Rynki mierzą się ze skutkami epidemii koronawirusa

0
Enrique Diaz-Alvarez – Ebury
Enrique Diaz-Alvarez

Miniony tydzień przyniósł wzrost obaw inwestorów, co odbiło się na cenach aktywów – w tym walut takich jak polski złoty.

W zeszłym tygodniu obserwowaliśmy spadki indeksów giełdowych z całego świata. Niepokój związany z wpływem epidemii koronawirusa na stan światowej gospodarki negatywnie odbił się na bardziej ryzykownych aktywach. Rynki akcji traciły po raz pierwszy od trzech tygodni, a gwałtownej wyprzedaży doświadczały również waluty rynków wschodzących. Umacniały się natomiast, jak zwykle w takich sytuacjach, aktywa uznawane za bezpieczne (tzw. safe haven). W oczy rzucał się jedynie brak aprecjacji jena japońskiego. Tłumaczyć to może fakt, że gospodarka Japonii jest jedną z bardziej narażonych na negatywne skutki epidemii koronawirusa.

W obliczu atmosfery paniki na rynkach finansowych, uwagę zwraca stabilizacja euro w parze z dolarem amerykańskim. Ograniczona zmienność tej pary wspiera tezę, że jej ostatnie spadki wynikały raczej z używania euro do realizacji strategii “carry trade” – polegającej na wykorzystywaniu różnic w stopach procentowych między krajami – aniżeli z gorszych perspektyw ekonomicznych wspólnego bloku walutowego.

Kalendarz ekonomiczny na najbliższe dni nie obfituje w istotne publikacje. Inwestorzy będą zatem obserwować dane dotyczące liczby zainfekowanych koronawirusem w Chinach i innych krajach. Większą zmienność może przynieść jedynie raport o inflacji PCE w USA, w związku z tym, że jest to wskaźnik dynamiki cen preferowany przez Fed.

PLN

Ryzyko związane z koronawirusem miało negatywny wpływ na zachowanie złotego w zeszłym tygodniu, wywołując wyprzedaż polskiej waluty i jej osłabienie w relacji do głównych walut. Informacje z Polski były dość mieszane, jednak napływające w ostatnim czasie dane makroekonomiczne nadal zdają się sugerować utrzymanie względnie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. W minionym tygodniu opublikowane zostały “minutki” ze spotkania RPP, które wskazują na pewne rozbieżności w ocenach decydentów. Pomimo tego, obecnie za najbardziej realistyczny scenariusz uznajemy utrzymanie stabilnych stóp procentowych w kolejnych miesiącach.

GBP

Szereg danych makroekonomicznych z Wielkiej Brytanii – dotyczących zatrudnienia, cen nieruchomości oraz aktywności biznesowej – opublikowanych w ostatnich dniach, nie wsparł brytyjskiej waluty. Jej obecne zachowanie wydaje się zależeć niemal wyłącznie od szczątkowych informacji o stanie negocjacji handlowych z Unią Europejską. W tym tygodniu można spodziewać się kolejnych informacji dotyczących tej kwestii: Wielka Brytania ma przedstawić swoje stanowisko a propos żądań w kontekście negocjacji.

Brak istotnego wpływu odczytów ekonomicznych na funta jest pewnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że większość wspomnianych danych okazała się zauważalnie lepsza od oczekiwań. Szczególną uwagę warto zwrócić na odczyt inflacji w styczniu, który pokazał wzrost dynamiki cen do najwyższego poziomu od sześciu miesięcy – nieznacznie poniżej 2-procentowego celu inflacyjnego Banku Anglii. Naszym zdaniem oznacza to, że w najbliższym czasie w Wielkiej Brytanii nie należy spodziewać się cięcia stóp procentowych.

Czytaj również:  Rządy i banki centralne podejmują zdecydowane działania

EUR

Ubiegły tydzień przyniósł stabilizację sytuacji po gwałtownych i niekiedy zaskakujących zmianach na głównej parze, jakie obserwowaliśmy w poprzednich tygodniach. Wspólna europejska waluta w ostatnich dniach umocniła się w relacji do większości istotnych walut (za wyjątkiem franka szwajcarskiego). Zachowanie euro zdaje się potwierdzać nasz pogląd tłumaczący niedawną deprecjację waluty, który zakłada, że ostatnie spadki euro miały związek przede wszystkim z wykorzystywaniem wspólnej europejskiej waluty w strategiach „carry trade”. W tym przypadku chodzi o pożyczanie przez inwestorów niskooprocentowanego euro w celu inwestycji w waluty wyżej oprocentowane, co pozwala zarobić na różnicy w stopach procentowych między krajami. Wzrost awersji do ryzyka zazwyczaj przekłada się na zamykanie części tego typu pozycji.

Mimo obaw związanych z wpływem epidemii koronawirusa na globalne łańcuchy dostaw, ostatnie odczyty indeksów PMI w strefie euro w ujęciu ogólnym zaskoczyły na plus, wskazując na poprawę w aktywności biznesowej w krajach bloku walutowego. Bardziej wnikliwa analiza danych pokazuje jednak mniej optymistyczny obraz – w kontekście odczytu dla przemysłu zaobserwowano wydłużenie czasu realizacji dostaw od dostawców związane z koronawirusem. Wzrost indeksów PMI jest dobrą informacją, jednak należy mieć na uwadze, że pełen wpływ epidemii nie jest jeszcze odzwierciedlony w tych danych.

USD

Optymistyczne odczyty drugorzędnych publikacji makroekonomicznych dla Stanów Zjednoczonych, które poznaliśmy w ubiegłym tygodniu, musiały ustąpić negatywnej niespodziance, jaką okazała się piątkowa publikacja indeksów PMI. Podczas gdy konsensus oczekiwał, że indeks dla usług znajdzie się powyżej poziomu 53 pkt, odczyt pokazał spadek poniżej progu 50 pkt, który oddziela ekspansję od kurczenia się sektora. Warto jednak zachować pewien dystans do tych danych – historia indeksu w USA jest krótsza, a jego zdolności prognostyczne są niższe w porównaniu z indeksem dla strefy euro.

Najważniejszą publikacją dla USA w tym tygodniu będzie piątkowy odczyt inflacji PCE. Konsensus zakłada, że wskaźnik bazowy w styczniu wzrósł do poziomu 1,7%, powoli kierując się w stronę 2-procentowego celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej. Czwartek przyniesie również rewizję danych o PKB w USA w IV kwartale, jednak oczekuje się, że dynamika nie zmieni się względem wstępnego odczytu na poziomie 2,1% w ujęciu zanualizowanym.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury