W ciągu roku tracimy nawet 100 godzin stojąc w korkach. Polskie miasta najbardziej zakorkowane w Europie

Na przejazd przez zakorkowaną Warszawę kierowcy tracą średnio 85 godzin. Spośród wszystkich stolic Unii Europejskiej gorszy wynik uzyskał tylko Bukareszt. Niestety, to tylko jeden z kilku niechlubnych rekordów, jakie pobiły polskie miasta w rankingu ruchu drogowego 2021.

Eksperci rankomat.pl przeanalizowali wyniki Rankingu TOMTOM TRAFFIC INDEX za 2021 rok, podsumowującego, jak zatory na drodze wpływały na czas podróży w 404 miastach na świecie. W badaniu uwzględniono kilkanaście największych polskich miast. Co prawda, na światowej liście znalazły się one poza pierwszą dziesiątką, jednak już na europejskich listach zajmowały czołowe miejsca. Za najbardziej zakorkowane miasta uznano m.in. Łódź, Kraków, Wrocław i Warszawę.

Warszawa na podium najbardziej zakorkowanych stolic państw UE

Podczas największego natężenia ruchu drogowego w stolicy Polski kierowcy tracili na trasie średnio 37% więcej czasu niż w godzinach swobodnego przejazdu. W praktyce oznaczało to dla nich wydłużenie godzinnej podróży o ok. 22 minuty. Taki sam wynik uzyskały Ateny, które wraz z Warszawą zajęły drugą lokatę na liście najbardziej zatłoczonych stolic państw Unii Europejskiej.

Niechlubne pierwsze miejsce przypadło stolicy Rumunii (Bukareszt 50%), a ostatnie stolicy Finlandii. W Helsinkach przejazd samochodem w godzinach szczytu przedłużał się w 2021 roku tylko o 16%.Najbardziej zakrokowane stolice Europy

TOP 10 zakorkowanych małych metropolii zdominowane przez polskie miasta

Eksperci rankomat.pl sprawdzili również, jak w rankingu tomtom.com wypadają polskie miasta na tle najmniejszych europejskich miejscowości (do 800 tys. mieszkańców). Okazuje się, że zajęły one aż pięć pierwszych pozycji.

Na pierwszym miejscu znalazła się Łódź. W tym mieście dotarcie z jednego punktu do drugiego podczas największego nasilenia ruchu zajmowało o 45% więcej czasu niż w sytuacji swobodnego przejazdu. Nieco krócej stali w korkach kierowcy w Krakowie (+42%), Wrocławiu (+41%), Poznaniu (+37%) i Szczecinie (+36%). W TOP 10 najmniej przejezdnych małych miast w Europie znalazło się także Trójmiasto (Gdańsk, Gdynia, Sopot).

W sumie, w ciągu 230 dni roboczych 2021 roku mieszkaniec Łodzi tracił podczas przejazdu przez zakorkowane miasto 103 godziny. Dla porównania, spośród wszystkich badanych europejskich małych miast najmniejszą stratę obliczono dla holenderskiego miasta Almere (23 godziny). TOP 10 zakorkowanych miast w Europie

W Szczecinie największy wzrost poziomu zatorów w porównaniu do 2020 r.

W 2021 roku prawie w każdym badanym mieście poziom zatorów był większy w porównaniu do 2020 roku. Największy wzrost odnotowano dla Szczecina (+9 p.p.), a najmniejszy dla Bielska-Białej (+1 p.p.). Tylko w jednej miejscowości (Bydgoszcz) pozostał on na takim samym poziomie.Najbardziej zakorkowane miasta w Polsce

Porozumienie między POLSA a Politechniką Rzeszowską w sprawie budowy obserwatorium

21 kwietnia 2022 Polska Agencja Kosmiczna zawarła z Politechniką Rzeszowską porozumienie, będące podstawą do przyszłej współpracy oraz planów uruchomienia obserwatorium przestrzeni kosmicznej na terenie Akademickiego Ośrodka Szybowcowego w Bezmiechowej.

Podpisy pod dokumentem złożyli rektor PRz prof. dr hab. inż. Piotr Koszelnik oraz prezes POLSA prof. Grzegorz Wrochna. W wydarzeniu uczestniczyli również wojewoda podkarpacki Ewa Leniart oraz marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl, wspierający inicjatywę.

Na mocy porozumienia Polska Agencja Kosmiczna zapewni przeprowadzenie prac budowlanych oraz instalację, obsługę i utrzymanie infrastruktury przeznaczonej do obserwacji przestrzeni kosmicznej To efekt rozmów POLSA-PRz, wynikających z potrzeby rozwoju krajowych zdolności w zakresie świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (SSA),  toczących się od października 2020 r. i uszczegółowienie deklaracji wynikających z listu intencyjnego z 15 stycznia 2021 r.Budowa Obserwatorium w Bieszczadach - porozumienie POLSA - Politechnika Rzeszowska (2)

– Z punktu widzenia POLSA, głównym celem obserwatorium będzie wyszukiwanie i śledzenie na niebie sztucznych satelitów Ziemi. Przy ciągle rosnącej liczbie satelitów jest to konieczne dla unikania zderzeń i zapewnienia bezpieczeństwa kosmicznego. Nawiązanie współpracy z Politechniką Rzeszowską pozwoli na szersze jego wykorzystanie. W szczególności umożliwi wymianę doświadczeń, kompetencji w zakresie zaawansowanych systemów automatyki, np. konstrukcji obserwatoriów robotycznych. Budowa obserwatorium w Bezmiechowej z pewnością przyczyni się również do lepszego kształcenia kadr dla sektora  kosmicznego w Polsce – w szczególności w dziedzinie bezpieczeństwa kosmicznego – powiedział prezes Wrochna.

W Polsce klimat pozwala na 50-80 pogodnych nocy w roku. Zanieczyszczenie światłem i przejrzystość atmosfery to także istotne ograniczenia dla prowadzenia optycznych obserwacji astronomicznych. Najlepsze warunki pod tym względem odnotowuje się na południu Polski w Bieszczadach, dlatego POLSA wspólnie z Politechniką Rzeszowską planuje uruchomić nowe obserwatorium właśnie na tym obszarze.

Budowa nowego obserwatorium pozwoli Polskiej Agencji Kosmicznej na:
– testowanie nowych rozwiązań technologicznych,
– szkolenie personelu w zakresie obserwacji SST,
– testowanie i doskonalenie procedur operacyjnych,
– realizację projektów przy współpracy z innymi instytucjami w Polsce.

Bezpieczeństwo kosmiczne należy do priorytetów polityki kosmicznej POLSA. Jednym z głównych elementów tego zagadnienia jest SST (ang. Space surveilance and tracking), czyli wykrywanie i śledzenie sztucznych obiektów satelitarnych Ziemi. Realizacja większości zadań związanych z SST zaczyna się od obserwacji tych obiektów. Obecnie POLSA pozyskuje dane obserwacyjne przede wszystkim z teleskopów w postaci pomiarów astrometrycznych. Obserwacje tego typu wymagają odpowiedniego sprzętu oraz kompetencji. Obiekty satelitarne poruszają się po sferze niebieskiej ruchem niegwiazdowym – z bardzo dużymi prędkościami. Ponadto są to obiekty o różnej i często zmiennej jasności, co dodatkowo utrudnia ich obserwacje optyczne.

Budowa Obserwatorium w Bieszczadach - porozumienie POLSA - Politechnika Rzeszowska (3)– Dostęp do obserwacji SST pochodzących z sensorów o odpowiedniej dystrybucji geograficznej jest kluczowy dla utrzymania świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej i usług SST. POLSA korzysta z obserwacji dostarczanych przez zewnętrzne podmioty na podstawie umów i porozumień oraz z obserwacji dostarczanych przez własne sensory w Australii. Planowany jest rozwój sieci sensorów w kilku kolejnych, również w odległych, lokalizacjach – wyjaśnia prezes POLSA.

Jak podkreśla prof. Piotr Koszelnik: – To ambitne przedsięwzięcie pozwoli wykorzystać infrastrukturę i potencjał badawczo-naukowy pracowników Politechniki Rzeszowskiej, którzy od wielu lat specjalizują się m.in. w tematyce lotniczej i kosmicznej. Mamy doświadczenie, mamy ludzi i odpowiednie zaplecze, aby temu sprostać. Lotnictwo i kosmonautyka to jedna z wiodących dyscyplin naukowych na Politechnice Rzeszowskiej, co jest związane z obecnością przemysłu lotniczego w regionie. Kosmonautyka to naturalna konsekwencja związku z branżą lotniczą i w tym zakresie prowadzone są badania na naszej uczelni. Ta bardzo ważna inicjatywa powinna wzmocnić potencjał wzrostu badań naukowych w obszarze technologii kosmicznych i technik satelitarnych.

Budowa Obserwatorium w Bieszczadach - porozumienie POLSA - Politechnika Rzeszowska (1)Zdaniem wojewody podkarpackiego Ewy Leniart podpisane porozumienie jest kolejną inicjatywą związaną z rozwojem branży kosmicznej na terenie naszego województwa. „To przedsięwzięcie, dzięki któremu coraz wyraźniej zaznaczymy naszą obecność na mapie światowego sektora kosmicznego. Stajemy przed możliwością nie tylko wykorzystania naszego potencjału, ale także tworzenia nowych, wyspecjalizowanych miejsc pracy oraz powstawania kolejnych firm z rozwiązaniami konkurencyjnymi na globalnym rynku. Pragnę podkreślić, że nawiązanie tak ważnej współpracy to przede wszystkim szansa urzeczywistnienia istotnych dla naszego rejonu zamierzeń w rozwoju technologii kosmicznej, co stanowi ogromny potencjał na przyszłość”.

„Jesteśmy jedynym województwem, którego inteligentną specjalizacją jest lotnictwo i kosmonautyka. To jest DNA Podkarpacia i takie inwestycje zawsze będziemy wspierać. Bezmiechowa już jest znanym lotniczym ośrodkiem w naszym regionie, a nasze wspólne plany, które dziś prezentujemy, spowodują jeszcze większe nim zainteresowanie. Współpraca Politechniki Rzeszowskiej i Polskiej Agencji Kosmicznej idealnie wpisuje się w ramy Strategii Województwa Podkarpackiego. Życzę powodzenia w realizacji tego przedsięwzięcia” – powiedział Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego.

Kryteria ESG stają się kluczowe dla branży private equity

Odpowiedzialność za ludzi i środowisko staje się kluczową przesłanką inwestycyjną w branży private equity. Już 70 proc. instytucji dostarczających kapitał funduszom private equity uwzględnia w swojej polityce inwestycyjnej kryteria ESG, wynika z badania firmy doradczej Bain & Company. Rośnie też grupa inwestorów, którzy uważają, że wdrażanie strategii ESG przekłada się na wyższe wyceny spółek.

Kryteria ESG (Environmental, Social, Governance) służą do pozafinansowej oceny firm, kwantyfikując podejmowane przez nie działania na rzecz ochrony środowiska (E), dbanie o społeczeństwo (S) i ład korporacyjny (G).

