Więcej dzieł sztuki na rynku komercyjnym to efekt koronawirusa

0
galeria obrazy wystawa

W ubiegłym tygodniu opinię publiczną w Szczecinie rozgrzał temat dwóch cennych dzieł sztuki, które znajdowały się w depozycie Muzeum Narodowego w Szczecinie, a ich właściciel, czyli mBank zdecydował się na wystawienie ich na licytacji. Sprawa na pewno nie jest przyjemna dla naszego miasta, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że cenne płótna, mocno związane tożsamościowo ze Szczecinem zmienią właścicieli. Czy z punktu widzenia gospodarczego należy być zaskoczonym taką decyzją? Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy i jednocześnie ekspert z zakresu obrotu handlowego dziełami sztuki przyznaje, że nie. Dlaczego? Bo kiedy firmy dotyka kryzys, najpierw decydują się na spieniężenie aktywów, które nie dotyczą ich wiodącej działalności. Czas po pandemii koronawirusa to więc czas kiedy na rynku pojawił się ogrom dzieł sztuki, często w bardzo okazyjnych cenach.

Sprzedaż dzieł to często efekt pandemii koronawirusa.  „Wsparcie bieżącej płynności poprzez upłynnienie aktywów”

Czas po pandemii koronawirusa spowodował duży ruch na rozmaitych portalach aukcyjnych zajmujących się dystrybucją dzieł sztuki. Wiele ciekawych ofert trafiło także do firm oraz doradców, którzy zajmują się inwestycjami.  Jak mówi Katarzyna Michalska to dobry czas dla pasjonatów dzieł sztuki, bo można zakupić niezwykłe obrazy w cenach, które są atrakcyjniejsze niż przed pandemią koronawirusa. To właśnie sytuacja gospodarcza i chęć zachowania płynności finansowej powoduje, że wielu kolekcjonerów lub firm decyduje się na sprzedaż swoich zasobów.

Sprzedaż obrazów znajdujących się w depozycie Muzeum Narodowego w Szczecinie to zła wiadomość dla szczecińskiej kultury, ale dobra dla… kolekcjonerów. To naprawdę cenne dzieła.  – Na aukcji 25 czerwca pojawią się oprócz dzieł ze szczecińskiego muzeum również obrazy takich mistrzów jak Alfred Wierusz-Kowalski, Włodzimierz Tetmajer, Józef Brandt, to będzie szczęśliwy dzień dla nabywcy, jednak utrata tak wielkich nazwisk z ekspozycji muzealnych jest nieocenioną stratą dla nas – odbiorców, widzów – mówi Katarzyna Michalska.

Sprzedaż obrazów oraz zamieszanie medialne spowodowane decyzją mBanku może być dla korporacji dużym problemem wizerunkowym: – Myślę, że wielu klientów korporacyjnych będzie czuło niepokój i będzie doszukiwało się drugiego dna w działaniach banku. Wielu obserwatorów może odczytywać sprzedaż tak znaczącej kolekcji jako wsparcie bieżącej płynności poprzez upłynnienie aktywów. Będą nasuwać się pytania, dlaczego mBank pozbywa się tak cennych dzieł sztuki kiedy Santander, Deutsche bank czy ING również mając swoje wielkie kolekcję nie sprzedają ich, a wręcz traktują jako dobro kultury, które zostanie przekazane potomnym – dodaje Katarzyna Michalska.

„Nie spodziewam się by dzieła były licytowane poniżej swojej wartości, ale cena wywoławcza może być nawet lekko zaniżona”

Jak mówi Katarzyna Michalska do jej kancelarii trafia coraz więcej osób, które pytają o możliwość spieniężenia dzieł sztuki. – Pamiętam rok 2008 i działało to podobnie. Osoby, które miały dzieła sztuki decydowały się na ich spieniężenie. Nie spodziewam się by dzieła były licytowane poniżej swojej wartości, ale cena wywoławcza może być nawet lekko zaniżona, bo domy aukcyjne będą liczyć na zaciekłą licytację chętnych do zakupu. To okazja dla kolekcjonerów, choć przyznaje, że jeżeli sprzedaż nie odbywa się „kanałem oficjalnym” to często mamy do czynienia ze sprzedażą dzieł poniżej pewnego poziomu cenowego – mówi doradca gospodarczy.

Specjalistka  nie chce komentować konkretnej decyzji mBanku, który zdecydował się na wystawienie na aukcji dzieł, które przez lata znajdowały się w depozycie Muzeum Narodowego w Szczecinie. Sytuacja jednak może budzić pewne zaniepokojenie: – Ta decyzja jest zaskakująca i wiele środowisk kultury jest nastawiona do sytuacji bardzo sceptycznie. Klienci domu aukcyjnego są jednak na pewno zadowoleni – mówi Katarzyna Michalska. – W czasie ostatnich kilku tygodni trafiło do nas czterech różnych klientów, którzy oferują swoją kolekcje albo dzieła sztuki z pytaniem czy jest szansa na ich sprzedaż – dodaje.