Do końca 2013 roku liczba użytkowanych smartfonów zbliży się do 2 miliardów

0
Czy polskie smartfony podbiją świat?

W tym roku globalna sprzedaż smartfonów sięgnie miliarda, a to oznacza, że pod koniec 2013 r. w użytku będzie ich na całym świecie blisko 2 mld. Pomimo zaawansowania technologicznego nowych telefonów aż 20 proc. właścicieli używa ich jedynie do podstawowych funkcji, np. połączeń telefonicznych czy wysyłania wiadomości tekstowych. W Polsce wskaźnik ten sięga nawet 30 proc. Rok 2013 zapowiada się też jako okres dalszego rozwoju telewizji hybrydowej i OTT oraz stopniowego wprowadzania bardziej skomplikowanych zabezpieczeń naszych kont na różnych portalach, które będą skuteczniej chronić nas przed atakami hakerów. Na te właśnie trendy kształtujące rynek nowoczesnych technologii, mediów i telekomunikacji wskazuje firma doradcza Deloitte w tegorocznej, 12. edycji raportu „TMT Predictions 2013”. Sprawdzalność ubiegłorocznych prognoz Deloitte wyniosła aż 82 proc.

W 2013 r. jeden na pięciu właścicieli smartfona na świecie nie połączy się z Internetem za pośrednictwem sieci komórkowej lub Wi-Fi. Oznacza to, że 400 mln smartfonów będzie wykorzystywane jedynie do podstawowych funkcji komunikacyjnych. Użytkownicy, którzy nie umieją lub nie chcą korzystać z pełnej gamy funkcjonalności smarfonów najczęściej obawiają się związanych z tym kosztów. Jak wynika z badania Deloitte przeprowadzonego w 15 krajach na świecie, od 26 do 60 procent użytkowników telefonów komórkowych dostało w ciągu ostatniego roku rachunek wyższy niż oczekiwali. W Polsce odsetek użytkowników wykorzystujących potencjał smartfonów w bardzo ograniczonym zakresie sięga nawet 30 proc. „Wśród użytkowników smartfonów trzeba cały czas kreować popyt na usługi transmisji danych, budować świadomość możliwości tych urządzeń. Można to osiągnąć na przykład przez wspieranie rozwoju aplikacji mobilnych, odpowiednie konstruowanie planów taryfowych czy też rozbudowywanie sieci. Są w Polsce smartfony poza zasięgiem sieci 3G, które tylko czekają na sygnał i… ciekawą taryfę” – tłumaczy Grzegorz Sencio, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Zdaniem ekspertów Deloitte w tym roku już nawet 100 operatorów komórkowych na świecie będzie oferować nielimitowany dostęp do określonych aplikacji w ramach stałych miesięcznych abonamentów. Oferta typu AYCA („all-you-can-app”, korzystanie z aplikacji bez ograniczeń) oznacza, że użytkownik w zamian za stałą, miesięczną opłatę, ma do niej nieograniczony dostęp. W ocenie Deloitte ceny usług typu AYCA będą się kształtować od zera do kilkudziesięciu dolarów miesięcznie. Wśród najpopularniejszych aplikacji, które są wskazywane przez użytkowników smartfonów jako te, do których chcieliby mieć nieograniczony dostęp przeważają media społecznościowe, usługi e-mail oraz wideo. Facebook był najbardziej pożądanym serwisem w ubiegłym roku w 12 z 14 przebadanych krajów (oprócz Rosji i Japonii), na drugim miejscu znalazł się YouTube (badanie Deloitte, grudzień 2012 r.).

Smartfony i tablety zrewolucjonizowały nie tylko rynek telekomunikacyjny, ale także medialny i technologiczny. Coraz większa ich popularność mogła stwarzać wrażenie, że niebawem zastąpią one komputery osobiste. Według ekspertów Deloitte nie ma takiego zagrożenia, a PC ciągle trzymają się mocno. W tym roku będą generować ponad 80 proc. ruchu w Internecie mierzonego w bitach. Co więcej, w dalszym ciągu ponad 70 proc. godzin spędzanych przy różnego rodzaju urządzeniach przetwarzających dane (PC, smartfonach, tabletach) przypadać będzie na komputery osobiste. Dużą część tego czasu spędzamy przed komputerem w godzinach pracy, ale również prywatnie prawdopodobnie przez więcej niż połowę czasu ciągle będziemy używać pecetów. Zdaniem Deloitte nie ma zatem mowy o „erze postpecetowej”, nadeszła wręcz era „peceta plus”. „Użytkownicy komputerów są nie tylko biernymi odbiorcami treści, ale są też jej twórcami. Łatwiej jest pracować na PC niż na tabletach czy smartfonach. Dlatego w 2013 r. na świecie nadal w użytku będzie aż 1,6 mld komputerów osobistych” – wyjaśnia Jakub Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Coraz częstsza obecność w Internecie powoduje, że więcej spraw, w tym dotyczących naszych finansów, załatwiamy za jego pośrednictwem. Jak zwraca uwagę Deloitte, powinno to zwiększać naszą wrażliwość na kwestie bezpieczeństwa. Zabezpieczenia dotychczas uważane za wystarczające mogą się okazać coraz mnie skuteczne w obliczu ataków hakerów. W tym roku aż 90 proc. haseł generowanych przez użytkowników będzie w ocenie Deloitte podatnych na ataki hakerów. Niewystarczające zabezpieczenie haseł może spowodować straty liczone w miliardach dolarów, spadek zaufania do transakcji internetowych i znaczące naruszenie reputacji spółek, którym nie udało się powstrzymać ataków.

