FOMO napędza wzrosty na giełdzie

Paweł Majtkowski – analityk eToro
Paweł Majtkowski - analityk eToro

O FOMO (fear of missing out) dotychczas mówiliśmy głównie w kontekście strachu przed przegapieniem czegoś ważnego w social mediach. Jednak to uczucie nie jest też obce giełdowym inwestorom, którzy boją się, że mogą przegapić istotne wzrosty. Wielu inwestorów ma obecnie gotówkę i czeka na sygnał do zakupu. Od Nowego Roku, S&P500 wzrósł już o 7,5 proc., a Nasdaq aż o 14,5 proc., tak więc FOMO przybiera na sile.

Nowy Rok przyniósł świeży powiew optymizmu na rynek kapitałowy i rajd „wszystkiego”, podczas którego wzrosły ceny większości akcji, mimo wciąż aktualnej perspektywy dalszych podwyżek stóp procentowych. S&P500 wzrósł od początku roku o 7,5 proc., a Nasdaq odrobił 14,5 proc. po zeszłorocznych stratach. WIG20 od początku roku zyskał natomiast 4,5 proc.

Nawet najnowsze dobre dane z rynku pracy z USA nie zdołały zachwiać rajdem na amerykańskiej giełdzie. Wielu inwestorów jest obecnie w trybie „kupuj”, po tym jak opuścili rynek w zeszłym roku i obecnie mają sporo gotówki do zainwestowania. Pytanie o najlepszy moment na zakupy akcji to obecnie jedno z najważniejszych pytań, jakie zadają sobie inwestorzy. Można zauważyć, że wielu inwestorów przeżywa dziś FOMO. W taki sposób nazwano obawę o przegapienie czegoś istotnego, pominięcie jakiegoś ważnego zdarzenia, związane z social mediami i nowoczesnymi technologiami. Na giełdzie FOMO oznacza obawę przed ominięciem cenowego rajdu, który może przynieść znaczące wzrosty. Napędza ono obecne zakupy, a kupuje akcje wielu inwestorów, którzy wcześniej spokojnie czekali z zakupami na większe przeceny.

Zakupy wspierają dane napływające z amerykańskiej gospodarki, które wskazują na oddalenie się ryzyka recesji. Zatrudnianie w amerykańskiej gospodarce jest nadal wysokie, liczba wakatów do obsadzenia rośnie, a stopa bezrobocia osiągnęła najniższą wartość od 1969 roku. Walczący z inflacją FED nie jest zadowolony z tych danych, są one jednak dobrze odbierane przez inwestorów. Rynek uważa, że nie powinny wpłynąć na zmianę scenariusza, w ramach którego czeka nas w USA już tylko jedna podwyżka stóp procentowych o 0,25 p.p. w marcu. I zdecydowanie stawia obecnie na miękkie lądowanie amerykańskiej gospodarki. Choć pozostaje wrażliwy na bardziej jastrzębie stanowisko FED w przyszłości.

Wzrost S&P500 o 6,2 proc. w styczniu, to drugi najlepszy styczeń w historii tego indeksu (lepsze wyniki przyniósł tylko 2019 rok). Do tego zasada „jaki styczeń, taki cały rok” sprawdzała się w historii tego indeksu w 70 proc. przypadków. Nasdaq natomiast odnotował najlepszy styczeń od 2001 roku. „Efekt stycznia” zwykle przynosi pozytywne wyniki spółek, które straciły w poprzednim roku, co też obserwujemy obecnie. Największe wzrosty notują zatem krytoaktywa, spółki technologiczne i Chiny, podczas gdy tanieje dolar i surowce. Jeśli dobre fundamenty w postaci niższej inflacji i nie tak złych jak oczekiwano zysków będą się utrzymywać, to FOMO pośród inwestorów może być coraz powszechniejsze oraz skutkować zakupami i poszerzaniem obecnego rajdu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce