Praca w szarej strefie nie popłaca

0

Na pracę na czarno pracownicy decydują się najczęściej, aby uniknąć podatków lub dorobić na studiach albo emeryturze. Szara strefa dotyczy zwykle rolniczych prac sezonowych, ale także remontów i napraw oraz zabiegów kosmetycznych.

W 2013 r. polska szara strefa stanowiła równowartość 23,8% PKB. To stosunkowo dużo. W Unii Europejskiej największy wskaźnik zanotowano jednak w Bułgarii (31,2%) oraz Rumunii i Chorwacji (po 28,4%). Najmniejszy – w Szwajcarii (7,1%), Austrii (7,5%) i Luksemburgu (8%).

Problem dotyczy zarówno wysoko, jak i nisko wykwalifikowanych pracowników – pracują oni na czarno i popełniają przestępstwa karnoskarbowe. „Obecnie zwiększona liczba kontroli pomaga stopniowo eliminować szarą strefę, jednak w Polsce nadal jest zbyt mało inspekcji, a kary za nielegalną pracę są zbyt niskie na tle innych państw” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Inglot z Work Service. Przykładem są Niemcy. Pracodawcy za nielegalne zatrudnianie grozi grzywna do 500 tys. euro. Zapłaci też sam pracownik – nawet do 15 tys. euro. Jeśli nie ma pieniędzy, sąd może zamienić mu grzywnę na więzienie.

Należy pamiętać, że brak umowy podpisanej z pracodawcą jest niebezpieczny. Bez odpowiedniej dokumentacji nie skorzystamy z opieki zdrowotnej czy odszkodowania. Nie mamy też pewności, że otrzymamy zapłatę za pracę.

Jeśli chcemy założyć własną firmę, warto skorzystać z dotacji unijnych lub programów pomocowych w urzędach pracy. Fachowiec z pewnością nie będzie narzekał na brak zleceń i poradzi sobie z prowadzeniem dobrze prosperującego biznesu.

Czytaj również:  Kurs dolara - Jastrzębi Fed może przecenić krajowe aktywa