Dzień spekulanta

0

Czwartkowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego z pewnością nie należy do przełomowych. Ostatnie przecieki prezentowane przez agencję Reutera dawały cień szansy na usunięcie tzw. „easing bias”, aczkolwiek w opublikowanym komunikacie pozostawiono wzmiankę o możliwości dostosowania parametrów luzowania w zależności od perspektyw gospodarczych. Solidną dawkę zaskoczenia zapewniły słowa prezesa ECB Mario Draghiego, które były zdecydowanie mniej gołębie niż można było tego oczekiwać. Seria dość wymijających odpowiedzi na temat zagrożeń wynikających z sytuacji na rynku walutowym została potraktowana jako zachęta do kupna, co przez moment pozwoliło na uplasowanie EUR/USD nad kolejnym z kamieni milowych.

Pierwsze godziny amerykańskich notowań poskutkowały częściowym umocnieniem dolara, aczkolwiek w dalszej mierze uznaje on wyższość wszystkich walut państw G10 oraz Emerging Markets. Obecnie euro (0,6 proc.) stara się ustabilizować notowania EUR/USD w okolicach poziomu 1,2485, tj. dokładnie figurę niżej względem obliczonego przez nas długookresowego „fair value”, gdzie wykorzystaliśmy elastyczne podejście do nieubezpieczonego parytetu stóp procentowych, odchylenia indeksów cen oraz różnicę w wycenie klas poszczególnych aktywów.

Wśród głównych walut prym wiedzie szwajcarski frank (1,0 proc.), który spycha kurs EUR/CHF dokładnie 20 pipsów poniżej solidnie testowanego punktu zwrotnego przy 1,1700. Podobną skalę umocnienia notuje norweska korona (1,0 proc.) znajdująca się na fali za sprawą nie tylko sprzyjających przetasowań na rynku ropy, ale również dzięki podtrzymaniu stosunkowo jastrzębiego stanowiska przez władze Norges Banku. Przy poziomach nienotowanych od połowy września znajduje się japoński jen (0,5 proc.), który obecnie próbuje zepchnąć kurs USD/JPY pod wsparcie przy 108,60. Lekki cios w wycenę dolara kanadyjskiego (0,2 proc.) zdecydował się wymierzyć Stephen Poloz, gubernator BOC, informujący o ponadprzeciętnej wrażliwości gospodarki na coraz wyższe stopy procentowe. Wpływ jego wypowiedzi zniwelowała zaskakująco dobra sprzedaż detaliczna, która w ujęciu bazowym odnotowała miesięczny skok rzędu 1,6 proc. (konsensus: 0,9 proc.). Na samym dnie zestawienia znajduje się funt szterling (0,1 proc.) – obecnie kurs GBP/USD oczekuje przy 1,4260 na pojawienie się sygnału warunkującego sentyment.

Najsilniejszą walutą regionu okazał się być polski złoty (1,0 proc.), który okrył cieniem dzisiejszą zwyżkę w wykonaniu rosyjskiego rubla (0,7 proc.) oraz czeskiej korony (0,7 proc.). Skali zanotowanego umocnienia nie przeszkodziło dość gołębie wystąpienie Adama Glapińskiego, prezesa NBP, informującego w Davos o zamiarach utrzymania stóp procentowych na niezmienionych poziomach przez cały 2018 rok. Jego zdaniem kluczowe jest utrzymywanie stabilnych parametrów prowadzonej polityki, które w dalszej mierze nie powinny być postrzegane jako niskie. Glapiński nie wycofuje się z forward-guidance – informuje on, że planowana podwyżka stóp procentowych zostanie ogłoszona ze stosownym wyprzedzeniem. Glapiński nie jest pewny utrzymania stopy referencyjnej na poziomie 1,5 proc. w 2019 roku, co utożsamia z efektem transmisji czynników inflacyjnych z państw trzecich. Obecnie EUR/PLN schodzi pod 4,1400, USD/PLN stabilizuje się przy 3,3100, CHF/PLN wraca do 3,5450, a GBP/PLN czeka przy 4,7240.

Czytaj również:  Napływają kolejne mieszane dane z globalnej gospodarki

Beneficjentami niezbyt gołębiego podejścia okazali się być inwestorzy w Madrycie oraz Mediolanie, gdzie pokaźne wzrosty spółek z sektora bankowego wypchnęły indeksy IBEX 35 oraz FTSE MIB odpowiednio 0,3 proc. oraz 0,4 proc. nad poziomy z wczorajszych zamknięć. W wyraźnym odwrocie znalazł się frankfurcki DAX (-0,9 proc.). Na jego dnie znalazły się takie walory jak Deutsche Post (-2,9 proc.), Henkel (-1,8 proc.) oraz Lufthansa (-1,7 proc.). Skalę odnotowanej zniżki usilnie próbowały ograniczyć Commerzbank (1,4 proc.) oraz Linde (2,8 proc.), które oczekuje na finał fuzji z Praxair.

Jedną z najsilniej tracących spółek w Londynie okazał się być Rolls-Royce (-2,0 proc) będący pod presją decyzji Emirates w sprawie wyboru dostawcy silników do zamówionych modeli A380. Nieco bardziej pokaźną zniżkę odnotowało British American Tobacco (-2,1 proc.) za sprawą doniesień związanych z rozpoczęciem śledztwa przez francuskie organy. W naruszenie zasad konkurencji dodatkowo są zamieszane Japan Tobacco International oraz Imperial Tobacco (-1,9 proc.). Na dnie indeksu FTSE 100 (-0,4 proc.) znalazły się walory Sage (-2,3 proc.), którego władze poinformowały o planowanym zwiększeniu przychodu organicznego na poziomie 10 proc. w horyzoncie najbliższych trzech lat. Na szczycie indeksu znalazły się spółki ze świeżo zmienionymi rekomendacjami. Najsilniej rosnącą z nich okazał się być Smith and Nephew (4,2 proc.), który według analityków JPMorgan zasłużył na „przeważaj”.

Zdecydowanie silniejszy rajd w stronę niższych poziomów ma za sobą WIG 20 (-1,2 proc.), który przełamał okrągły poziom 2 600 pkt. Na samym dnie indeksu znalazł się Orlen (-5,3 proc.) za sprawą wysoce rozczarowujących wyników za miniony kwartał. Spółka poinformowała, że zysk netto za ostatnie trzy miesiące 2017 roku uplasował się na poziomie 1,59 mld PLN (konsensus: 1,66 mld PLN). Dodatkowy cios wymierzył spadek marży rafineryjnej (3,20 USD za baryłkę), który zgodnie z oczekiwaniami władz będzie kontynuowany w nadchodzących miesiącach. Za niezbyt pozytywne nastroje przy Książęcej odpowiedzialne były również spółki z sektora bankowego. Do dodatkowej przeceny przyczyniły się słowa Adama Glapińskiego, który nie przewiduje konieczności zaangażowania dodatkowego kapitału w rodzime instytucje finansowe. Na szczycie indeksu znalazło się PZU z 1,1 proc. zwyżką. Obojętnie wobec niezbyt przychylnej noty Raiffeisenu Centrobanku przeszło PGNiG (0,6 proc.), które na koniec sesji znalazło się przy 6,83 PLN za walor (cena docelowa: 6,90 PLN).

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers