GoTFI: do inwestycji w akcje i obligacje spółek trzeba podchodzić selektywnie

0

CEO Magazyn Polska

Na obligacjach spółek można zarobić, ale trzeba starannie dobierać spółki do portfela i czuwać nad przebiegiem inwestycji. Jeszcze bardziej ryzykownym wyborem są akcje. Zdaniem prezes GoTFI w każdym przypadku należy unikać walorów banków, dobrym wyborem mogą natomiast być papiery firm budowlanych lub eksportowych, pod warunkiem że nie są już bardzo drogie.

– Na rynku obligacji korporacyjnych trudno wskazywać na konkretne branże, bo nawet w tej chwili budowlanka zaczyna być dość ciekawym segmentem po dłuższym okresie restrukturyzacji – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Beata Kielan, prezes GoTFI. – Natomiast na rynku obligacji korporacyjnych raczej należy patrzeć po prostu na pojedyncze bezpośrednie inwestycje i na pojedyncze spółki. Unikałabym banków, czy to spółdzielczych, czy w ogóle banków. W bankach spółdzielczych mamy głównie obligacje podporządkowane, które są bardzo wysokiego ryzyka, a banki są narażone na dość wysokie ryzyka innego typu.

Obligacje podporządkowane to papiery emitowane przez spółkę zależną z zamiarem zakupienia głównie przez spółkę matkę.

Bankom ciągle ciąży perspektywa ustawy o przewalutowaniu kredytów frankowych, która według różnych ocen będzie kosztować sektor co najmniej 45 mld zł. Poprawiony projekt ma trafić lada moment pod obrady sejmu, jak zapowiada Kancelaria Prezydenta.

Akcje banków na polskiej giełdzie w ciągu ostatniego roku straciły przeszło 15 proc., o połowę więcej niż szeroki rynek. WIG-budownictwo spadł w tym okresie o 4,65 proc., przy czym w ciągu ostatniego miesiąca poszedł w górę o 7,5 proc. Instytucje finansowe „wspięły się” w tym czasie o 0,34 proc.

– Natomiast wszelkie produkcje, w których mamy zabezpieczenia, cała budowlanka w tej chwili to są interesujące segmenty. Trzeba jednak pamiętać,  że przede wszystkim selekcja, selekcja i selekcja, to jest główne motto, którym należy się tutaj kierować – radzi Kielan.

Z zestawienia Analiz Online wynika, że spośród dwudziestu kilku notowanych przez firmę funduszy obligacji korporacyjnych od początku roku żaden nie przyniósł strat (choć jest taki, który nie zarobił nic), a rekordzista zyskał ledwie 3,2 proc. To oczywiście więcej niż można było zarobić na lokacie. W ciągu 12 miesięcy straciły dwa fundusze, a najlepszy dał zarobić 4,2 proc. Tymczasem WIG od stycznia wzrósł o 0,54 proc., a przez rok spadł o 10,65 proc.

Czytaj również:  J. Gowin: każdą złotówkę wydaną na rozwój i badania będzie można odpisać od podatku. To wielka szansa na wsparcie innowacyjności w Polsce

Polska giełda to jednak nie jest segment, w którym bym polecała inwestycje; nie szerokim frontem, tutaj wyłącznie jest to praca dla specjalistów, którzy są w stanie wynajdować perełki, natomiast nie jest to inwestycja na zasadzie wchodzę, zamykam oczy i się nie interesuję – przestrzega prezes GoTFI. – Polska giełda jest narażona na takie ryzyko, przede wszystkim związane z suwakiem, na to, że jednak bardzo wiele spółek jest bardzo drogo wycenianych. Nie wiadomo, co będzie dalej z tą reformą OFE, nie wiadomo, co się stanie, czy może powstanie ten jeden fundusz, czy nie.