Zasiłek macierzyński na JDG do 16,5 tys. zł brutto. Co muszą wiedzieć mamy-przedsiębiorczynie?

W 2025 roku kobiety założyły w Polsce 102,8 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, co stanowiło 39% wszystkich nowo powstałych JDG – wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego i CEIDG. Własna firma daje niezależność, ale wymaga też przemyślanego planowania – zwłaszcza gdy przedsiębiorczyni jest już mamą lub planuje nią zostać.

Prowadzenie działalności oznacza, że w kluczowych momentach życia przedsiębiorczyni musi myśleć nie tylko o klientach, fakturach i płynności finansowej, ale również o ubezpieczeniu chorobowym i przysługujących świadczeniach. W 2026 roku znaczenie mają m.in. nowe kwoty składek oraz zmienione zasady korzystania z Małego ZUS Plus.

Wysokość zasiłku macierzyńskiego przedsiębiorczyni zależy przede wszystkim od podstawy składek ZUS, w tym dobrowolnej składki chorobowej. Ta sama podstawa wpływa również na późniejsze świadczenia, m.in. zasiłek opiekuńczy na dziecko. Znaczenie ma także etap prowadzenia działalności – mówi Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Macierzyństwo na działalności a ulgi w ZUS

Przez pierwsze sześć miesięcy przedsiębiorczyni może korzystać z Ulgi na start, która zwalnia ją z opłacania składek społecznych. W takim przypadku nie buduje podstawy do zasiłku macierzyńskiego z działalności i przysługuje jej świadczenie rodzicielskie, czyli tzw. kosiniakowe, w wysokości 1000 zł miesięcznie.

Przez kolejne dwa lata prowadzenia działalności przedsiębiorczyni może korzystać z preferencyjnego ZUS-u. W tym czasie składki społeczne naliczane są od obniżonej podstawy, wynoszącej 30% minimalnego wynagrodzenia brutto. Następnie możliwe jest przejście na Mały ZUS Plus. Od 1 stycznia 2026 r. z tej ulgi można korzystać przez 36 miesięcy w każdym 60-miesięcznym okresie prowadzenia działalności, także jeśli przedsiębiorca korzystał z niej przed 2026 r. albo korzysta z niej obecnie.

Dopiero po przejściu na pełny ZUS minimalna podstawa wymiaru składek wzrasta do 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. To istotne w kontekście planowania macierzyńskiego: jeśli przedsiębiorczyni nie zdecyduje się na podwyższenie podstawy, jej zasiłek macierzyński wyniesie około 4 tys. zł brutto miesięcznie. Warto pamiętać, że podstawę naliczenia składek można podwyższyć bez względu na to na jakim planie opłacanie składek się jest – ważne, żeby był to plan w jakim są opłacane obowiązkowo składki społeczne.

Maksymalna podstawa składek wynosi 23 550 zł miesięcznie. Przy takim wariancie miesięczne składki społeczne i Fundusz Pracy sięgają 8028,20 zł plus składka zdrowotna, ale po 12 miesiącach opłacania maksymalnej podstawy zasiłek macierzyński może wynieść 16 561,85 zł brutto miesięcznie. Podczas pobierania zasiłku macierzyńskiego i prowadzenia firmy przedsiębiorczyni jest zwolniona ze składek społecznych. Jeśli świadczenie wynosi 1000 zł, zwolnienie obejmuje także składkę zdrowotną za każdy pełny miesiąc pobierania zasiłku – dodaje ekspertka IFIRMA.PL.

Zasiłek macierzyński dla przedsiębiorczyń

Po zgłoszeniu do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego i ustaleniu podstawy składek przedsiębiorczyni wybiera sposób wypłaty zasiłku macierzyńskiego. Może otrzymywać 81,5% podstawy wymiaru zasiłku brutto przez 52 tygodnie albo 100% przez pierwsze 20 tygodni i 70% przez kolejne 32 tygodnie.

Wybór warto przeliczyć na konkretnych kwotach, zwłaszcza jeśli część urlopu rodzicielskiego ma przejąć ojciec dziecka. W pierwszym wariancie będzie mu przysługiwać 81,5% podstawy, a w drugim – 70% podstawy.

Przy pełnym ZUS-ie i podstawie składek 5652 zł kalkulacja wygląda następująco: po odjęciu 13,71% składek społecznych podstawa zasiłku wynosi 4877,36 zł. W wariancie 81,5% daje to 3974,84 zł brutto miesięcznie.

Zgodnie z informacjami ZUS zasiłek macierzyński można zacząć pobierać jeszcze przed porodem. Przed narodzinami dziecka można wykorzystać do 2 tygodni zasiłku macierzyńskiego, natomiast po porodzie przedsiębiorczyni ma 21 dni na złożenie dokumentów, jeśli wybiera wariant 81,5%, albo 6 miesięcy, jeśli chce korzystać z wypłaty w proporcjach 100% i 70%. Dokumenty dotyczące części rodzicielskiej trzeba złożyć najpóźniej dzień przed planowanym rozpoczęciem zasiłku – wyjaśnia Joanna Łuksza z IFIRIMA.

Zasiłek macierzyński należy wykazać w PIT i odprowadzić od niego podatek dochodowy. Zwolnienie z podatku, do limitu 85 528 zł, przysługuje m.in. osobom korzystającym z ulgi dla młodych, ulgi na powrót lub ulgi dla rodzin 4+. W przypadku urodzenia wcześniaka, od 19 marca 2025 r. przysługuje dodatkowy zasiłek za okres uzupełniającego urlopu macierzyńskiego – w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku.

Firma przed i po porodzie: ważne różnice dla przedsiębiorczyń

Przed porodem nie warto zawieszać działalności, jeśli przedsiębiorczyni chce zachować prawo do zasiłku macierzyńskiego. Świadczenie przysługuje tylko wtedy, gdy w dniu porodu jest objęta dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym, a zawieszenie firmy oznacza wyrejestrowanie z tego ubezpieczenia.

Po porodzie sytuacja wygląda inaczej. Przedsiębiorczyni może pobierać zasiłek macierzyński i jednocześnie prowadzić działalność, pracować oraz wystawiać faktury. Jeśli zdecyduje się zawiesić firmę dopiero po urodzeniu dziecka, nadal może otrzymywać zasiłek, a przy świadczeniu w wysokości 1000 zł zaoszczędzić także na składce zdrowotnej. Z raportu “Polki i przedsiębiorczość 2025“ wynika, że z możliwości łączenia macierzyńskiego z pracą korzysta mniej więcej co trzecia młoda mama.

Inne zasady obowiązują na zasiłku chorobowym. Zwolnienie lekarskie oznacza niezdolność do pracy, dlatego aktywność związana z działalnością gospodarczą może pozbawić prawa do świadczenia. W takim przypadku warto wcześniej zaplanować zastępstwo lub przekazanie części obowiązków.

Po zakończeniu macierzyńskiego przedsiębiorczyni ma 7 dni na ponowne zgłoszenie się do ubezpieczenia chorobowego, jeśli chce zachować prawo do świadczeń chorobowych lub opiekuńczych, np. 60 dni rocznie na opiekę nad chorym dzieckiem do 14. roku życia. Trzeba jednak pamiętać, że po jednym pełnym miesiącu pracy podstawa do zasiłku jest naliczana od nowa, co może oznaczać jej obniżenie do minimum – podsumowuje ekspertka IFIRMA.PL.

Archicom i BSH rozpoczynają strategiczną współpracę

Archicom, ogólnopolski deweloper z Grupy Echo, oraz BSH, producent sprzętu gospodarstwa domowego i właściciel marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau, podpisały list intencyjny otwierający drogę do strategicznej współpracy obu firm. Partnerstwo ma na celu podniesienie standardu wyposażenia mieszkań oraz części wspólnych w inwestycjach realizowanych przez Archicom.

List intencyjny podpisali Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom, oraz Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce. W ramach współpracy klienci korzystający z usługi Archicom pod Klucz, obejmującej kompleksowe wykończenie i wyposażenie mieszkań, zyskają dostęp do wysokiej jakości sprzętów AGD marek Bosch i Siemens. Rozwiązania BSH będą mogły być również oferowane klientom w ramach dodatkowych pakietów wyposażenia mieszkań.

Partnerstwo obejmie także segment premium realizowany pod marką Archicom Collection. Sprzęt luksusowej marki Gaggenau pojawi się w wybranych inwestycjach premium, m.in. w częściach wspólnych M7. Apartamenty M7 powstają w ramach warszawskiego superkwartału Towarowa22. Budynek zaprojektowany przez pracownię JEMS Architekci łączy najwyższą jakość wykonania z unikalnym designem i obecnością sztuki w przestrzeniach wspólnych. Wprowadzenie tam luksusowych urządzeń Gaggenau to naturalny krok w budowaniu standardu premium, który ma zapewniać mieszkańcom bezkompromisowy komfort i nowoczesną funkcjonalność.

– Niezależnie od segmentu rynku – zarówno premium, jak i popularnego – klienci oczekują dziś funkcjonalnych i kompleksowo wyposażonych przestrzeni, które będą komfortowe w codziennym użytkowaniu. Coraz większe znaczenie ma jakość rozwiązań, trwałość wyposażenia oraz możliwość szybkiego i sprawnego urządzenia wnętrz. Dlatego konsekwentnie rozwijamy współpracę z partnerami będącymi liderami swoich kategorii. Wspólnie chcemy tworzyć ofertę, która podnosi standard codziennego życia mieszkańców i odpowiada na realne potrzeby współczesnego rynku mieszkaniowego – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

– Rynek mieszkaniowy w Polsce bardzo się zmienia. Klienci coraz częściej oczekują mieszkań gotowych do zamieszkania, wyposażonych w wysokiej jakości rozwiązania. Dlatego połączenie doświadczenia Archicom w tworzeniu mieszkań i marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau zapewnia komfort i spełnia oczekiwania konsumentów – dodaje Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce.

Partnerstwo Archicom i BSH zakłada rozwój mieszkań projektowanych w coraz bardziej kompleksowy sposób – od architektury i układu funkcjonalnego, po wyposażenie odpowiadające na codzienne potrzeby mieszkańców. Współpraca ma umożliwić tworzenie spójnych, gotowych do życia przestrzeni, w których jakość wykończenia i zastosowanych rozwiązań staje się równie istotna jak sama lokalizacja inwestycji. Dla obu firm to także możliwość wspólnego rozwijania standardów nowoczesnego mieszkania i odpowiadania na zmieniające się oczekiwania klientów rynku mieszkaniowego.

 

B-Act przeznaczy 881 tys. zł na dywidendę za 2025 rok

0

Zwyczajne Walne Zgromadzenie spółki B-Act S.A., notowanej na rynku NewConnect, zatwierdziło wypłatę dywidendy w wysokości 9 groszy na akcję, co oznacza wzrost o 12,5% r/r. Łączna wartość dywidendy wyniesie 881 tys. zł brutto. Decyzja akcjonariuszy jest zgodna z wcześniejszą rekomendacją Zarządu oraz pozytywną opinią Rady Nadzorczej. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., natomiast termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r. Tym samym B-Act po raz trzeci z rzędu dzieli się wypracowanym zyskiem z akcjonariuszami, konsekwentnie realizując przyjętą politykę budowania wartości dla inwestorów.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy B-Act, które odbyło się 25 maja, podjęło uchwałę o podziale zysku za rok obrotowy 2025 r. i przeznaczeniu 881 tys. zł brutto na wypłatę dywidendy, co odpowiada kwocie 0,09 zł na jedną akcję. Pozostała część zysku w wysokości 922 tys. zł zostanie przekazana na kapitał zapasowy, wspierając dalszy rozwój działalności oraz utrzymanie stabilnej sytuacji finansowej spółki. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., a termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r.

