Bio Planet z 14% wzrostem sprzedaży w kwietniu 2025

Kwiecień okazał się dla Bio Planet kolejnym dobrym miesiącem pod względem sprzedaży. Spółka odnotowała sprzedaż na poziomie 25,1 mln złotych, co oznacza wzrost o 14% w stosunku do wyników z kwietnia 2024 roku, które plasowały się na poziomie 22 mln złotych. Bio Planet sukcesywnie poprawia wyniki sprzedaży i umacnia swoją rynkową pozycję, jednocześnie nie spoczywa na laurach chce rozwijać kolejne obszary.

„Kwiecień po raz kolejny przyniósł nam bardzo dobre wyniki sprzedaży, w stosunku do kwietnia 2024 roku osiągnęliśmy sprzedaż wyższą o 14%. Dobra passa, którą kontynuujemy od wielu miesięcy potwierdza, że konsolidacja rynku i inne kroki, które podjęliśmy jakiś czas temu były dobrym kierunkiem. Na najbliższe miesiące mamy bardzo sprecyzowane plany, jeśli chodzi o dalsze umacnianie naszej pozycji. Chcemy jeszcze mocniej wkroczyć na rynek międzynarodowy skupiając się na nawiązaniu kontaktów biznesowych z krajami Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Z naszych obserwacji wynika, że są to rynki o bardzo dużym potencjale, gdzie rynek żywności ekologicznej rozwija się bardzo dynamicznie. Równolegle chcemy poszerzyć możliwości naszej platformy dropshippingowej, która pozwala nowym partnerom podjąć współpracę z naszą firmą. Ostatnim i największym wyzwaniem jest wznowienie budowy zakładu konfekcjonowania. Jest to projekt, do którego chcemy się solidnie przygotować, głównie od strony finansowej. Pełne uruchomienie nowoczesnych zakładów konfekcjonowania przyczyni się do zwiększania potencjału produkcyjnego Spółki, obniżenia jednostkowych kosztów paczkowania oraz zwiększy potencjał logistyczny Bio Planet. Przełoży się to na wprowadzenie Spółki w kolejny etap rozwoju i zwiększenie skali działalności. Zakładamy, że wznowienie budowy będzie możliwe we wrześniu 2026 roku, a uruchomienie nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w III kwartale 2027 roku” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż narastająco po 4 miesiącach 2025 roku osiągnęła 106,5 mln złotych i jest wyższa o 7% w stosunku do sprzedaży po 4 pierwszych miesiącach 2024 roku, która wyniosła 99,1 mln złotych.

Euro tanieje po słabszych danych z Francji, kurs dolara powoli odbija po okresie spadków

USD nie miał lekko od połowy maja, a uderzały w niego głównie czynniki lokalne, które mimo wszystko niosły ze sobą globalne konsekwencje. Bliżej końca miesiąca dolar stara się kontrować, ale wciąż jest zdecydowanie za wcześnie na jednoznaczne wnioski. O te może być łatwiej wtedy, kiedy rynek otrzyma kluczowe publikacje tego tygodnia.

Francja osłabia euro

Dolarowi dodatkowo pomogły (czy może bardziej zaszkodziły euro) dane z francuskiej gospodarki (czyli drugiej co do wielkości w UE). Zaczęło się już wczoraj, kiedy inflacja konsumencka w ujęciu rocznym spadła do jedynie 0,7%, zamiast wzrosnąć do 0,9%. Już sam ten odczyt analitycy podawali jako argument za jeszcze bardziej gołębim nastawieniem EBC. Kolejny nadszedł dziś wraz z korektą tempa PKB nad Sekwaną w pierwszym kwartale. Zamiast wstępnego +0,8% urząd statystyczny podał tylko +0,6% (w ujęciu kwartalnym zobaczyliśmy +0,1%). Łączny obraz to coraz głębsza dezinflacja połączona ze spowolnieniem gospodarczym. Krótkoterminowo dostajemy w takim razie receptę na dalsze obniżki stóp procentowych w strefie euro, a taki scenariusz musi wpływać negatywnie na wspólną walutę. Do czerwcowego cięcia rynek jest przekonany (stopa depozytowa ma wynieść 2%), ale część analityków poddaje w wątpliwość dalszą ścieżkę luzowania. Rozwiązanie, które wydaje się dobre na daną chwilę, niekoniecznie musi być najlepsze w dłuższym terminie, a właśnie na taki horyzont (6 do 8 kwartałów), przynajmniej w teorii, powinna patrzeć władza monetarna.

Kontratak USD

Dolar miał już wyraźnie dość swojego osłabienia. Jeszcze w poniedziałek kurs EUR/USD testował poziom 1,14 $, widziany ostatnio miesiąc wcześniej. Jednak już wtedy obserwatorzy zwracali uwagę, że bez świętujących tego dnia Amerykanów i Brytyjczyków rynek jest zbyt płytki, aby wyciągać z jego zachowania jakiekolwiek wnioski. Okazało się to wręcz proroczym podejściem, ponieważ w trakcie pisania tych słów (środa godz. 15) kurs eurodolara jest już cent niżej i podejmuje drugą próbę pokonania od góry 1,13 $. Mimo wszystko od tej okrągłej psychologicznej granicy za ważniejszy obszar można uznać rejon wokół 1,127, który już wielokrotnie odgrywał rolę wsparcia bądź oporu. Jego pokonanie może stanowić zagrożenie dla trendu wzrostowego głównej pary globu, który trwa już od trzech miesięcy. Można założyć, że rynek w pewnym stopniu przetrawił już przyjęcie przez Izbę Reprezentantów ustawy podatkowej, która zwiększa amerykański deficyt, ponieważ teraz zaczną się nad nią prace w Senacie. Tak samo inwestorzy za dobrą kartę biorą powrót do pewnej deeskalacji w wojnie handlowej. Jednak już dziś zacznie się pora kluczowych publikacji, które mogą przynieść na rynki nowe impulsy. Wieczorem otrzymamy zapiski z ostatniego posiedzenia amerykańskiej władzy monetarnej, a po zamknięciu sesji na Wall Street poznamy wyniki jednej z najważniejszych (równocześnie wrażliwych na konflikt celny z Chinami) aktualnie spółek, czyli Nvidii. Jutro napłyną też odczyty o amerykańskim PKB za pierwszy kwartał, a w piątek rozpocznie się cykl wstępnych odczytów inflacyjnych za maj. Koniec tygodnia i miesiąca ma sporo walorów do wykreowania podwyższonej zmienności na rynkach.

Polski złoty w dość mieszanym dla siebie otoczeniu (np. GPW rośnie w przeciwieństwie do rynków bazowych) radzi sobie całkiem nieźle. Rodzima waluta lekko słabnie w stosunku do dolara, co oznacza wzrost kursu USD/PLN powyżej 3,75 zł. Natomiast delikatnie wzmacnia się w relacji do euro, czyli kurs EUR/PLN zniżkuje w kierunku 4,24 zł. Wreszcie złoty zachowuje względną stabilność do franka, a kurs CHF/PLN jest blisko 4,53 zł.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

Mex Polska kontynuuje ekspansję i notuje wzrost przychodów w I kwartale

Notowana na GPW spółka gastronomiczna Mex Polska SA konsekwentnie realizuje strategię rozwoju na lata 2024–2028, koncentrującą się na intensywnej ekspansji lokali własnych w największych miastach Polski oraz utrzymaniu  efektywności operacyjnej. W I kwartale 2025 roku Grupa osiągnęła 25,9 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 15 proc. rok do roku. Utrzymująca się wysoka dynamika przychodów potwierdza skuteczność przyjętego kierunku rozwoju i rosnącą skalę działalności.

Dowodem efektywnej realizacji założonych celów jest fakt, że w pierwszej połowie bieżącego roku Mex Polska otworzy aż pięć nowych lokali, co jest celem strategii na lata 2024–2028, zakładającej sześć otwarć rocznie. W styczniu br. działalność rozpoczęły dwa nowe lokale: Chicas & Gorillas przy ul. Nowy Świat 19 w Warszawie oraz pizzeria PIZZANOVA w krakowskim Pasażu Bielaka. W najbliższych tygodniach planowane jest uruchomienie kolejnych trzech lokali, w tym nowego lokalu Prosty Temat w Krakowie oraz The Mexican we Wrocławiu.

Dynamiczna ekspansja wiąże się z zintensyfikowanymi nakładami inwestycyjnymi na rozbudowę sieci, a towarzyszące temu koszty organizacyjne i operacyjne wpłynęły na wynik netto w I kwartale 2025 roku. Grupa zakończyła ten okres stratą netto na poziomie 1,3 mln zł.

To naturalny etap na drodze do rentowności nowo otwieranych lokali oraz element wpisany w strukturę kosztową naszego budżetu.. Dla porównania, w całym 2023 roku otworzyliśmy jedynie trzy lokale własne, podczas gdy obecna dynamika, tj. otwarcie w 2024 roku aż siedmiu, a w pierwszym kwartale 2025 roku kolejnych dwóch lokali własnych  jasno pokazuje, jak intensywnie rozwijamy się w kluczowych miastach w kraju. Taki wzrost – w zależności od momentu – może tymczasowo wpływać na wynik netto, co jest przewidywanym i przejściowym efektem realizacji strategii inwestycyjnej. – komentuje Dariusz Kowalik, dyrektor finansowy i członek zarządu Mex Polska S.A.

Czynnikami charakterystycznymi dla fazy intensywnego wzrostu, wpływającymi na wynik netto, są m.in. skutki zastosowania standardu MSSF 16 oraz koszty zarządcze ponoszone przez kolejne  spółki celowe  wchodzące w skład Grupy.

Rozwój organiczny oraz systematyczne zwiększanie liczby lokali to długofalowy proces budowania wartości Grupy. Z doświadczenia wiem, że w sprzyjających warunkach rynkowych i przy korzystnej koniunkturze następuje wzrost marż oraz uruchomienie efektów skali, które zaczynają przynosić korzyści całej organizacji. Dlatego z optymizmem patrzymy na perspektywę poprawy wyników w kolejnych kwartałach i latach. – dodaje Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska S.A.

Zarząd Mex Polska w kwietniu br. zarekomendował przeznaczenie 0,84 mln zł z zysku netto za 2024 rok (wynoszącego 3,03 mln zł) na dywidendę, co oznacza wypłatę 0,11 zł na akcję. Spółka ustaliła dzień dywidendy na 27 maja br. Oznaczało to, że akcjonariusze, którzy posiadali akcje Mex Polska zarejestrowane w rejestrze akcjonariuszy w dn. 27 maja 2025 r., otrzymają dywidendę. Termin wypłaty dywidendy został ustalony na 3 czerwca 2025 roku.

Obecnie grupa kapitałowa Mex Polska SA zarządza 55 dochodowymi i popularnymi wśród konsumentów lokalami gastronomicznymi działającymi pod rozpoznawalnymi markami, takimi jak: The Mexican, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa, Chicas&Gorillas, Spoko Taco, Pankejk czy PIZZANOVA. Nadrzędnym celem Grupy pozostaje dalszy wzrost organiczny, zwiększanie skali działalności oraz nieustanna poprawa efektywności operacyjnej.

XTPL w I kwartale 2025 dostarcza pierwsze moduły UPD w ramach wdrożenia przemysłowego i kolejne urządzenia DPS

XTPL, wiodąca firma z polskiego sektora deep tech, wygenerowała w I kwartale 2025 roku 2,4 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. Główna kontrybucja do osiągniętego rezultatu wynika z dostarczenia 2 urządzeń Delta Printing System (DPS) oraz rozpoczęcia realizacji zamówienia na początkową ilość 6 szt. modułów Ultra-Precise Dispensing (UPD) w ramach pierwszego historycznie wdrożenia przemysłowego technologii XTPL, gdzie klientem końcowym jest jeden z największych producentów wyświetlaczy na świecie. Rozwiązanie Spółki przyczyni się do istotnego zmniejszenia odrzutów produkcyjnych w nowoczesnych wyświetlaczach FPD, co zminimalizuje straty materiałowe i zmaksymalizuje wydajność linii produkcyjnej klienta.

– Okres I kwartału 2025 roku okazał się jednym z najważniejszych w naszej historii. Przede wszystkim rozpoczęliśmy pierwsze historycznie wdrożenie przemysłowe technologii XTPL – to milowy krok w dążeniu naszej Spółki do stania się w przyszłości jednym z globalnych standardów w wytwarzaniu nowoczesnej elektroniki kolejnych generacji. Dostarczyliśmy już do partnera 2 nasze moduły UPD i przygotowujemy się do wysyłki kolejnych, a całość procesu przebiega zgodnie z harmonogramem – duże maszyny budowane przez partnera z naszymi głowicami drukującymi zaszytymi w środku, stają na przemysłowej linii jednego z największych producentów wyświetlaczy z Chin o rocznych przychodach przekraczających 20 mld USD. W dalszej części roku spodziewamy się kolejnych zamówień, ponieważ realizowany projekt ma w naszej opinii potencjał na dostarczenie ok. kilkudziesięciu szt. modułów UPD w horyzoncie najbliższych lat. Nie jest to również nasze ostatnie słowo w kontekście wdrożeń przemysłowych z udziałem XTPL i kontynuujemy pozostałe ewaluacje, które wierzę, że zakończą się dla nas pozytywnym rezultatem jeszcze w horyzoncie realizowanej Strategii – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Wymierne sukcesy osiągnęliśmy również w obszarze komercjalizacji linii biznesowej w postaci urządzeń Delta Printing System. Zamówienie złożone przez Wydział Inżynierii Uniwersytetu w Cambridge, czyli jedną z najwyżej plasujących się w rankingach uczelni na świecie, odzwierciedla naszą rosnącą rozpoznawalność i potencjał drzemiący w nieprzerwanie rozwijanej i ulepszanej przez nas technologii. W I kwartale 2025 roku została ona dostrzeżona również przez segment obronny w USA, gdzie otrzymaliśmy zamówienie od tzw. defence contractor. Identyfikujemy ten obszar jako kolejny segment o dużym potencjale dla technologii XTPL, zwłaszcza w obliczu bieżących wyzwań związanych z geopolityką i konfliktami w różnych częściach świata. Prowadzimy aktywny dialog z zamawiającym i badamy wzajemne możliwości oraz oczekiwania, a w naszym pipeline sprzedażowym pojawiają się kolejni tego rodzaju klienci – dodaje Filip Granek.

W I kwartale 2025 roku XTPL wygenerował 2,4 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w porównaniu do odpowiednio 2,9 mln zł i 2,7 mln zł w tym samym okresie ubiegłego roku. Pozostałą wartość stanowią dotacje. EBITDA w I kwartale 2025 roku wyniosła -5,1 mln zł i jest konsekwencją działań inwestycyjnych Spółki związanych z realizacją Strategii na lata 2023-2026 i wdrażanym planem nakierowanym na skalowanie biznesu XTPL. Poziom środków pieniężnych wyniósł na koniec 31.03.2025 roku 20,2 mln zł.

3 stycznia 2025 roku XTPL ogłosił pierwsze w historii wdrożenie przemysłowe autorskiej technologii UPD (Ultra-Precise Dispensing). Bezpośrednim partnerem, do którego dostarczona zostanie pierwsza partia modułów UPD Spółki w ilości 6 szt. (głowic drukujących), jest wiodący chiński producent maszyn do masowej produkcji nowoczesnych wyświetlaczy FPD. W kolejnym kroku partner zbuduje urządzenia przemysłowe z wykorzystaniem modułów XTPL, które trafią na linię produkcyjną jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin. Realizacja projektu może potrwać do kilku lat i obejmować łączny wolumen zamówień kilkudziesięciu modułów UPD Spółki, które zostaną wykorzystane do napraw defektów w wyświetlaczach FPD o ultrawysokiej rozdzielczości, istotnie zmniejszając liczbę odrzutów na linii produkcyjnej.

– Sytuacja na międzynarodowych rynkach, w tym duża niepewność wokół nakładanych ceł, nie sprzyja prowadzeniu globalnej sprzedaży urządzeń jaką realizujemy w XTPL i ma to swoje odzwierciedlenie w niższych niż zakładane przychodach. Jednocześnie nie utraciliśmy żadnej szansy sprzedażowej w naszym pipeline, a rynki stopniowo przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości, dlatego podtrzymujemy oczekiwania co do wzrostu sprzedaży urządzeń DPS w ujęciu rok do roku w perspektywie całego 2025 roku. Nasz aktualny poziom zapasów wynosi 4,9 mln zł i zabezpiecza kluczowe komponenty do budowy urządzeń, kreując potencjał wygenerowania ponad 10 mln zł w kolejnych okresach. To co widzimy w ostatnich latach naszej działalności to znacząco silniejsze pod kątem zamówień i dostaw drugie półrocze i oczekujemy, że w ten sposób rozłoży się nasza sprzedaż również w 2025 roku – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

– XTPL znajduje się w kluczowym momencie rozwoju – rozpoczęliśmy pierwsze wdrożenie przemysłowe. Wierzymy, że w horyzoncie przyjętej Strategii na lata 2023-2026, do łącznej liczby realizowanych wdrożeń przemysłowych dołączy jeszcze kilka kolejnych. Pracujemy nad tym intensywnie całym zespołem, a osiągnięcie tej aspiracji jest w naszej opinii wyłącznie kwestią czasu. Globalne trendy w postaci miniaturyzacji, zmian form i właściwości elektroniki użytkowej, rosnący rynek elektroniki drukowanej w tempie ponad 22% rocznie i opinie jakie otrzymujemy od istniejących oraz potencjalnych klientów, utrzymują nas w tym przekonaniu i napędzają do dalszych działań na rzecz globalnego sukcesu polskiej firmy wywodzącej się z Wrocławia – dodaje Jacek Olszański.

XTPL komercjalizuje obecnie trzy linie biznesowe: moduły UPD (głowice drukujące) do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS, demonstrator technologii) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze).

Spółka posiada aktualnie 9 projektów na co najmniej drugim etapie procesów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii (zakończony wstępny kontakt i identyfikacja potrzeb klienta, rozpoczęta ewaluacja technologii i prace rozwojowe po stronie XTPL), których łączny potencjał, przy pozytywnej walidacji i pełnym wdrożeniu, szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów w horyzoncie czasu ich realizacji. Najbardziej zaawansowane są 4 projekty (w tym realizowane wdrożenie dla klienta z Chin) obejmujące strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi lub partnerami są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent maszyn dla przemysłu nowoczesnych wyświetlaczy z Chin (obecnie realizowane wdrożenie przemysłowe), czołowy producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Nowe przepisy o zatrudnianiu cudzoziemców. Co się zmienia od 1 czerwca?

0

Legalne zatrudnianie cudzoziemców ma być prostsze, ale też obarczone dodatkowymi obostrzeniami. Nadchodzące zmiany w przepisach mają usprawnić procesy, ograniczyć nadużycia i uszczelnić system wizowy. Ekspert z agencji zatrudnienia Trenkwalder wyjaśnia, co to oznacza w praktyce dla firm i instytucji zatrudniających obcokrajowców.

W kwietniu oraz maju zostały podpisane istotne ustawy dotyczące zatrudniania obcokrajowców, które wchodzą w życie 1 czerwca br. Pierwsza ustawa, o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, upraszcza procedury związane z legalizacją pracy oraz ma ograniczyć nadużycia związane z zatrudnianiem obcokrajowców. Druga ustawa, o zmianie niektórych ustaw w celu wyeliminowania nieprawidłowości w systemie wizowym Rzeczypospolitej Polskiej, będzie rzutować m.in. na liczbę wydawanych cudzoziemcom zezwoleń na pobyt czasowy i pracę.

Najważniejsze zmiany, które zaczną obowiązywać od czerwca, to przede wszystkim większe obowiązki informacyjne po stronie pracodawcy oraz skrócenie terminów raportowania zmian w zatrudnieniu cudzoziemców. Wprowadzenie obowiązku przesyłania umów, nowe ograniczenia dotyczące zezwoleń oraz możliwość odmowy ich wydania w przypadku outsourcingu, znacząco zmieniają sposób organizacji pracy
z obcokrajowcami –
mówi Daniel Nowakowski z agencji zatrudnienia Trenkwalder Polska.Z jednej strony uproszczono procedury, jak zniesienie testu rynku pracy, z drugiej jednak zwiększono sankcje za nieprawidłowości. Pracodawcy muszą być bardziej czujni, bo każda pomyłka może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlatego warto planować działania legalizacyjne z wyprzedzeniem, a także korzystać z profesjonalnego wsparcia w zatrudnianiu cudzoziemców – dodaje Nowakowski.

12 NAJWAŻNIEJSZYCH ZMIAN, O KTÓRYCH NALEŻY WIEDZIEĆ:

  1. Wydłużenie terminu zgłoszenia niepodjęcia pracy przez cudzoziemca

Zgodnie z nowymi przepisami, pracodawca, który zatrudnia cudzoziemca na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy, ma 7 dni na poinformowanie urzędu pracy o podjęciu przez obcokrajowca pracy oraz 14 dni na poinformowanie o niepodjęciu przez niego pracy (wcześniej obowiązywał termin 7 dni). Wydłużenie terminu zgłoszenia niepodjęcia pracy do 14 dni to ułatwienie dla pracodawców – zwłaszcza gdy cudzoziemiec rozpoczyna pracę z opóźnieniem. Pozwala ono uniknąć konieczności składania dwóch oddzielnych zgłoszeń (najpierw o niepodjęciu pracy, a później o jej rozpoczęciu), ograniczając liczbę formalności.

  1. Obowiązek zgłoszenia wcześniejszego zakończenia / niepodjęcia pracy przed wskazanym terminem

Kolejna zmiana w oświadczeniach to obowiązek informowania urzędu pracy o tym, że obcokrajowiec nie podejmie pracy przed terminem, który został wskazany w danym dokumencie, a także konieczność informowania starosty o tym, że cudzoziemiec zakończył pracę przed terminem, jaki został wskazany w oświadczeniu. Jest to nowy obowiązek, który ma na celu wyeliminowanie przypadków, w których oświadczenia są wykorzystywane bez zamiaru faktycznego zatrudnienia cudzoziemca. Pracodawca powinien mieć na uwadze, że po zgłoszeniu definitywnego niepodjęcia lub wcześniejszego zakończenia pracy, dane oświadczenie zostaje usunięte z ewidencji, co oznacza, że obcokrajowiec nie może już na jego podstawie podjąć pracy ani uzyskać wizy w celu przyjazdu do Polski.

  1. Obowiązek dostarczenia do urzędu pracy umowy zawartej z cudzoziemcem

W momencie, kiedy oświadczenie będzie wpisane do ewidencji oświadczeń, pracodawca będzie zobowiązany do przekazania urzędowi pracy umowy, która będzie obowiązywała między nim a cudzoziemcem.

  1. Obowiązek zgłoszenia zakończenia pracy cudzoziemca do Urzędu Wojewódzkiego

Zgodnie z nowymi zasadami to pracodawca, a nie cudzoziemiec, jest zobowiązany do poinformowania Urzędu Wojewódzkiego o zakończeniu pracy przez osobę zatrudnioną na podstawie karty pobytu wydanej na jego firmę. Termin zgłoszenia pozostaje bez zmian i wynosi 15 dni od dnia zakończenia pracy. To kolejny nowy obowiązek dla pracodawcy – jego niedopełnienie może skutkować nałożeniem grzywny.

  1. Nowe ograniczenia dla cudzoziemców w uzyskaniu zezwoleń na pobyt i pracę

Nowelizacja ustawy wizowej wprowadza nowe przesłanki odmowy wszczęcia postępowania o jednolite zezwolenie na pobyt i pracę. Cudzoziemcy przebywający w Polsce na podstawie określonych rodzajów wiz – m.in. wiz turystycznych, studenckich, szkoleniowych, leczniczych czy wydanych przez inne państwa strefy Schengen – nie będą mogli uzyskać zezwolenia na pobyt i pracę. Sytuacja dotyczy także cudzoziemców, którzy posiadają dokument pobytowy wydany przez inne państwo członkowskie strefy Schengen np. karta pobytu. Dla pracodawców to nowe wyzwanie, ponieważ będą musieli dokładnie weryfikować dokumenty pobytowe cudzoziemców i wcześniej podejmować działania legalizujące ich zatrudnienie.

  1. Wizy, na których nie będzie możliwe podjęcie pracy przez cudzoziemców

Cudzoziemiec, który będzie przebywał w Polsce na podstawie wizy wydanej przez inne Państwo strefy Schengen, nie będzie mógł podjąć pracy. Ta sytuacja dotyczy także cudzoziemców, którzy obecnie przebywają w Polsce na takim dokumencie. Pracodawcy powinni sprawdzić dokumenty pobytowe swoich pracowników i podjąć działania w kierunku legalizacji pobytu, ponieważ z dniem 1 czerwca powyższy pobyt nie będzie uprawniał cudzoziemca do pracy w Polsce. W nowej ustawie nie ma zapisu o możliwości podjęcia pracy na wizie z celem wydania „inne okoliczności”. W konsekwencji cudzoziemiec, który jest zatrudniony na podstawie takiej wizy będzie traktowany jako osoba przebywająca nielegalnie. Przypominamy, na jakich wizach nie można podjąć pracy w Polsce. Są to wizy: 1 – Turystyczna; 2 – Odwiedziny przyjaciół oraz rodziny; 11 – Kształcenia się lub szkolenia w innej formie niż określona w pkt 9 lub 10; 14,15,16 – Tranzyt, tranzyt lotniczy, leczenie; 22 – Ochrona czasowa; 25 – Wiza wydana w innych okolicznościach; Wiza wydana przez inne Państwo strefy Schengen.

  1. Zatrudnienie cudzoziemca bez konieczności przeprowadzenia testu rynku pracy

Nowe przepisy likwidują obowiązek przeprowadzania testu rynku pracy. W zamian starostowie otrzymają prawo do tworzenia list zawodów, w których zatrudnianie cudzoziemców będzie zabronione na podstawie zezwolenia na pracę – w oparciu o lokalną sytuację na rynku pracy. Dla pracodawców to duże uproszczenie i oszczędność czasu – nie trzeba już czekać na informację starosty, co przyspieszy procesy zatrudniania. Ogranicza to biurokrację, ale wymaga od pracodawców dodatkowej czujności, bo z kolei starosta będzie miał prawo do publikacji listy zawodów, dla których to podjęcie pracy na zezwoleniu o pracę będzie zabronione.