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Bain & Company i Institutional Limited Partners Association (ILPA) połowa instytucji inwestujących w fundusze private equity (tzw. limited partners) na świecie, jako jeden z głównych powodów uwzględnienia standardów ESG w swojej polityce inwestycyjnej, wskazała, że zwiększają one stopy zwrotu z inwestycji. Kwestie zrównoważonego rozwoju bardzo poważnie traktowane są zwłaszcza przez inwestorów europejskich. Około 70 proc. ankietowanych z Europy twierdzi, że spółki, które realizują cele ESG, osiągają wyższe wyceny od tych, które nie mają takich strategii.

Jak pokazuje badanie, 93 proc. inwestorów powierzających swoje pieniądze funduszom private equity, zrezygnowałoby z inwestycji w przypadku wątpliwości dotyczących ESG. Blisko 80 proc. inwestorów z Europy postrzega brak działań w kierunku poprawy słabych wyników ESG jako czynnik uniemożliwiający inwestycję.

– ESG to już nie jest tylko sprawa wizerunku czy mody, ale coraz istotniejszy czynnik przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Co więcej, ambicją inwestorów nie jest jedynie zabezpieczenie spółek portfelowych przed ryzykiem związanym z niespełnianiem kryteriów ESG, lecz także wykorzystanie strategii w tym obszarze do wyróżnienia się na tle konkurentów, wobec klientów i pracowników. To z kolei ma bezpośrednie przełożenie na wzrost wartości inwestycji – powiedział Paweł Szreder, Młodszy Partner Bain & Company Poland/CEE.

Oznacza to także, że spółki, które nie spełniają kryteriów ESG, będą miały coraz większe problemy z pozyskaniem finansowania – dodał.

Fundusze private equity odgrywają coraz większą rolę na rynku fuzji i przejęć, dysponując obecnie rekordowym środkami na inwestycje w wysokości 3,4 bln dolarów. Biorąc pod uwagę deklaracje instytucji kierujących środki do tych funduszy, a także rosnącą presję ze strony regulatorów, rządów i instytucji finansowych, można przyjąć, że gros tych pieniędzy trafi właśnie do firm, które poważnie traktują strategie zrównoważonego rozwoju. Jak wynika z marcowego raportu Bain & Company fundusze private equity zainwestowały w ubiegłym roku łącznie 1,1 bln dolarów, najwięcej w historii i prawie dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.

Fundusze private equity, z którymi na co dzień pracujemy w Polsce, coraz więcej uwagi przywiązują do tego, jak spółki, w które planują zainwestować, podchodzą do kwestii ESG. Tego wymagają od nich ich inwestorzy. ESG staje się więc samym stałym elementem badania due diligence przejmowanych spółek – powiedział Paweł Szreder.

Wiele spółek od lat podejmuje działania związane z ochroną środowiska i klimatu, na przykład redukując zużycie energii pochodzącej z paliw kopalnych. Zdaniem ekspertów Bain & Company rosyjska inwazja na Ukrainę może przyśpieszyć transformację energetyczną w kierunku czystych źródeł energii. To element „E” w układance zrównoważonego rozwoju. Wojna pokazała również jak ważne, także dla biznesu, jest poszanowanie praw człowieka, odpowiedzialność za lokalne społeczności i konieczność niesienia pomocy, czyli część „S” w kryteriach ESG.

Autorzy badania wskazują, że dużym problemem jest obecnie jakość danych dotyczących spełniania kryteriów ESG. Wynika to z braku jednolitych światowych standardów raportowania. W efekcie, trudno jest porównywać i weryfikować deklaracje dotyczące ESG. Inwestorzy zwracają też uwagę na zagrożenie zjawiskiem greenwashingu, które ma na celu jedynie wywoływanie mylnego wrażenia na temat spełniania zasad zrównoważonego rozwoju, a nie podejmowanie faktycznych działań w tym kierunku.

Świadomość i praktyki cyberbezpieczeństwa wśród pracowników polskich firm – wyniki badania

Nowe badanie przeprowadzone przez Cisco wśród pracowników polskich firm umożliwiających pracę zdalną wykazało, że narzędzia i procedury cyberbezpieczeństwa powinny zostać w istotny sposób uproszczone, aby zaoszczędzić czas, zwiększyć produktywność i efektywniej chronić firmowe sieci. Jednocześnie, eksperci Cisco wskazują na wiele złych nawyków pracowników i zwracają uwagę na brak świadomości zagrożeń.

Obecnie świadomość cyberzagrożeń wydaje się być powszechna. Dla prawie 40% polskich pracowników zapewnienie bezpieczeństwa urządzeń, na których pracują jest ważne i nie stanowi problemu. Z drugiej strony, niemal 20% respondentów z Polski przyznało, że wykonywanie zadań w sposób bezpieczny jest skomplikowane, gdyż wymaga wpisywania wielu haseł i specjalnych procedur logowania w różnych aplikacjach. Z kolei ok. 10% uważa, że cyberbezpieczeństwo tylko zabiera cenny czas, który mogliby poświęcić na pracę. Taka postawa może tłumaczyć, dlaczego aż 50% badanych nad Wisłą omija firmowe zabezpieczenia przynajmniej raz w tygodniu, a 17% robi to każdego dnia. Efektywność jest dla użytkowników kluczowa. Gdy rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa będą zbyt złożone, pracownicy zaczną je traktować jako przeszkodę.

