Rosyjski krążownik poszedł na … dno

Rozpoczął się 50-ty dzień militarnej agresji Rosji na Ukrainę. Wczoraj wieczorem władze rosyjskie poinformowały o ewakuacji wszystkich ok. 500 marynarzy z okrętu flagowego rosyjskiej floty czarnomorskiej krążownika „Moskwa”, na którym w trakcie sztormowej pogody doszło do wybuchu amunicji. Strona ukraińska informowała o ataku na krążownik za pomocą dwu przeciwokrętowych rakiet Neptun.

Główne indeksy rynku akcji w USA odbiły się wczoraj w górę z ponad 3-tygodniowych minimów (S&P 500 +1,12 proc., DJIA +1,01 proc., Nasdaq Composite +2,03 proc.). Dziś rano ceny kontraktów na te indeksy notowały niewielkie zmiany.

W czwartkowy poranek na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały wzrosty. Najsilniej – o 1,22 proc. – zwyżkował japoński Nikkei 225. Najwyżej od 2019 roku był dziś Shanghai B-Share Index (+0,34 proc.).

Na giełdach europejskich brak było dziś rano jakichś silniejszych ruchów (DAX +0,13 proc., CAC 40 +0,41 proc.). Najsilniej tracił dziś rosyjski RTS (-3,37 proc.).

Również na GPW poranne ruchy były minimalne (WIG-20 -0,1 proc. w okolicach 9:30). Najwyżej od 2 lat były dziś rano cena akcji Lotosu.

Na rynkach obligacji skarbowych w Azji i Oceanii rentowność 10-latek raczej dziś spadała. Wyjątkiem były indonezyjskie 10-latki, których rentowność wyszła na najwyższy poziom od drugiej połowy 2020 roku. Po osiągnięciu wczoraj najwyższego od końca 2018 roku poziomu rentowność 10-letnich obligacji rządu USA lekko dziś spadała (do 2,684 proc.). Po wczorajszym lekkim spadku z najwyższych od wielu lat poziomów rentowności europejskich 10-latek lekko dziś odbijały w górę.

Ceny ropy naftowej, które w tym tygodniu wróciła powyżej poziomu 100 dolarów, dziś rano lekko spadała (WTI -1,28 proc., Brent -1 proc.). Do swojego historycznego rekordy z 2012 roku zbliżały się ceny kontraktów na kukurydzę na CBOT. Najwyżej w historii były dziś rano ceny kontraktów na olej sojowy (CBOT). Najwyżej od 2011 roku były w czwartkowy poranek ceny kontraktów na bawełnę (ICE). Wczoraj o 5,81 proc. wzrosła cena kontraktów na sok pomarańczowy na ICE osiągając najwyższy poziom od 5 lat.

Kurs EUR/USD wczoraj atakował swoje marcowe minimum i gdyby je przełamał znalazłby się na najniższym poziomie od 2 lat. To jednak nie nastąpiło i po wczorajszym wzroście kurs EUR/USD ponownie rósł o 0,19 proc. W ślad za euro złoty się dziś rano lekko umacniał (EUR/PLN –0,04 proc., USD/PLN –0,22 proc.).

Cena Bitcoina niewiele się dziś rano zmieniała (BTC/USD +0,18 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Polacy w grupie najmniej rzetelnych płatników w Europie. W nieterminowych płatnościach „wyprzedają” nas tylko Rumunia, Słowacja i Węgry

Z „Barometru Dobrobytu Finansowego 2022”[1] opublikowanego przez Intrum wynika, że Polska zajmuje 4. miejsce od końca (!) w rankingu, który analizuje bezpieczeństwo finansowe konsumentów w 24 krajach Europy, pozwalające zaspokoić potrzeby związane z codziennymi wydatkami oraz kontrolować finanse osobiste – czyli financial wellbeing właśnie. Co odpowiada za tak niską pozycję naszego kraju w zestawieniu? Słabe wyniki w poszczególnych wskaźnikach, poprzez które Intrum definiuje dobrobyt finansowy. Jednym z nich jest zdolność do płacenia rachunków na czas. W tej kategorii zajmujemy 18. miejsce, co oznacza, że znaczna część naszego społeczeństwa ma problem z terminowym wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań finansowych na czas, stając się dłużnikami. Ponad dwa lata funkcjonowania w korona-kryzysie sprawiło, że Polska spadła w rankingu o dwie pozycje w stosunku do poprzedniej edycji badania. Pandemia zmniejszyła dochody i dobrobyt finansowy aż 46 proc. konsumentów[2]. Mianem najbardziej rzetelnych płatników w Europie mogą pochwalić się Niemcy.

Dobrobyt finansowy Polaków: nie jest fenomenalnie, ale jest stabilnie…

”Financial Wellbeing Barometer. White Paper 2022”, czyli Barometr Dobrobytu Finansowego Intrum pozwala odpowiedzieć na pytanie, jak europejscy konsumenci radzą sobie z odpowiedzialnym prowadzeniem budżetu domowego, terminowym opłacaniem rachunków i czy są w stanie regularnie oszczędzać. To wskaźnik pozwalający porównać dobrobyt finansowy mieszkańców 24 państw Europy.

Niestety, tegoroczny ranking nie pozostawia złudzeń – Polska zajmuje w nim dopiero 21. miejsce, czyli 4. pozycję od końca… Jak komentuje Dariusz Łupiński, ekspert Intrum: – Nie da się nie zauważyć, że Polska znajduje się w końcu zestawienia, ale utrzymanie pozycji z poprzedniej edycji Barometru, można odczytywać jako swoisty sukces. Dlaczego? Od marca 2020 r. mamy do czynienia z kryzysem ekonomicznym wywołanym pandemią Covid-19. Nie uchroniły się przed nim nawet Niemcy – najlepiej prosperująca europejska gospodarka i dotychczasowy lider rankingu czy bogate kraje Północy, takie jak: Szwecja, Finlandia i Dania (jedna pozycja przed Polską). Wszystkie zaliczają spadek w tegorocznym Barometrze.

Barometr Dobrobytu Finansowego Intrum 2022 – ranking główny:Barometr Dobrobytu Finansowego Intrum 2022

Pozycję danego kraju w rankingu, którym jest Barometr, oblicza się na podstawie zagregowanych danych dotyczących dobrobytu finansowego definiowanego poprzez: zdolność do terminowego płacenia rachunków, oszczędzanie na przyszłość oraz znajomość zagadnień finansowych[3].

W świetle wychodzenia Europy z kryzysu finansowego, czego nie ułatwia szalejąca inflacja (w Polsce przekroczyła już 10 proc.!), szczególna uwaga zwrócona jest na wskaźnik dotyczący płacenia przez konsumentów rachunków na czas. Jak radzą sobie Polacy w tej kategorii?

I. filar dobrobytu finansowego: zdolność do płacenia rachunków na czas

W stosunku do poprzedniej edycji Barometru, Polska zajmuje nieco niższą pozycję w rankingu dotyczącym zdolności europejskich konsumentów do bycia rzetelnymi płatnikami – 16. miejsce w 2020 r. vs 18. miejsce w 2022 r. Spadek co prawda jest niewielki, a pozycja naszego kraju przesunęła się zauważalnie w dół zestawienia. Co odpowiada za ten stan rzeczy?

–  Z raportu ”Intrum European Consumer Payment Report 2021” wynika jasno, że pandemia zmniejszyła dochody blisko połowy konsumentów w naszym kraju. To wpłynęło nie tylko na pogorszenie się siły nabywczej Polaków, ale dla pewnej grupy oznaczało pojawienie się realnych problemów z terminowym opłacaniem rachunków – wyjaśnia Dariusz Łupiński, ekspert Intrum.

Co 3. (33 proc.) respondent Intrum pochodzący z Polski przyznaje, że w ciągu ostatnich 12. miesięcy raz lub kilka razy nie zapłacił rachunku na czas[4]. Co prawda, badani pytani o powody tej sytuacji jako główne wyjaśnienie podają po prostu swoje zapominalstwo (49 proc.), ale 2. pozycja na liście tych powodów nie pozostawia złudzeń – brak pieniędzy (33 proc.)[5].

Niestety, w najbliższym czasie grupa nierzetelnych płatników w naszym kraju może się powiększyć. Z badań przeprowadzonych przez Intrum jesienią 2021 r. wynika, że tylko 1/4 (24 proc.) konsumentów po zapłaceniu wszystkich rachunków co miesiąc w portfelu pozostaje więcej niż 50 proc. wynagrodzenia. 22 proc. z nas ma do dyspozycji jeszcze mniej środków – 35-50 proc. wysokości pensji. Jest i grupa, którą od popadnięcia w problemy finansowe dzieli jedna, dwie pensje. 23 proc. Polaków na codzienne wydatki pozostaje od 5-20 proc. wynagrodzenia, kiedy dokonają już wszystkich opłat. W tym przypadku nieplanowane wydatki oznaczają po prostu długi. Warto również zaznaczyć, że dane Intrum były zbierane przed tym, jak inflacja w naszym kraju przekroczyła liczbę dwucyfrową i przed wzrostem stóp procentowych. Można się spodziewać, że obecnie sytuacja finansowa Polaków jest jeszcze trudniejsza – dodaje Dariusz Łupiński, ekspert Intrum.

Barometr Dobrobytu Finansowego Intrum 2022 – filar I. – zdolność do płacenia rachunków na czasDobrobytu Finansowego Intrum 2022 – filar I

Pierwsze miejsce w rankingu analizującym zdolność europejskich konsumentów do płacenia na czas zajmują Niemcy. Pandemia również nie oszczędziła naszych sąsiadów. 28 proc. niemieckich konsumentów przyznaje, że przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku nie zapłaciło rachunku na czas. Ten fakt jednak nie przeszkodził Niemcom
w zajęciu wysokiej pozycji w zestawieniu.

Stawkę zamykają kraje Europy Południowej: Włochy, Portugalia i Grecja, których gospodarki lokalne najbardziej ucierpiały w korona-kryzysie. W podobnej sytuacji znalazła się Rumunia, która jeszcze nie wyszła z poprzedniego kryzysu finansowego oraz nasi kolejni dwaj sąsiedzi: Słowacja i Węgry.

O Barometrze Dobrobytu Finansowego Intrum 2022

Barometr opiera się na danych pochodzących z badania, na podstawie którego powstał raport Intrum ECPR 2021 i krajowych statystyk gospodarczych. Pozycję danego kraju w rankingu oblicza się na podstawie zagregowanych danych dotyczących rankingu dobrobytu finansowego w trzech filarach: zdolność do terminowego płacenia rachunków, oszczędzanie na przyszłość oraz znajomość zagadnień finansowych. Bierzemy również pod uwagę kluczowe wskaźniki dotyczące stosunku zadłużenia konsumentów do ich dochodów.

[1] Intrum, Financial Wellbeing Barometer. White Paper 2022, marzec 2022.

[2] Intrum, European Consumer Payment Report 2021, listopad 2021.

[3] Pod uwagę brane są również kluczowe wskaźniki dotyczące stosunku zadłużenia konsumentów do ich dochodów.

[4] Źródło: ECPR 2021.

[5] Tamże.

Pozytywny sygnał ze strony najemców w I kw. 2022 na warszawskim rynku biurowym

I kwartał na rynku biurowym w Warszawie potwierdził wcześniejsze przewidywania dotyczące nowej podaży, ale przyniósł również kilka zaskakujących obserwacji w kwestii popytu. O ile deweloperzy w dalszym ciągu ostrożnie podchodzą do rozpoczynania nowych projektów, o tyle najemcy już chętniej podpisują nowe umowy oraz umowy przednajmu. Pierwszy raz od ponad dwóch lat współczynnik pustostanów zanotował spadek. Czy rynek biurowy odczuwa już skutki wojny w Ukrainie i jakie to może mieć przełożenie na przyszłe wyniki?

Wolumen nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie w trzech pierwszych miesiącach 2022 roku powiększył się o około 90 000 m kw. Porównując to z analogicznym okresem w roku ubiegłym wynik był o 60% mniejszy, jednak biorąc pod uwagę skalę powierzchni biurowej w budowie wolumen ten nie był zaskoczeniem dla rynku. Niemal 80% nowej powierzchni zlokalizowane było w Forest Tower (51 500 m kw., HB Reavis) oraz w trzecim budynku kompleksu Lixa (19 500 m kw., Yareal).

„Z naszych analiz wynika, że wysoka dostępność powierzchni biurowej na warszawskim rynku (w tym również w nowo oddanych budynkach) pozostanie jedną z przyczyn dalszego ograniczania liczby budów rozpoczynanych w 2022 roku. Ten trend może kształtować również sytuacja w sektorze budowlanym, będąca konsekwencją trwającej od 24 lutego br. wojny w Ukrainie. Następstwem tego są trudności z pozyskaniem materiałów budowlanych (w następstwie zerwanych łańcuchów dostaw), ich dynamicznie rosnące ceny, a także problemy z siłą roboczą w związku z naborem ukraińskich pracowników do armii i ich wyjazdem do Ukrainy. W konsekwencji realizacja kontraktów budowlanych również może ulec tymczasowemu zahamowaniu,” – wyjaśnia Magdalena Czempińska, Dyrektor w Dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Na koniec I kwartału na etapie budowy zidentyfikowano 282 000 m kw. powierzchni biurowej, z czego około 183 000 m kw. planowane jest do oddania w kolejnych kwartałach 2022 roku, a kolejne 100 000 m kw. w latach 2023-2024. Można zatem przewidywać, że trend spadkowy rocznej podaży w Warszawie utrzyma się co najmniej do 2023 roku. Podobnie jak w ubiegłym roku, również obecnie lokalizacje centralne dominują w strukturze lokalizacyjnej budowanej podaży, chociaż ich udział spadł z 75% w ostatnim kwartale 2021 roku do 60% na koniec marca 2022 roku.

Pozytywne sygnały płyną ze strony najemców, którzy od stycznia do marca 2022 roku podpisali umowy najmu na 273 000 m kw., co było rezultatem 2,5 raza większym niż w analogicznym okresie 2021 roku. Duży wpływ na ten wynik miały dwie umowy typu pre-let zawarte przez podmioty z sektora bankowego: wynajęcie przez bank PKO BP całego, nowo powstającego biurowca SKYSAWA (35 000 m kw., PHN) oraz wynajęcie 30 000 mkw. przez poufnego najemcę w budynku Forest Tower. Ponadto, podmioty z grupy ING odnowiły istniejące kontrakty oraz powiększyły powierzchnię w budynku Plac Unii (łącznie 23 500 m kw.).

„Skala podpisanych umów w pierwszym kwartale cieszy nas, ale wciąż pozostajemy umiarkowanie optymistyczni w zakresie popytu na biura w Warszawie. Można oczekiwać utrzymania aktywności najemców w Warszawie w kolejnych miesiącach 2022 roku, chociaż szacowanie popytu na podstawie danych z jednego kwartału może być obarczone błędem. Nową grupą najemców powierzchni biurowych w Warszawie w kolejnych kwartałach mogą być ukraińskie, białoruskie czy rosyjskie firmy przenoszące swoje biura do stolicy Polski. Kolejne miesiące pokażą z jaką skalą relokacji rynek będzie miał do czynienia,” – komentuje Izabela Dąbrowska, Dyrektor w Dziale Reprezentacji Najemcy w Knight Frank.