  1. Istotne zmiany w kontekście zezwoleń na pracę

Nowelizacja ustawy skraca czas, w jakim pracodawca musi poinformować Wojewodę o ważnych zmianach związanych z zatrudnieniem cudzoziemca – z 3 do 2 miesięcy. Dotyczy to sytuacji, gdy cudzoziemiec nie rozpoczął pracy w terminie, miał ponad 2-miesięczną przerwę w zatrudnieniu, albo zakończył pracę wcześniej niż 2 miesiące przed końcem ważności zezwolenia. Dodatkowo, przed zatrudnieniem obcokrajowca pracodawca musi przesłać kopię umowy do urzędu wojewódzkiego przez platformę praca.gov.pl. Zmieniono także warunki, które muszą być spełnione, aby uzyskać zezwolenie na pracę:

  • Wynagrodzenie nie może być niższe niż płaca minimalna ani niższe niż wynagrodzenie innych pracowników na podobnym stanowisku.
  • Wymiar czasu pracy nie może być niższy niż ¼ etatu ani wyższy niż pełen etat.

Jeśli firma działa krócej niż rok lub wskazany wymiar pracy jest niższy niż pół etatu (lub 20 godzin tygodniowo), zezwolenie będzie mogło zostać wydane tylko na maksymalnie 1 rok.

  1. Ograniczenia dla cudzoziemców w ruchu bezwizowym

Nowe przepisy dają Ministrowi Pracy możliwość wprowadzenia – w drodze rozporządzenia – listy państw, których obywatele nie będą mogli pracować w Polsce podczas pobytu w ramach ruchu bezwizowego, nawet jeśli mają legalne zatrudnienie. Celem tej regulacji jest ochrona porządku publicznego oraz ograniczenie przypadków nadużyć związanych z pozorowanym celem wjazdu do kraju. Pracodawcy muszą więc śledzić ewentualne rozporządzenia ministra, a sama zmiana może wpłynąć na plany rekrutacyjne firm zatrudniających obywateli spoza UE.

  1. Ograniczenia dotyczące pracy w outsourcingu

Nowe przepisy przewidują także, że w przypadku zatrudnienia cudzoziemca przez podmiot niebędący agencją pracy tymczasowej, który wykonuje pracę na rzecz innego podmiotu (czyli w modelu outsourcingu), urząd może odmówić wydania zezwolenia na pracę lub zezwolenia na pobyt i pracę. Oznacza to, że cudzoziemcy zatrudnieni w ramach outsourcingu mogą mieć trudności z legalizacją lub przedłużeniem pobytu w Polsce, jeśli ich zatrudnienie nie spełnia nowych wymogów.

  1. Zaostrzone kary finansowe oraz jednoczesne kontrole organów kontrolujących

Straż Graniczna i Państwowa Inspekcja Pracy będą mogły przeprowadzać jednoczesne niezapowiedziane kontrole u pracodawców. Zmieniono również zasady nakładania kar – zlikwidowano górny limit grzywny. Obecnie pracodawca może zostać ukarany osobno za każdego nielegalnie zatrudnionego cudzoziemca, co oznacza, że łączna kara może być znacznie wyższa niż wcześniej. Wysokość grzywien wynosi od 3 000 zł do 50 000 zł za każdego obcokrajowca zatrudnionego niezgodnie z przepisami. Dodatkowo przewidziano karę 6 000 zł za kierowanie cudzoziemca do pracy przez podmiot, który nie jest agencją zatrudnienia.

  1. Digitalizacja procedur

Zgodnie z nowymi regulacjami proces uzyskiwania zezwoleń na pracę ulegnie pełnej elektronizacji. Oznacza to, że wszystkie działania związane z wnioskowaniem, składaniem wyjaśnień, odwołań oraz dostarczaniem dokumentów będą realizowane wyłącznie za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Kolejnym etapem planowanej cyfryzacji ma być częściowe wprowadzenie elektronicznej obsługi procedur dotyczących legalizacji pobytu. W praktyce oznacza to, że wnioski o zezwolenie na pobyt będą składane wyłącznie w formie elektronicznej. Aby móc zatrudnić cudzoziemca w Polsce w 2025 roku, pracodawcy będą zobowiązani do wykonania kilku istotnych czynności. W szczególności konieczne będzie złożenie wniosku o zezwolenie na pracę lub dokonanie rejestracji oświadczenia za pośrednictwem specjalnie przeznaczonego do tego systemu elektronicznego. Nowe rozwiązania mają na celu przyspieszenie procesu decyzyjnego i ograniczenie formalności administracyjnych.

 Nowe przepisy upraszczają i przyspieszają proces legalizacji pracy cudzoziemców, ale jednocześnie nakładają na pracodawców nowe obowiązki oraz znacząco podnoszą ich odpowiedzialność. Warto też mieć na uwadze zaostrzone kary mogące spędzać sen z powiek wielu firmom, które nie mają wystarczająco dużo czasu oraz wiedzy przy zatrudnianiu cudzoziemców.  W wielu przypadkach pracodawca może ominąć zbędne koszty
i zaoszczędzić cenny czas. Najprostszym rozwiązaniem jest oddanie formalności legalizacyjnych w ręce zewnętrznych agencji, które mają doświadczenie w pośrednictwie w zatrudnianiu cudzoziemców –
podsumowuje Daniel Nowakowski z agencji zatrudnienia Trenkwalder Polska.

Europa wraca do łask inwestorów. Niemcy wygrywają na tle ryzyk fiskalnych w USA

  • Niemcy zyskują na znaczeniu strategicznym, ponieważ inwestorzy poszukają dywersyfikacji w obliczu ryzyk fiskalnych i politycznych w USA – sprzyjają temu reformy prorozwojowe i silna pozycja przemysłowa kraju.
  • Indeks DAX wciąż pozostaje atrakcyjnie wyceniany względem S&P 500, mimo lepszych wyników, i umożliwia ekspozycję na globalne megatrendy dzięki wysokiej jakości spółkom europejskim.
  • Akcje średnich spółek niemieckich (MDAX) mogą stanowić kolejną okazję inwestycyjną napędzane reformami wewnętrznymi i innowacjami mają potencjał do rozpoczęcia rajdu wyrównawczego.
  • USA od lat pełnią rolę kotwicy w globalnych portfelach inwestycyjnych, jednak rok 2025 wystawia to przekonanie na próbę.
  • Niepewność polityczna rośnie – chaotyczne decyzje w zakresie ceł podważają wiarygodność Stanów Zjednoczonych i utrudniają planowanie strategiczne firm.
  • Ryzyka fiskalne nasilają się – lawinowo narastające deficyty i paraliż polityczny zmuszają inwestorów do żądania wyższych rentowności obligacji nie z powodu optymizmu, lecz ostrożności.
  • Dodatkowo słabszy dolar amerykański zwiększa zmienność w portfelach nadmiernie skoncentrowanych na rynku USA.

Na tym tle inwestorzy zaczynają kwestionować swoje preferencje w stosunku do akcji amerykańskich. Dla kontrastu, Europa – a w szczególności Niemcy – oferuje przekonującą narrację dywersyfikacyjną, opartą na sile przemysłowej, ekspozycji na globalny eksport oraz większej stabilności polityki gospodarczej.

Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo zwraca uwagę, że ta zmiana nastrojów znajduje już odzwierciedlenie w danych, co ilustruje poniższy wykres. Indeks DAX od początku roku uzyskał lepsze wyniki niż S&P 500, podkreślając rosnący apetyt inwestorów na zdywersyfikowaną, zorientowaną na przemysł ekspozycję poza rynkiem amerykańskim.

indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500

Pomimo lepszych wyników od początku roku, indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500 pod względem wskaźnika cena/zysk (forward P/E).

Forward P/E na 12 miesięcy:

DAX: ~14–16x

S&P 500: ~20–22x

indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500

Ta różnica daje Niemcom przestrzeń do rewaluacji – zwłaszcza w sytuacji, gdy ryzyka makroekonomiczne w USA rosną, a wyniki finansowe europejskich firm zaczynają pozytywnie zaskakiwać.

Taktyczna rotacja czy strukturalna rewaluacja?

Niemcy nie tylko korzystają z koniunkturalnej fali, a wkraczają w potencjalny okres odnowy polityki gospodarczej. Niedawne wybory lokalne otworzyły drogę do bardziej prorozwojowych działań makroekonomicznych, w tym:

  • Reformy hamulca zadłużenia, umożliwiającej większe inwestycje publiczne we wzrost gospodarczy.
  • Obniżek podatków dla firm, mających na celu zwiększenie konkurencyjności.
  • Inicjatyw deregulacyjnych przyspieszających transformację zieloną i cyfrową.

Te zmiany mogą na nowo ukształtować zaufanie inwestorów do trajektorii gospodarczej Niemiec i zapewnić indeksowi DAX strukturalne wsparcie wykraczające poza krótkoterminowe przepływy rotacyjne.

Czym jest indeks DAX?

DAX 40 to referencyjny indeks giełdowy Niemiec, obejmujący 40 największych i najbardziej płynnych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych we Frankfurcie. Jednak DAX to nie tylko Niemcy – w jego skład wchodzą globalni liderzy w branżach takich jak:

  • Automatyzacja przemysłowa (Siemens)
  • Czysta energia (E.ON, Siemens Energy)
  • Motoryzacja (Volkswagen, BMW, Mercedes-Benz)
  • Farmaceutyki (Bayer, Merck)
  • Ubezpieczenia (Allianz, Munich Re)
  • Towary konsumenckie (Adidas, Henkel)

Spółki te generują znaczną część przychodów poza granicami Niemiec, oferując międzynarodową dywersyfikację poprzez silnie zakorzenione, eksportowe modele biznesowe.

Poniżej zestawienie składników indeksu DAX według kapitalizacji rynkowej:

Poniżej zestawienie składników indeksu DAX według kapitalizacji rynkowej

DAX kontra Wall Street: znane tematy, inne nazwy

Dla inwestorów przyzwyczajonych do indeksu S&P 500, DAX oferuje ekspozycję na kluczowe globalne megatrendy, lecz w europejskim wydaniu.

Nie ignoruj MDAXNie ignoruj MDAX

Wraz z rozszerzaniem się przepływów kapitałowych, niemieckie spółki średniej wielkości stają się coraz trudniejsze do pominięcia. MDAX – indeks średnich spółek niemieckich, obejmujący 50 firm o silniejszym ukierunkowaniu na rynek krajowy – umożliwia ekspozycję na innowacyjny potencjał Niemiec w sektorach takich jak, biotechnologia, automatyzacja, obronność i towary konsumenckie.

Do najważniejszych spółek należą:

  • Delivery Hero – globalna platforma dostaw jedzenia online
  • Renk – producent systemów obronnych i mobilnych
  • Thyssenkrupp – konglomerat inżynieryjny i firma inwestująca w ekologiczną stal
  • Hensoldt – firma technologii obronnych, specjalizująca się w radarach i systemach sensorowych
  • Evotec – spółka biotechnologiczna zajmująca się odkrywaniem leków
  • Hugo Boss – wiodąca marka modowa
  • Kion Group – dostawca systemów automatyki magazynowej i logistyki

Ponieważ MDAX nadal pozostaje w tyle za DAX-em w ujęciu YTD, istnieje przestrzeń na rajd wyrównawczy, w miarę poprawy postrzegania krajowej koniunktury Niemiec.

Co może napędzić kolejny etap wzrostów?

Kilka czynników makroekonomicznych może dodatkowo wzmocnić narrację wokół niemieckich akcji:

  • Rozejm lub porozumienie pokojowe na Ukrainie, które mogłoby obniżyć ceny energii oraz premię za ryzyko geopolityczne.
  • Korekty unijnych regulacji dotyczących emisji, które mogłyby opóźnić presję kosztową na sektor motoryzacyjny i przemysłowy.
  • Złagodzenie ceł ze strony USA, szczególnie jeśli wyniki wyborów w 2025 roku okażą się korzystne dla normalizacji handlu.
  • Umocnienie euro, które mogłoby ustabilizować inflację i wesprzeć realne dochody w strefie euro.

Te czynniki mogłyby stanowić wsparcie dla marż, zaufania oraz wydatków inwestycyjnych – kluczowych składników trwałego wzrostu zysków.

– W obliczu rosnących ryzyk fiskalnych i politycznych w USA, Europa – a szczególnie Niemcy – zyskuje na atrakcyjności inwestycyjnej dzięki niższym wycenom oraz większej stabilności regulacyjnej. Inwestorzy globalni coraz wyraźniej dostrzegają te przewagi i stopniowo przesuwają kapitał w kierunku bardziej zrównoważonych struktur portfelowych. Saxo Bank oferuje szeroki dostęp do europejskich rynków kapitałowych i umożliwia inwestorom skuteczną dywersyfikację portfela poprzez bezpośredni handel akcjami, ETF-ami oraz instrumentami pochodnymi notowanymi na najważniejszych giełdach Starego Kontynentu i obejmujących spółki z kluczowych sektorów gospodarki: przemysłu, technologii, zdrowia, energetyki i towarów konsumenckich. To podejście wspiera bardziej świadome, strategiczne decyzje inwestycyjne w oparciu o realne fundamenty i lokalne czynniki makroekonomiczne – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Jakie są ryzyka?

Niemiecka narracja inwestycyjna nie jest pozbawiona wyzwań. Kluczowe ryzyka, które warto monitorować, to:

  • Strukturalne koszty energii: Nawet przy łagodzeniu napięć, niemiecka strategia energetyczna po odejściu od atomu naraża gospodarkę na wyższe koszty surowców.
  • Ekspozycja na Chiny: Wiele spółek z indeksu DAX w dużym stopniu opiera się na popycie z Chin – wszelkie spowolnienie gospodarcze lub napięcia handlowe mogą negatywnie wpłynąć na wyniki.
  • Wrażliwość cykliczna: Jako gospodarka silnie uzależniona od eksportu, Niemcy pozostają podatne na globalne szoki wzrostowe oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw.
  • Ryzyko związane z wdrażaniem reform: Polityczny impas lub brak realizacji zapowiedzianych prorozwojowych działań może osłabić obecne momentum.

Nowy CEO w BMW Financial Services i Alphabet Polska

Spiros Filippas objął stanowisko prezesa zarządu BMW Financial Services Polska i Alphabet Polska, spółek Grupy BMW dostarczających usługi finansowania samochodów dla firm i klientów indywidualnych.

Od 1 maja 2025 r. Spiros Filippas przejął obowiązki CEO dwóch spółek w polskiej organizacji Grupy BMW – BMW Financial Services Polska i Alphabet Polska. Zastąpił George’a Belsisa, który wcześniej pełnił tę rolę.

Spiros Filippas jest dyrektorem generalnym z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży motoryzacyjnej i finansowej. Już wcześniej piastował stanowiska CEO w ramach Grupy BMW – początkowo jako CEO BMW Financial Services, a następnie jako prezes i dyrektor generalny Grupy BMW w Grecji. Przez ostatnie 10 lat pełnił funkcję regionalnego CEO w BMW Financial Services – początkowo na Bliskim Wschodzie, a następnie w Meksyku i Ameryce Łacińskiej.

„Polski rynek od lat rozwija się dynamicznie, co czyni go bardzo ważnym i obiecującym dla Grupy BMW. Naszą ambicją jest łączenie usług najwyższej jakości z nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi i cyfrowymi, a wszystko po to, by odpowiadać na oczekiwania naszych obecnych i przyszłych klientów. Nasze narzędzie Fleet Reporting wykorzystujące sztuczną inteligencję, które oferujemy firmom, już wywarło znaczący wpływ na standardy branżowe, optymalizując operacje flotowe i zwiększając wydajność poprzez inteligentniejszą, szybszą i wydajniejszą nawigację po złożonych i dużych zestawach danych. Wkrótce, dzięki wprowadzeniu nowego narzędzia do rozliczania, monitorowania i redukcji emisji dwutlenku węgla – Alphabet Carbon Manager – zapewnimy naszym klientom ustrukturyzowane podejście do elektryfikacji floty, ułatwiając jednocześnie podejmowanie decyzji w sposób bardziej zrównoważony i ostatecznie pomagając im w redukcji emisji CO2. Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju biznesu w Polsce, umacniając naszą silną obecność zarówno w biznesie ukierunkowywanym na klientów indywidualnych jak i korporacyjnych.” – mówi Spiros Filippas.

Nowe władze Polskiej Rady Biznesu

Polska Rada Biznesu, organizacja właścicieli i prezesów największych firm w Polsce, ogłosiła skład zarządu na nową kadencję 2025–2027. Na stanowisko prezesa ponownie wybrano Wojciecha Kostrzewę. W skład zarządu weszły 3 przedsiębiorczynie i 3 przedsiębiorców. Taka proporcja to rzadkość w organizacjach tego typu, zwykle zdominowanych przez mężczyzn.

Obok Wojciecha Kostrzewy (m.in. Stadler Rail, ERGO Hestia), nowy zarząd Polskiej Rady Biznesu tworzą: Małgorzata Adamkiewicz (Adamed Pharma), Beata Balas-Noszczyk (DWF Law), Anna Szczygielska (Zakłady Automatyki Kombud), Marian Owerko (FoodWell), Michał Szramowski (MS Investments) i Marek Żołędziowski (Group One). Pięcioro wiceprezesów kontynuuje swoją działalność w zarządzie. Maciej Oleksowicz (Inter Cars) zdecydował się nie kandydować na kolejną kadencję, jego następczynią została Anna Szczygielska.

– „Tak zrównoważony skład zarządu to nie efekt narzuconych reguł, tylko naturalny wynik demokratycznego głosowania. W nowoczesnych organizacjach to właśnie różnorodność doświadczeń i rozmaitość punktów widzenia buduje siłę i pozwala lepiej odpowiadać na bieżące wyzwania” – mówi Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu.

Nowo wybrany zarząd będzie kontynuować działania na rzecz rozwoju przedsiębiorczości w Polsce, wzmacniać społeczeństwo obywatelskie, wspierać pozycję Polski i polskich przedsiębiorców w Unii Europejskiej, a także promować wysokie standardy etyczne i odpowiedzialność w biznesie.

Rynek wynajmu długoterminowego aut urósł w Polsce o 7,3% r/r po pierwszym kwartale 2025

Po dobrych wynikach sprzedaży nowych samochodów w ubiegłym roku, dorównujących rezultatom osiąganym przed pandemią, w pierwszym kwartale 2025 roku polski rynek motoryzacyjny kontynuuje dobrą passę. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku z salonów wyjechało o 2,5% więcej nowych aut osobowych niż w analogicznym czasie rok wcześniej. Wzrost sprzedaży został jednak wygenerowany głównie przez klientów indywidualnych, firmy i przedsiębiorcy nabyli bowiem mniej samochodów niż przed rokiem. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce odnotował w pierwszym kwartale wzrost łącznej floty na poziomie 7,3% r/r. Z kolei, branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów), zanotowała według danych PZWLP spadek wynoszący 6,4%.

Pierwszy kwartał 2025 roku potwierdza, że polski rynek motoryzacyjny, pomimo wielu zawirowań i problemów, mających źródło w globalnych procesach i zjawiskach m.in. związanych ograniczaniem emisji dwutlenku węgla, cłami, ofensywą azjatyckich marek, kontynuuje dobrą passę. W zeszłym roku, po raz pierwszy od wielu lat, sprzedaż całkowita nowych samochodów w naszym kraju osiągnęła poziom notowany przed pandemią. Jak się okazuje, w pierwszych trzech miesiącach roku sprzedaż nowych aut w Polsce nadal – choć już w niewielkim tempie (2,5% r/r) – rosła.

Podobnie, jak w całym poprzednim roku, tak i w pierwszym kwartale 2025 r., wzrost ten został wygenerowany przez klientów indywidualnych, którzy nabyli aż o 10,9% nowych samochodów więcej niż w analogicznym czasie rok wcześniej. Gdyby nie duży popyt wśród klientów indywidualnych, polski rynek motoryzacyjny przestałby już rosnąć. Firmy i przedsiębiorcy, odpowiadający wciąż za ponad 2/3 łącznej sprzedaży, nabyli bowiem o 1,6% aut mniej niż przed rokiem. Łącznie w pierwszym kwartale 2025 r. z polskich salonów wyjechało 142 tys. nowych samochodów osobowych, z czego 49,7 tys. nabyły osoby prywatne, a 92,4 tys. firmy.

Firmy nabyły mniej nowych aut, dobre wyniki rynku motoryzacyjnego napędzają osoby prywatne

W pierwszym kwartale bieżącego roku firmy i przedsiębiorcy nabyli łącznie 92,4 tys. nowych samochodów osobowych, o 1,6% mniej niż w tym samym czasie rok temu. Dynamika sprzedaży w tym zakresie różniła się w zależności od rodzaju finansowania pojazdów.Dynamika sprzedaży aut do firm w PL - 1Q2025

W przypadku kredytu, klasycznego leasingu i zakupu ze środków własnych liczonych razem, wolumen sprzedaży osiągnął poziom niższy o 3,7% niż przed rokiem. Jeżeli zaś chodzi o wynajem długoterminowy, to zgodnie z danymi PZWLP na podstawie danych gromadzonych od firm członkowskich skupionych w organizacji, w pierwszym kwartale 2025 r. branża nabyła o 6,7% więcej nowych samochodów osobowych aniżeli w analogicznym czasie rok wcześniej.

Zgodnie z danymi PZWLP, branża wynajmu długoterminowego nabyła w pierwszym kwartale łącznie 20,7 tys. nowych aut osobowych, co stanowi udział w całkowitej sprzedaży samochodów do firm w Polsce na poziomie 22,4%. W wynajmie długoterminowym znalazło się w związku z tym więcej niż co piąte nowe auto nabywane przez firmy i przedsiębiorców w Polsce w pierwszym kwartale 2025 r.Udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży aut do firm w PL

Stabilne, umiarkowanie szybkie tempo wzrostu rynku wynajmu długoterminowego w Polsce

Biorąc pod uwagę najważniejszy wskaźnik mierzący tempo rozwoju branży, a więc łączną liczbę sfinansowanych i oddanych do użytkowania samochodów w ramach usługi wynajmu długoterminowego, zgodnie z danymi PZWLP poziom aktywnej floty urósł w pierwszym kwartale 2025 roku o 7,3% r/r.Tempo wzrostu wynajmu długoterminowego aut w PL

Rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce przyzwyczaił nas do stabilnych wzrostów kwartał do kwartału mierzonych finansowaną i aktywną flotą pojazdów wynajętych przez branżę swoim klientom. Pierwszy kwartał 2025 r. potwierdza ten stabilny trend, branża zakupiła i zarejestrowała o 6,7% więcej nowych aut porównując do poprzedniego roku, a aktywna flota samochodów wynajętych przez branżę w analogicznym okresie wzrosła o 7,3% rok do roku – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Wynajem jako sposób pozyskania auta do floty firmowej ma już w Polsce stałe miejsce w segmencie klientów korporacyjnych, ale też coraz bardziej zyskuje w segmencie średnich i małych firm, w tym wśród jednoosobowych działalności gospodarczych, zdobywa także zwolenników wśród klientów indywidualnych.

Patrząc na wysoką dostępność nowych aut, regularność dostaw oraz atrakcyjne warunki zakupu, można stwierdzić, że strona podażowa rynku wróciła już do normalności, którą znaliśmy przed okresem pandemii Covid-19. Stabilnie rośnie również popyt na usługi branży wynajmu długoterminowego aut, pojawiają się nowi klienci, a czynniki wpływające na wysokość ofertowanych miesięcznych rat wynajmu stają się coraz bardziej przewidywalne, na co mają wpływ m.in. ostatnie obniżki referencyjnych stóp procentowych oraz ustabilizowany poziom inflacji. Szczególnie ma to znaczenie w odniesieniu do aut spalinowych i wszelkiego rodzaju napędów hybrydowych. Natomiast, największym wyzwaniem dla branży i największą niewiadomą pozostaje tempo elektryfikacji flot w wynajmie długoterminowym ze względu na likwidację programu Mój Elektryk i jego nową odsłonę NaszEauto nie obejmującą flot firmowych, jak również wciąż raczkujący jeszcze rynek wtórny dla używanych samochodów elektrycznych.

W liczącej ponad 275 tys. łącznej flocie aut w wynajmie długoterminowym, należącej do firm skupionych w PZWLP, wśród najpopularniejszych samochodów na koniec pierwszego kwartału 2025 roku znalazły się Skoda Octavia, Toyota Corolla oraz Kia Ceed.

Diesli coraz mniej, hybrydy i elektryki stanowią już ponad 14% aut w wynajmie długoterminowym

Jak wskazują dane PZWLP po pierwszym kwartale 2025 roku, transformacja napędów w autach w wynajmie długoterminowym ciągle trwa. Według najnowszych informacji organizacji, wciąż ubywa samochodów wyposażonych w silniki Diesla, na koniec marca b.r. ich udział zbliżył się do kolejnej psychologicznej granicy. Auta z wysokoprężnymi jednostkami napędowymi stanowiły już bowiem niewiele ponad trzydzieści procent ogółu – dokładnie 30,4%, o 2,6 p.p. mniej niż przed rokiem. Równolegle konsekwentnie wzrasta udział samochodów benzynowych, które stanowiły 55,3% całości floty znajdującej się w wynajmie długoterminowym, o 1 p.p. więcej aniżeli rok wcześniej. Jednakże, najszybciej rośnie udział aut z napędami określanymi jako ekologiczne, czyli wszelkiego rodzaju hybryd oraz samochodów w pełni elektrycznych (BEV). Pojazdy tego typu na koniec marca stanowiły łącznie już 14,3% ogółu, o 1,6 p.p. więcej niż przed rokiem. Udział aut w pełni elektrycznych urósł o 1,1 p.p. w ciągu roku i stanowiły one 3,7% floty w wynajmie długoterminowym na koniec pierwszego kwartału.Napędy w wynajmie długoterminowym 1Q2025

Polskie floty w wynajmie długoterminowym konsekwentnie zmierzają w kierunku obniżonej emisyjności i neutralnego wpływu na środowisko, o czym świadczą dane PZWLP po pierwszym kwartale 2025 roku – mówi Piotr Wróbel, Członek Zarządu PZWLP. – Widać również, że transformacja w jeszcze bardziej ambitną stronę, a więc aut zeroemisyjnych, elektrycznych, również ma miejsce. Samochody nisko- i zeroemisyjne stanowią już ponad 14% łącznego parku w wynajmie długoterminowym, jest to już dobrze zauważalna i mająca rzeczywisty wpływ na całkowitą emisję dwutlenku węgla przez flotę w wynajmie długoterminowym ilość aut. Jednakże, mamy jednocześnie świadomość, że odsetek samochodów w pełni elektrycznych, pomimo że konsekwentnie rośnie, jest wciąż relatywnie do krajów Europy Zachodniej bardzo niski. Jako organizacja reprezentująca w Polsce branże wynajmu długoterminowego i Rent a Car, już od wielu miesięcy zabiegamy w rozmowach ze stroną rządową, współpracując przy tym z innymi organizacjami szeroko pojętego rynku motoryzacyjnego i leasingowego w Polsce, o przywrócenie publicznych dopłat do aut elektrycznych dla firm w naszym kraju. Obecnie dopłaty są dostępne wyłącznie dla osób fizycznych i najmniejszych przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, tymczasem to głównie większe firmy kreują w Polsce popyt na auta elektryczne. W naszej ocenie, na tym etapie rozwoju elektromobilności w naszym kraju, zachęty i stymulacja rynku poprzez dopłaty dla firm jest wciąż konieczna i przyczyni się do przyśpieszenia rozwoju tego rynku.

