Zwiększenie popularności w mediach społecznościowych – jak działają lajki i co warto wiedzieć?

W dzisiejszym cyfrowym świecie obecność w mediach społecznościowych stała się nie tylko normą, ale wręcz koniecznością – zarówno dla osób prywatnych, jak i firm. Dla nowych twórców, startupów czy marek osobistych popularność w sieci może być kluczem do osiągnięcia sukcesu. Jednym z podstawowych mierników tej popularności są lajki, wyświetlenia, komentarze oraz obserwujący. Nie bez powodu coraz więcej osób rozważa zakup lajków czy innych form wsparcia, takich jak subskrypcje lub followersi. Ale czym właściwie są polskie lajki i co kryje się za ofertami, które umożliwiają zakup lajków?

Kupowanie lajków – szansa czy zagrożenie?

Zakup lajków wzbudza wiele emocji. Jedni uważają to za oszustwo, inni za element promocji i pozycjonowania w sieci. Prawda jak zwykle leży pośrodku. Kupując lajki, warto przede wszystkim zwrócić uwagę na to, czy pochodzą one z polskich kont i czy są dostarczane w sposób bezpieczny, niewzbudzający podejrzeń algorytmów platformy.

Dzięki takim usługom możliwe jest przyspieszenie pierwszych efektów działań w mediach społecznościowych – dla nowych twórców, którzy nie mają jeszcze rozbudowanej społeczności, może to oznaczać szybkie dotarcie do grona klientów czy obserwujących.

Warto jednak pamiętać, że lajki to tylko jeden z wielu elementów budowania marki. Równolegle należy pracować nad jakością treści, regularnością publikacji i zaangażowaniem odbiorców.

Jakie platformy najczęściej wybierają użytkownicy?

Serwisy takie jak Instagram, Facebook, YouTube czy X to wciąż liderzy wśród platform, na których użytkownicy inwestują w zwiększenie lajków, wyświetleń, followersów i komentarzy.

Na przykład na Instagramie liczba lajków pod zdjęciem lub filmem wpływa bezpośrednio na algorytmy – im więcej reakcji w krótkim czasie, tym większa szansa na pojawienie się w sekcji „explore”. Podobnie działa to na Facebooku, gdzie akcje, polubienia i komentarze są miernikiem aktywności i jakości posta.

Dla twórców wideo YouTube oferuje możliwość zakupu wyświetleń, subskrypcji oraz lajków pod konkretnymi materiałami. Takie działanie może zwiększyć szansę na rekomendowanie treści przez system.

Czy warto inwestować w lajki z polskich kont?

Odpowiedź brzmi: tak, ale z rozsądkiem. Polskie lajki i polskie polubienia pochodzące z realnych, aktywnych kont mogą pozytywnie wpłynąć na rozpoznawalność marki czy profilu. Jeśli prowadzisz działalność skierowaną do polskojęzycznych odbiorców, lajki polskie zwiększają Twoją wiarygodność i trafność komunikatu.

Firmy oferujące tego typu usługi często pozwalają dobrać odpowiedni pakiet – czy to pod względem liczby lajków, czy szybkości ich dostarczenia. Czasem też oferują dodatkowe opcje, jak komentarze, followersów, a także płatności przyjazne dla klienta.

Na co uważać, korzystając z takich ofert?

Choć zakup lajków może być efektywnym narzędziem, nie powinien być jedyną formą promocji. Warto traktować go jako wsparcie działań organicznych. Uważaj na oferty, które obiecują zbyt wiele w zbyt krótkim czasie – zbyt szybki wzrost może wyglądać podejrzanie i prowadzić do zmniejszenia zasięgów przez algorytmy.

Dobrym krokiem jest skorzystanie z ofert, które gwarantują lajki z polskich kont, stopniowe dodawanie polubień i pełną przejrzystość procesu. Warto też wybierać firmy z doświadczeniem w branży, oferujące realną pomoc w budowie obecności w social media.

 

Obecność w mediach społecznościowych wymaga nie tylko zaangażowania, ale i strategicznego podejścia. Polskie lajki, wyświetlenia, followersi czy komentarze mogą skutecznie wesprzeć profil, ale nie zastąpią wartościowych treści i autentycznego kontaktu z odbiorcami.

Złoty po wyborach prezydenckich – nerwowo, ale bez paniki

Media tradycyjne żyją ostatnio głównie wyborami. Patrząc na emocje, można było spodziewać się bomby. Wynik elekcji owszem widać na wykresach, ale ciężko nazwać to rewolucją. W Niemczech inflacja nadal przekracza 2%, a Amerykanie pokazują mieszane dane.

Złoty po wyborach

W weekend odbyły się wybory prezydenckie w Polsce. Po wyrównanej walce prezydentem został popierany przez główną formację opozycyjną Karol Nawrocki. Jak to często jest w przypadku takich wyścigów wyborczych, rynkom trudno się jest przygotować na wynik. Nie da się inwestować na remis, bo remisu być nie może. Dobrze było to widać w piątek, kiedy na ostatniej prostej szala zwycięstwa przechylała się znów w stronę Nawrockiego. Kandydat ten był uważany przez rynki finansowe za mniej korzystnego. Z tego też powodu, gdy zyskiwał w piątek, to złoty był w odwrocie. Dzisiaj od rana na otwarciu nasza waluta również traciła. Należy jednak brać pod uwagę skalę tego ruchu. Piątkowa przecena to był 1 grosz zmiany na kursie EUR względem PLN. Dzisiaj rano zobaczyliśmy jeszcze dodatkowe 2 grosze. Łącznie 3 grosze to nie koniec świata. Finalnie jednak okazuje się, że rynki i tak zareagowały nadmiernie emocjonalnie. Od godziny 9:00 byliśmy bowiem świadkami powrotu. Złoty nadal jest słabszy, ale na pewno nie można mówić o panice na rynku.

Inflacja w Niemczech nie zwalnia

W piątek poznaliśmy dane na temat zmian cen za Odrą. Jest to wstępny odczyt za maj. Pokazuje on, że wbrew oczekiwaniom analityków tempo wzrostu cen wcale nie spadło do 2%. Utrzymało się ono na poziomie 2,1%. Nie jest to alarmujący wskaźnik, w końcu cel jest ustawiony na 2%. Im wyższa jednak inflacja w strefie euro, tym wolniej EBC będzie obniżał stopy procentowe. Ze względu na wagę Niemiec w unijnej gospodarce wpływ ten jest tutaj znacznie ważniejszy niż jakiegokolwiek innego państwa. Wyższa inflacja umacnia zatem euro wobec dolara, bo inwestorzy przez wyższe stopy procentowe widzą też lepsze stopy zwrotu z inwestycji o nie zapartych.

Dane zza oceanu

W piątek Amerykanie pokazali pakiet danych. Dochody i wydatki Amerykanów były pierwszym z dobrych sygnałów. O ile wydatki rosły w kwietniu zgodnie z oczekiwaniami o 0,2%, o tyle dochody zaskoczyły. Kwiecień pokazał wzrost o 0,8% przy prognozowanym 0,3%. Trzeba pamiętać, że reakcja rynków była dość ostrożna, gdyż inwestorzy za znacznie ważniejsze uznają wydatki. Dopiero wydany pieniądz pobudza gospodarkę. Zimny prysznic przyszedł jednak po danych z Chicago. Tamtejszy indeks koniunktury okazał się wyraźnie słabszy, niż przewidywano. Był to też najgorszy wynik od stycznia tego roku. Odczyty dla dolara okazały się niekorzystne. W rezultacie pomimo serii publikacji, zakończenie dnia na głównej parze walutowej nie przyniosło nam dużych zmian.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Polska gospodarka przyspiesza. PKB w I kwartale 2025 wzrósł o 3,2%

Główny Urząd Statystyczny potwierdził dane o wzroście Produktu Krajowego Brutto za I kwartał 2025 roku. PKB, niewyrównany sezonowo, zwiększył się realnie o 3,2% rok do roku, co stanowi wyraźne przyspieszenie względem analogicznego okresu 2024 roku, kiedy wzrost wyniósł 2,2%.

Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, komentując najnowsze dane, podkreślił, że tempo wzrostu było zgodne z wcześniejszymi szacunkami i wskazał na czynniki, które przyczyniły się do tak dobrego wyniku. Jego zdaniem istotny wpływ miało gromadzenie zapasów przez firmy w obliczu narastającego ryzyka wojny handlowej, co wyraźnie wsparło dynamikę PKB. „Widmo wojny handlowej wywindowało zapasy firm, a te pociągnęły za sobą PKB” – zaznaczył.

Zielonka zwrócił również uwagę na zaskakująco silne inwestycje, które w I kwartale wzrosły o 6,3% w ujęciu rocznym. Jak podkreślił, to pozytywny sygnał, szczególnie w kontekście wcześniejszych, raczej ostrożnych danych z sektora budowlanego oraz niskiej skłonności firm prywatnych do inwestowania. „Tak pokaźny przyrost inwestycji pozwala patrzeć w najbliższą przyszłość z jeszcze większymi nadziejami” – dodał.

Konsumpcja prywatna również wypadła korzystnie, notując wzrost na poziomie 2,5% rok do roku. Choć wynik ten nie spełnił w pełni oczekiwań, Zielonka zwraca uwagę, że zwiększająca się skłonność do oszczędzania wśród gospodarstw domowych może być uznana za zdrowy sygnał dla gospodarki.

Wśród czynników osłabiających wzrost gospodarczy nadal pozostaje ujemny bilans handlowy. Polska od blisko roku importuje więcej niż eksportuje, co negatywnie wpływa na poziom PKB. Ekonomista Lewiatana zaznaczył jednak, że skala tego wpływu stopniowo się zmniejsza za sprawą kurczącego się wolumenu importu.

Patrząc w przyszłość, Zielonka wyraził umiarkowany optymizm. Jego zdaniem kolejne kwartały mogą przynieść równie pozytywne dane. „Zarówno przemysł, jak i konsumpcja wypadały całkiem nieźle. Inwestycje, głównie po stronie państwowej, będą nadal rosły” – ocenił. Dodał również, że jeśli w drugiej połowie roku nie pojawią się poważniejsze zawirowania, prognoza wzrostu PKB na poziomie 4% w całym 2025 roku wciąż pozostaje realna.

Globalny rynek usług językowych do 2030: prognozy, trendy i wyzwania dla branży tłumaczeń

Globalny rynek usług językowych to dynamicznie rozwijający się sektor, który w 2024 roku wyceniany był na około 53,9 miliarda dolarów. Prognozy wskazują, że do 2030 roku jego wartość wzrośnie do 72,18 miliarda dolarów, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) bliskim 5%. Wzrost ten napędzają przede wszystkim innowacje technologiczne, rosnące zapotrzebowanie na treści wielojęzyczne oraz konsolidacje w branży.

Charakterystyka rynku i główni gracze

Rynek usług językowych jest wysoce rozdrobniony i konkurencyjny, z udziałem zarówno globalnych gigantów, jak i średnich, regionalnych firm. Najwięksi dostawcy, tacy jak TransPerfect, Lionbridge, RWS, LanguageLine Solutions czy Iyuno, wykorzystują efekt skali, szerokie sieci lingwistyczne oraz własne technologie, w tym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (AI) i automatyzacji, aby zwiększać efektywność i redukować koszty. Mniejsze firmy, takie jak Seprotec Multilingual Solutions, często wyróżniają się specjalizacją branżową lub silną obecnością regionalną, łącząc skalowalność z indywidualnym podejściem do klienta.

Regiony kluczowe dla rozwoju rynku

Największy udział w rynku (ponad 45% w 2024 roku) posiada region Azji i Pacyfiku (APAC). Wzrost gospodarczy, rozwój handlu międzynarodowego i ekspansja cyfrowa w krajach takich jak Chiny, Japonia, Indie i Korea Południowa stwarzają znaczne możliwości dla usług tłumaczeniowych i lokalizacyjnych. Szczególnie w Chinach, gdzie obowiązują restrykcyjne regulacje, wymagane są wyspecjalizowane usługi językowe, zaś w Indiach szybko rozwijający się sektor IT i mediów generuje rosnące zapotrzebowanie na lokalizację.

W Ameryce Północnej, zwłaszcza w USA i Kanadzie, rynek jest napędzany przez wielokulturowe społeczeństwo oraz globalny charakter biznesu, co powoduje wysokie zapotrzebowanie na tłumaczenia, lokalizacje i usługi interpretatorskie. Europa pozostaje dojrzałym rynkiem, gdzie kraje takie jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Hiszpania odgrywają kluczową rolę, a polityka wielojęzyczna Unii Europejskiej oraz wymagania regulacyjne powodują stały popyt na tłumaczenia wysokiej jakości, szczególnie w sektorach prawnym, finansowym i publicznym. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej stają się ważnymi ośrodkami outsourcingu, oferując atrakcyjne cenowo rozwiązania oraz dostęp do wykwalifikowanych specjalistów.

W Ameryce Łacińskiej rynek rozwija się stabilnie dzięki rosnącej konsumpcji treści internetowych, rozwojowi e-commerce oraz umowom handlowym. Kluczowe państwa to Brazylia i Meksyk, gdzie dominuje zapotrzebowanie na tłumaczenia hiszpańsko- i portugalskojęzyczne, szczególnie w branżach prawnej, finansowej i rozrywkowej.

Bliski Wschód i Afryka to regiony o specyficznych wyzwaniach i możliwościach. Język arabski jest dominujący w biznesie i administracji, natomiast wielojęzyczność Afryki zwiększa zapotrzebowanie na tłumaczenia w sektorach edukacji, zdrowia i organizacji pozarządowych. Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Arabia Saudyjska to centra tłumaczeń prawniczych i biznesowych, natomiast RPA pełni rolę strategicznego hubu dla usług językowych w Afryce.

Kluczowe trendy i szanse rozwojowe

Rozwój sztucznej inteligencji i tłumaczeń maszynowych

Technologie oparte na AI, w szczególności Neural Machine Translation (NMT), radykalnie zmieniają branżę, podnosząc jakość i szybkość tłumaczeń przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Połączenie automatyzacji z ekspercką wiedzą ludzką pozwala oferować usługi łączące precyzję z efektywnością. Współpraca firm językowych z gigantami technologicznymi, jak przykładowo partnerstwo RWS z Amazon Web Services (AWS), skutkuje rozwojem nowych rozwiązań generatywnej AI, które usprawniają procesy tworzenia, tłumaczenia i dystrybucji treści.

Wzrost znaczenia lokalizacji treści w mediach społecznościowych

Globalna popularność mediów społecznościowych, z 5,22 miliardami użytkowników (63,8% populacji świata) w październiku 2024 roku, powoduje zapotrzebowanie na lokalizację treści, dostosowaną nie tylko językowo, ale i kulturowo do odbiorców. Skuteczne lokalizowanie postów, reklam i kampanii zwiększa zaangażowanie użytkowników oraz wzmacnia relacje z marką. Ponadto, młodsze pokolenia, zwłaszcza millenialsi, chętniej ufają rekomendacjom influencerów niż tradycyjnym reklamom, co dodatkowo podkreśla potrzebę wielojęzycznej i wielokulturowej komunikacji.

Wyzwania dla rynku usług językowych

Jednym z największych ograniczeń branży jest niedobór wykwalifikowanych lingwistów i tłumaczy, szczególnie w niszowych dziedzinach takich jak prawo, medycyna, dyplomacja oraz nowoczesne obszary jak rozwój sztucznej inteligencji. Raport Narodowego Instytutu Usług Kariery Indii z 2024 roku wskazuje, że w nadchodzących dwóch dekadach może brakować ponad 1,6 miliona ekspertów językowych. Globalizacja oraz intensyfikacja współpracy międzynarodowej wymuszają rozwój usług tłumaczeniowych, jednak niedobór specjalistów może spowolnić tempo wzrostu rynku.


Podsumowanie

Rynek usług językowych do 2030 roku będzie charakteryzował się stabilnym wzrostem, napędzanym przez innowacje technologiczne i globalizację komunikacji. Sztuczna inteligencja i tłumaczenia maszynowe stają się kluczowymi narzędziami, jednak równocześnie rośnie potrzeba wykwalifikowanych lingwistów, którzy zapewnią jakość i precyzję przekazu. Regiony takie jak Azja i Pacyfik, Ameryka Północna i Europa pozostaną motorami rozwoju, a dynamicznie rozwijające się rynki w Ameryce Łacińskiej, Afryce i na Bliskim Wschodzie będą coraz ważniejsze. Branża musi zmierzyć się z wyzwaniami kadrowymi i zróżnicowanymi potrzebami kulturowymi, aby skutecznie wspierać wielojęzyczną komunikację w zglobalizowanym świecie.

Źródła: Artykuł został sporządzony w oparciu o dane pochodzące z ResearchAndMarkets.com – światowego lidera w dostarczaniu międzynarodowych raportów rynkowych oraz danych rynkowych.

Lewiatan apeluje o współpracę i stabilność. Komentarz Macieja Wituckiego po wyborach prezydenckich

Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan, ostrzega przed ryzykiem wejścia Polski w okres niepewności oraz instytucjonalnych napięć, które – jeśli do nich dojdzie – mogą zaszkodzić zarówno krajowej gospodarce, jak i międzynarodowej pozycji Polski. Jednocześnie wyraża nadzieję, że nowo wybrany prezydent przyczyni się do budowy stabilnego otoczenia politycznego i gospodarczego.

Zdaniem Wituckiego kluczowe dla przyszłości kraju są działania na rzecz stabilnego wzrostu gospodarczego, przyciągania inwestycji oraz rozwijania innowacyjności. Aby to było możliwe, konieczne jest aktywne i odpowiedzialne przywództwo, zdolne do współpracy ponad politycznymi podziałami. – Oczekujemy, że nowy prezydent wzniesie się ponad partyjne interesy i będzie współdziałał z rządem w sprawach kluczowych dla przyszłości naszej gospodarki – zaznacza Witucki.

Z punktu widzenia biznesu nie mniej istotne są relacje Polski z Unią Europejską i międzynarodowymi partnerami. Prezydent Lewiatana podkreśla, że środowisko przedsiębiorców oczekuje od głowy państwa rewizji dotychczasowego stanowiska wobec UE i Ukrainy. Liczy także na jednoznaczną deklarację poparcia dla dalszej obecności Polski w strukturach unijnych. – Silna, sprawnie funkcjonująca i zreformowana Unia Europejska to fundament naszego dalszego rozwoju gospodarczego – komentuje.

Witucki apeluje również o wsparcie dla Ukrainy – nie tylko ze względów solidarnościowych, ale także jako elementu budowania bezpieczeństwa i stabilności w regionie, które są nieodzownym warunkiem rozwoju gospodarczego. – Oczekujemy od prezydenta jednoznacznego wsparcia dla Ukrainy oraz jej integracji z UE i NATO – dodaje.

W kontekście trwających podziałów społecznych prezydent Konfederacji Lewiatan zwraca uwagę na potrzebę budowania wspólnoty i prowadzenia polityki integrującej obywateli. – Polska potrzebuje prezydenta, który będzie łączył, nie dzielił. Takiego, który stanie po stronie rozwoju, integracji europejskiej i wspólnych wartości – podkreśla.

W opinii środowiska biznesowego tylko współpraca i odpowiedzialne przywództwo mogą zapewnić Polsce skuteczną odpowiedź na przyszłe wyzwania oraz umożliwić dalszy rozwój nowoczesnej, konkurencyjnej gospodarki.

Franczyza w Sfinks Polska rośnie — udział lokali franczyzowych przekroczył 93% w I kwartale 2025

Udział restauracji franczyzowych w sieci Sfinks Polska wzrósł na koniec I kwartału 2025 r. do 93,3% wobec 80% rok wcześniej. Lokale zarządzane przez gastronomiczną spółkę, m.in. SPHINX Restauracje, The Burgers by SPHINX czy Chłopskie Jadło, wypracowały 50,31 mln zł przychodów gastronomicznych w I kwartale 2025 r, co oznacza wzrost o 6% r/r. Przychody skonsolidowane od stycznia do marca br. wyniosły zaś 12,78 mln zł wobec 21,05 przed rokiem i ich poziom był efektem dalszych przekształceń restauracji własnych na franczyzowe. W rezultacie zaprzestano bowiem konsolidacji przychodów i kosztów tych restauracji w  ramach grupy. Jednocześnie przy niższych przychodach skonsolidowanych grupa Sfinks zanotowała zbliżony poziom zysku brutto na sprzedaży, tj. 6 mln zł na koniec I kwartału 2025 wobec 6,1 mln zł na koniec I kwartału 2024 r.

