produktowe. Jednocześnie ogólny wolumen M&A ma szansę odbić w 2026 roku – napędzany dezinwestycjami ze strony dużych korporacji oraz rosnącą aktywnością funduszy private equity powracających na rynek w poszukiwaniu atrakcyjnych celów przejęć.

Odporność łańcuchów dostaw największym wyzwaniem według liderów sektora dóbr konsumpcyjnych

AI przyspiesza transformację sektora

Sztuczna inteligencja staje się jednym z głównych motorów transformacji. 64% prezesów wskazuje ją jako priorytet inwestycyjny, a 73% planuje przeznaczyć na nią od 10% do 20% budżetu technologicznego.

Organizacje coraz częściej przechodzą od fazy pilotażowej do pełnej operacjonalizacji rozwiązań AI, dostrzegając konkretne korzyści – przede wszystkim wzrost efektywności, lepsze wsparcie procesów decyzyjnych oraz rozwój personalizacji doświadczenia klienta. Jednocześnie 68% respondentów oczekuje zwrotu z inwestycji w AI w ciągu jednego do trzech lat, co oznacza wyraźne przyspieszenie względem ubiegłego roku.

Transformacja technologiczna wpływa również na rynek pracy – 73% organizacji przeprojektowuje role i ścieżki kariery pracowników, a 82% wskazuje, że AI zmienia sposób rozwoju kompetencji.

Rosnąca rola AI w personalizacji i zarządzaniu zapasami to szansa, którą polskie firmy coraz częściej dostrzegają, jednak droga od pilotażu do pełnej operacjonalizacji pozostaje długa – przede wszystkim ze względu na fragmentację danych i niedobór kompetencji analitycznych. W perspektywie najbliższych trzech lat kluczowym czynnikiem różnicującym będzie zdolność do zintegrowania AI z procesami zarządzania łańcuchem dostaw i obsługi klienta – organizacje, które tego dokonają, zbudują trwałą przewagę kosztową i lojalnościową na coraz bardziej konkurencyjnym rynku – mówi Piotr Grauer, Partner Associate w Dziale Deal Advisory, Lider doradztwa dla sektora dóbr konsumpcyjnych w KPMG w Polsce.

O raporcie:
„KPMG CEO Outlook 2025. Consumer & Retail” to jedenasta edycja globalnego badania KPMG, przeprowadzona wśród 120 prezesów firm z sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego, kierujących organizacjami o rocznych przychodach przekraczających 500 mln USD. Badanie zrealizowano w okresie od 5 sierpnia do 10 września 2025 roku na 11 kluczowych rynkach, obejmujących m.in. USA, Wielką Brytanię, Niemcy, Japonię i Chiny.

Ponad 15 mld zł składki i 1,4 mld zł zysku netto. Warta z rekordowym 2025 rokiem

  • W 2025 roku obie spółki Warty zebrały ponad 15 mld zł składki brutto (+20% r/r).
  • Grupa Warta wypracowała 1,4 mld zł zysku netto.
  • Wzrosty objęły wszystkie główne segmenty.
  • Warta wypłaciła ponad 7,3 mld zł odszkodowań i świadczeń.
  • Spółki przeznaczyły ok. 110 mln zł na rozwój, realizując blisko 125 projektów.

Wzrost, rentowność i stabilność

Warta zamknęła 2025 rok rekordowym wynikiem – ponad 15 mld zł przypisu składki brutto, co oznacza wzrost o 20 proc. rok do roku. Tempo to jest ponad 7 razy wyższe niż dynamika pozostałych podmiotów na rynku majątkowym i 3 razy wyższe niż dynamika w obszarze ubezpieczeń na życie. Spółki wypracowały łącznie 1,4 mld zł zysku netto.

Wzrost obejmował wszystkie linie biznesowe. W detalicznych ubezpieczeniach komunikacyjnych sprzedaż wzrosła o 25 proc. W majątkowych pozakomunikacyjnych dla klientów indywidualnych wzrost wyniósł 23 proc. Spółka zwiększyła sprzedaż także w segmencie korporacyjnym. W ubezpieczeniach komunikacyjnych wzrost wyniósł 11 proc., a w pozakomunikacyjnych 9 proc. Stało się to mimo stagnacji rynku lub jego spadkowej tendencji.

Rekordowy wynik to przede wszystkim efekt pracy naszych ekspertów oraz konsekwentnie realizowanej strategii i silnej obecności we wszystkich kanałach sprzedaży, ze szczególnie mocną pozycją wśród brokerów i agentów. Wieloletnie inwestycje w technologię i analitykę stanowią dla nas istotne wsparcie. Rozwiązania te pomagają rozwijać ofertę, precyzyjnie wyceniać ryzyko i utrzymywać wysoką jakość likwidacji szkód, co potwierdzają raporty Rzecznika Finansowego. W 2025 roku objęliśmy pozycję lidera rynku OC komunikacyjnego, utrzymując wysoką rentowność. W warunkach rosnących kosztów kluczowe pozostaje dla nas łączenie skali działania z dyscypliną taryfową i stabilnym wynikiem – mówi Jarosław Parkot, prezes Warty.

W 2025 roku Warta wyraźnie przyspieszyła też w segmencie ubezpieczeń na życie, zwiększając przypis składki o 14 proc. rok do roku i rosnąc wyraźnie szybciej niż rynek. Spółka umocniła pozycję lidera w sprzedaży ubezpieczeń ze składką regularną oraz w segmencie ubezpieczeń grupowych, potwierdzając siłę modelu biznesowego i konsekwencję w rozwoju oferty.

Rosnąca skala wypłat, wysoka jakość procesów

W 2025 roku spółka majątkowa Warty zrealizowała wypłaty odszkodowań o łącznej wartości 6,3 mld zł. Równolegle w segmencie ubezpieczeń na życie Warta wypłaciła ponad 1 mld zł świadczeń. Każdego dnia realizowanych było 2 tys. świadczeń z tytułu ubezpieczeń na życie, przy zachowaniu terminowości i wysokiej jakości obsługi, a część decyzji i wypłat zapada już w ciągu jednego dnia od złożenia kompletnego wniosku.

Rosnąca liczba zgłoszeń jest obsługiwana dzięki pracy doświadczonych zespołów oraz dobrze zaprojektowanym procesom. Jednocześnie rozwój narzędzi cyfrowych sprawia, że już blisko połowa szkód zgłaszana jest online, co przyspiesza obsługę i ułatwia kontakt z klientem.

Rok 2025 to kolejny etap intensywnych inwestycji w Warcie – zrealizowaliśmy 125 projektów. Rozwijamy automatyzację procesów obsługowych i sprzedażowych, cyfrowe zgłoszenia szkód oraz kompetencje naszych zespołów, co przekłada się na szybsze decyzje i niemal natychmiastowe wsparcie dla klientów w trudnych momentach. W ten sposób konsekwentnie wzmacniamy jakość obsługi i budujemy fundament dalszego rozwoju spółki – mówi Jarosław Parkot, prezes Warty.

Świetne wyniki finansowe

Warta nie tylko dynamicznie zwiększa sprzedaż, ale także osiąga ponadprzeciętną rentowność. W 2025 roku spółki wypracowały łącznie 1,4 mld zł wyniku finansowego netto, czyli 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Rentowność kapitału własnego (ROE) w 2025 roku osiągnęła poziom 24 proc. dla spółki majątkowej oraz 25 proc. dla spółki życiowej, co potwierdza wysoką efektywność zarządzania kapitałem w obu spółkach.

Stabilna kondycja finansowa Warty znajduje odzwierciedlenie w utrzymujących się na wysokim poziomie wskaźnikach wypłacalności oraz potwierdzonym przez międzynarodową agencję Standard & Poor’s ratingu na poziom AA- (bardzo silny).

Wzrost aktywności M&A i roszczeń wzmacnia presję cenową na rynku polis transakcyjnych

Z nowego raportu Marsh wynika, że po trzech latach spadku stawek, w 2025 roku globalny rynek ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego odwrócił trend. Stawki podstawowych oświadczeń i zapewnień (R&W) w większości regionów wzrosły. Zmiana cen ma związek ze wzrostem liczby fuzji  i przejęć oraz rosnącą liczbą roszczeń.