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w pierwszym kwartale 2025 roku była niższa aż o 27,6 g/km i 21,5% niż rok wcześniej i wyniosła 100,4 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 154,4 g/km i była wyższa o 10,4% i 14,5 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2024.Emisje CO2 - nowe auta wynajem długoterminowy 1Q2025

Wypożyczalnie samochodów dostosowują swoją działalność do wyzwań rynkowych – łączna flota firm Rent a Car w Polsce spada

Z opublikowanych przez PZWLP danych po pierwszym kwartale 2025 r. wynika, że branża Rent a Car (krótko- i średnioterminowe wypożyczalnie samochodów) zanotowała spadek łącznej aktywnej floty o 6,4% r/r.Tempo wzrostu Rent a Car w PL

Po bardzo trudnym i wymagającym dla branży Rent a Car w Polsce roku 2024, dane PZWLP po pierwszym kwartale potwierdzają, że wypożyczalnie samochodów niestety nadal mierzą się w naszym kraju z dużymi wyzwaniami – mówi Tomasz Kapelko, Członek Zarządu PZWLP. – Branża Rent a Car jest tą gałęzią wynajmu samochodów, która najszybciej i najmocniej odczuwa trudną sytuację gospodarczą i wpływ czynników makroekonomicznych. Obecnie wypożyczalnie nadal zmagają się z obniżonym popytem, zarówno ze strony firm, jak i klientów indywidualnych, którzy bardzo ostrożnie podchodzą do wszelkich wydatków, ograniczając jednocześnie koszty na usługi takie jak Rent a Car. Taka sytuacja zmusza wypożyczalnie samochodów do dostosowywania swojej floty do aktualnej koniunktury.   

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec marca 2025 roku 18,5 tys. aut.

 * – bez floty Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Polska w gronie pięciu europejskich państw najmniej przyjaznych biznesowi, ale z dużym potencjałem dla inwestorów

Polska znalazła się wśród pięciu europejskich państw o najbardziej złożonych przepisach dla biznesu. Jednocześnie jako jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek UE staje się krajem atrakcyjnym dla inwestorów dzięki połączeniu stabilności gospodarczej, strategicznego położenia i wysokim kwalifikacjom pracowników. Na korzyść naszego kraju działają również silna infrastruktura, sprzyjająca polityka i wsparcie rządu. To wnioski z najnowszej edycji globalnego raportu TMF Global Business Complexity Index 2025.

Piąte miejsce w Europie i 15. na świecie wśród państw najmniej przyjaznych dla biznesu to wynik najgorszy na tle krajów, z którymi sąsiadujemy uwzględniając nawet objętą wojną Ukrainę. Nasi południowi sąsiedzi – Czesi plasują się w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej przyjaznych dla prowadzenia firmy. W ścisłej światowej czołówce są również inne europejskie kraje jak Niderlandy czy Dania, które pokazują, że przepisy dotyczące prowadzenia firmy mogą być nieskomplikowane. Najtrudniej na świecie prowadzić biznes kolejno w Grecji, Francji i Meksyku.

Mimo skomplikowania przepisów Polska wskazywana jest w raporcie jako kraj coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów.

„W walce o inwestorów sprzyja nam strategiczne położenie, stabilność gospodarcza i pracownicy o wysokich kwalifikacjach, a także silna infrastruktura. Dobra kondycja polskiej gospodarki zauważana jest na świecie, również przez prestiżowe media, jak The Economist. To potencjał, który przy zadyszce innych gospodarek możemy wykorzystać. Ułatwieniem w tym procesie byłoby konsekwentne upraszczanie regulacji dotyczących prowadzenia biznesu. Tu mimo postępów, jak widać w naszym raporcie, mamy jeszcze sporo do nadrobienia względem innych krajów. – mówi Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group na obszar Europy Północnej.

Zdaniem autorów TMF Global Business Complexity Index złożone wymagania administracyjne, takie jak konieczność sporządzania wielu raportów (w których ponadto inwestorzy muszą powtarzać te same informacje) i dokumentów ustawowych w języku polskim, stanowią poważne wyzwanie operacyjne dla zagranicznych firm. Jednak niedawne zmiany polityczne oraz postęp cyfryzacji – w tym możliwość składania zeznań podatkowych i prowadzenia postępowań sądowych online – tworzą bardziej atrakcyjne warunki dla inwestorów zagranicznych, upraszczając część procesów.

Dzięki coraz lepszej infrastrukturze Polska staje natomiast przed szansą stania się istotnym ogniwem w międzynarodowych łańcuchach dostaw.

Eksperci TMF Group wskazują, że wymiana międzynarodowa Polski wykazuje odporność na zakłócenia geopolityczne, głównie dzięki strategicznemu położeniu kraju i solidnej infrastrukturze, która łączy Polskę z sąsiednimi państwami oraz Morzem Bałtyckim. Szczególnie warte uwagi są aktywne inwestycje rządu w projekt TEN-T (Transeuropejskiej Sieci Transportowej) oraz korytarze przebiegające przez Polskę, jak korytarz Morze Bałtyckie–Morze Adriatyckie, które znacząco zwiększają możliwości handlowe naszego kraju i umacniają jego pozycję jako kluczowego węzła tranzytowego w Europie.

„Zakłócenia w łańcuchach dostaw weszły obecnie na nowy poziom. Do zawirowań związanych z wojną w Ukrainie i wcześniejszych spowodowanych epidemią doszły cła nakładane przez Stany Zjednoczone na partnerów z którymi posiadają niesatysfakcjonujący bilans handlowy. Ta sytuacja powoduje, że firmy zaczęły dążyć do zmniejszenia zależności od pojedynczych krajów w zakresie zaopatrzenia, produkcji czy sprzedaży swoich produktów. W tym kontekście zaangażowanie Polski w projekty logistyczne w oparciu o dobrą infrastrukturę zwiększają naszą atrakcyjność jako istotnego kraju w światowych łańcuchach dostaw, a więc również dobrego do lokowania tu inwestycji. Ponad połowa (55 proc.) badanych przez nas jurysdykcji wskazała na priorytetowe traktowanie różnorodności korytarzy handlowych. W tym kontekście ważne jest jednak, żeby przepisy związane z prowadzeniem biznesu w Polsce były bardziej przyjazne.” – tłumaczy Joanna Romańczuk.

Autorzy dwunastej edycji raportu Global Business Complexity Index 2025, opracowanego przez TMF Group, wiodącego dostawcę usług w zakresie zgodności i administracji, wzięli pod lupę 79 jurysdykcji, na które przypada 94 proc. światowego PKB. Porównali ponad 250 corocznie monitorowanych wskaźników dotyczących kluczowych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie przepisów administracyjnych i zapewnienia zgodności działalności z regulacjami prawnymi, stawianych przed przedsiębiorcami planującymi prowadzić swój biznes na wybranym rynku.

Wśród dziesięciu krajów, w których najtrudniej prowadzić biznes prym wiodą kraje europejskie – Grecja oraz Francja. Za nimi plasują się odpowiednio Meksyk, Turcja, Kolumbia, Brazylia, Włochy, Boliwia, Kazachstan i Chiny.

Najlepiej na świecie przeszkody w prowadzeniu biznesu eliminują Wyspy Caymana (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Dania, Nowa Zelandia, Hongkong (specjalny region administracyjny Republiki Chińskiej), Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Niderlandy, Jamajka, Brytyjskie Wyspy Dziewicze (brytyjskie terytorium zamorskie), Curaçao (terytorium zależne Holandii). Listę dziesięciu najbardziej przyjaznych dla prowadzenia biznesu jurysdykcji na świecie zamykają Czechy.

Rynek biurowy w Krakowie przyciąga najemców – rekordowe wyniki najmu w I kwartale 2025

Kraków utrzymuje pozycję wicelidera wśród rynków biurowych w Polsce, zaraz po Warszawie. Zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w stolicy Małopolski wynoszą obecnie 1,83 mln m kw., co stanowi ponad 14% całkowitej podaży w kraju. Miasto niezmiennie przyciąga najemców – w pierwszym kwartale 2025 roku zawarto tu umowy najmu na niemal 57 000 m kw., co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich rynków regionalnych.

Rosnący popyt przy ograniczonej podaży

„W I kwartale 2025 roku w Krakowie nie oddano do użytkowania żadnego nowego budynku biurowego, jednak w budowie pozostaje 61 000 m kw. powierzchni – to najwięcej spośród wszystkich rynków regionalnych. Ponad połowa tej powierzchni ma zostać oddana do użytku w 2026 roku. Największą inwestycją pozostaje Tischnera Green Park (28 500 m kw.), realizowany przez firmę Stalprodukt,” – komentuje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

„Dynamiczny wzrost popytu sprawił, że wolumen transakcji najmu wzrósł o 31% r/r, osiągając poziom niemal 57 000 m kw. To aż 32% całkowitego wolumenu najmu na rynkach poza Warszawą. Na szczególną uwagę zasługuje struktura popytu – 53% stanowiły nowe umowy, a 34% renegocjacje, co oznacza odwrócenie trendu z ubiegłego roku. Wysoki udział ekspansji (13%) sugeruje dalszy rozwój lokalnego rynku,” – dodaje Aleksandra Markiewicz, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Ekologia kluczowym kryterium wyboru biur

„Najemcy w Krakowie coraz częściej wybierają ekologiczne, certyfikowane budynki. Aż 71% powierzchni wynajętej w I kwartale 2025 roku znajdowało się w obiektach z zielonymi certyfikatami, z czego blisko połowa to budynki z najwyższymi ocenami (BREEAM Excellent, BREEAM Outstanding i LEED Platinum),”uzupełnia Aleksandra Markiewicz.

Malejący współczynnik pustostanów i stabilne czynsze

Na koniec marca 2025 roku współczynnik pustostanów w Krakowie spadł do poziomu 17,6% – to najniższy wynik od dwóch lat i jednocześnie spadek o 1,4 p.p. względem poprzedniego kwartału oraz o 2,6 p.p. względem analogicznego okresu w roku poprzednim.

Stawki czynszów w mieście utrzymują się na stabilnym poziomie – zazwyczaj mieszczą się w przedziale od 10 do 18 EUR/m kw./miesiąc. W przypadku najbardziej prestiżowych lokalizacji ceny mogą jednak znacząco przekraczać tę górną granicę. Koszty eksploatacyjne pozostają bez większych zmian, kształtując się na poziomie 16–29 PLN/m kw./miesiąc.

Kraków z mocnymi fundamentami pod dalszy rozwój rynku biurowego

Stabilny popyt, rozwój projektów spełniających wysokie normy zrównoważonego budownictwa oraz zdrowy poziom pustostanów świadczą o dojrzałości i odporności krakowskiego rynku biurowego. Prognozy na kolejne kwartały są optymistyczne – zarówno dla inwestorów, jak i najemców.

Dlaczego warto powierzyć marketing swojej firmy profesjonalnej agencji?

Wyobraź sobie, że Twój biznes to samochód. Możesz próbować sam naprawiać każdą usterkę, wymieniać olej i uczyć się mechaniki w wolnym czasie. Albo… możesz powierzyć to profesjonalistom, a sam skupić się na tym, co robisz najlepiej – czyli prowadzeniu swojego biznesu. Dokładnie tak samo działa marketing.

Profesjonalna agencja marketingowa to inwestycja, nie koszt

W obecnych czasach prowadzenie skutecznych działań marketingowych wymaga nie tylko kreatywności, ale przede wszystkim specjalistycznej wiedzy, dostępu do odpowiednich narzędzi i umiejętności analizy danych. Właśnie dlatego coraz więcej właścicieli małych i średnich firm decyduje się na współpracę z profesjonalną agencją marketingową.

Zastanawiasz się, czy to właściwa droga dla Twojego biznesu? Przyjrzyjmy się temu, co faktycznie zyskujesz, wybierając zewnętrzny zespół specjalistów.

Zespół ekspertów w cenie jednego pracownika

Zatrudnienie pełnoetatowego specjalisty ds. marketingu to znaczący koszt dla małej firmy. A przecież jeden człowiek, nawet najbardziej utalentowany, nie może być ekspertem we wszystkich obszarach – od strategii marketingowej, przez reklamę online, projektowanie graficzne, copywriting, analitykę, SEO aż po social media.

Tymczasem współpraca z agencją marketingowo reklamową daje Ci dostęp do całego zespołu specjalistów, z których każdy doskonali się w swojej dziedzinie. Zamiast jednej osoby próbującej żonglować wszystkimi zadaniami, masz sztab profesjonalistów działających wspólnie dla Twojego sukcesu.

Oszczędność czasu i zasobów

Marketing wymaga ciągłego śledzenia trendów, testowania nowych rozwiązań i analizowania rezultatów. To czasochłonny proces, który może odciągać Cię od kluczowych aspektów prowadzenia biznesu.

Dobra marketing agencja nie tylko przejmie te obowiązki, ale wykona je szybciej i efektywniej dzięki wypracowanym procesom i doświadczeniu. Dzięki temu Ty możesz skoncentrować się na rozwoju produktu, obsłudze klientów czy innych strategicznych aspektach swojej działalności.

Wymierne korzyści ze współpracy z profesjonalistami

Dostęp do specjalistycznej wiedzy i narzędzi

Marketing cyfrowy nieustannie ewoluuje. Algorytmy wyszukiwarek i mediów społecznościowych zmieniają się praktycznie co miesiąc. Nowe platformy i formaty reklam pojawiają się regularnie. Dobra agencja marketingowa musi być na bieżąco ze wszystkimi tymi zmianami – to część jej pracy.

Dodatkowo, agencje korzystają z płatnych narzędzi analitycznych i marketingowych, których zakup dla pojedynczej firmy mógłby być nieuzasadnionym wydatkiem. Ty zyskujesz dostęp do tych zasobów bez konieczności inwestowania we własną infrastrukturę technologiczną.

Świeże spojrzenie i obiektywna perspektywa

Jako właściciel firmy jesteś ekspertem w swojej branży, ale możesz być jednocześnie „zbyt blisko” swojego produktu. Agencja reklamowa Gdynia czy z innego regionu wnosi do współpracy obiektywne, zewnętrzne spojrzenie – widzi Twoją ofertę oczami potencjalnego klienta.

Ta perspektywa jest bezcenna przy tworzeniu komunikacji marketingowej, która faktycznie trafia do odbiorców. Często właśnie to świeże spojrzenie pozwala dostrzec unikalne cechy Twojego produktu, których sam mogłeś nie zauważać lub nie doceniać.

Skalowalność działań marketingowych

Biznes nie zawsze rozwija się liniowo. Bywają okresy wzmożonego zapotrzebowania na działania marketingowe – przy wprowadzaniu nowego produktu, sezonowych promocjach czy ekspansji na nowe rynki.

Współpraca z agencją daje Ci elastyczność – możesz skalować działania w górę lub w dół w zależności od aktualnych potrzeb, bez konieczności zatrudniania dodatkowych pracowników lub redukowania etatów.

Realne rezultaty zamiast pustych obietnic

Mierzalne efekty i przejrzysta analityka

Profesjonalna agencja marketingowa wie, że liczą się wyniki. Dlatego zamiast skupiać się na abstrakcyjnych pojęciach jak „budowanie świadomości marki” czy „zwiększanie zaangażowania”, koncentruje się na konkretnych, mierzalnych rezultatach.

W praktyce oznacza to regularne raportowanie o kluczowych wskaźnikach sukcesu – wzroście sprzedaży, liczbie pozyskanych leadów, współczynniku konwersji czy zwrocie z inwestycji w reklamę. Marketing przestaje być enigmatycznym wydatkiem, a staje się przewidywalną inwestycją z jasno określonym zwrotem.

Strategiczne podejście zamiast chaotycznych działań

Jedną z głównych różnic między amatorskim a profesjonalnym marketingiem jest strategiczne podejście. Zamiast przypadkowych, niepowiązanych ze sobą akcji, agencja marketingowo reklamowa opracowuje kompleksową strategię dopasowaną do Twoich celów biznesowych.

To podejście zapewnia spójność przekazu we wszystkich kanałach komunikacji i pozwala maksymalizować efekty przy optymalnym wykorzystaniu budżetu.

Dlaczego warto wybrać właśnie nas?

W agencji marketingowej Owocni rozumiemy wyzwania, przed którymi stają właściciele małych i średnich firm. Wiemy, że każda złotówka zainwestowana w marketing musi pracować na maksymalne efekty.

Dlatego nasza agencja marketingowa stawia na pełną transparentność działań, koncentrację na mierzalnych rezultatach i elastyczne podejście dopasowane do indywidualnych potrzeb klienta.

Nasze portfolio obejmuje firmy z różnych branż, dla których z sukcesem realizowaliśmy kampanie marketingowe przynoszące wymierne efekty – od wzrostu liczby leadów o 359%, przez obniżenie kosztu pozyskania klienta o 43%, aż po zwiększenie współczynnika konwersji o 5,2 punktu procentowego.

Współpraca z agencją marketingową – podsumowanie

Powierzenie marketingu profesjonalnej agencji to strategiczna decyzja, która może znacząco wpłynąć na rozwój Twojego biznesu. Zyskujesz nie tylko dostęp do zespołu specjalistów i zaawansowanych narzędzi, ale przede wszystkim możliwość skoncentrowania się na tym, co w Twoim biznesie najważniejsze.

Jeśli zastanawiasz się, czy to właściwy krok dla Twojej firmy, zapraszamy do niezobowiązującej rozmowy. Wspólnie przeanalizujemy Twoją obecną sytuację i zaproponujemy rozwiązania dopasowane do Twoich potrzeb i możliwości.

W świecie, gdzie marketing staje się coraz bardziej złożony i wymagający, profesjonalne wsparcie nie jest luksusem – to konieczność dla firm, które chcą się rozwijać i wyprzedzać konkurencję.

Ailleron z solidnym wzrostem przychodów i EBITDA w I kwartale 2025 roku

Grupa Ailleron opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2025 roku, które wskazują na istotny wzrost w kluczowych obszarach działalności.

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 143,84 mln zł, co oznacza wzrost o blisko 35% rok do roku (r/r), wobec 106,72 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku. Eksport stanowił aż 78% przychodów grupy, a wartość sprzedaży zagranicznej wyniosła 112,3 mln zł, co przełożyło się na wzrost o ponad 37% r/r. Według spółki, dynamiczny wzrost przychodów był efektem zarówno organicznego rozwoju, jak i konsolidacji wyników przejętych spółek Core3 (od stycznia 2025) oraz number8 (od drugiego kwartału 2024 roku).

Warto również podkreślić wzrost wskaźników rentowności: EBITDA wzrosła o 51% do poziomu 20,8 mln zł, w porównaniu do 13,8 mln zł w pierwszym kwartale 2024 roku. Zysk operacyjny osiągnął wartość 15,11 mln zł, co stanowi wzrost o 48% r/r. Z kolei skonsolidowany zysk netto wyniósł 4,55 mln zł, wobec 7,44 mln zł rok wcześniej, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej ukształtował się na poziomie 0,66 mln zł (w porównaniu do 1,56 mln zł w I kwartale 2024 roku). Należy zaznaczyć, że na wynik netto wpłynęły jednorazowe czynniki księgowe, takie jak amortyzacja relacji z klientami number8 (2,2 mln zł) oraz odwrócenie wycen bilansowych (5,7 mln zł), co spółka podkreśla w swoim komunikacie.

Segment Technology Services, działający w ramach Grupy Software Mind, zanotował przychody na poziomie 127,6 mln zł, czyli o 41% więcej niż rok wcześniej. Zysk operacyjny tego segmentu wyniósł 17,2 mln zł, co przełożyło się na marżę operacyjną na poziomie 13%. Z kolei segment FinTech utrzymał przychody na poziomie zbliżonym do analogicznego okresu ubiegłego roku (15,6 mln zł), a strata operacyjna zmniejszyła się do 2,3 mln zł, co oznacza poprawę o 0,3 mln zł r/r. Wynik ten był częściowo związany z sezonowością i przesunięciami w harmonogramie przetargów.

Nowo mianowany prezes zarządu, Sławomir Soszyński, podkreślił, że pierwszy kwartał 2025 roku potwierdził skuteczność realizowanej przez Grupę strategii. Skupienie na innowacyjnych technologiach, takich jak chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja oraz automatyzacja procesów biznesowych, wraz z ekspansją na rynki zagraniczne, stanowi fundament dalszego rozwoju Ailleron. Prezes wskazał również na rosnącą rolę segmentu Technology Services jako głównego motoru wzrostu przychodów Grupy.

Wśród najważniejszych wydarzeń w okresie znalazł się również rozpoczęty przegląd opcji strategicznych dotyczących pakietu udziałów w spółce zależnej Software Mind, realizowany wspólnie z funduszem Enterprise Investors. Proces ten ma na celu maksymalizację wartości dla akcjonariuszy i dalsze wzmocnienie pozycji grupy w kluczowych obszarach działalności. W maju 2025 roku doszło także do zmian w zarządzie — Sławomir Soszyński objął stanowisko prezesa, zastępując Rafała Stycznia, który przeszedł do rady nadzorczej.

88% liderów technologii widzi przewagę w AI. Prawdziwa zmiana dopiero się zaczyna

Aż 88% liderów branży technologicznej uważa, że firmy, które w najbliższym czasie wdrożą sztuczną inteligencję, szybko zyskają przewagę konkurencyjną – wynika z raportu KPMG pt. „The inteligent tech enterprise”. Badanie pokazuje również, że 85% organizacji technologicznych planuje zwiększyć budżet na inwestycje w AI, a 51% firm z tego sektora już dziś systematycznie wdraża sztuczną inteligencję do swoich produktów i usług. Jednocześnie 7 na 10 badanych firm uzyskało oszczędności w związku z dotychczasowymi inwestycjami w rozwój sztucznej inteligencji.

W raporcie KPMG przenalizowano kluczowe cechy tzw. inteligentnych przedsiębiorstw – organizacji, które w przemyślany sposób wykorzystują technologie do budowy przewagi rynkowej i zwiększania wartości biznesowej. Dane z badania potwierdzają, że największy potencjał rozwojowy mają firmy integrujące AI z codziennymi decyzjami, operacjami oraz kulturą organizacyjną.

Przemyślane wykorzystanie AI przekłada się na wymierne efekty – 70% badanych organizacji technologicznych deklaruje, że wdrożenie AI przełożyło się na realne oszczędności kosztowe, a 47% uzyskało co najmniej umiarkowany zwrot z inwestycji. Co ważne, transformacja nie kończy się na wdrożeniu pojedynczych rozwiązań – inteligentne firmy rozwijają architekturę operacyjną, która pozwala im testować nowe modele działania i dynamicznie wprowadzać zmiany na szeroką skalę. Eksperci wskazują również na kierunek dalszego rozwoju – aż 83% firm prowadzi już działania w obszarze agentów AI, czyli systemów zdolnych do podejmowania autonomicznych decyzji i wykonywania zadań w imieniu użytkownika.

W Polsce istnieje ogromny potencjał do rozwoju „inteligentnych przedsiębiorstw”, ale wciąż zbyt często brakuje odwagi, by dobre pomysły technologiczne wcielać w życie. Wiele firm zatrzymuje się na etapie pilotażu, nie mając wystarczająco mocnego impulsu z poziomu liderów w organizacji. Tymczasem najnowsze dane pokazują, że to właśnie współpraca IT i biznesu jest kluczem – a nie technologia sama w sobie. Polskie organizacje technologiczne są coraz bardziej dojrzałe, ale potrzebują silniejszego wsparcia kultury zarządczej, która nagradza innowacje, testuje nowe modele i pozwala na szybkie wdrażanie zmian. Jeśli chcemy budować konkurencyjność na lata, musimy przestać myśleć w kategoriach „projektów IT”, a zacząć mówić o budowie nowoczesnych, inteligentnych firm – gotowych na ciągłą zmianę – mówi Rafał Szafraniec, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora TMT w KPMG w Polsce.

Transformacja technologiczna nie kończy się na wdrożeniu systemu ERP czy zastosowaniu AI w obsłudze klienta. To proces przechodzenia przez kolejne etapy dojrzałości – od podstawowej automatyzacji, poprzez integrację danych, aż po model operacyjny oparty na predykcji i adaptacyjności. Raport KPMG jasno pokazuje, że firmy o wysokim poziomie dojrzałości technologicznej osiągają lepsze wyniki nie dlatego, że zainwestowały więcej, ale dlatego, że organizują swoje działania wokół danych, interoperacyjnie i w elastycznych, agile’owych strukturach. Firmy działające w Polsce wciąż są na różnych etapach tej drogi – od fundamentów cyfryzacji po pierwsze próby zastosowania AI na poziomie strategicznym. To, co może je wyróżnić w najbliższych latach, to umiejętność przechodzenia między fazami transformacji w sposób zaplanowany, a nie reaktywny – z jasno określoną wizją i modelem docelowym – podkreśla Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Raport KPMG wskazuje, że siła inteligentnych organizacji tkwi w ich zdolności do przekształcania technologii w realne źródło przewagi. W Polsce coraz więcej firm z sektora technologicznego podejmuje działania w tym kierunku, a wzrost dojrzałości cyfrowej idzie w parze z potrzebą budowy nowoczesnych modeli zarządzania i kultury wspierającej innowacje.