– W pierwszym kwartale tego roku kontynuowaliśmy przekształcenia na franczyzę, zgodnie z zapowiedziami ze strategii spółki. W 2025 r. do chwili publikacji raportu okresowego trzy kolejne lokale własne przeszły w ręce franczyzobiorców, co razem z ubiegłorocznymi przekształceniami daje 16 lokali. Do końca roku tego typu zmiana będzie dotyczyła jeszcze kilku restauracji. Przekształcenia tak znacznej liczby lokali wpływają na rachunek wyników oraz bilans, co utrudnia ich porównywanie rok do roku i taka sytuacja będzie występowała jeszcze przez kilka kolejnych kwartałów. Zdecydowanie idziemy jednak w kierunku modelu centrali zarządzającej siecią, optymalizującej jej funkcjonowanie oraz rozwijającej marki gastronomiczne. Co ważne, jednocześnie rosną obroty samych lokali, z czego blisko 97% przychodów to przychody restauracji SPHINX, a także zwiększa się rentowność brutto sprzedaży grupy – ten wskaźnik wzrósł z 29% na koniec marca 2024 r. do 47% na koniec pierwszego kwartału 2025 – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Przekształcenia restauracji własnych na franczyzowe oznaczają nie tylko zmiany rachunkowe dot. przychodów i kosztów grupy, ale też czasowo wpływają na samo funkcjonowanie lokali, np. franczyzobiorcy oczekują na wydanie nowej koncesji na sprzedaż alkoholu, bywa że dokonują zmian w zespole i wdrażają nowych pracowników. W rezultacie obroty takich restauracji w okresie przejściowym są niższe niż ich możliwości, co też wpływa na wysokość opłat franczyzowych przekazywanych centrali. Ten efekt zaś przy dużej liczbie przekształceń realizowanych w krótkim okresie jest widoczny w przychodach i wynikach grupy, zwłaszcza że wyniki Sfinksa są obciążone zobowiązaniami z tytułu finansowania dłużnego. Wobec tych wszystkich wydarzeń skonsolidowany wynik netto wyniósł -2,02 mln zł na koniec I kwartału br. (0,23 mln zł rok wcześniej), a zysk EBITDA uplasował się na poziomie 1,78 mln zł  (6,1 mln zł rok wcześniej).

– Docelowo sytuacja w przekształcanych restauracjach będzie się normalizować i te lokale będą działały coraz efektywniej, co przełoży się na wysokość opłat franczyzowych i przychodów spółki. Wszystkie te lokale będą też coraz skuteczniej korzystać ze wsparcia centralnego marketingu oraz możliwości zwiększania sprzedaży, jakie zapewnia program lojalnościowy Aperitif. Cały czas przybywa bowiem osób, które chcą korzystać ze specjalnych ofert, dostępnych w tej aplikacji mobilnej. Jednocześnie jest też duże zainteresowanie programem Aperitif Smart, wprowadzonym w związku z 30-leciem marki SPHINX, który daje dostęp do 30% zniżki w restauracjach i zwiększa częstotliwość korzystania z naszych restauracji – mówi prezes Sfinksa.

W I kwartale w grupie Sfinks przybyła też nowa restauracja SPHINX. To lokal otwarty w marcu w parku handlowym w Lubinie na Dolnym Śląsku. Od maja działa również nowa restauracja SPHINX, mieszcząca się nieopodal staromiejskiego rynku w Jarocinie. Obie restauracje prowadzone są przez franczyzobiorców. Trwają prace nad uruchomieniem kolejnych restauracji, m.in. w Trójmieście.

Innym nowym przedsięwzięciem Sfinksa, wprowadzonym już w II kwartale 2025 r., jest SPHINX Box, poprzez który gastronomiczna spółka weszła na szybko rozwijający się rynek cateringu dietetycznego. SPHINX Box to dieta pudełkowa, łącząca zbilansowane posiłki ze smakiem znanym z flagowej sieci Sfinksa. Oferta jest dostępna dla mieszkańców ponad czterech tysięcy miejscowości w Polsce.

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Grupa PTWP z rekordowym otwarciem roku – dwucyfrowy wzrost przychodów i 1,3 mln zł skonsolidowanego zysku netto

Grupa PTWP za I kwartał 2025 r. zaraportowała 19,4% wzrost przychodów w stosunku do przychodów osiągniętych w analogicznym kwartale 2024 r., tj. do wartości 23,81 mln zł. Ponownie, Grupa odnotowała wzrosty we wszystkich segmentach działalności, czyli mediów, eventów i zarządzania obiektami. Największy wzrost biznesu i marżowość osiągnął segment mediów. Bardzo dobra sprzedaż przełożyła się na 2,16 mln zł EBITDA, w porównaniu do 0,68 mln zł ujemnego wyniku w analogicznym okresie 2024 r. Grupa PTWP za pierwsze trzy miesiące br. wypracowała 1,34 mln zł zysku netto. Tym samym zarówno przychodowo, jak i pod względem wyniku końcowego, było to najlepsze otwarcie roku w historii Grupy. Na koniec marca br. Grupa miała 26 mln zł pozycji gotówkowej. Bardzo dobre wyniki i kondycja finansowa Grupy pozwoliły zarządowi spółki PTWP zarekomendować przeznaczenie 9 mln zł na wypłatę dywidendy za 2024 r.

Wyniki pierwszego kwartału 2025 roku są dla nas potwierdzeniem skuteczności przyjętej i realizowanej strategii rozwoju i konsekwentnej pracy całego zespołu. Osiągnęliśmy najwyższe w historii Grupy PTWP otwarcie roku, zarówno pod względem przychodów, jak i zysku netto, notując wzrosty we wszystkich segmentach działalności. Patrzymy w przyszłość z optymizmem – rynek daje nam dobre perspektywy do dalszego wzrostu, a my zamierzamy je w pełni wykorzystać. Naszym celem pozostaje utrzymanie dwucyfrowej dynamiki rozwoju i dalsze umacnianie pozycji we wszystkich obszarach naszej działalności – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Wszystkie segmenty operacyjne Grupy (online, eventów własnych oraz zarządzania obiektami) zanotowały wzrost biznesu w I kwartale br., jednak największą dynamikę wzrostu przychodów i rentowności, miał segment online. Portale internetowe spółki odwiedza ponad 24 mln unikalnych użytkowników miesięcznie, co umacnia pozycję Grupy w czołówce polskich mediów biznesowych. Już na początku II kwartału, w kwietniu br., Grupa PTWP została sklasyfikowana przez Mediapanel Gemius jako lider wydawców internetowych w kategorii biznes, prawo, finanse.

W I kwartale 2025 r. Grupa skupiła się na realizacji swoich prestiżowych wydarzeń. Eventy Grupy PTWP zgromadziły tysiące uczestników. Wśród najważniejszych wydarzeń można wyróżnić: EEC Trends, 4 Design Days, Property Forum Miasta i Regiony 2025, Kongres Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress), Future Retail Congress, ExpoGołębie. Jak co roku I kwartał był okresem intensywnych przygotowań do flagowego wydarzenia Grupy, czyli Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Grupa skutecznie i efektywnie zarządza obiektami: Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Od stycznia do marca br. harmonogram obiektów był wypełniony i obfitował w wydarzenia targowe, konferencyjne i rozrywkowe.

Konsekwentnie rozwijamy nasze segmenty. Szczególnie cieszy dynamiczny rozwój segmentu mediów, który osiągnął najwyższą marżowość i przyczynił się do istotnej poprawy wyników Grupy. Rosnąca popularność naszych portali branżowych jest potwierdzeniem tego, że jakościowe dziennikarstwo zawsze zostanie docenione przez czytelników. Sukcesywnie rozwijamy się też w obszarze eventów własnych oraz zarządzania obiektami. Nasze wydarzenia z roku na rok przyciągają coraz to większe grono uczestników. Jesteśmy na fali wznoszącej i chcemy efektywne wykorzystać sprzyjające trendy – podkreśla Wojciech Kuśpik.

Zarząd spółki PTWP dotychczas zarekomendował przeznaczenie 9 mln zł (6,4 mln zł jednostkowego zysku za 2024 r. oraz 2,6 mln zł z kapitału zapasowego) na wypłatę dywidendy. Oznacza to wypłatę 7,28 zł brutto na jedną akcję. PTWP regularnie dzieli się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. Za lata 2021-2023 spółka wypłaciła niemal 15,8 mln zł dywidendy. Ostateczną decyzję o podziale zysku podejmą akcjonariusze podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które odbędzie się do końca czerwca 2025 r.

Udany I kwartał Medicalgorithmics. Przychody z usług w USA wzrosły o 329% r./r. 11 nowych umów w 5 miesięcy 2025 r.

Notowany na GPW medtech konsekwentnie i z powodzeniem realizuje strategię rozwoju. W I kwartale 2025 roku Medicalgorithmics pozyskał 7 nowych dużych klientów i wszedł na nowe rynki ze swoimi innowacyjnymi usługami wykorzystującymi zaawansowane algorytmy AI. Przychody ze sprzedaży wyniosły 6,8 mln PLN, co stanowi wzrost o 6% r./r., a liczba realizowanych badań rośnie o 96% r./r. Przychody z usług na kluczowym dla spółki rynku amerykańskim wzrosły o 329% r./r. W związku z rekordowym zainteresowaniem DRAI i DRP Zarząd Medicalgorithmics spodziewa się dalszego, sukcesywnego wzrostu przychodów w kolejnych kwartałach tego roku. W pięć miesięcy 2025 r. spółka podpisała już 11 nowych umów, w tym 4 w USA wobec odpowiednio 13 łącznie i 5 w USA w całym 2024 r.

Jesteśmy zadowoleni z przyspieszenia rozwoju naszego biznesu w I kwartale, który potwierdza skuteczność naszej strategii i że jesteśmy na ścieżce wyraźnego wzrostu. Odbudowujemy naszą pozycję i sprzedaż na rynku amerykańskim, po gwałtownym spadku spowodowanym rozwiązaniem hamującej wzrost, wyłącznej umowy z dystrybutorem, który miał wyłączność i hamował nasz wzrost.  Jednocześnie wzmacniamy obecność na innych rynkach oraz wchodzimy na nowe, obiecujące rynki. W I kwartale podpisaliśmy 7 nowych umów, a od początku roku to już 11 umów, w tym cztery z partnerami na kluczowym dla nas rynku USA. Szczególnie cieszy nas fakt wzrostu przychodów z usług na rynku amerykańskim – co ważne – wygenerowanego przez klientów uruchomionych jeszcze w zeszłym roku. W ujęciu rok do roku to wzrost o 329%, a w ujęciu kwartał do kwartału to 52%. W związku z uruchamianiem nowych umów oraz rosnącym zainteresowaniem naszymi innowacyjnymi produktami spodziewamy się dalszego, sukcesywnego wzrostu liczby badań i przychodów w kolejnych kwartałach tego roku – mówi Maciej Gamrot, członek zarządu Medicalgorithmics odpowiedzialny za finanse.

W I kwartale 2025 roku Medicalgorithmics miał 6,8 mln PLN skonsolidowanych przychodów wobec (skorygowanych dla celów porównawczych) 6,4 mln PLN w analogicznym okresie ubiegłego roku. Oznacza to wzrost o 6% r./r. oraz o 4% w stosunku do IV kwartału 2024 roku. Rynek globalny (poza USA) przyniósł, w I kwartale 2025 roku 4,5 mln PLN przychodów, w tym 4,3 mln PLN z usług. Potwierdza to efektywność realizacji strategii, w ramach której spółka skupia się na sprzedaży oprogramowania diagnostycznego o najwyższej marżowości, a sprzedaż urządzeń stanowi ważną opcjonalną ofertę dla klientów. W raportowanym okresie Medicalgorithmics podwoiło przy tym liczbę przeprowadzonych badań EKG, osiągając poziom ok. 92 tys. badań. Oznacza to też wzrost o 16% kwartał do kwartału oraz blisko 100% rok do roku.

Notowany na GPW medtech w 2025 r. znacząco przyspieszył tempo pozyskiwania nowych klientów, w tym w szczególności na kluczowym dla Medicalgorithmics rynku amerykańskim.  W drugiej połowie stycznia br. zawarł umowę z IDTF z USA o szacowanej wielkości przychodów do 46 mln PLN w pierwszych 2 latach po uruchomieniu integracji. Z kolei w połowie marca podpisał umowę z wiodącą firmą  – Fourth Frontier, dostawcą dla najbardziej prestiżowych centrów medycznych na świecie, takich jak Cleveland Clinic lub Johns Hopkins University, dzięki której innowacyjna platforma DRP razem z algorytmami sztucznej inteligencji DeepRhythmAI (DRAI) będzie oferowana przez amerykańską firmę razem z jej posiadającym certyfikację FDA wielodniowym holterem w formie opaski.

Na koniec marca 2025 roku saldo środków pieniężnych w Grupie wynosiło 5,6 mln PLN, a dzięki podpisanej w połowie kwietnia br. umowie z funduszem BioFund na dodatkowe finansowanie rozwoju w kwocie do 9 mln PLN (2,4 mln USD) Medicalgorithmics ma zabezpieczone finansowanie na realizację strategii do osiągnięcia rentowności. Dodatkowe finansowanie przeznacza na zwiększenie zdolności do integracji i szybsze uruchamianie pozyskiwanych klientów oraz intensyfikację akwizycji klientów zainteresowanych testami wiodącego oprogramowania z algorytmiką AI polskiego medtechu. Umożliwi to Medicalgorithmics dalszą, efektywną realizację obecnej strategii i osiągnięcie zysków w 2026 r.

– Znajdujemy się w przełomowym dla nas momencie i chcemy najefektywniej wykorzystać rosnące zainteresowanie naszymi produktami i technologią. Zabezpieczyliśmy finansowanie na dalszy rozwój technologii i sprawną integrację u nowych klientów oraz wsparcie sprzedaży, co pozwoli nam szybciej generować wzrost przychodów w kolejnych kwartałach tego roku, poprawiając nasze wyniki. W konsekwencji planujemy doprowadzić do osiągnięcia rentowności operacyjnej na przełomie 2025 i 2026 roku – dodaje Maciej Gamrot.

Nerwowość na warszawskim parkiecie przed wyborami – słabe notowania złotego i indeksów

Dopóki Sąd Najwyższy w USA nie otworzy pudełka, trumpowe cła są jednocześnie żywe i martwe. W Polsce rynki przypomniały sobie, że wybieramy prezydenta. Inflacji skończyło się paliwo i zalicza bezwładny spadek. 

Celny rollercoaster legislacyjny

Trwa legislacyjny chaos wokół ceł nakładanych przez amerykańską administrację. W czwartek rynki zostały zaskoczone wyrokiem sądu, który orzekł, że Ustawa o nadzwyczajnych pełnomocnictwach gospodarczych z 1977 roku wcale nie daje prezydentowi prawa do nakładania ceł. Tym samym wszystkie taryfy wprowadzone w oparciu o ten akt są niekonstytucyjne i administracja powinna niezwłocznie się wycofać z ich pobierania. Dziś w nocy nastąpił kolejny zwrot w tej sprawie – sąd apelacyjny wstrzymał wykonanie czwartkowego wyroku. Co istotne, wbrew narracji Republikanów, wcale nie przyznał on racji prezydentowi. Uznał jedynie, że sprawa jest na tyle skomplikowana (choćby ze względu na mnogość pozwów), że potrzebuje więcej czasu na wydanie wyroku. Efekt jest taki, że cła mogą być dalej pobierane. Już teraz jednak jest pewne, że swój wyrok w tej sprawie wyda Sąd Najwyższy w USA i dopiero ten werdykt (prawdopodobnie) będzie wiążący.

Rollercoaster legislacyjny ewidentnie przekłada się na notowania dolara. Ten najpierw się umacniał na wieść o zamrożeniu ceł, by dzisiaj oddać wszystkie zyski po ich ponownym uruchomieniu. Tydzień na EURUSD zaczynaliśmy powyżej 1,14$, by w pewnym momencie testować pułap 1,12$, a ostatecznie i tak powrócić do okolic 1,133$. Amerykańskiej walucie nie pomagają także odczyty PKB, które – choć teoretycznie lepsze od oczekiwań – i tak wskazują na wyraźną słabość gospodarki. Dziś czeka nas całkiem istotny raport na temat wydatków Amerykanów. Inwestorzy szczególną uwagę zwrócą na zawarty w nim odczyt inflacji PCE.

Wybrali wyprzedaż

Bardzo długo lokalny rynek był odporny na temat nadchodzących wyborów. Wygląda jednak na to, że dzisiaj postanowił się skoncentrować na tym czynniku i widać tutaj dużą nerwowość. Abstrahując już od sympatii politycznych inwestorów, rodzimym aktywom mocno ciąży niepewność co do wyniku niedzielnego plebiscytu. Słabo radzi sobie polski złoty, który bardzo źle rozpoczął dzisiejszą sesję. Później udało się odrobić część strat, jednak bilans dalej pozostaje ujemny. Kiepsko wygląda także warszawski parkiet, który jest dziś najsłabszy w Europie (w której ogólnie panuje raczej dobry sentyment). Lokalnie warto także zwrócić uwagę na dzisiejszy odczyt inflacyjny, który kolejny raz przyniósł zaskakująco niski rezultat. Śmiało można wysnuć tezę, że rodzimej inflacji skończyło się paliwo, gdyż nomen omen najważniejszym czynnikiem antyinflacyjnym okazały się właśnie ceny… paliw (przede wszystkim gazu). Dynamika cen w Polsce wyniosła 4,1% rok do roku. Jeszcze ciekawiej robi się w ujęciu miesięcznym, gdzie mamy do czynienia z deflacją na poziomie 0,2%. Już w przyszłym tygodniu będziemy mieć w Polsce posiedzenie banku centralnego. Konsensus rynkowy zakłada powyborcze utrzymanie kosztu pieniądza, tak by ciąć stopy dalej od lipca. Rynek wycenia łączne cięcia w tym roku na 0,75 punktu procentowego i wydaje się, że spekulacje te mogą być zaniżone. Jest to kolejny czynnik, który będzie ciążył złotemu w nadchodzących tygodniach.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Maciej Wandzel ponownie prezesem Polskiego Związku Firm Deweloperskich

29 maja, podczas Walnego Zgromadzenia firm członkowskich Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) w Warszawie, wybrano nowe władze organizacji. Na czele Związku ponownie stanął Maciej Wandzel. Funkcje wiceprezesów objęli Monika Perekitko oraz Tomasz Stoga. Zgromadzenie wyłoniło również skład nowego Zarządu i Rady PZFD.

Maciej Wandzel został wybrany prezesem po raz pierwszy w ubiegłym roku. Od lat działa jako przedsiębiorca i inwestor związany z rynkiem nieruchomości. Specjalizuje się w rewitalizacji.

Podczas walnego zgromadzenia zwrócił uwagę na dobrą współpracę w ramach organizacji oraz rosnącą aktywność firm członkowskich.

– Chcę, aby nasza energia i kompetencje realnie służyły wspólnemu dobru – zarówno całej organizacji, jak i całej branży. Miniona kadencja pokazała, jak dużą wartość ma ścisła współpraca Rady i Zarządu oraz zaangażowanie członków w działania Związku – powiedział.

Zwrócił także uwagę na szerszy kontekst, w jakim działa dziś sektor mieszkaniowy.

– Czeka nas dużo pracy. Obecne otoczenie prawne i polityczne stawia przed naszą branżą liczne wyzwania. W takiej rzeczywistości Związek musi pełnić aktywną rolę – nie tylko wspierać rozwój sektora, ale też budować jego kompetencje i konsekwentnie pokazywać, jak istotny jest nasz wkład w tworzenie nowoczesnych, funkcjonalnych i przyjaznych miast. Wiemy też, że zmiana wizerunku branży zaczyna się od nas samych: od standardów, jakie wyznaczamy i odpowiedzialności, z jaką działamy – dodał.