Wypłata dywidendy jest efektem konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju oraz rosnącej skali działalności B-Act. Spółka od kilku lat systematycznie poprawia wyniki operacyjne i finansowe. W 2025 r. B-Act osiągnął 33,0 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 18,2% r/r. Zysk netto wyniósł 1,8 mln zł i był wyższy o 6,4% względem 2024 r. Bardzo dobre wyniki przełożyły się również na dalsze umocnienie sytuacji finansowej – na koniec grudnia 2025 r. spółka dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 6 mln zł.

Zarząd podkreśla, że regularne dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami pozostaje jednym z istotnych elementów długoterminowej polityki budowania wiarygodności i atrakcyjności spółki na rynku kapitałowym.

Tegoroczna decyzja Walnego Zgromadzenia ma dla nas szczególne znaczenie, ponieważ potwierdza, że B-Act rozwija się w sposób stabilny, przewidywalny i długoterminowy. Od początku zakładaliśmy, że akcjonariusze powinni uczestniczyć w efektach wzrostu spółki, dlatego konsekwentnie realizujemy politykę dzielenia się wypracowanym zyskiem. Jednocześnie utrzymujemy bardzo dobrą sytuację finansową, która pozwala nam zarówno wypłacać dywidendę, jak i dalej inwestować w rozwój. Chcemy budować spółkę, która systematycznie zwiększa swoją wartość i pozostaje wiarygodnym partnerem dla inwestorów – mówi Adam Białachowski, prezes B-Act.

W ubiegłym roku B-Act wypłacił akcjonariuszom łącznie 783,4 tys. zł brutto dywidendy, co odpowiadało 0,08 zł na akcję. Łącznie od debiutu na rynku NewConnect spółka przekazała inwestorom już ponad 2,3 mln zł w formie dywidendy.

UODO ukarał burmistrza Myślenic za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych

0

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 7,7 tys. zł na Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Sprawa dotyczyła opublikowania w Biuletynie Informacji Publicznej petycji zawierającej niezanonimizowane dane osobowe 749 osób, które ją poparły. W dokumencie znalazły się imiona, nazwiska, adresy zamieszkania oraz wzory podpisów mieszkańców.

Do postępowania doszło po skardze jednej z osób, której dane zostały udostępnione. Po przeprowadzeniu czynności Prezes UODO uznał, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych przez administratora danych, czyli Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Istotne znaczenie miało nie tylko samo opublikowanie pliku z danymi, ale również brak zgłoszenia naruszenia organowi nadzorczemu.

Jak wynika z ustaleń UODO, błędny, niezanonimizowany plik był dostępny w BIP przez kilkanaście dni. Administrator tłumaczył, że publikacja danych była skutkiem niezamierzonego błędu, a nieprawidłowy dokument został później zastąpiony poprawną wersją. Burmistrz argumentował również, że nie dopatrzył się po stronie pracowników zamiaru działania niezgodnego z prawem.

Prezes UODO uznał jednak, że okoliczności sprawy wymagały szerszej oceny niż tylko rozpatrzenie indywidualnej skargi. Organ nadzorczy wszczął postępowanie z urzędu, ponieważ publikacja danych w BIP mogła wskazywać na nieprawidłowości w procesie przetwarzania danych osobowych. Sprawa dotyczyła więc nie tylko naruszenia praw konkretnej osoby, ale także obowiązków administratora wynikających z RODO.

Kluczowym elementem decyzji było stanowisko UODO dotyczące obowiązku zgłaszania naruszeń ochrony danych osobowych. Administrator, po uzyskaniu informacji o incydencie, powinien niezwłocznie przeprowadzić ocenę ryzyka i na tej podstawie zdecydować, czy naruszenie należy zgłosić organowi nadzorczemu. Zdaniem UODO w tej sprawie taki obowiązek istniał.

Organ wskazał, że choć nie stwierdzono wysokiego ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, nie oznaczało to automatycznie braku obowiązku zgłoszenia incydentu. Administrator może odstąpić od zgłoszenia jedynie wtedy, gdy jest mało prawdopodobne, aby naruszenie skutkowało ryzykiem dla praw i wolności osób, których dane dotyczą. UODO podkreślił, że taki wyjątek należy interpretować wąsko.

W praktyce oznacza to, że brak obowiązku zgłoszenia można przyjąć tylko wtedy, gdy administrator ma podstawy do uznania, że ryzyko faktycznie nie występuje. W tej sprawie opublikowano jednak szeroki zakres danych osobowych, w tym adresy zamieszkania i wzory podpisów, a plik był dostępny publicznie przez kilkanaście dni. Takie okoliczności, według organu, wymagały zgłoszenia naruszenia Prezesowi UODO.

Przy wymierzaniu kary Prezes UODO wziął pod uwagę także status administratora. Burmistrz jako organ jednostki samorządu terytorialnego i podmiot publiczny powinien wykazywać się szczególną znajomością przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. Organ zwrócił uwagę, że pomimo wezwań i prowadzonego postępowania administrator nie zmienił stanowiska w sprawie obowiązku zgłoszenia naruszenia.

Decyzja UODO ma znaczenie nie tylko dla samorządów, ale dla wszystkich administratorów danych. Pokazuje, że nawet niezamierzony błąd techniczny lub organizacyjny nie zwalnia z obowiązków wynikających z RODO. Po wykryciu naruszenia konieczna jest rzetelna analiza ryzyka, odnotowanie incydentu w wewnętrznej ewidencji oraz — jeżeli wymagają tego okoliczności — zgłoszenie sprawy organowi nadzorczemu.

Sprawa została oznaczona sygnaturą DKN.5131.17.2025.

Przychody Cloud Technologies wzrosły do 12,6 mln zł. Spółka zapowiada dywidendę i skup akcji

  • 12,4 mln PLN przychodów ze sprzedaży danych w 1Q 2026, +24% r/r; marża EBITDA na wysokim poziomie 44%
  • 12,6 mln PLN skonsolidowanych przychodów (+17% r/r), 5,5 mln PLN EBITDA* (+30% r/r)
    i 1,7 mln PLN zysku netto* (vs 0,1 mln PLN straty przed rokiem) w 1Q 2026 roku
  • mocna sytuacja finansowa: wysokie dodatnie przepływy operacyjne (+5,6 mln PLN w 1Q 2026) i niski wskaźnik długu netto/EBITDA (0,6 na koniec marca 2026) pozwalają na realizację celów strategicznych
  • rekomendowana wypłata dywidendy za 2025 rok na poziomie ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA, tj. 1,10 PLN na akcję; proponowany dzień dywidendy to 19 czerwca br.,
    a dzień wypłaty – 26 czerwca br.
  • akcjonariusze podczas WZA 8 czerwca br. głosować będą również ws. przyjęcia programu motywacyjnego dla wybranych kluczowych członków zespołu, który zakłada możliwość objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD oraz w sprawie skupu do 250 tys. akcji własnych

*skorygowane o koszt programu motywacyjnego i przychody z dotacji

Cloud Technologies, notowana na głównym rynku GPW spółka technologiczna działająca na globalnym rynku danych dla reklamy internetowej, opublikowała wyniki finansowe za 1Q 2026. Spółka dostarcza dane wykorzystywane do targetowania reklamy internetowej, którymi zasilane są kampanie reklamowe największych marek na całym świecie, a rynek USA odpowiada za około 80% jej przychodów.

Skonsolidowane przychody Cloud Technologies w 1Q 2026 r. wyniosły 12,6 mln PLN, co oznacza 17% wzrost w ujęciu rok do roku, a przychody ze sprzedaży danych wzrosły w tym okresie o 24% r/r do 12,4 mln PLN (w walucie bazowej USD dynamika sięgnęła 37% r/r). EBITDA* w omawianym okresie wyniosła 5,5 mln PLN (+30% r/r) a marża EBITDA utrzymywała się na wysokim poziomie 44%. Spółka zakończyła 1Q 2026 r. skonsolidowanym zyskiem netto* na poziomie 1,7 mln PLN wobec 0,1 mln PLN straty w analogicznym okresie przed rokiem.

– Za nami najlepszy pierwszy kwartał w historii Cloud Technologies pod względem wartości sprzedaży danych. Przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 24% r/r, a w walucie bazowej USD dynamika ta wynosiła aż 37%. Zakładamy, że pozytywny trend wysokiej comiesięcznej dynamiki sprzedaży danych utrzyma się także w następnych miesiącach i naturalnie przełoży się pozytywnie na wyniki raportowane w kolejnych kwartałach. W tym miejscu należy odnotować szybki rozwój naszego nowego produktu, czyli Data Curation. Wstępne wyniki za kwiecień wskazują, że przychody z Data Curation mogą odpowiadać nawet za około 15% szacowanych skonsolidowanych przychodów w tym miesiącu, podczas gdy jeszcze w marcu ich udział wynosił mniej niż 3%. Potwierdza to nasze strategiczne założenie, że Data Curation może stać się jednym z kluczowych czynników wzrostu w kolejnych okresach. Co ważne, wzrost przychodów w tym obszarze realizowany będzie bez erozji marży operacyjnej. Konsekwentnie realizujemy przyjęte założenia biznesowe również w obszarze M&A. Przypomnę, że koncentrujemy się na poszukiwaniu podmiotów będących na wczesnym etapie rozwoju, które mają wysoki potencjał do zwiększenia skali działalności, dzięki udostępnieniu im danych oraz naszej technologii po dołączeniu do naszej Grupy Kapitałowej – komentuje Piotr Prajsnar, Prezes Zarządu Cloud Technologies.

– Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy w Strategii 2026+, zamierzamy dynamicznie zwiększać skalę działalności przy zachowaniu wysokiego, dwucyfrowego poziomu marży EBITDA. W pierwszym kwartale EBITDA sięgnęła 5,5 mln PLN, co oznacza wzrost o 30% r/r. Co najważniejsze: bardzo dobre wyniki przekładają się na generowaną gotówkę. Cash flow łącznie wyniósł w 1Q 4,2 mln PLN, przy mocnych dodatnich przepływach operacyjnych na poziomie 5,6 mln PLN. Pozwala nam to realizować założenia Strategii we wszystkich głównych obszarach: rozwoju kanałów sprzedaży i produktów, M&A i redystrybucji zysków do Akcjonariuszy. Czerwcowe ZWZ głosować będzie ws. wypłaty dywidendy i skupu akcji własnych. Dodatkowym czynnikiem, który – jak wierzymy – pozytywnie będzie przekładać się na tempo dalszego rozwoju Spółki, będzie zaproponowany program motywacyjny dla kluczowej kadry – dodaje Piotr Soleniec, CFO oraz Członek Zarządu Cloud Technologies.

Zwołane po dacie bilansowej, na dzień 8 czerwca br., Zwyczajne Walne Zgromadzenie Cloud Technologies S.A. głosować będzie ws. przeznaczenia na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2025 kwoty 4,82 mln PLN, co oznacza 1,1 PLN na akcję. Proponowanym dniem dywidendy jest 19 czerwca br. a dniem wypłaty – 26 czerwca br. Akcjonariusze decydować będą także o przyjęciu programu motywacyjnego, obejmującego wybranych kluczowych członków Zespołu Spółki. Uprawnieni będą oni do objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD. ZWZ zajmie się także uchwałą ws. programu skupu do 250 tys. akcji własnych Cloud Technologies.

Przyjęta w lutym 2026 r. Strategia 2026+ zakłada dalszy rozwój sprzedaży danych przy utrzymaniu wysokiej rentowności biznesu. Jednym z kluczowych elementów strategii jest odejście od modelu white-label na rzecz sprzedaży danych pod własnymi markami, co ma zwiększać skalę biznesu, poprawiać ekonomię sprzedaży i rozszerzać rynek adresowalny.

Cloud Technologies zamierza dalej rozwijać kanały sprzedaży, zwiększać obecność na globalnych platformach reklamowych oraz przyspieszać wzrost zarówno organicznie, jak i poprzez partnerstwa i akwizycje. Jednym z nowych motorów wzrostu jest produkt Data Curation, który łączy sprzedaż danych i mediów, otwierając spółce dostęp do nowej kategorii klientów, w tym globalnych agencji reklamowych.

Realizacja Strategii 2026+ może przyczynić się do wzrostu sprzedaży danych** przez Cloud Technologies do poziomu 16 – 18 mln USD w 2026 roku oraz 18 – 24 mln USD w 2027 roku przy utrzymaniu notowanej w poprzednich latach wysokiej rentowności biznesu.

Strategia Cloud Technologies przewiduje kontynuację redystrybucji wypracowywanych środków do Akcjonariuszy. Zakładana jest zarówno realizacja skupu do 250.000 sztuk akcji własnych, jak i polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę akcjonariuszom kwoty 20% oczyszczonej EBITDA za dany rok.

**Przedstawione w niniejszym dokumencie wartości przychodów stanowią cel postawiony przez Zarząd Spółki w związku
z wdrożeniem i realizacją zaprezentowanych planów rozwoju. Założenia te nie stanowią prognozy.

ORLEN uruchamia instalację HVO – z lokalnych surowców powstanie 300 tys. ton biopaliw rocznie

0

ORLEN istotnie wzmacnia moce produkcyjne biopaliw. Koncern uruchomił w Płocku nowoczesną instalację do uwodornienia olejów roślinnych (HVO) o wydajności ok. 300 tys. ton rocznie. To inwestycja w rozwój krajowego łańcucha wartości opartego na lokalnych surowcach. Warta ponad 800 mln zł instalacja wspiera realizację celów dekarbonizacji transportu oraz zwiększa niezależność koncernu od zewnętrznych dostaw biokomponentów.

– Instalacja HVO realnie zwiększa bezpieczeństwo paliwowe Polski. Jej uruchomienie daje ORLENOWI pełniejszą kontrolę nad kluczowym obszarem rynku biopaliw. Zwiększamy własną produkcję zaawansowanych biokomponentów, wzmacniamy efektywność kosztową i uniezależniamy się od zmienności rynku zewnętrznego. Ta inwestycja to kolejny dowód, że profesjonalne zarządzanie koncernem może przynosić korzyści firmie, akcjonariuszom i naszym dostawcom. Naprawiliśmy błędy popełnione w przeszłości, by ta instalacja mogła rozwijać krajowy łańcuch wartości – od surowców po gotowe paliwa – a tym samym wspierała polską gospodarkę – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

Instalacja HVO. Ograniczenie emisji i wzrost produkcji

Instalacja HVO, z której produkcja w pierwszej kolejności trafi na rynek krajowy, może przetwarzać m.in. olej rzepakowy oraz zużyte oleje spożywcze (UCO) lub ich mieszanki, produkując wysokiej jakości biokomponenty dla transportu drogowego. Produkcja HVO ogranicza emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc. względem paliw konwencjonalnych.

Uruchomienie instalacji zwiększa potencjał produkcyjny Grupy ORLEN do ok. 700 tys. ton biopaliw rocznie, z planem wzrostu do 1,1 mln ton do 2030 roku. Inwestycja wspiera realizację Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW), który w 2026 roku wynosi w Polsce 10 proc. oraz ogranicza konieczność importu biokomponentów w warunkach regulacji RED III.

Instalacja realizuje strategię maksymalnego wykorzystania istniejących aktywów rafineryjnych poprzez przetwarzanie surowców pochodzenia biologicznego. Koncern przygotował również dwie instalacje Hydroodsiarczania Oleju Napędowego w Płocku do współuwodoronienia olejów roślinnych, co pozwala zwiększyć ich przerób o ponad 100 tys. ton rocznie (olej rzepakowy, UCO).

Korzyści dla rolników

ORLEN realizuje największy w Polsce program inwestycji w biopaliwa, co zapewni koncernowi dostęp do kluczowych biokomponentów. Równolegle ORLEN rozwija program „Międzyplony dla biopaliw”, oparty na podejściu local content i budowie krajowego łańcucha wartości. Program integruje rolników, przemysł i partnerów technologicznych, wspierając rozwój krajowych surowców – szczególnie dla biopaliw drugiej generacji, które docelowo będą zasilać instalację HVO. Zapewni to stabilność dostaw, wzmocni polskie rolnictwo i ograniczy ślad węglowy całego procesu.

Już dziś ORLEN co roku przeznacza około 5 mld zł na zakup surowców od polskich rolników
na potrzeby krajowej produkcji biopaliw.

Ropa tanieje, giełdy rosną. Rynki grają pod deeskalację na Bliskim Wschodzie

Maj powoli zbliża się do końca, a rynkowe nagłówki wciąż są zdominowane przez doniesienia z Bliskiego Wschodu. W ten weekend wylosowano kartę deeskalacji, dzięki czemu ceny ropy spadają coraz mocniej, giełdy rosną, a dolar się osłabia. W związku z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA) dzisiejsze ruchy, nawet jeśli okażą się głębokie, będą musiały przejść ponowną weryfikację we wtorek.

Sprzedaż pod presją

Zacznijmy jednak od kalendarza makro, który (delikatnie mówiąc) nie jest dziś szczególnie przeładowany, ale pojawił się ważny odczyt z naszego podwórka. Mowa o sprzedaży detalicznej w Polsce. Po niezwykle silnym marcu (+9,8% rdr) nadszedł o wiele słabszy kwiecień z rezultatem +2,8% rdr, który był dodatkowo gorszy od prognoz. Równocześnie jest to najsłabszy wynik od czerwca zeszłego roku, a jeszcze gorzej wypadł wskaźnik sprzedaży w cenach stałych, który wykazał jedynie +1,3% rdr (najsłabszy od marca 2025 r.). Humorów nie poprawia spojrzenie w głąb raportu, ponieważ za wynik w ogromnej mierze odpowiadają podmioty z kategorii handlującej paliwami stałymi, ciekłymi i gazowymi, które odnotowały wzrost sprzedaży w cenach stałych aż o 25,6% rdr. Czyli poprzedni miesiąc tak naprawdę w dużej mierze ratowały zakupy gwałtownie drożejących paliw. GUS co prawda wskazuje na aspekty kalendarzowe, czyli głównie inny termin Świąt Wielkanocnych w porównaniu z 2025 r., ale trudno nie odnieść wrażenia, że nie jest to najważniejszy czynnik. Mimo wszystko z ferowaniem wyroków co do kondycji polskiego konsumenta warto poczekać na dane z następnych miesięcy.

Które rozmowy ważniejsze?

W ostatni poniedziałek maja inwestorzy wybrali optymizm. Paliwem dla pozytywnego sentymentu raz jeszcze stały się doniesienia z Bliskiego Wschodu o możliwym porozumieniu Iranu z USA. Co prawda prezydent Trump potrafi klasycznie już jednym wpisem zaprzeczać swoim słowom sprzed chwili, ale z pewną dozą prawdopodobieństwa możemy mówić przynajmniej o braku eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej. Nastrojów nie był w stanie popsuć rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei, który stwierdził, że nikt nie może powiedzieć, że zbliżono się do osiągnięcia porozumienia. Dla rynków ważniejsze od samych słów powinny być jednak realne działania. A prawda jest taka, że Cieśnina Ormuz nie jest już całkowicie zablokowana. Może to być pokłosie coraz bardziej zaawansowanych rozmów między Omanem a Iranem w temacie ustalenia nowych warunków żeglugi w tym kluczowym miejscu. W niedzielę przez to wąskie, transportowe gardło miało przepłynąć nawet ponad 30 jednostek, w tym supertankowiec z iracką ropą. To właśnie rynek ropy naftowej najmocniej reaguje na sygnały deeskalacyjne. Ceny głównych benchmarków spadają dziś o kilka procent, za lipcowy kontrakt na Brent trzeba płacić już niecałe 98 USD, czyli najmniej od ponad miesiąca.

Poniedziałkowy optymizm

Pozytywny sentyment rozlewa się coraz śmielej po rynkach. Na parkietach giełdowych rządzi zieleń, główne indeksy w Europie zyskują nawet ponad 1,5%. Impuls z rynków bazowych doskonale działa na notowania w Warszawie, gdzie WIG20 w południe zyskuje już blisko 2% i utrzymuje się powyżej istotnych psychologicznie 3700 pkt, a tym samym chce zrobić rekord hossy. Trochę gorzej wygląda druga i trzecia linia spółek, ale to wciąż bardziej niż przyzwoite wzrosty (mWIG40 to +1,2%, a sWIG80 +0,6%). Optymizm jest też doskonale widoczny na rynku długu, gdzie rentowności wyraźnie zniżkują, trochę niwelując coraz bardziej w ostatnich dniach napiętą sytuację. Polskie 10-latki schodzą dziś do 5,76% (najniżej od połowy maja). Największą wstrzemięźliwością wykazuje się rynek walutowy. Co prawda dolar się osłabił, ale nie są to ruchy, które mogłyby wyznaczyć początek nowego trendu. Kurs EUR/USD przyspawał się dziś do 1,164 USD, co przekłada się na kurs USD/PLN poniżej 3,64 PLN. Kurs euro w tym czasie lekko zniżkuje i zerka powoli na 4,23 zł. Kurs franka nie oddala się od 4,65 zł, a kurs funta jest blisko 4,90 zł. Warto pamiętać, że dzisiejszy handel odbywa się przy zdecydowanie mniejszej niż zazwyczaj płynności, co związane jest z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA i Wielka Brytania). Wtorek może nam przynieść całkowicie nowe rozdanie.

Google ucina spekulacje o SEO w erze AI. Fundamenty pozostają te same

Od chwili gdy ChatGPT stał się globalnym fenomenem, armia samozwańczych ekspertów próbuje przekonać biznes, że widoczność w AI zależy od wdrażania nowych, skomplikowanych i niemal ezoterycznych technik optymalizacji. Google właśnie zweryfikował tę narrację. Koncern opublikował dokument, z którego jasno wynika, że w świecie sztucznej inteligencji sprawdza się to samo, co w klasycznym SEO: wartościowe treści, przejrzysta struktura informacji i techniczna sprawność serwisu.

W branży marketingu internetowego coraz większą popularność zyskują nowe koncepcje, takie jak GEO (Generative Engine Optimization) czy AEO (Answer Engine Optimization). Równocześnie w serwisie LinkedIn rozbrzmiewa dobrze znany chór ekspertów, którzy jednym głosem zapowiadają rychły koniec klasycznego SEO. Tymczasem okazuje się, że fundamenty budowania widoczności w sieci pozostają niewzruszone. Tak przynajmniej wynika z oficjalnego dokumentu opublikowanego przez Google w połowie maja. Artykuł zawiera wytyczne dot. optymalizacji witryn pod kątem generatywnej sztucznej inteligencji. Twórcy największej wyszukiwarki na świecie przekonują, że zamiast szukać sztuczek, które oszukają algorytm, firmy powinny wrócić do podstaw SEO i skupić się na tworzeniu treści unikalnych, użytecznych i pisanych przede wszystkim z myślą o człowieku, a nie o maszynie.

Mechanizmy napędzające funkcje, takie jak AI Overviews czy AI Mode, nie działają w próżni – korzystają z tego samego indeksu wyszukiwania, który Google rozwija od dekad. Ich skuteczność nadal zależy od dobrze uporządkowanej architektury informacji, technicznej kondycji serwisu oraz wiarygodności źródła.

Rozwiązania, takie jak AI Overviews czy AI Mode, korzystają z tych samych systemów rankingowych i jakościowych, które Google rozwija od lat. Kluczową rolę w ich przypadku odgrywa mechanizm o nazwie RAG. Polega on na tym, że algorytm najpierw sięga do wyników wyszukiwania, a dopiero potem tworzy odpowiedź. Do tego dochodzi funkcja rozszerzania zapytań, która generuje powiązane z nimi frazy, by nadać odpowiedzi szerszy kontekst. W praktyce oznacza to, że jeśli strona nie radzi sobie w klasycznych wynikach wyszukiwania, to nie znajdzie się nagle w centrum uwagi sztucznej inteligencji – mówi Marcin Stypuła z Semcore.

Pogromcy cyfrowych mitów

Autorzy opublikowanego przez Google dokumentu są bezlitośni w demaskowaniu mitów, z których rzesze firm konsultingowych uczyniły swoje dogmaty. Okazuje się, że słynne szatkowanie treści na krótkie akapity (content chunking), w teorii bardziej czytelne dla sztucznej inteligencji, czy desperackie przeredagowywanie witryny na styl „AI-friendly”, to w najlepszym wypadku strata czasu, a w najgorszym – prosta droga do uznania witryny przez algorytm za podejrzaną.

W świecie, w którym SI potrafi w sekundę stworzyć generyczny tekst o „siedmiu sposobach na oszczędzanie”, na wagę złota jest to, co Google nazywa treścią „nietowarową” (non-commodity content). To teksty nasycone autentycznym doświadczeniem, subiektywnym osądem i wiedzą z pierwszej ręki, których nie da się wygenerować za pomocą sztucznej inteligencji. Ekspert opisujący autentyczne studium przypadku wygrywa dziś z tysiącem stron przesyconych słowami kluczowymi.

Zamiast rewolucji mamy więc do czynienia z ewolucją, która bezlitośnie premiuje jakość, autorytet i techniczną poprawność, jednocześnie odcinając tlen cyfrowym manipulatorom, którzy zamiast odrobić pracę domową i zadbać o wartościowe treści i właściwą architekturę informacji, szukają drogi na skróty.

Różne modele, różne zasady gry

Wieści o śmierci SEO po raz kolejny okazały się nieprawdziwe, lecz równie chybiona może być narracja o jego nieśmiertelności. Dokument opublikowany przez giganta z Mountain View opisuje jego własny świat – zamknięty system, w którym AI i wyszukiwarka funkcjonują jak jeden organizm. A co z ChatGPT i innymi modelami językowymi?

Nie istnieje jeden uniwersalny algorytm wyboru treści dla sztucznej inteligencji. Każdy system działa inaczej i ma własne metody pozyskiwania, oceny i syntezy informacji. To, co sprawdza się w Gemini, może być bezużyteczne w przypadku modeli Anthropic czy OpenAI. Dlatego optymalizacja stron nie powinna polegać na szukaniu magicznych sztuczek, które zapewnią firmie miejsce w odpowiedziach generowanych przez chatbota. Nawet jeśli takie rozwiązania się pojawią, ich żywotność będzie bardzo krótka – zostaną szybko zidentyfikowane i zablokowane. Jedynym słusznym kierunkiem jest powrót do dobrych praktyk doskonale znanych z klasycznego SEO – tłumaczy Marcin Stypuła z Semcore.

Legalnie pracujących cudzoziemców przybywa. Pracodawcy czekają na sprawniejsze procedury

Z danych statystycznych wyłania się jasny obraz. Pod koniec ubiegłego roku w Polsce legalnie pracowało już ponad 1,2 miliona cudzoziemców. To wzrost o 7 procent w stosunku do roku poprzedniego i wyraźny dowód na to, że polski rynek pracy przechodzi strukturalną transformację. Zmiana ta jest napędzana nieubłaganą demografią. Starzejące się społeczeństwo i rosnące braki kadrowe zmuszają polskie firmy, zwłaszcza w takich branżach jak budownictwo, transport, usługi, przemysł czy opieka, do poszukiwania rąk do pracy poza granicami kraju. Eksperci nie mają złudzeń, to nie jest chwilowy kryzys.

