VIGO Photonics przejmuje aktywa w USA z finansowaniem z Funduszu Ekspansji Zagranicznej

Fundusz Ekspansji Zagranicznej, zarządzany przez PFR TFI S.A. z Grupy PFR oraz VIGO Photonics S.A., globalny lider w dziedzinie fotoniki, nawiązali współpracę dotyczącą finansowania zagranicznej akwizycji polskiej spółki technologicznej. Fundusz udzielił finansowania na nabycie przez VIGO aktywów amerykańskiej firmy InfraRed Associates, Inc., jednego z czołowych producentów detektorów podczerwieni. Transakcja stanowi kluczowy element strategii ekspansji geograficznej, wzmacniając jednocześnie pozycję VIGO w globalnym sektorze high-tech. To kolejny projekt dotyczący ekspansji zagranicznej polskich firm realizowany w formule Team Poland.Vigo Photonics Processing plytki epitaksjalnej

Transakcja o wartości 8,4 mln USD, stanowi kluczowy element strategii ekspansji geograficznej i umacniania pozycji VIGO w sektorze high-tech. Aktywa spółki InfraRed zostały nabyte przez VIGO Photonics Corp. – amerykańską filię polskiego lidera w dziedzinie fotoniki. Partnerem VIGO Photonics w tym przedsięwzięciu jest Fundusz Ekspansji Zagranicznej 2 FIZ AN, który dostarcza finansowanie. W projekt zaangażowane są również PKO Bank Polski oraz KUKE, która zapewnia zabezpieczenia dla finansowania udzielonego zarówno przez fundusz, jak i bank.

Jestem dumny, że jako Grupa PFR możemy odegrać kluczową rolę w realizacji tak istotnej transakcji, która wspiera międzynarodową ekspansję polskiego sektora technologicznego. Ta inwestycja jest dowodem na to, że polskie firmy mogą z powodzeniem konkurować na globalnym rynku, jednocześnie budując strategiczne partnerstwa i wzmacniając pozycję naszej gospodarki. Dla nas jest to o tyle szczególne, że do projektu zagranicznego realizowanego w formule Team Poland po raz pierwszy włącza się partner gospodarczy – PKO Bank Polski. Mamy nadzieję, że to początek, długofalowej, owocnej współpracy z bankiem, który podobnie jak my aktywnie wspiera ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorstw – mówi Piotr Matczuk, prezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Dziś nie chodzi już o pojedyncze transakcje, ale o zdolność polskiej gospodarki do budowania trwałych przewag w globalnych łańcuchach wartości. Skala inwestycji może uruchomić nowy cykl rozwojowy, ale jego powodzenie zależy od realnego udziału polskich firm. Finansowanie ekspansji VIGO Photonics pokazuje, że polski kapitał potrafi wspierać zaawansowane technologie i wychodzić globalnie. Rolą banków jest dziś nie tylko finansowanie, ale także tworzenie warunków do wzrostu i konkurencyjności firm – mówi Szymon Midera, prezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Nabycie aktywów InfraRed Associates, firmy generującej stabilne i wysokie przychody, jest elementem realizacji strategii VIGO, zakładającej m.in. ekspansję na rynku amerykańskim oraz istotnym krokiem w realizacji długoterminowych celów VIGO Photonics – zwiększenia sprzedaży, dywersyfikacji źródeł przychodów oraz umocnienia pozycji w najważniejszych dla spółki sektorach przemysłowym i wojskowym.

Nabycie aktywów podmiotu amerykańskiego zwiększy wyraźnie nasze przychody na tym rynku, jednak kwestie finansowe to nie wszystko. Posiadanie zakładu produkcyjnego w USA jest kluczowe dla spełnienia wymogów dotyczących dostaw dla amerykańskiego sektora obronnego. Dla VIGO Photonics obronność od lat jest jednym z najważniejszych sektorów. Ta transakcja to jeden z istotnych punktów w długoterminowej strategii firmy. To także bardzo ważny krok, który pozwoli nam w pełni wykorzystać nasze moce produkcyjne i przybliży nas do celu, jakim jest przekształcenie VIGO w globalną firmę – mówi Adam Piotrowski, prezes zarządu VIGO Photonics.

Działająca od lat 70. XX wieku firma InfraRed Associates to uznany globalny producent detektorów chłodzonych ciekłym azotem (LN₂). Przedsiębiorstwo skupia swoją działalność głównie na rynkach amerykańskim, azjatyckim i europejskim. Oferta InfraRed Associates stanowi uzupełnienie głównej działalności VIGO Photonics, a jej produkty trafiają do odbiorców z sektorów przemysłowego, naukowego oraz wojskowego.

Inwestycja z VIGO Photonics jest kolejnym przykładem realizacji misji Funduszu Ekspansji Zagranicznej, jaką jest wspieranie polskich firm w ich globalnym rozwoju. Finansowanie tej inwestycji nie tylko umacnia pozycję VIGO na strategicznym rynku amerykańskim, lecz także otwiera drzwi do kluczowych sektorów, takich jak obronność i zaawansowane technologie. Jesteśmy przekonani, że to projekt, który realnie przyczyni się do wzmocnienia międzynarodowej pozycji konkurencyjnej polskiej gospodarki i będzie wizytówką polskiej innowacyjności na świecie – mówi Piotr Dmuchowski, prezes zarządu PFR TFI.

Transakcja ta przyczyni się do wzrostu skonsolidowanych przychodów VIGO Photonics. Jednocześnie umożliwi rozwój kluczowych kompetencji technologicznych i biznesowych, co wzmocni pozycję firmy w globalnym łańcuchu dostaw.

Transakcja ta stanowi przykład przemyślanej ekspansji europejskiego kapitału na rynek amerykański. VIGO Photonics nie tylko rozszerza swoją obecność na nowe rynki, lecz także wzmacnia współpracę gospodarczą i technologiczną między Europą a Stanami Zjednoczonymi.

AI słabnie w oczach inwestorów, złoto zyskuje. Inflacja znów na pierwszym planie

  • Coraz więcej polskich inwestorów uważa, że akcje związane ze sztuczną inteligencją będą raczej spadać, niż rosnąć
  • Odsetek osób posiadających surowce zwiększył się z 28 proc. do 31 proc.
  • W portfelach inwestorów wciąż dominuje złoto  — 70 proc. inwestujących w surowce Polaków ma na nie ekspozycję
  • Inflacja jest obecnie największym zmartwieniem polskich inwestorów

Po długim okresie optymizmu napędzanego przez rozwój sztucznej inteligencji, polscy inwestorzy indywidualni zaczynają ostrożniej  podchodzić do akcji związanych z AI oraz tzw. „Magnificent 7” — wynika z najnowszego raportu Puls Inwestora Indywidualnego przygotowanego przez platformę tradingową i inwestycyjną eToro.

Kwartalne badanie, obejmujące 11 000 inwestorów indywidualnych z 13 krajów, wykazało, że 26 proc. Polaków oczekuje wzrostu cen akcji związanych z AI w 2026 roku, wobec 33 proc. w I kwartale 2025 roku. To najniższy wynik od czasu, gdy pytanie po raz pierwszy zadano w IV kwartale 2024 roku.

Co najważniejsze, badanie w Polsce pokazuje istotną zmianę: po raz pierwszy odsetek inwestorów spodziewających się spadku akcji związanych z AI (29 proc.) przewyższył udział tych, którzy oczekują wzrostu (26 proc.). Jest to sprzeczne z globalnymi nastrojami, w których nadal przeważają inwestorzy spodziewający się wzrostu w tym segmencie.

Podobnie, 43 proc. badanych w Polsce uważa, że „Magnificent 7” osiągnie lepsze wyniki niż szeroki rynek w 2026 roku, w porównaniu z 52 proc. w I kwartale 2025 roku — co również jest najniższym wynikiem od IV kwartału 2024 roku.

Badanie przeprowadzono w dniach 12–27 lutego 2026 roku, przed ostatnią eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wyniki odzwierciedlają więc nastroje inwestorów sprzed wybuchu konfliktu z Iranem.

Dane z raportu skomentował Paweł Majtkowski, analityk rynku eToro: W Polsce widać wyraźną zniżkę nastrojów wobec akcji związanych ze sztuczną inteligencją — nie tylko mniej inwestorów oczekuje dalszych wzrostów, ale, co kluczowe, już przed wybuchem wojny (a obecnie trend ten jeszcze się nasilił) obserwujemy szerszy schemat, w którym polscy inwestorzy wydają się ostrożniejsi i szybciej realizują zyski.

Rosnące znaczenie surowców skłania inwestorów do zwrotu w stronę aktywów materialnych

Surowce zyskują na znaczeniu w portfelach inwestorów indywidualnych. Ich udział wzrósł do 31 proc. z 28 proc. w I kwartale 2025 roku. Ta klasa aktywów jest również szczególnie popularna w Polsce — stanowi 25 proc. portfeli polskich inwestorów, w porównaniu z 21 proc. globalnie.

Wśród inwestujących w surowce najczęściej wybieranym aktywem pozostaje złoto — 70 proc. ma na nie ekspozycję. Kolejne miejsca zajmują srebro (39 proc.), miedź (27 proc.), ropa (22 proc.) oraz kawa (16 proc.). Z analiz eToro wynika, że polscy inwestorzy wyraźnie preferują złoto — 59 proc. posiada je w portfelu wobec globalnej średniej na poziomie 47 proc.

Paweł Majtkowski dodał: Surowce zyskują na popularności, ponieważ inwestorzy indywidualni ograniczają swoje oczekiwania wobec AI i spółek technologicznych, a jednocześnie mierzą się z bardzo silną niepewnością geopolityczną oraz nawracająca inflacją. W takim otoczeniu aktywa materialne są coraz częściej postrzegane jako sposób na dywersyfikację portfela i ochronę wartości.

W lutym Narodowy Bank Polski powiększył swoje rezerwy złota o kolejne 20 ton, do 570 ton. Jest zatem coraz bliżej celu jakim jest osiągniecie rezerw na poziomie 700 ton. Polscy inwestorzy detaliczni wydają się podzielać ten entuzjazm NBP. Historycznie złoto było postrzegane jako narzędzie długoterminowej ochrony wartości. Silniejsza atrakcyjność złota wśród polskich inwestorów odzwierciedla preferencję dla stabilności i ochrony kapitału.

Inflacja uznawana za największe ryzyko przez inwestorów

Najnowszy raport Puls Inwestora Indywidualnego pokazuje, że 27 proc. polskich inwestorów indywidualnych uważa inflację za największe zagrożenie dla swoich inwestycji – w porównaniu do 24 proc. w poprzednim kwartale. Tym samym inflacja wyprzedziła konflikt międzynarodowy, który zajmuje obecnie drugie miejsce z wynikiem 25 proc.

Dane z naszego badania pokazują, że obawy dotyczące inflacji pozostawały silne mimo spadku inflacji w lutym do 2,1 proc. i marcowej obniżki stōp procentowych przez RPP. Inflacja pozostawała na radarze inwestorów jeszcze przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie, który poprzez silny wzrost cen ropy może rzeczywiście wywołać wzrost inflacji w najbliższych miesiącach. Jeśli ropa Brent utrzyma się powyżej 100 dolarów przez okres dłuższy niż miesiąc, może to podnieść inflację o 1 pkt proc. w perspektywie kilku miesięcy., wyjaśnił Paweł Majtkowski.

Mimo chaosu w komunikacji USA i Iranu inwestorzy wierzą w uspokojenie sytuacji

Pomimo tego, że USA i Iran w przestrzeni publicznej nie potrafią ustalić, czy w ogóle prowadzą rozmowy pokojowe, rynki reagują tak, jakby te negocjacje za chwilę miały zakończyć się sukcesem. W tle Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych, a gospodarka przed wyborami zdestabilizowana jest centralnym sterowaniem.

Ważne, że nie jest dziwnie

W przestrzeni medialnej nadal trwa dziwna wymiana zdań pomiędzy USA a Iranem. USA uważają, że rozmowy pokojowe idą w dobrą stronę, a Iran twierdzi, że one nie istnieją. Oba państwa potwierdzają jednak, że wymieniają pewne wiadomości z lokalnymi pośrednikami – mowa o Turcji, Egipcie czy Pakistanie. Z perspektywy rynków ważniejsze od tego zadziwiającego sporu jest jednak to, że sytuacja się trochę uspokaja. Nie można mówić na razie oczywiście o końcu wojny, ale patrząc na reakcję rynków do tego właśnie dążymy. Musimy jednak pamiętać, że ostatnia deklaracja prezydenta USA mówi o wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną na 5 dni. Skoro padła w poniedziałek to obowiązuje do soboty. Oznacza to, że możemy mieć bardzo aktywny piątek, kiedy inwestorzy będą się przygotowywać na potencjalną eskalacje w weekend. Część analityków dodatkowo wskazuje na pewne wypowiedzi administracji prezydenckiej sugerujące, że poparcie dla samej wojny wyraźnie maleje. To również może sugerować wygaszanie działań.

Co na to rynki?

Ropa Brent, mimo wczorajszego odbicia do 100 USD, dzisiaj wróciła w okolice 95 USD za baryłkę. Warto zwrócić uwagę, że spada też różnica pomiędzy ropą notowaną w Londynie a tą notowaną w USA. Pokazuje to pewną stabilizację, choć na wyższych poziomach. Dolar traci względem euro, co przekłada się korzystnie na waluty naszego regionu, w tym oczywiście złotego. Wyraźnie w górę idzie złoto, które po odbiciu poniżej poziomu 4 200 USD wróciło powyżej 4 600 USD. Pewien oddech czuć również na giełdach. Europejskie parkiety otwierają się dzisiaj sporymi wzrostami. Potwierdza to teorię o powolnym wygaszaniu konfliktu.

Węgrzy nie tną stóp procentowych

Patrząc na same dane makroekonomiczne, wczorajsza decyzja banku centralnego na Węgrzech ma prawo zadziwiać. Utrzymano bowiem stopę procentową na poziomie 6,25%, podczas gdy wskaźnik inflacji wynosił zaledwie 1,4%. To prawie 5% różnicy. Musimy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze o wojnie w Zatoce Perskiej, która spowodowała dużo większą utratę wartości forinta niż złotego. Słabsza waluta to droższe dobra importowane, czyli nawrót inflacji. Po drugie – mamy też nadchodzące wybory. Rząd wprowadził wiele przepisów, które powodują, że ceny są sztucznie uwiązane. Mowa tutaj zarówno o limicie marż w handlu detalicznym, jak również interwencji na rynku paliw. Bank centralny wie zatem, że obecny poziom inflacji jest oczywiście prawidłowy, ale biorąc pod uwagę potencjał do jego wzrostu, decyzja o utrzymaniu stóp jest znacznie bardziej uzasadniona.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Jacek Przybylski dyrektorem generalnym Cisco w Polsce

0

Firma Cisco powołała Jacka Przybylskiego na stanowisko dyrektora generalnego w Polsce.

Dotychczas Jacek Przybylski pełnił funkcję Senior Director w obszarze Customer Experience for Professional Services w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka), a także kierował krakowskim oddziałem Cisco. Na nowym stanowisku zastąpił Przemysława Kanię, który w ubiegłym roku objął funkcję szefa działu Service Provider Business w regionie EMEA.

Jacek Przybylski dołączył do Cisco w 2021 roku. Od tego czasu odpowiadał za rozwój współpracy z pracownikami, klientami i partnerami, koncentrując się na budowie bezpiecznej infrastruktury sieciowej wspierającej rozwój rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

„Jacek to inspirujący lider, dla którego relacje z pracownikami, klientami i partnerami mają kluczowe znaczenie. Jego podejście do innowacji i cyfryzacji będzie szczególnie istotne w kontekście rozwoju bezpiecznych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji oraz wsparcia dla polskich firm działających w jednej z najbardziej dynamicznych gospodarek cyfrowych w Europie” powiedział Pär Holgersson, VP Cisco EMEA North.

Komentując objęcie nowej roli, Jacek Przybylski podkreślił: To dla mnie ogromne wyróżnienie kierować Cisco w Polsce w tak dynamicznym okresie. Wraz z zespołem zamierzamy dalej rozwijać współpracę z klientami i partnerami oraz wspierać organizacje w wykorzystywaniu nowych możliwości, jakie daje transformacja cyfrowa i technologie oparte na sztucznej inteligencji”.

Przed dołączeniem do Cisco Jacek Przybylski przez 16 lat był związany z firmą Atos, gdzie zdobywał doświadczenie w obszarze usług zarządzanych oraz usprawniania procesów operacyjnych. Jest absolwentem Politechniki Bydgoskiej oraz HEC Paris.

Lagarde: reakcja EBC będzie zależeć od skali i trwałości szoku energetycznego

Christine Lagarde podczas wystąpienia wygłoszonego na konferencji „EBC i jego obserwatorzy”, organizowanej przez Instytut Stabilności Monetarnej i Finansowej przy Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie, nakreśliła najważniejsze wyzwania stojące przed Europejskim Bankiem Centralnym w warunkach rosnącej niepewności na rynkach energii. Prezes EBC podkreśliła, że bank centralny pozostaje w stanie podwyższonej gotowości i analizuje, w jakim stopniu wzrost cen surowców energetycznych może przełożyć się na inflację w strefie euro. Zaznaczyła, że obecne zaburzenia nie muszą automatycznie prowadzić do trwałego wzrostu presji cenowej, jednak ryzyko takiego scenariusza wyraźnie wzrosło, szczególnie jeśli problemy po stronie podaży energii utrzymają się dłużej.

Lagarde wskazała, że polityka pieniężna musi pozostać elastyczna i oparta na napływających danych. W jej ocenie reakcja EBC powinna zależeć zarówno od skali, jak i trwałości szoku energetycznego. Krótkotrwałe wahania cen nie wymagają natychmiastowej interwencji, natomiast bardziej uporczywy wzrost kosztów energii, oddziałujący szerzej na gospodarkę, może wymagać dostosowania parametrów polityki pieniężnej. Jednocześnie zwróciła uwagę na ryzyko trudniejszego scenariusza makroekonomicznego, w którym wyższa inflacja współwystępuje ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego. Droższa energia ogranicza bowiem siłę nabywczą gospodarstw domowych i zwiększa koszty działalności przedsiębiorstw, co może osłabiać aktywność gospodarczą w całej strefie euro.

W swoich rozważaniach Lagarde odniosła się również do aktualnych projekcji inflacyjnych. W scenariuszu bazowym Europejskiego Banku Centralnego inflacja w strefie euro ma wynieść około 2,6 proc. w bieżącym roku, jednak w przypadku silniejszych i bardziej trwałych zakłóceń na rynku energii może wzrosnąć nawet do około 6,3 proc., wyraźnie przekraczając cel inflacyjny banku centralnego. Wystąpienie Christine Lagarde potwierdza, że Europejski Bank Centralny przygotowuje się na różne warianty rozwoju sytuacji, starając się zachować równowagę między ograniczaniem inflacji a minimalizowaniem negatywnego wpływu szoków energetycznych na wzrost gospodarczy. EURUSD obecnie konsoliduje się w rejonie 1,16.

Archicom zamknął 2025 rok rekordową sprzedażą i najwyższą liczbą przekazań w historii

Archicom, deweloper będący częścią Grupy Echo, zamknął 2025 rok rekordową sprzedażą 2 847 mieszkań, notując wzrost o 30% rok do roku i realizując roczny cel przy dynamice znacząco wyższej niż wzrost rynku, który wyniósł 9,3%. Jednocześnie spółka przekazała klientom 2 138 mieszkań, niemal podwajając wynik względem poprzedniego roku i osiągając najwyższy poziom przekazań w historii. To efekt pięcioletniej transformacji spółki po integracji z Grupą Echo i budowy ogólnopolskiej platformy deweloperskiej.

W 2025 roku w strukturze sprzedaży Archicom istotną i rosnącą rolę odgrywał segment popularny, który odpowiadał za około 40% zawartych umów. Spółka zakłada, że w kolejnych latach jego udział wzrośnie nawet do 50%. W 2025 roku spółka wprowadziła do oferty i przedsprzedaży 3 274 mieszkania, a bank ziemi osiągnął wartość 10 763 lokali. Na koniec czwartego kwartału spółka posiadała 3 258 mieszkań w ofercie i realizowała 32 projekty w 6 największych miastach w Polsce.

W samym czwartym kwartale Archicom sprzedał 1 066 mieszkań, co oznacza wzrost o 47% rok do roku, oraz przekazał klientom 1 020 lokali wobec 260 rok wcześniej, osiągając w całym 2025 r. rekordowy poziom zarówno sprzedaży, jak i przekazań.

Miniony rok był dla Archicom okresem rekordowej sprzedaży, ale także konsekwentnego wzmacniania pozycji rynkowej i budowy fundamentów pod dalszy rozwój. Oprócz bardzo dobrych wyników sprzedażowych koncentrowaliśmy się na rozwoju platformy operacyjnej, realizacji projektów o rosnącej skali oraz umacnianiu obecności w największych miastach w Polsce. Równolegle zrealizowaliśmy szereg kluczowych inicjatyw strategicznych. Uruchomiliśmy modelową szkołę publiczną w ramach projektu Modern Mokotów, rozwijamy projekty w formule lex deweloper w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Rozpoczęliśmy również nowe projekty w segmencie premium w Warszawie, które już na starcie notują bardzo dobre wyniki sprzedaży. Istotnym krokiem była sprzedaż kompleksu biurowego City 2, która pozwoliła nam w pełni skoncentrować działalność na rynku mieszkaniowym. Jednocześnie nasze podejście do projektów miejskich zostało docenione na arenie międzynarodowej – Fuzja w Łodzi zdobyła dwie nagrody podczas targów MIPIM w Cannes, w tym główną nagrodę za najlepszą rewitalizację miejską – mówi Waldemar Olbryk, prezes zarządu Archicom.

Wyniki finansowe oraz struktura bilansu

W 2025 roku Archicom rozpoznał przychody z 1 322 przekazanych mieszkań wobec 941 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wzrost przychodów był również wspierany przez sprzedaż gruntu przy ul. Chłodnej w Warszawie. Zmiana marży rok do roku wynikała przede wszystkim z odmiennej struktury przekazań w analizowanych okresach.

– Przychody Archicom wzrosły do 961,7 mln zł wobec 742,0 mln zł rok wcześniej, a zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 320,6 mln zł wobec 286,6 mln zł w 2024 roku. Zmiany w strukturze bilansu, w tym wzrost poziomu aktywów i zapasów, odzwierciedlają realizację strategii wzrostu, obejmującą rozwój banku ziemi oraz prowadzenie 32 projektów o łącznej skali ponad 6 600 lokali. Po stronie zobowiązań obserwujemy naturalny wzrost wynikający ze skali działalności, w tym wyższego poziomu przedpłat klientów oraz finansowania dłużnego, które wspiera dalszą ekspansję spółki – mówi Justyna Kawa, CFO i członkini zarządu Archicom.

Kolejny etap wzrostu

Po zakończeniu czwartego kwartału Archicom utrzymał wysoką aktywność operacyjną, koncentrując się na dalszym rozwoju oferty oraz przygotowaniu projektów do kolejnych etapów realizacji. Dotychczas w pierwszym kwartale 2026 roku spółka wprowadziła do sprzedaży blisko 557 mieszkań oraz uruchomiła przedsprzedaż kolejnego wrocławskiego projektu.

W 2026 roku Archicom planuje dalsze zwiększanie skali działalności, zakładając sprzedaż na poziomie od 3 200 do 3 500 mieszkań rocznie oraz wzrost liczby przekazań rok do roku. Spółka koncentruje się na wzmacnianiu pozycji na kluczowych rynkach mieszkaniowych, ze szczególnym uwzględnieniem Warszawy, a także zakłada debiut w Trójmieście. Jednocześnie Archicom kontynuuje rozwój miastotwórczych projektów realizowanych w formule lex deweloper, przy jednoczesnej poprawie efektywności operacyjnej i dalszym rozwoju skalowalnej platformy biznesowej.

2025 rok stanowi potwierdzenie, że model zbudowany po integracji z Grupą Echo działa pełnoskalowo. Spółka wchodzi w kolejny etap rozwoju – po okresie integracji i budowy skali koncentruje się na dalszym wzroście w oparciu o dojrzały model operacyjny.

Coraz więcej renegocjacji na polskim rynku magazynowym. Co to mówi o strategiach najemców?

Przedłużenie umowy najmu należy traktować jak zawarcie nowego kontraktu – z pełną analizą potrzeb operacyjnych, parametrów technicznych i kosztów – mówi Jan Olszewski, starszy doradca w dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska.