Kluczową barierą w transformacji firm technologicznych nie są jedynie ograniczenia budżetowe czy konieczności wdrożenia nowych, nieznanych wcześniej rozwiązań. Jak wynika z badania KPMG, to przede wszystkim brak wspólnej wizji pomiędzy działami IT a zespołami biznesowymi, który najczęściej spowalnia lub blokuje rzeczywiste zmiany.

O raporcie:
Raport KPMG „The Intelligent Tech Enterprise” opiera się na badaniach jakościowych i ilościowych, które objęły m.in. wywiady z ekspertami ds. AI, analizę ponad 500 projektów zrealizowanych dla klientów KPMG oraz ankietę wśród 1 390 decydentów z kluczowych rynków, w tym 183 z sektora technologicznego. W ramach 18-miesięcznego badania oceniono potencjał GenAI w oparciu o dane z 17 mln firm i ponad 3 mld punktów danych. Analiza objęła też 7 074 spółki publiczne, w tym 832 technologiczne. Dane zamknięto 27 marca 2025 r.

Sustainability-Linked Loans (SLL) coraz bardziej popularne dzięki nowym wytycznym Loan Market Association

Sustainability-Linked Loans (SLL) to forma finansowania kredytem, w której wysokość płaconych przez kredytobiorcę odsetek jest zależna od zrealizowania przyjętych zobowiązań w zakresie zrównoważonego rozwoju. „W ostatnim czasie nasilała się krytyka firm, które prowadziły działalność mającą negatywny wpływ na środowisko, a mimo to pozyskiwały takie finansowanie. W efekcie w marcu br. Loan Market Association (LMA) opublikowało aktualizację wytycznych dla rynku SLL, które mają przeciwdziałać takim praktykom. Choć to dobry kierunek zmian, jednak zapewne jeszcze niewystarczający z perspektywy największych krytyków tych rozwiązań.” – podkreśla Adrian Krzyżanowski z kancelarii Wolf Theiss.

W odróżnieniu od tradycyjnych „zielonych” kredytów, środki z SLL mogą być przeznaczone na dowolne cele korporacyjne, jednak warunki finansowe, takie jak oprocentowanie kredytu, a konkretnie marża, są uzależnione od realizacji określonych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju w obszarze ESG.

Pierwszy kredyt tego typu na świecie został udzielony w kwietniu 2017 roku przez ING Bank firmie Philips. Była to innowacyjna umowa kredytowa o wartości 1 mld euro, w której oprocentowanie zostało powiązane z wynikami firmy w zakresie zrównoważonego rozwoju, ocenianymi przez agencję ratingową Sustainalytics.

„Również w Polsce banki aktywnie oferują produkty SLL, stosując międzynarodowe standardy. Wysokość marży kredytowej w takich produktach jest uzależniona od zrealizowania przez kredytobiorcę określonych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju, a najczęstsza obniżka marży jest w przedziale 0,05-0,15%, co stanowi dodatkową motywację dla kredytobiorcy do wdrażania strategii ESG.” – mówi Adrian Krzyżanowski z kancelarii Wolf Theiss.

Na rynku polskim za pierwsze finansowania SLL uznaje się kredyt ESG-linked, którego w 2019 roku Santander Bank Polska udzielił spółce Energa. Warto też odnotować udzielenie przez konsorcjum banków, w tym PKO BP, Pekao SA, Santander Bank Polska i ICBC, kredytu SLL o wartości 4 mld zł dla TAURON Polska Energia S.A. w 2022 roku. Środki te miały na celu wsparcie transformacji energetycznej, a warunki finansowe były uzależnione od realizacji wskaźników efektywności środowiskowej.

Najczęściej spotykanymi na rynku polskim celami zrównoważonego rozwoju (tzw. SLL KPIs) do realizacji których zobowiązują się kredytobiorcy są: redukcja emisji CO2, redukcja konsumpcji energii elektrycznej, redukcja zużycia wody, wzrost udziału energii odnawialnej w ilości zużywanej energii, zmniejszenie ilości wytwarzanych odpadów, wzrost wskaźników recyklingu, wyrównanie dysproporcji wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami, wzrost wskaźnika zatrudnienia płci która jest w mniejszości (np. w zarządzie lub w innych grupach zaszeregowania), modernizacja środków transportu itp.

Mimo rosnącej popularności SLL, kredytobiorcom często zarzucany jest tzw. „greenwashing”, tj. pozorne zaangażowanie w zrównoważony rozwój bez rzeczywistych działań czyli np. zobowiązywanie się do realizacji celów zbyt mało ambitnych lub zbyt łatwych do osiągnięcia albo takich których osiągnięcie byłoby normalnym aspektem rozwoju danej branży lub celów nieistotnych z perspektywy danej branży (np. kredytobiorca z branży wysokoemisyjnej zwiększający produkcję rok do roku zobowiązuje się zredukować zużycie papieru).

Również na etapie weryfikacji realizacji celów pojawiają się głosy krytyki piętnujące nadużycia polegające na braku publicznej jawności celów, braku transparentności w ich realizacji, niecyklicznym raportowaniu czy braku należytej weryfikacji realizacji celów przez niezależne podmioty itp.

Kredyty SLL są najczęściej udzielane na podstawie wzorów umów kredytowych opracowanych przez wspomnianą na wstępie Loan Market Association (LMA) – założoną w 1996 roku w Londynie branżową organizację, która powstała w celu wspierania rozwoju i standaryzacji rynku kredytów syndykowanych w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA). Zrzesza ona obecnie ponad 750 członków takich jak banki komercyjne i inwestycyjne, fundusze inwestycyjne, kancelarie prawne, agencje ratingowe i firmy konsultingowe z ponad 60 krajów. Swoje pierwsze wytyczne dotyczące kredytów SLL, LMA opublikowała w marcu 2019 roku.

„Pierwsze wytyczne LMA dla rynku kredytów SLL powiązane były z ogólną strategią CSR kredytobiorcy, zakładały ustalenie mierzalnych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju, wskazywały też na konieczność raportowania i zalecały, aby kredytobiorcy weryfikowali swoje wyniki we współpracy z audytorem lub firmą ratingową.” –  podkreśla Adrian Krzyżanowski.

Co istotne – wytyczne te miały i mają charakter dobrowolny, ale stanowią ważny punkt odniesienia dla uczestników rynku finansowego, promując przejrzystość i spójność w strukturze kredytów powiązanych ze zrównoważonym rozwojem. ​

„Od czasu pierwszej publikacji, wytyczne dla SLL były aktualizowane, aby odzwierciedlić rozwój rynku i zapewnić ich zgodność z najlepszymi praktykami. Ostatnio, tj. w marcu 2025 roku, zostały opublikowane zaktualizowane zasady dla kredytów powiązanych ze zrównoważonym rozwojem, wraz z towarzyszącymi dokumentami wyjaśniającymi, mające na celu przeciwdziałanie min. greenwashingowi.” – podkreśla ekspert z kancelarii Wolf Theiss.

Nowe wytyczne LMA kładą szczególny nacisk na jakość i adekwatność wskaźników SLL KPIs, które mają realnie odzwierciedlać postęp firmy w realizacji celów ESG i być z nimi spójne. W szczególności SLL KPIs muszą wykraczać poza standardową działalność firmy oraz być poparte realnymi danymi i audytami zewnętrznymi, a przede wszystkim muszą być podwójnie istotne tzn. zarówno z perspektywy biznesowej jak i finansowej, jeśli chodzi o koszt ich realizacji.

„Ważne, by cele stawiane przy okazji SLL były istotne dla działalności przedsiębiorstwa. Przykładowo takim celem dla spółki z branży modowej (fast fashion) nie powinna być modernizacja oświetlenia sklepowego na bardziej energooszczędne w sytuacji masowej nadprodukcji ubrań skutkującej utylizacją starych kolekcji lub przy jednoczesnym zatrudnianiu młodocianych przy produkcji ulokowanej gdzieś w krajach trzeciego świata.” – zauważa Adrian Krzyżanowski.

Nowe wytyczne przewidują także obowiązek publikowania sprawozdań dotyczących realizacji celów najlepiej w sposób audytowany przez niezależne podmioty. Ma to na celu ograniczenie przypadków, w których firmy chwalą się „zielonym” finansowaniem, nie dostarczając dowodów na osiągane rezultaty. Organizacja widzi też większą rolę instytucji finansowych w tym procesie, nakładając na nie obowiązek weryfikacji jakości celów oraz ocenę wiarygodności danych.

„LMA wyciągnęła wnioski z pojawiających się kontrowersji i stara się ograniczyć greenwashing, ale prawdziwa skuteczność tych instrumentów zależy od tego jak rzetelnie i odważnie będą stosowane przez banki i kredytobiorców oraz czy SLL KPIs będą jawne i weryfikowalne zewnętrznie.” – podsumowuje Adrian Krzyżanowski.

Sustainability-Linked Loans stanowią ważne narzędzie w promowaniu zrównoważonego rozwoju w sektorze finansowym. Jednak osiągnięcie zamierzonych celów w obszarach ESG zależy od określenia ambitnych, jasnych i mierzalnych KPI oraz transparentności w raportowaniu postępów w ich realizacji. Nowe wytyczne LMA mogą odegrać istotną rolę w standaryzacji i zwiększeniu wiarygodności tego typu instrumentów finansowych.

VeloBank kupuje część detaliczną Citi Handlowego

VeloBank podpisał warunkową umowę zakupu części detalicznej Citi Handlowego. Finalizacja transakcji nastąpi po otrzymaniu wymaganych zgód regulacyjnych i osiągnięciu tzw. gotowości operacyjnej, co jest spodziewane w połowie 2026 roku. To kolejny krok w umacnianiu pozycji rynkowej VeloBanku – z korzyścią dla klientów i pracowników. Połączone doświadczenie obu instytucji będzie fundamentem do rozwoju innowacyjnej oferty i dalszego podnoszenia jakości obsługi klienta. Akcjonariusze VeloBanku – fundusze powiązane z zarejestrowanym w amerykańskim SEC Cerberus Capital Management, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC) – zapewnią wsparcie kapitałowe dla tej transakcji. Fundusz Cerberus posiada 80,2% udziałów w banku, natomiast EBOR i IFC po 9,9% każdy.

Transakcja zakupu obejmuje bankowość detaliczną Citi Handlowego, w tym: zarządzanie majątkiem, usługi maklerskie, bankowość mikroprzedsiębiorstw, karty kredytowe, pożyczki, kredyty detaliczne i oddziały. To przejęcie przyspieszy rozwój VeloBanku poprzez rozszerzenie oferty produktowej i umocni pozycję banku jako challengera na polskim rynku finansowym. Dzięki dotarciu do szerszej bazy klientów – w szczególności w segmencie private banking – marka VeloBanku zwiększy swoją rozpoznawalność. Transakcja potwierdza również silne dopasowanie i komplementarność obu instytucji, co daje solidne podstawy do budowania długoterminowej wartości dla klientów.

Kiedy tworzyliśmy VeloBank wiedzieliśmy, że musimy zbudować mocną markę i solidną instytucję finansową. Pozyskanie międzynarodowego akcjonariatu, z Cerberusem jako większościowym inwestorem, wraz z EBOR oraz IFC w sierpniu 2024 roku, i dzisiejsza transakcja to jedne z największych wydarzeń M&A na rynku bankowym w Polsce. Po drodze zrealizowaliśmy wszystkie zakładane cele strategiczne i przygotowujemy się do dalszego wzrostu. VeloBank jest znany z technologii i zwinności oraz innowacyjnych produktów i najlepszej jakości obsługi klienta. Citi Handlowy z wyjątkowej oferty produktowej, bankowości detalicznej i najchętniej wybieranej przez klientów propozycji dla segmentu private. Oba banki są zakorzenione w etosie jakości i wysokiej kultury organizacyjnej. Komplementarne produkty pozwolą nam stworzyć unikatową ofertę zarówno dla klienta detalicznego, jak i zamożnego, a profesjonalizm i zaangażowanie pracowników obu instytucji stworzą fundament nowej jakości dla obecnych i przyszłych klientów.,” powiedział Adam Marciniak, Prezes Zarządu VeloBanku.

Po finalizacji transakcji klienci detaliczni Citi Handlowego zostaną klientami VeloBanku, a ich relacje z doradcami zostaną zachowane. Ten strategiczny krok stanowi wartość dodaną dla klientów obu banków, którzy zyskają na synergii struktur. Jednocześnie połączona organizacja, obejmująca ponad 3000 pracowników VeloBanku i około 1650 pracowników Citi Handlowy, będzie doskonałym środowiskiem do rozwoju zawodowego – oferując zespołom obu instytucji dostęp do unikalnej wiedzy i doświadczeń.

Nasza bankowość detaliczna zyskuje inwestora, dla którego jest to segment strategiczny. Intencją VeloBanku jest rozwój biznesu, zwiększenie udziałów rynkowych i zapewnienie najlepszych rozwiązań dla klientów. Co bardzo ważne, do VeloBanku przechodzą nasi pracownicy. To oznacza, że klienci będą obsługiwani przez tych samych doradców, z którymi często mają wieloletnie relacje. Naszym celem jest zapewnienie klientom jak najbardziej płynnego i komfortowego przejścia do ich nowego banku.,” powiedziała Elżbieta Czetwertyńska, Prezes Zarządu Citi Handlowego.

Jesteśmy dumni, że możemy wspierać zarząd VeloBanku w kolejnym etapie ich ambitnego rozwoju. Wierzymy, że to połączenie przyspieszy realizację strategicznych priorytetów banku: dostarczania klientom najlepszych możliwych produktów oraz aktywnego udziału w długoterminowym wzroście polskiej gospodarki.,” wskazał Charles Dunlap, Senior Managing Director, Head of Global Financial Institutions Group Advisory w Cerberus.

“Dzięki tej inwestycji VeloBank definitywnie zamyka etap przymusowej restrukturyzacji i transformacji. Ta transakcja to kamień milowy w rozwoju spółki, podkreślający siłę i elastyczność VeloBanku. Jako akcjonariusze z niecierpliwością czekamy na dalszą współpracę z naszymi współinwestorami i partnerami, aby wspierać dalszy rozwój VeloBanku i jego działania na rzecz rozwoju polskiej gospodarki.,” skomentował Francis Malige, Managing Director for Financial Institutions at the EBRD.

Po naszej niedawnej inwestycji w VeloBank z przyjemnością obserwujemy dalszy rozwój i konsolidację na lokalnym rynku. Dodatkowe wsparcie kapitałowe ze strony IFC potwierdza nasze silne przekonanie o dobrych perspektywach polskiego sektora finansowego i umożliwia VeloBankowi zwiększanie udziału w rynku oraz rozwój oferty cyfrowych produktów finansowych.,” podkreślił Ary Naïm, Country Manager for Poland and IFC Manager for Central and Southern Europe.

VeloBank w planach na bieżący rok ma jeszcze m.in. zaoferowanie klientom detalicznym w pełni cyfrowej hipoteki, klientom firmowym – kolejnych produktów z obszaru business banking, a w zakresie inwestycji – zakup TFI.

Polska zmienia się z kraju emigracyjnego w migracyjny hub

Ostatnie 10 lat to czas transformacji Polski z kraju emigracyjnego, który przez wieki miał ujemne saldo migrantów, do kraju, który przyciąga imigrantów w szybkim tempie. To ogromne wyzwanie społeczno-gospodarcze, które zostało dodatkowo wzmocnione przez procesy migracyjne związane z kryzysem uchodźczym w 2022 roku wywołanym wojną w Ukrainie. Temat ten budzi wiele emocji i kontrowersji, dlatego warto przyjrzeć się bilansowi korzyści i strat wynikających z obecności migrantów na polskim rynku pracy.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w Polsce pracuje około 1,2 miliona cudzoziemców, co stanowi niespełna 7% rynku pracy. Cudzoziemcy odpowiadają za około 5% wpływów do ZUS z tytułu składek i podatków. Ich obecność w Polsce działa na trzech płaszczyznach: wypełniają luki na rynku pracy w kontekście depopulacji i starzejącego się społeczeństwa; przynoszą nowych konsumentów, co napędza sprzedaż detaliczną; a także przyczyniają się do wzrostu przedsiębiorczości – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Między 2022 a 2024 rokiem w Polsce powstało około 90 tysięcy ukraińskich firm, co 10 jednoosobowa działalność gospodarcza jest zakładana przez Ukraińca. Wskazuje to na wzrastający udział cudzoziemców w polskim biznesie. Analizy serwisu „Demagog” oparte na danych instytucji publicznych szacują, że roczne wpływy do budżetu państwa z tytułu składek i podatków od cudzoziemców wynoszą około 17,5 miliarda złotych. Wydatki socjalne, takie jak nakłady na NFZ i wypłaty świadczenia 800+, szacowane są na około 3,5 miliarda złotych, co pokazuje dużą różnicę na korzyść przychodów. Również raport BGK potwierdza te dane, wskazując na pozytywny bilans gospodarczy związany z obecnością migrantów w Polsce. Z perspektywy społecznej pojawiają się jednak wyzwania związane z integracją cudzoziemców w polskiej rzeczywistości. Po 2022 roku, wiele osób postanowiło osiedlić się w Polsce na dłużej, zakładając rodziny, kupując nieruchomości i włączając się w życie społeczne. Oznacza to, że polskie społeczeństwo musi nauczyć się funkcjonować w nowym kontekście, szczególnie biorąc pod uwagę ogromne wyzwania demograficzne. Bez migracji, aktywizacji Polaków oraz automatyzacji, nasza gospodarka nie poradzi sobie z nadchodzącymi trudnościami. Do 2035 roku z rynku pracy zniknie ponad 2,1 miliona Polaków, co stwarza ogromną lukę do wypełnienia – wyjaśnia Kubisiak.

Bezpieczne wejście na rynek ukraiński – jak BPiON wspiera firmy w obszarze księgowości i kadr

Ukraina, mimo wymagającego otoczenia, pozostaje krajem o istotnym potencjale gospodarczym. Według prognoz wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) Ukrainy w 2025 roku wyniesie od 2,5% do 3,5%, co czyni ją jednym z najbardziej dynamicznych rynków w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Dla firm rozważających rozpoczęcie działalności operacyjnej w Ukrainie kluczowe znaczenie ma zarówno znajomość lokalnych przepisów, jak i sprawne przeprowadzenie formalności – od rejestracji spółki po bieżące wsparcie kadrowo-płacowe i księgowe.

BPiON to doświadczony partner wspierający firmy w obszarze outsourcingu księgowości, kadr i płac oraz zakładania spółek w regionie CEE. Posiadamy lokalne zespoły w Polsce, na Węgrzech, w Rumunii oraz od niedawna także w Ukrainie – we Lwowie. Nasza obecność w regionie oraz znajomość przepisów i praktyki urzędowej w poszczególnych krajach pozwala skutecznie wspierać organizacje, które planują wejście na nowy rynek, niezależnie od ich struktury czy branży.

Zakres wsparcia BPiON obejmuje m.in.:

  • analizę lokalnych wymogów prawnych i podatkowych,
  • dobór formy działalności i pełną obsługę rejestracyjną,
  • otwarcie rachunku bankowego i wsparcie w organizacji biura,
  • rekrutację i zatrudnienie pracowników zgodnie z lokalnym prawem pracy,
  • bieżącą obsługę kadrowo-płacową i księgową,
  • wsparcie podatkowe i compliance w kontekście lokalnych regulacji.

Firmy, które zdecydują się na rozpoczęcie działalności w Ukrainie z BPiON, zyskują dostęp do zespołu specjalistów, którzy znają lokalny kontekst, ale pracują według wspólnych metodologii – transparentnie, terminowo i zgodnie z oczekiwaniami klienta.

Dostęp do nowoczesnych rozwiązań technologicznych umożliwia łatwą integrację usług z istniejącymi systemami biznesowymi. BPiON gwarantuje pełną zgodność z obowiązującymi przepisami, bezpieczeństwo danych oraz jednolite standardy operacyjne na poziomie całego regionu.

Więcej informacji na temat formalności i praktycznych aspektów wejścia na rynek ukraiński – w tym szczegóły rejestracji spółki – znajduje się w przygotowanym przez BPiON ebooku.

BPiON

Dialog branży cyfrowej i OZZ o reformie zarządzania prawami autorskimi

Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi oraz podmioty korzystające z tych praw deklarują dialog i współpracę nad kształtem reformy systemu zarządzania tymi prawami i wynagradzania twórców w Polsce, a także kompromisem w tej sprawie. Obie strony zgłaszają wymagające interwencji kwestie sporne, a resort kultury wyraża gotowość do organizacji dwustronnych rozmów, by te kwestie wyjaśnić i rozwiązać – wynika ze spotkania reprezentantów OZZ-ów oraz sektora cyfrowego i telekomunikacyjnego.

Dialog zorganizowano w ramach ogólnopolskiej konferencji operatorów komunikacji elektronicznej w Sopocie. W rozmowie w formule „okrągłego stołu” uczestniczyli przedstawiciele podmiotów korzystających z praw autorskich: najwięksi nadawcy medialni i operatorzy (w tym Cyfrowy Polsat, TVN Warner Bros. Discovery, PIKE, Polskie Stowarzyszenie Nowe Kina, Związek Cyfrowa Polska) oraz reprezentanci organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (w tym ZASP, SAWP, SFP-ZAPA, ZAiKS, STOART i ZPAV). – Spotkanie miało na celu wymianę naszych stanowisk, wspólną identyfikację punktów spornych oraz poszukiwanie kierunków dalszego udoskonalenia obecnego systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w Polsce. Bez wątpienia w naszej ocenie wymaga on naprawy, by był bardziej przejrzysty i sprawiedliwy zarówno z punktu widzenia nas wpłacających do tego systemu, jak i samych twórców, do których te środki powinny trafiać – mówi Bogdan Łąga, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej, jeden z organizatorów spotkania.

Podstawą do rozmowy był projekt mapy drogowej dla reformy systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi przygotowanego przez siedem organizacji reprezentujących kluczowe segmenty branży cyfrowej i telekomunikacyjnej. Branża zaprezentowała w nim sześć kluczowych punktów, które mają pomóc w procesie udoskonalenia obecnego systemu zarządzania prawami autorskimi.

W centrum sporu: przejrzystość i efektywność systemu OZZ

Jednym z kluczowych postulatów przedstawicieli sektora cyfrowego i telekomunikacyjnej jest zapewnienie transparentności systemu. Eksperci wskazywali, że pomimo nowelizacji prawa autorskiego z ubiegłego roku, wciąż wiele problemów nie jest rozwiązanych. Jakich w szczególności?

Przede wszystkim obecnie kluczowym problemem do rozwiązania jest brak stabilności i przewidywalności w sferze biznesowej – przedsiębiorcy korzystający z praw chcieliby wiedzieć dokładnie, jakie kwoty powinni planować w swoich budżetach w związku z każdym polem eksploatacji praw autorskich. – Chcemy koncentrować się na prowadzeniu biznesu i mieć pewność, że środki, które łożymy na system faktycznie trafiają do twórców. Z punktu widzenia przejrzystości systemu kluczowy jest postulat ustalenia maksymalnej, procentowej stawki opłat, jakie wnosimy do OZZ – apelowali przedstawiciele branży.

Uczestnicy dyskusji sygnalizują również konieczność pochylenia się nad kwestiami sposobu powstawania tabeli wynagrodzeń z tytułu korzystania z praw autorskich.  Zdaniem reprezentantów sektora cyfrowego, użytkownicy praw powinni mieć na to także swój wpływ. Obecnie wnioski w tej sprawie mogą składać wyłącznie OZZ. Nadal aktualny pozostaje również problem podwójnego obciążenia użytkowników. Fundamentalnie, korzystający z praw autorskich chcą mieć jasność co do tego, ile mają płacić i móc współtworzyć jasny i transparentny system.

Zdaniem branży efektywność systemu znacznie poprawiłoby utworzenie jednolitego punktu kontaktowego dla użytkowników praw pośród OZZ, który odpowiadałby za koordynowanie procesu poboru opłat. W ocenie jej przedstawicieli wdrożenie modelu „one-stop-shop” uprościłoby  działanie systemu i rozwiązałoby istotny z punktu widzenia użytkowników praw problem .

Przedstawiciele i przedstawicielki OZZ wskazywali jednak na konieczność stabilności systemu i obrony interesów twórców. Przypominali także o konieczności poruszania się w obrębie obecnie obowiązującego prawa. – Rozwiązań naszych sporów szukajmy na gruncie obecnie obowiązujących przepisów unijnych i krajowych. Przeznaczenie kwot, które nie zostały rozdzielone pomiędzy twórców z obiektywnych, uzasadnionych powodów przez OZZ również uwarunkowane jest tymi przepisami – odpowiadali przedstawiciele OZZ-ów.

Zaproszenie do dalszego dialogu

Mimo wielu punktów spornych, wszyscy obecni przy okrągłym stole podkreślali chęć kontynuowania rozmów i gotowość do poszukiwania rozwiązań godzących interesy wszystkich uczestników systemu. O potrzebie dalszej rozmowy na temat systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w Polsce mówił Maciej Wróbel, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.  – Z punktu widzenia Ministerstwa Kultury to bardzo ważne, że przy jednym stole zasiadają osoby reprezentujące OZZ i podmioty korzystające z praw autorskich. Dialog ten trzeba bez wątpienia kontynuować. Zapraszam w tym celu do resortu kultury, by w toku dalszej dyskusji doskonalić mechanizmy systemu, tak aby usatysfakcjonować wszystkie strony go współtworzące – mówił Maciej Wróbel.

Presja Zachodu na Kreml rośnie. Dolar umacnia się po deeskalacji napięć na linii USA-UE

We wtorek po przedłużonym weekendzie wracają do gry inwestorzy ze Stanów i Wielkiej Brytanii. Wraz z nimi chce wrócić zaufanie do USA. Zyskują na tym amerykańskie aktywa, do których kapitał płynie nawet z bezpiecznych przystani. 