Nie tylko prezes

Wiceprezesami PZFD zostali ponownie Monika Perekitko oraz Tomasz Stoga.

– Nasza działalność to konkretne efekty, odpowiedzialność i codzienne wyzwania. Chcemy, aby o branży mieszkaniowej wypowiadali się ci, którzy ją współtworzą. Tymczasem najgłośniej słychać opinie osób, które nie znają realiów procesu inwestycyjnego. Dlatego zależy mi, aby głos praktyków był wyraźniej obecny w debacie. W tej kadencji zamierzam wspierać działania, które wzmacniają rolę sektora – powiedział Tomasz Stoga po ogłoszeniu wyników głosowania.

Z kolei Monika Perekitko podkreśliła:

– Zamierzam kontynuować swoją pracę z takim samym zaangażowaniem, jak dotychczas – konsekwentnie, rzetelnie i w duchu odpowiedzialności za rozwój i profesjonalizację naszej branży. Wierzę, że PZFD ma potencjał, by stać się jeszcze silniejszą organizacją – taką, która skutecznie łączy perspektywę firm deweloperskich z oczekiwaniami społecznymi i wyzwaniami współczesnych miast.

Skład Zarządu i Rady PZFD

W skład Zarządu weszli również:
Piotr Baran, Tomasz Delowski, Wojciech Koziorowski, Dagmara Nickel, Andrzej Marszałek, Paweł Putkowski, Ewa Radojewska, Natalia Sawicka, Iwona Sroka, Michał Styś, Łukasz Szykuć, Agnieszka Widłak-Lindsay.

Wybrano także nową Radę Związku. Jej przewodniczącą została ponownie Joanna Janowicz, od niedawna prezes poznańskiego oddziału PZFD, związana z firmą Constructa Plus. Funkcję zastępcy przewodniczącej objął Robert Maraszek – wiceprezes firmy INPRO. Na sekretarza Rady wybrano Agnieszkę Banaszak – wiceprezes poznańskiego oddziału PZFD.

W skład Rady weszli także:
Piotr Jaczewski, Cezary Kulesza, Bartosz Kuźniar, Jakub Mrówka, Marcin Najgrodzki, Konrad Płochocki, Mariusz Poławski, Adrian Potoczek, Marcin Rams, Jacek Putaj, Piotr Stawiarski, Krzysztof Suskiewicz, Anna Szałła, Maciej Walniczek, Jacek Zengteler, Krzysztof Ziajka, Jakub Ziętara.

Profesjonalna wulkanizacja od zaplecza – co powinno znaleźć się w nowoczesnym serwisie?

Rynek motoryzacyjny w Polsce rośnie dynamicznie, a wraz z nim – zapotrzebowanie na wyspecjalizowane usługi serwisowe. Jednym z kluczowych obszarów jest wulkanizacja, która już dawno przestała być jedynie sezonowym obowiązkiem. Dziś to kompleksowa usługa, wymagająca nie tylko doświadczonej kadry, ale także solidnego zaplecza technicznego. Wyposażenie wulkanizacji, odpowiednie akcesoria i sprawdzone materiały wulkanizacyjne decydują o sprawnej obsłudze, jakości napraw i zadowoleniu klientów.

Od maszyny do detalu – wyposażenie, które robi różnicę

Serwis opon to miejsce, w którym liczy się nie tylko siła, ale przede wszystkim precyzja. Dlatego podstawą każdego warsztatu są wysokiej klasy maszyny – montażownice i wyważarki, które umożliwiają szybką, bezpieczną i dokładną pracę z kołami różnych typów. Jednak to dopiero początek.

Nowoczesne wyposażenie wulkanizacji to także m.in. podnośniki pneumatyczne, narzędzia ręczne, klucze dynamometryczne, prasy do zaworów, a także specjalistyczne narzędzia do opon i felg aluminiowych. Dobrze zorganizowane zaplecze serwisowe pozwala nie tylko zwiększyć efektywność pracy, ale też zmniejszyć ryzyko uszkodzeń i błędów przy montażu czy wyważaniu kół.

Akcesoria do wulkanizacji – niedoceniani bohaterowie codziennej pracy

Choć o sukcesie serwisu decyduje wiele czynników, w praktyce często największe znaczenie mają… drobiazgi. Wysokiej jakości akcesoria do wulkanizacji, takie jak ciężarki klejone, ciężarki nabijane (do felg stalowych, aluminiowych czy ciężarowych), zawory do kół bezdętkowych i rolniczych, przedłużacze, a także narzędzia do ich montażu, mają bezpośredni wpływ na efekt końcowy usługi.

Warto też zwrócić uwagę na narzędzia i akcesoria do zaworów, które umożliwiają sprawną wymianę i kontrolę ciśnienia w oponach. Ich dobra jakość przekłada się na szybkość pracy, zmniejszenie liczby reklamacji oraz większy komfort dla pracowników warsztatu. Nie można zapomnieć również o łyżkach do opon, które wciąż pozostają niezastąpione przy obsłudze bardziej wymagających modeli.

Materiały wulkanizacyjne – pewność trwałej naprawy

Dla wielu klientów naprawa opony to alternatywa wobec zakupu nowej. Dlatego materiały wulkanizacyjne muszą spełniać wysokie standardy jakości – szczególnie w kontekście bezpieczeństwa i odporności na warunki atmosferyczne.

W skład najczęściej wykorzystywanych materiałów wchodzą łaty radialne i diagonalne, wkłady naprawcze, kleje wulkanizacyjne, płyny uszczelniające oraz pasty montażowe. Wysokiej klasy produkty gwarantują skuteczną naprawę nawet przy dużych uszkodzeniach, przywracając ogumieniu pełną funkcjonalność.

Zastosowanie sprawdzonych materiałów to również kwestia reputacji warsztatu – niskiej jakości łatki czy kleje mogą prowadzić do nawrotów problemu, co bezpośrednio przekłada się na negatywne opinie klientów.

Kompleksowe podejście do zaopatrzenia

Dobrze zaopatrzony serwis to taki, który jest przygotowany na każdy scenariusz – od rutynowej wymiany opon, przez precyzyjne wyważanie, aż po awaryjne naprawy na miejscu. Właśnie dlatego coraz więcej warsztatów korzysta z hurtowni i sklepów, które oferują pełen zakres produktów. Przykładem może być oferta MJW Tools, która dostarcza zarówno profesjonalne wyposażenie wulkanizacji, jak i szeroki wybór akcesoriów oraz materiałów wulkanizacyjnych dostosowanych do różnych typów pojazdów.

Dzięki takiemu podejściu właściciele warsztatów mogą mieć pewność, że każdy etap usługi zostanie wykonany w sposób skuteczny, estetyczny i bezpieczny.

Inwestycja, która się zwraca

Na pierwszy rzut oka inwestycja w pełne wyposażenie serwisu może wydawać się kosztowna. W praktyce jednak przekłada się ona na realne zyski: krótszy czas obsługi, mniejszą liczbę reklamacji, większą przepustowość punktu i zadowolenie klientów. A to właśnie lojalność i pozytywne rekomendacje klientów budują markę warsztatu na lata.

Podsumowując: skuteczna wulkanizacja to nie tylko technologia – to przede wszystkim ludzie, organizacja pracy i odpowiednie zaplecze. W świecie, gdzie liczy się każda minuta i każdy detal, warto postawić na sprawdzone rozwiązania i partnerów, którzy rozumieją potrzeby branży.

5 wskazówek, jak dobrać idealny pojazd firmowy, który obniży koszty eksploatacji

Wiesz, co najczęściej drenuje firmowy budżet flotowy? Paliwo. Średnio to około 40 % całkowitych kosztów, a przy obecnych cenach każdy litr „boli” bardziej niż w zeszłym roku. Dobra wiadomość: nowoczesne technologie i mądrze dobrane auta potrafią odjąć z tego tortu nawet 13 % – i to niemal od ręki.

Zrozumienie specyfiki działalności firmy

Analiza operacyjnych i logistycznych potrzeb floty

Zanim pobiegniesz do salonu, zwolnij i zadaj sobie (albo zespołowi) trzy szybkie pytania:

  • Gdzie nasze auta spędzają większość czasu? Centrum miasta, trasa, a może budowa na peryferiach?
  • Ile kilometrów dziennie robią kierowcy? 30 czy 300?
  • Co wożą? Czasem wystarczy kompaktowy samochód miejski, a czasem potrzebujesz dostawczaka z windą.

Identyfikacja najbardziej obciążających kosztowo elementów

Może ci się wydawać, że rata leasingu to cały wydatek, ale policz: paliwo, serwis, opony, ubezpieczenie i – tak, niestety – przestoje. Dzięki temu zobaczysz, które elementy pożerają marżę.

Uwzględnienie długoterminowych celów rozwoju

Planujesz ekspansję na strefy czystego transportu? A może firma ma wewnętrzny cel redukcji CO₂ do 2030 r.? Warto zwrócić uwagę na pojazdy z napędem alternatywnym już dziś, żeby uniknąć „szybkich” wymian za dwa lata.

Ocena całkowitych kosztów eksploatacji

Parametry zużycia paliwa i emisji CO₂

Popatrz na liczby, nie na brokat broszur. Przykład: Hyundai i20 w wersji 1.0 T‑GDi potrzebuje realnie 5,1–5,6 l/100 km w cyklu WLTP, co przekłada się na 117–127 g CO₂/km.

A gdy celujesz w zeroemisyjność, zerknij na Hyundai Kona Electric – w najnowszej generacji przejedzie do 514 km (WLTP). Koniec z ciągłym ładowarkowym FOMO.

Szybki rachunek
Jeśli twoje auta robią 30 000 km rocznie, zejście z 7 l/100 km do 5,3 l/100 km daje ponad 800 l paliwa mniej. Przy 6,6 zł za litr to około 5 300 zł rocznie – na jedno auto.

Porównanie ofert leasingu i wynajmu długoterminowego

Leasing kusi niską ratą, wynajem – przewidywalnością kosztów (serwis w pakiecie i brak niespodzianek przy odsprzedaży). Zastanów się, ile gotówki chcesz zamrozić i jak często rotujesz flotę.

Weryfikacja warunków serwisowych i gwarancyjnych

Hyundai daje 5 lat gwarancji bez limitu kilometrów, więc kierowcy mogą kręcić, ile dusza zapragnie, a ty nie płacisz za niespodziewane usterki.

Dobór pojazdu zgodnie ze strategią firmy

Analiza parametrów technicznych i efektywności energetycznej

Moment obrotowy liczy się przy ciężkich ładunkach, a zwinność w korkach – przy dostawach miejskich. W notatniku miej też prosty KPI: koszt / 100 km.

Rozważenie pojazdów alternatywnych (elektryczne, hybrydowe)

Nie wiesz, czy EV „udźwignie” trasę? Sprawdź realny zasięg (KONA Electric pokonuje wspomniane 510 km, a INSTER ok. 370 km), czas ładowania i dostępność wallboxów w bazie. 

Ocena ROI i długoterminowe oszczędności

Liczymy prosto: (różnica w kosztach paliwa + niższe koszty serwisu – wyższa rata) / czas używania. Jeśli wynik jest dodatni przed upływem 4–5 lat, sprzęt sam się „spłaca”, a ty śpisz spokojniej.

Wykorzystanie nowoczesnych technologii w zarządzaniu flotą

Systemy telematyczne do monitorowania stanu i tras pojazdów

Telematyka to nie tylko kolorowe mapki. Firmy, które wdrożyły monitoring stylu jazdy, obniżyły spalanie nawet o 13 %. Źródła nie kłamią.

Automatyzacja procesów i optymalizacja tras

Masz 50 dostaw dziennie? Algorytmy potrafią uciąć przebieg o kilkanaście kilometrów dziennie. W skali miesiąca robi się bak paliwa „za darmo”.

Rozwiązania podnoszące bezpieczeństwo i komfort kierowców

System utrzymania pasa, autonomiczne hamowanie, kamera 360° – takie bajery w Hyundaiu są dziś standardem. Kierowca jest mniej zmęczony, a ty nie płacisz za stłuczki „parkingowe”.

Dbaj o regularny serwis i profilaktykę

Planowanie okresowych przeglądów technicznych

Ustaw przypomnienia w kalendarzu (albo w aplikacji floty), zanim zapali się kontrolka. Raz przegapisz – płacisz podwójnie.

Optymalizacja kosztów napraw i wymiany części zamiennych

Hyundai ma niedrogie części zamienne, a przy gwarancji 5 lat wiele elementów i tak wpada „gratis”.

Kreowanie kultury oszczędności przez monitorowanie stanu aut

Pokazuj kierowcom raporty spalania raz w miesiącu. Trochę rywalizacji? Czemu nie – nagroda za najniższe zużycie paliwa działa lepiej niż długie regulaminy.

Podsumowanie

  • Znaj swój cel. Bez analizy potrzeb nawet najlepszy samochód miejski nie pomoże.
  • Patrz na TCO, nie tylko na cenę katalogową.
  • Wybieraj technologie, które realnie obniżają spalanie.
  • Stawiaj na długą gwarancję i prosty serwis.
  • Szlifuj kulturę jazdy – tu kryje się szybka, darmowa oszczędność.

Zastanów się nad jednym krokiem, który wdrożysz już dziś. Może testowe 100 km za kierownicą Hyundai i20? Albo demo‑jazda KONĄ Electric? Sprawdź, jak szybko te liczby zaczną pracować na twój wynik.

Kurs dolara znów pod presją – inwestorzy boją się recesji w USA

Dobra passa dolara zaczęła się nagle i równie nagle się kończy. Powodem są słabsze dane z tamtejszej gospodarki – szczególnie niższy wzrost PKB. W Polsce inflacja spowalnia szybciej niż oczekiwano, a w Argentynie kończy się miesiąc miodowy z MFW.

Niespodzianka za oceanem

Wczorajszy pakiet odczytów nie zapowiadał się pasjonująco. Jak co tydzień mieliśmy zobaczyć liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz rewizję danych o PKB. Znaliśmy już wstępny wskaźnik, więc rewizja nie zapowiadała się na ważną informację. Problem w tym, że właśnie taka była. USA podają dane jako annualizowane – pokazują, jak wyglądałby cały rok, gdyby był taki jak ostatni kwartał. Taki odczyt pokazał jednak 1,2% wzrostu, a wcześniejsze dane mówiły o 1,8%. Jest to zatem istotne spowolnienie gospodarki. Do tego należy dodać jeszcze 10 tysięcy więcej, niż oczekiwano nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W rezultacie znów wróciły spekulacje co do kondycji amerykańskiej gospodarki. Po kontraktach na stopę procentową widać też, że rynek przygotowuje się powoli na szybsze cięcia stóp. Obie te kwestie spowodowały, że USD wczoraj wyraźnie tracił. Kurs dolara względem złotego spadł z 3,75 zł na 3,73 zł po publikacji.

Inflacja dalej spada

Poznaliśmy dzisiaj dane na temat inflacji. Wartość 4,1% to nie tylko lepiej, niż oczekiwane przez analityków 4,2%. To przede wszystkim najniższy wynik od częściowego uwolnienia w lipcu zeszłego roku cen energii. Pokazuje to, że znów robi się przestrzeń na obniżki stóp procentowych. Jak to często bywa w sytuacji, gdy rynek zaczyna wyceniać dalsze cięcia, to waluta się osłabia. Tak właśnie było po samej decyzji. Niższe stopy procentowe to bowiem mniejsze stopy zwrotów z inwestycji opartych o ten wskaźnik. W rezultacie zainteresowanie walutą spada. Nie był to ruch przełomowy, ale po około 1 groszowym wzroście kurs euro do złotego znów znajduje się powyżej 4,25 zł.

W Argentynie znów gorąco

Argentyńska waluta znów znajduje się pod presją. Okazuje się, że nawet po uwolnieniu kursu nadal trwają duże interwencje rynkowe. Dzieje się to pomimo umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Analitycy wskazują, że może to nie być jedyne naruszenie. Zdaniem specjalistów oczekiwany do 13 czerwca wzrost rezerw walutowych mających stabilizować peso również nie będzie miał miejsca. W ciągu ostatnich dwóch dni za jednego dolara trzeba już płacić nie 1150 peso a ponad 1180. Mamy zatem ponad 2,5% przeceny waluty. To tak jakby nagle euro podrożało względem złotego o ponad 10 groszy w ciągu dwóch dni.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
  • 14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
  • 14:30 – Kanada – PKB.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Niraj Sood nowym prezesem CGI w Finlandii, Polsce i krajach bałtyckich

CGI (TSX: GIB.A) (NYSE: GIB), jedna z największych na świecie niezależnych firm świadczących usługi doradztwa IT i biznesowego, ogłasza mianowanie Niraja Sooda na stanowisko Prezesa operacji CGI w Finlandii, Polsce i krajach bałtyckich, ze skutkiem od 1 października 2025 r. Sood będzie kierował zespołem ponad 4300 pracowników w pięciu krajach, przy rocznych przychodach przekraczających 850 milionów dolarów kanadyjskich. Zastąpi Leenę-Mari Lähteenmaa w ramach długoterminowego i kompleksowego planu sukcesji firmy. Lähteenmaa będzie pełniła funkcję Prezesa do 30 września 2025 r., a do końca roku kalendarzowego będzie pełniła rolę doradczą, po czym skupi się na pracy w radach nadzorczych.

Od czasu dołączenia do CGI w 2023 roku jako Senior Vice-President odpowiedzialny za naszą działalność w sektorze produkcyjnym w Finlandii, Niraj wykazał się zdolnością do wspierania wzrostu, doskonałości operacyjnej i transformacji technologicznej dla klientów – mówi Jean-Michel Baticle, CGI Chief Operating Officer and President, Western and Southern Europe. W Finlandii CGI jest liderem rynku usług IT i wspiera klientów w świadczeniu kluczowych usług dla obywateli i konsumentów. Cieszymy się, że to właśnie Niraj obejmie to stanowisko i będzie dalej umacniać naszą pozycję strategicznego partnera naszych klientów.

CGI to wiodąca firma doradcza w zakresie IT i biznesu oraz jeden z głównych pracodawców w Finlandii, Polsce i krajach bałtyckich. Nieustannie angażujemy się w przyciąganie nowych talentów do branży IT, wspieranie cyfryzacji w celu ulepszania usług dla obywateli oraz wykorzystywanie najnowszych technologii do wspierania rozwoju naszych klientów. Pomagamy klientom wykorzystywać cyfryzację i przekształcać szybki rozwój technologii w nowe możliwości wzrostu – mówi Niraj Sood. Jestem zaszczycony możliwością objęcia tej roli w tak dobrze zarządzanej i zyskownie rozwijającej się organizacji oraz kierowania zespołem tysięcy utalentowanych profesjonalistów, kontynuując budowanie wysokiego poziomu satysfakcji pracowników, który Leena-Mari wspierała przez ostatnie lata.

Z przyjemnością pracowałam w CGI przez ostatnie 17 lat, pełniąc różne funkcje kierownicze, w tym jako President of Finland, Poland and Baltics oraz CEO of CGI Suomi przez ostatnie pięć lat. Zdecydowałam się kontynuować moją karierę zasiadająca w radach nadzorczych oraz wspierając organizacje w ich cyfrowych transformacjach – mówi Leena-Mari Lähteenmaa. Jestem dumna z naszych osiągnięć w ostatnich latach i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział w mojej karierze zawodowej. Jestem przekonana, że Niraj będzie skutecznie kierował naszą organizacją ku pomyślnej przyszłości.

Czym jest lokata terminowa i dla kogo to dobre rozwiązanie?

W świecie finansów osobistych, gdzie nie brakuje skomplikowanych produktów inwestycyjnych, lokata terminowa pozostaje jednym z najbardziej przejrzystych i zrozumiałych sposobów oszczędzania. Jej działanie jest proste, ryzyko niskie, a przewidywalność – wysoka. Właśnie dlatego nadal cieszy się dużym zainteresowaniem wśród osób szukających bezpiecznego miejsca na swoje pieniądze. Czym dokładnie jest lokata terminowa i kto może na niej skorzystać?

Czym jest lokata terminowa?

Lokata terminowa to jeden z najprostszych i najbardziej przewidywalnych produktów oszczędnościowych dostępnych na rynku finansowym. Jej konstrukcja opiera się na umowie zawartej między klientem a bankiem, zgodnie z którą klient przekazuje środki na określony czas, a bank zobowiązuje się do ich zwrotu wraz z odsetkami po zakończeniu tego okresu.

