Luka podażowa staje się faktem przy rekordowym popycie na biura w Warszawie

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie” w pierwszym kwartale 2022 r. aktywność najemców na stołecznym rynku nieruchomości biurowych osiągnęła najwyższy kwartalny poziom w historii dla pierwszych trzech miesięcy roku, a współczynnik pustostanów rozpoczął trend spadkowy.

Aktywność najemców w I kw. 2022 r. osiągnęła poziom niespotykany dotychczas na warszawskim rynku biurowym w pierwszym kwartale roku. W tym czasie najemcy podpisali umowy najmu na prawie 273 200 mkw., co świadczy o tym, że wiele transakcji wstrzymywanych m.in. przez pandemię zostało sfinalizowanych. Największym zainteresowaniem firm cieszyły się lokalizacje centralne, w których wynajęły one prawie 213 100 mkw., co stanowi 78% całkowitego popytu w analizowanym okresie.

– Pierwszy kwartał 2022 r. na stołecznym rynku nieruchomości biurowych rozpoczął się bardzo optymistycznie – aktywność najemców osiągnęła najwyższy kwartalny poziom w historii dla pierwszych trzech miesięcy roku, a pustostany zaczęły spadać. Wysoki popyt jest wynikiem podpisania kilku znaczących umów najmu. Obserwowane zakłócenia łańcuchów dostaw, wzrost kosztów pracy i materiałów budowlanych oraz trwający konflikt za naszą wschodnią granicą z pewnością wpłyną na kondycję polskiej gospodarki, a także rynku biurowego. Przewidujemy opóźnienia w realizacji inwestycji, aranżacji powierzchni, a także wzrost kosztów budowy nowych budynków biurowych oraz kosztu wykończenia biur – mówi Joanna Bartosiewicz, Senior Associate w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych, Newmark Polska.

Na koniec I kw. 2022 r. całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły prawie 6,24 miliona mkw., a nowa podaż przekroczyła 93 400 mkw. W tym czasie oddano do użytku łącznie sześć nowych budynków biurowych. Wśród największych ukończonych inwestycji znalazły się: Forest Tower (51 500 mkw., Północne Centrum), LIXA C (19 400 mkw., Zachodnie Centrum) czy SKYSAWA I (8500 mkw., Centralny Obszar Biznesu).

– Wolumen powierzchni w budowie utrzymuje się na jednym z najniższych poziomów w historii warszawskiego rynku biurowego. Obecnie powstaje niecałe 260 000 mkw., z czego prawie 80% ma zostać oddane do użytku do końca 2023 r., co sprawia, że prognozowana na lata 2024-2025 luka podażowa powoli staje się faktem – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Newmark Polska.

Od początku stycznia do końca marca 2022 r. nowe umowy najmu miały 27,7% udział w strukturze popytu, renegocjacje i odnowienia 26,8%, a umowy przednajmu stanowiły 24,5% całkowitego wolumenu. Na pozostałe 21% złożyły się ekspansje (13%) i transakcje na potrzeby własne (8%). Na szczególną uwagę zasługuje wyraźny wzrost udziału umów ekspansji, który w całym 2021 r. wyniósł niewiele ponad 6%.

Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w I kw. 2022 r. były firmy z sektora finansowego (49,0%) oraz IT (17,2%). Największymi podpisanymi umowami najmu były dwa przednajmy: PKO BP na 34 500 mkw. w kompleksie SKYSAWA oraz poufnego najemcy z sektora bankowego na 30 000 mkw. w Forest Tower.

Na koniec marca 2022 r. poziom pustostanów w Warszawie wyniósł 12,2%, co stanowi spadek o 0,5 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 0,8 p.p. r-d-r. Według prognoz ilość dostępnej powierzchni biurowej w stolicy będzie się stopniowo zmniejszać ze względu na przewidywaną na najbliższe lata lukę podażową. Wzrost kosztów budowy i użytkowania biur (głównie z powodu podwyżek cen mediów) może przełożyć się na większe zainteresowanie najemców lokalizacjami poza centrum.

W I kw. 2022 r. na stołecznym rynku powierzchni biurowych zaobserwowano presję na wzrost czynszów. Jednocześnie właściciele budynków biurowych ograniczali pakiety zachęt, szczególnie w lokalizacjach o najniższym wskaźniku pustostanów.

Sprzedaż mieszkań w stolicy ze sporym spadkiem, ceny w stolicy wciąż wysokie

Na koniec I kwartału tego roku w ofercie mieszkaniowej w Warszawie pozostawało 13 036 lokali, z czego 4 857 to nowo wprowadzone mieszkania. Względem I kwartału 2021 roku odnotowano wzrost oferty mieszkań o blisko 10%, natomiast względem IV kwartału 2021 wzrost o 9,28 % (więcej o 1108 mieszkań). Spadek natomiast zaobserwować można, jeśli chodzi o sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym. Średnia cena mieszkań wciąż rośnie i na koniec I kwartału 2022 wynosi ok. 13,3 tys. zł za metr kwadratowy – wynika z danych serwisu nieruchomościowego tabelaofert.pl.

Tabela 1. Oferta mieszkań w Warszawie na koniec kwartału

* I kw. 2022 – dane wstępneOferta mieszkań w Warszawie na koniec kwartału

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

– Powyższe dane pokazują wzrost podaży, spowodowany niższą sprzedażą – zauważa Maciej Dymkowski, prezes zarządzający serwisem tabelaofert.pl.

Sprzedaż w stolicy ze sporym spadkiem

Nieco mniej pesymistycznie niż zakładano wyglądają wyniki sprzedaży za I kwartał tego roku, w porównaniu do IV kwartału 2021r. O 1168 mniej mieszkań zostało sprzedanych w trzech ostatnich miesiącach roku (-26%).

Tabela 2. Kwartalna sprzedaż mieszkań w Warszawie – IV kw. 2021 i I kw. 2022

* I kw. 2022 – dane wstępneKwartalna sprzedaż mieszkań w Warszawie – IV kw. 2021 i I kw. 2022

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

Spadek ten związany jest przede wszystkim z wysokim poziomem stóp procentowych oraz sytuacją geopolityczną. Jestem ostrożna w stawianiu diagnozy dotyczącej tego, czy tendencja spadkowa się utrzyma z racji wciąż trwającej inwazji rosyjskiej. Zobaczymy jak zachowa się rynek w kolejnych kwartałach, ale na razie można mieć pewność, że doskonałe wyniki sprzedażowe z ubiegłego roku nie są do powtórzenia – ocenia Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Ceny w stolicy wciąż wysokie

Średnia cena mieszkań w Warszawie na koniec I kwartału tego roku wynosiła ok. 13,3 tys. zł za metr kwadratowy. To wzrost o blisko 4% w porównaniu z końcem IV kwartału 2021, kiedy za metr kwadratowy własnego „M” trzeba było zapłacić 12,8 tys. zł. Deweloperzy wprowadzili na rynek o blisko 2% więcej mieszkań, niż na koniec zeszłego roku, a o prawie 12% więcej w ujęciu rok do roku.

Tabela 3. Nowo wprowadzone mieszkania na rynek warszawski

* I kw. 2022 – dane wstępneNowo wprowadzone mieszkania na rynek warszawski

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

– Dane redNet Consulting wykazują stabilność rynku mieszkaniowego w stolicy. W porównaniu do IV kwartału 2020 roku, w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku deweloperzy wprowadzili na rynek blisko 30% więcej nowych mieszkań. Oczywiście nie jest to liczba tak duża jak w II kwartale zeszłego roku, ale nie jest to drastyczny spadek. Mimo stale rosnących cen, zainteresowanie rynkiem nieruchomości w Warszawie utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie, co nie zmienia się od wielu latmówi Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Zmiany w systemach podatkowym i ubezpieczeniowym – co spowodować mogą dla usług pogrzebowych?

Zmiany systemów podatkowego i ubezpieczeniowego obejmą również branżę pogrzebową, która przez ostatnie tygodnie czekała w tej sprawie na pozytywny dla siebie sygnał od rządu. – Włączenie firm funeralnych do listy mogących korzystać z nowych przepisów kategorii przedsiębiorstw to dziś swego rodzaju antidotum na szalejącą inflację i pozwoli na utrzymanie cen za usługi pogrzebowe na dotychczasowym poziomie – uważa Robert Czyżak z Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Sektor funeralny ostrzegał wcześniej przed wzrostem cen za swój serwis w związku m.in. z galopującą drożyzną nośników energii i apelował do władz o podjęcie stosownych działań, które mogłyby ochronić klientów firm pogrzebowych.

O możliwym wzroście cen za usługi funeralne Polska Izba Branży Pogrzebowej informowała w marcu. Przedsiębiorców niepokoił przede wszystkim lawinowy wzrost kosztów energii, który mógł w krótkim czasie spowodować znaczne nawet podwyższenie cen serwisów w tym segmencie gospodarki. Izba apelowała do władz o podjęcie stosownych działań chroniących przed możliwym wzrostem kosztów. Kilka tygodni temu rząd zapowiedział zmiany w systemach podatkowym i ubezpieczeniowym będących – jak powszechnie wiadomo – elementem składowym wprowadzonego na początku roku Polskiego Ładu. Dziś wiadomo już, że będzie mogła z nich korzystać branża pogrzebowa.

– Włączenie firm funeralnych do listy mogących korzystać z nowych przepisów kategorii przedsiębiorstw to dziś swego rodzaju antidotum na szalejącą inflację i pozwoli na utrzymanie cen za usługi pogrzebowe na dotychczasowym poziomie – uważa Robert Czyżak z Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Dodaje, że przedsiębiorcy z reprezentowanej przez niego gałęzi usług z ulga przyjęli te informacje, bowiem zapowiadane zmiany pomogą firmom pogrzebowym zapanować w dużym stopniu nad rosnącymi, i to niemal z dnia na dzień, kosztami działalności ich firm,a w konsekwencji sprawi, że tym razem obędzie się bez podwyżek cen usług.

W myśl zaprezentowanych przez rząd modyfikacji, przedsiębiorcy mogli będą m.in. mogli skorzystać z obniżonej stawki podatkowej, a przede wszystkim – także z możliwości odliczenia wysokości składki zdrowotnej od dochodu, co – jak zaznaczają – bardzo im dziś pomoże.

Przypomina, że początek tego roku nie był zbyt obiecujący dla właścicieli firm pogrzebowych, która zatrudnia ponad 100 tyś osób. – Szalejące ceny energii elektrycznej, gazu i paliw płynnych spowodowały podwyżkę cen kupowanych przez branżę trumien urn i utensyliów pogrzebowych, ceny rosły z dostawy na dostawę, i nie widać było końca szalejącej inflacji – przypomina Robert Czyżak. Jego zdaniem, dzisiaj, dzięki obietnicy rządu, sytuacja w miarę się ustabilizowała. – Przewidywana obniżka chociażby stawki podatkowej pozwoli na złapanie koniecznego oddechu – przyznaje prezes Izby. Wskazuje też, że pamiętać należy również o tym, że usługi funeralne to także branża, która korzysta z różnego rodzaju kredytów lub leasingów, a ich koszt rośnie z miesiąca na miesiąc.  – Mamy świadomość, że spowodowane to jest przede wszystkim wojną na Ukrainie – zauważa Robert Czyżak. Przestrzega również przed możliwymi w niedalekiej nawet przyszłości ograniczeniach w dostawach gazu, co spowodować może zaburzenie działania branży.