Przełomowe decyzje

We wtorek media obiegła informacja dotycząca sytuacji za naszą wschodnią granicą. Ukraina otrzymała oficjalne pozwolenie na użycie broni dostarczonej przez sojuszników bez dodatkowych warunków. Zgodnie z wypowiedzią Kanclerza Niemiec nie ma żadnych ograniczeń zasięgu dla sprzętu dostarczanego z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec czy USA. Może więc zostać on użyty do ataków w głąb Rosji. Zwiększona presja Zachodu na Kreml jest odpowiedzią na największy rosyjski ostrzał Ukrainy przy użyciu dronów od czasu pełnej inwazji ponad trzy lata temu. Oprócz wsparcia dla naszych wschodnich sąsiadów, dziś usłyszeliśmy także, że Unia Europejska planuje przyspieszyć negocjację z USA, aby uniknąć transatlantyckiej wojny handlowej. Jest to jednocześnie podkreślenie przyjaznego podejścia Wspólnoty do Stanów Zjednoczonych po tym, jak ich prezydent opóźnił termin wprowadzenia ceł na Unię. Wszystko to wskazuje na chęć dialogu między dwoma gospodarkami.

Dolar zyskuje

Deeskalacja zamieszania celnego na linii USA-UE powoduje spadek ryzyka geopolitycznego. Wsparcie Ukrainy również zostało odebrane przez rynki jako czynnik niwelujący ryzyko najbardziej negatywnych scenariuszy. Dodatkowo dziś do pracy wracają inwestorzy z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych po wczorajszych dniu wolnym. Wszystko to powoduje umocnienie amerykańskiej waluty na forex. Eurodolar, po wczorajszej nieudanej próbie sforsowania oporu 1,14 USD, dziś o poranku zszedł do 1,34 USD. Umocnienie dolara widoczne jest również w zestawieniu ze złotym. Kurs USD/PLN wzrósł dziś w okolicach południa do 3,75 USD. Oprócz rynku walutowego, powrót zaufania do USA widoczny jest także na rynku kapitałowym i rynku długu. Rosną kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy giełdowe. Spadają rentowności długoterminowych obligacji USA. W przypadku 30-latków jest to powrót poniżej 5% (4,98% w momencie pisania tekstu). Jeszcze pod koniec tygodnia było to 5,15%.

Spada ryzyko

Zmniejszający się niepokój jest widoczny również na innych wykresach. Zacznijmy od złota, które dziś traci. Przed godziną 15:00 wycena jednej uncji spadła poniżej 3300 USD. Sesję zaczynaliśmy pięćdziesiąt dolarów wyżej. Odwrót od ryzyka widać także na walutach zaliczanych do grona bezpiecznych przystani. Na rynku forex osłabia się frank. Widzimy to na notowaniach do dolara, euro, funta czy złotego. We wtorek kurs CHF/PLN zniżkuje do 4,525 PLN. Straty odnotowuje także japoński jen. Kurs USD/JPY wzrósł dziś z 142 JPY do 144 JPY. Dzisiejsze ruchy co prawda nie są wymazaniem strat dolara do bezpiecznych przystani z ostatnich tygodni. Nie jest to także trwała zmiana kierunku. Widać jednak, że rynek chce ufać dolarowi i dodatkowo jest gotowy na większą akceptację ryzyka. W tym otoczeniu nieźle radzi sobie złoty. Po porannym osłabieniu kurs EUR/PLN wraca na 4,24 PLN, a GBP/PLN poniżej 5,06 PLN.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Rynki czekają na II turę wyborów prezydenckich – stabilność polityczna kluczowa dla złotego

Dane z początku tygodnia o sprzedaży detalicznej w kwietniu mogą umocnić postawę „wait and see” wśród członków Rady Polityki Pieniężnej. Stanowią one jeden z najbardziej optymistycznych sygnałów z ostatnich miesięcy. W dalszej części tygodnia uwaga skupi się m.in. na II turze wyborów prezydenckich. Nie spodziewamy się na rynku znacznych zmian po wyborach (niezależnie od ich wyniku), lecz wygrana liberalnego kandydata, Trzaskowskiego, może być uznana za korzystniejszą dla stabilności politycznej.

Kluczowe punkty:

  • PLN mocniejszy, dane o sprzedaży imponują.
  • USD traci przez obawy fiskalne.
  • Ustawa podatkowa Trumpa zdaje pierwszy test w Kongresie.
  • Ogłoszono, a później odsunięto w czasie, 50-proc. cła USA na UE.
  • Wysokie odczyty inflacji w Wlk. Brytanii wspierają GBP.

W ubiegłym tygodniu Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych zatwierdziła ustawę budżetową, która implikuje dalszy wzrost zadłużenia, a inwestorzy zareagowali wyprzedażą amerykańskich obligacji skarbowych i dolara. Deprecjacja waluty nastąpiła w odpowiedzi na wyższe rentowności – zależność między dolarem a rentownościami odwróciła się po „dniu wyzwolenia”. Długoterminowe papiery skarbowe doświadczają wyprzedaży na całym świecie, w USA ruchy są jednak na ogół silniejsze. Dolar stracił względem pozostałych głównych walut, przy czym utrzymuje się znacznie powyżej minimów z 2 kwietnia. Gwiazdą tygodnia był jen japoński, który wydaje się najbardziej zyskiwać na globalnej zmianie wycen stóp procentowych.

W tym tygodniu poznamy szereg odczytów z USA: zamówienia środków trwałych (wtorek 27.05), istotne obecnie nowe deklaracje bezrobotnych (czwartek 29.05), przychody i wydatki osobiste oraz inflacja PCE (piątek 30.05). Inwestorzy będą je uważnie analizować, by ocenić ewentualne skutki ceł Trumpa. Istotne będą również kluczowe sygnały płynące z postów prezydenta USA w mediach społecznościowych. Rynki stają się jednak na nie mniej wrażliwe – tak było w przypadku ogłoszenia i odsunięcia w czasie 50-procentowych ceł na Unię Europejską.

PLN

Złoty w ostatnich dniach odrabiał straty. Kurs EUR/PLN powrócił do poziomu 4,25, a walutę wspierały zarówno czynniki zewnętrzne, jak i lokalne. Globalnie handel „sell America” trwa w najlepsze, w wyniku czego zyskała para EUR/USD, w kraju zaś rynek uspokoił się szybko po wynikach I tury wyborów prezydenckich, a ostatnie odczyty były dla złotego całkiem korzystne. Znaczne zaskoczenie w górę kwietniowymi danymi o dynamice płac powinno wesprzeć utrzymanie postawy „wait and see” RPP, podobnie jak opublikowana w poniedziałek sprzedaż detaliczna, która była szczególnie imponująca. To jeden z najbardziej optymistycznych sygnałów z ostatnich miesięcy, który może wskazywać, że po nijakim początku roku popyt rośnie.

W tym tygodniu uwaga skupi się na wstępnym odczycie inflacji w maju (piątek 30.05) i II turze wyborów prezydenckich (niedziela 01.06). Zgodnie z sondażami i wycenami bukmacherów Trzaskowski i Nawrocki idą niemal łeb w łeb, choć różnica w implikowanym prawdopodobieństwie w serwisie Polymarket zwiększyła się w ostatnich dniach – obecnie to 65-36 na korzyść Trzaskowskiego. Nie spodziewamy się ogromnych zawirowań po wyborach (niezależnie od ich wyniku), rynki będą jednak preferować zapewne wybór liberalnego kandydata, bowiem powinno być to postrzegane jako lepsza opcja z punktu widzenia stabilności politycznej.

EUR

Wygląda na to, że najnowszym celem gróźb celnych Trumpa stała się Unia Europejska, rynki nauczyły się już jednak oczekiwać od prezydenta USA wielu słów, a mało działania. Wspólnej waluty nie dotknęły zbytnio ani groźby dotyczące podwyżki ceł, ani ich odsunięcie w czasie i wydaje się, że euro jest w trwałym, choć stopniowym trendzie wzrostowym.

Obraz fiskalny w strefie euro zdecydowanie nie jest tak ponury jak w USA – średnio deficyty utrzymują się na poziomie poniżej połowy tych po drugiej stronie Atlantyku, nawet mimo planów fiskalnych Niemiec. Względnie zdroworozsądkowe podejście może wspierać wspólną walutę, inwestorzy zwracają bowiem obecnie większą uwagę na stabilność fiskalną. Nie wszystkie informacje są pozytywne z punktu widzenia siły euro: dobre odczyty inflacyjne prawdopodobnie utorowały drogę do jeszcze dwóch obniżek stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego w tym roku.

USD

Wyprzedaż obligacji skarbowych w obliczu obaw związanych z projektem ustawy One Big Beautiful Bill podtrzymuje słabość dolara, co ponownie podważa prawidłowości, które były obserwowane przez dekady. Pozytywne dla dolara jest to, że w danych ekonomicznych widoczny jest tylko niewielki negatywny wpływ ceł, zaś ankiety dotyczące aktywności biznesowej, w tym najnowsze odczyty PMI od S&P z ubiegłego tygodnia, normalizują się. Nie widzimy żadnych oznak pogorszenia na rynku pracy, a dane dotyczące deklaracji bezrobotnych nie wskazują, by dochodziło do masowych zwolnień.

Paradoksalnie rosnący gwałtownie dochód z ceł jest obecnie jedynym pozytywem na froncie fiskalnym. W połączeniu z wyższymi rentownościami amerykańskich obligacji i bardzo jednostronnym rynkiem, na którym zgodnie z danymi dotyczącymi pozycjonowania inwestorzy obstawiają znaczne spadki dolara, może to pozwolić na krótko odetchnąć walucie. Długoterminowo ścieżka dolara amerykańskiego wiedzie jednak zapewne w dół.

GBP

Ogromne zaskoczenie inflacyjne z ubiegłego tygodnia w pełni uzasadniło ostatnią jastrzębiość Banku Anglii i wydaje się, że w przewidywalnej przyszłości funt pozostanie drugą za dolarem walutą G10 o najwyższej rentowności. Widzimy uzasadnienie dla dalszej aprecjacji funta, biorąc pod uwagę również stosunkową odporność brytyjskiej gospodarki na cła Trumpa, perspektywy bliższych więzi z Unią Europejską i odporny wewnętrzny popyt.

W tym tygodniu nie poznamy żadnych kluczowych danych, odbędzie się jednak szereg przemówień członków Komitetu, w tym prezesa Andrew Baileya – ciekawi jesteśmy ich spojrzenia na nieprzyjemne zaskoczenie inflacyjne i bardzo dobre dane o sprzedaży detalicznej. Podejrzewamy, że ponownie będzie mowa o „stopniowym i ostrożnym” podejściu do rozluźniania polityki monetarnej, a większość członków Komitetu zapewne odrzuci możliwość obniżki stóp procentowych w niedalekiej przyszłości (rynki kolejne cięcie wyceniają w pełni dopiero w listopadzie).

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

PMPG Polskie Media z EBITDA na minusie w I kwartale 2025 – efekt intensywnych inwestycji

PMPG Polskie Media, holding mediowy notowany na głównym parkiecie warszawskiej giełdy, opublikował wyniki za I kw. 2025 r. W ciągu pierwszych miesięcy br. Grupa dalej skupiała się na sumiennej realizacji założeń strategii budowy zdywersyfikowanego portfela dóbr cyfrowych oraz rozwoju aktywów poprzez inwestycje zewnętrzne. W analizowanym okresie osiągnęła 7,34 mln PLN przychodów ze sprzedaży. Wynik EBITDA, który wyniósł -1,72 mln PLN, odzwierciedla etap intensywnych inwestycji w nowe obszary działalności. Efektem realizacji nowej strategii jest również wzrost średniej liczby realnych użytkowników na portalach należących do Grupy. Na koniec marca rozpoczął się kolejny etap rozwoju tzn. 31.03.2025 oficjalnie rozpoczęła się oferta publiczna akcji Do Rzeczy SA.

– Nie zwalniamy tempa w realizacji kolejnych etapów strategii. Kolejny kwartał przynosi nam pozytywne informacje. Tak jak w przypadku wyników rocznych, widzimy gwałtowne wzrosty na naszych portalach.  Wprost.pl znacząco wzrósł w ilości odsłon – 37,2 mln w I kw. 2025 r. wobec 23,2 mln w I kw. 2024 r., a jeśli chodzi o unikalnych użytkowników to wzrost oscylował w okolicach 75%, co przekłada się na 4,3 mln unikalnych użytkowników miesięcznie w ciągu I kw. 2025 r. – podsumowuje Katarzyna Gintrowska, Prezes Zarządu PMPG Polskie Media.

PMPG stale pracuje nad dynamicznym rozwojem swoich portali. Jednym z takich zabiegów jest oferta publiczna Do Rzeczy SA. Dzięki pozyskanemu kapitałowi rozwinięte zostaną m.in. kanał Do Rzeczy na platformie Youtube oraz redakcja portalu dorzeczy.pl. Ze szczegółami strategii rozwoju można zapoznać się w memorandum i prezentacji inwestycyjnej.

– W projektach sygnowanych logiem Do Rzeczy widzimy ogromny potencjał. W każdym miesiącu portal zbiera średnio 27 mln odsłon oraz blisko 4 mln unikalnych użytkowników, a kanał na Youtube notuje w każdym miesiącu przyrosty średnio o 10 tys. subskrybentów, a dziś jest ich ponad 95 tys. Dlatego na koniec I kwartału ruszyliśmy z publiczną emisją. Chcemy wynagrodzić zaufanie naszych czytelników i dać im realną szansę na bycie częścią zespołu tworzącego jeden z najbardziej opiniotwórczych tygodników w Polsce. Dzięki emisji i debiutowi na NewConnect będziemy mogli pilnie zrealizować ich sugestie na temat rozwoju projektów spod marki Do Rzeczy. – dodaje Katarzyna Gintrowska.

W kwestii nowego kontentu należy podkreślić ogromny sukces portalu smaki.pl. Portal został uruchomiony w marcu zeszłego roku, a w każdym miesiącu notuje ponad 6,5 mln odsłon. Kolejnym sukcesem jest to, że nieprzerwanie od września zeszłego roku utrzymuje się w dziesiątce najczęściej odwiedzanych portali kulinarnych w Polsce. – podkreśla Katarzyna Gintrowska.

Wartym odnotowania jest fakt, iż w pierwszym kwartale spółka, wraz z podmiotami zależnymi, prowadziła intensywne przygotowania mające na celu zawarcie umowy na opracowanie innowacyjnej platformy social-mediowo-newsowej wykorzystującej sztuczną inteligencję. Umowa została sfinalizowana w II kw. 2025 r. a zakres projektu obejmuje badania przemysłowe oraz prace rozwojowe. Całkowity maksymalny koszt realizacji Projektu wynosi 20 187 054,20 zł.

Grupa Asseco z przychodami 4,6 mld zł i wzrostem zysku netto o 9% w I kwartale 2025

W I kwartale 2025 roku Grupa Asseco osiągnęła 4,6 mld zł przychodów ze sprzedaży, z czego 3,6 mld zł stanowiła sprzedaż własnych produktów oraz usług informatycznych. Zysk operacyjny wzrósł o 12% do 470 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł o 9% i wyniósł 136 mln zł. Grupa zwiększyła skalę międzynarodowej działalności dzięki przejęciu 8 nowych spółek.

Wyniki Grupy są silnie zdywersyfikowane – 88% sprzedaży pochodzi z rynków zagranicznych reprezentowanych przez segmenty Asseco International i Formula Systems. Przychody ze sprzedaży w segmencie Asseco Poland wzrosły o 7% i wyniosły 544 mln zł. Sprzedaż segmentu Asseco International ukształtowała się na poziomie 1,1 mld zł, co oznacza wzrost o 11% w stosunku do I kwartału 2024 roku. Wyższe przychody tego segmentu są efektem wzrostu sprzedaży rozwiązań dla finansów w Grupie Asseco South Eastern Europe, wyższej sprzedaży do sektora publicznego spółek Asseco Central Europe w Czechach i na Słowacji, a także dobrych wyników sprzedażowych rozwiązań ERP skupionych w Grupie Asseco Enterprise Solutions. Z kolei segment Formula Systems wypracował 3,0 mld zł przychodów. Stanowi to wzrost o 7% w stosunku do tego samego okresu 2024 roku. Dobre wyniki, w walutach raportowych, odnotowały spółki Matrix IT, Sapiens International i Magic Software.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2025, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 12,3 mld zł. W kursach zmiennych jest on o 10%, a w kursach stałych – w jakich został przeliczony backlog na 2024 rok – o 12% wyższy niż w analogicznym okresie przed rokiem.

„To kolejny udany okres dla Asseco. Stabilny rozwój Grupy opiera się na szerokiej dywersyfikacji działalności – zarówno pod względem oferty produktowej, obsługiwanych sektorów, jak i zasięgu geograficznego. Długofalowe relacje z klientami oraz znaczący udział przychodów o charakterze powtarzalnym wzmacniają odporność biznesu i pozwalają Asseco skutecznie się rozwijać, a także generować wzrosty na każdym poziomie rachunku wyników. Cały czas zwiększamy skalę biznesu i jesteśmy aktywni w obszarze M&A. W I kwartale 2025 roku do Grupy dołączyło 8 spółek, działających na rynkach: polskim, izraelskim, hiszpańskim, egipskim, a także amerykańskim. Mamy też dobre perspektywy i backlog na cały 2025 rok we wszystkich segmentach naszej działalności” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland.

Cyberstalking to realna przemoc. Co mówi prawo, co mówią sądy, co możemy zrobić?

Wraz z dynamicznym rozwojem Internetu, który zapewnił społeczeństwu niemal nieograniczony dostęp do informacji, wiedzy i różnorodnych usług, pojawiły się również nowe formy zagrożeń. Jednym z bardziej niepokojących zjawisk jest cyberstalking – coraz częściej obserwowany w przestrzeni cyfrowej, stanowiący istotne wyzwanie dla organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości.

Cyberstalking to jedna z form cyberprzemocy. Polega na uporczywym nękaniu osoby lub grupy osób z wykorzystaniem narzędzi elektronicznych i teleinformatycznych – takich jak media społecznościowe, komunikatory, poczta elektroniczna czy fora internetowe. Działania sprawcy, często działającego anonimowo, mają na celu wyrządzenie szkody psychicznej, naruszenie prywatności lub wywołanie lęku. W skrajnych przypadkach mogą prowadzić do czynów o charakterze przestępczym.

Pojęcie cyberstalkingu wywodzi się od angielskiego czasownika to stalk, oznaczającego śledzenie lub prześladowanie. W polskiej przestrzeni publicznej funkcjonuje również jako „cybernękanie” lub „przemoc emocjonalna”. Naukowe definicje opisują je jako powtarzalne, intencjonalne i wrogie działania jednej osoby (lub grupy) wobec innej, które rażąco naruszają jej prywatność, godność lub inne dobra osobiste.

Do typowych zachowań cyberstalkera należą: uporczywe śledzenie aktywności ofiary w sieci, przesyłanie niechcianych wiadomości, publikowanie jej wizerunku bez zgody, zamieszczanie negatywnych komentarzy, rozpowszechnianie fałszywych informacji czy też zachęcanie innych do ośmieszania, znieważania lub prowokowania ofiary. Takie działania niosą za sobą poważne skutki psychiczne – zarówno dla osoby bezpośrednio dotkniętej, jak i jej bliskich. Mogą prowadzić do poczucia osaczenia, utraty bezpieczeństwa, depresji, a w skrajnych przypadkach nawet do myśli samobójczych.

W polskim prawie karnym zjawisko stalkingu zostało uregulowane dopiero w 2011 roku, wraz z dodaniem art. 190a do Kodeksu karnego. Wcześniej brakowało przepisów, które wprost odnosiłyby się do tego typu zachowań. Zanim doszło do legislacyjnych zmian, Ministerstwo Sprawiedliwości przeprowadziło badania społeczne na próbie 10 200 osób. Wyniki pokazały, że aż 9,9% respondentów padło ofiarą uporczywego nękania. To jednoznacznie wykazało, że stalking przestał być zjawiskiem marginalnym i wymagał odpowiedzi ustawodawcy.

Z biegiem czasu coraz większe znaczenie zaczęła odgrywać jego forma cyfrowa – cyberstalking. Rozwój technologii umożliwił sprawcom dotarcie do ofiar na niespotykaną dotąd skalę, często bez ich wiedzy i z wykorzystaniem narzędzi utrudniających identyfikację sprawcy. W odpowiedzi na tę nową rzeczywistość ustawodawca wprowadził nowelizację art. 190a § 1 k.k. z dnia 31 marca 2020 r. Zmiana ta miała istotny charakter – oprócz już istniejących przesłanek, takich jak poczucie zagrożenia i naruszenie prywatności, do katalogu znamion przestępstwa dodano poniżenie i udręczenie. To poszerzenie pozwoliło objąć ochroną osoby, które – choć niekoniecznie odczuwają lęk – doświadczają przemocy w innych formach: psychicznego wyczerpania, erozji godności czy poczucia bycia nieustannie obserwowaną.

W nowelizacji doprecyzowano również, czym są dane identyfikujące ofiarę. Wprowadzono zapis o „innych danych, za pomocą których osoba jest publicznie identyfikowana”. Dzięki temu ochroną objęto także osoby korzystające z pseudonimów, nicków czy avatarów – co ma ogromne znaczenie m.in. dla artystów, dziennikarzy czy aktywistów działających w sieci. Był to ważny krok, odzwierciedlający zrozumienie przemian w sposobie, w jaki ludzie funkcjonują i prezentują swoją tożsamość w przestrzeni wirtualnej.

Mimo istotnych zmian prawnych, ściganie cyberstalkingu w praktyce wciąż napotyka poważne trudności. Jak wynika z raportu „Przestępczość w XXI wieku”, funkcjonariusze organów ścigania często mierzą się z nadmiernym formalizmem procedur, brakiem elastyczności oraz niewystarczającymi narzędziami operacyjnymi, które nie przystają do szybko zmieniającej się rzeczywistości cyfrowej. Dodatkowym problemem jest trudność w ustaleniu tożsamości sprawcy, szczególnie w przypadkach, gdy działa on anonimowo lub zza granicy.

Interpretacja przepisów dotyczących cyberstalkingu znalazła swoje odzwierciedlenie również w orzecznictwie. W wyroku z 29 marca 2017 r. (IV KK 413/16) Sąd Najwyższy podkreślił, że poczucie zagrożenia musi być obiektywnie uzasadnione, tzn. odpowiadać reakcji przeciętnego człowieka. Sąd wskazał również, że obserwacja czy filmowanie z przestrzeni publicznej nie zawsze jest przestępstwem, ale może stanowić naruszenie prywatności, jeśli jest uporczywe i nacechowane wrogością. Kluczowe znaczenie ma tu systematyczność i natarczywość działań, które muszą być oceniane całościowo.

Z kolei Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Buturugă przeciwko Rumunii (56867/15) uznał, że rumuńskie władze nie zapewniły skarżącej odpowiedniej ochrony przed cyberprzemocą ze strony byłego partnera. Trybunał przypomniał, że państwa mają obowiązek zagwarantować skuteczną ochronę jednostki przed przemocą – również w formie cyfrowej, co wynika z podstawowych standardów ochrony praw człowieka.

W kontekście cyberstalkingu coraz częściej pojawia się także pytanie o granicę wolności słowa w Internecie. Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, każdemu przysługuje prawo do wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolność ta jednak – jak każda – ma swoje granice. Musi być równoważona z innymi wartościami konstytucyjnymi, takimi jak prawo do ochrony życia prywatnego (art. 47) oraz ochrona dóbr osobistych, które są również chronione na gruncie Kodeksu cywilnego.

Dlatego też postulaty dotyczące dalszych działań legislacyjnych powinny obejmować nie tylko doprecyzowanie przepisów karnych, lecz także rozwój narzędzi ochrony i systemowego wsparcia dla ofiar. W szczególności warto rozważyć:

  • stworzenie wyspecjalizowanych komórek w strukturach organów ścigania, zajmujących się cyberprzemocą,
  • wprowadzenie szybkich środków ochrony prawnej, takich jak elektroniczne zakazy kontaktu,
  • zwiększenie dostępności do pomocy psychologicznej i prawnej dla ofiar przemocy cyfrowej,
  • prowadzenie kampanii społecznych uświadamiających, gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna przemoc.

Cyberstalking to zjawisko złożone i niebezpieczne – nie tylko dlatego, że jest trudne do wykrycia, ale przede wszystkim dlatego, że jego skutki są realne i długotrwałe. Dotyka emocji, tożsamości, życia codziennego. Wymaga z jednej strony skutecznego i przemyślanego prawa, a z drugiej – zaangażowanego społeczeństwa oraz instytucji zdolnych do reakcji. Ochrona godności, prywatności i poczucia bezpieczeństwa w świecie cyfrowym powinna być jednym z filarów współczesnego prawa karnego – nie jako reakcja na zagrożenie, ale jako świadoma i aktywna forma odpowiedzialności państwa wobec swoich obywateli.

Autorka: Marta Macuga – Adwokatka specjalizująca się w prawie gospodarczym, własności intelektualnej oraz nowych technologiach. Z sukcesem wspiera firmy z sektora IT w kwestiach umów informatycznych, RODO i ochrony IP, reprezentując ich interesy również w sporach sądowych.

Jej praktyka obejmuje także prawo medyczne i farmaceutyczne, gdzie współpracuje z placówkami medycznymi, firmami life sciences oraz startupami medtechowymi.

Silne dane z Polski oddalają obniżki stóp. Argentyna wraca na rynek długu

Poniedziałek to dobre dane z Polski, które oddalają szanse na obniżki stóp procentowych przed wakacjami. Poza tym poznaliśmy kolejne pomysły ekipy Javiera Milei. Argentyna wraca na rynek długu z obligacjami wycenianymi w argentyńskim peso.

