Instytut Studiów Energetycznych: podatki od wydobycia kopalin powinny uwzględniać jakość złóż oraz ich lokalizację

0

Sejmowe komisje zajmą się w tym tygodniu prawem regulującym wydobycie gazu z łupków oraz innych kopalin, a także związanymi z nimi obciążeniami podatkowymi. Maksymalne opodatkowanie ma wynieść 40 proc. zysku, jaki osiągną firmy górnicze. Wciąż jednak nie jest znana wielkość złóż gazu łupkowego, ani opłacalność ich wydobycia w Polsce. Dlatego nawet jeśli proponowane rozwiązania są korzystne dla państwa, to mniej dla inwestorów. A wśród nich są jak na razie głównie polskie firmy. To one mają szukać w Polsce gazu z łupków, jeśli będą miały na to pieniądze.

Według prezesa Instytutu Studiów Energetycznych, podatki od wydobycia kopalin powinny być uzależnione od jakości złóż oraz ich lokalizacji. Warunki geologiczne oraz charakterystyka złóż może być bardzo zróżnicowana na terenie Polski, co silnie wpływa na koszt wydobycia surowców, a zatem atrakcyjność inwestycyjną.

Sugerowaliśmy rządowi elastyczne podejście do tego tematu. Ono też może nie jest nowatorskie, stosowane jest na przykład w Stanach Zjednoczonych. Daje ono możliwość nałożenia podatków w zależności od jakości zasobów geologicznych i miejsca, gdzie to wydobycie ma szansę. Są takie miejsca w Polsce, gdzie pomimo tego, że złoża łupkowe się pojawiają, wydobycie raczej nie będzie ekonomicznie uzasadnione – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

W tym tygodniu projekt zmian w ustawie Prawo geologiczne i górnicze oraz projekt ustawy o podatku węglowodorowym ma trafić do sejmowych komisji. Poza podatkiem CIT, firmy pozyskujące np. gaz ziemny mają płacić także podatek od wydobycia niektórych kopalin oraz specjalny podatek węglowodorowy.

W przypadku pierwszego z tych podatków producenci gazu ziemnego ze złóż konwencjonalnych będą obciążeni kwotą 3 proc. wartości wydobytego gazu, a w przypadku gazu łupkowego – 1,5 proc. Produkcja ropy naftowej ma być opodatkowana dwukrotnie wyższymi stawkami – 6 proc. oraz 3 proc., odpowiednio dla złóż konwencjonalnych i niekonwencjonalnych (łupków).

Czytaj również:  Pewność siebie pilnie poszukiwana

Drugi planowany podatek, czyli od wydobycia węglowodorów, ma być podatkiem od zysku, ale z elastyczną stawką od 0 do 25 proc. Jej wielkość ma zależeć od relacji między przychodami z wydobycia surowców a faktycznie poniesionymi kosztami odwiertów oraz kosztami operacyjnymi. Według założeń przyjętych przez rząd, łączna stopa opodatkowania firm wydobywczych (uwzględniającą wszystkie daniny publiczne) ma być nie większa niż 40 proc. zysku brutto.

Nowe regulacje, korzystne dla państwa, mogą okazać się znacznie mniej korzystne dla inwestorów, a w dużej mierze są to polskie spółki, bo kilka zagranicznych już zrezygnowało ze swoich koncesji w Polsce. Propozycji rządowych nie zmienił fakt, że państwo – jako właściciel wielu spółek – też jest aktywnie zaangażowane w poszukiwanie gazu z łupków. Równocześnie planowane wprowadzenie dwóch nowych podatków może ograniczyć środki polskich koncernów na inwestycje w upstream. Po wejściu życie nowego prawa KGHM, PKN Orlen, Lotos czy PGNiG będą musiały płacić więcej, bo prowadzą wydobycie ze złóż konwencjonalnych.

W związku z tym efektywność i zyskowność prac na złożach konwencjonalnych też spadnie – wyjaśnia Andrzej Sikora.