Wymóg przekazywania klientom danych na trwałym nośniku komplikuje bankom pracę. Kilka z nich wybrało już rozwiązanie technologiczne

0

Banki czekają na opinię UOKiK dotyczącą rozwiązania sektorowego, które miałoby rozwiązać problem tzw. trwałego nośnika. To zagadnienie już od kilku miesięcy spędza sen z powiek bankowcom, którym grożą wielomilionowe kary. W międzyczasie kilka największych banków w Polsce zdecydowało się na wdrożenie rozwiązania trwałego nośnika opartego o macierz WORM, na podstawie koncepcji przedstawionej w UOKIK i opracowanej przez koncern technologiczny Hitachi. Oprócz wymogów trwałego nośnika macierz WORM pomoże się też bankom dostosować do wymogów innych regulacji, jak MIFID2RODO.

Zgodnie z unijną definicją trwały nośnik musi umożliwić konsumentowi lub przedsiębiorcy przechowywanie kierowanych do niego informacji w sposób, który umożliwi do nich dostęp w przyszłości i wykluczy ingerencję w ich treść przez usługodawcę (będą one przechowywane w niezmienionej postaci). Za trwały nośnik można uznać np. papier czy płytę CD/DVD.

Informacje, które banki przekazują konsumentom i przedsiębiorcom na trwałym nośniku, to m.in. formularze informacyjne dotyczące kredytów czy umowy zawieranych drogą elektroniczną, informacje o zmianach w regulaminie albo tabeli opłat i prowizji.

 Dotyczy to setek milionów umów zawieranych przez sektor bankowy. Przeniesienie i utrwalenie tego wszystkiego w czasach, kiedy dawno przeszliśmy już od gospodarki papierowej do elektronicznej, jest wielkim przedsięwzięciem. Chodzi o możliwość archiwizowania tych dokumentów tak, aby klienci i regulatorzy mieli pewność, że te dokumenty w postaci elektronicznej nie będą podlegały żadnej zmianie i będzie można do nich wrócić po wielu latach, bo niektóre umowy łączące klientów i banki to umowy wieloletnie – mówi agencji Newseria Biznes Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

W styczniu ubiegłego roku Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie autriackiego banku BAWAG, który miał znaczący wpływ na postrzegania problemu trwałego nośnika. Trybunał przyznał bowiem rację klientom austriackiego banku, którzy uznali, że wiadomości przekazywane im za pośrednictwem bankowości elektronicznej (a dokładniej skrzynki mailowej przypisanej do rachunku internetowego) nie spełniają wymogów trwałego nośnika – tym samym nie zostały skutecznie dostarczone. Trybunał wskazał, jakie wymagania muszą zostać spełnione, aby bankowość elektroniczna mogła być uznana jako trwały nośnik – niezmienność informacji i aktywne informowanie klientów.

Czytaj również:  Dolar nieco osłabł po złagodzeniu napięć w handlu

W Polsce dotychczasowa komunikacja elektroniczna pomiędzy bankami a klientami odbywała się za pomocą skrzynki mailowej na platformie internetowej banku. UOKiK zakwestionował ten sposób komunikacji, podkreślając, że nie spełnia to definicji trwałego nośnika, ponieważ system znajduje się pod wyłączną kontrolą banku i klienci nie mają gwarancji, że treść nie zostanie jednostronnie zmieniona przez bank.