Dobre dane z Polski

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty z naszego kraju. Mowa o stopie bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej. Bezrobocie zgodnie z oczekiwaniami spadło z 5,3% na 5,2%. Należy jednak pamiętać, że kwiecień to już początek zatrudniania sezonowego. Co roku bezrobocie w tym czasie spada (a w grudniu i styczniu rośnie), ale rok temu spadało szybciej niż w tym roku. Dobrą wiadomością i pozytywną niespodzianką była natomiast sprzedaż detaliczna. Analitycy oczekiwali wzrostu o 4% w skali roku. Faktyczny odczyt wyniósł jednak 7,9%. Dobre dane pozwoliły złapać polskiemu złotemu wiatr w żagle. Wczoraj PLN, choć rano atakował niemal 4,26 zł za jedno euro, kończył dzień w okolicach 4,24 zł.

Co ze stopami procentowymi w Polsce?

Następne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się 3-4 czerwca. Decyzje zwyczajowo zapadają drugiego dnia. Analitycy wskazują jednak, że czerwcowe posiedzenie może się zakończyć bez decyzji, a kluczowy może być lipiec. Z jednej strony, po mocniejszym cięciu w maju, RPP może chcieć przeczekać czerwiec. Z drugiej strony sierpniowe posiedzenie jest zwyczajowo niedecyzyjne. W rezultacie, jeżeli obniżka nie nastąpi w lipcu, to możemy się jej spodziewać dopiero we wrześniu. Dodatkowo za obniżką lipcową przemawia jeszcze fakt, że w zeszłym roku lipiec był miesiącem częściowego uwolnienia cen energii. W rezultacie w tym roku w lipcu można oczekiwać spadku tempa wzrostu cen, bo będziemy się już odwoływać do tych podwyższonych poziomów. Jak powinny reagować rynki? Im później zobaczymy obniżkę stóp procentowych, tym silniejszy powinien być złoty względem głównych walut. O ile czerwcowy brak decyzji już jest w cenach, o tyle jeżeli nie zobaczymy obniżki w lipcu to można oczekiwać umocnienia polskiego złotego.

Argentyna wraca na rynek obligacji

Wczoraj Argentyna poinformowała o pierwszej od prawie dekady sprzedaży obligacji wycenianych w argentyńskim peso. W międzyczasie obligacje emitowane były w dolarach, jako stabilniejszej walucie. Obecnie za rządów Javiera Milei również to ulega zmianie. Są to 5-letnie obligacje z maksymalnym limitem 1 miliarda dolarów. Pokazuje to, że rząd podchodzi do projektu ostrożnie. Ostatnie zmiany nie są na razie korzystne dla argentyńskiego peso, ale uwolnienie sztucznie utrzymywanego kursu często kończy się przecenami. Warto zauważyć, że po pierwszym szoku z kwietnia rynek się stabilizuje i to na korzystniejszych poziomach niż pierwsza przecena wywołana strachem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
  • 14:30 – USA – zamówienia na dobra trwałego użytku,
  • 16:00 – USA – indeks zaufania konsumentów Conference Board.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Rodzina w biznesie czy biznesowa rodzina? Nowe modele zarządzania firmami rodzinnymi

Rodzinne przedsiębiorstwa, które wprowadzają formalne struktury zarządcze, angażują się w działania ESG i strategicznie podchodzą do sukcesji znacznie częściej osiągają ponadprzeciętne wyniki. Jak wynika z raportu KPMG „Global family business report 2025”, 32% firm rodzinnych na świecie deklaruje, że osiąga wysokie wyniki finansowe, a wśród nich dominują te, które wdrożyły rady nadzorcze i zarządy. W ciągu ostatnich trzech lat niemal 1 na 5 firm rodzinnych dokonała przejęcia – z czego ponad 60% dotyczyło innych firm rodzinnych. Jednocześnie 80% najlepiej prosperujących firm rodzinnych wykazuje średni lub wysoki poziom efektywności w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Wśród firm o wysokich wynikach 66% posiada formalną radę nadzorczą lub zarząd (dla porównania – średnia dla całej próby to 56%). W Europie ten odsetek sięga nawet 72%. Dodatkowo 80% najlepiej prosperujących firm rodzinnych wykazuje średni lub wysoki poziom efektywności w zakresie zrównoważonego rozwoju, co potwierdza, że działania ESG stanowią dziś realną przewagę konkurencyjną.

Ważnym czynnikiem sukcesu w firmach rodzinnych jest przedsiębiorczość międzypokoleniowa – organizacje, które potrafią angażować różne generacje w proces podejmowania decyzji strategicznych, mają o ponad 40% większe szanse na osiąganie ponadprzeciętnych wyników.

W kontekście wyzwań związanych z sukcesją i długoterminowym rozwojem, jedynie 21% badanych liderów zadeklarowało zadowolenie z jakości komunikacji wewnątrz rodziny, podczas gdy 40% wskazało na potrzebę jej poprawy. Jednocześnie 37% respondentów wskazało, że posiada jasno określone role i obowiązki w ramach działalności firmy.

Jednym z kluczowych sposobów, w jaki firmy rodzinne redefiniują pojęcie sukcesu, jest przejście od modelu firmy prowadzonej przez założyciela, przez rodzinny model zarządzania, aż po model własnościowy, w którym rodzina pozostaje właścicielem, ale niekoniecznie zarządza operacyjnie. Każdy z tych etapów odzwierciedla zmieniające się relacje pomiędzy rodziną a przedsiębiorstwem. Transformację tę często określa się mianem przejścia od „rodziny w biznesie” do „biznesowej rodziny”. Typowa biznesowa rodzina przyjmuje bardziej uporządkowany i sprofesjonalizowany model funkcjonowania, kładąc nacisk na struktury zarządcze i ład korporacyjny, a także na rozwój odrębnych rad, służących zarządzaniu sprawami rodzinnymi. W niektórych przypadkach skala działalności rodziny jest już na tyle duża, że udział i reprezentacja w radzie rodzinnej podlegają sformalizowanym zasadom i procedurom. W praktyce biznesowa rodzina to taka, która potrafi świadomie wycofać się z codziennego zarządzania i zaufać kompetencjom zewnętrznych menedżerów, pozwalając im w ten sposób skuteczniej zwiększać wartość majątku rodzinnego – mówi Andrzej Bernatek, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla firm prywatnych, KPMG w Polsce.

Z badania KPMG wynika również coraz większa rola fuzji i przejęć. W ciągu ostatnich trzech lat niemal 1 na 5 firm rodzinnych dokonała przejęcia – z czego ponad 60% dotyczyło innych firm rodzinnych. Dane te pokazują, że przedsiębiorstwa rodzinne coraz częściej traktują M&A jako narzędzie do skalowania działalności i dywersyfikacji ryzyka.

Istotną rolę w strukturze firm rodzinnych aktywnie uczestniczących w procesach M&A odgrywa przedsiębiorczość międzypokoleniowa – około 40% przedsiębiorstw angażujących się w te transakcje wykazywało wysokie zróżnicowanie pokoleń na różnych poziomach działalności biznesowej.

Wzrost firm rodzinnych wymaga nie tylko odwagi strategicznej, lecz także umiejętnego zarządzania ich unikalnym kapitałem – relacjami, wartościami oraz długoterminową perspektywą. W procesie dywersyfikacji źródeł przychodów i ekspansji na nowe rynki nie można pominąć jednej z kluczowych przewag firm rodzinnych: autentycznej tożsamości marki, budowanej na wieloletniej historii i wartościach. To właśnie ona stanowi fundament trwałej lojalności klientów i powinna wyznaczać kierunek dalszych działań strategicznych. Równolegle profesjonalizacja zarządzania – poprzez zatrudnianie menedżerów spoza rodziny oraz współpracę z zewnętrznymi doradcami – poszerza kompetencje organizacyjne i otwiera firmę na innowacyjne modele działania. Z kolei inwestowanie w rozwój talentów, szczególnie w przygotowanie młodego pokolenia do roli sukcesorów, stanowi gwarancję ciągłości i stabilności. Zatem wzrost w firmie rodzinnej to złożony proces, który znacznie wykracza poza same wyniki finansowe – odzwierciedla zdolność do ciągłego uczenia się, dzielenia odpowiedzialnością oraz budowania i pielęgnowania relacji, zarówno wewnątrz organizacji, jak i w jej otoczeniu. To efekt równowagi między tradycją a nowoczesnym zarządzaniem – komentuje Krzysztof Szwaja, Partner, Dział Doradztwa Podatkowego, KPMG w Polsce.

O raporcie:

Global family business report 2025 to wspólna publikacja KPMG Private Enterprise oraz konsorcjum STEP Project Global Consortium, analizująca wyzwania, cele i modele rozwoju firm rodzinnych na całym świecie. Raport powstał na podstawie odpowiedzi 2 683 prezesów firm rodzinnych z 80 krajów i regionów, w tym z Polski. Respondenci reprezentowali przedsiębiorstwa o średnim stażu 42 lat. Publikacja zawiera dane, analizy i rekomendacje dotyczące m.in. sukcesji, ładu korporacyjnego, zrównoważonego rozwoju oraz strategii wzrostu, w tym fuzji i przejęć. Raport pokazuje, w jaki sposób firmy rodzinne mogą budować trwałą przewagę konkurencyjną w kontekście zmieniających się wartości rodzinnych i realiów gospodarczych.

Folia stretch pod presją unijnych regulacji. Branża apeluje o decyzje oparte na faktach

W świetle proponowanych zmian w unijnym Rozporządzeniu dotyczącym opakowań i odpadów opakowaniowych PPWR, Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych wyraża uznanie dla dążeń Unii Europejskiej do budowy gospodarki opartej na zasadach zrównoważonego rozwoju i obiegu zamkniętego. Jednocześnie z niepokojem odnosi się do konkretnych zapisów – art. 29 ust. 1–3, które w przypadku jednorazowych folii transportowych mogą przynieść odwrotne skutki od zamierzonych, zarówno dla środowiska, jak i dla gospodarki.

Wyniki badań: naukowe podstawy decyzji

Aby ocenić realne skutki potencjalnego zastąpienia jednorazowych folii stretch alternatywami wielokrotnego użytku, Europejskie Stowarzyszenie Przetwórców Tworzyw Sztucznych (EuPC) zleciło dwie niezależne analizy: badanie cyklu życia produktu, czyli LCA, oraz analizę wpływu ekonomicznego w ośmiu kluczowych sektorach. Wyniki są jednoznaczne – obecnie nie istnieje bardziej zrównoważona alternatywa niż nowoczesne jednorazowe folie paletowe, wykonane z PCR, czyli recyklatu poużytkowego.

Fakty środowiskowe: jednorazowe folie stretch nawet z udziałem 35% recyklatu (PPWR limit 2030) zdecydowanie wygrywają

Analiza LCA przeprowadzona przez renomowany Instytut IFEU wykazała, że jednorazowe folie stretch z 35% i 65% PCR mają niższy wpływ we wszystkich kategoriach środowiskowych niż alternatywy wielokrotnego użytku. Co więcej, wyniki dla opakowań jednorazowych tworzyw sztucznych były znacznie korzystniejsze w każdej z siedmiu analizowanych aplikacji transportowych.

Przykładowe wyniki:

  • Zastąpienie folii stretch z udziałem 35% PCR rękawem wielokrotnego użytku przy transporcie worków cementowych zwiększa emisję gazów cieplarnianych, wytwarzaną podczas przewozu towaru, aż o 470%, a pojemnikiem wielorazowym nawet o 1750%.
  • W transporcie wody butelkowanej pakowanie za pomocą wielorazowych rękawów zwiększa emisję o 31%, a zmiana na pojemnik transportowy wielokrotnego użytku – aż o 620%.

Wzmożona emisja gazów cieplarnianych nie jest jedynym problemem. Nie wszystkie systemy wielokrotnego użytku nadają się do wszystkich rodzajów towarów – problemem jest m.in. niestabilność ładunku, ochrona przed wilgocią i brak dostępnych, wystandaryzowanych rozwiązań.

Konsekwencje ekonomiczne: 5 miliardów euro więcej rocznie

Badanie RDC Environment oceniło skutki wprowadzenia obowiązkowego ponownego użycia w ośmiu kluczowych sektorach, w tym w handlu detalicznym, przemyśle cementowym, mleczarstwie i przemyśle szklarskim. Wyniki wskazują na wzrost kosztów operacyjnych w całej UE o ponad 4,9 mld euro rocznie.

Wprowadzenie obowiązku stosowania opakowań wielokrotnego użytku w transporcie towarów może znacząco obciążyć finansowo wiele sektorów gospodarki, szczególnie handel detaliczny. W przypadku opakowań szklanych koszty opakowań mogą wzrosnąć nawet o 15,9% wartości produktu.

Główne źródła tych kosztów to wyższa cena samych opakowań wielokrotnego użytku w porównaniu do jednorazowych rozwiązań, a także konieczność ponoszenia kosztów związanych z logistyką zwrotną, myciem, magazynowaniem i końcową utylizacją opakowań. Dodatkowo, firmy musiałyby zainwestować w nowe maszyny linii pakujących oraz przeprowadzić reorganizację procesów produkcyjnych, co generuje kolejne, znaczące obciążenia finansowe.

Branża tworzyw sztucznych wskazuje te wyniki badań jako powód do ponownego przeanalizowania zapisów rozporządzenia. Jednorazowe rozwiązania, takie jak folia stretch, odpowiednio utylizowane, wspierają założenia zrównoważonego rozwoju oraz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym z uwagi na możliwość ponownego wykorzystania surowca do produkcji. Jednocześnie są sprawdzonymi logistycznie rozwiązaniami, które odpowiadają na realne wyzwania transportu produktów, ograniczając możliwość ich uszkodzenia, zanieczyszczenia i przemieszczania się podczas dostaw.

Brak gotowości technologicznej i ryzyko dla rynku wewnętrznego

Systemy wielokrotnego użytku dla folii transportowych są na obecnym etapie rozwoju fragmentaryczne i nie są wystandaryzowane. Co więcej, ich wdrożenie do 2030 r. jest nierealistycznym celem i może doprowadzić do chaosu logistycznego, wzrostu kosztów i osłabienia jednolitego rynku UE.

Firmy eksportujące do UE oraz działające wyłącznie wewnątrz wspólnoty będą zmuszone do utrzymywania równoległych systemów pakowania, co znacząco zwiększy koszty i utrudni procesy operacyjne.

Postulaty przemysłu przetwórstwa tworzyw sztucznych

Dowody naukowe i analizy ekonomiczne jednoznacznie wskazują na podjęcie działań zgodnych z realiami. Apelujemy do Komisji Europejskiej i Państw Członkowskich o :

  1. Wyłączenie folii stretch do owijania palet z celów ponownego użycia na podstawie art. 29 ust. 18a i 18c PPWR – poprzez przyjęcie aktu delegowanego.
  2. Akceptowanie i wspieranie stosowania surowców z recyklingu – jako skutecznego narzędzia redukcji emisji CO₂ oraz materiału wspierającego dążenie do GOZ.
  3. Prowadzenie polityki środowiskowej opartej na analizach LCA, nie na intuicyjnych założeniach.
  4. Promowanie recyklingu, efektywności materiałowej i innowacji jako ścieżki do realnej i skutecznej cyrkularności.

Jednorazowe folie stretch nie są problemem – są częścią rozwiązania w kwestiach środowiskowych. Wprowadzenie sztywnego obowiązku ponownego użycia wbrew analizom naukowym i ekonomicznym grozi poważnymi skutkami dla przemysłu, konsumentów i przede wszystkim dla środowiska. Aby osiągnąć cele PPWR, nie możemy kierować się uproszczonymi założeniami – potrzebujemy decyzji opartych na dowodach.

Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych apeluje o racjonalne podejście do regulacji PPWR, które pozwoli chronić środowisko, wspierać innowacje i utrzymać konkurencyjność europejskiego przemysłu.

Autor: Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych

Artykuł powstał na podstawie badań EuPC, IFEU oraz RDC Environment.

Amerykańska fotowoltaika w odwrocie: inwestorzy porzucają branżę, mimo rosnącego popytu

0

Po uchwaleniu ustawy Enphase stracił 19,63 proc. – to amerykańska firma specjalizująca się w mikroinwerterach i systemach do zarządzania energią w instalacjach domowych. Sunrun spadł o ponad 37 proc. – to jeden z największych operatorów systemów fotowoltaicznych w modelu leasingowym i subskrypcyjnym. SolarEdge zanotował minus 24,67 proc. – izraelski lider rynku falowników i systemów optymalizacji energii. Kolejne mocne spadki objęły także SunPower, Maxeon oraz Canadian Solar. Nie mamy tu do czynienia z korektą – to aktualizacja wycen wynikająca ze zmiany fundamentalnych warunków rynkowych.

Ale kryzys amerykańskiego sektora solarnego nie zaczął się dziś. To zjawisko postępujące od kilku lat. Wystarczy spojrzeć na wyniki całkowite: w 2023 roku Enphase stracił 50 proc., SolarEdge 66,9 proc., a Maxeon 55,3 proc. W 2024 roku tendencja się utrzymała – Maxeon spadł o 98,9 proc., SolarEdge o 85,5 proc., Sunnova o 77,5 proc. W 2025 roku trend pozostaje negatywny: od początku roku Sunnova spadła o 95 proc., Maxeon o 65,7 proc., Enphase o 44,7 proc. Mamy do czynienia z kilkuletnim procesem zmiany cen, który całkowicie zmienił sposób wyceny sektora.

EV/Sales to prosty wskaźnik, który pokazuje, ile inwestorzy płacą za każdą złotówkę przychodu firmy. Im niższy, tym gorzej – oznacza, że rynek przestaje wierzyć, że spółka potrafi zarabiać na swojej sprzedaży. W przypadku branży solarnej te wskaźniki spadły z poziomów 5-6 do wartości kryzysowych: dziś Maxeon notowany jest na poziomie 0,3x, Complete Solaria 0,7x, a SolarEdge 0,8x. Inwestorzy stracili zaufanie do sektora. A narastające problemy i ryzyko, przeważają nad szansami na wzrost.

Równie niepokojąca jest sytuacja techniczna. Wskaźnik RSI dla Enphase spadł do 32, dla Sunrun do 38, a SolarEdge do 44. Notowania tych spółek znajdują się ponad 40 proc. poniżej swoich 200-dniowych średnich kroczących. Spadki względem historycznych szczytów są drastyczne: Maxeon -99,5 proc., Sunnova -99,75 proc., SolarEdge -96,2 proc., Enphase -88,8 proc. Wskazuje to, że sektor utracił impet.

Wyniki kwartalne jedynie potwierdzają słabość. Enphase prognozuje spadek marż brutto o 6-8 punktów procentowych od trzeciego kwartału – skutek nowych ceł. SolarEdge spodziewa się podobnego efektu już w drugim półroczu. Sunrun otwarcie mówi o wzroście kosztów od 1 do 3 tys. dolarów na instalację, co przekłada się na wzrost całkowitych kosztów o 3-7 proc. Żadna z tych firm nie wdrożyła jeszcze strategii cenowej, która mogłaby w pełni zrekompensować efekt taryfowy.

Prawda jest taka, że cały sektor przechodzi transformację – z kategorii „growth” do „deep value”. Nie dlatego, że znikają ulgi i wsparcie – ale dlatego, że nawet one nie wystarczyły, by utrzymać fundamenty. Ich ograniczenie jedynie przyspiesza proces, który trwa od dłuższego czasu.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

John Nash – matematyk, który odmienił sposób myślenia o gospodarce

10 lat temu, 23 maja 2015 roku zmarł John Nash: matematyk, ekonomista, laureat Nagrody im. Nobla w dziedzinie ekonomii.

Niewielu ekonomistów zyskało taką popularność jak John Nash. To paradoks, bo nie podejmował on w swojej pracy badawczej kwestii ani prostych, ani bezpośrednio związanych z klasycznym rozumieniem ekonomii.

Urodzony w 1928 roku w rodzinie o tradycjach inżynierskich Nash od młodych lat interesował się matematyką. Podjął studia na Uniwersytecie Carnegie Mellon, następnie zaś doktoranckie na Princeton. Jego praca badawcza dotyczyła właśnie matematyki, a nie ekonomii. Ekonomistą – i to wybitnym – Nash stał się, kiedy to liczni ekonomiści zauważyli, że jego błyskotliwe odkrycia można wykorzystać na polu badań ekonomicznych.

Nash wniósł bowiem znaczący wkład w rozwój teorii gier, działu matematyki podejmującego wyzwanie badania optymalnych zachowań graczy mogących znaleźć się w konflikcie interesów. Teoria gier rozwijała się niezwykle szybko w połowie XX wieku: była stosowana do zrozumienia procesów społecznych, ewolucji, konfliktów politycznych czy problemu gospodarowania dobrami.

John Nash wprowadził pojęcie „równowagi”, zwanej od jego nazwiska „równowagą Nasha”. Zakłada ono, że przy określonych strategiach każdego z przeciwników, żadnemu z graczy nie opłaca się zmienić swojej strategii, gdyż gracz przyjmuje optymalne rozwiązanie ze względu na działania przeciwników. Założenie to pozwoliło zmienić podejście do interpretacji procesów gospodarczych i odrzucić darwnistyczne postrzeganie wolnego rynku jako miejsca, gdzie sukces można odnieść jedynie kosztem przeciwnika. Okazało się, że przedsiębiorstwa na rynku mogą ze sobą współistnieć bez prowadzenia np. wojen cenowych.

Zasługą Johna Nasha, po części nieświadomą, była zmiana aparatu pojęciowego ekonomistów. O ile pojęcie „równowagi” było znane w odniesieniu np. do gospodarek pozostających w równowadze, to dzięki Nashowi zaczęło być stosowane szerzej, także
w mikroekonomii.

Echa myśli Nasha możemy odnaleźć w pracach wielu innych ekonomistów-matematyków takich jak np. Robert Aumann, który stosuje teorię gier do analizowania problemów
bezpieczeństwa międzynarodowego czy nawet wydarzeń historycznych.

Całość dorobku Nasha została doceniona w roku 1994, gdy przyznano mu Nagrodę im. Nobla z ekonomii. Otrzymał ją wspólnie z Johnem Harsanyi oraz Reinhardem Seltenem.

Co ciekawe, dorobek Nasha pozostałby jedynie w pamięci ekonomistów i matematyków, gdyby nie Hollywood. Film „Piękny Umysł”, luźno oparty na biografii Nasha, dostał aż cztery Oskary, pięć Złotych Globów, a także wiele innych nagród. Został obejrzany przez miliony widzów w kinach, a potem w telewizji i za pomocą platform streamingowych, dzięki czemu przyczynił się do popularyzacji ekonomii na całym świecie. Postać genialnego matematyka, zmieniającego podejście do ekonomii i zmagającego się z choroba psychiczną (Nash przez całe dorosłe życie leczył się na schizofrenię) była fascynującym bohaterem filmu.

John Nash zginął wraz z żoną Alicją w wypadku samochodowym 23 maja 2015 roku.

Autor: Janusz Wdzięczak
————————-
Autor jest ekonomistą, członkiem TEP oraz wykładowcą na Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie.

Gorączka złota 2025. Rekordy cen i popytu w Polsce i na świecie

0

Na rynku złota nie ma dziś miejsca na chłodną kalkulację – jest gorączka. I to dosłownie. Królewski kruszec (w USD) drożeje w tempie, które jeszcze niedawno wydawało się nie do utrzymania: ponad +20% od początku roku, +14% w ostatnim kwartale. W dwa lata – wzrost o prawie 70%, a w dekadę – niemal trzykrotny skok. W Polsce cena uncji złota przekroczyła już 12 000 zł, osiągając historyczne maksimum w rodzimej walucie. Co więcej, maj przynosi kolejny rekordowy rozdział – już w połowie miesiąca klienci Tavex zakupili więcej złota niż przez cały maj ubiegłego roku. Jeśli obecne tempo się utrzyma, wynik może być nawet trzykrotnie wyższy niż rok wcześniej. Co najczęściej składnia Polaków do inwestycji w złoto?

Globalny popyt na złoto wciąż rośnie

Według danych Światowej Rady Złota, światowy popyt na sztabki i monety w I kwartale 2025 roku wyniósł 325 ton – to aż o 15% więcej niż średnia z ostatnich pięciu lat. Całkowite inwestycje w złoto osiągnęły 552 tony, niemal dorównując poziomowi z początku 2022 roku, kiedy wybuch wojny w Ukrainie wywołał masową ucieczkę kapitału w stronę bezpiecznych aktywów.

Popyt inwestycyjny na poziomie detalicznym wzrósł o 3% rok do roku. Wzrosty były szczególnie widoczne w Chinach, które zanotowały drugi najwyższy kwartalny wynik zakupów złota przez klientów indywidualnych w historii.

Wysokie tempo wzrostu cen – aż 20 nowych rekordów w ciągu jednego kwartału – stało się nie tylko medialnym tematem, ale i impulsem do działania dla inwestorów. Jednych zachęciło do szybkich zakupów w oczekiwaniu na dalsze wzrosty, innych – odwiodło od sprzedaży w nadziei na jeszcze wyższe ceny.

Choć osłabienie dolara amerykańskiego w I kwartale częściowo ograniczyło wzrost cen złota mierzonych w innych walutach, skala dynamiki pozostała imponująca. W czasach niepewności gospodarczej, inflacyjnych napięć i geopolitycznych wstrząsów, złoto ponownie staje się nie tylko symbolem bezpieczeństwa – ale realnym narzędziem budowania odporności finansowej.

W Polsce popyt na fizyczne złoto eksplodował

Trend globalny w pełni odzwierciedla sytuacja na krajowym rynku. W I kwartale 2025 roku klienci Tavex zakupili łącznie 16 345 uncji złota – to wzrost aż o 44% względem analogicznego okresu ubiegłego roku.

Maj również przynosi spektakularne wyniki: już w połowie miesiąca sprzedaliśmy więcej złota niż przez cały maj 2024 roku – o 10%. Jeśli obecne tempo się utrzyma, zakończymy miesiąc z wynikiem dwukrotnie, a być może nawet trzykrotnie wyższym niż rok wcześniej.

Złoto przyciąga dziś nie tylko doświadczonych graczy, ale też osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z inwestowaniem. W strukturze sprzedaży widzimy wyraźny wzrost zainteresowania małymi gramaturami – takimi jak sztabki 1g Tavex – które pozwalają inwestować regularnie, ostrożnie i elastycznie. Jednocześnie niesłabnącym powodzeniem cieszą się klasyczne monety bulionowe, jak Krugerrand czy Australijski Kangur – wskazuje Grzegorz Nowakowski, Public Affairs Manager, Tavex. Coraz więcej klientów traktuje złoto nie jako szybki zysk, lecz jako długoterminowe zabezpieczenie kapitału. Rosnąca świadomość finansowa Polaków przekłada się na przemyślane decyzje zakupowe – i stabilny popyt, nawet przy rekordowych cenach – dodaje.

