Fintechowe państwo to zwinne państwo

0
Impact Fintech day 1
Impact Fintech'17 / fot. Rafał Meszka

Być w fintechu jak Singapur – tę myśl słychać było wielokrotnie w kuluarach Impact fintech’17. Bez rewolucji wspieranej przez cały ekosystem świata finansów, regulacji i technologii, nie dołączymy do globalnej ekstraklasy.

Teza o dogonieniu azjatyckiego lidera fintechu z Singapuru rozgrzewała głowy ponad 1,5 tys. uczestników Impact fintech’17, jednego z najważniejszych wydarzeń fintechowych w Europie Środkowo Wschodniej. Nic dziwnego – jedną z czołowych postaci drugiego dnia Impact fintech’17 był Sopnendu Mohanty, przedstawiający się jako CFO – Chief Fintech Officer w Singapurze.

– Trzy lata temu była ledwie myśl o tym, żeby przekształcić się w fintechowe państwo. Dostałem do ręki możliwość kreowania regulacji, jak i finansowania nowego segmentu rynku. Zachęciliśmy banki do budowy otwartej architektury, zbudowaliśmy prawne zasady outsourcingu, ściągnęliśmy talenty i międzynarodową publikę. No i nie zakładamy, że z założenia każdy pomysł na styku banki – technologia musi być pod pręgierzem licencji – podkreśla Sopnendu Mohanty.

Singapurska piaskownica regulacyjna nie narzeka na natłok chętnych. I takie było założenie: trafiać do niej mają tylko najtrudniejsze przypadki. Jakie? Odpowiedź dawać ma regtech czyli regulacje prawne w fintechu. Te staną się wkrótce gorącym tematem już w skali globalnej. Zdaniem Stephanie Magnus z Baker McKenzie, ubezpieczyciele, banki, ale i startupy wydają rocznie setki milionów dolarów, by dostosowywać się do nowych regulacji. Stąd kiełkujące w tym obszarze fintechy, które opierają się o sztuczną inteligencję (AI) i machine learning.

– Regulatorzy i ich wytyczne muszą być częścią ekosystemu mającego w DNA współpracę z fintechami. To nie mogą być dwa osobne światy – uważa Stephanie Magnus. Jaki jest wzorcowy regulator? W swej piaskownicy promuje innowacje i patrzy, czy nic w prawie ich nie blokuje.

Po wczorajszych, pojednawczych wobec fintechu deklaracjach przewodniczącego KNF, kolejną dobrą wiadomość dla branży na 2018 r. przywiózł do Katowic Maciej Kawecki z Ministerstwa Cyfryzacji.

– Po co jest połączenie danych osobowych i fintechu? Po to, żeby z nich korzystać możliwie szeroko. To dane osobowe są walutą i paliwem cyfrowego świata, dlatego zmieniamy ponad 150 ustaw, by usprawnić przetwarzanie danych osobowych w Polsce – tym twierdzeniem Maciej Kawecki wzbudził uznanie wśród całej czołówki polskiej bankowości, obecnej na Impact fintech’17.

O tym, że rok 2018 będzie czasem wyjątkowych szans – także legislacyjnych – dla polskiego fintechu, przekonany jest Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego. By je wykorzystać banki muszą wykazać się zwinnością. Mowa o strategii „agile”, której wdrażanie deklaruje już każdy szanujący się bank.

Czytaj również:  PSD2: Czy będziemy mieli większą kontrolę nad naszymi danymi?

– Szczerze? Klientów nie obchodzi, czy jesteśmy „agile” czy nie. W ich oczach robimy albo dobre dla nich rzeczy albo słabe. Dlatego banki mocno pracują na to, żeby być organizacją coraz lepszą każdego dnia. My podzieliliśmy firmę na setki niezależnych, zwinnych, fintechowych organizacji i to jest nasza odpowiedź na wyzwania rynku – zdradził Brunon Bartkiewicz, jeden ze 150 speakerów na Impact fintech’17.

Yobie Benjamin, były szef technologii Citibanku, a obecnie prezes Token.io, dodał, że bez elastyczności i otwarcia na fintech, banki postawią siebie w pozycji taksówek tracących rynek na rzecz Ubera.

– Dyrektywa PSD2 to rozwiązanie dla bankowości, a nie zagrożenie. Token.io pracuje więc nad jednym, wspólnym API dla branży finansowej i fintechów. Nasze nadrzędne przesłanie? Bądźcie klientocentryczni – apeluje Yobie Benjamin.

Już dziś polski fintech i banki wyznaczają proklienckie standardy dla innych branż w Polsce. Taki wniosek płynie z raportu Energia cyfryzacji – stan i kierunki rozwoju cyfrowego kanału obsługi dostawców energii i gazu w Polsce przygotowanego przez Obserwatorium.biz.

– Digitalizacja, to jest to, czego operatorzy energii muszą się nauczyć od sektora finansowego. Idąc drogą bankowości, pora budować dobry serwis poprzez kanały cyfrowe. Szacujemy, że do 2020 r. odsetek pozyskiwanych klientów online w branży energii i gazu może skoczyć z 4 proc. do 20 proc. – wyjaśnia Miłosz Brakoniecki, partner Obserwatorium.biz.

– Co jest przyszłością naszej branży? Cyfrowa baza wiedzy o klientach, strukturyzowane dane o ich zachowaniach. Wówczas będziemy w stanie w inteligentny sposób oferować im np. usługi dodatkowe – dodaje Kamil Kamiński, wiceprezes Tauronu.

A danych, jak wyliczał Adam Sobczak, prezes Cenatorium, jest aż nadto. Zaczynają być już liczone w…zettabajtach. Usługi dodatkowe to też oczko w głowie tych, którzy w wyścigu na innowacje są kilka długości przed energetyką. Tu gra toczy się o wysoką stawkę. Zdaniem Vladimira Pajkovskiego z Cardlay, wobec ofensywy fintechu do 2020 r. europejskie banki mogą stracić nawet 30 proc. z obecnego strumienia przychodów.

– Dlatego banki już teraz muszą się nauczyć zarabiać na usługach dodatkowych. I wreszcie zacząć je sprzedawać – twierdzi Pajkovski.

Teza ta trafiła na podatny grunt: David Putts z Billona wieszczy rychłe nadejście blockchainowej rewolucji, wspierającej fintechowy trend budowy usług wokół banków. Yehuda Yehudai, którego DOV-E zdobył startupową nagrodę publiczności, zapowiedział, że chce być częścią tego procesu. Izraelczyk twierdzi, że najlepsze dopiero przed jego startupem.