Kryzys finansowy ujawnił że w strefie euro zabrakło mechanizmów bezpieczeństwa

W ciągu ostatnich 3 lat Komisja Europejska we współpracy z rządami państw strefy euro uzgodniła nowe zasady zarządzania finansami, które mają zapobiec kolejnym turbulencjom. Zdaniem prof. Jana Barcza z Akademii Leona Koźmińskiego, dzięki przyjętym w ostatnim czasie instrumentom eurostrefa powinna poradzić sobie ze spowolnieniem gospodarczym. Nowa polityka będzie skłaniać kraje ze wspólną walutą do większej dyscypliny budżetowej i koordynacji polityki gospodarczej.

– To jest niezmiernie istotne, ponieważ jednym z powodów wystąpienia kryzysu był brak odpowiedniej koordynacji w tej dziedzinie – tłumaczy prof. Jan Barcz, ekspert ds. europejskich. – Pojawiły się też instrumenty, których wcześniej nie było, udzielenia pomocy państwom strefy euro. To są potencjalnie olbrzymie pieniądze w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności, które mogą być przekazane, czy udzielona pomoc finansowa państwom członkowskim strefy euro, jeżeli znalazłyby się w takiej sytuacji finansowej, która by zagrażała strefie jako całości.

W marcu ubiegłego roku przywódcy UE uzgodnili tzw. pakt fiskalny. Ma on wymusić większą dyscyplinę w finansach publicznych państw strefy euro przez surowsze kary, które będą działać automatycznie w przypadku złamania zasad przez jedno z państw. W pakcie zapisano tzw. złotą regułę. Mówi ona, że deficyt strukturalny kraju nie może przekroczyć 0,5 procent nominalnego PKB. Kraje euro mają zapisać tę regułę w prawie krajowym, najlepiej konstytucji. Komisja Europejska przedstawiła też plan likwidacji barier i stworzenia rzeczywistej unii gospodarczo- walutowej.

– Jest to program długoletni, podzielony na trzy obszary czasowe, krótko-, średnio- i długoterminowe, który zawiera też konkretne środki, jakie mają być podjęte w tym czasie. One mogą oczywiście ulec przesunięciu w zależności od tego, jaka będzie gotowość państw członkowskich strefy euro do ich podjęcia, ale jest to program realistyczny – mówi prof. Barcz.

Zdaniem eksperta Komisja Europejska w rzeczywistości przygotowała zestaw zmian, które powinny regulować działanie strefy euro od momentu jej powstania.

– Strefa euro przy tym instrumentarium powinna sobie dobrze poradzić z kryzysem, który mamy – mówi prof. Jan Barcz.

Jego zdaniem w najbliższym czasie nie dojdzie do rozpadu strefy euro lub wystąpienia z niej którego z państw. Ale nie widzi też dużych szans, że grono państw ze wspólną walutą będzie się powiększać.

– Na pewno sytuacja z Grecją się nie powtórzy, bo to instrumentarium, które powstało będzie służyło znacznie mocniejszej weryfikacji kandydata do strefy euro. Co do tego nie ma wątpliwości. Przy wszelkich dyskusjach, jak w np. w Polsce, o wejściu do strefy euro, poza spełnieniem kryteriów ekonomicznych, poza uzyskaniem przyzwolenia politycznego od społeczeństwa, trzeba pamiętać o tym, że jeszcze trzeba mieć zaproszenie i przyzwolenie od państw strefy euro, żeby do tej strefy wejść – twierdzi ekspert.

Komentarz dzienny, 8 maja 2013

Dziś RPP ogłosi majową decyzję ws. poziomu stóp procentowych. Uważamy, że Rada zdecyduje się kontynuować przerwany w marcu cykl poluzowania.

Komentarz indeksowy BossaFX 8 maja 2013 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 8 maja 2013 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

List intencyjny – nowa elektrownia na Lubelszczyźnie

Elektrownia Połaniec SA – Grupa GDF SUEZ Energia Polska i LW Bogdanka SA podpisały list intencyjny w sprawie współpracy przy projekcie budowy elektrowni węglowej na Lubelszczyźnie.

324 miliony złotych zysku i ponad 93 tys. nowych klientów BRE Banku

W I kwartale 2013 r., Grupa BRE Banku wypracowała 323,9 mln zł zysku, co oznacza, że był on wyższy niż w IV kwartale 2012 r. o 18,8 proc. i jedynie 2 proc. niższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

– Pierwsze trzy miesiące roku były dla nas okresem intensywnej akwizycji – liczba klientów indywidualnych wzrosła aż o 93,5 tys., a obsługiwanych korporacji zwiększyła się o 201 podmiotów. Pokazuje to, że nasza strategia, polegająca na budowaniu najlepszego dla klienta banku transakcyjnego, przynosi wymierne efekty. Pozyskujemy nowych klientów, ponieważ oferujemy im przede wszystkim produkty najwyższej jakości, a nie wysoko oprocentowane depozyty – mówi Cezary Stypułkowski, prezes BRE Banku. W corocznym konkursie „Best Emerging Markets in CEE” BRE Bank otrzymał tytuł „Najlepszego Banku w Polsce”, przyznawany przez magazyn Global Finance.

Przychody banku w I kwartale wyniosły 829 mln zł, czyli były niemal na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale. Spadek zanotowano w kategorii wyniku odsetkowego i prowizyjnego, które łącznie wyniosły 701 mln zł, co oznacza spadek o 7 proc. w skali kwartału i prawie 8 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Wynika to przede wszystkim z obniżek stóp procentowych, dokonywanych przez Radę Polityki Pieniężnej. Wymierne efekty przyniosło natomiast efektywne zarządzanie kosztami – wydatki banku spadły o 7,5 proc. w skali kwartału, dzięki czemu wskaźnik kosztów do dochodów obniżył się do 48,4 proc.

Pozytywny wpływ na wynik BRE Banku miało również konserwatywne podejście do zarządzania ryzykiem. W I kwartale rozwiązano rezerwy w sektorze korporacji na kwotę 23,4 mln zł, dzięki czemu ich łączny bilans obniżył wynik banku jedynie o 27,7 mln zł, podczas gdy jeszcze kwartał wcześniej rezerwy obciążyły rachunek wyników o 89 mln zł.

Współczynnik wypłacalności banku na koniec I kwartału wyniósł 18,9 proc. a Core Tier 1 osiągnął wartość 13,5 proc. Natomiast zwrot z kapitału brutto wyniósł 16,8 proc. i był o 1,1 p.p. niższy niż w całym 2012 r. Dodatkowo, w maju br. BRE Bank wypłaci pierwszą od ponad dekady dywidendę, akcentując tym samym swoją silną pozycję w zakresie rentowności i kapitalizacji.

Bankowość detaliczna

W I kwartale 2013 r. segment bankowości detalicznej odnotował zysk brutto w wysokości 205,6 mln zł, co oznacza wzrost o 39,5 mln zł, czyli 23,8 proc. w porównaniu do poprzedniego kwartału. W tym okresie bankowość detaliczna BRE zwiększyła liczbę obsługiwanych klientów aż o 93,5 tys. osób. Jednocześnie przedstawiciele banku odebrali kolejne nagrody: MultiBank po raz piąty zwyciężył w programie „Jakość Obsługi”, serwis informacyjny mBanku w plebiscycie Banking Magazine na najlepszą stronę internetową, a bankowość prywatna BRE po raz szósty zyskała tytuł najlepszej w Polsce według magazynu Euromoney. Z kolei zespół projektowy nowego mBanku wziął udział w prestiżowej konferencji Finovate Europe, na której zaprezentował projekt nowego serwisu bankowości elektronicznej, w tym pierwszą w Europie platformę rabatową (mOKAZJE), w której to merchanci finansują rabaty dla klientów. Prezentacja została uznana za jedną z najlepszych w Londynie, a nowy mBank otrzymał tytuł „Best of Show”.

Bankowość korporacyjna

W pierwszych trzech miesiącach 2013 roku segment klientów korporacyjnych i instytucji odnotował zysk brutto w wysokości 206,2 mln zł, co oznacza wzrost o 54,8 mln zł, tj. 36,2 proc. w stosunku do poprzedniego kwartału. Wynika to zarówno ze wzrostu dochodów (o 4,9 proc. w skali kwartału), przy jednoczesnym spadku kosztów o 5,2 proc. i rozwiązaniu części rezerw.

W marcu 2013 BRE jako jeden z pierwszych banków podpisał umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego w zakresie Portfelowej Linii Gwarancyjnej de minimis. Umowa została zawarta w ramach rządowego programu „Wspieranie przedsiębiorczości z wykorzystaniem poręczeń i gwarancji BGK”, z którego środki przeznaczone są na gwarancje spłat kredytów obrotowych dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Wartość przyznanego BRE Bankowi przez BGK limitu gwarancji wynosi 900 mln zł, co pozwoli na udzielenie około 1,5 mld kredytów obrotowych zabezpieczonych gwarancjami. Klienci korporacyjni BRE Banku mogą korzystać z gwarancji kredytowych BGK od początku kwietnia. Oferta dostępna jest także dla klientów detalicznych.

W 2013 roku około 40-50 polskich szpitali zostanie przekształconych w spółki prawa handlowego

W tym roku prawdopodobnie około 40-50 polskich szpitali zostanie przekształconych w spółki prawa handlowego. Biorąc jednak pod uwagę zadłużenie placówek medycznych jest to liczba wciąż niezadowalająca. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte samorządy terytorialne, które zarządzają szpitalami, powinny się spieszyć z ich przekształcaniem, ponieważ pula pieniędzy przeznaczona na umorzenie długów SPZOZ-ów kurczy się. W tym roku na dotacje dla przekształcanych placówek przeznaczono 600 mln zł, a w przyszłym będzie to już jedynie 400 mln zł. Samorządy, które będą zwlekać z rozpoczęciem tego procesu mogą stracić na tym finansowo i w skrajnym przypadku mogą być nawet zmuszone do likwidacji podległych im jednostek medycznych.

Ustawa o działalności leczniczej weszła w życie w 2011 r., ale w praktyce bieżący rok może być decydujący dla przyszłości wielu polskich szpitali. Do końca 2013 r. samorządy muszą dokonać przekształcenia SPZOZ w kapitałowe spółki handlowe, aby skorzystać z dobrodziejstw ustawy o działalności leczniczej. Ustawodawca, zachęcając do zainicjowania procesu przekształceń, zaoferował samorządom pomoc państwową w postaci spłaty zadłużenia przekształcanych szpitali (w formie dotacji celowej lub umorzenia zobowiązań publicznoprawnych). Na dotacje przeznaczono 1,4 mld zł, (600 mln zł do wydania w 2013 r., a kolejne 400 mln zł w 2014 r.). Zarówno umorzenie zobowiązań jak i dotacja, będą dostępne tylko dla tych samorządów, które przeprowadzą przekształcenia w 2013 r.

„Dotychczasowa praktyka pokazuje jednak, że nie była to zachęta wystarczająca. Samorządy w większości przypadków niezbyt chętnie decydują się na przekształcanie swoich szpitali, np. w obawie przed negatywnymi reakcjami ich pracowników i mieszkańców danej miejscowości oraz reperkusjami politycznymi. W powszechnej opinii proces ten, kojarzy się z ostateczną prywatyzacją jednostki, do której przecież wcale nie musi dojść. Przewidujemy, że w przyszłym roku ze względu m.in. na zbliżające się wybory samorządowe liczba przekształcanych placówek może znacząco się zmniejszyć” – wyjaśnia Michał Kłos, Dyrektor w Zespole Doradztwa dla Sektora Farmaceutycznego i Ochrony Zdrowia Deloitte.

W Polsce w tej chwili działa około 730 szpitali, z czego 615 to placówki publiczne. Z wyliczeń Deloitte wynika, że około 250-300 z nich, ze względu na swoją sytuację prawną i finansową, może zostać przekształconych w spółki. Najwięcej z nich znajduje się w województwie mazowieckim, wielkopolskim i śląskim. Jednak prawdopodobnie tylko 40-50 z tych szpitali zakończy ten proces w tym roku. „Ustawa mówi jasno, że po przekształceniu to jednostki samorządu terytorialnego biorą na siebie obowiązek pokrycia ewentualnego ujemnego wyniku danej placówki, a nikt nie gwarantuje, że spółka takiego nie zanotuje. Poza tym sposób ujęcia w wynikach finansowych danego szpitala m.in. przychodów z tzw.„nadwykonań” może powodować zafałszowanie jego rzeczywistej sytuacji finansowej. Należy również pamiętać, że umorzeniu podlegają długi publiczno-prawne obejmujące jedynie okres do końca 2009 r.” – wyjaśnia Robert Mołdach, doradca gospodarczy i niezależny ekspert rynku ochrony zdrowia. Tymczasem długi polskich szpitali do końca 2009 r. urosły do 9,5 mld zł, a w tej chwili jest to już ponad 11 mld zł.

Zdaniem ekspertów Deloitte do przekształcenia szpitali w spółki samorządy powinny należycie się przygotować, nieuzasadnione jest rozpoczynanie całego procesu licząc jedynie na umorzenie długów. „Spółka powstała z przekształcenia ZOZ może upaść. Jeżeli umorzenie długów i dotacje zostaną wykorzystane, ale szpital będzie działał jak dotychczas, samorząd szybko może stanąć przed koniecznością zamknięcia nierentownej spółki. Z drugiej jednak strony, jeżeli samorządy będą zwlekać z decyzją o przekształceniu, może dla nich zabraknąć środków finansowych przeznaczonych na ten cel w formie dotacji. Czasu jest więc coraz mniej” – tłumaczy Tomasz Rutkowski, Radca Prawny, Managing Associate w Kancelarii Deloitte Legal. Zasada jest prosta: kto pierwszy, ten lepszy. Każdy pozytywnie rozpatrzony wniosek o kwotę dotacji pomniejsza pulę środków przeznaczonych na ten cel. Im później zostanie złożony wniosek, tym mniejsza szansa na uzyskanie dotacji. Biorąc pod uwagę także sytuację finansów publicznych trudno przewidywać, że środki na ten cel znajdą się w budżetach konstruowanych z myślą o kolejnych latach.

Jakie korzyści osiągną samorządy i szpitale przekształcone w spółki? Zdaniem ekspertów Deloitte są one nie do przecenienia. Już w krótkim okresie taka decyzja pozwala na redukcję zadłużenia, wymusza większą kontrolę wydatków i powoduje nacisk na ściąganie zaległych należności, chociażby z tytułu nadwykonań.

„Kluczowym elementem przekształcenia jest przygotowanie oraz skuteczne wdrożenie restrukturyzacji szpitala, której celem będzie osiągnięcie lub poprawa rentowności. Elementami restrukturyzacji po stronie kosztowej mogą być np. zwiększanie efektywności personelu medycznego oraz infrastruktury medycznej, outsourcing wybranych funkcji (np. catering, sprzątanie, diagnostyka), centralizacja zakupów (np. materiałów i narzędzi medycznych) czy też sprzedaż niepotrzebnego majątku. Szpital może także zmienić strukturę świadczonych usług medycznych, które pozwolą osiągać mu lepszy wynik finansowy” – wylicza Bartosz Krawczyk, Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Dlatego władze samorządowe, w gestii, których leży zarządzanie szpitalami, powinny jak najszybciej podjąć decyzję o ich ewentualnym przekształceniu i to jeszcze w tym roku. „Skuteczne wejście na drogę przekształcenia w ciągu najbliższego pół roku może być realną szansą dla niektórych, szczególnie bardzo zadłużonych ośrodków. Z kolei wejście na tę samą drogę w roku 2014 może stanowić jedynie zmianę formalną (SPZOZ na sp. z o.o.), bez istotnych korzyści ani dla samorządu, ani dla placówek medycznych” – podsumowuje Michał Kłos.

Polska może się pochwalić wysokim poziomem bezpieczeństwa obywateli i szerokim dostępem do edukacji

Polska znalazła się na 13. miejscu w rankingu krajów najbardziej rozwiniętych społecznie na świecie. Jak wynika z zestawienia przygotowanego przez organizację Social Progress Imperative we współpracy z m.in. firmą doradczą Deloitte bezkonkurencyjna na tym tle wśród 50. przebadanych krajów okazała się Szwecja. Wskaźnik rozwoju społecznego tzw. Social Progress Index uwzględnia przede wszystkim czynniki społeczne i ekologiczne w danym kraju, które często nie idą w parze ze wzrostem PKB. Autorzy raportu dowodzą, że zamożność obywateli nie odwzierciedla w pełni rzeczywistego rozwoju społecznego.

W zestawieniu 50. krajów (które analizowali autorzy raportu), Polska znalazła się na wysokim 7. miejscu wśród państw europejskich, a 13. na świecie. Wyprzedziliśmy takie kraje jak np. Brazylia, Izrael, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na czele rankingu znalazła się Szwecja, za którą uplasowała się Wielka Brytania i Szwajcaria. Z państw naszego regionu do zestawienia trafiła jeszcze Bułgaria (17) i Rosja (33).

Polska została dobrze oceniona w kontekście bezpieczeństwa osobistego oraz dostępu do edukacji na poziomie podstawowym i wyższym (powyżej średniej badanych krajów), co zwiększa możliwości awansu społecznego jej mieszkańców. W tych kategoriach przewyższamy m.in. takie kraje jak USA, Hiszpanię, Australię czy Francję. Autorzy raportu wskazują, że mamy braki w zakresie zapewnienia odpowiednich warunków mieszkaniowych oraz zapobiegania społecznej marginalizacji. Do poprawy pozostają również kwestie dotyczące ochrony środowiska.

Wskaźnik Social Progress Index obliczany jest w oparciu o aktualne dane pochodzące m.in. z Banku Światowego i Światowej Organizacji Zdrowia. „Wbrew pozorom wyższe dochody nie oznaczają automatycznie, że dany kraj osiąga wyższy stopień postępu społecznego. Co ciekawe nasze badania pokazują również, że rozwój społeczny krajów o zbliżonym poziomie PKB może się znacząco różnić. Dlatego na problem oceny czy dane społeczeństwo czyni postępy należy patrzeć z szerszej perspektywy” – mówi prof. Michael E. Porter, pod kierunkiem którego powstał indeks.

Rok 2012 przyniósł dalszą poprawę koniunktury na rynku branży gastronomicznej

Rok 2012 przyniósł dalszą poprawę koniunktury na rynku branży gastronomicznej. Wciąż jednak sytuacja na rynku jest trudna, a wzrost jest spowodowany jednorazowymi wydarzeniami takimi jak Euro 2012, rozwojem dwóch największych graczy na rynku, a także ogólnym trendem częstszej konsumpcji poza domem, jak wynika z raportu „Rynek HoReCa w Polsce 2013. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2013-2015”.

Kryzys wywołany na światowych rynkach finansowych odcisnął piętno na rynku HoReCa (obejmujący rynek gastronomii hotelowej „Ho”, rynek restauracyjny „Re” i rynek cateringu „Ca”), ponieważ są to usługi, z których klienci mogą zrezygnować, lub w prosty sposób zastąpić je tańszymi. Pierwsze dwa lata po rozpoczęciu kryzysu przyniosły rynkowi ponad 5% spadek. Dopiero rok 2011 był czasem, kiedy ten rynek delikatnie się odbił. Dalszy wzrost rynku, według naszych szacunków, został także odnotowany w zeszłym roku, na poziomie poniżej 2% do wartości prawie 23 mld zł. Wzrost ten nastąpił dzięki wynikom największych graczy na rynku, a także dzięki mistrzostwom Euro 2012, które stymulowały ruch hotelowy oraz przyczyniły się do zwiększonych obrotów barów alkoholowych i innych placówek transmitujących mecze lub znajdujących się w bliskim sąsiedztwie stref kibica. Co więcej, wydarzenie to miało także pozytywny wpływ na postrzeganie Polski jako kraju wartego odwiedzin, co wraz z negatywnymi wydarzeniami na Bliskim Wschodzie miało bezpośredni wpływ na większą liczbę turystów zagranicznych.

Segment restauracyjny odnotował lepszą dynamikę wzrostu w zeszłym roku niż w roku poprzednim i, według naszych szacunków, osiągnął wartość 18,5 mld zł. Gdyby jednak nie agresywna polityka cenowa największych graczy w powiązaniu z trzytygodniowym odbiciem rynku w związku z Euro 2012, to rynek cały czas pozostawałby w stagnacji. Oprócz barów szybkiej obsługi (głównie największych dwóch graczy McDonald’s i AmRest), kawiarni i wyjątkowo barów alkoholowych, pozostałe dwa podsegmenty rynku Re odnotowały spadek.

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012 były największą imprezą sportową zorganizowaną w najnowszej historii Polski. Cała branża HoReCa mogła więc słusznie spodziewać się pozytywnego wpływu imprezy na poziom obrotów. W opinii badanych przedsiębiorstw jednak tylko jedna trzecia z nich odczuła wpływ Euro 2012 na poziom obrotów, a jedynie w co czwartym lokalu to wydarzenie pozytywnie wpłynęło na poziom sprzedaży.

Co dziesiąty respondent ocenił, że Euro 2012 miało negatywny wpływ na obroty w jego lokalu. Najczęściej wymienianym powodem takiej opinii był fakt, że lokal mieści się w niekorzystnej lokalizacji, z dala od stref kibica organizowanych w miejscowości, gdzie większość kibiców oglądała mecze. W opinii badanych także spora część potencjalnych klientów lokalu wolała oglądnąć mecze piłki nożnej w domu niż spędzić ten czas w lokalu gastronomicznym.

Należy jednak zauważyć, że podobnie jak w ostatnich latach, również teraz klienci szczególnie ostrożnie podchodzą do wydawania pieniędzy. Wynika to zarówno z ogólnej niepewności, kiedy nadejdą lepsze czasy, jak i z pogarszających się płac, które w ostatnich latach spadały netto pomimo rosnących kosztów życia. Z drugiej strony, pozytywnym aspektem dla gastronomii jest to, że dla coraz większej liczby klientów jadanie poza domem staje się codziennością. Te wszystkie czynniki sprawiają, że w ostatnich latach spadki na rynku nie były głębokie, ale także i odnotowane wzrosty były nieduże.

Spodziewamy się, iż w 2013 roku rynek pozostanie w stagnacji, a jego wartość będzie głównie uzależniona od drugiej połowy roku. Według prognoz, w drugiej połowie roku powinno nastąpić polepszenie koniunktury gospodarczej, co odbije się pozytywnie na rynku HoReCa. Mimo tego wzrost nie przekroczy 1% rok do roku. Dopiero od roku 2014 prognozowana jest wyraźniejsza poprawa sytuacji

Badanie wśród placówek gastronomicznych w Polsce zostało zrealizowane w lutym 2013 r. przez PMR na potrzeby raportu „Rynek HoReCa w Polsce 2013”. Badanie zrealizowano techniką wywiadów telefonicznych CATI. Zrealizowano 600 pełnowartościowych wywiadów. Respondentami byli właściciele lub współwłaściciele placówek gastronomicznych.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Rynek HoReCa w Polsce 2013. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2013-2015”.

World Trends, 7 maja 2013

Techniczny układ indeksów z GPW jest coraz ciekawszy i po wczorajszej sesji doszło do wygenerowania kolejnych sygnałów kupna, a do najważniejszych z nich należy zaliczyć zamknięcie się WIGu powyżej dwustusesyjnej średniej kroczącej (MA200). 17 kwietnia indeks tracąc w ciągu dnia prawie dwa procent zanurkował pod dwusetkę, co dla wielu uczestników rynku oznaczało długoterminowy sygnał sprzedaży.

Komentarz poranny, 7 maja 2013

Oferta ZUE została wybrana jako najkorzystniejsza w przetargu na zaprojektowanie i wykonanie przebudowy obiektów Zajezdni Pogodno w Szczecinie. Wartość netto złożonej przez Spółkę oferty to 110 mln PLN, a termin realizacji zadania przypada na 15 stycznia 2015 roku. Oferta ZUE była jedyną złożoną w przetargu. Wiadomość pozytywna. Wartość oferty stanowi 21% ubiegłorocznych przychodów ZUE.

Prezes OSSP: prywatne szpitale toną, podobnie jak cała służba zdrowia

Zdaniem przedstawicieli szpitali prywatnych, zapowiadane reformy Narodowego Funduszu Zdrowia, takie jak likwidacja jego centrali, mają charakter kosmetyczny i nie rozwiązują żadnych problemów. Brak jasnych deklaracji rządu dotyczących długofalowej polityki w ochronie zdrowia utrudnia planowanie inwestycyjne prywatnym przedsiębiorstwom medycznym.

– Ogólna sytuacja szpitali prywatnych jest taka sama, jak i ochrony zdrowia – toniemy – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Zdaniem Sokołowskiego winę za to ponoszą przedstawiciele władz państwowych. Brak informacji dotyczących planów rządu powoduje niepewność w sektorze prywatnym. Jego przedstawiciele nie są w stanie podjąć długofalowych decyzji.

– Nie mamy jasnego przekazu ze strony Ministerstwa Zdrowia czy rządu na temat tego, co będzie z sektorem za 10-15 lat. A to właśnie informacji dotyczących takiego okresu potrzebujemy, by móc planować jakieś inwestycje – twierdzi Sokołowski.

Gdyby przedsiębiorcy działający na rynku medycznym wiedzieli, że rząd będzie dążył do długofalowego zwiększenia udziału sektora prywatnego w rynku, to decyzje inwestycyjne zapadałyby częściej i szybciej.

– Jeżeli natomiast polityka docelowa zmierzałaby do całkowitego zniszczenia sektora prywatnego i pozostawienia jedynie sektora publicznego, to również wiedzielibyśmy, co robić. Natomiast na razie żadnych jasnych sygnałów nie ma. W związku z tym sądzimy, że nie ma spójnej polityki ochrony zdrowia na najbliższe 15 lat – mówi prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Planowana reforma NFZ to zmiana „kosmetyczna”

Sokołowski krytykuje też plany reformy NFZ popieranej przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Ma ona zlikwidować centralę NFZ i doprowadzić do decentralizacji tej instytucji. Zdaniem prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych jest to powrót do dawnego systemu kas chorych, który obowiązywał w Polsce w latach 1997-2003.

– To jest kosmetyka, nie reforma. Poprzednio mieliśmy kasy chorych, potem połączono je w centralną strukturę, teraz znowu je dzielimy. To tak naprawdę krok do przodu i dwa kroki do tyłu – przekonuje Sokołowski. – Pod słowem reforma rozumiem kompleksowe rozwiązanie dotyczące nie tylko płatności, ale ogólnego systemu ochrony zdrowia. Tymczasem nadal nie wiemy, jak on ma wyglądać – dodaje.

W polskiej służbie zdrowia dominuje sektor publiczny, jednak udział prywatnych przedsiębiorstw stopniowo się zwiększa. W pewnych dziedzinach prywatne placówki dominują już teraz nad sektorem publicznym. Chodzi tu udział w rynku stomatologicznym, jak również liczbę ośrodków zdrowia psychicznego i odwykowego, stacji dializ, a także ambulatoryjnych ośrodków zabiegowych. Nadal jednak daleko nam do sytuacji Francji, Hiszpanii czy Włoch, w których sektor prywatny ma ok. 50 proc. udziału w systemie ochrony zdrowia.

Katowicki Holding Węglowy: unijne pomysły na ochronę środowiska są szkodliwe i mogą spowodować wzrost cen energii

Katowicki Holding Węglowy sprzeciwia się unijnym pomysłom związanym z ochroną środowiska. Zdaniem przedstawicieli firmy, mogą one doprowadzić do wzrostu kosztów wydobycia węgla, a w konsekwencji do podniesienia cen energii. Kopalnie korzystają bowiem z produktów wytwarzanych przez branże energochłonne, jeśli więc te podrożeją – węgiel też będzie musiał kosztować więcej.

Według Daniela Borsuckiego z Katowickiego Holdingu Węglowego, unijne regulacje dotyczące ochrony środowiska niosą ze sobą utrudnienia dla wydobywców węgla. Jako przykład podaje pakiet energetyczno-klimatyczny, który ma na celu m.in. ograniczenie emisji dwutlenku węgla w UE o 20 proc. do 2020 r. Będzie mieć on poważne konsekwencje dla Polski, gdzie ponad 90 proc. prądu wytwarza się z węgla. Zdaniem Daniela Borsuckiego, dochodzenie do celów zawartych w pakiecie będzie szkodliwe nie tylko dla przedsiębiorstw wydobywających węgiel, ale i dla odbiorców energii elektrycznej, ponieważ spowoduje znaczący wzrost jej cen. Takie analizy w ubiegłym roku przygotowała firma EnergSys na zlecenie komitetu klimatycznego działającego w ramach Krajowej Izby Gospodarczej.

– Z badania wyszło, że może się zdarzyć, że będziemy musieli do końca 2020 roku tylko z powodu wdrażania pakietu 3 x 20 podnieść o 7-9 proc. cenę węgla, po to żeby utrzymać rentowność. Jeżeli podniesiemy o 7-9 proc. cenę węgla, żeby niwelować cenę pakietu, to biorąc pod uwagę, że pół tony węgla mniej więcej jest potrzebne na jedną megawatogodzinę energii w produkcji, to łatwo sobie wyobrazić, że dodatkowo wygenerujemy około 3,5-procentową potrzebę wzrostu ceny energii elektrycznej – przekonuje przedstawiciel Katowickiego Holdingu Węglowego w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.

Prognozuje, że jeśli ze względu na dużą konkurencję na rynku przedsiębiorstwo nie będzie mogło podnieść cen, konieczne będą cięcia kosztów. Potencjalny wzrost cen węgla to efekt tego, że branża wydobywcza jest bardzo materiałochłonna, która zaopatruje się w firmach z branż, które są z kolei energochłonne. A to na nie pakiet będzie mieć największy wpływ. Skoro więc wzrosną ceny zużywanych w kopalniach miedzi, środków chemicznych czy cementu, również produkcja węgla stanie się droższa.

Daniel Borsucki pozytywnie ocenia ubiegłoroczny sprzeciw polskiego rządu wobec propozycji Komisji Europejskiej, by zaostrzyć cele energetyczno-klimatyczne.

– Wypowiedzieliśmy się negatywnie na temat Energetycznej Mapy Drogowej 2050. Teraz toczył się proces backloadingu – udało się go zablokować. Miejmy nadzieję, że trwale. Czyli nie musimy się spodziewać takiego skokowego wzrostu cen uprawnień. W związku z tym ten pakiet, który spodziewaliśmy się, że będzie w sposób istotny wpływał na ekonomikę branży, może dotknąć nas w mniejszym stopniu niż to było zakładane – mówi Borsucki.

Energetyczna Mapa Drogowa 2050 to przedstawiony przez Komisję Europejską program przeobrażenia gospodarki unijnej w gospodarkę niskoemisyjną (jeśli chodzi o CO2). Z kolei backloading to propozycja Komisji Europejskiej, by zawiesić aukcję części pozwoleń na emisję CO2. W ten sposób Bruksela chciała podnieść cenę pozwoleń, a co za tym idzie pobudzić inwestycje w „zieloną energię”. Polska sprzeciwia się propozycji UE jako szkodliwej dla polskiej gospodarki i polskiego budżetu. Według szacunków Ministerstwa Środowiska, Skarb Państwa mógłby stracić w latach 2013-2020 ok. 1 mld euro przychodów.

Jak podkreśla przedstawiciel Katowickiego Holdingu Węglowego, dla branży ważne są odpowiednie regulacje, ale też zmiana podejścia do węgla jako do „brudnego” paliwa.

– Jesteśmy faktycznie pod nadzorem państwa, ale z drugiej strony jakakolwiek pomoc publiczna dla sektora branży górniczej jest zabroniona w UE, więc nie mamy co liczyć na wsparcie. Możemy bardziej liczyć na odpowiednie regulacje, na uświadamianie, że przez lepsze, efektywne wykorzystanie węgla, nowe technologie, chociażby wstępne odmetanowanie pokładów, zgazowanie w podziemiu, węgiel będzie w inny sposób wykorzystywany, a przez to będzie bardziej efektywny i będzie mniej kosztował, a przez to dostaniemy wsparcie poprzez rynek – mówi Daniel Borsucki.

Komentarz dzienny, 7 maja 2013

Opublikowany wczoraj raport NBP bazujący na ankietach przeprowadzonych wśród banków oceniających I kw. i prognozujących sytuację na II kw. 2013 nie dają żadnych podstaw do przewidywania szybkiego odwrócenia negatywnych tendencji w kredytach.

Bogaci ruszyli na zakupy mieszkań – coraz lepiej sprzedają się te większe i bardziej komfortowe

Przybywa kupujących mieszkania za gotówkę. Wśród tych, którzy decydują się na zakup, najczęściej wybierane są mieszkania droższe, o wyższym standardzie. Dom Development przewiduje, że ceny już nie będą spadać i uda się utrzymać obecne wyniki sprzedaży.

– Na zakupy ruszyli klienci gotówkowi, klienci, którzy maja pieniądze i ci, którzy jak się okazało zrozumieli, że w tej chwili warto po prostu kupić mieszkanie, jeżeli się ma ten zamiar i jeżeli się ma środki finansowe – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

Jego firma nadal sprzedaje mieszkania zarówno małe, jak i duże, ale coraz częściej klienci interesują się mieszkaniami o większych metrażach, na które w okresie kryzysowym w ogóle nie było chętnych.

– Przyszedł czas na sprzedaż mieszkań nieco droższych, myślę, że ceny nie powinny już spaść, a powoli klienci odwracają się od mieszkań za małych, takich super kompaktowych, skrojonych na miarę kryzysową. W tej chwili zaczynają już szukać mieszkań większych, znowu bardziej komfortowych – wyjaśnia Jarosław Szanajca.

Dom Development utrzymuje dobre wyniki sprzedaży.

– Rynek jest trudny, ale mimo trudnego rynku udało nam się utrzymać wysoką sprzedaż, która nawet nam nieco wzrosła w stosunku do czwartego kwartału 2012 roku – mówi Szanajca. Jak zapewnia, ten poziom sprzedaży nie jest tylko skutkiem walki cenowej. – Oczywiście, nie żyjemy na wyspie i walka cenowa wynikająca z dużej nadpodaży też nas nie omija, ale staramy się bronić naszych marż.

Marża będzie spadać

Marża uzyskana przez spółkę w pierwszym kwartale (na przekazanych, oddanych, sprzedanych mieszkaniach) wyniosła 25,4 proc. Zdaniem prezesa Szanajcy to był bardzo dobry wynik.

– Osiągnęliśmy ją dzięki dobrze wcelowanej w rynek ofercie. Według analityków firmy w następnych kwartałach ta marża będzie jednak niższa – mówi szef Dom Development.

Firma liczy jednak na kontynuację dobrej sprzedaży w kolejnych miesiącach. W pierwszym kwartale spółka sprzedała 339 mieszkań. To najlepszy wynik na rynku mieszkaniowym.

– Tak kroimy, projektujemy naszą politykę cenową, żeby sprzedawać właśnie około 120 mieszkań miesięcznie – wyjaśnia prezes firmy. Spółka utrzymuje w ten sposób
marżę, nie obniża cen zbyt drastycznie, ale i nie sprzedaje za dużo mieszkań, bo to wymagałoby obniżek cenowych.

„Wrocław to inna planeta”

Firma ma w planach utrzymanie pozycji lidera wśród deweloperów na polskim rynku. Aby to osiągnąć będzie musiała wprowadzać do sprzedaży 2-3 projekty kwartalnie. Największym, sztandarowym projektem Dom Development będzie tzw. Żoliborz Artystyczny. To duży projekt w prestiżowej dzielnicy Warszawy, który łącznie obejmie 1700 mieszkań. W pierwszym etapie, który zostanie wprowadzony do sprzedaży w najbliższym czasie będzie ponad 200 apartamentów. W ofercie spółki znajdą się też mieszkania już realizowanych wieloetapowych osiedli. W dalszych planach jest też ekspansja na inne, lokalne rynki.

– Wrocław dopiero poznajemy. Obecnie mamy tam jeden projekt sprzedaży i dwa w przygotowaniu. Zupełnie inna planeta i rynek, musimy go poznać – mówi prezes
firmy. – To są projekty średniego, popularnego właściwie segmentu, stosunkowo niedrogie, nieduże. Ich zaletą ma być dogodna lokalizacja inwestycji oraz dobra
komunikacja z centrum miasta i z lotniskiem.

Deweloper myśli też o nowych inwestycjach w Krakowie, Poznaniu i Trójmieście. Nie będzie to jednak szybka ekspansja – jak mówi Szanajca, jeżeli firma się na nią zdecyduje to najwcześniej w przyszłym roku.

Ceny gruntów pod budownictwo mieszkaniowe coraz niższe. Właściciele nie chcą ich sprzedawać

Według deweloperów, obecne ceny gruntów pod budownictwo mieszkaniowe stanowią około 50-60 proc. cen sprzed kryzysu finansowego. Zdaniem Jarosława Szanajcy, prezesa firmy Dom Development, działki nie podrożeją, dopóki ceny mieszkań pozostaną na obecnym poziomie. Te mogą wkrótce wzrosnąć, bo na rynku jest coraz mniej lokali na sprzedaż.

Jarosław Szanajca, prezes firmy Dom Development uważa, że rynek nieruchomości gruntowych w dużych miastach jest trudny. – Cały czas jest bardzo wiele nieruchomości, które mają niejasną sytuację prawną, trudną sytuację planistyczną i cały czas wysokie ceny. Do tego dochodzi mała podaż – podkreśla.

Sytuacji firmom deweloperskim nie ułatwia postawa właścicieli działek. Mimo trudnej sytuacji rynkowej, większość z nich ma oczekiwania jeszcze sprzed kryzysu, kiedy ceny transakcyjne były dużo wyższe.

– Teraz ceny po prostu spadły i to powoduje, że bardzo wielu właścicieli nie jest gotowych na sprzedaż – przekonuje Szanajca. – A deweloperzy są skłonni dzisiaj zapłacić za grunty 50-60 proc. cen, które obowiązywały przed 2008 rokiem.

Zdaniem Szanajcy ceny działek doszły już do takiego pułapu, że ich dalszy spadek nie będzie możliwy. Jednak ich ewentualny wzrost zależy od tego, czy ruszy sprzedaż mieszkań, a co za tym idzie, ich ceny zaczną rosnąć.

– Na razie nie jesteśmy gotowi więcej płacić za działki, ponieważ możemy się mierzyć tylko do cen sprzedaży mieszkań, które osiągamy teraz – mówi prezes firmy Dom Development. – Jeżeli te ceny będą wyższe, to być może i my będziemy mogli więcej płacić – dodaje Szanajca. Jego zdaniem taki scenariusz już wkrótce może się ziścić.

– Na rynku sprzedaży mieszkań mamy w tej chwili dołek. I to ewidentnie. Ceny mieszkań bardzo spadły, a po spadkach zawsze są wzrosty. Wysyca się powoli nadpodaż mieszkań. Cały czas jest spora, ale ona się już kończy. Dużo mniej mieszkań jest wprowadzanych niż sprzedawanych. To oznacza, że za chwilę ceny poszybują – przewiduje Jarosław Szanajca.

World Trends, 6 maja 2013

Skrócony weekendem majowym ubiegły tydzień na GPW nie przyniósł pozytywnych rozstrzygnięć dla posiadaczy akcji, jednakże za oceanem inwestorzy nie próżnowali. Słabe odczyty indeksów ISM obrazujących aktywność w gospodarce zostały przyćmione przez dobre dane z rynku pracy. Jak poinformował departament rynku pracy stopa bezrobocia w USA spadła z 7.6% miesiąc wcześniej do 7.5% i jest to najniższy odczyt od grudnia 2008 r.

Komentarz poranny, 6 maja 2013

Fitch obniżył rating IDR Agrotonu do CCC z perspektywą negatywną. W komunikacie podano, że głównym powodem zmiany ratingu Agrotonu jest ryzyko związane z obsługą odsetek od obligacji zapadających w 2014 roku.

Komentarz dzienny, 6 maja 2013

Silny spadek polskiego indeksu PMI w kwietniu. Pomimo oczekiwanej (zarówno przez nas, jak i przez rynek) stabilizacji indeksu na poziomie zbliżonym do 48 pkt. bazującej na znacznej poprawie pogody w kwietniu (marcowy spadek można było wiązać z dawno nierejestrowaną anomalią pogodową) okazało się, że PMI nie tylko kontynuuje spadki wskazując na dalsze pogarszanie się sytuacji w sektorze przemysłowym, ale także, że jego tempo przybiera na sile – indeks spadł w kwietniu do poziomu 46,9 pkt. nienotowanego od lipca 2009 roku. Taki odczyt i szerokie spektrum spadków wskazuje już nie tylko na wątły impuls zewnętrzny do odbicia koniunktury w Polsce, ale także dalej pogarszające się warunki krajowe, a zatem nadzieje na osiągnięcie dołka obecnego spowolnienia w IV kw. 2012 mają małe prawdopodobieństwo realizacji i stawiają pytanie o wzrost w II kw. 2013 inny niż tylko statystyczny.

World Trends, 2 maja 2013

Wtorkowa sesja na warszawskim parkiecie po niedźwiedziej dominacji w pierwszej części dnia zakończyła się ostatecznie zwycięstwem byków. Indeks pierwszej dwudziestki WIG20 wzrósł na zamknięciu notowań o 0,69% do poziomu 2319 pkt. Szeroki WIG wzrósł o 0,64% do poziomu 44162 pkt.

Komentarz poranny, 2 maja 2013

W dniu 30.04.2013 r. Polnord terminowo wykupił obligacje o łącznej wartości nominalnej wynoszącej 40 mln PLN. Przedmiotowe obligacje zostały wyemitowane w dniu 18.06.2010 r. Informacja zgodna z oczekiwaniami. Polnord ma podpisaną z SGB Bankiem umowę o organizację i obsługę nowej emisji obligacji o wartości nominalnej 46 mln PLN. Bank zobowiązał się w umowie objąć nową emisję w maju br.

Komentarz dzienny, 2 maja 2013

Dziś decyzja ECB. Obstawiamy obniżkę stóp i działania niestandardowe w celu odblokowania kanału kredytowego na peryferiach. Potwierdzające recesję w eurolandzie dane oraz szereg zaskoczeń niższą inflacją (w tym w Niemczech) nawet z formalnego punktu widzenia uzasadniają obniżenie stóp przez ECB. Co więcej scenariusz taki wydają się dopuszczać niemieccy przedstawiciele w Radzie Gubernatorów ECB, w tym prezes Bundesbanku. Obniżka stóp nie będzie bez znaczenia dla banków na peryferiach strefy euro, które w odróżnieniu od banków choćby niemieckich finansują się w dużym stopniu w ECB.

World Trends, 30 kwietnia 2013

Wczorajsze zamknięcie się indeksu WIG20 pozostawia pewien niedosyt. Wprawdzie dzienny MACD wygenerował sygnał kupna, to jednak po sesji 11 kwietnia tego typu sygnał został wkrótce zanegowany, dlatego też historia pokazuje, że strona popytowa powinna jeszcze mieć się na baczności. Pozytywna dywergencja widoczna zarówno na histogramie, jak i na RSI wspiera koncepcję ubicia denka na GPW, lecz z punktu widzenia teorii Fal Elliotta nie można wykluczyć, że dojdzie do jeszcze jednej spadkowej podfali.

Komentarz poranny, 30 kwietnia 2013

Wyniki ULMY w Q1 2013 były rozczarowujące. Spółka doświadczyła zarówno znacznego spadku przychodów z 63,0 mln PLN w Q1 2012 do 46,2 mln PLN w Q1 2013 (-27% r/r). Marża brutto ze sprzedaży spadła w analogicznym okresie z 20,3% do 5,5%. Mimo niższych obrotów, koszty zarządu i sprzedaży wzrosły r/r o 1,1 mln PLN do 5,5 mln PLN.

Komentarz dzienny, 30 kwietnia 2013

Zaskakujący spadek inflacji w Niemczech. Dziś, nietypowo, poświęcimy odrobinę miejsca niemieckiej inflacji. Wskaźnik inflacji HIPC dla Niemiec spadł w kwietniu (wstępny odczyt) do 1,2% z 1,4% r/r zanotowanych w marcu. Żeby oddać pełen dramatyzm kwietniowego odczytu należy dodać, że konsensus prognoz uplasował się na poziomie 1,4% r/r, że spadek w ujęciu miesięcznym wyniósł aż 0,5%, a kompozycja spadków to seria zaskoczeń. Bardziej znacząco niż szacunki analityków obniżyły się ceny ogrzewania, energii (inflacja w tym zakresie jest najniższa od 2010), ubrań i wycieczek wskazując na dość szeroki zakres dezinflacji nawet w radzącej sobie stosunkowo dobrze gospodarce niemieckiej.

World Trends, 29 kwietnia 2013

Do końca czwartego już z rzędu spadkowego miesiąca pozostały tylko dwie sesje i jak na razie trudno sobie wyobrazić, aby kwiecień okazał się miesiącem wzrostowym. Niestety lecz ostatnie tygodnie ukazały bardzo dużą słabość strony popytowej z GPW, gdyż pomimo udanych sesji na Wall Street, czy też na Deustsche Boerse akcje notowane w Warszawie mocno spadły, co generuje spore ryzyko przeceny wraz z powstaniem korekty na rozwiniętych parkietach.

Komentarz poranny, 29 kwietnia 2013

Zarząd Elektrobudowy opublikował prognozy wyników na 2013 r. Prognoza na poziomie jednostkowym zakłada zamówienia: 1366,4 mln PLN, przychody: 967,3 mln PLN, zysk netto: 36,2 mln PLN. Prognoza Zarządu na 2013 r. zakłada niemal identyczne przychody ze sprzedaży jak w roku ubiegłym i poprawę zysku netto o ponad 5%. Prognoza zysku netto jest również o niecałe 5% wyższa od naszych założeń na ten rok.

Komentarz dzienny, 29 kwietnia 2013

USA: słabsze od oczekiwań dane o PKB za I kwartał 2013.
Opublikowane w piątek dane o PKB za I kwartał 2013 okazały się słabsze od oczekiwań. Pierwszy szacunek (advance release, próba statystyczna obejmująca mniej niż połowę populacji generalnej, reszta doszacowywana statystycznie) wyniósł 2,5% SAAR (konsensus rynkowy 3,0% SAAR). Warto pamiętać, że w ciągu ostatnich kwartałów BEA miała raczej tendencję do nieoszacowywania wzrostu amerykańskiej gospodarki w pierwszych odczytach – dla przykładu odczyt za IV kwartał z biegiem czasu i napływu faktycznych danych zmienił się z -0,2% do +0,4% SAAR.

Polish Weekly Review, 26 kwietnia 2013

Retail sales were up by 0.4% in real terms in Q1 2013 (vs -0.8% in Q4 2012) which corroborates our view that consumption in Q1 was slightly better at +0,3-0,4% y/y (vs -0.2% in Q4 2012). It is also consistent with accounting based on real disposable income of households. However, such a rebound in consumption carries only statistical flavor since reacceleration is proceeding in a glacial pace, insufficient to bring a turnaround in moods of consumers and firms. As the MPC got stuck in a scenario which did not materialize, ans as economy fails to accelerate and inflation is heading for all-time lows, the only reasonable reaction is to cut rates. We expect this to happen in May already and possibly by 50bps since MPC waited for too long.

World Trends, 26 kwietnia 2013

gpwKluczowym wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie publikacja danych w USA. O godzinie 14:30 światło dzienne ujrzy Produkt Krajowy Brutto za I kwartał 2013, a wg prognoz analityków należałoby oczekiwać dobrego odczytu na poziomie +3% w ujęciu k/k. Do tego momentu kalendarz makro będzie obfitował w wydarzenia makro, jednakże nie będą to żadne istotne informacje mogące mieć wpływ na rynek.

Komentarz poranny, 26 kwietnia 2013

W trakcie konferencji powynikowej, Zarząd poinformował, że koszty integracji mogą być wyższe w kolejnych kwartałach niż te poniesione w 1Q 2013 (26,5 mln PLN). W całym 2013 mają one wynieść ok 250 mln PLN, przy czym gro przypadnie na 2Q i 3Q, kiedy bank planuje rebranding, kampanię marketingową oraz integrację systemów IT. W naszych prognozach na 2013 zakładamy koszty integracji w wysokości 350 mln PLN.

Komentarz dzienny, 26 kwietnia 2013

Jeśli za probierz „jastrzębiości” zapisu z posiedzenia przyjąć fakt, że obniżki stóp nawet nie poddano pod głosowanie, nagłe umocnienie EURPLN tuż po publikacji nie dziwi. Treść zapisu wyjaśnia dlaczego zaobserwowane umocnienie polskiej waluty było tak krótkie – jest wiele przymiotników, którymi można podsumować dyskusję w gronie członków RPP, jednak słowo „jastrzębi” się w tej grupie nie znajduje.

Gdańska Platforma Edukacyjna uruchomiona

OTAGO, spółka z Grupy Asseco, będąc członkiem konsorcjum zakończyła projekt związany z uruchomieniem Gdańskiej Platformy Edukacyjnej. Jest to kolejny etap realizacji Centralnego Systemu Miejskiego, zgodnie z ideą od lat promowaną przez OTAGO.

 

Gdańska Platforma Edukacyjna (GPE) umożliwi komunikację pomiędzy urzędami, szkołami, nauczycielami, uczniami i ich rodzicami, a także zarządzanie placówkami oświatowymi oraz wspomaganie ich pracy – zarówno w zakresie działalności dydaktycznej, administracyjnej, jak i finansowej. W dwóch ostatnich obszarach GPE działa w oparciu o autorski system OTAGO, który wspomaga zarządzanie budżetem i finansami wszystkich placówek oświatowych podległych Urzędowi Miejskiemu w Gdańsku.

– Należy pogratulować miastom, których włodarze zrozumieli, że realizacja spójnej wizji rozwoju wymaga wykorzystania odpowiednich narzędzi informatycznych. Tylko centralny, zintegrowany i kompleksowy system miejski jest źródłem danych niezbędnych do podejmowania racjonalnych decyzji zarządczych. Innymi słowy –  jest źródłem oszczędności i optymalnego wykorzystania zasobów. Służy też zwiększaniu efektywności, przyspieszając wydatnie wymianę informacji pomiędzy jednostkami administracyjnymi – powiedział Jarosław Jastrzębski, Prezes Zarządu, ZUI OTAGO.

Dostarczony przez OTAGO system pozwala na gromadzenie i analizowanie danych organizacyjnych i finansowych. Przy jego pomocy prowadzona jest księgowość wszystkich podległych miastu jednostek oświatowych oraz odbywa się planowanie budżetu dla całej gdańskiej oświaty. Korzystają z niego zarówno użytkownicy ze strony organu prowadzącego, jak i pracownicy szkół. W ramach Gdańskiej Platformy Edukacyjnej sukcesywnie uruchamiane będą elektroniczne usługi dla uczniów, rodziców, kadry nauczycielskiej oraz administracyjnej.

Urząd Miejski w Gdańsku jest wieloletnim klientem Zakładu Usług Informatycznych OTAGO. System OTAGO jest eksploatowany i rozwijany w Urzędzie od lat dziewięćdziesiątych. Obecnie wspiera prawie wszystkie sfery jego działalności. Wdrożenie systemu w kolejnych obszarach zarządzania miastem zmierza w kierunku budowy centralnego systemu miejskiego, który pozwoli w przyszłości na objęcie kolejnych procesów i stanie się narzędziem niezbędnym do planowanej przez UM budowy centrum usług wspólnych. Dzięki wdrożonej przez Urząd Miasta szynie danych produkcji OTAGO, moduły dostarczone w ramach projektu GPE zostały zintegrowane z eksploatowanym w gdańskim magistracie oprogramowaniem.

OTAGO jest firmą odpowiedzialną za koordynację działań sprzedażowych na rynku samorządowym w ramach grupy Asseco. Celem działania spółki jest stworzenie jak najszerszej i najbardziej kompleksowej oferty na ten rynek. W 2011 roku podjęto decyzję o poszerzeniu oferty o oprogramowanie wspomagających zarządzanie oświatą, które byłoby uzupełnieniem oferowanego już systemu miejskiego. W wyniku tej decyzji OTAGO podpisało umowę z krakowską firmą Silvermedia na zakup zorganizowanej części przedsiębiorstwa, której przedmiotem była gama nowoczesnych produktów wspomagających zarządzanie oświatą. Do OTAGO przeszedł także zespół wysoko wykwalifikowanych pracowników: architektów, programistów i wdrożeniowców, stanowiących zaplecze merytoryczne zakupionego rozwiązania.

W 2013 roku do OTAGO włączony został Dział Przedsiębiorstw Komunalnych, działający dotychczas w strukturach Asseco Poland S.A. Połączenie to jest kontynuacją realizacji działań strategicznych, zakładających zbudowanie w OTAGO kompleksowych kompetencji pozwalających na przedstawienie pełnej oferty dedykowanej jednostkom samorządu terytorialnego oraz zależnych od nich spółek, wśród których wyróżnić można m.in. przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne oraz energetyki cieplnej.

World Trends, 25 kwietnia 2013

Poranne notowania cen kontraktów na miedź są najwyższe od tygodnia i po wczorajszym poderwaniu HG.F na północ (+2.7%) dzisiaj rano o godzinie 7:00 derywaty zyskiwały +1.3%. Na tygodniach istnieje duża szansa na wyrysowanie się pierwszej od 6 tygodni białej świeczki obrazującej wyhamowanie podaży, a skoro w kwietniu ceny miedzi odbiły się od średnioterminowego wsparcia, zatem szansa na dalsze wzrosty jest całkiem spora.

Komentarz poranny, 25 kwietnia 2013

Rada Nadzorcza PGNiG negatywnie oceniła rekomendację zarządu spółki dotyczącą niewypłacania dywidendy z zysku wypracowanego w 2012 roku. W naszym modelu zakładaliśmy wypłatę na poziomie 0,15 PLN/akcję (yield 2,8%), czyli prawie 40% skonsolidowanego zysku. Chęć wypłaty dywidendy sygnalizował ostatnio minister skarbu.

Komentarz dzienny, 25 kwietnia 2013

Po słabszym odczycie PMI negatywnie zaskoczyła również publikacja wskaźników Ifo. Główny indeks spadł do 104,4 z 106,7 punktów. Wskaźnik oczekiwań obniżył się ze 103,6 do 101,6 pkt.  Bazując na przygotowanym przez instytut Ifo zegarze koniunktury, należałoby właściwie stwierdzić, że z fazy ekspansji gospodarczej gospodarka niemiecka weszła ponownie w fazę spowolnienia (powszechna jeszcze kilka miesięcy temu teza o wiosennym przyspieszeniu w Niemczech została zatem sfalsyfikowana). Twierdzenie o braku ożywienia jest tym bardziej uprawnione, że spadek ifo nastąpił wskroś wszystkich sekcji. Najbardziej dotkliwy był on w przemyśle i budownictwie, a więc sekcjach: 1) silnie cyklicznych; 2) korzystających w największym stopniu ze stymulacji rekordowo niskimi stopami ECB.

Konferencja Apple Worldwide Developers Conference rozpocznie się 10 czerwca w San Francisco

Firma Apple ogłosiła dzisiaj, że jej doroczna konferencja Worldwide Developers Conference (WWDC) odbędzie się w dniach od 10 do 14 czerwca w centrum konferencyjnym Moscone West w San Francisco. W trakcie pięciodniowej imprezy twórcy oprogramowania z całego świata poznają plany rozwoju systemów iOS i OS X, co pozwoli im tworzyć jeszcze bardziej atrakcyjne i innowacyjne aplikacje. W trakcie konferencji WWDC odbędzie się także ponad 100 sesji technicznych prowadzonych przez ponad 1000 inżynierów Apple, warsztaty praktyczne pomagające programistom w integracji nowych technologii oraz konkurs Apple Design Awards, w którym zaprezentowane zostaną najciekawsze aplikacje dostępne w App Store i Mac App Store. Sprzedaż biletów na tegoroczną konferencję WWDC rozpoczyna się w czwartek, 25 kwietnia, o godzinie 10:00 letniego czasu pacyficznego (PDT).

„Konferencja WWDC 2013 zgromadzi fantastyczną społeczność programistów dla platform iOS i OS X” — powiedział Philip Schiller, wiceprezes Apple ds. marketingu globalnego. „Miniony rok wyróżniał się szczególną aktywnością twórców oprogramowania i przyniósł im doskonałe wyniki finansowe. Tym bardziej cieszymy się, że będziemy mogli zaprezentować im postępy w dziedzinie technologii oprogramowania oraz narzędzia programistyczne wspomagające tworzenie następnych innowacyjnych aplikacji. W trakcie konferencji WWDC do dyspozycji uczestników oddamy nowe wersje iOS i OS X. Nie możemy się już doczekać”.

Oto, co czeka uczestników konferencji WWDC 2013:

• ponad 100 sesji technicznych prowadzonych przez inżynierów Apple i poświęconych różnorodnym tematom związanym z programowaniem, wdrażaniem i integrowaniem najnowszych rozwiązań technicznych na platformach iOS i OS X;
• ponad 100 warsztatów praktycznych z udziałem ponad 1000 inżynierów Apple, którzy pomagać będą uczestnikom w rozwiązywaniu konkretnych problemów programistycznych, wyborze optymalnych technik i pełnym wykorzystaniu potencjału technologii iOS i OS X w tworzonych aplikacji;
• prezentacje najnowszych innowacji, funkcji i możliwości systemów iOS i OS X, a także sposobów doskonalenia funkcjonalności, wydajności, jakości i architektury aplikacji;
• możliwość nawiązywania kontaktów i wymiany doświadczeń z tysiącami twórców oprogramowania dla platform iOS i OS X z całego świata — na poprzedniej konferencji gościliśmy uczestników z ponad 60 krajów;
• ciekawe i inspirujące spotkania przy lunchu z merytorycznymi liderami świata technologii, nauki i rozrywki;
• konkurs Apple Design Awards, w którym nagradzane są aplikacje na iPhone’a, iPada i komputery Mac wyróżniające się doskonałością techniczną, innowacyjnością i designem.

W internetowej witrynie konferencji WWDC (developer.apple.com/wwdc) można kupić bilety, zapoznać się z aktualnościami i uzyskać dodatkowe informacje.

Apple tworzy komputery Mac, najlepsze komputery osobiste na świecie, system operacyjny OS X, pakiety iLife, iWork oraz oprogramowanie do zastosowań profesjonalnych. Apple jest pionierem w rewolucji multimediów cyfrowych za sprawą iPodów oraz sklepu internetowego iTunes Store. Firma zrewolucjonizowała rynek telefonów komórkowych, wprowadzając rewolucyjny telefon iPhone oraz uruchamiając App Store. Zaprezentowany przez firmę iPad definiuje przyszłość mediów mobilnych i elektroniki użytkowej.

 

World Trends, 24 kwietnia 2013

Po wczorajszych słabych odczytach indeksów PMI zarówno w USA jak i w Europie, dzisiaj kluczową daną dnia czy tez tygodnia będzie indeks instytutu IFO. Konsensus rynkowy zakłada, że w kwietniu IFO spadnie z 106.7 miesiąc wcześniej do 106.2 i byłby to najniższy odczyt od stycznia bieżącego roku, kiedy to został odnotowany poziom 104.2.

Komentarz poranny, 24 kwietnia 2013

WZA Robyga podjęło uchwałę o wypłacie dywidendy za rok 2012 w wysokości 20,7 mln PLN (0,08 PLN/akcję, DYield=5,8%). Dniem dywidendy będzie 30 kwietnia 2013, a dniem wypłaty dywidendy 17 maja 2013 r. Informacja zgodna z oczekiwaniami. Wysokość uchwalonej dywidendy jest zgodna z rekomendacją Zarządu z 14 marca.

T-Mobile zaoferuje możliwość bezpiecznego przechowywania plików w tzw. chmurze obliczeniowej

T-Mobile chce zawalczyć o małe i średnie przedsiębiorstwa. Zaoferuje im możliwość bezpiecznego przechowywania ważnych dla firm plików w tzw. chmurze obliczeniowej. – Szacujemy, że do końca roku tymi usługami zainteresuje się 40 proc. przedsiębiorców – mówi Miroslav Rakowski, prezes zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Nowa usługa pozwala na bezpieczne przechowywanie plików oraz korzystanie z programów i aplikacji w tzw. chmurze obliczeniowej. Przedsiębiorca może edytować swoje dane dzięki aplikacji, która może być zainstalowana na smartfonie, tablecie lub komputerze.

– Dla klientów biznesowych pokazujemy pierwsze aplikacje, które umożliwiają zapisywanie plików zdalnie, backupowanie wszystkiego, co mamy na swoich urządzeniach nie tylko mobilnych, ale też stacjonarnych – wyjaśnia Miroslav Rakowski, prezes zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Od dziś usługa ta dostępna jest dla przedsiębiorców korzystających z usług T-Mobile i pracujących na urządzeniach opartych o system Android.

– Myślę, że najbliższe kilka tygodni to jest czas, w którym zbierzemy pozytywny odzew rynku w zakresie możliwości, które daje aplikacja mobilna na Android. Bogatsi o te doświadczenia umożliwimy korzystanie z proDysku dla tych, którzy zaufali urządzeniom Apple czy Windows Phone – zapowiada Tomasz Witos, Business Development Manager – Rozwiązania IT w Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Kolejnym etapem ma być udostępnienie usługi użytkownikom indywidualnym. Dzięki temu wszystkie dane zapisane na telefonach będą bezpiecznie archiwizowane w T-MobileCloud.

– Proszę sobie wyobrazić, że gubi Pan telefon albo ktoś go ukradnie. A dziś 8 na 10 Polaków ma w kieszeni zapisane pliki, które dla nich są bardzo osobiste i zgubienie takiego osobistego portfela informacji jest dużym problemem. Na naszym dysku zapisuje się, co chce, kiedy chce: filmy, zdjęcia, muzykę, kontakty. Dzięki tej usłudze wszystko to może być odtworzone, gdy taka sytuacja się pojawi – mówi Rakowski.

T-Mobile sprzedał w ubiegłym roku 900 tys. smartfonów i 200 tys. tabletów. Teraz oferuje klientom rozwiązania zabezpieczające ich dane. Operator zapowiada, że do końca 2014 roku uda mu się pozyskać ponad 100 tys. użytkowników usług opartych o chmurę obliczeniową. T-MobileCloud Ma ona być stopniowo uzupełniana o nowe aplikacje.

– Mamy plany zbudować supermarket z programami i usługami dla biznesu. T-Mobil Cloud to nie jest tylko jedno rozwiązanie, to będzie kilkanaście różnych programów i rozwiązań dla firm – mówi Igor Matejov członek zarządu i dyrektor ds. Rynku Biznesowego Polskiej Telefonii Cyfrowej. – Wiele firm ma zaufanie do nas, ma z nami wieloletnie relacje i chce korzystać z tego oraz ostatecznie ma zaufanie do naszej gwarancji bezpieczeństwa.

Przedstawiciele operatora zapewniają, że przy tworzeniu usługi najważniejsze dla nich było zapewnienie bezpieczeństwa przechowywanych danych. Klienci logujący się do chmury będą rozpoznawani po numerze telefonu lub adresie e-mail i w ten sposób będą mogli np. zamawiać interesujące ich produkty IT. Wszystko odbywać się ma bez podawania numeru karty kredytowej, a opłaty za dokonane przez nich zakupy będą dodawane do ich faktury wystawianej przez T-Mobile.

Polacy kupują praktyczne samochody. O wyborze auta wciąż decyduje głównie jego cena

Wciąż najczęściej zasobność portfela decyduje o wyborze konkretnego modelu i marki samochodu. Na drugim miejscu jest funkcjonalność auta. Im lepsza marka i wyższa cena, tym częściej górę biorą indywidualne gusta.

– Jak ktoś ma mało pieniędzy, to patrzy na marki bardziej funkcjonalnie: czy się nie będzie psuł, czy ma duży bagażnik, czy ma tyle miejsca, żeby upchać tam wielką rodzinę – tłumaczy w rozmowie z Agenją Informacyjną Newseria Dominika Maison, prezes Domu Badawczego Maison.

Im droższa i bardziej luksusowa marka, tym częściej czynniki funkcjonalne schodzą na plan dalszy. Kupujący wychodzą z założenia, że samochody z wysokiej półki zawsze je zaspokajają. Oczywistym stają się najlepsze rozwiązania technologiczne, jakość wykonania czy ergonomia. W takim przypadku zaczyna się liczyć emocjonalny związek z marką.

– Są rzeczy, które mają większe znaczenie, czasami ideologiczne, np. jak pewne działania dotyczące społecznej odpowiedzialności biznesu, a czasami to, że marka jest oryginalna, wyjątkowa i pozwala człowiekowi czuć się kimś wyjątkowym – wyjaśnia Maison.

Przykładem jest tutaj marka BMW, która w Polsce jest wybierana z nieco innych powodów niż za granicą. Chodzi szczególnie o nowe, luksusowe pojazdy.

– Patrząc na użytkowników tej marki widać większy element chęci pozytywnego wyróżniania się, pokazania swojego stylu – tłumaczy prezes Domu Badawczego Maison. – Nie chodzi tylko o to, że ja mam pieniądze, ale przede wszystkim o to, że ja mam pewien styl, jestem osobą inną, wyjątkową.

Wyjaśnia, że takie podejście to wciąż efekt zmian społeczno-politycznych, zachodzących w naszym kraju od przeszło 20 lat. Rozrasta się grupa posiadaczy dóbr luksusowych, choć wciąż jest ich mniej niż w Niemczech, we Francji czy we Włoszech.

– Grupa, którą stać na dobra luksusowe zaczyna upodabniać się do grupy na Zchodzie, gdzie nie tylko chodzi o szybką konsumpcję, ale też o wybieranie marek, które poza tym, że są drogie, to jeszcze coś za sobą niosą, mają pewne wartości, ciekawy wizerunek, który przyciąga tych użytkowników – mówi Dominika Maison.