Od 14 września 2019 roku za sprawą Dyrektywy PSD2 banki udostępniają firmom zewnętrznym posiadającym odpowiednie licencje, tak zwanym TPP, dostęp do rachunków swoich klientów. Nowe usługi świadczone przez TPP miały zrewolucjonizować rynek fintech, niestety – na ten moment jedynie jeden fintech z siedzibą w Polsce może świadczyć usługi płatnicze polegające na dostępie do rachunku. Wszystkiemu winny jest brak przepisów. Tymczasem – na polskim rynku mogą działać konkurencyjne podmioty zarejestrowane np. w Wielkiej Brytanii czy na Litwie.

Dyrektywa PSD2 i przepisy polskiej ustawy o usługach płatniczych wymagają, aby TPP miał albo odpowiednie zezwolenie (status krajowej instytucji płatniczej), albo posiadał wpis do rejestru dostawców świadczących wyłącznie usługę dostępu do informacji o rachunku (tzw. rejestr AISP). Tymczasem w rejestrze dostawców usług płatniczych, prowadzonym przez Komisję Nadzoru Finansowego, figuruje dopiero jeden podmiot – wpisany przed kilkoma dniami. I nie jest to brak zainteresowania ze strony polskich przedsiębiorców – gdyż zainteresowanie nowymi usługami jest spore.

Ministerstwo Finansów wytyczne ma od dwóch lat, rozporządzenia nie ma do dziś

– Według naszej wiedzy tylko do maja do KNF wpłynęły co najmniej cztery wnioski o wpis do rejestru AISP. Klienci bardzo często zwracają się do nas o pomoc w reprezentowaniu ich przed KNF w tego typu postępowaniach. Niestety, na ten moment Komisja nie wydała żadnego zezwolenia, a do rejestru AISP dokonała tylko jeden wpis – nie czekając na rozporządzenie, które w tym przypadku stosuje się pośrednio. Brak podmiotów mogących inicjować płatności wynika z braku odpowiednich przepisów – wyjaśnia Tomasz Klecor, partner w Legal Geek, firmie prawniczej obsługującej spółki FinTech.

Choć formalnie to Komisja Nadzoru Finansowego odpowiada za wydawanie zezwoleń krajowym instytucjom płatniczym oraz dokonywanie wpisów do rejestru AISP, to w praktyce ma związane ręce. Przyczyną jest brak rozporządzenia Ministra Finansów w zakresie dokumentów składanych z takim wnioskiem. Co istotne – przepisy obligujące Ministra do wydania stosownego rozporządzenia funkcjonują od ponad roku, bo od 20 czerwca 2018 roku. Dodatkowo wydaje się, że Ministerstwo Finansów powinno mieć ułatwione zadanie – gdyż od 2017 roku funkcjonują wytyczne Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego określające… katalog dokumentów składanych przez TPP w celu uzyskania zezwolenia. Wydanie rozporządzenia powinno być więc formalnością, niestety prace nad nim trwają od grudnia zeszłego roku.

Czytaj również:  Usługa agencyjna pomiędzy podmiotami powiązanymi a ograniczenie z art. 15e

– Sytuacja jest trudna, gdyż zgodnie z ustawą o usługach płatniczych to Minister Finansów określa jakie wymogi ma spełniać wniosek o wydanie zezwolenia dla instytucji płatniczej, w tym zamierzającej świadczyć usługi oparte o dostęp do rachunku. Wobec braku stosownych przepisów trudno wymagać od KNF, aby rozpatrywała wnioski, co do których nie wiadomo co mają zawierać – wyjaśnia Tomasz Klecor.

Banki i ubezpieczyciele w Polsce niechętni

Starania o właściwą licencję dodatkowo komplikuje brak podmiotów chętnych do wydania gwarancji bankowej lub polisy ubezpieczeniowej, wymaganej np. od dostawcy świadczącego usługę dostępu do informacji o rachunku. Taka polisa lub gwarancja jest kluczowa, ale dopiero od niedawna funkcjonują przepisy pozwalające na ustalenie jej wysokości, a banki i towarzystwa ubezpieczeniowe są bardzo niechętne w podejmowaniu tematu.

– O ile tzw. „stare instytucje płatnicze”, czyli te które działały przed 2018 rokiem raczej nie mają problemów z gwarancjami bankowymi, o tyle nowym spółkom często trudno uzyskać jakiekolwiek gwarancje bankowe na znaczne kwoty. W przypadku polis ubezpieczeniowych jest jeszcze trudniej, także poza Polską. Dla przykładu znamy dostawców z Litwy, których ubezpiecza towarzystwo z Wielkiej Brytanii – mówi Klecor.

Czy biznes ucieknie za granicę?

O ile polskie spółki na dzień dzisiejszy mają mocno utrudnioną drogę do świadczenia usług opartych o dostęp do rachunku, o tyle problemu tego nie mają spółki zagraniczne.

Instytucje płatnicze z innych państw Unii Europejskiej – ze względu na ogólnoeuropejski charakter PSD2 – nie mają większego problemu, aby świadczyć usługi również w Polsce. Nie powinno więc dziwić, że również rodzime fintechy zaczęły rozważać inne rozwiązania. Szczególnie kusząca jest tzw. „opcja litewska” – czyli ubieganie się o licencje na Litwie. Tę drogę wybrał m.in. Kontomatik, który już jakiś czas temu założył tam spółkę i został instytucją płatniczą. Co ciekawe – kilka dni temu Kontomatik został AISPem w Polsce. Licencje litewskie mają również Revolut czy Google. Kolejne polskie instytucje płatnicze również rozważają takie rozwiązanie.

– Bank Litwy jest bardzo przyjazny dla podmiotów zagranicznych. Widzimy spore zainteresowanie takim rozwiązaniem. W niektórych przypadkach wprost proponujemy klientom zainteresowanym świadczeniem usług opartych o dostęp do rachunku, umiejscowienie siedziby w Wilnie i reprezentowanie ich właśnie przed Bankiem Litwy, jako najszybszą drogę do licencjonowanego fintechu. Tam nie wstrzymuje nas brak przepisów – dodaje Tomasz Klecor, partner w Legal Geek.