GfK: polski rynek dużego sprzętu AGD wart już ponad 10 mld zł i rośnie dwucyfrowo

W 2021 r. wartość sprzedaży urządzeń dużego AGD w Polsce wzrosła o 19 proc. w porównaniu do 2020 r. i osiągnęła blisko 10,8 mld zł. Konsumenci najczęściej kupowali lodówki, pralki oraz kuchnie (kuchnie wolnostojące i piekarniki). Wzrosty w ubiegłym roku odnotował również cały rynek dóbr technologicznych i trwałego użytku*. Tym samym sprzedaż dóbr trwałych osiągnęła łącznie blisko 50 mld zł, co oznacza wzrost o 14 proc. w porównaniu do 2020 r. Takie dane płyną z analiz przeprowadzonych przez firmę badawczą GfK.

W 2021 r. wartość rynku technologicznego i dóbr trwałego użytku w Polsce osiągnęła blisko 50 miliardów złotych. Skala zakupów polskich konsumentów jest ogromna. Dla porównania, przed kilkoma dniami, za 19 miliardów złotych Ministerstwo Obrony Narodowej zakupiło 250 amerykańskich czołgów Abrams.

Warto podkreślić, że znaczące wzrosty odnotował zwłaszcza rynek dużego AGD. Zgodnie z analizą GfK tworzy go 9 grup produktowych: pralki, suszarki bębnowe, okapy, płyty do zabudowy, kuchnie (w tych kuchnie wolnostojące i piekarniki), kuchenki mikrofalowe, zmywarki do naczyń, lodówki oraz zamrażarki. – Branża AGD zakończyła miniony rok znaczącymi wzrostami wartości sprzedaży. W porównaniu do 2020 r. ten rynek wzrósł o 19 proc. Galopująca inflacja sprawia, że Polacy zamiast oszczędzać są skłonni do zwiększenia wydatków, między innymi na sprzęt dużego AGDkomentuje Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence / Proxy.

Potwierdzają to również wyniki badania Corona Mood zrealizowanego przez GfK w listopadzie ubiegłego roku. Aż 73 proc. Polaków deklarowało wówczas zwiększenie wydatków na dobra trwałe, w tym na artykuły gospodarstwa domowego. Rok wcześniej taki zamiar miało zaledwie 29 proc. konsumentów.

Polacy w pierwszej kolejności wybierają wygodę

W sprzedaży dużego sprzętu AGD niezmiennie dominują trzy kategorie, kolejno są to lodówki, pralki oraz kuchnie (kuchnie wolnostojące i piekarniki) . Z kolei najszybciej rosnącą kategorią są suszarki bębnowe. – W 2021 r. ich sprzedaż w Polsce wzrosła o ponad 40 proc. w porównaniu do 2020 r. Oznacza to, że w minionym roku Polacy wydali na nie o 276 mln zł więcej. Polakom coraz bardziej zależy na wygodzie, a grupa suszarek bębnowych staje się istotną częścią dużego sprzętu AGD – podkreśla Artur Noga-Bogomilski.

Rynkowy sukces nie dla każdego

Mimo ogólnych wzrostów wartości sprzedaży dóbr trwałych, analiza 7 największych marek na rynku pralek jasno pokazuje, że nie wszystkie marki odnotowały finansowy sukces. – Łącznie dynamika wartości sprzedaży tych firm pokazuje wzrost rynku o 14 proc. rok do roku. Należy jednak podkreślić, że są wśród nich marki, które odnotowały spadki. Rosnący rynek to szansa, ale nie gwarancja sukcesu markipodkreśla Artur Noga-Bogomilski.

*MDA, SDA, IT, Teleco, Consumer Electronics, Photo, Multifunctional Technical Goods

Aż 61% kandydatów chciałoby poznać opinie o potencjalnym szefie przed podjęciem współpracy

Niezmiennym od lat czynnikiem wpływającym na decyzje zawodowe specjalistów pozostaje wynagrodzenie. Istotne dla profesjonalistów są również możliwości rozwoju oraz charakter wykonywanej pracy. Jednak jak wynika z badań Hays Poland, coraz większe znaczenie dla pracowników ma także bezpośredni przełożony. Kwestia nie najlepszych relacji z szefem wielu motywuje do odejścia z dotychczasowego miejsca pracy, jak i uważnego przyjrzenia się potencjalnemu menedżerowi w nowej firmie.

Specjaliści mają coraz większą świadomość w kontekście swoich oczekiwań zawodowych. Śmielej komunikują wymagania płacowe i chętniej podejmują negocjacje. Więcej oczekują też od samej pracy. Dążą do tego, aby była ona źródłem satysfakcji i rozwoju, odpowiadała ich osobistym przekonaniom i wartościom, a także by pozwalała na funkcjonowanie w przyjaznej atmosferze. Jeśli jeden z powyższych elementów nie zostaje spełniony, pracownicy wychodzą na rynek pracy, na którym obecnie nie brakuje atrakcyjnych ofert.

Dla części specjalistów ważnym argumentem za zmianą miejsca zatrudnienia jest również postać przełożonego. Jak zauważa Agnieszka Kolenda, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland: „W mocy pozostaje znane powiedzenie mówiące, że pracownicy przychodzą do firmy, a odchodzą od szefa. Jeśli między przełożonym i podwładnym jest porozumienie i tzw. chemia, to ryzyko utraty cennego pracownika znacznie maleje.

Każdego roku relacje z szefem zajmują wysokie miejsce na liście powodów, dla których pracownicy rozważają odejście z firmy. W badaniach Hays przeprowadzonych na rzecz Raportu płacowego, w roku 2017 taki powód wskazało 6 proc. respondentów, natomiast w 2022 już 15 proc.

Najważniejsze powody rozważania zmiany pracy

Wynagrodzenie 65%
Brak możliwości rozwoju 42%
Charakter wykonywanej pracy 19%
Zbyt duży lub za mały nakład pracy 18%
Brak równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym 16%
Bezpośredni przełożony 15%

Sześć najczęściej wymienianych powodów. Respondenci mogli zaznaczyć maksymalnie trzy odpowiedzi.

