Wypalenie zawodowe może czaić się tuż za rogiem

0

Raporty na temat rynku pracy w Polsce od dłuższego już czasu ukazują pewną prawidłowość: pracujemy zdecydowanie za dużo, wyprzedzając pod tym względem wiele innych nacji europejskich. Z tego powodu cierpi nie tylko nasze życie rodzinne, ale i zdrowie, a trwanie w takiej sytuacji prędzej czy później doprowadzić nas może do wypalenia zawodowego. Co zatem zrobić, by uniknąć aż tak czarnego scenariusza?

Niezwykle rzadko się zdarza, że nasza praca nagle i nieoczekiwanie przestaje sprawiać nam jakąkolwiek satysfakcję. Najczęściej mamy tu do czynienia ze złożonym i długotrwałym procesem, podczas którego nakłada się na siebie wiele różnych czynników. Początki wypalenia zawodowego nigdy jednak nie wyglądają groźnie:

– Przeważnie zaczyna się dość prozaicznie. Najpierw spędzamy w biurze nieco więcej czasu, wyrabiając tzw. nadgodziny. Później dochodzi do tego praca w weekendy czy też w święta. Następnie zaś coraz częściej zabieramy obowiązki do domu, minimalizując przy tym ilość czasu przeznaczanego na sen – opisuje Grzegorz Frątczak, specjalista zarządzania czasem.

Przyjmowanie na siebie zbyt dużej liczby zajęć to jednak nie wszystko. Do tego dodać należy zarówno stale rosnącą presję otoczenia na osiąganie coraz lepszych wyników, jak i stawianie sobie zbyt wysokich wymagań, przy jednoczesnym niedostosowaniu czasu i środków niezbędnych do ich realizacji.

A jeśli dodatkowo dotknie nas rutyna w pracy wynikająca np. z braku możliwości kreacji czy wykazania się ze względu na obowiązujące w firmie procedury, możemy być niemal pewni, że połączenie to prędzej czy później skutkować będzie właśnie wypaleniem zawodowym.

Uwaga na pierwsze symptomy

Jak wspomnieliśmy, syndrom ten nie pojawia się jednak nagle. Warto zatem poznać pierwsze symptomy, które mogą sugerować nam rychłe pojawienie się większego problemu.

Osoby dotknięte omawianą przypadłością często w pierwszej kolejności zmagają się z problemami z koncentracją. Później zaczynają obwiniać się za zbyt długie przebywanie w pracy, co skutkuje wyczerpaniem zarówno psychicznym, jak i fizycznym.

– Wypalenie nierzadko powoduje też huśtawki nastrojów, cynizm w kontaktach z innymi lub izolowanie się od otoczenia, brak życia prywatnego, nadużywanie alkoholu, zwiększoną ilość dni spędzanych na zwolnieniu lekarskim, a także problemy ze snem – dodaje Frątczak.

Wypalenie pracownika słono kosztuje

W tym miejscu warto uświadomić sobie, że wypalenie zawodowe to niemały kłopot nie tylko samego pracownika, ale i dla jego pracodawcy. Koszty utrzymywania osoby dotkniętej omawianym syndromem nie przestają bowiem rosnąć do czasu znalezienia skutecznego rozwiązania problemu.

Początkowo zwykle mamy do czynienia ze znacznym spadkiem efektywności, co przekłada się na straty finansowe. Potem nie jest niestety wcale lepiej – częstsze nieobecności w pracy, brak realizacji obowiązków lub konieczność znalezienia zastępstwa.

– Jeśli w porę nie zareagujemy, kilka chwil później prawdopodobnie zmuszeni będziemy rozpocząć kosztowny przecież proces rekrutacji. Niezadowolony pracownik odejdzie bowiem sam, szukając dla siebie lepszego miejsca lub też konieczne stanie się zwolnienie go – opisuje właściciel CEO Solutions.

A o tym, jak ogromną stratą dla przedsiębiorstwa może być odejście wartościowego pracownika, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, warto zatem reagować już po pierwszych symptomach – tak będzie z całą pewnością taniej.

Zarządzanie czasem w firmie

Co zatem zrobić, by zminimalizować ryzyko pojawienia się wypalenia zawodowego? Z punktu widzenia pracownika, w pierwszej kolejności należy poprawić zarządzanie swoim czasem w firmie. Niezbędne przy tym jest ścisłe trzymanie się godzin pracy tak, by po niej znalazło się odpowiednio dużo czasu na regenerację.

– Wypoczęty pracownik to bez wątpienia efektywny pracownik, który wszystkie swoje obowiązki wykona w 6 czy 8 zamiast w 12 godzin. Jeśli widzimy więc, że zbyt często zdarza nam się zostawać „po godzinach”, przyczyn warto poszukać w tym, jak i ile odpoczywamy – mówi Frątczak.

Na obniżenie naszej produktywności ogromny wpływ ma także kiepska organizacja pracy.

Żonglowanie kilkoma wykonywanymi na raz zadaniami, częste przerywanie ich z powodu rozmów telefonicznych, brak umiejętności delegowania obowiązków – wszystko to sprawia, że nasza uwaga jest rozproszona, co znacznie wydłuża wykonywane przez nas czynności.

Minimalizujemy stres, zwalczamy wypalenie

Niekiedy poprzez brak umiejętności projektowania czasu swoich pracowników to pracodawcy wprowadzają niepotrzebne zamieszanie i przyczyniają się do podnoszenia poziomu stresu w miejscu pracy:

– Przyczyną takiego stanu rzeczy mogą być często występujące „pożary” – nagły wysyp zadań do zrobienia w jak najkrótszym czasie. I choć nie zawsze da się je całkowicie wyeliminować, to bez wątpienia jednoznaczne określenie celów, rozdzielenie obowiązków i wyznaczenie realnych terminów ich realizacji przyczyni się do zwiększenia wydajności całego zespołu – dodaje na koniec specjalista zarządzania czasem.

Kluczem do sukcesu będzie zatem odpowiednia współpraca pracodawcy i pracownika w zakresie racjonalnej organizacji czasu pracy. Wyłącznie wspólnymi siłami można bowiem przyczynić się do poprawy efektywności i pojawienia się satysfakcji z wykonywanych działań, co bezpośrednio przełoży się na zwalczenie wypalenia zawodowego już w zalążku.