Raport 2025 Global Transactional Risk Insurance Report wykazał, że w Ameryce Północnej nastąpił najbardziej wyraźny wzrost cen – średnie stawki składek za podstawowy poziom ubezpieczenia oświadczeń i zapewnień (R&W) wzrosły o 16% w porównaniu z rokiem poprzednim, podczas gdy w 2024 roku odnotowano spadek o 14%. Podobnie  w Azji składki wzrosły w 2025 roku o 8% rok do roku, po średnim spadku o 24% w 2024 roku.

Wzrost cen ma związek z rekordowo wysoką wartością globalnych transakcji fuzji i przejęć, która w 2025 roku sięgnęła niemal 5 bilionów dolarów. Wartość transakcji rosła znacznie szybciej (wzrost o 37%) niż ich liczba, która wzrosła  o 12% w porównaniu z 2024 rokiem. Wzrost obrotu, jak wskazuje raport, był napędzany przez gwałtowny wzrost liczby transakcji o wysokiej wartości, w tym 70 transakcji powyżej 10 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 81% rok do roku, oraz 617 transakcji przekraczających 1 miliard dolarów. Według raportu, wraz ze wzrostem liczby i wartości transakcji, w 2025 roku na świecie wzrosła zarówno częstotliwość, jak i wysokość roszczeń z tytułu ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego. W Wielkiej Brytanii odnotowano historyczne poziomy zgłoszeń i wypłat, podczas gdy liczba roszczeń w Europie podwoiła się, a w Azji nastąpił gwałtowny wzrost.

W Ameryce Północnej liczba zgłoszeń nieco spadła, jednak łączna wartość wypłat odszkodowań osiągnęła rekordowy poziom.

Inne kluczowe ustalenia z raportu: Marsh Risk osiągnął na całym świecie w 2025 roku rekordową wartość limitów ubezpieczeniowych ryzyka transakcyjnego na poziomie 91,6 miliarda dolarów – co stanowi wzrost o 34% – obejmując ponad 3 800 polis i niemal 1 800 unikalnych transakcji; liczba polis podatkowych zawartych przez Marsh Risk w Ameryce Północnej wzrosła w 2025 roku o 82%, liczba polis podatkowych w Europie wzrosła o ponad 50%, a limity ubezpieczeniowe wzrosły rok do roku ponad dwukrotnie. Trzeci rok z rzędu, Marsh Risk zrealizował większy udział programów ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego dla klientów korporacyjnych i strategicznych (53%) niż dla firm private equity (47%), co sygnalizuje trwałą zmianę w zachowaniach nabywców.

„Rok 2025 był przełomowy, z rosnącymi składkami i rekordową liczbą zawartych umów, co wspierało wzmożoną aktywność w obszarze fuzji i przejęć” – powiedział Craig Schioppo, Global Transactional Risk Insurance Practice Leader w Marsh Risk. „Dotychczasowa aktywność transakcyjna w 2026 roku jest spora, a popyt na rozwiązania ubezpieczeniowe związane z ryzykiem transakcyjnym pozostaje wysoki, ponieważ rynek ubezpieczeń nadal jest twardy. Pozostajemy zaangażowani w dostarczanie innowacyjnych rozwiązań dotyczących ryzyka, które wspierają naszych klientów w pewnym poruszaniu się po tym dynamicznym rynku.”

Marcin Stoń – Szef Praktyki PEMA (Private Equity and M&A) w Regionie CEE & Eastern Mediterranean dodaje: „Nasze doświadczenia z rynku polskiego potwierdzają zawarte w raporcie wnioski odnośnie trendów europejskich. W minionym roku ponownie odnotowaliśmy dynamiczny rozwój zastosowania polis transakcyjnych przy równoczesnym wzroście odszkodowań uzyskanych przez naszych klientów. Na szczególną uwagę zasługuje rosnąca popularność ubezpieczeń ryzyk podatkowych, które coraz częściej decydują o udanym zamknięciu transakcji”.

Na UJ odkryto sposób blokowania podziału komórek nowotworowych

Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzą badania mające na celu zatrzymanie procesu podziału komórek nowotworowych poprzez upośledzenie powielania i naprawy ich materiału genetycznego. Idea polega na zablokowaniu działania białka odgrywającego kluczową rolę w replikacji i naprawie DNA. Zespół poszukuje działających w ten sposób cząsteczek, co mogłoby otworzyć drogę do dalszych badań i rozwoju nowej terapii przeciwnowotworowej.

Oparcie terapii przeciwnowotworowej na powstrzymaniu dzielenia się komórek nowotworowych oraz zaburzeniu powielania i naprawy ich materiału genetycznego (niszczonego m.in. wskutek chemioterapii) wydaje się prostym i intuicyjnym pomysłem, jednak opracowanie wykorzystujących go protokołów terapeutycznych jest wielkim wyzwaniem dla nauki. Trzeba przede wszystkim opracować cząsteczkę która, będąc bezpieczną dla komórek prawidłowych, efektywnie zablokuje mechanizm replikacji i naprawy DNA znajdującego się w jądrach komórek nowotworowych. Prowadzone na UJ badania mają na celu odkrycie cząsteczki, która spowoduje, że funkcja jednego z białek, kluczowych dla procesów replikacji i naprawy DNA komórek nowotworowych, zostanie upośledzona. Białko, które jest w centrum zainteresowania zespołu, to PCNA (z ang. Proliferating Cell Nuclear Antigen).

– Pracujemy nad znalezieniem cząsteczek, które po przedostaniu się do komórek rakowych mają działać jak koń trojański. Oczekujemy, iż ich działanie spowoduje, że mechanizm replikacji DNA zostanie zaburzony, co oznacza, że komórki, w których takie cząsteczki się znajdą, nie będą mogły się dzielić. Mówiąc wprost, próbujemy wyeliminować wybrane aktywności białka PCNA, bez którego nie są możliwe podziały komórek – wyjaśnia dr hab. Wojciech Strzałka z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.

Blokada PCNA kluczem do sukcesu

PCNA jest kluczowym białkiem zaangażowanym w procesy replikacji i naprawy DNA oraz w regulację cyklu komórkowego. Przy podziałach komórkowych trzy cząsteczki PCNA łączą się z sobą, tworząc strukturę pierścienia. Podczas replikacji materiału genetycznego pierścień ten wchodzi w interakcję z helisą DNA – obejmuje ją i przesuwa się wzdłuż niej. Pierścień PCNA zaangażowany jest w rekrutację i, w rezultacie, zgromadzenie się w jednym miejscu enzymów (w tym polimeraz DNA) odpowiedzialnych za syntezę nowej cząsteczki DNA. Poza tym białko to zapewnia prawidłowe działanie enzymów. Uważa się, że zaburzenie funkcjonalności PCNA w komórkach nowotworowych (których cechą charakterystyczną są częste podziały) spowoduje, że stracą one zdolność do powielania DNA a możliwości jego naprawy zostaną ograniczone co, ostatecznie, uniemożliwi im podział.

– Brak funkcjonalnego pierścienia PCNA uniemożliwia prawidłowe powielanie DNA w komórce, jak i jego efektywną naprawę. Oznacza to, że komórka z taką dysfunkcją może zostać wprowadzona w stan stresu replikacyjnego co ostatecznie może doprowadzić do jej śmierci – mówi dr Arkadiusz Borek z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.

Na czym polega nowy pomysł na poszukiwanie inhibitorów PCNA?

Naukowcy z UJ odkryli cząsteczkę jednoniciowego DNA, która „odciąga uwagę” PCNA od dwuniciowych cząsteczek DNA. Opracowany, jednoniciowy DNA wykazuje znacząco wyższe powinowactwo do PCNA niż helisa DNA i dzięki temu wygrywa konkurencję. Co więcej, związanie PCNA z opracowanym, jednoniciowym DNA, blokuje możliwość związania się tego białka z helisą DNA.

– Odkryta przez nas cząsteczka należy do kategorii aptamerów DNA, czyli jednoniciowych cząsteczek kwasu deoksyrybonukleinowego o długości kilkudziesięciu nukleotydów. Opracowaliśmy szczególny aptamer DNA, który wykazuje na tyle wysokie powinowactwo do białka PCNA, że jest w stanie nie dopuścić do jego połączenia się z dwuniciowym DNA. Wykorzystując unikatowe własności aptameru DNA wiążącego PCNA prowadzimy badania, których celem jest identyfikacja innych, niskocząsteczkowych związków blokujących możliwość wiązania przez PCNA dwuniciowego DNA, znajdującego się w jądrach komórkowych – dodaje dr hab. Wojciech Strzałka.

Pomysł na nowe terapie

Na obecnym etapie konieczne są dalsze badania, które jednoznacznie potwierdzą, że zastosowane podejście eksperymentalne jest prawidłowe. Jest to bowiem zupełnie nowe podejście w projektowaniu przyszłych terapii przeciwnowotworowych. Dotychczas świat naukowy koncentrował się na blokowaniu oddziaływania białka PCNA z białkami kopiującymi i naprawiającymi DNA. Zespół badaczy z Krakowa, patrząc na procesy kopiowania DNA, wykonał niejako krok wstecz i wyszedł z propozycją blokowania replikacji na wcześniejszym etapie, tak by PCNA w ogóle nie połączyło się z DNA.

– Proponowane przez nas rozwiązanie może potencjalnie znaleźć praktyczne zastosowanie, ponieważ poszukiwane przez nas cząsteczki mogłyby być dostarczone do komórek nowotworowych bezpośrednio za pomocą zaawansowanych i już istniejących nośników leków. W ten sposób można ograniczyć ryzyko, że inhibitor podziałów komórkowych zaburzy u pacjentów dzielenie się komórek zdrowych. Poza tym wyobrażam sobie, że w przypadku powodzenia, dzięki dalszym badaniom przedklinicznym, można będzie opracować cząsteczki o ulepszonych parametrach, które będą skutecznie blokować aktywność PCNA w komórkach – mówi dr hab. Monika Bzowska, prof. UJ z Zakładu Biochemii Komórki UJ.

Warto podkreślić, że blokowanie aktywności PCNA w komórkach nowotworowych powinno nie tylko ograniczyć namnażanie tych komórek, ale również zwiększyć ich wrażliwość na chemioterapeutyki uszkadzające DNA, takie jak: etopozyd, doksorubicyna czy cisplatyna. Zdolność komórek nowotworowych do naprawy DNA uszkodzonego w wyniku działania takich leków, a tym samym ucieczki przed programowaną śmiercią, w przypadku niektórych chorych znacząco ogranicza skuteczność obecnie stosowanych metod leczenia.

Wsparcie dla dalszych etapów badań

Naukowcy z UJ opracowali test umożliwiający śledzenie wiązania fluorescencyjnie znakowanego aptameru DNA do PCNA i tym samym poszukiwanie związków niskocząsteczkowych blokujących interakcję PCNA z dwuniciowym DNA. Obecnie Centrum Transferu Technologii CITTRU, UJ poszukuje partnerów z otoczenia, którzy włączyliby się w prace badawcze nad inhibitorami PCNA w celu podniesienia gotowości technologicznej i biznesowej poszukiwanych cząsteczek. Przejście kolejnych etapów badawczych jest konieczne, by myśleć o stworzeniu innowacyjnej terapii.

Warszawski rynek najmu traci impet. Czynsze lekko spadają, ofert najmu przybywa

Warszawa przestaje drożeć, choć nadal pozostaje rynkiem najmu z najwyższymi stawkami w Polsce. Jednak liczba ofert rośnie, a średni czynsz idzie lekko w dół. Dla najemców oznacza to dzisiaj większy wybór i lepszą pozycję negocjacyjną.

„Na stołecznym rynku najmu można dostrzec wyraźne sygnały stabilizacji. To o tyle istotne, że Warszawa ma najwyższe stawki w kraju i najszerszą ofertę, zatem w pewnym sensie wyznacza rytm w sektorze mieszkań na wynajem. Równocześnie większa liczba ofert oznacza możliwość porównania cen i podejmowania decyzji bez spotykanej wcześniej presji czasu. Początek roku na rynku najmu przyniósł więc pewną zmianę – przewaga właścicieli mieszkań nie jest już tak jednoznaczna jak jeszcze kilka kwartałów wcześniej”, komentuje Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, Otodom.

Stolica łapie oddech w najmie

Warszawa umacnia swoją pozycję największego rynku najmu w Polsce, z liczbą ofert sięgającą w lutym  niemal 6,7 ogłoszeń. To wzrost o 6% w ujęciu miesięcznym, co pokazuje, że baza dostępnych mieszkań w stolicy wypełnia się szybciej niż w większości miast regionalnych. Co ciekawe, mimo że Warszawa pozostaje najdroższym rynkiem ze średnim czynszem na poziomie 4880 zł, dane Otodom wskazują na nieznaczną korektę. Spadek średniej wartości czynszu o 1,2% m/m oraz o 0,8% rok do roku sugeruje, że sufit cenowy został osiągnięty, a właściciele powoli zaczynają urealniać swoje oczekiwania.

Zmiany obserwowane w Warszawie wpisują się w szerszy trend krajowy. W lutym dostępność ofert najmu w Polsce była większa, ale jednocześnie spadła aktywność najemców. Liczba odpowiedzi na ogłoszenia była niższa o 8% względem stycznia.

„Jest to naturalna korekta po intensywnym początku roku, ale też sygnał, że rynek zaczyna się równoważyć. Najemcy mają dziś większy wybór i więcej czasu na decyzję, a właściciele mieszkań muszą silniej konkurować ceną i standardem oferty”, mówi Paweł Jarząbek.

Cisza przed burzą?

Czy w Warszawie przybędzie jeszcze więcej ofert z uwagi na nowe regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego? Choć stolica nie jest miejscem typowo turystycznym, to rosnąca liczba ogłoszeń na wynajem może być częściowo efektem zbliżających się regulacji, których wdrożenie planowane jest na maj br. Właściciele mieszkań, którzy obawiają się nowych restrykcji i dodatkowej biurokracji związanej z najmem krótkoterminowym, mogą zdecydować się na bezpieczniejszą alternatywę. W rezultacie przesunięcie części ofert w stronę najmu długoterminowego będzie skutkować wzrostem liczby ogłoszeń.

„Taka sytuacja może oznaczać dalszą presję na czynsze i zmianę strategii właścicieli mieszkań. Rynek najmu w Polsce znajduje się dziś w punkcie zwrotnym, czyli między rosnącą dostępnością mieszkań a nowymi uwarunkowaniami regulacyjnymi”, podsumowuje ekspert Otodom.

Pięć dni oddechu dla rynków. Potem temat Iranu może wrócić ze zdwojoną siłą

Poniedziałek był jednym z najbardziej nerwowych dni na globalnych rynkach od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wczorajsze notowania pokazały bardzo wyraźnie, jak duża jest dziś zmienność na giełdach, zwłaszcza gdy inwestorzy silnie reagują niemal na każdą informację napływającą z regionu. Rynki poruszyła wiadomość Donalda Trumpa, który poinformował o rozmowach z Iranem i odroczeniu o pięć dni ataków na jego infrastrukturę naftową. Euforia nie trwała jednak długo. Po kilku godzinach inwestorzy uznali, że nadzieje na jakikolwiek przełom są przedwczesne. Ostatecznie cena ropy Brent spadła o prawie 12 proc., ponownie schodząc poniżej 100 dolarów za baryłkę.

W poniedziałek o godz. 12.23 czasu polskiego Donald Trump zamieścił na Truth Social wpis, w którym poinformował, że zmienia pierwotny plan i wycofuje się z groźby zbombardowania infrastruktury energetycznej w Iranie. Sugerował też, że w tle toczą się zakulisowe rozmowy z Iranem. Rynek zareagował natychmiast, ceny ropy spadły niemal o 13 proc., obniżyła się rentowność amerykańskich obligacji, a giełdy w Polsce i Europie ruszyły w górę. Inwestorzy uznali, że w obliczu rosnących kosztów gospodarczych konfliktu z Iranem Trump postawił na deeskalację. Wielu z nich odczytało to jako efekt presji ze strony rynku obligacji i narastających obaw o kondycję gospodarki. Sam konflikt ciążył też rynkowi akcji. Od jego wybuchu S&P500 spadł o 4 proc., a Nasdaq o 2,6 proc. A przecież Trump wielokrotnie pokazywał, że giełda jest dla niego jednym z mierników skuteczności prezydentury.

Amerykańska giełda, która otworzyła się później, także ruszyła w górę, ale ten ruch okazał się krótkotrwały. Iran zaprzeczył, by prowadził rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, co szybko przywróciło obawy o to, czy administracja amerykańska rzeczywiście kontroluje sytuację. W efekcie początkowy optymizm wyraźnie osłabł, a S&P500 i Nasdaq zakończyły wczorajszą sesję wzrostami po około 0,3 proc.

Największe wahania było jednak widać na rynku ropy. Jeszcze przed godz. 12.00 za ropę Brent płacono prawie 110 dolarów. Pod koniec dnia, w poniedziałek, było to już około 97 dolarów, co oznacza spadek prawie o 12 proc. W przypadku ropy WTI ruch był podobny – z 98 dolarów cena spadła do 88.

SIlnej zmienności doświadczył także rynek złota. Rano złoto spadło poniżej poziomu 4130 dolarów za uncję, ale następnie zaczęło stopniowo odrabiać straty. W szczycie notowania sięgnęły prawie 4500 dolarów, a ostatecznie dzień zakończył się w okolicach 4400 dolarów za uncję.

To wszystko bardzo dobrze pokazuje, jak duża jest dziś zmienność i jak szybko rynki potrafią zmieniać kierunek. Wczoraj wielu inwestorów mówiło wręcz o klasycznym „TACO trade”. To skrót od „Trump always chickens out”, czyli w wolnym tłumaczeniu – Donald Trump wycofuje się ze swoich decyzji w ostatniej chwili. Ten mechanizm rynek zna już bardzo dobrze. Najpierw pojawia się mocna groźba albo szok, jak ultimatum postawione Iranowi, a potem wycofanie się lub złagodzenie stanowiska blisko momentu, w którym miało dojść do zapowiadanej eskalacji. W efekcie pojawia się chwilowa ulga na rynkach. Potem wróciło jednak pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z trwałą deeskalacją, czy tylko z kolejnym zwrotem w komunikacji amerykańskiej administracji.

Dla inwestorów wniosków z tej sytuacji jest kilka. Po pierwsze, rynki pozostają bardzo zmienne i trzeba liczyć się z tym, że podobne sesje będą się powtarzać. Po drugie, rynek nadal silnie reaguje na zwroty dokonywane przez administrację amerykańską i samego prezydenta Trumpa, ale końcowy efekt tych reakcji bywa coraz bardziej ostrożny. Prezydent wpływa na nastroje, lecz ten wpływ często ma charakter krótkoterminowy. To ważne także dlatego, że temat wcale nie znika. Trump zapowiedział wstrzymanie ataków na irańską infrastrukturę na 5 dni. To oznacza, że już za kilka dni sprawa wróci na agendę i znów może stać się źródłem dużych rynkowych wahań.

Mimo całego zamieszania ropa pozostała wyraźnie tańsza. Brent staniała w poniedziałek o około 12 proc. Wskazuje to, że rynek wycenia obecnie, że szanse na deeskalację konfliktu pozostają wyższe niż wcześniej. Inwestorzy też coraz bardziej oswajają się z podobnymi zwrotami akcji. Trzeba jednak pamiętać, że ultimatum i groźba eskalacji zostały tylko odsunięte o pięć dni, więc już wkrótce inwestorzy mogą znów przeżyć równie gwałtowną huśtawkę nastrojów.