Zmianę potwierdzają dane rynkowe. W całym 2025 roku renegocjacje odpowiadały za ponad 50 proc. całkowitego wolumenu powierzchni wynajętej na rynku magazynowym, wobec 41,85 proc. rok wcześniej. Skala tego zjawiska różni się w zależności od regionu – najwyższy udział renegocjacji w strukturze popytu, przekraczający 70 proc., odnotowano w województwie śląskim. Wysoki udział tego typu transakcji widoczny był również w województwach łódzkim i wielkopolskim, gdzie renegocjacje obejmowały blisko 60 proc. wynajętej powierzchni.

– To sygnał, że rynek wchodzi w fazę większej dojrzałości, z mniejszą liczbą ekspansji i rosnącym naciskiem na optymalizację zajmowanej powierzchni – wyjaśnia Olszewski. – Łączny wolumen. powierzchni magazynowo-przemysłowych przekroczył w ubiegłym roku 36,5 mln mkw., a wiele firm – zarówno globalnych marek obecnych na naszym rynku od lat, jak i rodzimych przedsiębiorstw – ma za sobą kilka procesów relokacji i ekspansji. To doświadczenie przekłada się dziś na bardziej świadome decyzje i precyzyjne definiowanie potrzeb najemców – dodaje ekspert.

Jest wybór, chociaż nie wszędzie

Brak dostępnych alternatyw przestał decydować o pozostaniu w dotychczasowej lokalizacji, a ograniczony wybór dotyczy dziś głównie wybranych rynków lokalnych. W skali kraju sytuacja pozostaje zrównoważona, mimo spadku wolumenu nowej powierzchni oddawanej do użytku. Średni poziom pustostanów w Polsce utrzymuje się w przedziale 7-8 proc., co w większości przypadków pozwala znaleźć magazyn dopasowany do konkretnych potrzeb operacyjnych. Dobrym przykładem są województwa śląskie i wielkopolskie, gdzie poziom wakatów przekracza 8 proc., a jednocześnie notowany jest jeden z najwyższych udziałów renegocjacji w kraju.

Dlaczego firmy zostają?

– Mimo dostępnych powierzchni, duża grupa najemców niechętnie decyduje się na relokację poza sprawdzony obiekt, który wcześniej wybrali ze względu na dobrą infrastrukturę drogową i dostęp do doświadczonej kadry. Dlatego nawet planując zmianę budynku, część firm w pierwszej kolejności szuka parków magazynowych „po sąsiedzku” – wyjaśnia Jan Olszewski. Według eksperta, dla pracowników dojeżdżających do magazynu, przeniesienie go zaledwie o 10 km dalej może stać się powodem do zmiany pracy. A przedsiębiorcy wiedzą, że utrata doświadczonych zespołów, koszty nowej rekrutacji oraz czas potrzebny na wdrożenie zatrudnionych często przewyższają nawet oszczędności wynikające z niższego czynszu.

Na pozostanie w dotychczasowym magazynie decydują się firmy, dla których stanowi on realną wartość operacyjną, a nie jedynie punkt na mapie. – Im bardziej magazyn został dopasowany do konkretnych procesów najemcy, tym większa będzie jego skłonność do pozostania w obiekcie. Dotyczy to zwłaszcza nieruchomości z dużą liczbą indywidualnych dostosowań, rozbudowanych instalacji technicznych czy istotnych inwestycji poniesionych przez najemcę. W takich przypadkach zmiana lokalizacji oznaczałaby nie tylko duży wysiłek logistyczny, ale również utratę poniesionych nakładów – podkreśla Olszewski.

Doradca Newmark Polska przypomina też, że relokacja zawsze oznacza dodatkowe koszty. Należą do nich m.in. wydatki związane z przywróceniem dotychczasowego obiektu do pierwotnego stanu, demontaż i transport infrastruktury, ponowna instalacja systemów oraz reorganizacja operacji. – Na papierze nowy magazyn może wyglądać atrakcyjniej cenowo, ale po zsumowaniu wszystkich elementów bilans nie zawsze wypada na korzyść przeprowadzki – zaznacza Jan Olszewski. To jednak nie oznacza, że relokacje tracą sens. Technologia coraz wyraźniej przemawia na korzyść nowych obiektów. Wyższa efektywność energetyczna, rozwiązania proekologiczne, nowoczesna infrastruktura i coraz bardziej reprezentacyjne części biurowe w najnowszych obiektach stanowią istotną wartość dodaną, szczególnie dla firm planujących automatyzację lub zmianę modelu operacyjnego.

Coraz częściej o ostatecznej decyzji przesądzają również koszty eksploatacyjne. – Najemcy analizują nie tylko ich poziom, ale także sposób zarządzania obiektem i transparentność rozliczeń. To właśnie na tym etapie kluczowa staje się rola doradców, którzy pomagają precyzyjnie oszacować rzeczywisty, całkowity koszt zmiany lokalizacji w porównaniu z opcją pozostania w dotychczasowym budynku – podsumowuje Olszewski.

Najpierw liczby, potem decyzje

Decyzja o tym, czy pozostać w dotychczasowym magazynie, czy przenieść operacje w nowe miejsce, wymaga czasu, rzetelnych danych i porównania realnych scenariuszy rynkowych. Dlatego doradca z Newmark Polska rekomenduje rozpoczęcie renegocjacji na około 12-18 miesięcy przed końcem obowiązującej umowy. – Taki horyzont daje najemcy komfort działania i pozwala przejść pełny proces decyzyjny bez presji czasu. Punktem wyjścia jest analiza aktualnej sytuacji operacyjnej i kosztowej – sprawdzenie, czy obecna powierzchnia nadal wspiera biznes i plany rozwoju. Równolegle warto zweryfikować dostępne na rynku alternatywy, nawet jeśli scenariuszem bazowym jest pozostanie w dotychczasowym obiekcie. To pozwala realnie ocenić pozycję negocjacyjną i zakres możliwych ustępstw – mówi Jan Olszewski.

Jak tłumaczy ekspert, w praktyce chodzi o porównanie kilku realnych opcji i spokojne przejście przez nie krok po kroku. Pod uwagę brane są nie tylko stawki czynszu czy koszty adaptacji, ale też koszty pracy, relokacji, opłaty eksploatacyjne i ryzyka związane z codziennym funkcjonowaniem operacji. – Zadaniem doradcy jest zebranie tych wszystkich elementów w całość i pomoc w wyborze rozwiązań, które faktycznie mają sens z punktu widzenia biznesu. Na tej podstawie powstaje krótka lista opcji, a dopiero potem rozpoczynają się właściwe negocjacje – najpierw warunków komercyjnych, a następnie zapisów umowy – wyjaśnia Olszewski.

Jakie tematy trafiają na stół?

Dla najemców kluczowe staje się kompleksowe dopasowanie warunków umowy do aktualnych potrzeb firmy, a czynsz jest tylko jednym z elementów szerszej układanki.

– W praktyce na stole negocjacyjnym najczęściej pojawiają się kwestie związane z zakresem i finansowaniem prac adaptacyjnych oraz ASTI (Above Standard Tenant Improvements – ponadstandardowe dostosowania), zasadami indeksacji czynszu, wysokością i rozliczaniem opłat eksploatacyjnych oraz strukturą zachęt finansowych – wylicza Jan Olszewski. Według eksperta, coraz większą wagę zyskują również elementy techniczne. Najemcy renegocjują zakres modernizacji obiektów, odświeżenie powierzchni, poprawę parametrów posadzki czy możliwość instalacji nowych maszyn i linii technologicznych. W wielu przypadkach to właśnie te kwestie przesądzają o decyzji o przedłużeniu umowy, ponieważ pozwalają dostosować istniejący magazyn do zmieniających się procesów bez konieczności kosztownej relokacji.

Jednym z kluczowych czynników wpływających na warunki komercyjne nadal pozostaje długość kontraktu. Im dłuższa umowa, tym większa skłonność wynajmujących do ustępstw – zarówno w zakresie czynszu, jak i pakietu zachęt czy zakresu prac adaptacyjnych. – Dlatego też klauzule wcześniejszego wyjścia z umowy (tzw. break option) pojawiają się dosyć rzadko. Kontrakt pięcioletni z możliwością wypowiedzenia po trzech latach, dla właścicieli budynków, w praktyce oznacza umowę trzyletnią i tak też jest wyceniany pod względem ryzyka oraz oferowanych warunków – wyjaśnia ekspert Newmark Polska.

Czy to nowy etap rynku magazynowego?

Przedłużenia umów najmu zawsze były elementem rynku, ale dziś ich rola jest zdecydowanie większa i wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach ten trend będzie się utrwalał. – Renegocjacje przestają być reakcją na chwilowe zawirowania rynkowe, a stają się naturalnym elementem zarządzania portfelem najmu. Jednocześnie rozwój nowoczesnych obiektów magazynowych, oferujących wyższą efektywność energetyczną, zaawansowane rozwiązania technologiczne i większą elastyczność operacyjną, sprawia, że nowe inwestycje nadal odgrywają istotną rolę w decyzjach najemców. W warunkach niepewności i zmiennego otoczenia gospodarczego kluczowe znaczenie w opracowywaniu optymalnych strategii ma świadome planowanie, dobre rozpoznanie lokalnych rynków i eksperckie wsparcie doradcze – zarówno w ramach renegocjacji, jak i relokacji do nowych obiektów. Profesjonalny doradca pomaga przekuć decyzje dotyczące najmu w realne narzędzie optymalizacji kosztów i dalszego rozwoju biznesu – zapewnia Jan Olszewski.

Ceny widmo w sklepach i punktach usługowych. Inspekcja Handlowa publikuje wyniki kontroli

0

Brak ceny przy produkcie, brak cennika w punkcie usługowym, nieprawidłowo podana cena promocyjna albo brak informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką – to najczęstsze uchybienia wykryte przez Inspekcję Handlową podczas szeroko zakrojonych kontroli przeprowadzonych na zlecenie Prezesa UOKiK. Skala problemu okazała się duża, ponieważ nieprawidłowości stwierdzono w niemal co drugiej skontrolowanej placówce.

W ubiegłym roku Inspekcja Handlowa sprawdziła 3026 przedsiębiorców działających w różnych branżach. Kontrole objęły nie tylko sklepy, w tym duże sieci handlowe, ale również punkty usługowe, stacje paliw, parkingi oraz hotele. Inspektorzy ocenili sposób informowania o cenach w przypadku 461 437 produktów. Podmioty do kontroli wytypowano na podstawie monitoringu rynku, wcześniejszych wyników oraz sygnałów napływających od konsumentów.

Jak podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, prawo do jasnej i pełnej informacji o cenie należy do podstawowych praw konsumenckich. Klient jeszcze przed zakupem produktu lub skorzystaniem z usługi powinien wiedzieć, ile zapłaci, bez konieczności dopytywania sprzedawcy czy personelu. Cena powinna być czytelna, jednoznaczna i ostateczna, a stosowanie ogólnych widełek typu „od-do” nie spełnia tych wymogów.

Kontrolerzy sprawdzali przede wszystkim, czy konsument może bez trudu znaleźć informację o cenie produktu lub usługi. Ważnym elementem kontroli było również weryfikowanie, czy przy towarach podawano cenę jednostkową, czyli na przykład za litr, kilogram lub metr. Taki obowiązek ma duże znaczenie praktyczne, ponieważ umożliwia porównanie różnych produktów i ocenę, która oferta rzeczywiście jest korzystniejsza.

Szczególną uwagę Inspekcja Handlowa poświęciła także promocjom. Inspektorzy analizowali, czy przedsiębiorcy prawidłowo informują o obniżkach oraz czy przy przecenionych produktach podawana jest najniższa cena obowiązująca w ciągu 30 dni przed obniżką. To właśnie ten punkt od dawna budzi wiele kontrowersji, ponieważ pozwala konsumentowi ocenić, czy promocja jest realna, czy jedynie pozorna.

Wyniki kontroli pokazują, że problem nadal pozostaje poważny. Nieprawidłowości w informowaniu o cenach stwierdzono u 1462 przedsiębiorców, czyli prawie połowy wszystkich skontrolowanych. Łącznie różnego rodzaju uchybienia dotyczyły 60 001 produktów, co stanowi około 13 proc. wszystkich sprawdzonych. Najczęściej brakowało jakiejkolwiek informacji o cenie, przez co konsument nie miał możliwości ustalenia, ile faktycznie zapłaci przy kasie.

Część uchybień dotyczyła także błędów w podawaniu cen jednostkowych albo całkowitego ich braku w sytuacjach, gdy przepisy nakazują ich uwidocznienie. W punktach usługowych, takich jak salony fryzjerskie, kosmetyczne, zakłady krawieckie, warsztaty samochodowe czy przychodnie weterynaryjne, problemem często okazywał się brak cennika lub stosowanie niedozwolonych widełek cenowych.

Kontrole wykazały również liczne nieprawidłowości przy promocjach. W wielu przypadkach nie zamieszczano informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką. Zamiast tego sprzedawcy odnosili wysokość rabatu do ceny regularnej, co mogło wprowadzać klientów w błąd co do rzeczywistej skali przeceny. W praktyce oznacza to, że część ofert promocyjnych mogła wyglądać atrakcyjniej, niż była w rzeczywistości.

Inspekcja Handlowa podkreśla jednak, że kontrole przyniosły również wymierne efekty. Większość przedsiębiorców jeszcze w trakcie działań inspektorów poprawiła oznaczenia cenowe i dostosowała się do obowiązujących przepisów. Nie obyło się jednak bez sankcji. Na 899 przedsiębiorców nałożono kary finansowe, których łączna wartość przekroczyła 1,2 mln zł i wyniosła dokładnie 1 204 194 zł.

Wnioski z kontroli są jednoznaczne: mimo obowiązujących regulacji wielu przedsiębiorców wciąż nie zapewnia konsumentom podstawowej, przejrzystej informacji o cenie. Tymczasem to właśnie cena jest jednym z kluczowych elementów każdej decyzji zakupowej. Dla klientów oznacza to konieczność większej czujności, a dla firm wyraźny sygnał, że nieprawidłowe oznaczanie cen może skończyć się nie tylko korektą praktyk, ale również dotkliwą karą finansową.

Handel w Polsce się zmienia. Właściciele galerii przebudowują strategie. Parki handlowe nadal liderem nowej podaży

0

Właściciele centrów handlowych koncentrują się na modernizacji istniejących obiektów, optymalizacji powierzchni i rozbudowie oferty w oparciu o retailtainment, aby sprostać zmieniającym się oczekiwaniom klientów – wskazuje raport CBRE „2026 Poland Real Estate Market Outlook”. Katalizatorem zmian jest rosnąca zamożność społeczeństwa i silna konkurencja. W najbliższych kwartałach na rynku powierzchni handlowych będziemy też obserwować dalszy rozwój konceptów typu value, które poza parkami handlowymi są również zainteresowane centrami handlowymi.

Klienci w centrum uwagi

Jak wynika z raportu CBRE, właściciele centrów handlowych podejmują aktywne działania mające na celu repozycjonowanie obiektów, dostosowanie do oczekiwań klientów, wzmacnianie ich oferty oraz optymalizację. Te działania przyczyniają się do bardzo dobrych wyników, co odzwierciedlone jest w niższej podatności na wpływ konkurencji oraz poprawę parametrów funkcjonowania centrum.

Indeks siły nabywczej na mieszkańca w Warszawie przekroczył już średnią dla Europy, a wskaźniki dla Polski rosną w wysokim tempie. Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej, co w połączeniu z rosnącą zamożnością polskiego społeczeństwa przyciąga uwagę międzynarodowych najemców. Tylko w ubiegłym roku około 30 nowych marek zadebiutowało na polskim rynku handlowym.

Rosnąca siła nabywcza daje pozytywny impuls dla rozwoju rynku, przekładając się na dalszy rozwój, szczególnie parków handlowych, ale też redefinicję centrów handlowych. Będziemy obserwować optymalizację i wzmacnianie oferty, rozwój retailtainment oraz wzrost zainteresowania międzynarodowych marek mówi Anna Wysocka, szefowa działu handlowego w CBRE.

Retailtainment coraz bardziej popularny

Retailtainment (koncept łączący handel i rozrywkę) będzie zyskiwać na znaczeniu na polskim rynku handlowym. W najbliższej przyszłości stanie się ważnym elementem zarówno dla właścicieli, jak i dla operatorów handlowych. Inwestycje w projekty typu retailtainment przeważały głównie w Europie Zachodniej, jednak coraz więcej sklepów w naszej części Europy rozwija już przestrzenie eventowe, zajęcia fitness lub strefy kawiarniane w ramach do tej pory tradycyjnych przestrzeni handlowych.

Spodziewamy się dalszej ewolucji miksu najemców i wzmożonej aktywności właścicieli w poszukiwaniu atrakcyjnych marek korespondujących z najnowszymi trendami i zmianami zwyczajów zakupowych klientów. Natomiast w odpowiedzi na wrażliwość cenową konsumenta spodziewamy się również dalszego rozwoju konceptów typu value, które są zainteresowane nie tylko parkami, ale również centrami handlowymi, co może przynieść obustronne korzyści. Popularni wśród klientów value retailers są bardzo często silnymi generatorami ruchu – dodaje Anna Wysocka, CBRE.

Przyszłość parków handlowych

Parki handlowe będą przeważać w strukturze nowej rocznej podaży powierzchni handlowej w Polsce jeszcze przez co najmniej najbliższe dwa lata. Jednocześnie, po pierwszej fali realizacji tych konceptów w 2020 r., najbliższe lata mogą przynieść wśród najemców weryfikację rentowności poszczególnych lokalizacji, co może skutkować działaniami optymalizacyjnymi w niedalekiej przyszłości. W 2025 r. udział transakcji parkami handlowymi w wolumenie sektora handlowego w Polsce wyniósł ok. 55 proc., a jeszcze w 2019 r. nie przekraczał 10 proc., co świadczy o atrakcyjności formatu parków handlowych wśród inwestorów.

Utrzymujące się wysokie zainteresowanie parkami handlowymi będzie charakteryzować rynek również w 2026 roku. Będziemy jednak obserwować coraz więcej selektywnego podejścia zarówno wśród deweloperów, inwestorów, jak i najemców. Z drugiej jednak strony, można przypuszczać, że grono najemców rozwijających się w parkach będzie stabilne, a najemcy będą rozpatrywali lokalizacje w coraz mniejszych ośrodkach miejskich – mówi Anna Wysocka, CBRE.

Dane RCN o cenach mieszkań – jakie są z nimi problemy?

Łatwiejszy dostęp do danych z rejestrów cen nieruchomości (RCN) to duża zmiana. Niestety, w tych informacjach czasem znajdziemy dziwne ceny mieszkań. Dlaczego?

Zapowiadany rządowy portal cen mieszkań (Portal DOM) został przyćmiony przez łatwiejszy dostęp do danych z rejestrów cen nieruchomości (RCN). Przez dłuższy czas ze wspomnianych rejestrów korzystali głównie rzeczoznawcy majątkowi, a dostęp dla Kowalskich ograniczała opłata oraz czasem dość kłopotliwa procedura wnioskowania o dane. Teraz wiele się zmieniło, a niektóre miasta opublikowały dane z rejestrów cen nieruchomości udostępniając je wszystkim zainteresowanym w przystępnej formie (np. interaktywnej mapy). Na takie rozwiązanie zdecydowała się na przykład Warszawa. Na przykładzie stolicy warto wyjaśnić, dlaczego w danych RCN czasem zdarzają się mocno zaskakujące wyniki (np. bardzo niskie ceny 1 m kw.).

Artykuł w dużym skrócie:

  • Przeglądając dane z RCN zobaczymy na przykład niskie ceny za 1 m kw. mieszkań, mocno odstające od lokalnej średniej. Przyczyna może być różna. Chodzi na przykład o obrót udziałami w lokalach i pozorną rynkowość transakcji.
  • Warto również sprawdzać, czy obrót faktycznie dotyczy lokali mieszkalnych. W nowszych blokach często bywają sprzedawane udziały w hali garażowej stanowiącej odrębny lokal użytkowy.
  • Dane RCN mogą pomóc w wycenie mieszkania, ale jako jeden z elementów. We wspomnianym rejestrze brakuje bowiem informacji np. o stanie lokalu mieszkalnego oraz budynku i ewentualnych obciążeniach (np. wpisanej służebności mieszkania).

Kłopotliwe są między innymi transakcje udziałami

Przeglądając wspomnianą już wcześniej mapę z danymi RCN, które udostępniła Warszawa widzimy między innymi, że czasem w podobnej albo nawet tej samej lokalizacji łączne ceny sprzedaży mieszkań z tego samego roku transakcji różnią się znacząco – mimo zbliżonego metrażu. Jakie może być wyjaśnienie? Otóż, warto zawsze zwracać uwagę na to, czy sprzedany został cały lokal, czy może część ułamkowa (np. 1/2). „Tym bardziej, że w danych z RCN widzimy czasem obrót dotyczący bardzo małych udziałów, przykładowo jednej szóstej lub jednej ósmej mieszkania” – tłumaczy Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Na warszawskiej mapie cenowej prezentowane są informacje o udziałach, ale niektóre portale wtórnie pokazujące dane z RCN, gubią wzmianki dotyczące „ułamkowości” transakcji. Jeśli na podstawie ceny udziału obliczymy cenę 1 m kw. mieszkania (z uwzględnieniem całej powierzchni „M”), to uzyskany wynik będzie bardzo niski. Istnieje jeszcze jedna ważna kwestia. Mianowicie, udziały często posiadają cenę nieproporcjonalną do wartości całej nieruchomości. „Może się przykładowo okazać, że połówkowy udział zostanie sprzedany za znacznie mniej niż połowa ceny całego mieszkania. Pamiętajmy, że obrót udziałami to specyficzna aktywność interesująca głównie inwestorów” – podkreśla Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Uwaga na obrót udziałami w garażach podziemnych

W przypadku danych z RCN, które prezentuje na mapie miasto Warszawa, nie unikniemy transakcji dotyczących udziałów w garażach podziemnych. Przypomnijmy, że w wielu nowszych budynkach hala garażowa nie stanowi części nieruchomości wspólnej, lecz funkcjonuje jako wyodrębniony lokal. W takiej sytuacji, nabywcy miejsca garażowego kupują udział dotyczący lokalu użytkowego (niezależnie od transakcji związanej z mieszkaniem). Na portalach czerpiących dane z RCN, czasem możemy znaleźć transakcje „garażowe” pomieszane razem z tymi dotyczącymi lokali mieszkalnych. „Co więcej, takie transakcje bywają prezentowane bez uwzględnienia niewielkiego kupowanego udziału w lokalu użytkowym, co sprawia, że cena zakupu 1 m kw. jest bardzo niska” – mówi Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Jeżeli natomiast miejsce postojowe funkcjonuje jako pomieszczenie przynależne lub część nieruchomości wspólnej, to jego obecność oczywiście też wpływa na łączną cenę mieszkania (choć możliwość osobnego zakupu jest wykluczona). Na cenę sprzedaży rzutuje również powiązanie z mieszkaniem innych powierzchni – przykładowo komórek lokatorskich, a nawet ogródków na parterze użytkowanych na wyłączność dzięki umowie „quoad usum” (nie wspominając już o balkonach i tarasach). „Próbując wycenić mieszkanie, nie unikniemy tematu dodatkowych powierzchni” – podkreśla Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Czasem rynkowość transakcji bywa teoretyczna …

Pewnym problemem w kontekście danych z RCN bywa także charakter transakcji, który nie do końca musi być rynkowy. Sama nieruchomość bywa też odbiegająca od średniej. Dobrym przykładem jest transakcja polegająca na przeniesieniu własności mieszkania, które wcześniej zostało adaptowane z części wspólnej (przykładowo: strychu) dzięki zgodzie wspólnoty mieszkaniowej. Taka transakcja bywa określana jako rynkowa, ale cena zakupu mieszkania z nią związana może być niska. „Cenę mocno odstającą od średniej mogą też generować transakcje pomiędzy stronami powiązanymi, które tanio sprzedają sobie mieszkanie albo sprzedaże mocno zniszczonych lokali (np. po pożarze lub dewastacji)” – dodaje Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Czy można wycenić mieszkanie na podstawie RCN?

Jeszcze jednym czynnikiem wpływającym na cenę transakcyjną może być stan prawny mieszkania. Dopiero po spojrzeniu do księgi wieczystej stwierdzimy, że lokal obciąża przykładowo hipoteka przymusowa lub służebność osobista mieszkania na rzecz seniora. Właśnie dlatego analiza treści księgi wieczystej jest podstawowym elementem badania nieruchomości mieszkaniowej – nie tylko przez rzeczoznawcę na potrzeby wyceny, ale również typowego nabywcę. „Największe zagrożenie to potencjalne problemy prawne, które trudniej wykryć. ” – podsumowuje Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.