Garlacz: Sądy już dziś przyznają rację kredytobiorcom walutowym

0

Droga do ustawy frankowej może być długa i wyboista, ale rozwiązanie ustawowe w końcu nadejdzie. Nie pojawi się ono w tym roku, ani w przyszłym. Aby takie rozwiązanie się pojawiło, potrzebna jest walka na kilku frontach. Po pierwsze, musi być nacisk ze strony społeczeństwa, w tym osób które posiadają tego typu kredyty. Nacisk musi być prowadzony zarówno w mediach, jak również bezpośrednio wśród polityków. Po drugie, potrzebne są wyroki sądowe o prawomocnym charakterze. Nie może to być jeden wyrok, musi to być kilka lub kilkadziesiąt wygranych spraw. Po trzecie, potrzebne jest zrozumienie ze strony banków, że te wyroki oznaczają o nieważności tych umów. Wtedy opór ze strony banków do wprowadzenia rozwiązania ustawowego będzie znacznie mniejszy.
– Jeśli będziemy w posiadaniu takich wyroków, a szacuję że nadejdzie to w ciągu 2-3 lat, politycy będą mieli otwartą drogę do odwrócenia ustawą bankowego bezprawia – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Barbara Garlacz, radca prawny – Ustawa nie dotknie kilku procent, tak jak sprawy sądowe, tylko będzie miała znaczenie powszechne. Rozwiązanie ustawowe w szybszy sposób wyeliminuje bankowe bezprawie, natomiast spory sądowe wiążą się z wieloletnim trwaniem procesów. Mogą trwać 3, 4 lub nawet 7 lat, w zależności od ostatecznego rozwiązania w sporze sądowym dot. zapłaconych rat, jak również stwierdzenia nieważności umowy. Takie spory sądowe mogą wywoływać kolejne sprawy. Konieczność wykreślenia hipoteki, rozliczenie z bankiem w momencie, gdy roszczenia są przedawnione i mimo to bank dalej ich żąda. Wobec tego pojawi się kolejny element obrony przeciwko roszczeniom banków. W moim przekonaniu orzeczenia są konieczne i linia orzecznicza już dzisiaj kształtuje się w sposób dający nadzieję na pozytywne rozwiązanie problemu kredytobiorców. Takie orzeczenia są niezbędne, aby wymusić pożądany kształt ostatecznej ustawy, który pozwoli osobom posiadającym tego typu kredyty na tzw. przewalutowanie kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia – podkreśla Garlacz.

Czytaj również:  Jeden dostawca tachografów z Europy to za mało