Innowacyjna Europa – czy Stary Kontynent ma szansę wygrać z USA i Azją?

0

Mimo wydawanych miliardów euro Unia Europejska przegrywa z USA i Azją pod względem innowacyjności. Dzieje się tak także dlatego, że nowe kraje członkowskie wciąż przeznaczają mniejsze nakłady na działalność badawczo- rozwojową niż ich zachodni sąsiedzi1. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte zaangażowanie państwa w rozwój innowacyjności jest niezbędne, czego dowodem są wzorce z USA, Japonii czy Korei Południowej. Podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie przekonywali, że innowacyjność jest napędem i motorem globalnej konkurencyjności i wielką szansą rozwoju, w tym także dla Polski.

W rankingach innowacyjności, i to niezależnie od metodologii, Stany Zjednoczone praktycznie zawsze wyprzedzają Unię Europejską. Za oceanem powstaje dużo więcej innowacyjnych przedsiębiorstw niż w krajach europejskich. Wyraźna różnica uwidacznia się w szczególności w sektorze teleinformatycznym (ICT). Jak dotąd nie ma europejskiego odpowiednika Google’a, Apple’a, Amazona, Twittera czy Facebooka. Ameryka i Japonia zgłaszają również więcej patentów, zatrudniają większą liczbę ludzi w sektorze nauki i rozwoju, więcej inwestują w ten obszar oraz wypracowały silniejsze związki między sferą publiczną i prywatną. Jednocześnie jednak, gdy weźmie się pod uwagę poszczególne kraje członkowskie UE, chociażby Szwecję, Finlandię, Danię, Holandię, Niemcy czy Wielką Brytanię okazuje się, że plasują się one na czele stawki państw innowacyjnych, a nawet zdobywają najwyższe noty. Mimo tych dobrych przykładów innowacyjność wciąż nie stała się priorytetem dla gospodarek Europy Środkowej.

„Charakterystyczne dla naszego regionu jest to, że w przeciwieństwie do gospodarek zachodnich rządy państw wydają na badania i rozwój znacznie więcej niż przedsiębiorcy prywatni. Średnia europejska tzw. wskaźnika BERD, czyli relacji inwestycji państwowych do prywatnych, wynosi 55 proc., w Czechach 47 proc., na Węgrzech 47,5 proc., w Chorwacji 38 proc., na Słowacji 33,9 proc., a w Polsce 24,7 proc.” – tłumaczy Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Zarządzająca zespołem R&D and Government Incentives w Europie Środkowej w Deloitte

Czytaj również:  Murapol przydzielił obligacje o wartości 28 mln zł

Nie znaczy to jednak, że administracja państwowa zupełnie powinna się wycofać z finansowania prac B+R. „Współpraca i otwartość działania ze wszystkimi interesariuszami jest sprawą kluczową. Połączenie funduszy publicznych z prywatnymi tam gdzie jest to możliwe daje szanse realizacji przedsięwzięć, które bez funduszy publicznych nie doszłyby do skutku” – tłumaczy Richard Doherty, Partner odpowiedzialny za Sektor Publiczny w belgijskim oddziale Deloitte.

Internet czy Dolina Krzemowa zostały sfinansowane ze środków publicznych, podobnie jak potęga Samsunga była możliwa dzięki polityce rządu Korei Południowej i jej protekcjonistycznej gospodarce.
„Przed administracją publiczną mnożą się wyzwania, takie jak uproszczenia procedur rozliczania funduszy, ale także wypracowanie efektywnych narzędzi odpowiadających na dynamicznie zmieniającą się gospodarkę internetową i eksplozję start-upów. Promocja venture capital w UE, na wzór Izraela, czy też stworzenie wspólnotowego funduszu inwestycyjnego w projekty wysokiego ryzyka mogłoby zmienić sytuację” – mówi Magdalena Burnat-Mikosz.