Wysokie zainteresowanie złotem potwierdzają również badania firmy Tavex. W złoto – swoje oszczędności – zainwestowało 13% Polaków. Wśród powodów, czemu akurat to aktywo respondenci wskazywali m.in. jako długofalowe zabezpieczenie oszczędności (46%). Złoto było postrzegane przez prawie połowę inwestorów jako sposób na ochronę wartości zgromadzonych oszczędności w długim okresie. Jego wartość historycznie wykazywała stabilność, co czyniło je idealnym wyborem w niepewnych czasach. Ochrona przed inflacją (28%). W warunkach rosnących kosztów życia złoto stało się popularnym narzędziem do ochrony kapitału przed erozją wartości pieniądza.

Czy euro ma realną szansę, by zastąpić dolara jako globalną walutę rezerwową?

W swoim ostatnim przemówieniu w Berlinie prezeska Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde, podjęła temat roli euro w globalnym systemie finansowym i jego potencjalnej zdolności do zdetronizowania dolara. To wystąpienie może być odczytywane jako sygnał ambicji Europy do odegrania większej roli w międzynarodowym porządku monetarnym. Czy wystarczy wola polityczna, by euro rzeczywiście stało się walutą rezerwową świata?

Lagarde trafnie zauważyła, że kluczowym czynnikiem ekspansji waluty na rynki międzynarodowe jest jej udział w handlu zagranicznym. To właśnie powszechne stosowanie waluty w rozliczeniach między państwami sprawia, że staje się ona atrakcyjna jako instrument rezerwowy. Rezerwy walutowe mają przede wszystkim umożliwić krajom import w warunkach kryzysu bilansu płatniczego. Dlatego ich wielkość często mierzy się liczbą miesięcy importu, które można nimi sfinansować. Jeśli świat miałby odejść od dolara jako środka płatniczego w handlu, to naturalną konsekwencją byłoby przestawienie się banków centralnych na inną walutę – być może właśnie euro.

Jednak dominacja dolara to nie efekt odgórnego porozumienia, lecz skutek tysięcy niezależnych decyzji podejmowanych przez eksporterów, importerów i inwestorów na całym świecie. Lagarde wspomniała również o efekcie sieciowym, który utrwala pozycję dolara – im więcej podmiotów korzysta z tej waluty, tym bardziej opłaca się z niej korzystać. Zerwanie z dolarem oznaczałoby wyższe koszty transakcyjne, przynajmniej na początku. Dlatego nie chodzi o to, czy euro byłoby lepszą walutą rezerwową, ale o to, czy dostatecznie wielu użytkowników globalnych uzna dalsze korzystanie z dolara za nie do przyjęcia. W tym kontekście to nie jakość euro, lecz ewentualna nieakceptowalność dolara może stać się czynnikiem zmiany. Zbyt agresywna polityka sankcyjna USA może skłonić część świata – w tym Unię Europejską – do poszukiwania alternatywy.

Z tego punktu widzenia nie wystarczy „wypromować” euro, by przejąć pozycję dolara. System oparty na dolarze nie runie sam z siebie – jego trwałość opiera się na efekcie sieciowym i zaufaniu. Realna zmiana mogłaby nastąpić tylko wtedy, gdy USA popełnią poważny błąd, który podważy to zaufanie. Choć jeszcze niedawno wydawało się to mało prawdopodobne, dziś taki scenariusz nie jest już całkowicie abstrakcyjny.

Kurs głównej pary walutowej zdołał wczoraj „wyjść” na moment powyżej 1,1400 ale trwało to dość krótko. Obecnie notowania lekko zniżkują w stronę 1,1365. Wydaje się, że wspomniany pułap jest w tym momencie lokalnym, najbliższym oporem, które nieco hamuje dalsze wzrosty. Główna para walutowa wciąż jednak znajduje się w trendzie wzrostowym i wydaje się, że to jedynie kwestia czasu, kiedy ponownie zobaczymy poziom 1,1550-1,1570.

Autor: Łukasz Zembik, OANDA TMS Brokers

Powrót wzrostu w Europie? Inflacja usług i amerykańskie cła studzą entuzjazm

Niższe stopy procentowe, silny popyt konsumencki, wydatki z programu Next Generation EU oraz nadchodzące złagodzenie polityki fiskalnej w Niemczech będą wspierać wzrost ekonomiczny w Europie, jednak napięcia handlowe z USA oraz uporczywa inflacja usług mogą ograniczyć skalę ożywienia – wynika z najnowszej edycji EY European Economic Outlook. Według aktualnych prognoz EY, wzrost gospodarczy w strefie euro przyspieszy w 2025 r. do 1,1% r/r, po szacowanych 0,6% w 2024 r. Wśród krajów UE, które zanotują najwyższy wzrost PKB będzie m.in. Polska, gdzie prognozowany wzrost w latach 2025–26 wynosi 3,4–3,5% r/r.

Nierównomierne tempo wzrostu w regionie

Tempo wzrostu PKB w strefie euro utrzymuje się na umiarkowanym poziomie 0,2–0,4% kw/kw. Wciąż widoczne są różnice między krajami – liderami wzrostu są Polska, Chorwacja i Hiszpania, podczas gdy Niemcy oraz część państw Europy Środkowo-Wschodniej (m.in. Austria, Rumunia i Węgry) notują stagnację. Słabe wyniki sektora przemysłowego w tych krajach znajdują odzwierciedlenie w spadku eksportu i inwestycji.

Różnice w tempie wzrostu utrzymają się w tym roku, ale będą się zmniejszać w latach kolejnych. Zgodnie z prognozami EY, w Hiszpanii wzrost PKB spowolni z 3,2% w 2024 r. do 2,9% w 2025 r. i 1,5% w 2027 r. W Niemczech, gospodarka pozostanie w stagnacji w br., ale dzięki ekspansji fiskalnej dynamika PKB powinna wzrosnąć do 1,1% w przyszłym roku i do ponad 2% w 2027 r. We Francji oczekiwany wzrost wynosi 0,9% w 2025 r., 1,4% w 2026 r i 1,3% w 2027 r., a we Włoszech odpowiednio 0,4%, 0,7% i 0,5%. Wśród średnich gospodarek liderem pozostanie Polska – prognozowany wzrost to 3,4–3,5% w latach 2025–26. Kraje nordyckie także odnotują lekkie ożywienie, choć słabsze wyniki sektora ropy i farmacji ograniczą wzrost ich PKB w 2025 r.

Inflacja blisko celu, ale presja na ceny usług utrzymuje się

Zarówno inflacja ogółem, jak i inflacja bazowa stopniowo zbliżają się do celu ustalonego przez Europejski Bank Centralny (EBC) na poziomie 2%.

Oczekujemy, że inflacja ogółem w strefie euro utrzyma się w okolicach 2% w całym 2025 r. Inflacja bazowa będzie jednak nieco podwyższona – w pobliżu 2,5% r/r. Jej spadku do 2% średniorocznie można spodziewać się w przyszłym roku – tłumaczy Marek Rozkrut, Partner EY, szef Zespołu Analiz Ekonomicznych, Główny Ekonomista EY na Europę i Azję Centralną.

Główne źródła presji inflacyjnej to ceny usług i podwyżki podatków pośrednich. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Polska czy Czechy, inflacja usług pozostaje podwyższona (4-6%) ze względu na silny wzrost wynagrodzeń.

Poza strefą euro, inflacja wykazuje znaczne zróżnicowanie. Czechy i Polska zbliżają się do celów inflacyjnych, natomiast Rumunia i Bułgaria pozostają w tyle – głównie ze względu na utrzymującą się znaczną inflację bazową. Najniższa presja cenowa występuje w krajach nordyckich i Szwajcarii. Wysoka inflacja utrzymuje się natomiast na Kaukazie i w Azji Centralnej.

Przestrzeń do łagodzenia polityki monetarnej

W reakcji na ustabilizowaną inflację i umiarkowany wzrost, EBC obniżał stopy procentowe o 25 punktów bazowych na każdym posiedzeniu w tym roku, sprowadzając stopę depozytową w kwietniu do poziomu 2,25%. Oczekiwane są kolejne cięcia w czerwcu i we wrześniu, z docelowym poziomem 1,75%. Bank Anglii kontynuował łagodzenie polityki i tu również oczekiwane są kolejne, łącznie trzy cięcia stóp procentowych. Banki centralne w krajach nordyckich powinny natomiast powrócić do łagodzenia polityki pieniężnej jesienią. W Polsce, Rada Polityki Pieniężnej, w reakcji na niższą od oczekiwanej inflację, po długiej przerwie także obniżyła stopy o 50 pb. Przewidywane są dalsze cięcia, łącznie o 75 pb w tym roku oraz o 100 pb w roku przyszłym.

Polska powinna utrzymać wysoki wzrost PKB

Polska pozostaje jednym z liderów wzrostu gospodarczego w UE, z prognozowanym tempem wzrostu PKB na poziomie 3,5% w 2025 i 3,4% w 2026 r. Kluczowym czynnikiem wspierającym krajową konsumpcję będzie spadek inflacji i poprawa dochodów realnych. Inwestycje, po wyraźnym spadku w 2024 r., powinny silnie wzrosnąć wraz z przyspieszeniem wydatkowania środków z Funduszu Odbudowy UE. Mimo silnych fundamentów wzrostu, strukturalne ograniczenia po stronie podaży pracy oraz słabe wyniki eksportu pozostaną istotnym wyzwaniem dla polskiej gospodarki.

Amerykańskie cła kluczowym ryzykiem dla wzrostu

Zmiana polityki handlowej USA staje się jednym z głównych czynników ryzyka dla gospodarki europejskiej. Administracja amerykańska wprowadziła 10% cła na większość towarów z (niemal) wszystkich krajów. Dodatkowo, nowe taryfy celne objęły stal, aluminium, pojazdy oraz szereg produktów z Chin, Kanady i Meksyku. Choć część ceł została ostatnio obniżona, efektywna stawka celna w USA pozostaje najwyższa od lat 40. XX wieku.

Szacujemy, że w naszym scenariuszu bazowym nowe bariery handlowe obniżą wzrost PKB UE o ok. 0,5 pkt proc. w 2026 r., bo to właśnie w przyszłym, a nie bieżącym roku ten efekt będzie najsilniejszy. Nastąpi to głównie poprzez ograniczenie eksportu i spadek aktywności inwestycyjnej. W Europie, wpływ na PKB będzie najsilniejszy w krajach takich jak Irlandia, Słowacja, Czechy i Węgry. Gdyby natomiast przyjąć, że w życie weszłaby ostatnia groźba prezydenta Trumpa dotycząca 50% ceł na towary z UE, negatywny efekt dla PKB UE byłby znacznie silniejszy i wyniósłby dodatkowe -0,6 pkt. proc w 2026 r.– dodaje Marek Rozkrut.

Obok ryzyk związanych z handlem międzynarodowym, EY wskazuje również na inne zagrożenia dla scenariusza bazowego. Należą do nich m.in.: niestabilność geopolityczna (w tym wojna w Ukrainie i konflikty na Bliskim Wschodzie), niepewność co do dalszej ścieżki konsumpcji prywatnej, ryzyko długotrwałego spowolnienia w przemyśle oraz strukturalna utrata konkurencyjności w części sektorów gospodarki europejskiej. Do czynników, które dotąd regularnie pojawiały się jako sprzyjające wyższemu wzrostowi, takich jak automatyzacja i rozwój sztucznej inteligencji, doszły nowe: zwiększone wydatki militarne w UE i ekspansja fiskalna Niemiec.

W ocenie ekonomistów EY, bilans ryzyka dla prognozowanego w Europie wzrostu gospodarczego oraz inflacji jest skierowany w dół.

Inwestycje magazynowe 2025: mniej spekulacji, więcej selekcji

Obecnie największą aktywność inwestycyjną obserwujemy w projektach, które mają zabezpieczony pre-let na poziomie co najmniej 50 – 60% powierzchni. Taki poziom wynajmu często stanowi warunek konieczny do rozpoczęcia budowy. Deweloperzy kładą dziś duży nacisk na ograniczenie ryzyka, co sprawia, że realizacje w pełni spekulacyjne należą do rzadkości.

Rynek wyraźnie się spolaryzował. Z jednej strony działają podmioty takie jak GLP, CTP czy Hillwood, które wciąż aktywnie rozwijają projekty spekulacyjne – głównie w najlepszych lokalizacjach, gdzie popyt jest stabilny i przewidywalny. Z drugiej strony znajdują się deweloperzy preferujący model pre-let, uruchamiający inwestycje dopiero po podpisaniu umów najmu.

Projekty typu BTS (build-to-suit) i BTO (build-to-own) nadal stanowią istotny segment rynku, zwłaszcza w przypadku najemców o sprecyzowanych wymaganiach technicznych lub zainteresowanych własnością obiektu. Realizowane są jednak selektywnie, głównie przez doświadczonych deweloperów specjalizujących się w rozwiązaniach „szytych na miarę”.

Na znaczeniu zyskują również rewitalizacje i konwersje terenów poprzemysłowych, szczególnie w kontekście logistyki miejskiej i ograniczonej dostępności gruntów w aglomeracjach. Choć ich udział w rynku pozostaje niewielki, trend ten stopniowo się umacnia.

A zatem, na pierwszym miejscu są dziś projekty z odpowiednim poziomem pre-letu, a nie konkretny typ inwestycji. To dostępność klienta i poziom zabezpieczenia najmu decydują o tym, czy projekt zostanie zrealizowany, niezależnie od tego, czy mówimy o obiekcie spekulacyjnym, BTS, czy BTO.

ESG – to już nie przewaga konkurencyjna, ale konieczność

Zielone certyfikaty, takie jak BREEAM czy LEED, coraz wyraźniej stają się rynkowym standardem w sektorze magazynowym. Obecnie trudno znaleźć nowy projekt, który nie uwzględniałby certyfikacji środowiskowej już na etapie planowania. Minimalny poziom BREEAM Very Good to dziś norma, a większość deweloperów realizujących obiekty klasy A dąży do uzyskania poziomu Excellent.

Na rynku pojawiają się już również magazyny z certyfikatem BREEAM Outstanding, co świadczy o rosnącym zaangażowaniu branży w zrównoważony rozwój oraz coraz wyższych ambicjach deweloperów. Dla inwestorów aspekty ESG stają się jednym z kluczowych kryteriów – wpływają nie tylko na decyzję o zaangażowaniu w projekt, ale także na jego późniejszą wycenę.

Warto podkreślić, że certyfikacja ma dziś również wymierny wpływ na finansowanie. Banki finansujące inwestycje coraz częściej uzależniają warunki kredytowe od wyników scoringu ESG, w którym certyfikaty środowiskowe odgrywają istotną rolę. W efekcie przestają one być jedynie narzędziem wizerunkowym, a stają się realnym elementem budującym wartość nieruchomości.

Podsumowując – certyfikacja środowiskowa nie jest już przewagą konkurencyjną, lecz obowiązującym standardem. W wielu przypadkach to wręcz warunek konieczny, aby projekt mógł zostać zrealizowany lub sprzedany.

Hamulce inwestycyjne

Jedną z najczęstszych barier opóźniających realizację inwestycji magazynowych i produkcyjnych są przedłużające się procedury administracyjne, szczególnie te związane z uzyskaniem decyzji środowiskowej oraz pozwolenia na budowę. Najwięcej trudności dotyczy inwestycji produkcyjnych w dużych aglomeracjach, gdzie samo postępowanie środowiskowe może trwać nawet do 2 lat.

Ostatnie 3 lata pokazały również, jak dużym wyzwaniem stało się zabezpieczenie odpowiednich mocy przyłączeniowych – szczególnie dla firm planujących otwarcie zakładów produkcyjnych w Polsce. Wzrastające zapotrzebowanie na energię, w połączeniu z ograniczoną dostępnością uzbrojonych gruntów, sprawia, że znalezienie działki z szybkim dostępem do prądu staje się coraz trudniejsze. Terminy realizacji przyłączy oferowane przez operatorów energetycznych sięgają często kilku lat, co znacząco utrudnia sprawne rozpoczęcie inwestycji.

Do dodatkowych barier należą:

  • brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, co zmusza inwestorów do uzyskiwania decyzji o warunkach zabudowy,
  • złożone procedury administracyjne, szczególnie w przypadku projektów planowanych w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej,
  • nieuregulowane kwestie własnościowe – m.in. spory prawne, roszczenia czy konieczność scalania działek.

To właśnie projekty produkcyjne najczęściej napotykają na największe wyzwania formalno-prawne. Dostępność infrastruktury oraz długość procedur administracyjnych stają się dziś kluczowymi czynnikami, które realnie wpływają na tempo realizacji inwestycji.

Autor Katarzyna Madej – Director, Industrial Agency w Avison Young

Metale szlachetne wracają do łask: inwestorzy znów wybierają złoto i srebro

W dobie inflacji, napięć geopolitycznych i niestabilności systemów walutowych, metale szlachetne ponownie zyskują na znaczeniu. Złoto, traktowane jako klasyczna „bezpieczna przystań” w czasach kryzysu, oraz srebro, coraz częściej uważane za niedowartościowany zasób, przyciągają uwagę tak indywidualnych inwestorów, jak i banków centralnych.

Wszystko wskazuje na to, że metale szlachetne wracają do łask nie tylko jako aktywa inwestycyjne, ale również jako potencjalny filar nowego systemu monetarnego. Eksperci wskazują na mocne fundamenty dla długoterminowego wzrostu cen kruszców, a rosnący kurs złota potwierdza tezę o powrocie kapitału do metali szlachetnych.

Cena uncji złota oscyluje obecnie wokół poziomu 3330 dolarów amerykańskich za uncję, a jednym z impulsów do wzrostu notowań kruszcu w ubiegłym tygodniu była decyzja agencji Moody’s o obniżeniu ratingu kredytowego USA w związku z niewystarczającą skutecznością w ograniczaniu zadłużenia.

Zachwiało to zaufaniem inwestorów do dolara, co natychmiast przełożyło się na wzrost ceny złota. W obliczu nieskutecznych cięć budżetowych i rosnącego deficytu inwestorzy zwracają się bowiem ku aktywom odpornym na inflację i dewaluację walut — a królewski kruszec spełnia te kryteria idealnie.

Srebro – niedowartościowane i gotowe na „short squeeze”?

Choć tradycyjnie to złoto dominuje w rozmowach o bezpieczeństwie kapitału, coraz więcej wskazuje na to, że to srebro może być “czarnym koniem” 2025 roku. Jego cena nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem przemysłowym, zwłaszcza w kontekście elektromobilności, fotowoltaiki i technologii medycznych. Zdaniem wielu analityków prawdopodobny jest zatem znaczny wzrost notowań – nawet o ponad 20% rocznie.

Eksperci przewidują bowiem możliwy short squeeze – sytuację, w której nagły popyt na fizyczne srebro przewyższa dostępną podaż, co może skutkować gwałtownym wzrostem ceny. W przeszłości podobne zjawisko miało miejsce w przypadku akcji GameStop – teraz scenariusz ten nie jest wykluczony dla rynku srebra, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego ograniczoną dostępność i wysoką rolę kontraktów terminowych.

Raport „In Gold We Trust”, czyli długoterminowy optymizm

Coroczny raport inwestycyjny Incrementum – „In Gold We Trust” – przewiduje systematyczny wzrost ceny złota. Analitycy tej firmy prognozują, że w scenariuszu bazowym, przy stabilnym tempie dodruku dolara, złoto może osiągnąć 4800 dolarów za uncję do 2030 roku.

Z kolei w przypadku wpadnięcia gospodarki amerykańskiej w stagflację (czyli niski wzrost gospodarczy przy wysokiej inflacji), cena królewskiego może sięgnąć nawet 8900 USD/oz. Tegoroczna edycja raportu wskazuje bowiem na bardzo silne fundamenty dla rosnącej w długim terminie wartości królewskiego metalu:

  • Zakupy banków centralnych na niespotykaną skalę – instytucje finansowe na całym świecie intensyfikują budowanie rezerw złota, co nigdy wcześniej nie występowało w takiej skali.
  • Podwyższona inflacja – analitycy prognozują utrzymanie się inflacji na stosunkowo wysokim poziomie przez najbliższe lata, co tradycyjnie wspiera popyt na metale szlachetne jako zabezpieczenie przed utratą wartości pieniądza.
  • Proces dedolaryzacji – państwa rozwijające się coraz częściej odchodzą od dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej na rzecz złota, co dodatkowo napędza popyt na kruszec.
  • Niepewność geopolityczna – obecna sytuacja międzynarodowa, w tym polityka handlowa nowej administracji amerykańskiej, generuje niepewność na rynkach finansowych, co historycznie kieruje inwestorów w stronę bezpiecznych aktywów.

Rekomendacje dla inwestorów – fizyczne złoto i „performance gold”

Incrementum proponuje strukturę portfela inwestycyjnego, która łączy bezpieczeństwo z możliwością aktywnego zarabiania na zmienności rynkowej i dzieli inwestycje w metale szlachetne na dwie kategorie:

  • Safe haven gold – fizyczne złoto przechowywane jako zabezpieczenie przed inflacją i kryzysami. Zalecana alokacja: 15% portfela inwestycyjnego.
  • Performance gold – instrumenty oparte na złocie (ETF-y, kontrakty terminowe, metale szlachetne jak srebro czy platyna), których celem jest generowanie zysków. Zalecana alokacja: 10%.

Złoto jako “kryzysogenne” aktywo? Wątpliwe tezy EBC

Zaskoczeniem dla rynku był raport Europejskiego Banku Centralnego, który sugeruje, że – w razie spadku zaufania do walut fiducjarnych – złoto, którego podaż jest ograniczona, przy masowym popycie może stanowić zagrożenie dla stabilności systemu finansowego.

Zdaniem EBC, jeśli zaufanie do walut fiducjarnych (jak euro czy dolar) spadnie, inwestorzy mogą masowo przenosić się do kruszcu, żądając jego fizycznej dostawy. Tymczasem fizycznych zasobów złota jest wielokrotnie mniej niż papierowych kontraktów (rynek OTC).

Choć teza EBC może wydawać się wewnętrznie sprzeczna, pokazuje ona, że złoto zyskuje coraz większą rolę w myśleniu o przyszłości finansów, również w kontekście nowego porządku monetarnego po ewentualnych reformach globalnych instytucji.

NBP kontynuuje zakupy

Narodowy Bank Polski, mimo osiągnięcia strategicznego celu 20% rezerw w złocie, utrzymuje dynamiczne tempo zakupów. W samym kwietniu 2025 r. dokupił 12,5 tony kruszcu, przekraczając już deklarowany wcześniej cel 20% udziału złota w rezerwach.

Co ciekawe, Polska z 509 tonami w skarbcu dysponuje obecnie większymi rezerwami złota niż Europejski Bank Centralny. To pokazuje konsekwencję i strategiczne podejście NBP do dywersyfikacji rezerw i zarządzania ryzykiem walutowym.

Wzrost znaczenia złota w rezerwach banków centralnych, niepewność co do przyszłości amerykańskiego dolara i euro, oraz coraz bardziej zauważalna dedolaryzacja pokazują, że inwestorzy globalni szykują się na poważne zmiany.

Złoto nie tylko przetrwało próbę czasu – ono właśnie wraca do roli, którą pełniło przez tysiąclecia: gwaranta wartości i stabilności. A srebro? Może być tym, czym Bitcoin był w 2017 roku – dynamiczną alternatywą o ogromnym potencjale wzrostu.

Autor: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Dolar słabnie, rentowności obligacji rosną, a WIG20 zyskuje mimo globalnej niepewności

Taktyka zastraszania partnerów handlowych działa tak dobrze, że Donald Trump postanowił użyć jej ponownie. Chyba jednak nie była skuteczna, skoro przez weekend zmienił zdanie. Na pewno skutecznie słabnie dolar, co pewnie ucieszy amerykańską administrację. Niestety w odwrotnym kierunku podążają rentowności obligacji, a obsługa długu USA staje się coraz kosztowniejsza.

Prezydencki poker

Najwyraźniej Donald Trump staje się coraz bardziej zirytowany faktem, że rzeczywistość nie chce się dostosować do jego woli. Dwa główne przykłady pochodzą z ostatnich godzin. W jednym z wpisów w mediach społecznościowych uderza we Władimira Putina, który zdaje się dalej wodzić za nos negocjatorów pokojowych ze wszystkich stron. Rekordowej wymianie jeńców w weekend towarzyszył kolejny potężny i krwawy atak powietrzny na cywilne cele w Ukrainie. Rynki już od jakiegoś czasu nie mają raczej złudzeń i nie wyceniają wysoko rychłego zakończenia konfliktu.

Można założyć, że jeszcze bardziej frustrujące dla prezydenta USA są przedłużające się negocjacje handlowe. Z tego powodu w piątek postanowił zagrozić wprowadzeniem od 1 czerwca 50% stawki na towary z UE. Unijni liderzy chyba coraz lepiej radzą sobie w kontaktach z amerykańską administracją, bo odpowiedzią była zachęta do poszerzenia zakresu negocjowanych aspektów. Nie do końca wiadomo, co ostatecznie przekonało Donalda Trumpa do zmiany zdania, ale w nowy tydzień weszliśmy już w starym trybie. Czyli pertraktacje z UE trwają, a do 9 lipca obowiązują 10% cła (z pewnymi wyjątkami, w tym bolesną wyższą stawką na przemysł motoryzacyjny).

Nie takie straszne strachy

Poniedziałkowe odbicie na parkietach giełdowych jest równe albo nawet mocniejsze od piątkowych spadków. Warto jednak podkreślić, że dzieje się to przy zdecydowanie płytszym rynku z powodu świętujących Amerykanów i Brytyjczyków. W trakcie azjatyckiej sesji najlepiej poradził sobie tokijski Nikkei, który zyskał 1%. Była to przygrywka przed europejskim handlem, gdzie główne indeksy rosną o podobną wartość, ale już frankfurcki DAX idzie w górę aż o 1,5%. Raz jeszcze jednym z najlepiej radzących sobie indeksów jest warszawski WIG20, który przed godz. 15 wykazuje aż +2,5%.

