Zmiany unijnych przepisów o delegowaniu ciosem dla polskiego eksportu w budownictwie

0

Polskie firmy budowlane i branż pokrewnych realizują szereg usług poza granicami kraju – od budowy mieszkań, dróg i obiektów hydrotechnicznych, przez montaż magazynów, fabryk i linii produkcyjnych, renowację zabytków i usługi instalacyjne aż po budowę statków i elektrowni atomowych. Już niedługo. Zmiany w unijnej dyrektywie o delegowaniu pracowników sprawią, że ich usługi staną się za granicą niekonkurencyjne.

Polskie usługi budowlane doceniane za granicą

Jak podaje Korporacja Przedsiębiorców Budowlanych UNI-BUD, nasze firmy od lat są cenionymi partnerami w krajach UE i EOG realizując prestiżowe projekty z zakresu budownictwa mieszkaniowego, użyteczności publicznej czy infrastrukturalnego.

– Dla ponad 90% firm zrzeszonych w UNI-BUD transgraniczne świadczenie usług to ważna część działalności – podkreśla Barbara Reduch-Widelska, Prezes Zarządu Korporacji Przedsiębiorców Budowlanych UNI-BUD, od ponad 25 lat wspierającej polskie firmy, działające w szeroko rozumianej branży budowlanej.

Będąc generalnymi wykonawcami lub podwykonawcami firm lokalnych, rodzime przedsiębiorstwa budują domy, biurowce, hotele, stadiony, magazyny, drogi, mosty, tunele, obiekty hydrotechniczne, energetyczne i wiele innych. Świadczą również usługi specjalistyczne jak prace elektryczne, instalacyjne, stoczniowe, izolacyjne, konserwacja zabytków, prace remontowe, usługi sprzętowe, montażowe, relokacja linii produkcyjnych z jednego kraju do innego, usługi dla przemysłu stoczniowego czy specjalistyczne prace wysokościowe.

Polskie firmy w znacznej mierze realizują zaawansowane usługi, wymagające doświadczenia, dyspozycyjności oraz wysokich kwalifikacji pracowników. Przykładem takich robót może być budowa i renowacja farm wiatrowych czy elektrowni. Bardzo często na lokalnych rynkach europejskich zainteresowanie ofertą polskich firm jest duże z uwagi na deficyt specjalistów o wymaganych kwalifikacjach.

Śmiertelne zagrożenie ze strony unijnych przepisów

Komisja Europejska i Parlament Europejski pracują obecnie nad nowelizacją dyrektywy o delegowaniu. Według jej założeń wszystkie przedsiębiorstwa, które będą wysyłać swoich pracowników za granicę będą musiały naliczać ich wynagrodzenia według wszystkich zasad prawa państwa, na terenie którego wykonywana jest praca.

Czytaj również:  Rynek Pracy Specjalistów w II kw. 2017 roku

– Nie chodzi o to, że polscy pracodawcy nie chcą lepiej płacić swoim pracownikom – tłumaczy Stefan Schwarz, prezes Inicjatywy Mobilności Pracy, największego w Europie think-tanku zajmującego się mobilnością i delegowaniem pracowników – tym bardziej że po uchwaleniu dyrektywy w większości przypadków wynagrodzenia wcale nie zwiększą się. Chodzi o to, że jego prawidłowe naliczanie stanie się ogromnie skomplikowane, co podwyższy ryzyko i koszty związane z delegowaniem pracowników. A te, według najnowszych badań już obecnie są bardzo wysokie. Niestety duża ich część nie trafia do rąk pracowników, ale przeznaczana jest na pokrycie kosztów związanych z biurokracją i wymogami administracyjnymi wprowadzanymi przez państwa przyjmujące. Za niedostosowanie się do nich  grożą kary sięgające nawet 500 tys. Euro.