Czytaj również:  Reforma edukacji jest konieczna dla długoterminowego wzrostu gospodarczego Polski

Przez lata, często stosowane ośmioznakowe hasła, wykorzystujące małe i wielkie litery oraz cyfry i znaki specjalne uznawane były za bezpieczne. Niestety internauci powszechnie ułatwiają sobie życie, a przy okazji niestety również hakerom, poprzez stosowanie zbyt oczywistych kombinacji. Często popełniają też kardynalny błąd, używając wielokrotnie tego samego hasła w różnych serwisach, w tym jednocześnie, np. do transakcji bankowych i na serwisach społecznościowych. Jeszcze gorzej jest w przypadku transakcji wykonywanych za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Ich użytkownicy nie chcą tracić czasu na wpisywanie hasła, więc je zbytnio upraszczają. Zdaniem ekspertów Deloitte rozwiązaniem, które znajdzie szersze zastosowanie już w tym roku będzie uwierzytelnianie wielopoziomowe. „Polega ono na tym, że oprócz loginu i hasła, wpisujemy także np. hasło otrzymane na telefon komórkowy lub autoryzujemy operację odciskiem palca. Zabezpieczenia tego typu są zdecydowanie bardziej skuteczne, ponieważ prawdopodobieństwo, że hakerzy mają, np. jednocześnie dostęp do naszego komputera i telefonu komórkowego jest małe” – wyjaśnia Jakub Wróbel.

W mediach rok 2013 będzie przede wszystkim okresem rozwoju telewizji hybrydowej, ale też zmiany sposobu spędzania czasu przed telewizorem. Jak zauważają eksperci Deloitte, telewizja hybrydowa, polegająca na połączeniu telewizji cyfrowej z usługami interaktywnymi, rozwija się dziś niejako „przy okazji” postępującej ewolucji odbiorników TV. Okazuje się bowiem, że konsumenci decydujący się na zakup telewizora umożliwiającego dwukierunkową łączność z Internetem rzadko korzystają z tej funkcjonalności. W większości przypadków o zakupie decydują bowiem takie czynniki jak: cena, wielkość ekranu, grubość telewizora czy wręcz szerokość jego ramy. W 2013 r. liczba odbiorników umożliwiających korzystanie z telewizji hybrydowej przekroczy 100 milionów. Do końca dekady natomiast zdecydowana większość nowych telewizorów sprzedawanych w krajach rozwiniętych będzie miała taką możliwość.

Mimo przewidywanego wzrostu sprzedaży, zaledwie niewielka część – bo co najwyżej 15 procent odbiorników telewizji hybrydowej, które zostaną kupione w tym roku, będzie trafi do użytkowników głównie z powodu tej właśnie funkcjonalności. Co więcej, jak zauważają eksperci Deloitte, wiele gospodarstw domowych ma już telewizory hybrydowe, czasami nawet o tym nie wiedząc. „Odbiornik może być podłączony do Internetu nie tylko bezpośrednio, ale również za pomocą wielu urządzeń peryferyjnych, m.in. dekoderów cyfrowych czy nowoczesnych konsoli do gier, które często mają dwukierunkową łączność z siecią” – wyjaśnia Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. „W co najmniej dziesięciu krajach badanych przez Deloitte, telewizory hybrydowe znajdują się już w ponad 30 proc. domów, a na kilku rynkach o dużej penetracji szerokopasmowego Internetu może to być nawet 60 proc.”- dodaje. W Polsce na razie telewizja hybrydowa jest w początkowej fazie rozwoju. Jak dotąd jedynie TVP i Eska TV udostępniła widzom możliwość korzystania z takiej usługi.

Jak wynika z prognoz Deloitte rok 2013 będzie też końcem ery domowej walki o pilota. Około dziesięciu procent rodzin w krajach rozwiniętych i około trzech procent w krajach rozwijających się będzie oglądało telewizję jednocześnie na kilku ekranach. Innymi słowy, w domach pojawią się dwa lub więcej odbiorniki, najprawdopodobniej różnych rozmiarów, na których będzie można oglądać jednocześnie różne programy telewizyjne w tym samym pomieszczeniu. „Dwa ekrany w jednym salonie” nie oznaczają jednak, że koniecznie muszą to być dwa telewizory. Tym drugim odbiornikiem najczęściej jest i będzie laptop lub tablet.