Co trzecia firma w Polsce cierpi na niedobór wykwalifikowanych kadr

0
pracownik

Już 33 proc. polskich firm cierpi na niedobór talentów[1]. Najtrudniej jest z pracownikami fizycznymi o odpowiednich kompetencjach oraz z wysoko wyspecjalizowanymi inżynierami. Aż 44 proc. pracodawców szuka do pracy wykwalifikowanych robotników i operatorów maszyn[2]. Eksperci do spraw rekrutacji twierdzą, że największym kłopotem jest brak odpowiedniej komunikacji na linii bezrobotny – pracodawca. W tym miejscu pojawia się zadanie dla wyspecjalizowanych agencji pracy, które pozwalają na optymalizację procesów rekrutacyjnych. Wiele do nadrobienia jest także w zakresie aktywizacji zawodowej osób o różnym stopniu niepełnosprawności. Według specjalistów wdrożenie nowych technologii w znacznym stopniu pomoże zrewolucjonizować rynek pracy. W jakich barwach maluje się zatem przyszłość polskiej branży HR?

Wykształcenie stało się towarem, który łatwo kupić, jednak trudniej sprzedać, ponieważ jak wynika z badań rynkowych, przedsiębiorcy mogli zaoferować tym młodym ludziom jedynie ok. 250 tys. stanowisk odpowiadających ich kwalifikacjom. Drugie tyle wakatów czeka na rzemieślników, robotników i ludzi z średnim czy zawodowym wykształceniem. Niestety, takich specjalistów jest w naszym kraju coraz mniej. Można za to winić system edukacji, który nastawiony jest na maksymalizację liczby osób z wykształceniem wyższym, przy jednoczesnym pomijaniu kreowania specjalistów w dziedzinach technicznych, takich jak np. spawacz czy elektromechanik. Zapomina się tu o fundamentalnej kwestii – dla pracodawcy najważniejszym czynnikiem decydującym o zatrudnieniu nie jest wykształcenie lecz odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie” komentuje Bartosz Kaczmarczyk, Prezes Grupy Kapitałowej Loyd S.A.

Receptą na niekorzystne tendencje są nowoczesne technologie telekomunikacyjno-informacyjne, które mogą wyraźnie poprawić szybkość i efektywność rekrutacji pracowników. Przejawiać się to będzie m.in. większą dostępnością i jakością usług świadczonych dotychczas. Zasadniczą rolę odgrywa w tym przypadku internet, który stanowi skuteczne narzędzie komunikacji pomiędzy klientami a pracodawcami, czy też pośrednikami takimi jak urzędy pracy czy agencje pracy. O ile oferty pracy dla pracowników biurowych są zamieszczane w internecie i potencjalnemu kandydatowi łatwo do nich dotrzeć, to najbardziej poszukiwana obecnie grupa pracowników, czyli pracownicy fizyczni, mają z tym kłopot. Na stopniowej informatyzacji procesów rekrutacyjnych skorzystają zarówno bezrobotni, jak i poszukujący pracowników przedsiębiorcy.

Czytaj również:  Wielka piątka- czyli decyzje, które zwiększą skuteczność działań marketingowych w twojej firmie

„Do podmiotów kształtujących obecny rynek pracy w tym także administracji publicznej, powinno się wdrażać rozwiązania przede wszystkim sprawdzone od lat w biznesie, takie jak np. platformy internetowe czy aplikacje. Powinniśmy zrobić wszystko, aby w zakresie rekrutacji maksymalnie ułatwić życie przedsiębiorcom, jak i bezrobotnym. Na rynku pracy i tak trudno o pracownika o odpowiednich kwalifikacjach. Tutaj nikt nie ma czasu na testowanie i sprawdzanie rozwiązań, a tym bardziej na opracowywanie nowych systemów. Dlaczego by więc nie dokonać „transplantacji” narzędzi, które z powodzeniem funkcjonują np. na rynku e-commerce? Skorzystają na tym wszyscy, a bezsprzecznym faktem jest to, iż postępującej digitalizacji i tak już nic nie zatrzyma. Im szybciej zaczniemy wdrażać nowe technologie i edukować społeczeństwo w zakresie ich wykorzystania, tym większe korzyści odniesiemy wszyscy w przyszłości. Nadrzędnym celem jest to, aby agencje pracy i podmioty z rynku HR wyszły naprzeciw oczekiwaniom zarówno przedsiębiorców, jak i bezrobotnych. W czasach, kiedy wykwalifikowanych pracowników fizycznych na rynku pracy brakuje, musimy zrobić wszystko, aby ich rekrutacja przebiegała maksymalnie sprawnie i efektywnie. Należy zadbać także o wykształcenie typowo zawodowe– dodaje Bartosz Kaczmarczyk, Prezes Grupy Kapitałowej Loyd S.A.

[1] Rynek pracy widziany oczami pracodawców

[2] Rynek pracy widziany oczami pracodawców