Kłopotliwe cyberbezpieczeństwo

Jak pokazuje badanie Cisco, doświadczenia użytkowników są kluczowe dla skutecznego wdrożenia polityki bezpieczeństwa. Pracownicy nie lubią czasochłonnych procedur i skomplikowanych systemów. 40% respondentów wskazało, że kwestie związane z cyberbezpieczeństwem zajmują im od 5 do 10 min. każdego dnia. Z kolei prawie 23% poświęca na to nawet do 15 min. Dlatego pracownicy robią co mogą żeby ułatwić sobie życie. Aż 10% respondentów zawsze korzysta z tych samych haseł, co oznacza, że w przypadku wykradzenia danych do logowania skompromitowanych zostaje wiele systemów. Rozwiązania do zarządzania hasłami mogłyby stanowić duże ułatwienie, gdyż kolejne 10% badanych resetuje je za każdym razem, gdy korzysta z aplikacji niewykorzystywanych codziennie, a 28% zapisuje je ręcznie. Stosunkowo niewielu polskich pracowników (ok. 13%) korzysta z bezhasłowych sposobów uwierzytelniania. Logowanie na podstawie rozpoznawania twarzy jest komfortowe tylko dla 36% osób. Taka samą opinię w stosunku do wykorzystywania odcisku palca wyraziło już 61% respondentów.

Polskie firmy wciąż słabo zabezpieczone

W badaniu Cisco zapytano pracowników, czy pracując zdalnie mają świadomość istnienia w ich firmach poszczególnych rozwiązań bezpieczeństwa. Tylko 22% polskich pracowników wie o istnieniu w ich organizacji systemów pojedynczego logowania (single sign-on), które pozwalają na bezpieczny dostęp do szeregu platform i aplikacji bez konieczności logowania za każdym razem. Ponadto, tylko połowa pracowników zna i korzysta z VPN (48%) i uwierzytelniania wieloskładnikowego (50%). Zdaniem ekspertów to zdecydowanie zbyt mało, gdyż pierwsze rozwiązanie zapewnia bezpieczne połączenie z siecią, a drugie umożliwia bezpieczne logowanie. Aż 10% badanych nie wie o żadnych rozwiązaniach z zakresu cyberbezpieczeństwa stosowanych w ich przedsiębiorstwach.

„Nie wolno nam zapominać, że u podstaw elastyczności pracy leży utrzymanie bezpieczeństwa danych i systemów. Pracownicy zdalni muszą być świadomi swojej odpowiedzialności za przestrzeganie dobrych praktyk cyberbezpieczeństwa niezależnie od tego, gdzie się znajdują” – mówi Przemysła Kania, dyrektor generalny Cisco w Polsce. „Dzisiejsze rozwiązania bezpieczeństwa powinny być skonstruowane w taki sposób, aby umożliwiały odpieranie ataków hakerów i dawały użytkownikom możliwość swobodnej pracy. Rezygnacja z haseł na rzecz innych form uwierzytelniania znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa. Tradycyjne dane do logowania stosunkowo często są przechwytywane przez cyberprzestępców i dawno przestały być skuteczną formą obrony, a stały się wręcz jedną z głównych przyczyn ataków”.

Badanie przeprowadzone przez Cisco wskazuje na potrzebę prowadzenia szkoleń z zakresu świadomości bezpieczeństwa. Pracownicy muszą współpracować z działami IT, zachować czujność, zgłaszać incydenty i wszelkie anomalie, w szczególności pracując poza biurem. Firmy powinny tworzyć politykę bezpieczeństwa w taki sposób, aby w minimalnym stopniu wpływała ona na efektywność i czas pracy, a jednocześnie umożliwiała ochronę zasobów biznesowych.

Problemy, o których mówi się zbyt mało – zapotrzebowanie na polski transport

Po ukazaniu się raportu „Transport drogowy w Polsce 2021+” po raz kolejny mogliśmy przekonać się, jak wielkie znaczenie dla polskiej gospodarki ma branża TSL[1]. Zapotrzebowanie na usługi tego sektora na rynku europejskim już jest znaczące, a może jeszcze bardziej wzrosnąć.  Z jednej strony to wielka szansa, jednak czy polski transport będzie w stanie zaspokoić ten popyt? – zastanawia się prezes Zarządu KAES Logistics Katarzyna Syta.

To pytanie jest kluczowe i spędza sen z powiek wielu pracownikom branży TSL. Fundamentalna rola transportu jest bezdyskusyjna – bez niej żadna inna branża nie może funkcjonować. Mimo to o jej problemach nadal mówi się bardzo mało. Polska od lat była europejskim liderem w eksporcie usług transportowych i transporcie międzynarodowym, teraz jest nim również w całości usług przewozowych. Z jednej strony możemy na ten fakt spojrzeć jak na swojego rodzaju sukces, z drugiej jednak to wielkie wyzwanie, któremu będzie bardzo ciężko sprostać ze względu na wyzwania, które pojawiły się przed całą branżą TSL.

Duże nadzieje…

W 2019 r. Polska stała się największym rynkiem transportowym w Europie. Obecnie nasze rodzime firmy z tego sektora mają znaczący wkład nie tylko w krajową, ale również europejską gospodarkę. Co więcej, jak możemy wyczytać z raportu, rynek europejski odpowiada za największy wzrost pracy przewozowej wykonywanej przez polskie firmy. Silną pozycję nasi przedsiębiorcy transportowi mają, chociażby na takich trasach jak Niemcy-Francja,  Niemcy-Włochy, Niemcy-Czechy, Niemcy-Belgia, czy  Niemcy – Wielka Brytania. Zatem, czy zagraniczne firmy widzą w Polsce rosnący potencjał? Na to pytanie niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ wojna radykalnie odwróciła przewidywane trendy i wprowadziła wielką niepewność. Jedne firmy będą nadal wycofywać się z Polski, jako z kraju, w którym długofalowe inwestycje nie są dobrym pomysłem ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z Rosją i Białorusią, natomiast inne przedsiębiorstwa będą patrzeć na tę sytuację wręcz przeciwnie – po utracie szans na dalszy rozwój w Ukrainie i krajach agresorów widzą w naszym państwie duży potencjał. Dlatego nie tracimy jeszcze nadziei, że sytuacja w którymś momencie ulegnie poprawie.

…i wielkie obawy

Według raportu „Transport drogowy w Polsce 2021+” ankietowani najbardziej obawiają się problemu braku kierowców oraz konsekwencji wprowadzenia Pakietu Mobilności, uznali również obie te kwestie za największe wyzwanie dla branży na najbliższe pięć lat. Jednak w momencie powstawania raportu nikt nie pomyślał nawet o wojnie w Ukrainie. Obecnie Pakiet Mobilności, choć stanowi wyzwanie finansowe, przeszedł na dalszy plan, tak samo, jak coraz ostrzejsze regulacje środowiskowe oraz problem nieuczciwej konkurencji. Natomiast kwestia niedoboru kierowców stała się jeszcze większym wyzwaniem. Przed wojną polscy przewoźnicy zatrudniali  ponad 110 tys. kierowców z Ukrainy, a obecnie szacuje się, że mogło wyjechać ok. 30 proc. z nich. Oprócz tego aspektu palącymi problemami są niebotyczne ceny paliw, które w połączeniu z wymogami Pakietu Mobilności przyczyniają się do znacznego  kryzysu finansowego – wiele firm TSL może tego nie przetrwać. Ze względu na specyfikę branży i znaczące opóźnienia w płatnościach to kwestia pieniędzy jest tą najbardziej palącą. Zadłużenie firm  w całym sektorze sukcesywnie wzrastało od lat i  wiadomo już, że nadal będzie rosnąć, nawet pomimo zwiększonego zapotrzebowania na usługi transportowe. Sumy wcześniej zwiększały się głównie ze względu duże zatory płatnicze i długie terminy płatności. Sytuacji tej nie poprawia fakt, iż w wyniku wojny transport na rynek wschodni kompletnie się załamał. Znaleźliśmy się w samonapędzającej się pułapce długów. To również jedna  z przyczyn obserwowanego w ostatnim czasie trendu konsolidacyjnego, czyli wzrost znaczenia firm średnich i dużych, kosztem mikroprzedsiębiorstw. Małe organizacje już wcześniej upadały lub były wchłaniane przez większe, ze względu na problemy finansowe. Patrząc na obecną sytuację, ten trend nie ulegnie odwróceniu.

Konieczne zmiany

W najbliższym czasie będziemy świadkami  znaczących zmian w branży TSL. W wyniku pandemii nastąpiło przyspieszenie procesu digitalizacji i automatyzacji przedsiębiorstw, co dalej będzie postępować. Zmieniają się także  kierunki i trasy transportowe, a także struktury dystansów oraz przewożonych towarów. Polskie firmy TSL mają mocną pozycję na wielu kluczowych szlakach transportowych, mają doświadczenie, zasoby i są konkurencyjne. Jednak kłopoty tego sektora, szczególnie transportu drogowego, są podstawą do ogólnego niepokoju, nie tylko branżowego. Z tak znaczącym brakiem kierowców zawodowych, na pewno nie będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom rynku UE. Jednego możemy być pewni – rola sektora transportowego w polskiej i europejskiej gospodarce będzie rosła i trzeba będzie odpowiedzieć na te potrzeby, dlatego powinniśmy częściej uświadamiać społeczeństwo o jego słabościach, a także konsekwencjach, które może przynieść jego niewydolność. Skutki zaniechań w zakresie poprawy sytuacji polskiego transportu lub niewłaściwej polityki w tym obszarze będą odczuwane przez całą gospodarkę, a także wszystkich obywateli.

Katarzyna Syta, Prezes Zarządu KAES Logistics

[1] https://tlp.org.pl/raport-transport-drogowy-w-polsce-2021/

Macron odrabia straty – kurs euro zyskuje

Po raz kolejny wygląda na to, że debaty prezydenckie ustalają lub potwierdzają losy wyborów. Emmanuel Macron wyraźnie po wczorajszej debacie powiększył swoją przewagę nad panią Le Pen.

Debata prezydencka dla Macrona

Jeszcze niedawno wydawało się, że druga runda będzie tylko formalnością. Ta formalność jednak z każdym kolejnym dniem była coraz bardziej ryzykowna. Wczorajsza debata ponownie przechyla szalę zwycięstwa na rzecz urzędującego prezydenta. Z drugiej strony warto brać pod uwagę, że ludzie czasem lekko oszukują w sondażach, chcąc się przypodobać ankieterom. W rezultacie pojawia się efekt zaniżania poparcia dla niepopularnych opcji. W efekcie pomimo swojej prorosyjskości, której wczoraj pani Le Pen zaprzeczała, nie jest ona bez szans w tym wyścigu. Z drugiej strony bukmacherzy niemal nie płacą za zwycięstwo obecnego prezydenta, co pokazuje, że jest on wyraźnym faworytem. Co na to rynki? W ostatnich dniach słabość euro wynikała trochę właśnie z wątpliwości. Część inwestorów, podejrzliwie patrząc na przyszłość Francji, wycofywała kapitał ze strefy euro. Dzisiaj od rana widzimy wyraźne umocnienie się europejskiej waluty zarówno względem dolara jak i złotego.

Rosjanie kontynuują agresję

Zgodnie z oczekiwaniami po przegrupowaniu rosyjskie siły rozpoczęły ofensywę na Wschodzie. W rejonie Donbasu udaje im się przesuwać linię frontu, ale nie zajęto jeszcze żadnych kluczowych miast. Po raz kolejny wraca problem Mariupola, który ma niedługo poddać się rosyjskiemu oblężeniu. Miasto to ma według planów rosyjskich być areną propagandowego sukcesu. Na 9 maja rosyjska dyktatura planuje tam świętować zwycięstwo nad faszyzmem. Rosjanie uważają, że rocznica końca drugiej wojny przypada bowiem dzień później niż w Europie. Niemcy skapitulowali w nocy, a w czasie moskiewskim był już kolejny dzień. Wydarzenia te powodują, że inwestorzy patrzą podejrzliwie na złotego. Co w połączeniu z debatą we Francji powoduje, że jesteśmy świadkami drożejącego euro. Z drugiej strony ruch ten nie jest na tyle silny, by złoty nie umacniał się równolegle względem dolara czy franka.

Gwałtowny spadek zapasów za oceanem

Wczorajsze dane pokazują, że stabilizowanie rynku rezerwami może być bardzo kosztowne. Spadek zapasów jest bardzo wyraźny i sięga przeszło 8 mln baryłek. To wyjątkowo dużo, szczególnie biorąc pod uwagę oczekiwania wzrostów zapasów. Nie może zatem dziwić, że mimo tego, że od rana ropa naftowa wyraźnie traciła, to na koniec dnia wróciła do punktu wyjścia. Pokazuje to bowiem jasno, że na rynku wcale nie ma za dużo surowca, by uzasadniać przecenę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Polacy coraz częściej wybierają samochody elektryczne

Według danych z końca marca 2022 r., w Polsce były zarejestrowane łącznie 45 242 osobowe i użytkowe samochody z napędem elektrycznym. W I kwartale br. ich liczba zwiększyła się o 5708 sztuk, tj. o 57% więcej niż w analogicznym okresie 2021 r., kiedy zarejestrowano 3628 sztuk – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.Licznik elektromobilności

Pod koniec marca 2022 r. po polskich drogach jeździło 43 365 elektrycznych samochodów osobowych. W pełni elektryczne auta (BEV, ang. battery electric vehicles) stanowiły niemal połowę    tej części floty pojazdów (21 576 szt.), a pozostałą część  stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 21 789 szt. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1 877 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec marca składała się z 10 777 szt. Wzrosła również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 361 822 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 720 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec marca 2022 r. w Polsce funkcjonowały 2113 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (4118 punktów). 29% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 71% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W marcu uruchomiono 79 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (155 punktów).

– Program „Mój Elektryk” zaczyna przynosić wymierne efekty. O ile w I kwartale 2021 r. Polacy ponad dwa razy częściej wybierali hybrydy typu plug-in niż samochody całkowicie elektryczne, o tyle teraz sytuacja się odwróciła i od stycznia do marca bieżącego roku liczba rejestracji objętych wsparciem BEV okazała się wyższa niż PHEV, których nabywcy nie mogą liczyć na subsydia. BOŚ Bank, który dystrybuuje dofinansowanie w imieniu NFOŚiGW, podpisał już umowy z 18 firmami leasingowymi, a większość z nich uwzględnia już dotacje w swojej ofercie. To znaczny wzrost – pod koniec 2021 r. takie kontrakty obowiązywały tylko 8 leasingodawców – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA

– Zwykle patrzymy na program „Mój Elektryk” przez pryzmat dopłat do samochodów osobowych. Jednak warto podkreślić prawie trzykrotny wzrost liczby zarejestrowanych samochodów dostawczych i ciężarowych w pierwszych trzech miesiącach b.r. w porównaniu do analogicznego okresu roku 2021. A to właśnie samochody dostawcze są tymi, w przypadku których przejście na napędy niskoemisyjne zaowocuje czystym powietrzem w miastach. Musimy pamiętać, że coraz więcej zakupów robimy w sieci, a dostawy są realizowane właśnie samochodami dostawczymi. Jeśli ten wzmożony ruch będzie odbywał się samochodami niskoemisyjnymi, to centra naszych miast staną się znacznie przyjaźniejsze dla mieszkańców. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na znaczny wzrost rejestracji autobusów elektrycznych a także samochodów wodorowych. – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM. 

Master of Business Administration – studia podyplomowe, które otwierają zupełnie nowe perspektywy?

Dzisiejszy rynek pracy podlega nieustannym zmianom. Szczególnie w dziedzinie biznesu należy wciąż podnosić kwalifikacje oraz uaktualniać swoją wiedzę. Nie bez powodu mówi się, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Czym wyróżniają się studia podyplomowe Master of Business Administration na tle innych kursów?

Oferta studiów podyplomowych jest bardzo szeroka, jednak przed wyborem warto zastanowić się, czy dany kurs umożliwia zdobycie konkretnych kompetencji w zakresie biznesu i administracji. Studia MBA pozwalają na uzyskanie kwalifikacji niezbędnych np. do zasiadania w radach nadzorczych spółek skarby Państwa oraz zarządach różnych przedsiębiorstw. Jak wyglądają takie studia?

Jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać przyjętym na studia?

Aby rozpocząć studia podyplomowe na kierunku Master of Business Administration, trzeba złożyć komplet dokumentów. Studia podyplomowe mogą podjąć osoby, które uzyskały wcześniej tytuł licencjata, inżyniera lub magistra. Więcej informacji oraz dane kontaktowe dostępne są na wsb-nlu.edu.pl. Niezbędne dokumenty można dostarczyć drogą elektroniczną.

Jakie przedmioty znajdują się w programie?

Program kształcenia obejmuje specjalistyczny dobór przedmiotów z zakresu zarządzania, analityki biznesowej oraz rachunkowości. Ciekawym elementem jest także innowatyka, czyli przedmiot poświęcony innowacjom. Takie treści na pewno zainteresują osoby, które już działają w branżach związanych z biznesem, lub dopiero planują rozpoczęcie kariery w tej dziedzinie. Dużym plusem MBA na WSB NLU jest możliwość ukończenia studiów podyplomowych w formie online. Dzięki temu można je realizować w dowolnej lokalizacji, wymagany jest jedynie komputer z dostępem do internetu. Warty podkreślenia jest także fakt, że nie wszystkie zajęcia wymagają uczestnictwa w czasie rzeczywistym. Niektóre treści można odtwarzać w dowolnym, dogodnym dla słuchacza momencie. WSB Nowy Sącz oferuje studia podyplomowe MBA, które trwają dwa semestry i mogą być realizowane zarówno w języku polskim, jak i po angielsku.

Co zyskuje absolwent MBA na rynku pracy?

Najważniejsze są umiejętności, jakie pozwalają zdobyć studia na kierunku Master of Business Administration. Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University szczyci się tym, że stawia na połączenie wiedzy teoretycznej z praktycznym doświadczeniem zdobywanym w świecie biznesu. Absolwent tego kierunku wyposażony jest w narzędzia niezbędne, aby rozpocząć karierę biznesową w Polsce oraz za granicą. Zarówno w mniejszych przedsiębiorstwach, jak i w wielkich korporacjach czy spółkach państwowych. Wszystko zależy od indywidualnej motywacji i pracowitości.

Czy dyplom MBA umożliwia pracę w radach nadzorczych?

Zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami, ukończenie studiów podyplomowych na kierunku Master of Business Administration jest jednym z kryteriów, które umożliwiają zdobycie pracy w radach nadzorczych spółek, również tych z udziałem Skarbu Państwa. Podjęcie studiów MBA jest więc propozycją dla osób, które chciałby rozpocząć taką karierę.

Grupa Muszkieterów: pierwszy kwartał 2022 roku z 2 mld obrotów

Po pierwszych trzech miesiącach br. obroty Grupy Muszkieterów, zrzeszającej blisko 500 polskich przedsiębiorców pod szyldami supermarketów spożywczych oraz z kategorii „dom i ogród”, wyniosły ponad 2 mld złotych. To wzrost o ponad 210 mln złotych i tym samym o 12 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Obroty sieci Intermarché, nie licząc stacji paliw, kształtowały się na poziomie ponad miliarda złotych, ze wzrostem o ponad 8 proc. na sklepach porównywalnych („like-for-like”), zaś sieć Bricomarché wypracowała 700 mln złotych obrotów łącznej sprzedaży – to wzrost o blisko 11,5 proc. r/r.

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat branża handlu detalicznego musiała mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Do trudności związanych ze skutkami pandemii oraz ze stale rosnącą inflacją dołączył niedawno kryzys wywołany rosyjską agresją na Ukrainę – mówi Marc Dherment, Dyrektor Generalny Grupy Muszkieterów w Polsce. Mimo to Grupa odnotowuje bardzo solidne obroty po pierwszym kwartale roku, co oznacza, że powróciliśmy na ścieżkę stałego i rentownego wzrostu. Zamierzamy na niej pozostać i coraz dynamiczniej rozwijać nasze szyldy na polskim rynku. W najbliższych tygodniach, na podstawie danych rynkowych, będziemy mogli potwierdzić, że dynamika naszego wzrostu jest rzeczywiście szybsza niż rynku i na oczekiwanym poziomie.

W pierwszym kwartale br. sieć Intermarché wraz ze stacjami paliw wypracowała obroty na poziomie 1,3 mld złotych. Sieć pracuje nad ciągłym udoskonalaniem konceptu Power, aby jeszcze lepiej odpowiadał na potrzeby klientów. Wszystkie sklepy Intermarché po remodelingu są doskonałą platformą do optymalizacji m.in. wachlarza usług i procesów operacyjnych. Bieżący rok jest również czasem wzmożonych prac nad ofertą marki własnej Intermarché a także nad nową odsłoną elastycznego programu lojalnościowego.

Dodatkowo, Grupa Muszkieterów niezmiennie kładzie mocny nacisk na działania w obszarze e-commerce, rozwijając usługę Intermarché Drive. Udogodnienie umożliwia odbiór produktów zamówionych online o dowolnej porze dnia w specjalnie wyznaczonej do tego strefie.

Obroty Bricomarché po trzech pierwszych miesiącach br. wyniosły 700 mln złotych. Sieć jest już w ścisłej czołówce polskiego rynku DIY, a ambitne plany szyldu pod kątem rozwoju konceptów handlowych, formatów, multikanałowości i organizacji powinny pozwolić Bricomarché dalej umacniać swoją pozycję w kolejnych kwartałach i latach.

Bricomaty, czyli autorskie boksy sieci do odbioru artykułów zamówionych przez internet, regularnie pojawiają się w kolejnych lokalizacjach. Ponadto Bricomarché kontynuuje prace nad poszerzaniem funkcjonalności aplikacji mobilnej, którą udostępniono klientom w 2021 roku. Aby wspierać ekspansję sieci, Muszkieterowie uruchomili także nowy magazyn logistyczny w Sosnowcu, który uzupełnia już istniejącą siatkę logistyczną sieci.

– Osiągane obroty są wynikiem i zasługą wspólnych wysiłków zarówno przedsiębiorców zrzeszonych w Grupie, zaangażowanych na poziomie regionalnym i centralnym, kształtujących politykę jej rozwoju, jak i pracowników spółek centralnych. To są przy tak wymagającym rynku jak polski, bardzo istotne atuty, które oferujemy niezależnym przedsiębiorcom już prowadzącym biznes w ramach prywatnie zarządzanych lub zrzeszonych sklepów. Rozpoznawalne szyldy, coraz silniejszy marketing i narzędzia lojalnościowe, wspólne zakupy i zcentralizowana logistyka, wsparcie operacyjne i szkoleniowe oraz coraz nowocześniejsze zaplecze informatyczne to tylko kilka powodów, dla których warto dołączyć do Grupy Muszkieterów – mówi Marc Dherment i dodaje – Naszą siłą jest solidarność, co potwierdzamy również w działaniach na rzecz potrzebujących. W obliczu wojny za naszą wschodnią granicą pokazaliśmy, że w biznesie liczy się także realne wsparcie. Zaangażowaliśmy się w szereg inicjatyw, a własne akcje pomocowe zorganizowało wielu właścicieli sklepów na poziomie lokalnym. Chociażby sieć Bricomarché za pośrednictwem Fundacji Muszkieterów przekazuje Polskiej Akcji Humanitarnej 1 mln złotych, zaś sieć Intermarché wcześniej uzgodnione produkty o łącznej wartości ponad 200 tys. złotych. To wszystko potwierdza, że razem możemy więcej.

Sprzedaż danych w Cloud Technologies z kolejnym wzrostem. W lutym wzrosła o 52% r/r

O ponad połowę wzrosła sprzedaż danych do kluczowych klientów w lutym br., podała notowana na NewConnect spółka Cloud Technologies, która koncentruje się na monetyzacji cyfrowych informacji o zachowaniu użytkowników internetu. Wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych sięgnął 52% r/r.

Obserwujemy stabilny wzrost sprzedaży danych, który od początku roku przekracza poziom 50% r/r. Widzimy, że strategia, którą obraliśmy i konsekwentnie realizujemy, przynosi oczekiwane efekty, czyli systematyczny wzrost miesięcznych przychodów w ramach naszego kluczowego segmentu. Sprzedaż danych jest działalnością globalną i skalowalną, jest motorem rozwoju Cloud Technologies, a – co istotne dla rozwoju biznesu – przychody generujemy  przede wszystkim w USD, podczas gdy koszty ponosimy w naszej rodzimej walucie. Konsekwentnie rosnąca dynamika sprzedaży pozwala nam z optymizmem myśleć o rozwoju spółki w kolejnych miesiącach – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Nadrzędnym celem Cloud Technologies w najbliższych latach jest budowa wartości spółki dla akcjonariuszy. Aby zrealizować ten cel, zarząd przyjął strategię na lata 2021 – 2023, której najważniejszym elementem jest szybkie zwiększenie sprzedaży danych poprzez m.in. dalszą globalizację sprzedaży, międzynarodowe akwizycje oraz rozwój technologiczny autorskiej platformy DMP.

Notowana na NewConnect spółka Cloud Technologies ze względu na konsekwentny rozwój biznesu oraz roczny wzrost wartości spółki o ponad 100 procent została wyróżniona tytułem Spółki Roku 2021 przez organizatorów gali “Byki i Niedźwiedzie 2021”.

  Mamy kompetencje i zasoby, by w niedalekiej przyszłości stać się wiodącym dostawcą na globalnym rynku danych. Pierwsze, pozytywne efekty realizacji strategii widzimy już w naszych wynikach finansowych, w których po transformacji biznesu głównym źródłem przychodów została właśnie sprzedaż danych – dodaje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy i członek zarządu Cloud Technologies.

Model biznesowy Cloud Technologies polega na monetyzacji cyfrowych informacji dotyczących użytkowników Internetu. Proces monetyzacji danych składa się z trzech elementów. Pierwszym z nich jest zbieranie danych z urządzeń mobilnych i komputerów. Pozyskane dane są następnie przetwarzane za pomocą autorskiej technologii DMP. Ostatnim etapem jest sprzedaż przetworzonych danych na rynku reklamy online. Sprzedawane dane przez spółkę, dotyczące użytkowników Internetu, znajdują wykorzystanie w precyzyjnym targetowaniu reklam internetowych.

Cloud Technologies ma za sobą również rekordowy kwartał. 15 lutego br. Spółka opublikowała raport okresowy za IV kwartał 2021 roku. EBITDA w 2021 roku wyniosła 17,5 mln zł, blisko trzykrotnie więcej niż w roku 2020. Zysk netto wzrósł do 8,7 mln zł, czyli o 8,1 mln zł r/r. Przychody osiągnęły poziom 55 mln zł, gdzie za 45% wyniku, o 19 p.p. więcej niż przed rokiem, odpowiadała sprzedaż danych, cechująca się najwyższą marżowością i mająca największy wpływ na dynamiczny rozwój spółki. W samym IV kwartale sprzedaż danych wzrosła o 43% r/r i 27% kw/kw, a sprzedaż na poziomie 8,2 mln zł była rekordowa w całej historii grupy.