Uszczelnianie VAT w Polsce trwa w najlepsze, ale procedury urzędników budzą spore kontrowersje. Niezapowiedziane wizyty i telefony to narzędzia, którymi urzędnicy będą weryfikować wiarygodność polskich przedsiębiorców.

Fiskus chce sprawdzić czy firmy, które rejestrują się jako płatnik VAT w UE są wiarygodne i czy w ogóle istnieją. Działanie jest elementem wielkiego projektu uszczelniania podatku VAT, ale narzędzia jakimi posługują się urzędnicy pozostawiają wiele kontrowersji. Przede wszystkim eksperci wskazują, że choć samo uszczelnianie luki w VAT nie jest pomysłem samym w sobie złym, to jednak metody jakimi się z nią walczy są co najmniej kontrowersyjne. Urzędnicy bowiem nie muszą uprzedzać o swojej wizycie, która ma na celu weryfikacje firmy, która chce się zarejestrować jako płatnik VAT-UE.

Sami przedsiębiorcy nazywają te procedury absurdem, ponieważ urzędnicy działają według własnego zdania. Jedni składają niezapowiedziane wizyty, inni po prostu dzwonią. Co ważniejsze właściciele przedsiębiorstw zwracają uwagę, że cała procedura zwiększa tylko biurokrację, która w Polsce i tak już jest rozrośnięta do granic możliwości.

„Takie kontrole i weryfikacje – nawet te telefoniczne bardziej przypominają windykacje, a nie rzetelne działanie urzędników. Pamiętajmy jednak, że oni działają w ramach skomplikowanej maszyny biurokratycznej, która odstrasza przedsiębiorców od prowadzenia firmy w Polsce” – komentuje Agnieszka Moryc, Dyrektor Zarządzają w Admiral Tax.

Pojęcia takie jak „mafia urzędnicza” nadal funkcjonują w świadomości Polaków i to nie bez przyczyny. Próba uszczelnienia luki w podatku VAT przynosi efekty w postaci zniechęcenia do zakładania i prowadzenia działalności w Polsce. Przykład? Obecnie na rejestrację jako płatnik VAT-UE trzeba czekać od dwóch tygodni nawet do dwóch miesięcy. Rejestracja jest konieczna choćby do prowadzenia działalności wewnątrz Jednolitego Rynku Europejskiego oraz do wykonywania transakcji w ramach tegoż rynku.

Opóźnienia, które w Polsce są niestety normą, nie są już takie na Zachodzie. Polski przedsiębiorca cały czas rozbija się o ścianę w postaci urzędników, których liczba stale rośnie i wydawać by się mogło, że przełoży się na to szybsze załatwianie spraw. W rzeczywistości jednak skupieni na uszczelnianiu luki w VAT urzędnicy odpowiedzialni za rejestracje firm nie zajmują się sprawami uczciwych przedsiębiorców.

Czytaj również:  Stracone złudzenia, czyli pierwsze urodziny specustawy mieszkaniowej

„W oczekiwaniu na rejestrację płatnika VAT-UE przedsiębiorcy w końcu decydują się na rejestrację firmy i działalności w innych krajach. Każdy przytomnie myślący człowiek wybiera kraj, w którym prowadzenie działalności jest tańsze i o wiele prostsze. Zważając, że na rejestrację czeka się nawet dwa miesiące, co nawiasem mówiąc jest kolejnym już absurdem, przeniesienie firmy za granicę jest rozsądną decyzją” – oceniła Agnieszka Moryc.

Przedsiębiorca musi walczyć o dobre  imię

W procesie uszczelniania luki w podatku VAT bierze udział każdy przedsiębiorca i to bez względu na to czy jest przestępcą czy postępuje uczciwie. W zderzeniu z biurokratyczną machiną przedsiębiorca musi udowadniać, że jego działanie jest uczciwe. Przeczy to interpretacji Ministerstwa Finansów wydanej przezeń w styczniu 2016 roku. Wprowadza ona zasadę In dubio pro tributario – rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Agnieszka Moryc zauważa, że polskich przedsiębiorców nie odstraszają tylko i wyłącznie kolejne projekty, ustawy czy interpretacje przepisów.

„Myślę, że wiele osób prowadzących działalność za granicą zgodzi się, że u nas jest problem z samą mentalnością urzędników. W Polsce jest dziwne zjawisko, w którym urzędnik nie ma zaufania do przedsiębiorcy i z rezultacie nie mamy zaufania do urzędów. Zmiany mentalności nie da się wprowadzić żadną ustawą czy przepisami” – podsumowała Agnieszka Moryc.

MT