Eskalacja konfliktu dyplomatycznego na linii Turcja-USA wywołała przecenę tureckich aktywów

0
Robert Burdach
Robert Burdach

Aresztowanie pracownika ambasady, walka na wizy i Kurdowie w tle – tak w skrócie można podsumować przyczyny przeceny na tureckim parkiecie oraz rynku walutowym. Bezpośrednio po ogłoszeniu wstrzymania wydawania wiz przez tureckie placówki konsularne w USA, niektóre spółki notowane na giełdzie w Turcji traciły nawet 8-10%. Szczególnie ucierpiały linie lotnicze, bo inwestorzy wyprzedawali ich akcje, obawiając się spadku liczby pasażerów. W rezultacie indeks giełdy w Stambule powrócił już do poziomów z lipca, a lira znacznie osłabiła się do dolara, oddając całość tegorocznych zysków. Warto jednocześnie zaznaczyć, że pomimo ostatnich spadków, od początku tego roku BIST 100 w walucie lokalnej wciąż jest ok. 30% na plusie.

W oczekiwaniu na kompromis      

Powyższe wydarzenia przypominają, że ryzyko polityczne jest nieodłącznym elementem tureckiego krajobrazu inwestycyjnego. To właśnie dlatego od zawsze podkreślamy, że fundusz akcji tureckich powinien stanowić maksymalnie 5-15% portfela akcyjnego.

Pech jednak chciał, że ryzyko zmaterializowało się akurat teraz. W momencie, gdy hossa na światowych rynkach akcji trwa w najlepsze i także turecki BIST 100 mógłby dalej rosnąć, śrubując historyczne maksima.

Cóż, mleko się rozlało. Konflikt dyplomatyczny na linii Waszyngton-Ankara jest faktem i pozostaje czekać, aż oba państwa usiądą do stołu i wypracują kompromis. W międzyczasie trzeba być przygotowanym na wyższą niż zwykle zmienność na tureckiej giełdzie oraz rynku walutowym.

A może kiedy kurz nieco opadnie i inwestorzy przypomną sobie, że ten medal ma dwie strony. I ponownie spojrzą na tę, która symbolizuje ogromny potencjał Turcji – jej gospodarki, młodego i licznego społeczeństwa oraz spółek notowanych na stambulskiej giełdzie.

Czytaj również:  ​Wpływ wojny na rynek