– Popyt na zagranicznych pracowników będzie stale rósł, a polska gospodarka musi się do tych realiów zaadaptować. Pracodawcy, decydując się na rekrutację międzynarodową, zderzają się z niewydolnym systemem administracyjnym. Samo uzyskanie zezwolenia na pracę może dziś trwać nawet pół roku. Kolejny krok, wiza dla pracownika spoza strefy bezwizowej to nierzadko kilkanaście miesięcy oczekiwania na samą wizytę w konsulacie. Zwieńczeniem tej biurokratycznej drogi przez mękę jest wniosek o zezwolenie na pobyt, którego rozpatrzenie w Polsce zajmuje średnio ponad 340 dni – powiedziła serwisowi eNewsroom.pl Nadia Winiarska, wicedyrektorka Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan. – Choć przedsiębiorcy pokładają ogromne nadzieje w nadchodzącej elektronizacji postępowań, obecnie sytuacja ta skutecznie uniemożliwia sprawne zarządzanie kadrami. Dodatkowe obawy biznesu budzi zaprezentowana w 2024 roku polska strategia migracyjna w perspektywie do 2030 roku. Jej absolutnym priorytetem jest odzyskanie kontroli nad procesami migracyjnymi i zapewnienie bezpieczeństwa państwa. Przedsiębiorcy w pełni popierają konieczność eliminacji nieuczciwych pośredników i podmiotów, które psują rynek i stanowią nieuczciwą konkurencję. Niestety, pierwsze efekty uszczelniania systemu uderzają rykoszetem w uczciwych pracodawców. Postępowania urzędowe wydłużyły się jeszcze bardziej, drastycznie wykraczając poza ustawowe ramy. Przed Polską stoi gigantyczne wyzwanie polegające na znalezieniu złotego środka. Z jednej strony mamy twarde interesy gospodarcze. Z drugiej, absolutnym priorytetem pozostaje spójność społeczna i bezpieczeństwo. Sztuką będzie stworzenie systemu, który skutecznie chroni granice i społeczeństwo, a jednocześnie pozwala uczciwym firmom na sprawną rekrutację talentów i pracowników fizycznych niezbędnych do budowania naszego dobrobytu – podsumowała Nadia Winiarska.

PARP: sytuacja na rynku pracy stopniowo się poprawia

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że stopa bezrobocia w Polsce w marcu 2026 pozostała bez zmian w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Co więcej, w marcu do urzędów pracy zgłoszono o blisko 50 proc. więcej ofert zatrudnienia niż w lutym – wynika z najnowszego raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”. Opracowanie PARP zwraca również uwagę na wpływ pracy poniżej kwalifikacji na życie prywatne i zawodowe Europejczyków.

Według danych GUS stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w marcu 2026 r. wyniosła 6,1 proc. i w porównaniu do poprzedniego miesiąca nie uległa zmianie. Tendencję spadkową wykazuje liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy – w marcu 2026 r. było ich o 5 tysięcy mniej niż miesiąc wcześniej. Najwięcej osób niepracujących odnotowano w województwie mazowieckim (124,7 tys./13,1 proc. ogólnej liczby osób bezrobotnych), a najmniej – w lubuskim (22,1 tys./2,3 proc).

Choć w skali roku bezrobocie w Polsce jest wyższe o 0,7 p.p., sytuacja na rynku pracy poprawia się, co widać po zwiększeniu liczby ofert zatrudnienia. W marcu 2026 r. do urzędów zgłoszono 46,4 tys. wolnych etatów, tj.  o 14,7 tys. więcej (46,2 proc.) niż w lutym 2026 r. W tym okresie najwięcej dostępnych miejsc pracy pojawiło się w województwach: mazowieckim, śląskim i pomorskim, a najmniej – w lubuskim, świętokrzyskim i podlaskim. Zwiększyło się również przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) w sektorze przedsiębiorstw. W marcu 2026 r. wyniosło ono 9652,19 zł. To wzrost o 5,5 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Z przedstawionych w publikacji PARP danych wynika, że sytuacja na polskim rynku pracy stopniowo poprawia się – maleje liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne, rośnie liczba ofert zatrudnienia, a wynagrodzenia nadal idą w górę. Szczególnie obiecujący jest skokowy wzrost liczby wolnych etatów, co może świadczyć o większej aktywności firm i stopniowym odbudowywaniu popytu na pracowników.

Co piąty pracownik w UE pracuje poniżej kwalifikacji

W najnowszej odsłonie opracowania PARP „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” uwzględniono także raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) „Anticipating Skill Needs and Adapting Higher Education”. Według zawartych w nim danych 21 proc. pracowników w Unii Europejskiej wykonuje pracę poniżej swoich kwalifikacji, a co czwarty uważa, że posiada większe umiejętności, niż jest to wymagane na jego stanowisku. Z drugiej strony 10 proc. osób pracujących jest niedokwalifikowanych, a 9 proc. wskazuje na braki kompetencyjne.

Praca niedopasowana do poziomu wykształcenia niesie ze sobą wymierne konsekwencje. Osoby nadmiernie wykwalifikowane zarabiają średnio o 11 proc. mniej niż pracownicy o podobnym profilu, którzy są właściwie dopasowani do stanowiska w tej samej branży. Taka sytuacja wpływa także na dobrostan psychiczny osób dotkniętych tym zjawiskiem – zatrudnieni poniżej swoich kompetencji rzadziej deklarują satysfakcję z życia. Odsetek zadowolonych ze swojej sytuacji jest o blisko 3 p.p. niższy niż wśród pracowników zatrudnionych adekwatnie do swoich kwalifikacji.

Istotnym czynnikiem wpływającym na jakość życia pracowników jest również odpowiednie wyważenie liczby zadań. Jak wynika z kwietniowej edycji Barometru Rynku Pracy –  42,4 proc. ankietowanych przyznaje, że odczuwa przeciążenie pracą zawodową. Wraz ze wzrostem poczucia przytłoczenia obowiązkami jego negatywne skutki stają się coraz bardziej odczuwalne. Ponad połowa pracowników uskarżających się na nadmiar zadań (56,1 proc.) wskazuje na wyższy poziom stresu i zmęczenia, 27,2 proc. częściej rozważa zmianę miejsca zatrudnienia, a 20,9 proc. deklaruje spadek tempa pracy lub jej efektywności. Różnice widać także w podejściu do stabilności zatrudnienia – wśród osób przeciążonych obowiązkami prawie 3/4 planuje zmianę pracodawcy.

Raport przygotowany w ramach projektu pozakonkursowego FERS pn. „Rozwój i doskonalenie systemu sektorowych rad ds. kompetencji”.