Podobnie jak inwestorzy pod względem lokalizacji, najemcy równie chętnie wybierają strefy centralne. Tylko w I kw. 2022 roku stanowiły blisko 80% wynajętego wolumenu. Drugi i trzeci w kolejności pod względem popularności obszar to Służewiec oraz Aleje Jerozolimskie, które osiągnęły udział po ok. 6% (z wynajmem ok. 17 000 m kw. każdy).

„Dzięki podpisaniu dwóch znacznych umów typu pre-let, udział tego rodzaju kontraktów w strukturze popytu wyniósł niemal 25%. Niewiele większy udział osiągnęły nowe umowy w budynkach istniejących oraz kontrakty renegocjowane (odpowiednio 28% i 26%). Ekspansje stanowiły ponad 13% kwartalnego wolumenu najmu a powierzchnia przeznaczona na potrzeby własne właścicieli – niemal 8%,” – dodaje Magdalena Czempińska.

Wysoki wolumen podpisanych umów najmu zauważalnie wpłynął na poziom dostępnej powierzchni biurowej i wskaźnik pustostanów. Na koniec marca 2022 roku na rynku warszawskim do natychmiastowego wynajęcia oferowano 760 000 m kw. powierzchni, co stanowiło 12,2% nowoczesnych zasobów stolicy. W porównaniu z końcem 2021 roku wskaźnik ten obniżył się o 0,5 pp. a dostępna powierzchnia zmniejszyła się o 20 000 m kw. Co więcej, systematycznie spada również dostępność powierzchni biurowej oferowanej w formule podnajmu. Na koniec I kw. 2022 roku na rynku zidentyfikowano ok. 60 000 m kw. takiej powierzchni.

Wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w Warszawie pozostały stabilne w I kw. 2022 roku. W najlepszych budynkach biurowych w Centralnym Obszarze Biznesu stawki miesięczne kształtowały się na poziomie 20-25 EUR/m2. W pozostałych lokalizacjach centralnych wyjściowe czynsze znajdowały się w przedziale od 15 do 24 EUR/m2/miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wynoszą od 10 do 16 EUR/m2/miesiąc. Wysoka dostępność powierzchni na rynku skłania najemców do negocjacji wywoławczych warunków najmu. W konsekwencji stosowania szerokiego pakietu zachęt, stawki efektywne w Warszawie pozostają o ok. 20% niższe niż poziom wywoławczy.

Rentowność obligacji i stawki WIBOR najwyższe od 11 lat

W ostatnich dniach rentowność polskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych przekroczyła 6 proc. Poprzednio tak wysoki poziom widziany był w listopadzie 2011 r. Podobnie jest w przypadku stawek WIBOR, stanowiących podstawę ustalania oprocentowania kredytów. Istotna jest jednak nie tylko wysokość oprocentowania, lecz i dynamika jej wzrostu.

Zmiany notowań i warunków panujących na rynkach finansowych są normalny zjawiskiem i najczęściej posiadacze oszczędności oraz kredytobiorcy, zarówno indywidualni, jak i firmy, są w stanie je przewidzieć i się do nich dostosować. Problemy pojawiają się wtedy, gdy zmiany te są niespodziewane i nabierają dużej dynamiki. I z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu szef Narodowego Banku Polskiego deklarował, że rekordowo niskie stopy procentowe pozostaną ta niezmienionym poziomie do końca kadencji Rady Polityki Pieniężnej i jego prezesury. NBP, podobnie zresztą jak niemal wszystkie banki centralne na świecie, początkowo ignorował narastającą inflację. Prezes Adam Glapiński zapewniał, że inflacja jest zjawiskiem przejściowym i znajduje się pod pełną kontrolą. Taką samą narrację słyszeliśmy ze strony Jerome’a Powella, szefa amerykańskiej rezerwy federalnej. Jednak gdy w październiku ubiegłego roku dynamika wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych przekroczyła 6 proc., a w kolejnych miesiącach nabierała tempa, retoryka władz monetarnych uległa radykalnej zmianie, a Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych, mających na celu powstrzymanie inflacyjnej ekspansji.

Taki rozwój sytuacji już wcześniej był dyskontowany na naszym rynku finansowym. Od stycznia do października 2021 r. rentowność polskich obligacji poszła w górę z nieco ponad 1,2 do 2,5 proc., co już wydawało się wzrostem bardzo znaczącym. Jednak skok z październikowych 2,5 do niemal 6,3  proc. w kwietniu obecnego roku, a więc w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, można określić mianem szoku. Tym bardziej, że z taką dynamiką wzrostu nie mieliśmy do czynienia nigdy wcześniej w historii.

Podobnie było w przypadku sześciomiesięcznej stawki WIBOR, która już w październiku ubiegłego roku skoczyła z 0,3 do 0,76 proc., a od tego czasu doszła do 5,65 proc. Tak szybkie i dynamiczne zmiany zaskoczyły zarówno uczestników rynku, jak również osoby indywidualne, co szczególnie dotkliwie odczuwają posiadacze kredytów zaciągniętych na długie terminy. Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowe tendencje, czyli dalszy wzrost inflacji oraz kolejne podwyżki stóp procentowych, będą kontynuowane w kolejnych miesiącach. Trudne do przewidzenia czynniki zewnętrzne utrudniają oszacowanie docelowych poziomów obu parametrów, a rozpoczęcia procesu ich powracania do umiarkowanych wartości można spodziewać się pod koniec 2023 roku” – analizuje Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce.

Deloitte: Proste współdzielenie danych i modeli oraz wykorzystanie sztucznej inteligencji w cyberbezpieczeństwie zyskują na znaczeniu

Trendy w obszarze danych stwarzają nowe możliwości w zakresie ich monetyzacji, a także umożliwiają współpracę pomiędzy konkurencyjnymi podmiotami.

Pandemia postawiła przed działami IT wysokie wymagania w zakresie konieczności konfiguracji narzędzi i procesów pracy zdalnej oraz wsparcia nowych, efektywnych sposobów docierania z ofertą do klientów. Usunięcie przeszkód w wydajności, pozwalające na większe zaangażowanie pracowników, znacznie poszerzyło horyzont działań. Z raportu Tech Trends 2022, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, wynika, że innowacje dotkną takich obszarów, jak troska o bezpieczeństwo danych i nowe sposoby ich szyfrowania przed lub w trakcie udostępniania, efektywne wykorzystanie sztucznej inteligencji w walce z cyberzagrożeniami czy wpływ blockchainu na sposób prowadzenia wielu biznesów.

Tegoroczny raport Tech Trends firmy doradczej Deloitte wskazuje, że skuteczne zaangażowanie w niezbędne dostosowanie procesów informatycznych do rzeczywistości zmienionej przez koronakryzys pozwoliło działom technologicznym znacząco zyskać na wiarygodności. Efektywność zespołów zajmujących się tą tematyką nie jest jednak pewna, a niewielu menedżerów IT powiedziałoby, że dysponuje wystarczającymi zasobami talentów.

W świecie coraz ambitniejszych celów rozwojowych i ograniczonej podaży ekspertów mogących im sprostać niezbędne jest jak najszersze wykorzystanie narzędzi informatycznych. Dzięki temu możliwe jest skoncentrowanie aktywności pracowników na wypracowywaniu innowacyjnych rozwiązań i reagowaniu na pojawiające się nowe wyzwania rynkowe, społeczne czy technologiczne – mówi Daniel Martyniuk, partner, lider doradztwa technologicznego, Deloitte.

Coraz bezpieczniejsze współdzielenie danych

Jak wynika z raportu, postęp technologiczny w obszarze sztucznej inteligencji, kryptografii i możliwości chmury obliczeniowej, pozwolił na opracowanie nowych sposobów bezpiecznego udostępniania danych pomiędzy organizacjami. Po raz pierwszy pojawia się możliwość przesłania zaszyfrowanych wrażliwych danych do celów analitycznych – takich, które tradycyjnie były absolutnie niedostępne dla zewnętrznych podmiotów. Ten trend stwarza nowe możliwości w zakresie monetyzacji danych, a także umożliwia współpracę pomiędzy konkurentami na niespotykaną wcześniej skalę.

– Rozwijane są takie technologie jak np. uczenie federacyjne, pozwalające na wymianę spostrzeżeń z analiz bez udostępniania samych danych. Otwiera ono możliwości budowania algorytmicznych aliansów między firmami, które są komercyjnymi konkurentami na swoich rynkach. Z kolei w szyfrowaniu homomorficznym wrażliwe dane są zabezpieczane przed udostępnieniem. Złamanie takiej osłony jest mało prawdopodobne nawet przy wykorzystaniu znaczne wydajniejszych obliczeniowo komputerów kwantowych – mówi Piotr Mechliński, dyrektor, lider praktyki AI & Data Risk, Deloitte.

Poza tymi dwoma, eksperci Deloitte, wskazują jeszcze cztery inne techniki zapewniające bezpieczeństwo udostępniania danych. Prywatność różnicowa zakłada dodawanie do analizowanego zbioru danych szumu, dzięki czemu niemożliwe jest odtworzenie pierwotnych danych wejściowych. W przypadku szyfrowania funkcjonalnego wybrani użytkownicy mają klucz, który umożliwia im przeglądanie niektórych części zabezpieczonego tekstu. W technice nazywanej dowodem z wiedzą zerową (zero-knowledge proof) użytkownicy mogą udowodnić swoją wiedzę na jakiś temat, bez jego ujawniania. Wreszcie, bezpieczne obliczenia wielostronne zakładają rozłożenie analizy danych na wiele podmiotów, dzięki czemu żaden z nich osobno nie może zobaczyć pełnego zestawu informacji wejściowych.

– Postęp w dziedzinie ochrony prywatności danych utrudnia jednak czaso- i pracochłonna konieczność wypracowania nowych niezbędnych narzędzi programistycznych. Zdarza się też, że wykorzystywane techniki bezpieczeństwa negatywnie wpływają też na szybkość i wydajność analiz w czasie rzeczywistym. Nie można też zapominać o przeszkodach prawnych. Osiągnięcie pełnego potencjału, wynikającego z analizy danych, wymaga niezbędnych regulacji w obszarze dostępu i ochrony prywatności konsumentów – mówi Krzysztof Wnuk, starszy manager, lider zespołu Data Governance & Architecture, Deloitte.

Blockchain gotowy na biznes

Wzmianka o blockchainie w raporcie Tech Trends 2018 skupiała się na potrzebie standaryzacji technologii oraz procesów biznesowych i nabyciu odpowiednich umiejętności, aby mógł on w pełni rozwinąć skrzydła. W tegorocznej edycji eksperci Deloitte wskazują, że dzisiejszy postęp techniczny i regulacje pomagają w upowszechnieniu takich rozwiązań w firmach poza sektorem finansowym. Zdecydowana większość (80 proc.) uczestników Global Blockchain Survey Deloitte 2021 oceniła, że ich branże spodziewają się nowych źródeł przychodów pochodzących właśnie z blockchain, aktywów cyfrowych czy rozwiązań kryptowalutowych.

Biznes ma dostęp do mniej ryzykownych opcji platform prywatnych, gdzie możliwa jest weryfikacja dostępu i są jasno ustalone zasady funkcjonowania. Zmiana mechanizmu przy weryfikowaniu transakcji znacznie wpłynęła na szybkość, zużycie energii i koszt z nimi związany. Dzięki nowym protokołom i platformom poprawiła się też możliwość łączenia blockchainów i ich interakcji. Użytkownicy tego nowego ekosystemu rozwijają zdecentralizowane aplikacje, które umożliwiają na przykład zarządzanie łańcuchem dostaw.

Firmy nie powinny ignorować blockchainu, ale muszą kierować się potrzebami klientów i własnego biznesu oraz zrozumieć, które z dostępnych platform i protokołów są dla nich odpowiednie. Takie narzędzia fundamentalnie zmieniają sposób prowadzenia działalności i wielu firmom pomagają na nowo zaprojektować sposób zarządzania aktywami trwałymi i cyfrowymi. Dzięki postępowi w technologii, standardach i modelach dostępności, firmy mogą eksperymentować z platformami technologii rozproszonego rejestru, co wpływa na pojawianie się ciekawych rozwiązań w wielu branżach – mówi Agnieszka Zielińska, partner w Dziale Doradztwa Finansowego, Deloitte.

Sztuczna inteligencja na straży cyberbezpieczeństwa

Eksperci Deloitte wskazują, że pomimo zauważalnego trendu wzrostu wydatków w sferze cyberbezpieczeństwa, organizacje nadal mają dużą trudność z zapewnieniem skutecznej obrony przed cyberatakami. Zespoły zajmujące się bezpieczeństwem cybernetycznym niejednokrotnie przytłoczone są nie tylko samą liczbą ataków, ale też koniecznością sprostania wyzwaniom związanym z wykrywaniem zaawansowanych i nowatorskich technik stosowanych przez cyberprzestępców. Całkiem nowe ryzyka stwarza też rozwój szybszej sieci 5G, pozwalającej na wzrost liczby i prędkości połączeń sieciowych.

Takie techniki jak uczenie maszynowe, przetwarzanie języka naturalnego i sieci neuronowe mogą pomóc analitykom zajmującym się bezpieczeństwem w odróżnieniu rzeczywistych sygnałów o zagrożeniu od szumu informacyjnego. Wykorzystując rozpoznawanie wzorców, nadzorowane i nienadzorowane algorytmy uczenia maszynowego oraz analizy predykcyjne i behawioralne, sztuczna inteligencja może pomóc identyfikować i odpierać ataki oraz automatycznie wykrywać nieprawidłowe zachowanie użytkownika, alokację zasobów sieciowych lub inne anomalie. Przy czym jej przydatność dotyczy zarówno zabezpieczenia architektury lokalnej, jak i korporacyjnych usług chmurowych.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji może stanowić odpowiedź na dynamicznie zmieniający się krajobraz zagrożeń cybernetycznych. Rozwiązania bazujące na SI, analizując dostępne dane i identyfikując wzorce, pozwalają wykrywać zagrożenia przed ich wystąpieniem. W ten sposób mogą zminimalizować prawdopodobieństwo utraty lub zniszczenia cennych danych i aktywów. To także wsparcie w identyfikacji obszarów wymagających większego zaangażowania oraz wdrożenia zautomatyzowanych procedur reagowania na incydenty – mówi Aleksandra Witowska, starszy konsultant ds. cyberbezpieczeństwa, Deloitte.

Eksperci ostrzegają przed wielkanocnym phishingiem

  • Emotet niezmiennie zajmuje czołową pozycję wśród najpopularniejszego złośliwego oprogramowania w Polsce i na świecie. W marcu zmagało się z nim nawet co dziesiąte przedsiębiorstwo na świecie i 6,5% w Polsce.
  • Wg badaczy z Check Point Software, botnet rozpowszechniał m.in. oszustwa phishingowe o tematyce wielkanocnej. E-maile z dołączonym złośliwym plikiem XLS, pobierającym na komputery botnet Emotet, były wysłane do ofiar niemal na całym świecie
  • W marcu najczęściej atakowanym był sektor edukacji i badań. Za nim plasowały się sektory rządowo-wojskowe oraz dostawcy usług internetowych i zarządzanych (ISP/MSP).

Emotet niezmiennie zajmuje czołową pozycję wśród najpopularniejszego złośliwego oprogramowania w Polsce i na świecie. W marcu zmagało się z nim nawet co dziesiąte przedsiębiorstwo – wynika z najnowszych statystyk udostępnionych przez Check Point Software. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają również przed rosnącą ilością kampanii phishingowych wykorzystujących tematykę Świąt Wielkanocnych!

Emotet to zaawansowany, samorozprzestrzeniający się modułowy trojan, który wykorzystuje wiele technik utrudniających wykrycie przez systemy bezpieczeństwa sieci. Od jego powrotu w listopadzie zeszłego roku umacnia swoją pozycję najbardziej rozpowszechnionego szkodliwego oprogramowania. Wg badaczy z Check Point Software, w ostatnim miesiącu botnet rozpowszechniał liczne agresywne kampanie e-mailowe, w tym oszustwa phishingowe o tematyce wielkanocnej. E-maile z dołączonym złośliwym plikiem XLS, pobierającym na komputery botnet Emotet, były wysłane do ofiar niemal na całym świecie.

Emotet
Obraz 1 – E-mail z kampanii phishingowej Buona Pasqua, wykorzystujący motyw Świąt Wielkanocnych

W marcu Emotet zaatakował co dziesiątą sieć w skali globalnej, natomiast w Polsce wykryty został w około 6,4% sieci firmowych. Drugim najpopularniejszą rodziną malware’u jest Agent Tesla, zaawansowany RAT działający jako keylogger i złodziej informacji. Wysoka pozycja Agent Tesla wynika z kilku nowych kampanii spamowych, dostarczających RAT za pośrednictwem złośliwych plików xlsx /pdf. Niektóre z tych kampanii wykorzystały wojnę rosyjsko-ukraińską, by zwabić ofiary. Agent Tesla wykryty został w niemal 2,5% organizacji na świecie i około 3% w Polsce. Trzecim najpopularniejszym malwarem na świecie (2%) jest XMRig, wykorzystujący moce obliczeniowe komputerów do wykopywania kryptowaluty Monero. W Polsce popularniejsze okazało się wielofunkcyjn Tofsee (1,5%), potrafiące kopać bitcoiny, wysyłać e-maile czy kraść dane dostępowe.

 

– W ostatnich latach technologia rozwinęła się do takiego stopnia, że cyberprzestępcy coraz częściej muszą wykorzystywać nieuwagę i zaufanie użytkowników, aby dostać się do sieci korporacyjnych. Wysyłając e-maile phishingowe, np. z motywem wielkanocnym, są w stanie wykorzystać świąteczne zamieszanie i nakłonić ofiary do pobrania złośliwych załączników zawierających szkodliwe oprogramowanie, takie jak Emotet. W okresie poprzedzającym weekend wielkanocny spodziewamy się większej liczby podobnych oszustw i zachęcamy użytkowników do zwrócenia szczególnej uwagi, nawet jeśli e-mail wygląda, jakby pochodził z renomowanego źródła — ostrzega Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software.

Według analiz Check Point Research w marcu najczęściej atakowanym był sektor edukacji i badań. Za nim plasowały się sektory rządowo-wojskowe oraz dostawcy usług internetowych i zarządzanych (ISP/MSP). Najczęściej wykorzystywaną luką jest nadal „Apache Log4j Remote Code Execution”, która ma wpływ na jedną trzecią organizacji na świecie.

Nowe sankcje na surowce pochodzące z Rosji – komentarz ZPP

Rada Unii Europejskiej przyjęła 8 kwietnia 2022 roku piąty pakiet sankcji wobec Rosji jako konsekwencję inwazji na Ukrainę. Bodźcem dla kolejnej rundy restrykcji są dowody zbrodni wojennych dokonanych przez wojska rosyjskie w ukraińskiej Buczy. Sankcje są skierowane wobec podmiotów gospodarczych jak i osób prywatnych. Ich celem jest ograniczenie środków na dalsze prowadzenie działań wojennych przez Rosję oraz wzmocnienie presji na Kreml. Wysoki Przedstawiciel do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Unii Europejskiej, Josep Borrell, określił, że celem sankcji jest “wyjaśnienie decydentom na Kremlu, że ich nielegalna agresja wiąże się z dużymi kosztami.”[1]

Pakiet sankcji zawiera szereg ograniczeń w handlu z Federacją Rosyjską. Są nimi:

  • zakaz zakupu, importu i przesyłania stałych paliw kopalnych – w tym węgla zakaz udostępniania unijnych portów dla statków pod rosyjską banderą (z wyjątkami dla pomocy humanitarnej, produktów rolno-spożywczych i energii)
  • zakaz przewozów drogowych przez ciężarówki rosyjskie oraz białoruskie na terenie UE wraz z tranzytem (wyjątki dotyczą produktów rolno-spożywczych, medycznych oraz pomocy humanitarnej)
  • zakaz eksportu elektroniki oraz półprzewodników, oprogramowania, paliw do silników odrzutowych oraz maszyn transportowych
  • zakaz importu drewna, alkoholu, cementu, nawozów i owoców morza
  • szereg środków gospodarczych, które wzmacniają dotychczasowe restrykcje lub uzupełniają luki prawnej, takie jak: zakaz udziału firm rosyjskich w zamówieniach publicznych, wykluczenie wsparcia publicznego dla rosyjskich organów publicznych, zakaz wnoszenia depozytów w kryptowalutach oraz zakaz sprzedaży banknotów i papierów wartościowych z UE do Rosji
  • objęcie sankcjami indywidualnymi osób odpowiedzialnych za udział w inwazji lub rozprowadzających wojenną narrację
  • zakaz transakcji, odcięcie od systemu SWIFT oraz zamrożenie aktywów czterech kluczowych rosyjskich banków

ZAKAZ IMPORTU WĘGLA Z ROSJI

W przededniu decyzji Rady o piątym pakiecie sankcji wobec Rosji, Polska przyjęła ustawę wprowadzającą embargo na import rosyjskiego węgla.[2] Ponadto, przyjęta przez Sejm ustawa wprowadza sankcje pozwalające zamrażać majątki rosyjskich oligarchów oraz innych osób wspierających reżim Władimira Putina. Uzasadnienie do ustawy stanowi, że import paliw energetycznych z Rosji jest w obecnej sytuacji zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski, gdyż przekazywane fundusze finansują działania wojenne Kremla w Ukrainie.

Sprawozdawca w uzasadnieniu ustawy zwraca uwagę, że choć import węgla z Rosji wciąż stanowi wysoki udział w całościowym imporcie tego paliwa (66 procent w 2021 roku) to od 2018 roku ilościowy import rosyjskiego węgla systematycznie spada. Jest to związane z ogólnym spadkiem importu węgla do Polski, który od 2018 roku spadł z 19,3 mln ton do 12,6 mln ton w 2021 roku.[3] Pokazuje to, że choć użycie węgla z Rosji pozostaje na dość wysokim poziomie to spadek jego użycia jest równie dynamiczny co oznacza, że możliwe jest odejście od tego paliwa nawet jeśli będzie się to wiązać z czasowymi trudnościami w zakresie utworzenia nowych kanałów zaopatrzenia w ten surowiec.

Co więcej, obecnie Polska zaspokaja swoje zapotrzebowanie na to paliwo stałe aż w 80 procentach z własnym wydobyciem, co pokazuje dużą samowystarczalność energetyczną.[4] Polskie elektrownie, które są własnością spółek Skarbu Państwa wykorzystują w znacznej mierze krajowy surowiec a ten importowany jest spalany jedynie w nieznacznej ilości. Importowany węgiel z Rosji może być zastąpiony węglem czeskim, który stanowi drugi największy kraj eksportowy do Polski tego paliwa.

Zgodnie z oświadczeniem Rady całkowity zakaz importu węgla z Rosji będzie obowiązywał od sierpnia 2022 roku. Obecnie niemożliwe stało się nawiązywanie nowych umów na zakup rosyjskiego węgla. Dotychczas istniejące umowy będą musiały rozwiązane w ciągu czterech miesięcy od opublikowania decyzji w dzienniku urzędowym UE.

Jest to najbardziej dotkliwe dla Federacji Rosyjskiej ograniczenie handlu w piątym pakiecie sankcji przyjętym przez Radę. W 2020 roku blok importował 49 mln ton węgla o wartości 8 mld euro rocznie.[5] Oznacza to, że odejście od spalania węgla z Rosji będzie wiązało się z oparciem się wspólny na wydobywanych przez siebie surowcach oraz zmianie kanałów importowych węgla.

Wiele krajów wspólnoty wydłuża obecnie czas funkcjonowania swoich węglowych bloków energetycznych, które miałaby w krótkiej perspektywie zostać przeznaczone do zamknięcia. Biorąc pod uwagę ryzyko związane z zaprzestaniem przesyłu gazu ziemnego przez Rosję oraz konsekwencje zakazu importu węgla z Rosji, kraje członkowskie postawiają przedłużyć żywotność swoich bloków węglowych, aby zabezpieczyć swoje bezpieczeństwo energetyczne. Konieczność taką ogłosili premierzy Włoch i Grecji.

Także Polskę, której energetyka aż w 70 procentach jest oparta na spalaniu węgla może czekać wydłużony okres odejścia od węgla. Dotychczasowy plan zakładał całkowite odejście od tego paliwa do roku 2049 i zastąpienie go miksem opartym o energię odnawialną oraz jądrową. W związku z trwającą wojną w Ukrainie sytuacja energetyczna Polski stała się trudniejsza. Zwrócił na to uwagę wicepremier Jacek Sasin, który powiedział, że plan odejścia od węgla do 2049 roku będzie musiał zostać zrewidowany a energetyka węglowa mogła funkcjonować w “znacznie dłuższej perspektywie”.[6]

ZPP wspiera sankcje wobec Rosji wobec jej barbarzyńskiej agresji na Ukrainę. Uważamy, że konieczne jest odcięcie Kremlowi funduszy na dalsze prowadzenie wojny a zakaz importu węgla jest skutecznym narzędziem. Polska posiada potencjał do zaspokojenia swoich potrzeb energetycznych także dzięki dywersyfikacji dostaw tego paliwa. Z tego powodu wprowadzone sankcje nie stanowią zagrożenia dla jej bezpieczeństwa energetycznego. Konieczna jest wspólne wprowadzenie sankcji na poziomie unijnym, aby móc jak najskuteczniej oddziaływać na postępowanie Rosji.

Z zadowoleniem przyjmujemy zapowiedzi polskiego rządu o całkowitej rezygnacji z importu rosyjskiego gazu i ropy. Wspieramy starania polskich władz o wspólną unijną pozycję w sprawie rezygnacji z importu pozostałych paliw kopalnych z Rosji. Apelujemy o twarde przedstawianie tej kwestii na forum Unii Europejskiej, aby jak najszybciej rozpocząć proces odejścia od rosyjskich surówców a tym samym odciąć Kreml od funduszy na finansowie wojny w Ukrainie. Jako pozytywne odbieramy słowa Stałego Przedstawiciela Polski przy UE Andrzeja Sadosia, że jest gotowości większości państw bloku do rozpoczęcia prac nad sankcjami dotyczącymi ropy oraz gazu.[7]

Wraz z uruchomieniem Baltic Pipe, realne może stać się całkowite uniezależnienie od dostaw gazu z Rosji. Jeśli chodzi o ropę naftową tymczasem, zmiana kanałów jej dostawy nie jest procesem wykraczającym ponad nasze możliwości. Na świecie występują złoża, których eksploatacja mogłaby zostać szybko zwiększona. Potrzebne są intensywne negocjacje z partnerami handlowymi, aby móc jak najszybciej zabezpieczyć alternatywne źródła ropy dla Polski. Obecnie Polska posiada możliwości dywersyfikacji importu ropy dzięki swojemu naftoportowi, który posiada przepustowość pozwalającą na obsłużenie całego krajowego zapotrzebowania na ropę naftową. Zasadne zatem jest utrzymywanie twardego stanowiska w sprawie dalszych sankcji i całkowitego odcięcia się od rosyjskich surowców.

***

[1]https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-…
[2]https://biznesalert.pl/polska-wprowadza-embargo… [3]https://konkret24.tvn24.pl/polityka,112/wawrzyk… [4]https://businessinsider.com.pl/gospodarka/bloka…
[5] https://pro.politico.eu/news/eu-bans-russian-co…
[6] https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/polsk… [7]https://www.money.pl/gielda/embargo-na-rope-i-g…

Nadchodzi złota era robotów, czeka nas globalna ekspansja

Na świecie pracuje już ponad 3 miliony robotów przemysłowych. To absolutny rekord, ale wciąż daleko do szczytu zapotrzebowania. Na podstawie rozmów z klientami, badań rynkowych i globalnej ankiety przeprowadzonej wśród firm z różnych branż, analitycy ABB wyłonili trzy kluczowe trendy, które będą kształtować popyt na roboty.

Eksperci z Międzynarodowej Federacji Robotyki podają, że w latach 2015 – 2020 światowa populacja robotów każdego roku średnio powiększała się o około 13 proc. W rezultacie, tych maszyn jest już mniej więcej tyle, ile mieszkańców stosunkowo niewielkiego państwa, np. Albanii. Tempo nowych instalacji jest imponujące. Tzw. gęstość robotyzacji, czyli liczba robotów na 10 tys. pracowników, jest w skali całego globu niemal dwa razy większa niż w 2015 roku i wynosi obecnie 126 sztuk.

Ilość idzie w parze z jakością. Ostatnie kilkanaście miesięcy to czas wzmacniania się w robotyce takich trendów jak sztuczna inteligencja, IoT i szybkie projektowanie. Jednocześnie na horyzoncie pojawiły się nowe wyzwania: zakłócenia w łańcuchach dostaw, niedobory siły roboczej i ryzyko powrotu pandemii lub eskalacja jej efektów. To wszystko przyczyniło się do wzrostu zapotrzebowania na roboty przemysłowe.

By pozostać konkurencyjnym w popandemicznym świecie biznes musi przyspieszyć działania związane z cyfryzacją. Zmienić się musi zarówno front, jak i zaplecze prowadzonej działalności – uważa Beata Syczewska, dyrektor Dywizji Robotyki ABB w Polsce i dodaje: – Jednym z kluczowych trendów, który zabezpieczy nas na wypadek powrotu pandemii, pomoże pokonać braki kadrowe, jak i wzmocnić łańcuchy logistyczne jest automatyzacja. Wykorzystanie samouczących się systemów i robotów stanie się wkrótce czymś oczywistym, jak posiadanie własnej strony internetowej i będzie wykraczać daleko poza sektor produkcji. Do robotycznej rewolucji przekonali się już przedstawiciele e-commerce i branży medycznej, a to dopiero początek.

ABB ogłosiła kluczowe trendy, które będą kształtowały popyt na roboty w postpandemicznym 2022 roku. Raport powstał na podstawie badań fokusowych z klientami, analizie dostępnych badań i danych zewnętrznych oraz globalnej ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów z 250 firm reprezentujących różne branże.

Trend 1 – Rewolucja EV przynosi ogromne zmiany w produkcji samochodów

Wiele krajów zapowiedziało wdrożenie w życie strategii ograniczających dalszą ekspansję aut wyposażonych w silniki spalinowe. W tym samym czasie lwia część producentów samochodów oświadczyła, że wkrótce w ich ofercie dostępne będą wyłącznie elektryki. Jednak produkcja aut z silnikiem elektrycznym znacznie odbiega od schematu tworzenia tradycyjnych aut. Firmy muszą poradzić sobie z przejściem na nową technologię, jednocześnie wciąż produkując pojazdy z silnikami spalinowymi. Problemem jest nie tylko nowa linia produkcyjna, ale i odmienne łańcuchy logistyczne.

Jednocześnie producenci muszą działać w ramach zmieniających się na korzyść pojazdów elektrycznych regulacji. Zakłady produkcyjne będą więc musiały osiągnąć dwa cele: po pierwsze, być szybsze, a po drugie – bardziej elastyczne. To sprawi, że zarówno nowi jak i dotychczasowi gracze ze świata moto, będą odchodzić od tradycyjnej linii wytwórczej na rzecz modułowej, elastycznej produkcji.

Jakub Stec, dyrektor sprzedaży Robotyki ABB w Polsce, tłumaczy: – W przypadku pojazdów elektrycznych nie chodzi tylko o zmianę układu napędowego, ale o szerszą transformację w kierunku samochodu połączonego. Aktualnie liczba czujników w tradycyjnych pojazdach wynosi średnio 100, w samochodach nowej generacji jest ich ponad dwukrotnie więcej.  A przed nami jeszcze autonomiczna rewolucja. Spodziewamy się więc prawdziwego boomu na czujniki, co jest w konflikcie z obecnym kryzysem półprzewodników. Problemy z wydajnością produkcji występują już dziś i będą występować w przewidywalnej przyszłości, jeżeli firmy nie postawią na automatyzację, która pozwala efektywniej zarządzać pracą hali produkcyjnej, jak i łańcuchami logistycznymi.

Firma Jaguar Land Rover wskazała ostatnio na niedobory układów scalonych jako przyczynę straty w wysokości 9 mln funtów w ostatnich trzech miesiącach 2021 roku. Zachowanie elastyczności w projektowaniu, wybór produkcji i sprawność w pracy z różnymi zestawami komponentów będą miały kluczowe znaczenie dla przemysłu motoryzacyjnego w ciągu najbliższych 24 miesięcy.

Kolejną istotną zmianą, o jakiej wspominają eksperci z ABB, będzie usytuowanie zakładów produkujących akumulatory w pobliżu miejsc montażu samochodów. To pomoże zarówno spełnić wymogi zrównoważonego rozwoju, wynikające z wewnętrznej polityki organizacji, jak i inicjatyw zewnętrznych regulatorów, a jednocześnie pozwoli ograniczyć problemy logistyczne. W większości przypadków będzie to jednak wymagało budowy zupełnie nowych zakładów.

Trend 2 – Boom na e-commerce będzie coraz większy

Po pandemii powoli zbliżamy się do „nowej normy”, jednak faktem jest, że w ciągu ostatnich 24 miesięcy zmieniły się oczekiwania i nawyki konsumentów. To zmusza biznes do poszukiwania nowych sposobów zaspokajania popytu, rozwijania kolejnych kanałów sprzedaży oraz dostosowywania linii produkcyjnych i procesów dystrybucji tak, by firmy wytwórcze były w stanie personalizować zarówno produkty, jak i dostawy.

Konieczność spełnienia tych wymagań zaowocowała zainstalowaniem tysięcy robotów na całym świecie w miejscach, w których jeszcze pięć lat temu nie były one stosowane, np. w halach, gdzie firmy przechowują swoje zapasy. Według firmy doradczej ABI Research, w latach 2021-2030 globalna liczba robotów mobilnych w magazynach będzie rosła średniorocznie o prawie 40 proc. Głównie ze względu na połączenie trendów konsumenckich i rosnący niedobór siły roboczej, oczekuje się, że do 2030 r. liczba jednostek, które trafią do hal magazynowych przekroczy poziom 500 000.

– Poprzez połączenie oprogramowania, które szeroko wykorzystuje sztuczną inteligencję, i robotów na zawsze zmieni się praca magazynu. Oprogramowanie będzie analizować zebrane dane, dzięki czemu zyska możliwości predykcyjne i zapewni pewną formę autonomii magazynu, a to przyspieszy procesy biznesowe i ograniczy ryzyko operacyjne. Będzie również miało bezpośredni wpływ na działanie parku maszynowego. W efekcie centrum logistyczne będzie mogło działać szybciej i wydajniej, a także stanie się bardziej elastyczne – kontynuuje Jakub Stec.

Trend 3 – Roboty staną się powszechniejsze, a pracownicy będą potrzebować nowych umiejętności

Przez wiele lat kategoria robotów przemysłowych była ograniczona do dużych, ciężkich maszyn, pracujących w izolacji, często bezpiecznie zamkniętych w klatkach, by zapobiec wypadkom. Obecnie jednak, dzięki postępowi technologicznemu na popularności zyskują mniejsze, bardziej przystępne cenowo i łatwe w użyciu roboty, takie jak coboty (np. ABB YuMi®, GoFa i SWIFTI).

Większa zdolność robotów do pracy bezpośrednio z ludźmi, dzielenia się zadaniami i uczenia się dzięki sztucznej inteligencji, ułatwia firmom wprowadzanie inteligentnej automatyzacji w nowych środowiskach, takich jak budownictwo, laboratoria opieki zdrowotnej, restauracje i handel detaliczny.

Dzięki takim technologiom, jak sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe i IoT, roboty stają się coraz inteligentniejsze, a co za tym idzie – ich możliwości rosną, a one same stają się bardziej samowystarczalne. To przekłada się na większe bezpieczeństwo i bardziej świadome decyzje. Oprogramowanie sprzężone z maszynami analizuje dane zebrane z dziesiątek, jak nie setek czujników, by automatyzować procesy i podnosić efektywność firmy, przy jednoczesnym zmniejszeniu udziału operatora – uważa Beata Syczewska z ABB.

W przyszłości, gdy roboty będą coraz powszechniej stosowane w miejscach pracy, inżynierowie i pracownicy będą musieli się przekwalifikować, a w szkołach, na uczelniach i uniwersytetach pojawi się zapotrzebowanie na więcej szkoleń z zakresu robotyki, które umożliwią zdobycie umiejętności programowania, obsługi i konserwacji robotów.

Według raportu Światowego Forum Ekonomicznego praca ulega automatyzacji szybciej niż oczekiwano, a do 2025 r. połowa wszystkich zadań będzie wykonywana przez maszyny. I uwaga, to dobra wiadomość – mówi Beata Syczewska. – Postępująca robotyzacja tworzy nową rewolucję przemysłową, w której człowiek nadal będzie odgrywał najważniejszą rolę. Co istotne, dzięki temu możemy liczyć na powstanie 97 milionów nowych miejsc pracy, z których wielu dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.

Dekada zmian

Trendy przedstawione przez ekspertów ABB jasno wskazują na to, że digitalizacja przemysłu wrzuca wyższy bieg. Najbliższe 2 – 3 lata będą kluczowe i dla wielu przedsiębiorstw mogą okazać się swoistym egzaminem dojrzałości. Firmy, które chcą pozostać konkurencyjne, będą musiały inwestować w automatyzację. Ci, którzy z tego zrezygnują albo odłożą inwestycje na później, mogą wypaść z gry.

Chociaż automatyzacja zawsze wiązała się z wyższą wydajnością i jakością, zwiększaniem skali, to zmiany, których jesteśmy obecnie świadkami (największe od wielu pokoleń), oznaczają, że elastyczność i prostota są kluczem do sukcesu – podsumowuje Beata Syczewska – Obecnie elastyczność ma zasadnicze znaczenie, jest to potrzeba strategiczna, niezbędna w całym łańcuchu wartości: od produkcji i logistyki, po punkt konsumpcji. Automatyzacja przy użyciu robotów jest istotnym czynnikiem umożliwiającym taką elastyczność – kwituje.

Wyniki sprzedaży deweloperów potwierdzają koniunkturalne przesilenie

Pierwszy kwartał br. okazał się dla deweloperów mieszkaniowych notowanych na rynku podstawowym i Catalyst warszawskiej GPW na tyle słaby sprzedażowo, że w najnowszej historii porównywalny jedynie do drugiego kwartału 2020 r., czyli pamiętnego okresu pandemicznego lockdownu. Jak przypominają eksperci RynekPierwotny.pl wówczas załamanie kontraktacji nowych mieszkań okazało się zjawiskiem przejściowym. Obecnie raczej trudno jest liczyć na powtórkę.

Z górą 7-letnia sprzedażowa prosperity dobiegła końca

Po ponad siedmioletnim okresie sprzedażowego boomu o historycznym wymiarze pierwotny segment mieszkaniówki przypomniał wreszcie o swojej nieubłaganej cykliczności. Bo raczej trudno sobie wyobrazić, że obecna sytuacja rynkowa nie jest początkiem nieco dłuższego spowolnienia koniunktury. Po wyraźnym hamowaniu deweloperskiej kontraktacji w ostatnim kwartale ub. roku, pierwszy kwartał 2022 r. w pełni potwierdził jej spadkową tendencję z perspektywą kontynuacji w kolejnych okresach.Tabela - Sprzedaż deweloperska

Notowani na rodzimej giełdzie deweloperzy mieszkaniowi w pierwszych trzech miesiącach br. znaleźli nabywców na zaledwie 4983 lokale. To o 23 proc. mniej licząc rok do roku i 11,4 proc. słabiej w relacji do ostatniego kwartału 2021 r.

Co gorsza jednak, sprzedażowy regres stał się udziałem aż 12 spółek na 14 prezentowanych, przy czym w ośmiu przypadkach spadki okazały się znacznie większe od średniej. Tylko dwie firmy – Develia i Wikana zaraportowały dodatni wynik rdr, a trzy kolejne – Archicom, Atal i Murapol spadek o relatywnie niewielkiej skali. To dzięki nim wynik ogółem nie zanurkował znacznie głębiej. Pytanie, jak wygląda cofnięcie wolumenów sprzedaży nowych mieszkań na szerokim rynku.

Windowane stopy NBP torpedują popyt na mieszkania

Jednak wyniki wąskiej grupy czołowych rynkowych tuzów jako nie do końca reprezentatywne mogą nie ujawniać prawdziwej skali problemu. Jak bowiem wynika ze statystyk serwisu bigdata.rynekpierwotny.pl, w lutym br. sprzedaż  nowych mieszkań na 8 największych rynkach kraju była niższa rok do roku o 39 proc., natomiast w marcu już o 47,5 proc. A taką skalę regresu deweloperskiej kontraktacji można zakwalifikować już jako załamanie koniunktury sprzedażowej mieszkań na rynku pierwotnym.

Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl nie podlega dyskusji zasadnicza przyczyna takiego stanu rzeczy, czyli silnie rosnące stopy procentowe, a za nimi raty kredytów mieszkaniowych przy ostro dołującej zdolności kredytowej. Oznacza to, że od sześciu miesięcy nie tylko gwałtownie topnieje liczebność Polaków, których stać na zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego, ale gros tych już spłacających hipoteki może szybko zbliżać się do granicy możliwości regulowania zadłużenia. Co gorsza jednak, główna stopa NBP na obecnym poziomie 4,5 proc. może być wciąż dość daleka od stawki docelowej, co mocno odstrasza nawet tych potencjalnych kredytobiorców, którzy wciąż dysponują zdolnością kredytową.

Do tego dochodzą jeszcze ceny mieszkań, które przy topniejącym popycie wciąż zwyżkują na fali już dwucyfrowej inflacji. A to stanowi jak najbardziej niepożądaną kombinację, mogącą spychać pierwotny rynek mieszkaniowy w ślepy zaułek.

PRS nadzieją deweloperów

W tej sytuacji czołowi deweloperzy przekierowują swoją uwagę na rynek PRS – wynajmu instytucjonalnego. Ostatnio podobny zamiar uruchomienia w swojej ofercie segmentu PRS zadeklarował zarząd Robyga, rynkowego tuza z pierwszej piątki największych krajowych firm – budowniczych mieszkań na sprzedaż i wynajem.

Jeszcze niedawno nie sposób było się domyślić, że to ta druga opcja stanie się dla branży deweloperskiej decydująca dla utrzymania działalności operacyjnej na względnie zadowalającym poziomie. I pomyśleć, że zaledwie kilka miesięcy temu trwała medialna kampania jednego z nieruchomościowych lobbystów o systemowe ograniczenie działalności inwestycyjnej funduszy PRS w Polsce.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dolar zyskuje dzięki inflacji

Inflacja za oceanem zgodnie z oczekiwaniami bije kolejne najwyższe poziomy od dekad. W Polsce zanosi się, że Adam Glapiński kolejny sezon będzie rządził NBP. Rosja kupuje nowych przyjaciół.

Ceny za oceanem bez niespodzianek

Wczorajszy odczyt inflacji w USA był dokładnie zgodny z oczekiwaniami. Problem w tym, że oczekiwania wynosiły 8,5%, co jest kolejnym najwyższym poziomem od kilkudziesięciu lat. Ostatni moment, kiedy mieliśmy spadek, chociaż minimalny, w ujęciu miesięcznym tempa wzrostu cen był w sierpniu. Od tego czasu co miesiąc ceny rosną coraz szybciej. Na razie ciężko mówić o wpływie wzrostu stóp procentowych. Po pierwsze dlatego, że inflacja przekracza stopy procentowe o 8%. Po drugie dlatego, że ostatni wzrost stóp procentowych był wyraźnie niższy niż wzrost inflacji. W związku z tym realne stopy procentowe, czyli takie po uwzględnieniu inflacji, są bardziej ujemne niż miesiąc temu. Dolar początkowo tracił po tej decyzji, ale do końca dnia znów się umacniał. Względem euro amerykańska waluta jest już prawie najsilniejsza od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Przedłużenie kadencji prezesa NBP

Dzisiaj zbiera się sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Głównym tematem jest opiniowanie wniosku prezydenta Andrzeja Dudy, który sugeruje, że Adam Glapiński jest odpowiednim kandydatem na drugą kadencję na fotelu prezesa NBP. Jako główną zaletę przedstawia prezydent działania prezesa NBP na początku pandemii. Oznacza to, że właśnie w kraju, który boryka się z największą od dziesięcioleci inflacją, jako zaletę wskazujemy nie tylko dopuszczenie do niej, ale wręcz współudział w jej wywołaniu. Obniżanie stóp procentowych, gdy już przed pandemią inflacja przekraczała cel inflacyjny, było dolewaniem przysłowiowej oliwy do ognia. Owszem ułatwiło to rządzącym przejście przez pandemię. Teraz wszyscy za to płacimy, a zarówno stopy procentowe, jak i inflacja, zdaniem specjalistów, jeszcze wyraźnie wzrosną.

Rosja ma nowych kolegów

O tym, że Moskwa nie będzie czekać z założonymi rękami na efekt sankcji, wszyscy wiedzieli. To, że nowe rynki zbytu znajdą się w Azji, też nie jest niespodzianką. Chiny bardzo szybko zapełniają lukę. Widać to w danych makroekonomicznych. Względem okresu od stycznia do marca. Eksport z Rosji do Chin wzrósł w ciągu roku względem pierwszego kwartału o 25,9%. Import z Rosji do Chin z kolei rośnie o imponujące 31%. Nie zapewni to zbilansowania Europy Zachodniej, aczkolwiek wraz z rozwojem infrastruktury te liczby mogą dalej rosnąć. Indie zresztą też chętniej zacieśniają współpracę z Rosjanami.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl