Przyszłością energetyki z odnawialnych źródeł będzie magazynowanie energii. Specjaliści przewidują decentralizację produkcji

0

Technologie związane z magazynowaniem energii wytworzonej ze źródeł odnawialnych to jedna z najpilniejszych potrzeb branży OZE. Stworzenie wydajnych ogniw doprowadzi do decentralizacji produkcji energii i uwolni gospodarstwa domowe od niezbyt korzystnego systemu prosumenckiego. W dłuższym okresie może się to przełożyć na całkowitą rezygnację z paliw kopalnianych. W ciągu nieco ponad dekady produkcja energii z OZE wzrosła w Polsce pięciokrotnie.

Jednym z zasadniczych problemów utrudniających skuteczne przejście na pozyskiwanie energii głównie ze źródeł odnawialnych jest magazynowanie wyprodukowanej energii. Potrzebne są do tego bardzo pojemne ogniwa, zdolne zmagazynować dużą ilość energii. Powinny cechować się dużą żywotnością, by użytkownik nie napotykał na problem kosztów związanych z ich wymianą.

– Stawiamy na duży rozwój technologii i rozwiązań związanych z magazynowaniem energii. Mówimy tu o typowych rozwiązaniach litowych i jonowych, jak i magazynach przepływowych. To ostatni element układanki, aby domknąć pełen system, który pozwoli nam przejść w dłuższym okresie na energetykę odnawialną i w pewien sposób uwolnić się od paliw kopalnych – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Jakub Miler, prezes InnoEnergy Central Europe.

Opracowanie takiej technologii zrewolucjonizowałoby rozumienie produkcji energii z odnawialnych źródeł energii i model produkcji. Obecnie, z uwagi na to, że nie mamy dostępu do odpowiednio wydajnych magazynów energii, gospodarstwo wytwarzające energię ze źródeł odnawialnych produkuje ją głównie na pokrycie własnych bieżących potrzeb.

Po wejściu w życie aktualnie obowiązującej ustawy o odnawialnych źródłach energii, w gospodarstwach produkujących energię z OZE montowane są liczniki dwukierunkowe. W inwestowaniu w energię na przykład z ogniw fotowoltaicznych bardzo ważne jest obecnie to, by nie przewymiarować instalacji – powinna ona być tak skomponowana, by pokrywać od 90 do 100 proc. rocznego zapotrzebowania na energię. W takiej sytuacji inwestor staje się prosumentem, czyli odbiorcą końcowym, dokonującym zakupu energii elektrycznej na podstawie kompleksowej umowy zakładającej produkcję przez niego energii wyłącznie z OZE.

Czytaj również:  Pilotażowa instalacja TAURON przekształci CO2 w gaz ziemny

Taki mechanizm pozwala prosumentowi pobierać darmową energię w zamian za tę, którą wyprodukował w swojej mikroinstalacji. Ponadto, za każdą wprowadzoną do sieci kilowatogodzinę energii prosument otrzymuje rabat pozwalający mu otrzymać rabat na energię kupowaną w okresach zwiększonego zapotrzebowania. Takie rozwiązanie nie do końca satysfakcjonuje inwestorów decydujących się na montaż ogniw fotowoltaicznych. Ilość energii wyprodukowanej nie jest bowiem równa tej, którą można potem pobrać z sieci. Co więcej, przewymiarowanie instalacji i produkcja zbyt dużej ilości energii prowadzi do utraty statusu prosumenta i wynikających z nich przywilejów. Te nastroje przekładają się na spodziewane trendy rozwoju rynku OZE.