Z reguły środki zdeponowane na lokacie są zamrożone, czyli niedostępne do wypłaty przed końcem terminu bez utraty wypracowanych odsetek. Istnieją oczywiście wyjątki, ale są to raczej produkty hybrydowe lub elastyczne, które nie spełniają wszystkich kryteriów klasycznej lokaty terminowej.

Dla kogo lokata terminowa będzie dobrym wyborem?

Lokata terminowa nie jest produktem dla każdego, ale wiele osób może skorzystać z jej zalet. Przede wszystkim sprawdzi się u tych, którzy:

  • nie planują korzystać z danej sumy pieniędzy przez kilka miesięcy lub dłużej,
  • oczekują bezpieczeństwa i stabilności zamiast wysokiego, ale niepewnego zysku,
  • chcą uporządkować swoje finanse i uniknąć impulsywnych wydatków.

W praktyce lokaty terminowe chętnie wybierają osoby, które budują rezerwę finansową, odkładają na konkretny cel – np. wakacje, remont, wkład własny na mieszkanie – lub po prostu chcą przechować oszczędności w sposób uporządkowany i bez ryzyka.

To także rozwiązanie dla tych, którzy dopiero rozpoczynają świadome zarządzanie swoimi finansami i szukają produktu prostego w działaniu, niewymagającego codziennego zaangażowania.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze lokaty terminowej?

Choć lokaty uchodzą za produkty „bezobsługowe”, to warto uważnie przyjrzeć się ich warunkom przed podjęciem decyzji. Kluczowe aspekty to:

Czas trwania lokaty

Lokaty terminowe dostępne są zazwyczaj w wariantach 3-, 6-, 12- lub 24-miesięcznych. Wybór odpowiedniego okresu powinien być uzależniony od tego, kiedy będziemy potrzebować środków oraz jaką kwotę chcemy zdeponować.

Oprocentowanie

Najlepiej wybierać lokaty ze stałym oprocentowaniem w skali roku – daje to jasność, ile wyniesie zysk z lokaty niezależnie od wahań rynkowych. Zmienna stopa procentowa może być atrakcyjna tylko w niektórych scenariuszach, np. w okresach rosnących stóp.

Warunki wcześniejszego zakończenia

W większości przypadków wcześniejsze zerwanie lokaty oznacza utratę wypracowanych odsetek. Z tego względu lokatę należy traktować jako produkt zamknięty na określony czas.

Konto bankowe i sposób założenia lokaty

Niektóre lokaty wymagają posiadania konta osobistego w danym banku, inne można założyć całkowicie online – przez specjalne platformy. Warto sprawdzić, czy bank wymaga dodatkowych produktów, czy wystarczy jednorazowa rejestracja.

Lokaty terminowe online – wygoda i bezpieczeństwo

Coraz większą popularność zdobywają lokaty dostępne wyłącznie online, bez konieczności wizyty w placówce banku. Przykładem takiego podejścia jest oferta Renault Banku, dostępna przez platformę Raisin – we współpracy z Mobilize Financial Services (https://www.mobilize-fs.pl/lokaty).

Oferta Renault Banku obejmuje kilka wariantów czasowych (np. 3, 6, 12 miesięcy), wszystkie z konkurencyjnym, stałym oprocentowaniem i bez konieczności zakładania dodatkowych produktów. Lokata obsługiwana jest w całości online, a środki są objęte francuskim systemem gwarancji depozytów (FGDR) do równowartości 100 000 EUR.

Dla osób, które cenią sobie wygodę, przejrzyste zasady i bezpieczeństwo – to bardzo atrakcyjne rozwiązanie.

Podsumowanie

Lokata terminowa to rozsądna propozycja dla tych, którzy chcą oszczędzać w sposób spokojny, zaplanowany i bez ryzyka. Dzięki swojej przewidywalności i stabilnym warunkom, doskonale sprawdza się jako narzędzie do zabezpieczenia środków na określony cel lub po prostu do przechowania nadwyżki finansowej.

Z kolei nowoczesne formy zakładania lokat – takie jak przez platformę Raisin we współpracy z Renault Bankiem – pokazują, że dziś można korzystać z tradycyjnych produktów w nowoczesny sposób: bez wychodzenia z domu, bez zbędnych formalności, w pełni online i z gwarancją bezpieczeństwa.

As Tempelman pokieruje Signify – decyzja Walnego Zgromadzenia w lipcu

  • As Tempelman dołączy do Signify 1 września 2025 roku.
  • Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie w sprawie powołania jego kandydatury do zarządu odbędzie się w lipcu tego roku.

Firma Signify, notowana na Euronext pod symbolem „LIGHT”, światowy lider w dziedzinie oświetlenia, ogłosiła, że As Tempelman zostanie nowym prezesem zarządu Signify od 1 września, pod warunkiem powołania go do zarządu. Do tego czasu, funkcję tymczasowego prezesa zarządu będzie pełnił Željko Kosanović.

„Jesteśmy zadowoleni z nominacji  Asa Tempelmana na stanowisko prezesa zarządu Signify. Jego wizja, energia oraz doświadczenie w realizacji celów zrównoważonego rozwoju, przy jednoczesnym kształtowaniu  kultury opartej na wysokiej efektywności i inkluzywności, uczyniły go oczywistym wyborem do poprowadzenia firmy ku przyszłości.” – podsumował Gerard van de Aast, przewodniczący Rady Nadzorczej Signify.

Z ponad 130-letnią historią, Signify zawsze było pionierem. Innowacja, pasja i cel, które definiują tę firmę, są niesamowite i właśnie to przyciągnęło mnie tutaj. Jestem bardzo podekscytowany dołączeniem do zespołu. Patrząc w przyszłość wierzę, że istnieje prawdziwa szansa na rozwój. Na budowanie na bazie dotychczasowych mocnych stron, odkrywanie nowych możliwości oraz kontynuowanie bycia liderem w branży oświetleniowej i nie tylko, poprawiając życie ludzi i społeczności na całym świecie.”  – dodał As Tempelman.

As Tempelman pełni obecnie funkcję prezesa zarządu firmy Eneco, działającego w Holandii, Belgii, Niemczech i Wielkiej Brytanii, w branży zrównoważonej energetyki. Pod jego kierownictwem Eneco zrealizowało ambitne cele biznesowe i klimatyczne, potrajając rentowność firmy od 2020 roku, jednocześnie redukując emisję gazów cieplarnianych o 40% w skali roku. Przed objęciem stanowiska w Eneco, As zajmował wysokie stanowiska kierownicze w firmie Shell, działając na rynkach Azji, Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Signify odbędzie się w lipcu 2025 roku. Akcjonariusze będą głosować nad powołaniem Asa Tempelmana do zarządu.

Jan Peths nowym Dyrektorem Generalnym Vorwerk Polska

Z dniem 1 maja 2025 roku Jan Peths objął stanowisko Dyrektora Generalnego polskiej spółki. Zastąpił na tym stanowisku Wojciecha Ćmikiewicza, który przepracował w zarządzie Vorwerk Polska łącznie 18 lat – najpierw jako Dyrektor Sprzedaży, a ostatnie 6 lat jako Dyrektor Generalny. Wojciech objął funkcję Senior Vice President of Sales w strukturach międzynarodowych Grupy, odpowiadając za rynki Beneluxu i Francji.

Jan Peths jest związany z Grupą Vorwerk od 2018 roku. Przed dołączeniem do organizacji zdobył bogate doświadczenie w zarządzaniu sprzedażą w firmach specjalizujących się w sprzedaży bezpośredniej. W Grupie początkowo pracował nad rozwojem rynku czeskiego, następnie zarządzał rynkami Wielkiej Brytanii i Irlandii, a od stycznia 2024 roku pełnił funkcję Dyrektora Sprzedaży Thermomix w Polsce. W tym czasie wykazał się doskonałym wyczuciem specyfiki polskiego rynku oraz umiejętnością motywowania sieci przedstawicieli handlowych.

To dla mnie zaszczyt przejąć kierowanie Vorwerk Polska w tak ważnym momencie – roku jubileuszu 30-lecia obecności firmy na polskim rynku oraz premiery rewolucyjnego modelu Thermomix TM7. Moim priorytetem będzie kontynuowanie budowania silnej pozycji marek Thermomix i Kobold na polskim rynku.”- podkreślił Jan Peths.

Kolejny miesiąc dezinflacji w Polsce, ale raczej nie przyspieszy obniżki stóp

Wstępny szacunek inflacji konsumenckiej w maju wyniósł 4,1 proc. r/r względem oczekiwań rynkowych na poziomie 4,2 proc. W ujęciu miesięcznym inflacja spadła o 0,2 proc. względem konsensusu rynkowego na poziomie wzrostu o 0,1 proc.

W maju głównym czynnikiem dezinflacyjnym były paliwa (paliwa do prywatnych środków transportu), których cena w ujęciu rocznym spadła o 11,4 proc., a w ujęciu miesięcznym spadek wyniósł 3,7 proc.

Wstępne dane z maja pokazują kolejny miesiąc dezinflacji, dane natomiast nie są na tyle przełomowe, by przyspieszyć kolejną obniżkę stóp procentowych, której rynek spodziewa się w lipcu. W lipcu powinniśmy zobaczyć skokowy spadek inflacji między innymi z uwagi na efekt bazy – częściowego odmrożenia cen nośników energii w lipcu zeszłego roku.

Autor: Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Gold plating a unijne dyrektywy – kiedy dobra wola staje się ciężarem dla biznesu

Gold plating to zjawisko znane nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Oznacza ono sposób transponowania dyrektyw europejskich do prawa krajowego. Często zamiast wdrażać dyrektywy przez „kopiowanie” przepisów, dodawane są dodatkowe regulacje – co prowadzi do ich nadmiernego skomplikowania. W rezultacie Polska staje się mniej atrakcyjna w porównaniu z innymi krajami, które nie wprowadzają takich obostrzeń. Dodatkowo, gold plating generuje koszty dla biznesu. Takie regulacje pogarszają konkurencyjność polskich firm w stosunku do ich zagranicznych odpowiedników. Przykładowo, jeśli w Polsce wymagana jest zgoda na członkostwo w zarządzie towarzystwa funduszy inwestycyjnych, a w innych krajach nie – to zniechęca to do zakupu lub zakładania takich towarzystw w Polsce. W rezultacie inwestycje mogą trafiać do innych krajów, co znamionuje arbitraż regulacyjny.

Na rynku kapitałowym zidentyfikowaliśmy prawie 60 przypadków nadmiarowych regulacji krajowych w odniesieniu do przepisów unijnych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Jacek Socha, Koordynator Projektu w Inicjatywie SprawdzaMY Rafała Brzoski. – Co chcemy w przyszłości osiągnąć? Planujemy wprowadzenie rozwiązań stosowanych w niektórych krajach, takich jak Francja czy Wielka Brytania, w których prawo jasno określa, że implementacja dyrektyw powinna odbywać się zgodnie z ich treścią – a wyjątki dopuszczalne są tylko w przypadkach związanych z bezpieczeństwem kraju. Uzgodniliśmy również, że rząd będzie proponować, aby w ocenie skutków regulacji zamieszczono dokładne informacje wskazujące na zgodność danej regulacji z wymogami unijnymi – bez nadmiernych obostrzeń. Naszą zasadą ma być implementacja przepisów unijnych na poziomie, który wynika z dyrektyw – bez dodatkowych ograniczeń, które nie zostały przyjęte na poziomie unijnym. Nie rozumiem, dlaczego w dzisiejszych czasach, w tym także w działalności Komisji Nadzoru Finansowego, pojawiają się takie zapisy. Rozwój polskiego rynku kapitałowego jest przez to znacznie wolniejszy niż powinien być – ocenia Jacek Socha.

Druga tura wyborów prezydenckich w Polsce może wstrząsnąć złotym

Wybory prezydenckie w Polsce wchodzą w decydującą fazę, a ich wynik może mieć istotny wpływ na wycenę złotego. Po pierwszej turze głosowania, która odbyła się 18 maja, zwycięzcą został Rafał Trzaskowski – kandydat popierany przez rządzącą Koalicję Obywatelską – zdobywając 30,8 proc. głosów. Niewiele za nim uplasował się Karol Nawrocki, wspierany przez opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość, z wynikiem 29,1 proc. Tak wyrównany rezultat zwiastuje wyjątkowo napiętą i nieprzewidywalną drugą turę zaplanowaną na 1 czerwca. W poniedziałek wysoka zmienność na złotym jest niemalże pewna.

Dla inwestorów kluczowe są dwie kwestie: po pierwsze, Trzaskowski uzyskał słabszy wynik niż sugerowały wcześniejsze sondaże, co może świadczyć o malejącej mobilizacji elektoratu KO oraz o pewnym wypaleniu rządzącej formacji. Po drugie, wynik drugiej tury może okazać się niejednoznaczny jeszcze w niedzielny wieczór, zwłaszcza, że głosy oddane za granicą nie będą ujęte w sondażach exit polls, co może opóźnić ogłoszenie zwycięzcy aż do poniedziałku.

Z perspektywy rynku walutowego sytuacja polityczna przekłada się bezpośrednio na zmienność PLN. Obawy koncentrują się wokół dwóch scenariuszy. W przypadku zwycięstwa Nawrockiego nastąpiłby powrót do tzw. kohabitacji – czyli rozdziału władzy między rządem a prezydentem – co w praktyce oznaczałoby możliwość blokowania inicjatyw legislacyjnych i dalszy impas reform. Taki rozwój wydarzeń mógłby również doprowadzić do eskalacji napięć z instytucjami unijnymi, szczególnie w kontekście praworządności i wypłat środków z KPO.

Oczywiście Narodowy Bank Polski jest instytucją niezależną zgodnie z konstytucyjnymi zapisami i międzynarodowymi standardami. Niemniej jednak, na rynku mogą pojawić się obawy, że ewentualne zwycięstwo kandydata PiS mogłoby zwiększyć wpływy tej partii w strukturach banku. Istnieje tym samym ryzyko, że niezależność NBP mogłaby być postrzegana jako zagrożona, co w oczach inwestorów mogłoby przełożyć się na większą niepewność co do przyszłego kierunku polityki pieniężnej oraz wyższą premię za ryzyko w wycenie złotego.

Z drugiej strony, wygrana Trzaskowskiego oznaczałoby utrzymanie spójności między rządem a głową państwa, co zwiększałoby szanse na odblokowanie reform, poprawę relacji z Brukselą oraz napływ środków unijnych – czyli scenariusz teoretycznie pozytywny dla złotego. Tym samym, druga tura wyborów nie jest jedynie wydarzeniem politycznym – to również kluczowa rozgrywka z punktu widzenia rynków finansowych, która może skutkować gwałtowną zmianą wyceny PLN.

Autor: Łukasz Zembik, OANDA TMS Brokers

Bio Planet zamyka pierwszy kwartał z 90 % wzrostem zysku netto

0

Bio Planet S.A zamyka pierwszy kwartał 2025 roku ze znaczącą poprawą rentowności. Spółka wypracowała 3,1 mln zł zysku ze sprzedaży (wzrost o 120 % w stosunku do 2024 roku), a zysk netto wyniósł 2,4 mln zł, co stanowi 90 % wzrostu do pierwszego kwartału 2024 roku. Co więcej, znacząco wzrósł zysk netto przypadający na akcję – 0,80 zł. Firma poprawiła wynik EBITDA do 4 mln zł oraz przychody, które wyniosły 81 mln zł. Zarząd podkreśla, że tak znacząca poprawa rentowności jest efektem podjętej strategii konsolidacji rynku oraz wielu zabiegów optymalizacyjnych podjętych w latach ubiegłych.

Spółka wprowadziła do oferty ponad 400 nowych produktów, w tym 18 nowych pozycji pod markami własnymi Bio Planet (jednocześnie optymalizując ofertę Spółka wycofała z niej podobną ilość produktów). W opinii Zarządu ciągłe dostosowywanie oferowanego asortymentu do oczekiwań Klientów pozytywnie wpłynie na sprzedaż również w kolejnych miesiącach. – „Początek 2025 roku oceniamy bardzo dobrze. W sposób ciągły poprawiamy wyniki sprzedażowe umacniając pozycję na rynku. Narastająco po 3 pierwszych miesiącach 2025 roku sprzedaż osiągnęła 81,0 mln zł i jest wyższa o 6 % w stosunku do sprzedaży osiągniętej w 3 pierwszych miesiącach 2024 roku, która wynosiła 76,3 mln zł. Poprawa osiągniętego zysku netto o 90 % była możliwa dzięki optymalizacji kosztów, poprawie naszej oferty produktowej i skupieniu się na rozbudowie oferty o najbardziej rentowne pozycje. W naszej opinii znaczny wpływ na dobre wyniki sprzedaży miał rozwój oferty świeżych owoców i warzyw (w tej kategorii produktowej wzrost sprzedaży kwartał do kwartału osiągnął 28 %). Widzimy, że optymalizowanie asortymentu przynosi dobre efekty, a tym samym pozwala nam osiągać odpowiedni poziom rentowności sprzedaży” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Zysk netto ze sprzedaży Spółki w I kwartale 2025 roku wzrósł o 120 % w porównaniu do
I kwartału w roku ubiegłym, zaś koszty wzrosły o 3,9 %. EBITDA Spółki w I kwartale 2025 roku wynosi 4 000 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej było to 2 655 tys. zł, co oznacza wzrost o 50,7 %.

„Z punktu widzenia Zarządu Spółki, najważniejsze jest, że obrana przez nas strategia zaczyna procentować. Konsolidacja rynku i realizowane w ubiegłych latach zakupy to właściwy kierunek do długoterminowego poprawiania naszej rentowności. Oprócz roli lidera rynku żywności BIO, zależy nam na budowaniu trwałej wartości dla naszych akcjonariuszy. To dla nas kluczowe, aby Bio Planet było odbierane przez rynek jako bardzo atrakcyjna inwestycyjnie Spółka z ogromnym potencjałem na przyszłość. Tym bardziej satysfakcjonuje nas wynik netto, a także poprawa parametrów finansowych firmy praktycznie w każdym aspekcie.” – dodaje Sylwester Strużyna.

Najważniejszym celem Spółki w średnim okresie jest wznowienie budowy nowoczesnego zakładu konfekcjonowania, które planowane jest na trzeci kwartał 2026 roku, zaś jego pełne uruchomienie rok później. Spółka chce wzmocnić również eksport do krajów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, które są rynkami o największym potencjale rozwoju, a także rozwijać działanie platformy dropshippingowej.

Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ponad 6,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku Bio Planet S.A. posiada certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Columbus Energy raportuje 2,8 mln zł EBITDA jednostkowo – Grupa ze stratą operacyjną

0

W pierwszym kwartale 2025 r. spółka Columbus Energy osiągnęła 68,9 mln zł przychodów i wypracowała 2,8 mln zł EBITDA. Ponadto, Spółka zawarła już 17 tys. umów, o wartości 1,8 mld zł, na realizację programu Czyste Powietrze.

Jak wynika z opublikowanego wczoraj raportu kwartalnego Grupy Kapitałowej Columbus Energy, w pierwszym kwartale br. Grupa osiągnęła 68,1 mln zł przychodów, a skonsolidowana wartość EBITDA wyniosła -3,3 mln zł. Natomiast jednostkowo Columbus wypracował 68,9 mln zł przychodów i 2,8 mln zł zysku EBITDA.

Wyniki za pierwszy kwartał odwzorowują przygotowanie Columbus pod boom nowej wersji Czystego Powietrza i Mojego Prądu. Budujemy bazę  kontraktów, weryfikujemy je, przygotowujemy do realizacji. Wprowadziliśmy nowy standard kompleksowej termomodernizacji, a w drugiej połowie roku planujemy mocny fokus na realizację i usprawnienie projektu. Efektem naszych dotychczasowych działań jest 17 tys. zawartych umów na realizację Czystego Powietrza. Suma kontraktów na 1,8 mld zł brutto powinna przełożyć się na solidne przychody, z rozsądną marżą  – wyjaśnia Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Zarząd Columbus przypomina, że program Czyste Powietrze był wstrzymany na pół roku, a po wznowieniu wciąż wymaga dopracowania, aby stał się drożny, szybki i sprawny. Niemniej, realizacja tego projektu jest najważniejszym celem, na którym Columbus chce się skupić w kolejnych kwartałach.

Pracujemy nad finansowaniem obrotowym tego projektu, a żeby to się wydarzyło, musimy przyspieszyć działania związane z refinansowaniem/sprzedażą aktywów inwestycyjnych i zwolnieniem bilansu Grupy dla finansowania instytucjonalnego. Podjęliśmy kroki, aby racjonalnie i w porozumieniu z naszym inwestorem – DC24 doprowadzić Columbus do stanu, w którym będzie zdolny realizować przychody odpowiadające potencjałowi rynku Czystego Powietrzapodkreśla Prezes Columbus.

W Liście do Akcjonariuszy Zarząd Spółki odniósł się także do kwestii Saule i medialnych oskarżeń Olgi Malinkiewicz wobec Columbus oraz DC24.

Nasz komentarz jest prosty: przykro nam. Przeprowadzamy audyt finansowy, audyt prawny umów inwestycyjnych oraz – co najważniejsze – prowadzimy audyt technologii z zespołem liderów Saule. Wyniki tego postępowania pokażą, czy nasza intuicja była dobra, i czy cierpliwość nasza oraz DC24 nie była zbyt duża. Saule potrzebuje znaczącego dokapitalizowania, żeby mogło się rozwijać. Mamy nadzieję, że nasza spokojna i racjonalna reakcja na tę nietypową sytuację, wywołaną przez emocje jednej osoby spowoduje, że będzie to czas dobrych decyzji dla zespołu Saule, technologii i samej firmywyjaśnia Dawid Zieliński.

100 mln zł z Funduszy Europejskich na nowoczesną administrację uczelni

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło konkurs, który ma na celu wsparcie szkół wyższych w zakresie podnoszenia kompetencji kadry kierowniczej oraz administracyjnej. Wnioski o dofinansowanie projektów w naborze pt. „Wzmocnienie potencjału administracyjnego uczelni” można składać do 11 lipca 2025 roku.

To ważna inwestycja w przyszłość edukacji, krok w kierunku pobudzania innowacyjności i nowych standardów zarządzania. Blisko 100 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) zostanie przeznaczone na doskonalenie kompetencji lub kwalifikacji kadry kierowniczej i administracyjnej uczelni. Główną ideą konkursu jest dostosowanie umiejętności pracowników, którzy odpowiadają za sprawne funkcjonowanie szkół wyższych, do wymogów nowoczesnej gospodarki oraz zielonej i cyfrowej transformacji.

– Modernizacja w tym zakresie to jeden z koniecznych warunków dostosowania szkolnictwa wyższego do wyzwań XXI wieku. W naszym konkursie dofinansowanie mogą otrzymać projekty, w których wnioskodawca skupi się na działaniach podnoszących kompetencje i kwalifikacje swojej kadry kierowniczej lub kadry zaangażowanej w procesy administrowania uczelnią – mówi prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Dlaczego to takie ważne? Dobre zarządzanie i administrowanie mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie i rozwój szkół wyższych. Stanowią one nieocenione wsparcie w prowadzeniu działalności naukowej, zapewnieniu wysokiej jakości kształcenia, ale też w transferze efektów badań do gospodarki i na wielu innych polach.

– Żeby uczelnia działała jak szwajcarski zegarek i kształciła kadry dla nowoczesnej gospodarki, potrzebuje dobrze przygotowanych ludzi, którzy będą sprawnie nią kierować i wspierać jej rozwój na wielu różnych polach. Począwszy od rektorów i prorektorów, poprzez dziekanów, po sekretariaty i biura administracyjne – każdy w tym łańcuchu ma do odegrania swoją rolę. Każdy też musi nauczyć się współpracy i w zależności od swoich zadań, posiąść wiele innych umiejętności, np. z zakresu posługiwania się nowoczesnymi technologiami, w tym systemami rekrutacji, a także planowania, budżetowania i nadzoru nad finansami. Przydatna jest oczywiście znajomość języków obcych, tak istotna z perspektywy współpracy międzynarodowej – zauważa dyrektor Jerzy Małachowski.

– Uczelnie powinny być również forpocztą dbania o środowisko, stąd pracownicy potrzebują umiejętności planowania, wdrażania i nadzorowania procesów, które ograniczą zużycie energii czy zwiększą recykling. To tylko przykłady licznych wyzwań administracyjnych, a dzięki Funduszom Europejskim chcemy pomóc naszym przyszłym beneficjentom przygotować kadry do ich podejmowania – dodaje.

Na co można uzyskać dofinansowanie?

Działania w projekcie muszą prowadzić do uzyskania bądź podniesienia przez kadrę kierowniczą lub administracyjną uczelni wszystkich wskazanych kompetencji lub kwalifikacji:

  • zarządczych (wymóg obowiązkowy tylko w odniesieniu do kadry kierowniczej),
  • cyfrowych,
  • na rzecz zielonej transformacji.

Dodatkowo można zaplanować działania podnoszące kompetencje lub kwalifikacje przekrojowe, analityczne, merytoryczne i językowe uczestników, a także zarządcze – w sytuacji, gdy wnioskodawca planuje rozwój tych kompetencji bądź kwalifikacji u pracowników zaangażowanych w procesy administrowania uczelnią.

Wnioski o dofinansowanie projektów uczelnie będą składać drogą elektroniczną przez system SOWA EFS do 11 lipca 2025 roku. Łączna kwota przeznaczona na ten cel to 97 mln zł. Maksymalna wartość projektu wynosi 3 mln zł. Można się ubiegać o dofinansowanie na realizację zaplanowanych działań na poziomie nieprzekraczającym 97 proc., wkład własny uczelni to zatem co najmniej 3 proc. wartości projektu. W uzasadnionych przypadkach NCBR dopuszcza realizację projektu w partnerstwie, np. z inną uczelnią.

Nabór „Wzmocnienie potencjału administracyjnego uczelni” organizowany jest w ramach Działania „Umiejętności w szkolnictwie wyższym”, Priorytet „Umiejętności” Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego.

  • Więcej informacji oraz dokumentacja konkursowa znajdują się na stronie internetowej NCBR: gov.pl/ncbr

Trwa również nabór na ekspertów programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Sprawdź szczegóły: https://www.gov.pl/web/ncbr/ekspertki-i-eksperci-programu-fers-poszukiwani

MATERIAŁ INFORMACYJNY NCBR

7R rozpoczyna budowę hubu technologiczno-produkcyjnego w Nowej Hucie

0

Deweloper powierzchni przemysłowych i magazynowych 7R oficjalnie rozpoczął realizację jednej ze swoich najważniejszych inwestycji w Małopolsce – nowoczesnego hubu technologiczno-produkcyjnego w krakowskiej Nowej Hucie. Projekt zlokalizowany jest w obszarze Centrum Logistyczno-Przemysłowego „Ruszcza”, które wchodzi w skład strategicznego przedsięwzięcia miejskiego „Nowa Huta Przyszłości”. Pierwszym etapem realizacji inwestycji jest remediacja terenu, czyli proces oczyszczania skażonego gruntu. Prace budowlane ruszą jeszcze w 2025 roku.

Nowoczesna przestrzeń dla przemysłu przyszłości

Powstający kompleks 7R będzie się składał z trzech budynków o łącznej powierzchni użytkowej wynoszącej około 230 tys. m². Obiekty będą realizowane w standardzie 7R Green Saver, który zakłada wysoką efektywność energetyczną, niskoemisyjność oraz zastosowanie rozwiązań prośrodowiskowych. Jak zapowiada Michał Białas, współprezes zarządu 7R, przestrzeń przeznaczona będzie przede wszystkim dla firm zaawansowanych technologicznie, ale również dla lokalnych przedsiębiorców.

Inwestycja została zaprojektowana tak, by stworzyć swoisty klaster przemysłowy, łączący działalność różnorodnych podmiotów. Naszym celem jest budowa środowiska sprzyjającego innowacjom i wzajemnej współpracy pomiędzy firmami – podkreśla Białas.

Wsparcie dla strategii rozwoju Krakowa

Projekt hubu technologicznego w Nowej Hucie wpisuje się w politykę gospodarczą Krakowa, która zakłada stopniowe odchodzenie od przemysłu ciężkiego i rozwój nowoczesnych gałęzi gospodarki. – Potrzebujemy przestrzeni dla inwestorów, którzy chcą realizować zaawansowane technologicznie przedsięwzięcia, a nie jedynie przenosić tu tanie procesy produkcyjne – mówi Tomasz Lubowiecki, wiceprezes Rady Nadzorczej 7R.

Według władz miasta oraz przedstawicieli inwestora, transformacja Nowej Huty ma szansę stać się symbolem nowoczesnej, zielonej rewitalizacji terenów poprzemysłowych.

Ekologia i rewitalizacja terenu

Znaczną część projektu stanowią działania środowiskowe. Inwestycja zakłada m.in. nasadzenie ponad 2000 nowych drzew, w tym gatunków wspierających lokalną bioróżnorodność, oraz zalesienie ok. 10 hektarów terenu. Naturalne ukształtowanie terenu zostanie wykorzystane do utworzenia ogrodów deszczowych, których zadaniem będzie retencja wody i poprawa jakości gleby.

Chcemy przywrócić ten teren do życia, nie tylko poprzez budowę nowoczesnych obiektów, ale także przez działania proekologiczne i dbałość o krajobraz – zaznacza Lubowiecki.

Deweloper rozpoczął realizację projektu od remediacji skażonego gruntu, wykorzystując doświadczenie zdobyte w podobnych projektach na Śląsku. Teren został szczegółowo przebadany, a wszystkie niezbędne zgody zostały już uzyskane. Prace budowlane mają rozpocząć się jeszcze przed końcem 2025 roku.

O projekcie „Kraków – Nowa Huta Przyszłości”

„Kraków – Nowa Huta Przyszłości” to projekt strategiczny Gminy Miejskiej Kraków i Województwa Małopolskiego, którego celem jest utworzenie nowej jednostki urbanistycznej na terenach poprzemysłowych i stanowiących dawną strefę ochronną kombinatu metalurgicznego w Nowej Hucie, a przez to pogłębienie dywersyfikacji gospodarczej miasta i województwa, a także tworzenie korzystnych warunków dla rozwoju branż reprezentujących tzw. Inteligentne Specjalizacje. W jego ramach realizowane są komponenty: Centrum Logistyczno-Przemysłowe „Ruszcza”, Park Naukowo-Technologiczny „Branice”, Obszar zabudowy mieszkaniowej, Centrum Wielkoskalowych Plenerowych Wydarzeń Kulturalnych „Błonia 2.0” oraz Centrum Rekreacji i Wypoczynku „Przylasek Rusiecki”. Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź stronę: www.knhp.com.pl.

Czas czy pieniądz? Klienci e-commerce wybierają darmową, nie szybką dostawę

Choć dostawy tego samego dnia były niegdyś zapowiadane jako jeden z najważniejszych kierunków rozwoju e-commerce i symbol nowoczesności w logistyce ostatniej mili, rzeczywistość rynkowa w Polsce zweryfikowała te prognozy. Mimo że same day delivery pozostaje atrakcyjnym hasłem marketingowym i znajduje zastosowanie w wybranych niszach, jego realne znaczenie na polskim rynku wciąż pozostaje ograniczone. Model D+1 działa w Polsce bardzo dobrze, a rozwiązania typu „same day” nie zdobyły masowej popularności – głównie z powodu silnej presji cenowej ze strony klientów. Polscy konsumenci są wyjątkowo wrażliwi na koszty dostawy, a gotowość do ponoszenia dodatkowych opłat za szybsze doręczenia jest wciąż niska – zauważa ekspert. W rezultacie usługi premium, mimo dostępności technologicznej i operacyjnej, nie rozwijają się dynamicznie, ponieważ rynek – zarówno po stronie popytu, jak i podaży – nie jest na nie jeszcze gotowy.

Quick commerce na wirażu

Trendem, który coraz wyraźniej zaznacza się na globalnej mapie e-handlu, jest quick commerce – czyli zakupy z błyskawiczną dostawą, często realizowaną w ciągu godziny. W Polsce segment ten rozwija się znacznie wolniej niż na rynkach zachodnich, ale mimo wszystko pozostaje kierunkiem o dużym potencjale wzrostu. Zainteresowanie tego typu usługami wyraźnie rośnie wśród młodszych konsumentów, którzy coraz chętniej korzystają z szybkiej dostawy produktów pierwszej potrzeby – od jedzenia, przez zakupy spożywcze, aż po diety pudełkowe. – Quick commerce to kierunek, który z pewnością będzie się rozwijał – choć u nas wciąż „rodzi się w bólach”. Skala na ten moment nie jest imponująca, ale widzimy duży potencjał i sami inwestujemy w ten segment – podkreśla przedstawiciel DPD Polska.

Z drugiej strony, model quick commerce – podobnie jak same day delivery – mierzy się w Polsce z realnymi barierami. Największą z nich pozostaje wspomniana już wrażliwość cenowa. – Testowaliśmy opcje premium, z dostawą tego samego dnia, ale zainteresowanie było niewielkie. Ani konsumenci, ani sklepy nie były jeszcze na to gotowe – mówi Artur Kaleńczuk. Praktyka pokazuje, że klienci oczekują dziś dostaw szybkich, ale jednocześnie tanich – najlepiej darmowych. Hasło „darmowa dostawa” nadal działa skuteczniej niż oferta ekspresowa, za którą trzeba dodatkowo zapłacić – dodaje.

Rozwój quick commerce wymaga więc nie tylko inwestycji w infrastrukturę i technologię, ale też stopniowej zmiany nawyków zakupowych oraz edukacji rynku. To kierunek obiecujący, ale długofalowy – z dużym potencjałem zwłaszcza w kontekście dalszej urbanizacji, zmian pokoleniowych i wzrostu znaczenia szybkości w codziennych zakupach. Na dziś jednak, usługi premium pozostają niszą, a nie masowym standardem.

Optymalizacja zamiast innowacji?

W obliczu rosnącej konkurencji, niepewności geopolitycznej oraz wysokiej inflacji kosztów operacyjnych, firmy sektora e-commerce zmuszone są do intensywnej optymalizacji kosztów i maksymalnego usprawnienia procesów. – Presja cenowa jest ogromna, mimo że realne koszty prowadzenia działalności wciąż rosną. Dziś nawet najmniejsze firmy oczekują elastyczności, indywidualnego podejścia i rozwiązań „szytych na miarę”, ale przy zachowaniu konkurencyjnych stawek – zauważa Artur Kaleńczuk. To powoduje, że operatorzy logistyczni obsługujący sektor e-commerce muszą szukać kompromisu między jakością usług, a ich opłacalnością.

W praktyce oznacza to ograniczone pole do wdrażania kosztownych rozwiązań, których rynek po prostu nie chce lub nie może sobie na nie pozwolić. Zamiast tego rośnie znaczenie automatyzacji oraz usług typu fulfillment, które pozwalają obniżyć jednostkowe koszty operacyjne i zwiększyć skalowalność. – Ręczne pakowanie odchodzi do lamusa. Jeśli ktoś myśli o rozwoju, musi inwestować w procesy zautomatyzowane – dodaje ekspert.

W efekcie coraz więcej firm decyduje się na outsourcing logistyki, traktując go jako niezbędny element strategii kosztowej. Usługi fulfillmentowe umożliwiają koncentrację na sprzedaży i powierzenie całości operacji – od magazynowania po zwroty – wyspecjalizowanym partnerom.

Logistyka bez kompromisów

Rozwój e-commerce w Polsce nie zwalnia tempa, ale odbywa się w realiach silnej presji cenowej, która istotnie wpływa na kierunek i dynamikę zmian w logistyce. Usługi premium, takie jak same day delivery czy quick commerce, mimo technologicznej gotowości, nie zdobywają masowej popularności – ani wśród konsumentów, ani w sektorze B2B – głównie z powodu niskiej akceptacji wyższych kosztów. Zarówno klienci indywidualni, jak i firmy oczekują rozwiązań elastycznych, ale jednocześnie ekonomicznych.

W efekcie to nie szybkość, lecz efektywność, automatyzacja i kosztowa optymalizacja stają się dziś kluczowymi filarami rozwoju usług logistycznych. Rynek stawia na fulfillment, technologię i usprawnienia procesowe, bo tylko one pozwalają skalować biznes bez znacznego windowania cen. Jak podkreśla Artur Kaleńczuk, dziś liczy się nie tylko bycie na czasie, ale aktywne kształtowanie zmian. – Dziś liczy się wyróżnienie poprzez jakość – od strony sklepu w zakresie oferty produktowej, logistyki, po cały proces obsługi klienta z równoległymi działaniami mającymi na celu pogłębianie relacji z kupującymi oraz dbanie o każdy aspekt ich doświadczeń. Z całą pewnością branża e-commerce ma przed sobą świetlaną przyszłość i jak żadna inna podlega bardzo szybkim transformacjom, dlatego trzeba nieustannie inwestować w rozwój, być na bieżąco z technologią – i najlepiej samemu tworzyć innowacje, zamiast tylko na nie reagować – podsumowuje.

MAZOP Group z przejściową stratą za 2024 roku, ale obiecujące perspektywy na 2025

MAZOP Group producent opakowań dla e-commerce, przemysłu i branży motoryzacyjnej w 2024 r. osiągnął jednostkowe przychody na poziomie 39,5 mln zł, natomiast EBITDA wyniosła 2,7 mln zł wobec 4,1 mln zł w 2023 roku. Wynik netto zamknął się nieznaczną stratą na poziomie 69 tys. zł, w porównaniu do 1,6 mln zł zysku netto rok wcześniej. Ubiegłoroczne wyniki są efektem strategicznych inwestycji w rozwój struktur zagranicznych i zmiany modelu sprzedaży, które już z początkiem 2025 r. przynoszą zauważalne rezultaty.

Rok 2024 był dla nas przełomowy. Podjęliśmy szereg decyzji, które miały kluczowe znaczenie dla długofalowego rozwoju Grupy. Najważniejszą z nich było przekształcenie modelu sprzedaży na rynku niemieckim i przejęcie pełnej kontroli nad relacjami z klientami. Wymagało to odejścia od sprawdzonych pośredników, poniesienia istotnych kosztów i zaakceptowania przejściowego spadku zamówień. Dziś widzimy, że była to słuszna decyzja. W pierwszym kwartale 2025 roku liczba klientów na rynku niemieckim potroiła się, a sprzedaż odbywa się przy wyższej marży i większej elastyczności operacyjnej – komentuje Krzysztof Rusin, prezes zarządu MAZOP Group S.A.

W 2024 roku spółka powołała zależną spółkę MAZOP GmbH z siedzibą w Monachium i otworzyła biuro handlowe, rezygnując z pośredników na rzecz własnego działu sprzedaży. To właśnie ta decyzja, obok rozszerzania portfolio produktowego i rozwoju segmentu opakowań przemysłowych, była jednym z głównych elementów strategii rozwoju. MAZOP konsekwentnie dywersyfikuje ofertę, oprócz opakowań dla e-commerce coraz większy udział w strukturze sprzedaży mają produkty przemysłowe, w tym zabezpieczenia piankowe i Fixboxy. W I kwartale 2025 r. sprzedaż tych kategorii wzrosła odpowiednio o 49% i 27% rok do roku.

Rok 2024 to również dynamiczny rozwój spółki zależnej Sheep Me, która świadczy usługi fulfillmentowe dla e-commerce. Segment ten wzrósł o 60% rdr., osiągając przychody na poziomie 1,7 mln zł. Usługa ta uzupełnia ofertę Grupy, pozwalając efektywniej wykorzystywać zaplecze magazynowe i zwiększać udział w rynku nowoczesnej logistyki dla sprzedaży online.

W maju 2025 roku MAZOP Group oficjalnie zadebiutowała na rynku NewConnect, stając się jedną z nielicznych spółek produkcyjnych obecnych na małej giełdzie.

Debiut giełdowy to dla nas ważny krok w dalszym rozwoju Grupy i budowaniu zaufania rynku. MAZOP Group ma jasno określoną strategię i ambitne plany rozwoju. Chcemy zwiększać naszą obecność na rynkach europejskich, poszerzać portfolio produktowe i umacniać pozycję w branży. Naszym nadrzędnym celem pozostaje konsekwentne budowanie wartości całej Grupy – dodaje Krzysztof Rusin.

W kolejnych latach spółka planuje dalsze inwestycje w rozbudowę parku maszynowego oraz ekspansję zagraniczną, w szczególności na rynkach Europy Zachodniej i Południowej.

Mocny kwartał Nvidii: wysoka marża, nowe chipy, ale cła USA–Chiny ważą coraz więcej

  • Nvidia przedstawiła solidne wyniki kwartalne, napędzane dużym zapotrzebowaniem na chipy AI, udanym wdrożeniem Blackwell oraz rosnącą dywersyfikacją klientów, pomimo znaczącego obniżenia przychodów o 8 miliardów USD spowodowanego restrykcjami handlowymi między USA a Chinami.
  • Geopolityczne ryzyka związane z Chinami pozostają kluczowe, ponieważ restrykcje eksportowe przyspieszają rozwój krajowych zdolności AI w Chinach, zagrażając długoterminowej pozycji rynkowej Nvidii oraz jej globalnemu przywództwu w dziedzinie AI.
  • W dłuższej perspektywie inwestorzy powinni szczególnie monitorować trajektorię odbudowy marż Nvidii, dalszą ekspansję poza hiperskalerów do zdywersyfikowanych sektorów oraz strategiczne działania spółki w odpowiedzi na rosnącą konkurencję ze strony chińskich innowacji AI.

Jak podkreśla Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo, wizja CEO Jensena Huanga pozostaje siłą napędową Nvidii – i sednem narracji, w którą wierzą inwestorzy: „Kraje na całym świecie postrzegają AI jako kluczową infrastrukturę – na równi z elektrycznością czy internetem. Nvidia znajduje się w samym centrum tej fundamentalnej zmiany”.

Nvidia odnotowała imponujące przychody kwartalne w wysokości 44,1 miliarda USD, co oznacza wzrost o imponujące 69% r/r, znacznie powyżej prognoz analityków. Segment centrów danych, kluczowy dla sukcesu Nvidii, wzrósł do 39,1 miliarda USD, co stanowi skok o 73%. Przychody Nvidii z centrów danych teraz przewyższają łącznie przychody wszystkich najbliższych rywali, podkreślając jej dominację jako preferowanego dostawcy infrastruktury AI dla gigantów technologicznych takich jak Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta.

Nvidia odnotowała w ostatnim kwartale wysoką rentowność, z marżą brutto na poziomie 71,3% (po wyłączeniu odpisów zapasów związanych z Chinami), co podkreśla solidną efektywność operacyjną spółki.

Nvidia prognozuje przychody na kolejny kwartał na poziomie 45 mld USD, co jest zgodne z oczekiwaniami analityków, pomimo spodziewanego obniżenia przychodów o 8 miliardów USD z powodu restrykcji eksportowych dotyczących rynku chińskiego.Rekordowe wyniki Nvidii

Stawianie czoła silnym przeciwnościom z Chin – burza o wartości 8 mld USD

Niedawne restrykcje eksportowe wprowadzone przez rząd USA dotyczące zaawansowanych chipów H20, zaprojektowanych specjalnie z myślą o rynku chińskim, skutkowały odpisem zapasów na kwotę 4,5 mld USD. Wpływ tych ograniczeń pogłębi się w kolejnym kwartale – Nvidia prognozuje dalsze obniżenie przychodów o 8 mld USD z powodu niemożności sprzedaży tych chipów na rynek chiński.

CEO Jensen Huang zakwestionował strategiczne założenia kontroli eksportu przez rząd USA, wskazując, że ograniczenia w dostępie do produktów Nvidii nie spowolnią rozwoju AI w Chinach. Wręcz przeciwnie – przyczyniły się one do przyspieszenia krajowych innowacji, wzmacniając konkurentów takich jak, Huawei. Dla inwestorów kluczowe pozostaje teraz, jak Nvidia dostosuje swoją strategię – być może poprzez rozwój alternatywnych chipów zgodnych z regulacjami – aby utrzymać konkurencyjność na jednym z kluczowych rynków.

Blackwell: strategiczny zwrot Nvidii w kierunku AI

Pomimo ograniczeń eksportowych do Chin, Nvidia skutecznie realizuje strategiczny zwrot w stronę rewolucyjnych chipów Blackwell, które po pokonaniu początkowych wyzwań produkcyjnych trafiają już do klientów na dużą skalę. Implementacje u takich partnerów jak, Microsoft potwierdzają rosnące zaufanie do możliwości Blackwell. Zarząd Nvidii podkreśla, że wraz ze skalowaniem produkcji Blackwella, marże zysku powinny stopniowo powracać do historycznych poziomów – w okolicach 75%.

Blackwell to jednak nie tylko nowa linia produktowa – to krok w stronę głębszej integracji Nvidii z globalną infrastrukturą AI. Chipy te będą napędzać rozwój w kluczowych sektorach, takich jak przetwarzanie w chmurze, robotyka, opieka zdrowotna czy usługi profesjonalne.

Wyjście poza hiperskalery: strategiczny krok ku dywersyfikacji

Jednym z pozytywnych sygnałów wskazujących na rozwój jest rosnące zróżnicowanie bazy klientów Nvidii poza tradycyjne hiperskalery. Dyrektor finansowa Colette Kress podkreśliła rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania firmy w różnych sektorach, takich jak motoryzacja, robotyka, opieka zdrowotna czy doradztwo. Inwestorzy od dawna oczekiwali takiej dywersyfikacji, licząc na zmniejszenie zależności od ograniczonej grupy największych dostawców usług chmurowych. Szeroka baza klientów sygnalizuje długoterminowy potencjał wzrostu spółki.

Chińska konkurencja w AI: nowe wyzwania strategiczne

Rosnąca konkurencja ze strony chińskich firm AI, takich jak DeepSeek – rozwijającej modele porównywalne z ChatGPT – zwiększa jednocześnie presję na szybkie dostosowanie strategii. Jensen Huang zaznaczył, że tego typu zaawansowane modele „rozumowania” nie zmniejszają, lecz zwiększają zapotrzebowanie na moc obliczeniową najwyższej klasy. Nvidia jest dobrze przygotowana, by skorzystać na tym trendzie, jednak inwestorzy powinni uważnie monitorować, jak ta dynamicznie zmieniająca się konkurencja wpłynie na przyszłą rentowność spółki.

Kluczowe kwestie dla inwestorów:

  • Dywersyfikacja źródeł przychodów: Ekspansja na nowe rynki końcowe – od motoryzacji po ochronę zdrowia – to sygnał większej stabilności w długim horyzoncie. Postępy w tym obszarze będą jednym z kluczowych motorów wzrostu Nvidii w nadchodzących latach.
  • Strategiczne dostosowanie się do rynku chińskiego: Pomimo utraty przychodów w wysokości 8 miliardów USD w krótkim terminie, sposób, w jaki Nvidia dostosuje się do ograniczeń eksportowych – m.in. poprzez mniej wydajne chipy lub nowe strategie zgodności z regulacjami – będzie mieć istotny wpływ na przyszłe wyniki i pozycję spółki na rynku globalnym.
  • Rentowność i wdrożenie architektury Blackwell: Tempo adopcji chipów Blackwell przez hiperskalerów i pozostałych klientów będzie kluczowe. Powrót marż do poziomów rzędu 75% będzie w dużej mierze uzależniony od skutecznej realizacji tej strategii produktowej.
  • Konkurencja na chińskim rynku AI: Szybki rozwój krajowego sektora AI w Chinach oznacza rosnącą presję konkurencyjną. Rozwiązania takie jak, DeepSeek i inne modele rozumowania to jednocześnie ryzyko i szansa – ich rozwój zwiększa globalny popyt na najbardziej zaawansowane rozwiązania obliczeniowe.

Groźba recesji w USA wisi w powietrzu

Prognozę kwartalnej zmiany PKB w USA zrewidowano z -0,3 proc. na -0,2 proc.

Chociaż rewizja prognozy zmiany PKB przyniosła poprawę oczekiwań, to nadal mówimy o ujemnym odczycie, czyli wiszącej w powietrzu groźbie recesji. A to, wraz z większym niż prognozowano wzrostem złożonych wniosków przez bezrobotnych, może stanowić dla FEDu istotny sygnał wspierający decyzję o obniżce stóp procentowych w USA.

Autor: Piotr Bawolski, CFA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Biura w Trójmieście: niska aktywność deweloperów i stabilne czynsze

Trójmiasto, obok Warszawy, Krakowa i Wrocławia, pozostaje jednym z największych rynków biurowych w Polsce – z zasobami przekraczającymi 1 milion m kw. Podobnie jak w innych polskich miastach, przyrost nowej podaży w regionie wyraźnie spowolnił, a realizowana powierzchnia jest na najniższym poziomie od dwóch dekad. Stabilny popyt i ograniczona nowa powierzchnia mają przełożenie w niskim, względem innych rynków, wskaźniku pustostanów – 12,6%.

Na koniec marca 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Trójmieście wynosiły 1,07 mln m kw. Najwięcej – bo aż 75% – zlokalizowane jest w Gdańsku, głównie wzdłuż Alei Grunwaldzkiej oraz w okolicach historycznego centrum.

Niska aktywność deweloperska i niewielka nowa podaż

Aktywność deweloperów w Trójmieście znajduje się obecnie na niskim poziomie. W budowie pozostaje zaledwie 30 000 m kw. powierzchni, co stanowi najniższy wynik od ponad dwóch dekad. Do końca 2025 roku planowane jest ukończenie jedynie 5 000 m kw.

Popyt rośnie, głównie za sprawą Gdańska

„Pomimo stagnacji po stronie podaży, popyt na powierzchnie biurowe utrzymuje się na stabilnym poziomie. W I kwartale 2025 roku wyniósł ponad 26 000 m kw., co oznaczało 5% wzrost w porównaniu z poprzednim kwartałem. Niemal cały wolumen wygenerował Gdańsk, podczas gdy w Gdyni zawarto tylko jedną nową umowę najmu (300 m kw.), a w Sopocie nie odnotowano żadnej transakcji,” – komentuje Joanna Gomułkiewicz, dyrektor w agencji komercyjnej Knight Frank.

Struktura popytu wciąż zdominowana jest przez renegocjacje (49%), co wskazuje na wciąż istotne znaczenie kosztów relokacji i adaptacji powierzchni dla najemców. Nowe umowy odpowiadały za 42% całkowitego wolumenu, a pozostałe 9% stanowiły umowy na potrzeby własne firm.

Pustostany pod kontrolą

„Wskaźnik pustostanów w regionie wyniósł na koniec marca 12,6%, osiągając jeden z najniższych poziomów wśród regionalnych rynków biurowych w Polsce. W Gdańsku zanotowano zaledwie 9,3% pustostanów, podczas gdy w Gdyni i Sopocie poziom ten wyniósł odpowiednio 23,2% i 18,4%. Utrzymujący się stabilny popyt, w połączeniu z ograniczoną nową podażą, może przyczynić się do dalszego spadku pustostanów w kolejnych kwartałach,” – dodaje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze bez zmian, ale koszty eksploatacyjne w górę

Czynsze wywoławcze pozostały stabilne i kształtują się w przedziale od 11,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Najlepsze lokalizacje i powierzchnie mogą jednak przekraczać ten poziom. Rosną natomiast koszty eksploatacyjne, które obecnie mieszczą się w przedziale 18–31 PLN/m kw./miesiąc.

Mimo spowolnienia w realizacji nowych inwestycji, trójmiejski rynek biurowy pozostaje stabilny i odporny na większe wahania. Utrzymujący się popyt – szczególnie w Gdańsku – oraz niski poziom pustostanów stanowią solidny fundament pod dalszy rozwój, choć na razie w ograniczonym tempie.

TikTok zagrożeniem. Oszuści publikują sfałszowane filmy i przejmują dane użytkowników

Hakerzy publikują na TikToku filmy wygenerowane przez AI, aby nakłonić użytkowników do pobrania złośliwego oprogramowania kradnącego dane – ostrzegają eksperci cyberbezpieczeństwa firmy Check Point Software Technologies.

Schemat ataku jest prosty: cyberprzestępcy wykorzystują sztuczną inteligencję do tworzenia licznych filmów, które pokazują, jak rzekomo w prosty sposób „aktywować” system Windows, pakiet Microsoft Office lub odblokować „funkcje premium” w aplikacjach takich jak Spotify czy CapCut. Filmy te trafiają na TikToka, którego algorytmy sprzyjają ich szybkiemu rozpowszechnianiu, co znacząco zwiększa skuteczność ataku. Jak wynika z wstępnych analiz jeden z filmów osiągnął ponad pół miliona wyświetleń.

– To ataki z zakresu inżynierii społecznej, polegające na manipulowaniu użytkownikami, by sami narazili swoje systemy na niebezpieczeństwo. Polecenia mogą wyglądać nieszkodliwie lub imponująco, ale w rzeczywistości mogą instalować złośliwe oprogramowanie, kraść dane logowania lub dawać atakującym zdalny dostęp do systemu – uważa Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Zagrożenie jest szczególnie niebezpieczne, biorąc pod uwagę skalę popularności TikTok w Polsce. Z dostępnych danych wynika, że z aplikacji w 2024 roku korzystało 13,5 miliona użytkowników, co stanowi około 45,7% polskich internautów. TikTok zyskuje na popularności, szczególnie wśród młodszych użytkowników. Średni czas spędzany dziennie na TikToku przez użytkowników w Polsce wynosi około 1 godziny i 22 minut, co czyni go liderem pod względem zaangażowania wśród mediów społecznościowych.              

To nowa odsłona starego oszustwa. W nagraniu pokazana jest osoba, która otwiera narzędzie Uruchom w systemie Windows, a następnie wpisuje polecenie PowerShell. Fałszywe filmy sugerują, że polecenie aktywuje specjalne funkcje, jednak w rzeczywistości użytkownicy uruchamiający to polecenie pobierają złośliwy skrypt, który następnie instaluje oprogramowanie szpiegujące Vidar i StealC. Filmy są do siebie bardzo podobne, różnią się jedynie kątem ustawienia kamery i adresami URL, z których PowerShell pobiera złośliwy ładunek. Wskazuje to na automatyczne generowanie treści. Głos lektora również wydaje się tworzony przez AI, co potwierdza wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji do produkcji tych nagrań.

– Programy te potrafią robić zrzuty ekranu, kraść dane logowania, informacje o kartach kredytowych, pliki cookies, dane z portfeli kryptowalutowych, kody 2FA i wiele innych – podkreśla ekspert firmy Check Point. 

Wcześniej również wykorzystywano filmy do rozprzestrzeniania złośliwego oprogramowania, jednak nowa kampania znacząco różni się od poprzednich metod. Różnica polega na tym, że wcześniej linki do złośliwego oprogramowania były umieszczane w opisie lub komentarzu do filmu – tam, gdzie mogły zostać wykryte przez mechanizmy bezpieczeństwa. Teraz przynęta jest zawarta bezpośrednio w treści wideo, co pozwala hakerom skutecznie ominąć większość systemów ochrony.

Jak się chronić? Po pierwsze należy unikać niezweryfikowanych poleceń i nie uruchamiać poleceń ani skryptów PowerShell pochodzących z niezaufanych źródeł oraz używać oprogramowania zabezpieczającego. Ale być może najważniejsze, to wykorzystać AI do walki z AI – i zapytać ChatGPT (lub inne narzędzie AI), co dane polecenie robi i czy może pobierać, uruchamiać lub uszkadzać twój komputer – radzą eksperci cyberbezpieczeństwa.

Amerykański sąd federalny blokuje cła Trumpa – rynki reagują optymizmem

Amerykański federalny sąd handlowy zablokował znaczną część ceł, które Donald Trump wprowadził od początku roku wobec większości państw. Zdaniem sądu prezydent nie miał uprawnień, by tak zdecydowanie ingerować w politykę handlową bez zgody Kongresu. Blokada nie dotyczy jednak ceł sektorowych, a przede wszystkim ogólnych ceł nakładanych na poszczególne kraje. Decyzja ta spotęgowała optymizm na globalnych parkietach, szczególnie w połączeniu z dobrymi wynikami Nvidia.

Polityka celna w USA zmienia się tak dynamicznie, że trudno nadążyć – niemal każdego dnia pojawiają się nowe zapowiedzi, z których część okazuje się tylko medialnym szumem. Inwestorzy na Wall Street zdążyli się już do tego przyzwyczaić, nadając temu zjawisku własną nazwę: „TACO trade”, czyli  „Trump zawsze się wycofuje”. Schemat jest powtarzalny: po zapowiedziach nowych ceł rynek reaguje spadkami, by chwilę później gwałtownie odbić, gdy prezydent łagodzi przekaz. Tak było również ostatnio, gdy ogłoszono 50-procentowe cło na Unię Europejską, propozycja została błyskawicznie porzucona, a inwestorzy natychmiast odpowiedzieli optymizmem.

Jeśli decyzja sądu się utrzyma, będzie to mocny impuls dla aktywów ryzykownych – zwłaszcza dla firm związanych z eksportem i globalnymi łańcuchami dostaw. Trump jednak może próbować wprowadzić cła innymi metodami, więc nie oznacza to końca jego działań w tym obszarze.

W kontekście zbliżającego się terminu odroczenia ceł, decyzja tylko zwiększa spodziewaną zmienność na rynkach. Zamiast negocjować umowy handlowe, administracja Trumpa będzie musiała teraz skupić się na wewnętrznych bataliach prawnych. To oznacza, że rozmowy mogą się wydłużyć, a Stany Zjednoczone będa miły słabsza pozycje nagocjacyjną, szczególnie wobec Chin i Unii Europejskiej.

Ograniczenie wpływów z ceł może znacząco skomplikować realizację planowanych przez administrację obniżek podatków. Dochody z taryf celnych stanowiły jedno ze źródeł kompensujących fiskalne skutki reformy, a ich zablokowanie oznacza większą presję na budżet. W efekcie rośnie ryzyko dalszego powiększania deficytu i długu publicznego, który już teraz znajduje się na trajektorii wzrostowej. To właśnie obawy o stabilność finansów publicznych były jednym z kluczowych argumentów, na które powołała się agencja Moody’s, obniżając niedawno rating kredytowy Stanów Zjednoczonych.

Trumpowska polityka celna została oparta na przepisach ustawy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA), która, według orzeczenia sądu, nie upoważnia prezydenta do jednostronnego kształtowania taryf handlowych bez udziału Kongresu. Kluczowy okazał się również argument dotyczący zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego: sędziowie jednoznacznie odrzucili tezę, że deficyt handlowy może stanowić podstawę do wprowadzenia nadzwyczajnych środków, co podważa fundamenty całej strategii administracji.

Wyrok dotyczy przede wszystkim tzw. ceł z “Dnia Wyzwolenia” – pakietu taryf obejmującego 10-procentowe opodatkowanie całego importu, cła odwetowe, a także 30-procentowe stawki na towary z Chin oraz 25-procentowe na produkty z Meksyku i Kanady. To właśnie te działania w przeszłości doprowadziły amerykańskie indeksy do spadków i na granicę bessy. Warto jednak zaznaczyć, że część innych taryf m.in. na stal, aluminium czy samochody, pozostaje w mocy, ponieważ zostały uchwalone w oparciu o inne regulacje prawne.

Administracja Trumpa złożyła już apelację, a sprawa może ostatecznie trafić do amerykańskiego Sądu Najwyższego. Równocześnie prezydent ma 10 dni na formalne uchylenie zakwestionowanych ceł. Na rynkach decyzja sądu spotęgowała optymizm, który wzbudzony po dobrych wynikach kwartalnych Nvidii. Dolar amerykański zyskał na wartości – zwłaszcza wobec euro, jena i franka szwajcarskiego.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Polska na 2. miejscu w UE pod względem cyberataków – infrastruktura krytyczna coraz częstszym celem

Zwiększona liczba ataków na sektor przemysłowy i infrastrukturę krytyczną pokazuje, że dziś zadbanie o bezpieczeństwo firm stanowi istotny element bezpieczeństwa całego kraju. Tymczasem, według Eurostatu, znajdujemy się na drugim miejscu w Unii Europejskiej pod względem liczby cyberataków na przedsiębiorstwa. W 2024 r. doświadczyło ich aż 32% podmiotów. Jednocześnie, w naszym kraju wciąż nie została zaimplementowana dyrektywa NIS2. Najnowszy raport EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie” wskazuje, co firmy powinny zrobić, aby lepiej chronić swoje najważniejsze zasoby.

Współcześnie większość sektorów gospodarki opiera się na cyfrowych rozwiązaniach, jednak poziom zabezpieczeń nie jest równomierny. Podczas, gdy firmy coraz lepiej chronią swoją strefę IT przed zagrożeniami takimi jak phishing, równocześnie nie poświęcają wystarczającej uwagi drugiemu z obszarów – OT. Odpowiada on za prawidłowe działanie nie tylko systemów przemysłowych, ale również kluczowych elementów infrastruktury, takich jak wodociągi, elektrownie czy instalacje chemiczne. W efekcie zaniechania w tym obszarze mogą prowadzić do daleko idących konsekwencji.

Tymczasem rosnące zagrożenie ze strony hakerów potwierdzają dane. W 2024 roku CSRIT-y poziomu krajowego rejestrowały łącznie 111 660 potwierdzonych incydentów bezpieczeństwa, co stanowi wzrost o 23%. Wiele z tych ataków nakierowanych jest właśnie w infrastrukturę krytyczną. Ministerstwo Cyfryzacji wskazało m.in. że w ciągu zaledwie kilku dni przeprowadzono 18 ataków na przedsiębiorstwa wodociągowe w całej Polsce. Co więcej według danych Eurostatu Polska znajduje się na 2. miejscu w UE pod względem liczby incydentów cyberbezpieczeństwa w firmach – doświadczyło ich aż 32% organizacji.

– Dziś poprzez włamanie się do urządzeń często kosztujących mniej niż dolara – jak np. termometr – których nikt odpowiednio nie zabezpieczył, możliwe jest sparaliżowanie albo nawet wyłączenie całego zakładu. Dlatego właśnie mówimy, że OT to „miękkie podbrzusze” przedsiębiorstwa, a te przedsiębiorstwa to „miękkie podbrzusze” całej gospodarki. Linia frontu staje się coraz bardziej cyfrowa, co potwierdzają kolejne przypadki ataków, również na tak newralgiczne obszary jak placówki medyczne. Niedawno skoordynowanego ataku na swoją sieć energetyczną doświadczyła Dania, która nie jest krajem przyfrontowym. Można więc sobie tylko wyobrazić, jak bardzo zagrożona jest nasza infrastruktura krytyczna i jak ważne jest, aby ją odpowiednio zabezpieczyć – mówi Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Problematykę cyberbezpieczeństwa podejmuje najnowszy raport EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie”. Co przedsiębiorstwa powinny zrobić, aby lepiej chronić się przed narastającą falą cyberataków?

Koniec z zamiataniem incydentów pod dywan

W Polsce wciąż jesteśmy przed wdrożeniem nowelizacji Ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, włączającą w lokalne prawodawstwo unijną dyrektywę NIS2. Przepisy te są reakcją na zwiększoną liczbę ataków i konieczność ochrony kluczowych gałęzi gospodarki. Widać to szczególnie w najnowszej wersji ustawy, zwiększającej – tylko nad Wisłą – liczbę podmiotów objętych nowym prawem z 400 do nawet 38 000. Nasz kraj nie jest jedynym, który w tej kwestii zwleka – do maja tego roku z 27 państw członkowskich UE, tylko 12 wdrożyło odpowiednie regulacje.

Ze względu na znaczne rozszerzenie liczby sektorów gospodarki uznawanych za krytyczne, wiele przedsiębiorstw może sobie nawet nie zdawać sobie sprawy, że obejmują je nowe regulacje. Tymczasem NIS2 nakłada na przedsiębiorstwa szereg obowiązków, obejmujących zgłaszanie incydentów w odpowiednim czasie, przeprowadzanie oceny ryzyka cybernetycznego i wdrożenie zabezpieczeń czy szkolenie pracowników. Za brak wymaganych zmian, oprócz zwiększonej podatności na ataki, przedsiębiorstwa będą musiały mierzyć się z karami finansowymi.

– Regulacja NIS2 jest kluczowym elementem zwiększenia odporności cyfrowej gospodarki UE. Jednym z głównych celów tej dyrektywy jest zmiana mentalności „zamiatania pod dywan” incydentów bezpieczeństwa, przez którą wciąż pełna skala zagrożenia nie jest naprawdę znana. Tym bardziej, że nowe regulacje obejmują nie tylko duże, ale też średnie firmy, które są zazwyczaj gorzej zabezpieczone. A pamiętajmy, że skoordynowany atak na wiele mniejszych podmiotów może być tak samo, a nawet znacznie bardziej dotkliwy w skutkach dla gospodarki, niż na jeden duży – mówi Patryk Gęborys, Partner EY w zespole Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Przedsiębiorstwa często nie mają nawet wiedzy, co wchodzi w skład ich strefy OT

Jedną z kluczowych rekomendacji zawartych w raporcie EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie 2025” jest balansu między poziomem cyberbezpieczeństwa a elastycznością w prowadzeniu biznesu. Niezbędnymi działaniami w tym wypadku jest identyfikacja najważniejszych zasobów, które trzeba skutecznie chronić, ponieważ są niezbędne do funkcjonowania firmy. W dalszym ciągu konieczne jest przeprowadzenie przeglądu otwartych podatności – umożliwi to zidentyfikowanie wad technicznych, luk w konfiguracjach oraz braków narzędziowych, procesowych i organizacyjnych. W tym celu możliwe jest wykorzystanie m.in. ogólnodostępnych, międzynarodowych standardów NIST oraz narzędzi CERT, pozwalających m.in. skanować domeny na obecność podatności.

– Jednym z kluczowych wyzwań w przypadku środowiska OT w Polsce jest brak kompletnej listy wykorzystywanych urządzeń i systemów. Często spotykamy się z sytuacją gdzie nie ma jej wcale, jest niekompletna lub nieaktualna. Jak przedsiębiorstwo ma się zabezpieczyć, jeżeli nie wie nawet, jaki sprzęt z jakim oprogramowaniem posiada i kto ma do niego dostęp? Tutaj ujawnia się też drugi problem. Brak ustrukturyzowanej i dojrzałej architektury bezpieczeństwa np. uwzględniającej elementy filozofii „Zero Trust” tam, gdzie to zasadne. Finalnie, trzeba pamiętać, że informatyk to nie specjalista ds. bezpieczeństwa, a w wielu firmach wciąż brakuje dedykowanego zespołu, chroniącego kluczową dla firmy obszary procesów przemysłowych – mówi Leszek Mróz, Partner EY w centrum kompetencji EY dla usług bezpieczeństwa OT/IoT.

Oprócz wdrożenia zasad cyberbezpieczeństwa przez same przedsiębiorstwa, ważną kwestią jest współpraca firm z producentami oraz integratorami w celu wymiany doświadczeń i wypracowaniu dobrych praktyk. Producentom sprzętu pozwala to tworzyć jeszcze lepsze produkty zgodnie z podejściem „security by design”, a integratorzy mają większe możliwości zapewnienia bezpiecznej konfiguracji i odpowiednich szkoleń dla personelu.

Włączyć pracowników w zarządzanie zmianą

Jednym z kluczowych działań jest włączenie pracowników w programy szkoleniowe dotyczące cyberbezpieczeństwa, szczególnie w kontekście postępowania w sytuacjach kryzysowych oraz umiejętność zarządzania zmianą. Dzięki temu z jednej strony minimalizuje się ryzyko błędów ludzkich mogących prowadzić do cyberataku, a z drugiej – nawet w razie jego wystąpienia firma ma szanse dalej funkcjonować dzięki odpowiednio przygotowanej kadrze. Dobrą praktyką jest włączenie do przygotowania procesów i szkoleń osób, które nie są bezpośrednio związane z cyberbezpieczeństwem, ale posiadają ekspertyzę w obszarze prawa, zarządzania zasobami ludzkimi czy w dziedzinach pokrewnych, aby wprowadzane rozwiązania były skoncentrowane na człowieku i jego potrzebach, przez to mocniej angażowały odbiorców.

– W Polsce rozwiązania cyberbezpieczeństwa najczęściej wdrażane są przez zespoły IT, natomiast powinny mieć naturę interdyscyplinarną. W tworzenie procesów zabezpieczenia sfery OT włącza się pracowników z bardzo różnych obszarów, aby podejmowane działania miały możliwie kompleksowy charakter. W Polsce ten brak szerszego spojrzenia, w połączeniu z niewystarczającym budżetem na rozwiązania, brakiem planów na wypadek awarii czy dopiero rosnącą świadomością na temat cyberzagrożeń powoduje, że skutki ataków na nasz biznes i infrastrukturę mogą być niezwykle poważne. Warto tu przypomnieć, że średni światowy koszt ataku liczony jest w milionach dolarów. Ta liczba jest jedna złudna, gdyż jeden skuteczny atak zwykle wskazuje, że należy się spodziewać kolejnych prób – podsumowuje Bartosz Nieróbca, Senior Manager, Lider Laboratorium Cyberbezpieczeństwa i Inżynierii Bezpieczeństwa OT, EY Polska

Nvidia rośnie mimo słabszej prognozy – Blackwell i AI podtrzymują optymizm inwestorów

Pomimo rozczarowującej prognozy finansowej i wyzwań związanych z ograniczeniami eksportowymi do Chin, akcje Nvidii wzrosły o ponad 4% po publikacji wyników kwartalnych w fazie “post market” na giełdzie NASDAQ. Po rozpoczęciu notowań “pre market” gigant technologiczny kontynuuje rajd wzrostowy, wysuwając się na ponad 5% wzrost względem wczorajszego zamknięcia. Inwestorzy pozytywnie ocenili silną pozycję spółki poza rynkiem chińskim oraz jej dynamiczny rozwój w sektorze sztucznej inteligencji, który zdaje się rekompensować straty na innych polach działalności.

W pierwszym kwartale fiskalnym Nvidia osiągnęła przychody na poziomie 44.06 mld USD, co oznacza wzrost o 69% w ujęciu rocznym, choć wynik ten okazał się nieco niższy od prognozowanych 44.34 mld USD. Spółka poniosła znaczne straty w związku z restrykcjami eksportowymi – w postaci 4.5 mld USD odpisów na zapasy oraz 2.5 mld USD utraconych przychodów ze sprzedaży chipów H20 do Chin. Prognoza na drugi kwartał zakłada przychody rzędu 45 mld USD ±2%, co jest poniżej oczekiwań rynkowych (45.9 mld USD), jednak zawiera już założenie o utracie 8 mld USD potencjalnych przychodów z rynku chińskiego.

Rynek zareagował pozytywnie, ponieważ po wyłączeniu wpływu strat związanych z Chinami, ogólna kondycja finansowa spółki okazała się lepsza od przewidywań. Dodatkowo nowa linia chipów Blackwell przyczyniła się do wzrostu zainteresowania technologią Nvidii. Dyrektor generalny Jensen Huang wskazał na cztery niespodziewanie pozytywne trendy, które napędzają rozwój firmy: wzrost zapotrzebowania na chipy do zaawansowanej AI rozwiązującej złożone problemy, cofnięcie niektórych zasad kontroli eksportu, rosnące zainteresowanie tzw. agentami AI w biznesie oraz rozwój koncepcji przemysłowych „fabryk AI”, które mogą stać się podstawą przyszłości produkcji na świecie.

Skorygowana marża brutto wyniosła 61%, a po wyłączeniu wpływu chipów H20 osiągnęła poziom 71.3%, zgodny z oczekiwaniami. Jednocześnie wskaźnik P/E spadł do poziomu 28.3, co sugeruje bardziej realistyczną wycenę akcji po okresie silnych wzrostów – odpowiednio 126% w 2024 roku i prognozowanych 114% w 2025 roku. Oczekiwany wzrost na kolejne lata również pozostaje wysoki – 53% w 2026 i 24% w 2027 roku.

Mimo problemów z rynkiem chińskim, Nvidia prezentuje silną odporność operacyjną i wyraźny potencjał wzrostu, szczególnie dzięki dynamicznemu rozwojowi technologii sztucznej inteligencji. Inwestorzy zdają się akceptować krótkoterminowe ryzyka w zamian za długofalowe możliwości wzrostu, co znajduje odzwierciedlenie w utrzymującym się optymizmie na rynku kapitałowym.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Ceny paliw: chwilowa korekta w dół, możliwy powrót do poziomów z kwietnia

W minionym tygodniu ceny benzyny Natural 95 i oleju napędowego nieznacznie spadły. Cena benzyny Natural 95 obniżyła się o 1 grosz na litrze, a cena oleju napędowego spadła o 3 grosze na litrze. Cena ropy Brent na giełdzie w Rotterdamie pozostała niemal bez zmian, notując spadek o 60 centów za baryłkę.

OPEC+ planuje zwiększyć produkcję ropy począwszy od lipca 2025 roku, dążąc do wyparcia amerykańskich producentów ropy łupkowej poprzez obniżenie cen ropy poniżej 60 dolarów za baryłkę. Firmy zajmujące się wydobyciem ropy łupkowej w USA, borykające się ze wzrostem kosztów związanych z inflacją, problemami z gospodarką ściekową i zaostrzonymi regulacjami, potrzebują cen powyżej 60 dolarów, by opłacało się im wiercić nowe odwierty. OPEC+ dąży do odzyskania udziału w rynku utraconego na rzecz USA oraz do zdyscyplinowania członków przekraczających ustalone limity wydobycia, takich jak Irak i Kazachstan. Strategia ta przypomina wojnę cenową z 2014 roku, kiedy OPEC zalał rynek ropą, doprowadzając do załamania cen i upadku części firm łupkowych.

Pomimo postępów w zakresie efektywności i kontroli kosztów w przemyśle łupkowym w USA od 2014 roku, niskie ceny ropy mogą zagrozić mniejszym producentom, choć większe koncerny naftowe prawdopodobnie przetrwają dzięki silniejszej pozycji finansowej. Jednak wojna cenowa mogłaby także zaszkodzić członkom OPEC+, którzy polegają na wyższych cenach ropy dla zrównoważenia swoich budżetów państwowych – Arabia Saudyjska, na przykład, potrzebuje cen powyżej 90 dolarów za baryłkę. Obecna sytuacja na rynku, w tym obawy o spowolnienie gospodarcze wywołane amerykańskimi cłami, dodatkowo komplikuje układ sił.

Wyzwania środowiskowe i logistyczne, takie jak problemy z utylizacją wód odpadowych prowadzące do ograniczeń w wydobyciu w Teksasie, również hamują wzrost produkcji w USA. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) skorygowała w dół swoje prognozy dotyczące wzrostu podaży spoza OPEC, sugerując, że produkcja ropy łupkowej w USA może wkrótce osiągnąć szczyt. OPEC+ może wykorzystać te słabości, by wzmocnić swoją pozycję na rynku, jednak taka strategia niesie ryzyko dla jego własnej stabilności finansowej.

Obecna cena ropy utrzymuje się na poziomie z połowy kwietnia. W drugiej połowie kwietnia ceny oleju napędowego i benzyny Natural 95 wzrosły o 15 groszy na litrze. Jeśli ceny ropy nie spadną ponownie, można spodziewać się, że ceny paliw zbliżą się do poziomu z kwietnia, co oznacza prawdopodobny wzrost o 6–8 groszy na litrze.

Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce

Restrukturyzacja przynosi efekty – Bumech poprawia wyniki operacyjne

Grupa Bumech, zajmująca się wydobyciem węgla kamiennego w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, w I kwartale 2025 r. zaraportowała 4,3 mln zł zysku operacyjnego w porównaniu do 30,9 mln zł straty w okresie od stycznia do marca 2024 r. Wynik EBITDA Grupy Bumech za pierwsze trzy miesiące br. wyniósł 12,3 mln zł. Wyniki te zostały osiągnięte przy 87,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek o 43% w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 r. Na sytuację sprzedażową miały wpływ negatywne tendencje na rynku. Poprawa wyników osiągnięta została za sprawą radykalnego ograniczenia kosztów, co jednoznacznie podkreśla pozytywny wpływ zmian i dokonanej restrukturyzacji kosztowej i operacyjnej. Skonsolidowana strata netto wyniosła 0,4 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku strata wyniosła 31,4 mln zł.

– Pierwszy kwartał pokazał, że konsekwentnie realizowana restrukturyzacja zaczyna przynosić wymierne efekty. Pomimo trudnego otoczenia i spadku przychodów, znaczące ograniczenie kosztów pozwoliło Grupie wypracować dodatni wynik operacyjny. To potwierdza słuszność podjętych decyzji i skuteczność wdrożonych działań naprawczych. Nadal mierzymy się z wyzwaniami – w tym z nierównym traktowaniem firm prywatnych względem podmiotów państwowych – jednak poprawa kluczowych wskaźników finansowych jasno wskazuje, że obrany kierunek rozwoju jest właściwy. Interdyscyplinarna restrukturyzacja nie byłaby możliwa bez zaangażowania wyznaczonego przez sąd Zarządcy PG Silesia, który miał niebagatelny udział w jej wdrażaniu – powiedział Tomasz Dera, prezes zarządu Bumech S.A.

W październiku 2024 r. zarząd PG Silesia – spółki zależnej od Bumechu – złożył wniosek o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego, które zostało formalnie otwarte 27 listopada 2024 r. Pomimo rozpoczęcia procesu sanacyjnego, spółka nie wstrzymała działalności wydobywczej. Jej mocnym atutem pozostaje wysoka jakość węgla, na który utrzymuje się stabilne zapotrzebowanie i który nie sprawia trudności sprzedażowych. Decyzje o uruchamianiu nowych frontów wydobycia podejmowane są stopniowo, w oparciu o analizę warunków geologicznych oraz nakładów inwestycyjnych, w odniesieniu do bieżących cen rynkowych. Obecnie eksploatowane są złoża spełniające wymagania rynku opałowego, który – w przeciwieństwie do rynku miałów energetycznych – charakteryzuje się stabilnym popytem i zapewnia satysfakcjonujący poziom rentowności.

W ramach sanacji spółka PG Silesia wdrożyła szereg działań mających na celu poprawę efektywności operacyjnej i ochronę płynności. Dzięki skutecznemu ograniczeniu kosztów operacyjnych Grupa zaraportowała 11,3 mln zł dodatnich przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej oraz 7,2 mln zł przepływów pieniężnych netto razem.

Jak pokazują nasze wyniki, robimy wszystko, co możliwe w obecnych warunkach. Gdyby wszystkie podmioty w branży były traktowane według tych samych i równych zasad, poradzilibyśmy sobie jeszcze lepiej – zwłaszcza że naszymi atutami są węgiel o bardzo dobrych parametrach oraz sprawnie funkcjonująca logistyka. Niestety, oprócz wyzwań rynkowych, musimy mierzyć się również z uprzywilejowaniem kopalń państwowych i nietransparentną politykę zakupową państwowych grup energetycznych. Mam tu na myśli różne formy wsparcia, z których my nie możemy skorzystać. Takie działania całkowicie zaburzają zasady uczciwej konkurencji, a wręcz doprowadzają do jej wyeliminowania – powiedział Tomasz Dera.

PG Silesia, należąca do Grupy Bumech, prowadzi obecnie prace nad opracowaniem wielowariantowego planu restrukturyzacji sanacyjnej. Działania te są odpowiedzią na skomplikowane i dynamicznie zmieniające się warunki rynkowe. Podstawowy scenariusz zakłada dalsze funkcjonowanie spółki, jednak pozostaje on silnie podatny na ryzyka związane z rynkiem i procesem sanacyjnym. Wariant optymistyczny przewiduje większą odporność dzięki dywersyfikacji działalności, natomiast scenariusz pesymistyczny może wymusić wdrożenie bardziej rygorystycznych działań naprawczych. Spółka koncentruje się na zapewnieniu ciągłości operacyjnej oraz przygotowaniu PG Silesia do stabilnego rozwoju w przyszłości.

TAERO – polska innowacja na nowoczesnym polu walki

To absolutna innowacja na współczesnym polu walki – przekonują twórcy pojazdu wojskowego TAERO. Rozwiązania zastosowane w tej konstrukcji, opracowanej przez inżynierów z Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej, STEKOP SA, AutoPodlasie oraz AP Solutions, bezpośrednio przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa żołnierzy. – TAERO sprawdzi się w realizacji wielu zadań, od kwestii logistycznych, poprzez rozpoznanie, aż po rażenie – mówi Marek Nowakowski z firmy STEKOP, kierownik projektu TAERO. Na rynku zbrojeniowym TAERO wyróżnia się wszechstronnymi możliwościami zastosowania, ponieważ łączy on cechy pojazdu załogowego i bezzałogowego.

Jako pojazd załogowy TAERO może być wykorzystany m.in. w dostawach amunicji, sprzętu czy w innych zadaniach, które ze względu na okoliczności i otoczenie nie są obarczone stosunkowo dużym ryzykiem. Pojazd jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych i może być kierowany przez każdego kierowcę posiadającego prawo jazdy kategorii B. Kompaktowa konstrukcja umożliwia nie tylko szybki transport na własnych kołach na odległość nawet do 400 km na jednym baku, ale także np. desantowanie ze śmigłowca w dowolne miejsce. Dlatego TAERO sprawdzi się w trudno dostępnych rejonach, do realizacji szczególnie ryzykownych zadań oraz w sytuacjach wymagających szybkiego przewozu żołnierzy lub sprzętu.Pojazd TAREO– Cechy bezzałogowe pojazdu są nieocenione w zapewnianiu ochrony żołnierzy tam, gdzie ryzyko jest największe. Operator może przebywać w bezpieczniejszym miejscu, a dzięki centralnemu systemowi sterowania, z wykorzystaniem mobilnego kontrolera, może zdalnie wydawać polecenia i wyznaczać trasę przejazdu – wskazuje Marek Nowakowski. Na pokładzie znajduje się zaawansowany system lokalizacji satelitarnej wspomagany jednostką IMU, czujniki monitorowania otoczenia (kamera termowizyjna, kamera dzienna oraz kamery obwodowe), a także system łączności bezprzewodowej z szyfrowaniem – zespół radiomodemów wysokiej przepustowości, umożliwiający przesyłanie sygnałów sterujących i wizji z minimalnym opóźnieniem na odległość do 5 km w terenie otwartym.Pojazd TAERODzięki zastosowaniu modułowej konstrukcji pojazd może służyć nie tylko w transporcie żołnierzy i ładunków, lecz także w misjach rozpoznawczych, gdy jest wyposażony w kamery i inne narzędzia obserwacyjne. W trybie autonomicznym TAERO sprawdzi się również w działaniach bojowych, ponieważ może zostać wyposażony w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia. – Warto zwrócić uwagę na opcję instalacji systemu antydronowego, co umożliwia wykorzystywanie pojazdu m.in. do ochrony wielkopowierzchniowych obiektów infrastruktury krytycznej, gdzie mobilność systemu antydronowego ma duże znaczenie dla jego skuteczności – podkreśla Marek Nowakowski.

Pojazd TAERO wyposażony jest w napęd hybrydowy, łączący silnik diesla o mocy 96 kW oraz pomocniczy silnik elektryczny o mocy 50 kW. Cichy napęd elektryczny, zapewniający zasięg do 30 km, ogranicza ryzyko wykrycia pojazdu przez przeciwnika w najniebezpieczniejszych miejscach. Silnik spalinowy ładuje akumulatory, co w razie ich wyczerpania pozwala na ładowanie i przywrócenie pojazdu do pracy w trybie elektrycznym. Przełączanie między trybami jest możliwe w pełni zdalnie. Maksymalna prędkość TAERO wynosi 100 km/h, choć ze względów bezpieczeństwa konstruktorzy zalecają jazdę do 50 km/h. Masa własna to 2800 kg, a ładowność wynosi 1000 kg. Cała konstrukcja ma długość 3,6 m, szerokość 2,1 m, natomiast wysokość bez anten nieznacznie przekracza 2 m.

W ramach konsorcjów STEKOP rozwija pojazdy bezzałogowe od ponad 8 lat. W konstrukcji TAERO wykorzystano m.in. doświadczenia zdobyte podczas realizacji projektu PERUN.

Zmiany w zarządzie GTC – Małgorzata Czaplicka obejmuje stanowisko prezesa

Rada nadzorcza czołowego dewelopera i inwestora na rynku nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, działającego też na rynku niemieckim, powołała Małgorzatę Czaplicką na stanowisko Prezesa Zarządu GTC S.A. Doświadczona managerka jest związana z firmą od 15 lat, koncentrując się na aktywności GTC na rynkach kapitałowych i strategicznych relacjach z kluczowymi interesariuszami.

Małgorzata Czaplicka od 2010 r. pełniła funkcję Dyrektora ds. Relacji Inwestorskich GTC S.A., a od stycznia br. także Chief Financial Markets Officer, odpowiadając za opracowanie i realizację strategii firmy na rynkach kapitałowych. W ścisłej współpracy z Zarządem uczestniczyła w kluczowych projektach związanych z pozyskiwaniem kapitału, zarządzaniem instrumentami dłużnymi notowanymi na giełdach w Warszawie, Johannesburgu, Budapeszcie oraz na Euronext, a także zapewnieniem dostępu do finansowania wspierającego realizację strategii inwestycyjnej GTC. Do jej obowiązków należał też nadzór nad inicjatywami ESG oraz przewodniczenie Komitetowi ds. Zielonych Obligacji. Ponadto pełniła rolę Sekretarza Spółki.

Wcześniej, Małgorzata Czaplicka przez wiele lat zajmowała stanowiska kierownicze w obszarze relacji inwestorskich i finansach w wiodących spółkach z sektora mediów i telekomunikacji w Polsce. Jest absolwentką kierunku Finanse i Bankowość w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Studiowała też na Deakin University w australijskim Warrnambool, a także w Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie ukończyła podyplomowy program „Profesjonalny członek rady nadzorczej”.

Małgorzata Czaplicka została powołana na stanowisko Prezesa Zarządu GTC z dniem 28 maja br., zastępując Gyulę Nagyego, który piastował je od sierpnia 2023 roku.

W skład trzyosobowego Zarządu GTC S.A. wchodzą również Zsolt Farkas, Chief Strategy Officer oraz Balázs Gosztonyi, Chief Financial Officer.

Warszawski rynek biurowy 2025: Najemcy wracają do centrum, nowa podaż rekordowo niska

Na warszawskim rynku biurowym najemcy pozostają aktywni i nadal poszukują biur w centralnych lokalizacjach, mimo malejącego wolumenu nowo dostarczanej powierzchni. Jak pokazuje raport BNP Real Estate Poland „Review – rynek biurowy w Warszawie I kw. 2025 roku”, na obecną sytuację wpływa niska podaż ukończonych projektów z początku tego roku, jak i planowanych inwestycji w kolejnych latach. Dodatkowo, spadek współczynnika pustostanów przekłada się na ograniczoną dostępność przestrzeni dla najemców.

Aktywność najemców, szczególnie w centrum

Całkowita aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku wyniosła około 740 tys. m. kw., co stanowiło wynik nieznacznie niższy od tego zarejestrowanego w 2023 roku. Wygląda na to, że początek 2025 roku przyniósł stabilizację, ponieważ wolumen transakcji w stolicy pomiędzy styczniem a marcem osiągnął wartość 160 tys. m kw., co oznacza 17% wzrost względem analogicznego okresu w ubiegłym roku.

Do najważniejszych transakcji najmu w pierwszym kwartale 2025 roku należy umowa zawarta przez Enter Air na najem 9,8 tys. m. kw. powierzchni w budynku Bokserska Office Center, zlokalizowanym w strefie Służewiec, z przeznaczeniem na potrzeby własne. Drugą co do wielkości był najem przez CD Projekt 5,6 tys. m. kw. powierzchni biurowej w biurowcu CD Projekt, położonym w strefie Wschód. Na trzecim miejscu uplasowała się transakcja Elanco Polska – odnowiono umowę najmu na 4,4 tys. m. kw. w budynku The Warsaw Hub B. Kolejne dwie transakcje  zostały objęte klauzulą poufności co do tożsamości najemców. Jeden z nich odnowił umowę na 4,2 tys. m. kw. w budynku Central Tower, a drugi podpisał nową umowę najmu 4,1 tys. m. kw. w budynku Moniuszki 1a.

Jak pokazują dane z raportu BNP Paribas Real Estate Poland, większość powierzchni (63%) wynajęto w centralnych strefach biurowych miasta, co przekłada się na prawie 101 tys. m kw. wynajętej powierzchni w tej strefie.

Największy udział w strukturze wolumenu transakcji brutto przypadł nowym umowom (48%), co oznacza nieznaczny wzrost o 0,01 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Odnowienia umów stanowiły 26%, udział ekspansji wyniósł 9%, natomiast najem na potrzeby własne odpowiadał za 17% wolumenu. Wartości te były bardzo zbliżone do zarejestrowanych w analogicznym okresie w roku ubiegłym. W pierwszym kwartale 2025 roku udział umów zawieranych na etapie realizacji inwestycji w całkowitym wolumenie transakcji wyniósł 5%, co oznacza nieznaczny wzrost o 0,01 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Wyraźniejszy wzrost widoczny jest w ujęciu rocznym – w ostatnich czterech kwartałach udział przednajmu sięgnął 15%.

– „W strukturze wolumenu transakcji brutto prawie 50% całkowitego popytu stanowiły nowe umowy najmu, wliczając w to umowy przednajmu. Jest to ważny sygnał dla rynku, że firmy z wyprzedzeniem starają się zabezpieczyć najlepsze lokalizacje, będąc świadome istniejącej luki podażowej” – podkreśla Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

Niska nowa podaż. W przyszłości nie lepiej

Początek nowego roku warszawski rynek biurowy zamknął z łącznymi zasobami powierzchni na poziomie 6,27 mln m kw., z czego w I kwartale 2025 dostarczono zaledwie 5,6 tys. m kw. w ramach jednej inwestycji – biurowca CD Projekt w strefie Wschód (CD Projekt RED). Analitycy BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że wartość nowej podaży jest o 88% mniejszaw porównaniu do ubiegłego roku oraz o 81% poniżej wyniku z poprzedniego kwartału. W ujęciu ostatnich czterech kwartałów nowa podaż również kształtuje się na niskim poziomie 61,6 tys. m kw. oddanej nowej powierzchni biurowej. Jest to spadek o 44% rok do roku, co pokazuje, że obecnie w stolicy przybywa niewiele biur.

Jeśli chodzi o wartość wolumenu powierzchni w budowie jest ona również niższa – do końca marca odnotowano spadek o 5% w porównaniu do roku ubiegłego.

– „Na koniec marca 2025 roku ok. 267 tys. m kw. powierzchni pozostawało w budowie lub przebudowie, z czego ponad 80% będzie dostarczone w strefach centralnych. W przypadku dzielnic znajdujących się w centrum Warszawy największym wyzwaniem dla deweloperów pozostaje ograniczona dostępność atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych” – dodaje Małgorzata Fibakiewicz.

Do największych bieżących inwestycji w budowie, które mają zostać oddane w ostatnim kwartale tego roku, należy budynek The Bridge (47 tys. m kw.) realizowany przez Ghelamco oraz Office House (31 tys. m kw.) należący do Echo Investment. Z kolei Strabag planuje oddać do użytku budynek Upper One (35 tys. m kw.) w IV kwartale 2026 roku.

Spadek pustostanów, stabilne stawki wynajmujących

Jak wynika z raportu, niska nowa podaż kwartalna i wciąż ograniczona aktywność deweloperów wpływa na obniżenie się wskaźnika pustostanów w biurach. Poziom niewynajętej powierzchni w Warszawie obniżył się do 10,5%, natomiast w centralnych lokalizacjach spadł do 7,4% (spadek aż o 2,1 p.p. w porównaniu do ubiegłego roku), co może świadczyć o dynamicznym powrocie najemców do najbardziej prestiżowych lokalizacji.

Na koniec I kwartału 2025 roku całkowite zasoby wolnej powierzchni biurowej w stolicy wyniosły 657 tys. m kw., z czego ponad 13% znajdowało się w budynkach oddanych do użytkowania ponad 10 lat temu. Aż 20% wolumenu pustostanów koncentrowało się w Strefie Służewiec.

Jeśli chodzi o poziom czynszów wywoławczych w stolicy kształtuje się on na stabilnym poziomie, choć w przyszłości może ulec zmianie.

– „Miesięczne stawki czynszu w najlepszych budynkach biurowych w Warszawie wynoszą obecnie 22-27 EUR/m kw./m-c. w Centrum oraz 16-18 EUR /m kw./m-c. w lokalizacjach poza Centrum, przy czym czynsze najmu najlepszych obiektów mogą przekraczać 27 EUR /m kw./m-c. Biorąc pod uwagę ograniczoną nową podaż i malejącą dostępność biur, przewidujemy, że czynsze za najlepsze powierzchnie biurowe w stolicy będą rosły” – podkreśla Wiktoria Weilandt, Associate, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

ZUS odmawia zasiłków za składki sprzed 2022 roku – interwencja Rzecznika MŚP

Coraz więcej polskich przedsiębiorców otrzymuje odmowy wypłaty zasiłków chorobowych lub macierzyńskich z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Powód? ZUS uznaje, że nie byli objęci ubezpieczeniem chorobowym w okresach sprzed 2022 roku – mimo że składki były opłacone, choć czasem z drobnym opóźnieniem lub kilkuzłotową niedopłatą. W obronie przedsiębiorców interweniuje Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Problem: stare zasady, nowe skutki

Do końca 2021 roku obowiązywały przepisy, które automatycznie wyłączały z ubezpieczenia chorobowego przedsiębiorców, którzy nie opłacili składki w terminie lub zrobili to w niepełnej wysokości – nawet jeśli chodziło o symboliczne kwoty. Aby przywrócić to ubezpieczenie, należało wnioskować do ZUS o wyrażenie zgody na opłacenie składki po terminie. Decyzja była uznaniowa i często kończyła się długą batalią sądową.

W 2022 roku, po działaniach Rzecznika MŚP, wprowadzono nowe przepisy – bardziej przyjazne dla prowadzących działalność gospodarczą. Od tego momentu drobne niedopłaty (do 1% minimalnego wynagrodzenia) nie powodują już automatycznej utraty prawa do świadczeń. Zmiana ta miała na celu uproszczenie systemu i poprawę jego stabilności.

ZUS stosuje wsteczne wyłączenia

Niestety, mimo korzystnych zmian w przepisach, wielu przedsiębiorców – w momencie ubiegania się o świadczenie – dowiaduje się, że za okresy sprzed 2022 roku ZUS nie uznaje ich za objętych ubezpieczeniem. W efekcie nie mają prawa do zasiłku, mimo że składki – choć nie zawsze idealnie – były opłacane.

Problem dotyczy m.in.:

  • kilkuzłotowych niedopłat wynikających z błędów księgowych,
  • zmian konta ubezpieczeniowego po ugodach sądowych,
  • zmian schematu ubezpieczenia zleceniobiorców,
  • braku informacji o konieczności złożenia wniosku o zgodę na późniejszą wpłatę (termin minął w czerwcu 2022 r.).

Co więcej, wielu przedsiębiorców nie miało świadomości, że w ich dokumentacji ZUS dokonał zmian skutkujących wyłączeniem z ubezpieczenia. Regularnie opłacali składki i byli przekonani, że wszystko jest w porządku. Dowiadywali się o problemie dopiero w chwili wystąpienia z wnioskiem o zasiłek – często w sytuacjach dramatycznych, jak poważna choroba czy ciąża.

Rzecznik MŚP: „To niedopuszczalne w państwie prawa”

„W państwie prawa niedopuszczalna jest sytuacja, w której zmiany na koncie przedsiębiorcy prowadzonym przez ZUS skutkują wyrzuceniem go z ubezpieczenia chorobowego wiele lat wstecz. Takie działania destabilizują sytuację prawną przedsiębiorców i negatywnie wpływają na zaufanie obywateli do państwa” – podkreśla Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Rzecznik wskazuje także, że takie praktyki uderzają w podstawy bezpieczeństwa finansowego osób prowadzących działalność gospodarczą i nierzadko uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie w okresach choroby czy ciąży.

Co dalej?

Ze względu na rosnącą skalę zgłoszeń, Rzecznik MŚP rozważa podjęcie interwencji generalnej wobec ZUS, a w razie potrzeby – przygotowanie propozycji zmian legislacyjnych. Celem byłoby trwałe zabezpieczenie interesów przedsiębiorców i wyeliminowanie przepisów, które dziś – mimo pozornych ułatwień – prowadzą do poważnych problemów społecznych i finansowych.

Dolar odbija po spadkach — inwestorzy czekają na protokół Fed

Dolar odrabia straty, po tym jak w poniedziałek wybił się na najsłabsze poziomy od prawie miesiąca. Na Wyspach Brytyjskich znów problem ze sprzedażą detaliczną. W tle Węgrzy nie zmienili stóp procentowych, mimo oczekiwań rynku.

Korekta na dolarze

Ostatnie dwa dni to wyraźny powrót dolara do łask inwestorów. W poniedziałek USD co prawda wyznaczył najsłabsze poziomy względem euro, ale od tego czasu trwa powrót inwestorów. Poniedziałek był Dniem Pamięci w USA, a to oznacza wolne i mniejszą płynność na rynku. Po takich wybiciach korekta nie jest też niczym nadzwyczajnym. Wczoraj dolarowi dodatkowo sprzyjały dane z Europy. Inflacja we Francji w ujęciu rocznym nie wzrosła, jak oczekiwano, do 0,9%, ale spadła do 0,7%. Oznacza to, że w drugiej największej gospodarce strefy euro problem ze wzrostem cen realnie zniknął. To z kolei powoduje jeszcze większą przestrzeń na obniżki stóp procentowych, które działają na niekorzyść wartości euro.

Sprzedaż na Wyspach

Wielka Brytania opublikowała wczoraj raport tamtejszej Konfederacji Przemysłu. Jest to wskaźnik bazujący na ankietach wśród 20 000 punktów sprzedaży detalicznej, w których  pada relatywnie proste pytanie: czy sprzedaż wzrosła czy spadła?  Wynik -27 pkt pokazuje dużą przewagę odpowiedzi negatywnych nad pozytywnymi w maju. Analitycy spodziewali się lepszych (czy raczej mniej złych) nastrojów, bo zaledwie -18 pkt. Była to zatem negatywna niespodzianka dla rynku. Warto dodać, że w ostatnich dwóch latach optymizm w tych badaniach przeważał tylko w trzech miesiącach i nie były to tak znaczące przewagi, jak teraz odpowiedzi negatywnych. Jak reagowały rynki? Pomimo tego, że od rana funt zyskiwał na wartości, to po publikacji tych danych wrócił do punktu wyjścia. Słabsza sprzedaż detaliczna „zabiła” optymizm inwestorów.

Węgrzy bez zmian

Bank Centralny Węgier nie dokonał zmian stóp procentowych. Trzeba pamiętać, że podczas ostatniej obniżki stóp procentowych w październiku inflacja wynosiła 3,2%. Później rozpoczął się trwający aż do lutego ruch przyspieszania wzrostu cen do poziomu 5,6%. Obecnie inflacja znów spowalnia, ale jesteśmy jeszcze na poziomie 4,2%. Teoretycznie pozwala to już myśleć o obniżkach stóp procentowych. Część obserwatorów zwraca jednak uwagę, że po ostatnim incydencie, kiedy ceny wyskoczyły, decydenci będą chcieli zachować ostrożność. Nie brakuje jednak głosów, że Węgry są już gotowe na dalsze cięcia stóp procentowych, bo gospodarka, przyciśnięta tak wysokimi stopami procentowymi, sobie nie radzi. Symptomatyczna była wczorajsza reakcja rynków walutowych. Po decyzji Banku Centralnego Węgier forint umacniał się względem pozostałych walut. Świadczy to o tym, że inwestorzy, widząc utrzymanie stóp, jednak dokupywali forintów, by zamknąć nietrafione pozycje inwestycyjne.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

20:00 – USA – protokół z posiedzenia FOMC (odpowiednika RPP).

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl