O 7% rdr. spadła liczba osób zadłużonych w KRD na koniec I kwartału br. W tym samym czasie kwota ich całkowitego zadłużenia zmniejszyła się o niespełna 9%. Do tego z danych wynika, że ostatnio rekordzista miał do uregulowania blisko 76 mln zł. Natomiast średnie zadłużenie w ww. okresie wyniosło nieco ponad 21 tysięcy złotych, tj. o ponad 400 zł mniej niż 12 miesięcy wcześniej. Z kolei statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą prawie 3 lata.
Na koniec I kw. 2026 roku w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było 1,898 mln zadłużonych osób. To o 7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy zanotowano 2,041 mln. – Ten spadek rdr. należy ocenić jako wyraźnie pozytywną zmianę i nie można go uznać za przypadkowe wahanie statystyczne. W mojej opinii, na poprawę mogło wpłynąć kilka czynników. Przede wszystkim w ostatnich kwartałach obserwowaliśmy stabilizację na rynku pracy. Bezrobocie pozostało relatywnie niskie, a wynagrodzenia nominalnie rosły szybciej niż inflacja, co poprawiło możliwości regulowania bieżących zobowiązań przez gospodarstwa domowe – mówi Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.
Po danych KRD widać też, że na koniec pierwszego kwartału br. całkowite zadłużenie ww. osób wyniosło 40,408 mld zł. To o 8,7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy kwota ta była na poziomie 44,264 mld zł. – Tempo spadku kwoty zadłużenia jest wyższe niż tempo spadku liczby dłużników. To sugeruje, że część osób nie tylko opuściła rejestr, ale również spłaciła relatywnie większe zobowiązania. Możliwe są też inne przyczyny. W ostatnich latach wzrosła popularność ugód z wierzycielami, restrukturyzacji zobowiązań i postępowań upadłościowych konsumentów. Coraz więcej osób świadomie podejmuje działania mające na celu uporządkowanie swojej sytuacji finansowej zamiast biernego narastania zadłużenia – analizuje Adrian Parol.
Patrząc na sytuację w całym kraju, łączna kwota zadłużenia ww. osób w KRD zmalała rdr. W poszczególnych województwach również odnotowano spadki rdr. Wzrost jest widoczny jedynie wśród dłużników bez adresu. Na koniec I kwartału br. mieli do uregulowania 878,134 mln zł, natomiast rok wcześniej – 783,485 mln zł.
– Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem interesującym z punktu widzenia zarządzania wierzytelnościami. Przede wszystkim nie należy automatycznie zakładać, że brak adresu oznacza celowe ukrywanie się przed wierzycielami. To może wynikać z wielu przyczyn administracyjnych i formalnych, ale nie tylko. Brak aktualnych danych adresowych stanowi dla wierzycieli dodatkowe utrudnienie w procesie odzyskiwania należności. Ogranicza możliwości kontaktu, wydłuża procedury windykacyjne oraz podnosi koszty dochodzenia roszczeń – stwierdza radca prawny Adrian Parol.
Według stanu na 31 marca br. maksymalne zadłużenie ww. osoby w tym rejestrze wyniosło 75,670 mln zł (dłużnik z woj. pomorskiego). Natomiast rok wcześniej było to aż 264,267 mln zł (dłużnik z woj. podkarpackiego).
– Zadłużenie przekraczające 75 mln zł, a tym bardziej ponad 260 mln zł, nie jest typowe dla przeciętnego konsumenta, czyli tzw. osoby fizycznej. Najczęściej mamy do czynienia z osobami, które prowadziły działalność gospodarczą, odpowiadają za zobowiązania związane z biznesem, były poręczycielami kredytów lub uczestniczyły w bardzo skomplikowanych procesach gospodarczych zakończonych niepowodzeniem. W praktyce spłata zobowiązania rzędu kilkudziesięciu czy nawet kilkuset milionów złotych przez osobę fizyczną jest bardzo mało prawdopodobna bez sprzedaży majątku, restrukturyzacji lub porozumienia z wierzycielami – podkreśla Adrian Parol.
Na koniec I kw. 2026 r. średnie zadłużenie ww. osoby w KRD wyniosło 21 286 zł. To o 1,8% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy mowa była o 21 687 zł. Jak zaznacza Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii prawa gospodarczego GKPG, spadek rdr. jest dość niewielki, ale wpisuje się w pozytywny trend widoczny również w innych wskaźnikach. Wpływ na ten wynik mogły mieć takie czynniki, jak poprawa sytuacji dochodowej części gospodarstw domowych, wzrost wynagrodzeń oraz większa ostrożność konsumentów w zaciąganiu nowych zobowiązań.
– W okresie wysokiej inflacji wiele rodzin ograniczało wydatki i bardziej świadomie zarządzało domowym budżetem. Jednocześnie kwota przekraczająca 21 tys. zł nadal stanowi znaczące obciążenie dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Dla osoby osiągającej średnie wynagrodzenie netto oznacza to równowartość kilku miesięcznych pensji – dodaje ekspert z kancelarii GKPG.
Na koniec I kw. br. statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą zobowiązań 1051 dni. Rok wcześniej było to 1312 dni. Zdaniem Łukasza Goszczyńskiego, spadek rdr. o ponad 260 dni należy uznać za jedną z najbardziej pozytywnych zmian w całym zestawieniu. W efekcie przeciętne zaległości stają się młodsze, a część bardzo starych zobowiązań prawdopodobnie została uregulowana, zamknięta lub usunięta z rejestru. Jak przekonuje ekspert, nie oznacza to jednak rozwiązania problemu. Nadal mówimy o średnim okresie wynoszącym prawie 3 lata. To bardzo długo z punktu widzenia zarówno wierzycieli, jak i samych dłużników.