Oprócz pozytywnego otoczenia zewnętrznego, polskim aktywom pomagają dziś również zaskakująco dobre dane z naszej gospodarki. O ile stopa bezrobocia, schodząca ponownie do 5,2% nie była niespodzianką, to sprzedaż detaliczna już tak. Można już wręcz powoli uznać za zasadę, że w przypadku tego odczytu oczekiwania rozminą się z rzeczywistością. Kwietniowy wzrost sprzedaży w ujęciu rocznym miał wynieść 4%, a był prawie 2 razy większy (7,9%). Dodatkowo jest to najwyższe wskazanie od ponad dwóch lat. Teoretycznie takie dane mogą odsuwać w czasie obniżki stóp procentowych.

Rentowności w górę, a dolar w dół, tak krótko można by podsumować amerykańskie aktywa. Nie milkną echa kolejnej obniżki ratingu Stanów, a politycy za oceanem forsują jeszcze większy deficyt. 10-latki USA coraz lepiej czują się powyżej 4,5%, za to kurs EUR/USD testował już 1,14$. Przekłada się to na kurs USD/PLN, który coraz śmielej zerka na poziom 3,73 zł. Widoczne jest również wzmocnienie złotego w stosunku do euro, a kurs EUR/PLN próbuje przebić od góry 4,24 zł.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

AGH Racing prezentuje RTE 3.0 – elektryczny bolid z napędem na cztery koła

Zespół AGH Racing z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oficjalnie zaprezentował swój najnowszy projekt – RTE 3.0, w pełni elektryczny bolid wyścigowy. Uroczystość odbyła się w Muzeum Lotnictwa Polskiego i zgromadziła przedstawicieli świata nauki, przemysłu oraz motorsportu. RTE 3.0 to przełomowy pojazd, który wyznacza nowe standardy konstrukcyjne i technologiczne w polskich zespołach Formuły Student.

AGH Racing z nowym elektrycznym bolidem
fot. AGH w Krakowie

Nowy bolid jest pierwszym elektrycznym samochodem AGH Racing z napędem na cztery koła, zbudowanym na ultralekkiej i wytrzymałej strukturze monocoque wykonanej z włókna węglowego – materiału powszechnie stosowanego w profesjonalnym motorsporcie. Dzięki temu konstrukcja jest nie tylko sztywna, ale również zapewnia wysokie bezpieczeństwo kierowcy.

RTE 3.0 waży jedynie 225 kg i napędzany jest przez cztery silniki elektryczne zamontowane w kołach. Każdy z nich sterowany jest autorskimi algorytmami wektorowania momentu obrotowego, co gwarantuje wyjątkową precyzję prowadzenia. Zespół napędowy generuje łącznie 140 kW mocy (190 KM) oraz 1000 Nm momentu obrotowego, pozwalając na przyspieszenie do 100 km/h w zaledwie 2,5 sekundy – parametry porównywalne z profesjonalnymi samochodami wyścigowymi.

AGH Racing prezentuje RTE 3.0 – elektryczny bolid z napędem na cztery koła 1
fot. AGH w Krakowie

Energię dostarcza wysokowydajny, 600-woltowy akumulator o pojemności 7,86 kWh, zaprojektowany z myślą o maksymalnej efektywności i bezpieczeństwie. Aerodynamika pojazdu została starannie opracowana – pakiet generuje ponad 3200 N siły docisku przy prędkości 120 km/h, co zapewnia doskonałą stabilność i prowadzenie nawet przy przeciążeniach bocznych do 2,5 g.

Po raz pierwszy w historii zespołu bolid został również przygotowany do jazdy autonomicznej. Wykorzystuje systemy kamer, skanów laserowych i czujników, a także algorytmy sztucznej inteligencji do wyznaczania optymalnej trasy i sterowania układem napędowym. Funkcje autonomiczne będą rozwijane w kolejnych miesiącach, stanowiąc fundament przyszłych projektów.

Projekt RTE 3.0 to efekt pracy ponad 120 studentów z różnych wydziałów AGH – od inżynierii mechanicznej, przez elektronikę, informatykę, aż po zarządzanie projektami. Jak podkreśla rektor AGH, prof. Jerzy Lis, bolid jest nie tylko technologicznym osiągnięciem, ale także wyrazem pasji i zaangażowania młodych konstruktorów, którzy tworzą przyszłość motoryzacji i automatyki.

W sezonie 2025 AGH Racing planuje udział w czterech rundach Formuły Student w Holandii, Czechach, Niemczech i Polsce, gdzie zmierzy się z najlepszymi zespołami akademickimi z całego świata zarówno w konkurencjach dynamicznych, jak i statycznych.

Inwestorzy wracają na rynek gruntów, ale stawiają na projekty o potwierdzonym popycie

Dla polskiego rynku gruntów inwestycyjnych 2025 będzie raczej rokiem odbudowy potencjału niż okresem spektakularnych transakcji inwestycyjnych. W ostatnich miesiącach finalizowanych jest więcej umów, ale decyzje poprzedzają wnikliwe analizy przeprowadzane przez kupujących. Inwestorzy wracają na rynek, mimo że jest aktualnie znacznie bardziej wymagający niż wcześniej.

Ożywienie inwestycyjne nie oznacza jednak powrotu do skali ekspansji, jaką mogliśmy obserwować przed pandemią. Okres wzmożonej aktywności transakcyjnej widoczny w 2021 i 2022 roku wzbudził emocje, ale równie szybko je ostudził brakiem rządowych programów wsparcia, brakiem spójnej polityki planistycznej i restrykcyjną polityką kredytową, która utrzymuje się do dziś i skutkuje selektywnym podejściem banków do projektów.

Dominuje dziś myślenie mikroanalityczne. Kapitał poszukuje gruntów pod konkretne typy projektów, przede wszystkim pod inwestycje o potwierdzonym potencjale popytowym, jak projekty PRS, magazyny miejskie, czy obiekty typu mixed-use w miastach wojewódzkich. Szczególnie intensywnie pozyskiwane są też grunty pod budownictwo mieszkaniowe.

Udział inwestycyjny kapitału polskiego

Po długim okresie “wait and see” wielu graczy wraca do aktywnego poszukiwania okazji inwestycyjnych. Wśród inwestorów widoczne są nastroje ostrożnego optymizmu. Niemniej, 2025 rok zapowiada się jako znacznie bardziej intensywny transakcyjnie w porównaniu do roku minionego, obfitujący większą ilością transakcji szczególnie w drugiej połowie.

W oczekiwaniu na większy udział kapitału zachodnioeuropejskiego, realizowane inwestycje bazują w znacznym stopniu na „transakcyjności sąsiedzkiej”, głównie partycypacji czeskiej, niemieckiej i krajów bałtyckich. Na rynku królują także lokalni inwestorzy kapitałowi, nie powiązani z branżą deweloperską, którzy aktywnie inwestują i zaczynają odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę w stabilnej strukturze akwizycji gruntowych.

W podobny sposób realizujemy przedsięwzięcia inwestycyjne także jako Walter Herz. W ostatnim czasie udało nam się zgromadzić ponad 50 mln zł od osób prywatnych na tego typu projekty akwizycyjne. Jako doświadczeni doradcy transakcyjni przejmujemy presję regulacyjną i planistyczną, natomiast inwestorzy oczekują gwarancji pełnej transparentności. Możemy pochwalić się już pewnymi sukcesami na tym polu w postaci własnych zasobów gruntów w Warszawie, Poznaniu czy Trójmieście, co odpowiada zapytaniom płynącym ze strony inwestorów i naszych partnerów biznesowych.

Globalne tarcia handlowe a polski rynek gruntów

Istotny wpływ na rynek gruntów inwestycyjnych w Polsce mają w ostatnich miesiącach także globalne zmiany gospodarcze, w tym ostatnie napięcia handlowe pomiędzy krajami. Polska, dzięki swojej stabilnej gospodarce i strategicznemu położeniu przyciąga inwestorów poszukujących alternatywnych lokalizacji dla swoich operacji. Do szczegółowych analiz wracają m.in. grunty pod projekty magazynowe, Data Centre, magazyny energii oraz inne inwestycje komercyjne.

Tarcia pomiędzy USA a Chinami związane z polityką ceł prowadzą do przekształceń w globalnych łańcuchach dostaw, co ma ujście w ilości zapytań o nowe przestrzenie logistyczne w Polsce, wśród których rejestrowanych jest także wiele zapytań od inwestorów z Państwa Środka.

Pomimo globalnych wyzwań, Polska pozostaje atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych. Przewidywany średni wzrost PKB na poziomie 3,4% w latach 2025–2026 oraz napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych czynią nasz rynek konkurencyjnym, jeśli chodzi o inwestycje w nieruchomości i grunty. W tym kontekście inwestorzy postrzegają inwestycje gruntowe jako bezpieczną przystań dla kapitału.

Wzrost zainteresowania dotyczy szczególnie gruntów pod zabudowę mieszkaniową oraz ziemi rolnej z opcją przekształcenia. Ten trend widoczny jest przede wszystkim w regionach o dużym potencjale urbanizacyjnym. Jednocześnie ciągła obawa inwestorów związana jest z niestabilnością planistyczną i kwestiami, które pozostają nieuregulowane w tym zakresie, co ma bezpośredni wpływ na kalkulację parametrów dla przygotowywanych inwestycji.

Nowi inwestorzy pochodzący z Turcji czy basenu Morza Śródziemnego decydują się na wyścig cenowy, niwelując jednocześnie ryzyko wejścia poprzez skoncentrowanie na mniejszych i bezpiecznych inwestycjach. Potwierdzają to cztery umowy rozporządzające zawarte przez Walter Herz w ciągu ostatniego miesiąca tylko w samej Warszawie.

Zmiany legislacyjne usprawniające proces inwestycyjny

Tendencje na rynku gruntów inwestycyjnych kształtują również zmieniające się preferencje inwestorów oraz wprowadzane w naszym kraju reformy planistyczne. Jednym z największych wyzwań w Polsce jest niedostateczne pokrycie terenu miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego (MPZP), które obejmują obecnie tylko około 30–40% powierzchni kraju. Inwestorzy zmuszeni są do długiego oczekiwania na warunki zabudowy (WZ), które bywają nieprzewidywalne, zależą od uznaniowości urzędów i często są również po prostu nie wydawane. Rewolucja związana z Planami Ogólnymi związana jest pasmem ciągłych analiz i kolejnych zmian w terminach ich wdrożenia przez rządzących, co pogłębia chaos legislacyjny.

Aby rynek gruntów inwestycyjnych w Polsce był transparentny i mógł rozwijać się w szybszym tempie niezbędne jest wdrożenie prostych, przewidywalnych, cyfrowych procedur. Wprowadzane aktualnie w naszym kraju deregulacje powinny przekładać się na racjonalizację procesów, które dziś wstrzymują rozwój.

Dobrym kierunkiem dla reformy prawa budowlanego w Polsce byłoby zmiany polegające na zniesieniu decyzji środowiskowych dla wybranych inwestycji, które wydłużają proces uzyskania pozwolenia na budowę o wiele miesięcy nawet przy projektach o niewielkim wpływie na środowisko, jak w przypadku obiektów usługowych czy magazynowych.
Pomocne byłoby także stworzenie katalogu inwestycji „niskiego wpływu”, dla których decyzja środowiskowa nie byłaby konieczna lub zastąpiona oświadczeniem inwestora.

Rozwiązaniem usprawniającym proces inwestycyjny byłoby również nakaz obowiązkowej cyfryzacji ksiąg wieczystych w całym kraju czy wprowadzenie „białej księgi gruntów inwestycyjnych” – rejestru terenów gotowych do inwestowania.

Istotnym aspektem w świetle poszerzenia możliwości pozyskania inwestorów byłoby również nakreślenie jasnej ścieżki kryteriów, pozwalających na wyłączenie gruntów IV i V klasy z produkcji rolnej bez zgody ministerstwa.

Autor: Emil Domeracki, Partner, Board Member Land Development Advisory, Walter Herz

Pierwsze oznaki ożywienia: Rynek mieszkaniowy reaguje na obniżkę stóp procentowych

Wiele wskazuje na to, że na rynku mieszkaniowym widać już pierwsze efekty obniżki stóp procentowych. Według danych Otodom do 15 maja przeciętna dzienna sprzedaż mieszkań deweloperskich na siedmiu głównych rynkach była najwyższa od roku. Rezerwacje osiągnęły poziomy z końcówki 2023 r., a wzrost aktywności osób poszukujących własnego M sięgnął nawet 20% r/r. A to, jak podkreślają eksperci, może zapowiadać ożywienie na rynku w najbliższych miesiącach.

Kupujący w blokach startowych

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej z 7 maja o cięciu stóp procentowych o 0,50 pkt proc. była pierwszym takim ruchem od października 2023 roku i stanowiła długo oczekiwany impuls dla rynku nieruchomości. Jeszcze przed oficjalnym jej głoszeniem kupujący testowali swój zdolność kredytową, spodziewając się lepszych warunków finansowania. Według danych BIK w samym kwietniu 2025 roku o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 35,6 tys. osób, co oznacza wzrost o ponad 10% rok do roku. Średnia kwota wnioskowanego kredytu również poszła w górę – do 458,2 tys. zł  (+5,9% r/r).

Z kolei w badaniu przeprowadzonym przez Otodom aż 13% osób na ścieżce zakupowej deklarowało, że obniżka stóp będzie dla nich sygnałem do sfinalizowania transakcji. To grupa, która przy odpowiednich warunkach  mogłaby wygenerować nawet 5 tysięcy dodatkowych transakcji rocznie, przekraczając próg 42 tys. mieszkań sprzedanych na największych rynkach w kraju, i przebić wyniki sprzedaży w całym 2024 r. na poziomie 37 tys.

Co ciekawe, dla tej grupy większe znaczenie miały tylko „większy wybór tańszych mieszkań” oraz „wysoki rabat”. Nie dziwi więc fakt, że decyzja o obniżce stóp procentowych zmotywowała zainteresowanych zakupem nieruchomości do większej aktywności.

Szybka reakcja rynku

Popyt zareagował na obniżki stóp procentowych krótko po ich ogłoszeniu. W pierwszych dwóch tygodniach maja liczba rezerwacji mieszkań na siedmiu największych rynkach w Polsce wzrosła gwałtownie. Wyniosła średnio 115 dziennie, wobec 72 dziennie w kwietniu i 67 w marcu. To najwyższy poziom od początku roku i już teraz (w połowie miesiąca) o blisko 60% więcej niż w kwietniu. Co więcej, choć sprzedaż nie przyspieszyła jeszcze równie dynamicznie, także ona rośnie. Do 15 maja przeciętna dzienna sprzedaż deweloperów działających w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Katowicach, Trójmieście i we Wrocławiu wyniosła 137. Dla porównania: od lutego do kwietnia było to średnio ok. 126 transakcji dziennie, a w styczniu 108.

Liczba rezerwacji do połowy miesiąca to efekt zarówno obniżki stóp procentowych, jak i pojawienia się nowych ofert deweloperskich, które odświeżyły zainteresowanie klientów. Same rezerwacje, choć nie są równoznaczne ze sprzedażą, mogą być forpocztą zmian i zwiastować odbicie popytu. Jeśli obecne tempo się utrzyma, sprzedaż w maju może być zauważalnie wyższa niż w poprzednich miesiącach. Niewykluczone też, że kolejne miesiące przyniosą dobre lub nawet lepsze wyniki, zwłaszcza jeśli spadek stóp okaże się początkiem dłuższego trendu  – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Przeciętne dzienne rezerwacje i wprowadzeniaPrzeciętna dzienna sprzedaż i rezerwacje

Równocześnie, serwis Otodom odnotował znaczący wzrost aktywności użytkowników. W tygodniu bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji o obniżce stóp procentowych liczba odwiedzin portalu sięgnęła 9 milionów (wzrost o 14% m/m i 16% r/r), a liczba odpowiedzi na ogłoszenia wzrosła do 96 tys. – to o 24% więcej niż miesiąc wcześniej. Kolejny tydzień utrzymał wysoki poziom, co sugeruje, że impuls nie był chwilowy.

Jedna decyzja nie wystarczy

Eksperci studzą jednak nadmierny optymizm. Jednorazowe cięcie stóp procentowych nie rozwiąże strukturalnych problemów rynku, takich jak wysokie ceny nieruchomości czy wciąż ograniczona dostępność kredytów hipotecznych. Wskazują, że wyraźne ożywienie sprzedaży sięgające 15–20%  może nastąpić dopiero po łącznej redukcji stóp o 100–150 punktów bazowych.

– Majowa obniżka stóp procentowych nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki rynku mieszkaniowego, ale niewątpliwie stanowi pierwszy, długo oczekiwany impuls. Obserwowane w maju wzmożone zainteresowanie mieszkaniami widoczne w danych Otodom, to sygnał, że klienci kredytowi wracają do gry. Jeśli pojawią się kolejne decyzje wspierające popyt, również te poza polityką pieniężną, możemy wejść w etap stopniowego odbudowywania się ich aktywności zakupowej – ocenia Katarzyna Kuniewicz.

Trump przypomina o sobie: wraca temat ceł, złoto drożeje, a dolar traci

Na wypadek, gdyby ktokolwiek zapomniał, że to Donald Trump jest głównym rozgrywającym na świecie, postanowił on o sobie przypomnieć. Przez chwilę wydawało się, że wraca wojna celna z UE, ale jednak nie. W górę znów idą metale szlachetne.

Wraca temat ceł

W weekend dość niespodziewanie wrócił temat amerykańskich taryf celnych. Donald Trump najpierw zasygnalizował w mediach społecznościowych swoją irytację, jednocześnie grożąc podniesieniem obecnych ceł z 10% na 50% od 1 czerwca. Kolejnym krokiem była wiadomość o rozmowach z szefową Komisji Europejskiej. Po niej wróciliśmy jednak do poprzedniego scenariusza. Mamy zatem „obniżone” stawki do 9 lipca. Obniżone, gdyż najpierw dostaliśmy 20%, które właśnie do 9 lipca na czas negocjacji zredukowano do 10%. Wyższe taryfy nadal obowiązują jednak na stal i aluminium. Co na to rynek? Na walutach znów wyprzedaż amerykańskiego dolara. Pierwszy raz od kwietnia zobaczyliśmy więcej niż 1,14 USD za 1 EUR. Inwestorzy nie wierzą w działania USA. Trzeba pamiętać, że dane za bilans handlowy otrzymujemy z dużym opóźnieniem. Kwietniowy odczyt poznamy dopiero w czerwcu. W tych danych będzie już widać zarówno wpływ ceł, jak i słabszego dolara na deficyt.

Złoto wraca do łask

Ostatni czas pokazuje, że inwestorzy szukają i nie boją się ryzyka. Widzieliśmy spore odbicia na głównych parkietach, pomimo spadkowego zakończenia ostatniego tygodnia. Pojawiły się one również na rynku kryptowalut oraz wśród metali szlachetnych, szczególnie na złocie. Notowania tego surowca znów istotnie idą w górę. Obecnie po wzroście od okolic 3125 dolarów za uncję, wróciliśmy już do 3360 dolarów. Rekord wszechczasów z kwietnia wynosi 3509 dolarów. Biorąc pod uwagę tempo zmian w ciągu kilku dni, możemy znów oglądać kolejne najwyższe poziomy cen złota.

Dobre dane z Kanady

W piątek poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w Kanadzie. Rosła ona o 0,8%, co było wynikiem lepszym od oczekiwanych 0,7%. Warto jednak zwrócić uwagę, że za wzrost odpowiadają głównie samochody. Wskaźnik bez nich spadał bowiem o 0,7%. Rynki uznały to jednak za bardzo dobry odczyt dla dolara kanadyjskiego i byliśmy świadkami wyraźnego umocnienia. Przed publikacją danych dolar kanadyjski oscylował około 2,71 zł, a tuż po niej dotarł do 2,73 zł. Ruch było widać również względem dolara amerykańskiego, który to jest głównym punktem odniesienia dla waluty Kanady.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

AI w pracy i życiu prywatnym – raport EY o trendach i barierach adopcji sztucznej inteligencji

Badanie EY – AI Sentiment Index – wskazało, że 74% osób czuje się komfortowo z obecnością AI w ich codziennym życiu. Wyniki wskazują jednak na występowanie tzw. „luki adopcyjnej” – w przypadku energetyki 83% badanych chciałoby używać AI, ale tylko 37% faktycznie to robi. Badanie ujawniło też, że największym zaufaniem netto – czyli różnicą pomiędzy zaufaniem lub jego brakiem do danego podmiotu – w kwestii wykorzystywania narzędzi AI cieszą się firmy technologiczne (26 p.p.), a najmniejszym (5 p.p.) administracja publiczna.

Wyniki badania EY – AI Sentiment Index – wykazują pozytywny odbiór AI wśród jej użytkowników. Przeważający odsetek osób (81%) uważa, że może pochwalić się „pewną” bądź „dobrą” znajomością AI, a 74% zaznaczyło też, że czuje się komfortowo z jej obecnością w swoim codziennym życiu. Ponad połowa (54%) uważa, że miała ona korzystny wpływ na ich życie, podczas gdy tylko 9% określa go jako negatywny.

– Badanie jasno pokazuje, że przeszliśmy już etap AI jako nowinki i obecnie jest to technologia z solidnym ugruntowaniem w świadomości społecznej. Ludzie coraz aktywniej korzystają z opartych na niej rozwiązań, zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Dziś AI wykorzystywane jest nie tylko do tworzenia treści czy grafik. Sztuczną inteligencję znajdziemy wielu sferach: od wsparcia obsługi klienta, przez narzędzia do zarządzania maszynami w fabrykach, po zaawansowane programy do prognozowania popytu. Można ze znaczącym prawdopodobieństwem założyć, że wpływ tej technologii na nasze życie będzie w najbliższym czasie wyłącznie rósł – mówi Radosław Frańczak, Partner, Technology Consulting Leader w EY Polska.

Badani podzielili się też swoimi opiniami na temat szans i zagrożeń stwarzanych przez AI. 73% z nich zgadza się ze stwierdzeniem, że narzędzia AI wspierające tłumaczenia pomagają ludziom się efektywniej porozumiewać, a 67% że sztuczna inteligencja ułatwia czynności, które inaczej wymagałyby specjalistycznego szkolenia lub wiedzy na poziomie akademickim. Dodatkowo 63% zgadza się, że jest to świetne narzędzie do automatyzacji powtarzalnych zadań w miejscu pracy. Z drugiej strony 75% martwi się, że deepfake’i generowane przez AI będą odbierane jako prawdziwe informacje, a 67% obawia się, że bez ludzkiego nadzoru AI może wymknąć się spod kontroli.

Chcieć nie zawsze znaczy móc. Skąd wynika luka w korzystaniu ze sztucznej inteligencji?

Badanie wskazało, że we wszystkich obszarach, w których mamy styczność z AI, deklarowane chęci do korzystania z tych rozwiązań są większe, niż realny poziom ich użycia. Podczas gdy aż 84% użytkowników widziałoby zastosowanie AI w sferze finansów, tylko 43% korzystało z takich narzędzi w tym obszarze w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Wskazuje to na istnienie tzw. „luki adopcyjnej”, czyli różnicy pomiędzy potencjałem a rzeczywistym wykorzystaniem. W przypadku AI, oprócz sektora finansowego, największa różnica występuje w obszarze energetyki (83% do 37%), współpracy z administracją publiczną (82% do 45%) i zdrowia (81% do 56%).

– Największa luka adopcyjna widoczna jest w obszarach mocno regulowanych, jak finanse, energetyka, czy zdrowie, gdzie wdrożenie AI jest dużym wyzwaniem m.in. pod kątem prawnym. Tak jak w przypadku innych nowoczesnych rozwiązań, gdzie świetnym przykładem jest chociażby dowód osobisty w telefonie czy e-recepty, możemy spodziewać się stopniowego dostosowywania się do biznesowej rzeczywistości – mówi Bartosz Pacuszka, Partner, Lider Zespołu AI Technology.

Poszczególne obszary, nawet w ramach jednego sektora gospodarki, różnią się również od siebie w kwestii zaufania, jakim użytkownicy darzą AI w ramach konkretnych zastosowań. W przypadku ochrony zdrowia 57% respondentów odpowiedziało, że czuje się komfortowo ze sztuczną inteligencją przewidującą potencjalne problemy zdrowotne, zanim te staną się poważne – względem 18% odpowiedzi negatywnych. Jednak już w przypadku AI w roli praktykującego lekarza przy podstawowych konsultacjach zdrowotnych 38% osób nie czuło się z tym faktem dobrze, w porównaniu do 37% odpowiedzi pozytywnych.

Akceptacja odnośnie stosowania narzędzi AI jest różna także ze względu na podmiot nimi zarządzający. Największym zaufaniem netto (rozumianym jako przewaga osób, które ufają nad tymi, które nie ufają danemu podmiotowi) cieszą się firmy technologiczne (różnica 26 p.p.), przedsiębiorstwa z branży transportowej np. linie lotnicze (25 p.p.) i podmioty przemysłowe (22 p.p.). Najmniejszym cieszy się natomiast sektor finansowy (12 p.p.), media i branża rozrywkowa (6 p.p.) oraz administracja publiczna (5 p.p.).

– W przypadku sztucznej inteligencji, optymizm nie wyklucza sceptycyzmu. Część obszarów, jak administracja publiczna czy branża finansowa, będą miały zdecydowanie większe wyzwanie w domknięciu luki adopcyjnej. Dane pokazują, że w wielu miejscach szanse na dalszą popularyzację AI są znaczące, ale warunkiem tego jest przede wszystkim tworzenie rozwiązań, które faktycznie będą rozprawiać się z rzeczywistymi problemami oraz proaktywnie rozwiewać obawy użytkowników, dotyczące m.in. bezpieczeństwa danych czy tworzenia fałszywych treści – mówi Ewa Nowakowska, Partnerka, Liderka Zespołu AI Data Science & AI Lab.

O badaniu:
AI Sentiment Index przygotowany został w oparciu o badania EY przeprowadzone pomiędzy grudniem 2024 a styczniem 2025 na grupie 15 060 osób z 15 krajów. Wyniki zostały uzupełnione o pogłębione wywiady z 135 osobami.