Źródło: Raport płacowy 2022, Hays Poland

Potencjalny przełożony wpływa na decyzje kandydatów

Elementem ogłoszeń o pracę, który najbardziej przyciąga uwagę kandydatów, niezmiennie pozostaje wynagrodzenie, poziom stanowiska oraz zakres obowiązków. Jednak w przypadku wielu podobnych ofert, specjaliści zwracają uwagę także na inne aspekty, poznawane zazwyczaj na etapie rozmów rekrutacyjnych.

Poza benefitami, kulturą organizacyjną czy ścieżkami rozwoju, dla kandydatów niezmiernie ważna jest postać potencjalnego przełożonego. Jak wynika z badania Hays Poland, przeprowadzonego wśród ponad 1600 respondentów, aż 63 proc. specjalistów deklaruje, że potencjalny przełożony odgrywa istotną rolę w decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu oferty pracy.

Czy potencjalny przełożony odgrywa istotną rolę w Twojej decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu oferty pracy? 

Tak 63%
Trudno powiedzieć 18%
Nie 19%

Źródło: Badanie Hays Poland, luty-marzec 2022

Niemal 1/5 respondentów zadeklarowało, że potencjalny szef nie odgrywa istotnej roli w decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu propozycji zawodowej, a 18 proc. nie było w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Należy jednak podkreślić, że nawet w tych przypadkach nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, iż osoba potencjalnego przełożonego jest aspektem zupełnie nieznaczącym.

W sytuacji, gdy konkurencja o wysoko wykwalifikowanego pracownika jest tak duża, kandydaci bardzo często decydują się na zmianę pracy wyłącznie wtedy, gdy oferta spełnia wszystkie ich oczekiwania. Jeśli pomiędzy kandydatem a rekrutującym menedżerem zostanie nawiązana nić porozumienia, to szansa na podjęcie współpracy rośnie. Z drugiej strony, jeśli tego elementu zabraknie, to nawet najciekawsza i najbardziej atrakcyjna oferta może zostać odrzucona. Wiele zależy natomiast od preferencji i wcześniejszych doświadczeń kandydata – wyjaśnia Agnieszka Kolenda z Hays Poland.

Opinie o nowym szefie

Skoro część pracowników chce opuścić dotychczasową firmę ze względu na złe relacje z przełożonym, to nie dziwi fakt, iż chcieliby, aby w nowym miejscu pracy układały się one lepiej. Co, jeśli kandydat przed podjęciem decyzji o związaniu się z firmą, mógłby zweryfikować, jak w praktyce wygląda współpraca z przyszłym szefem?

Jak wynika z badania Hays, aż 61 proc. specjalistów chciałoby zapoznać się z referencjami udzielonymi menedżerowi przez byłych podwładnych. Innymi słowy, wielu pracowników chętnie poznałoby opinie o przyszłym szefie, jeszcze przed rozpoczęciem współpracy, gdyby tylko mieli taką możliwość. Byłoby to rozwiązanie analogiczne do tego stosowanego przez pracodawców, którzy przed złożeniem oferty sprawdzają referencje kandydata. Taka praktyka potencjalnie mogłaby ograniczyć sytuacje, w których niedopasowanie pracownika do zespołu lub stylu zarządzania menedżera zostaje zweryfikowane dopiero podczas okresu próbnego.

Czy przed przyjęciem oferty pracy chciał(a)byś zapoznać się z referencjami udzielonymi przełożonemu przez byłych podwładnych?

Tak 61%
Nie wiem 17%
Nie 22%

Źródło: Badanie Hays Poland, luty-marzec 2022

Jednocześnie niemal co czwarty respondent deklaruje, że nie chciałby zapoznać się z referencjami dotyczącymi potencjalnego przełożonego. Może to wynikać z indywidualnych preferencji. Choć „chemia” pomiędzy przełożonym a pracownikiem sprzyja współpracy, to nie dla każdego kandydata relacje w miejscu zatrudnienia są decydującym czynnikiem. Czasami atrakcyjność warunków współpracy jest na tyle duża, że kandydat nie przykłada zbyt dużej uwagi do pozostałych elementów. Część specjalistów zapewne wychodzi też z założenia, że woli wyrobić sobie swoją własną opinię, niż posiłkować się subiektywnymi ocenami innych osób.

Czy dobry przełożony może zatrzymać pracownika w firmie?

Warto przeanalizować także sytuację odmienną, gdy pracownik w obecnej firmie ma bardzo dobre relacje z przełożonym, lecz ogólne warunki współpracy mogą nie być dla niego w pełni satysfakcjonujące.

Od bezpośredniego przełożonego w dużej mierze zależy satysfakcja z pracy, zaangażowanie, poczucie docenienia i atmosfera w zespole. Poza warunkami zatrudnienia bardzo często są to czynniki kluczowe z perspektywy pracowników, gdyż kształtują środowisko, w którym na co dzień funkcjonują. Jeśli pracownik dogaduje się z przełożonym, to jego odejście z firmy staje się mniej prawdopodobne – tłumaczy Agnieszka Kolenda z Hays Poland.

Warto dodać, że wpływ relacji z szefem na ogólną satysfakcję z pracy uwypukliła pandemia i nowe wyzwania postawione przed kadrą menedżerską. W tym okresie obie strony mogły doświadczyć, jak kluczową rolę w partnerstwie biznesowym odgrywa zaufanie. Osoby pracujące zdalnie doceniały fakt, że przełożony jest dla nich dostępny, dostrzega i docenia ich wysiłek, a także oferuje niezależność. W czasie, gdy wiele firm znajdowało się w procesie zmiany, charakterystyka dobrego menedżera jeszcze silniej opierała się na poczuciu, że w razie potrzeby wstawi się on za podwładnymi i zadba o ich interes. Obecnie jest podobnie – w dobie dynamicznych zmian rynkowych i geopolitycznych  specjaliści często potrzebują wsparcia menedżera. Jeżeli jest to osoba empatyczna i godna zaufania, pracownicy chętniej zwrócą się do niej o pomoc.

Relacja z przełożonym i oferowane przez niego możliwości mają coraz większy wpływ na decyzje zawodowe profesjonalistów, lecz nadal pracujemy głównie po to, aby mieć środki na prowadzenie preferowanego stylu życia. Jeśli praca w firmie pozostawia na tym polu wiele do życzenia, to nawet najlepszy szef nie zatrzyma pracownika w organizacji – dodaje Agnieszka Kolenda.

Najczęściej nawet najlepszy menedżer nie będzie w stanie wynagrodzić braku satysfakcji z kluczowych elementów pracy – wynagrodzenia, stanowiska, benefitów itp.

Ropa znowu powyżej 100 dolarów za baryłkę

We wtorek zarówno ropa Brent jak i WTI zdrożały o ponad 6 proc. i ponownie przekroczyły cenę 100 dolarów za baryłkę. W ostatnich dniach zapowiedź uwolnienia światowych rezerw ropy sprowadziła cenę surowca poniżej tej granicy. Teraz jednak informacje o zmniejszeniu intensywności lockdownu w Szanghaju oraz dalszych rozmowach w ramach Unii Europejskiej o możliwym embargu na rosyjską ropę podbiły jej cenę.

Informacje z Szanghaju, o poluzowaniu wprowadzonego w tym mieście lockdownu, oznaczają zmniejszenie obaw o poziom chińskiego popytu na ropę. Dodatkowo, Unia Europejska cały czas rozmawia o wprowadzeniu embarga na rosyjską ropę, choć przedstawiciele OPEC ostrzegają, że może to wywołać poważny szok podażowy na rynku. Pełne zastąpienie rosyjskiej ropy przez surowiec z innych źródeł jest niemożliwe. Cenę ropy podbijają także obawy o nową rosyjską ofensywę w Ukrainie i dalszą eskalację konfliktu.

Cena ropy szybko odbiła po kilku dniach spadków związanych z zapowiedziami uwolnienia jej rezerw. W zeszłym tygodniu USA i inne kraje zapowiedziały uwolnienie oraz sprzedaż na rynku ropy z rezerw strategicznych (SPR – Strategic Petroleum Reserve). Proces uwolnienia rezerw będzie polegać na sprzedaży przez USA do 1 mln baryłek ropy dziennie (co odpowiada 1 proc. światowego popytu na ropę) przez okres 6 miesięcy. W tym samym czasie dodatkowe 60 mln baryłek ropy mają sprzedaż ze swoich rezerw państwa zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energetycznej (należy do niej także Polska jako członek OECD). Zapowiedź uwolnienia rezerw zbiła cenę ropy tylko na chwilę, a w dłuższej perspektywie może nawet przynieść odwrotny skutek. Sprzedawanej ropy jest bowiem zbyt mało, by w pełni zrównoważyć spadek produkcji rosyjskiej ropy, który wynosi 3 mln baryłek dziennie. Na dłuższą metę by się ustabilizować, rynek potrzebuje stałego zwiększania produkcji ropy lub ograniczenia popytu na ten surowiec.

Planowana wyprzedaż, może zbliżyć amerykańskie rezerwy do ich minimalnego dopuszczalnego przepisami poziomu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wymaga by państwa utrzymywały rezerwy na poziomie 90 dni własnego importu ropy netto (czyli różnicy pomiędzy importem a eksportem ropy). W przypadku USA wyliczony w ten sposób minimalny poziom rezerw wynosi 315 mln baryłek. Oznacza to, że zapowiadane obniżenie rezerw w ciągu 6 miesięcy do 385 mln baryłek, pozostawi niewielki bufor bezpieczeństwa wynoszący zaledwie 70 mln baryłek. To może stanowić problem w sytuacji dodatkowych zagrożeń, jakimi są możliwość dalszego spadku wydobycia w Rosji (w wyniku nowych sankcji lub kolejnej ofensywy), ograniczona elastyczność dostaw ze strony OPEC (a nawet zmniejszenie wydobycia w odpowiedzi na uwolnienie rezerw) oraz opóźnienia w procesie wydobycia ropy z łupków w USA.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Co wolno komornikowi, czyli jak naprawdę wygląda egzekucja komornicza?

„Nie zapłaciłam kilku rat kredytu za mieszkanie. Czy bank od razu naśle na mnie komornika? „Boję się, że komornik zabierze jedyny komputer, przy którym uczy się moje dziecko!”, „Czy komornik może mnie nachodzić i nękać w środku nocy?” – takich dramatycznych wpisów na forach poświęconych pomocy prawnej czy dłużnikom, można znaleźć w Internecie mnóstwo. Jeśli zaciągamy zobowiązanie finansowe, które w pewnym momencie zaczyna przerastać nasze możliwości i we właściwym czasie nie porozumieliśmy się z wierzycielem w sprawie dobrowolnej spłaty, może się zdarzyć, że i nam przyjdzie stanąć twarzą w twarz z komornikiem i zjawiskiem egzekucji komorniczej. A jak pokazują powyższe cytaty, strach przed tym, czego nie znamy, jest paraliżujący i na pewno nie pomaga w sytuacji i tak już dużego stresu finansowego, w jakim znajduje się osoba zadłużona. Warto więc wiedzieć, na jakiej podstawie może dojść do egzekucji komorniczej, jak ona przebiega oraz jakie obowiązki ma wobec nas komornik, i jakie my w tym procesie mamy prawa. O tym w kolejnym materiale Intrum z cyklu „Ogarniam finanse”.

Jak dług trafia w ręce komornika?

Na początek warto mieć świadomość, że jedna-dwie opóźnione raty kredytu lub nieodebrany telefon z banku w sprawie zaległości nie spowodują, że naszą zaległością od razu zajmie się komornik. Oddanie sprawy w jego ręce to dla wierzyciela ostateczność i zawsze poprzedza je szereg innych działań, które mają na celu ustalenie przyczyny braku spłaty. Zdarza się bowiem, że za niemożnością uregulowania zobowiązania stoją przyczyny losowe: nagłe pogorszenie sytuacji materialnej czy ciężka choroba, które mogą niezależnie od woli, wpłynąć na stan naszych finansów. Dlatego pierwszym etapem odzyskiwania należności jest windykacja polubowna. W chwili, gdy przestaniemy spłacać zobowiązanie, możemy spodziewać się najpierw kontaktu albo bezpośrednio ze strony wierzyciela, albo firmy windykacyjnej, która działa w jego imieniu. Windykator może się z nami kontaktować telefonicznie, listownie i osobiście. Warto ten kontakt podjąć jak najszybciej, by wykorzystać go jako szansę na profesjonalną pomoc w uregulowaniu zobowiązania, ponieważ celem windykacji polubownej jest ustalenie takiego harmonogramu spłat, aby był możliwy do spełnienia przez osobę zadłużoną, ale i jednocześnie będzie satysfakcjonujący dla wierzyciela. W ten sposób wierzyciel zyska pewność, że są realne szanse na odzyskanie należności bez konieczności kierowania sprawy do sądu, a więc bez udziału komornika.

Egzekucja komornicza – czym jest i kiedy następuje?

– Jak widać, warunków, które muszą zaistnieć dla rozpoczęcia egzekucji komorniczej jest całkiem dużo. Dlatego od momentu, kiedy osoba zadłużona przestanie spłacać raty do chwili, gdy jej sprawą zajmie się komornik, nierzadko mija nawet od kilku do kilkunastu miesięcy. Informację o wszczęciu postępowania egzekucyjnego otrzymujemy za pośrednictwem poczty, listem poleconym. Ważne, aby nie unikać korespondencji kierowanej do nas przez komornika. Uporczywe uchylanie się od kontaktu może doprowadzić do sytuacji, kiedy to w miejscu zamieszkania urzędnik pojawi się osobiście dodaje Anna Ptasińska, ekspert Intrum.

Z czego komornik może ściągnąć dług?

Niektórzy obawiają się, że z momentem wydania decyzji o egzekucji, komornik może dowolnie zajmować majątek osoby zadłużonej, byle tylko jak najszybciej pokryć zaległe należności. Nic bardziej mylnego – każde podjęte przez niego działanie także jest ściśle regulowane przez prawo, również to, z jakich składników majątku może „ściągnąć” dług i jaką część środków pieniężnych czy mienia może zająć. W pierwszej kolejności nie sięgnie po samochód ani nie eksmituje nas z mieszkania (a tego przeważnie boją się osoby za zaległym długiem, kiedy słyszą komornik), najpierw będzie szukał możliwości pokrycia długu z bieżących środków na koncie osoby zadłużonej. Dużo zależy także od rodzaju długu i formy zatrudnienia osoby zadłużonej. Składniki majątku, z których może nastąpić egzekucja to:

  • Wynagrodzenie – to pierwszy ze składników majątku, w którym urzędnik będzie szukał należnych wierzycielowi pieniędzy, ale wg prawa komornik musi respektować tzw. kwotę wolną od zajęcia komorniczego[2], co w praktyce oznacza, że na koncie pracownika zatrudnionego na umowę o pracę musi zostawić równowartość najniższej płacy minimalnej obowiązującej w danym roku podatkowym. W 2022 r. wynosi ona 3010 zł brutto, czyli na rachunku bezwzględnie musi pozostać kwota netto: 2363,56 zł. Z tej ochrony nie mogą skorzystać jedynie osoby, które zalegają ze spłatą alimentów, ponieważ dobro dzieci jest w tym wypadku dla państwa ważniejsze niż ochrona środków rodzica uchylającego się od obowiązku finansowego, dlatego w ich przypadku komornik może zająć 60% wynagrodzenia, niezależnie od tego, ile zarabiają.
  • Emerytura i inne świadczenia z ZUS – tutaj też liczy się rodzaj długu: jeśli jest to zaległość względem placówek zdrowotnych – zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, domów pomocy społecznej lub zakładów opiekuńczo-leczniczych, urzędnik ma prawo zająć 50% miesięcznej emerytury. Jeśli to dług alimentacyjny, zajęciu podlega 60% emerytury, a przy każdym innym długu: to 25% kwoty emerytury. W przypadku emerytury komornik także musi zostawić do dyspozycji minimalną kwotę określoną przez prawo. Najniższa emerytura od 1 marca 2022 to 1338,44 zł brutto, czyli 1217,98 zł netto – i ta kwota jest zawsze wolna od zajęcia komorniczego. W przypadku świadczeń rentowych obowiązują takie same warunki, jeśli chodzi o rodzaj długu i odpowiadający mu procent zajęcia świadczenia.
  • Rachunki bankowewarto wiedzieć, że komornik ma prawo szukać środków na wszystkich kontach należących do osoby zadłużonej, nie tylko na tym, na które wpływa wynagrodzenie.
  • Udziały, akcje i obligacje – czyli egzekucja z tzw. praw majątkowych.
  • Ruchomości – komornik zajmuje majątek ruchomy na podstawie spisanego protokołu, po czym przedmiot sprzedawany jest na licytacji komorniczej, a pieniądze ze sprzedaży idą na pokrycie zaległej należności.
  • Nieruchomości – komornik może zająć mieszkanie, dom lub inny lokal. Najpierw zostaje oszacowana jego wartość, potem dokonywany jest stosowny wpis do księgi wieczystej, a nieruchomość podlega licytacji. Podczas tej procedury sporządzany jest też drobiazgowy opis poszczególnych składników nieruchomości i obiektów na niej się znajdujących.

Zadaniem komornika sądowego jest odzyskanie zaległego długu, ale prawo zostało skonstruowanie tak, by niezależnie od rodzaju i kwoty zaległości, osoba zadłużona nie pozostała bez środków do życia. Gwarantuje to nie tylko istnienie kwoty wolnej od potrąceń, ale także to, że komornik musi stosować się do treści wniosku złożonego przez wierzyciela: to znaczy, że nie może zajmować majątku w wymiarze szerszym lub wykraczając poza składniki majątku wskazane przez wierzyciela właśnie we wniosku, skierowanym do komornika sądowego. Warto też pamiętać, że nawet dług, którym zajmuje się komornik to nie koniec świata: nawet wtedy można rozmawiać i zwrócić się o ustalenie planu spłaty. Oczywiście w tym wypadku zgodę na wszelkie warunki: kwoty i terminy musi wyrazić nie sam komornik, a wierzyciel, w imieniu którego działa, i tylko od niego zależy, czy zgodzi się na rozłożenie długu na raty lub zwolnienie spod zajęcia składników majątkowychpodpowiada Anna Ptasińska, ekspert Intrum.

Tego komornik na pewno nie zabierze i tego mu nie wolno

A co z cytowanymi pytaniami, które pojawiły się na początku tego tekstu – czy takie obawy są uzasadnione? Otóż nie, bo komornik nie ma prawa zabrać niektórych sprzętów: są to m.in. przedmioty niezbędne do codziennego funkcjonowania, takie jak np. kuchenka czy właśnie wspomniany komputer, który jest wykorzystywany przede wszystkim przez dziecko do nauki. Spod zajęcia egzekucyjnego wyłączone są też m.in. rzeczy osobiste takie jak ubrania, które nie mają ponadprzeciętnej wartości rynkowej, pościel, podstawowe zapasy żywności, opału. Komornik nie zajmie także sprzętów rehabilitacyjnych lub innych koniecznych ze względu na niepełnosprawność osoby zadłużonej czy jej członków rodziny. Nie przejmie więc wózka inwalidzkiego, specjalistycznego łóżka medycznego, nawet jeśli mają znaczną wartość. Egzekucji komorniczej nie podlegają też niektóre świadczenia, takie jak: świadczenia alimentacyjne, wychowawcze, w tym „500 Plus”, świadczenia rodzinne i z pomocy społecznej, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe i dla sierot zupełnych, zasiłki dla opiekunów. Takie świadczenia są traktowane przez prawo szczególnie, bo zrozumiałym jest, że dotyczą tych najsłabszych i najbardziej potrzebujących.

A czy komornik ma prawo odwiedzić osobę zadłużoną w środku nocy? Nie, ponieważ jak każdy urzędnik państwowy ma ściśle regulowane godziny pracy, a to znaczy, że mitem jest to, że może nachodzić osobę zadłużoną w dowolnych godzinach i dniach. Jak potwierdza Anna Ptasińska, ekspert Intrum:

Według przepisów[3] komornik może wykonywać czynności poza kancelarią komorniczą tylko w dni robocze od poniedziałku do soboty, w godzinach od 7.00 do 21.00. Gdyby chciał odwiedzić osobę zadłużoną w dni ustawowo wolne od pracy lub poza wyznaczonymi godzinami, musi najpierw uzyskać zgodę prezesa właściwego sądu rejonowego.

Ekspert Intrum, Anna Ptasińska, dodaje również:

Aby podnosić świadomość społeczną, wciąż warto podkreślać, że komornik jest funkcjonariuszem państwowym i działa według prawa. A to prawo dba również o interesy osób zadłużonych. Ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz o kosztach komorniczych były dotąd wielokrotnie nowelizowane m.in. po to, by mogły jak najlepiej chronić prawa tych, którzy podlegają egzekucji komorniczej. Wiele razy precyzowano przepisy dotyczące mienia niepodlegającego zajęciu, a także wzmacniano nadzór nad postępowaniem komorników. Długi mogą zdarzyć się każdemu, dlatego tak ważne jest, aby prawo było w tym zakresie zrozumiałe, a procedury przejrzyste dla każdego obywatela.

[1] Zakres obowiązków komornika wyznacza Kodeks postępowania cywilnego, część: Postępowanie egzekucyjne (Dz.U.2021.1805) oraz Ustawa o komornikach sądowych, z dnia 22 marca 2018 r. oraz ustawa o kosztach komorniczych, która została uchwalona 28 lutego 2018 roku.

[2] Art. 87(1). – [Kwoty wolne od potrąceń] – Kodeks pracy.

[3] art. 810 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego.

Przedsiębiorcy płacą odsetki od niesłusznie naliczonych kar administracyjnych w czasie lockdownu

– Jesteśmy zaskoczeni  sytuacją z jaką borykają się przedsiębiorcy, którzy ukarani zostali karami za otwarcie restauracji czy innych obiektów w czasie lockdownu. Jeżeli sądy uchylają kary administracyjne sanepidu to oczywiste powinno być także, że przedsiębiorcom zostaną zwrócone wszelkie odsetki, koszty procesowe czy koszty windykacyjne. Otrzymujemy informacje, że niektórzy są stratni nawet kilkanaście tysięcy złotych, co jest absolutnie niedopuszczalne. Apelujemy do Ministerstwa Finansów o przygotowanie przepisów, które będą adekwatne do sytuacji, jaka ma miejsce, gdy sądy podejmują decyzje o uchyleniu kary – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Tak naprawdę do dzisiaj nie znamy skali gospodarczych konsekwencji pandemii. Wiele firm po prostu zniknęło”

Stanowisko Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie to odpowiedź na poniedziałkową publikację portalu wSzczecinie.pl, który opisał sprawę Tomasza Fornalskiego. Przedsiębiorca prowadzi lodowisko, które na czas lockdownu zamieniło się w kwiaciarnię. Sprytny fortel nie spodobał się ani policji, ani sanepidowi. Na przedsiębiorcę nałożono karę w wysokości 60 tysięcy złotych i podczas egzekucji komorniczej ściągnięto pieniądze z konta firmy razem z odsetkami i kosztami windykacji. Przedsiębiorca wygrał przed sądem udowadniając, że kary były nielegalne. Zwrócono mu po ośmiu miesiącach 60 tysięcy złotych, ale nie zwrócono ponad 11 tysięcy złotych kosztów egzekucji.

– Przyznam szczerze, że obciążanie przedsiębiorców karami windykacyjnymi i odsetkami od niesłusznie nałożonych kar finansowych to sytuacja zdumiewająca i nie do zaakceptowania . Niestety potwierdza to nasze wcześniejsze wrażenia: w przypadku lockdownów dochodziło  do  niesprawiedliwych i dotkliwych  działań wobec przedsiębiorców. Ilu z nich upadło przez takie działanie? Ilu zamknęło firmy, a nie dostało odpowiedniej pomocy w czasie pandemii? Tak naprawdę do dzisiaj nie znamy skali gospodarczych konsekwencji pandemii. Wiele firm po prostu zniknęło – mówi Hanna Mojsiuk. – Pan Tomasz Fornalski pokazał, że przedsiębiorcy  potrafią dochodzić swoich praw. Nie wyobrażam sobie sytuacji płacenia odsetek od niesłusznie nałożonych kar. To sytuacja kompromitująca polski wymiar sprawiedliwości oraz osoby opracowujące przepisy administracyjne dotyczące karania przedsiębiorców w czasie pandemii – dodaje Hanna Mojsiuk.

„Należność powinna być zwrócona wraz z odsetkami”

Prawnicy całą sytuacją nie są zaskoczeni. Kary za otwieranie sklepów, restauracji, siłowni czy innych obiektów w czasie pandemii są masowo uchylane.

– Zjawisko uchylania przez sądy administracyjne kar nakładanych przez Sanepid w związku z lockdownowymi obostrzeniami jest już powszechnie. Należy wskazać, ze jeśli sąd administracyjny uchyla lub stwierdza nieważność decyzji nakładającej karę administracyjną za nieprzestrzeganie obostrzeń epidemicznych, organ który wydał taką decyzję zobowiązany jest do zwrotu poniesionej (wpłaconej) sumy. Z całą mocą podkreślić należy, że wpłacona należność powinna być zwrócona wraz z odsetkami za okres od chwili wpłaty do chwili zwrotu, gdyż od początku stanowiła ona tzw. nienależne świadczenie. Uiszczone koszty windykacji nie stanowią świadczenia objętego wprost decyzją o wymierzeniu kary.  Jak wynika z powyższego także w tym przypadku należy złożyć stosowny wniosek do organu, który przeprowadził egzekucję wykazując, że decyzja nakładająca wyegzekwowaną karę została uchylona. Płonne pozostają bowiem nadzieje na to, że organ egzekucyjny wyda stosowną decyzję o zwrocie omawianych kosztów z urzędu – komentuje mec. Dariusz Sosnowski z kancelarii Wódkiewicz Sosnowski ze Szczecina.

– Zatem, jak to najczęściej bywa w relacjach z organami administracji, w tym podatkowymi, tylko aktywna postawa przedsiębiorców a więc złożenie dwóch niezależnych wniosków w dwóch instytucjach stanowić może podstawę skutecznego domagania się zwrotu odsetek kosztów bezzasadnej windykacji  – dodaje mec. Sosnowski.

Podatnicy boją się skutków Polskiego Ładu. Wzrosła liczba wniosków o wydanie indywidulanej interpretacji

  • Dane z KIS: Blisko 20% wzrost rdr. liczby wniosków o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej
  • Tylko w dwa miesiące podatnicy złożyli blisko 6 tys. wniosków o wydanie indywidualnej interpretacji

W styczniu oraz w lutym br. złożono o 19% więcej wniosków o indywidualną interpretację podatkową niż w analogicznym okresie ub.r. Jak przekonują znawcy tematu, dane są niepokojące i mają związek z wprowadzonymi zmianami podatkowymi, głównie z Polskim Ładem. Ostatnio zdecydowanie najwięcej wniosków dotyczyło PIT-u. Ich liczba wzrosła rok do roku o prawie 41%. Na kolejnych miejscach w tym zestawieniu widzimy VAT oraz CIT.

Większe zainteresowanie

Jak wynika z danych udostępnionych przez Krajową Informację Skarbową, w ciągu dwóch pierwszych miesięcy br. Polacy złożyli 5784 wniosków o indywidualną interpretację podatkową (styczeń – 3010, luty – 2774). Natomiast w analogicznym okresie ubiegłego roku stwierdzono takich przypadków 4862 (styczeń – 2192, luty – 2670).

– W zasadzie mieliśmy wcześniej do czynienia z tendencją spadkową dotyczącą zainteresowania indywidualnymi interpretacjami podatkowymi. Niestety, bardzo niska jakość nowych przepisów spowodowała, że podatnicy w dużo większym zakresie postanowili zabezpieczyć się przy pomocy właśnie interpretacji urzędowych. Mam na myśli nie tylko regulacje, które weszły w tzw. Polskim Ładzie, ale również inne nowelizacje – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Dane są niepokojące. Pokazują bowiem poziom skomplikowania i niedoskonałość wprowadzonych przepisów, o czym przekonuje Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI. Według eksperta, wyraźnie widać, że podatnicy nie mają zaufania do organów państwa i interpretacji przepisów podawanej na konferencjach prasowych czy w mediach społecznościowych. Ponadto nowe regulacje oraz mnogość przepisów budzą wątpliwości. Podatnik może je wyjaśnić przede wszystkim w drodze interpretacji indywidualnej.

– Mamy wzrost liczby wniosków, a przecież znacznie zdezawuowała się wartość interpretacji urzędowych. Wciąż pojawiają się spory, czy np. podatnik prawidłowo przedstawił stan faktyczny, a w konsekwencji, czy otrzymana interpretacja ma walor ochronny. To zniechęca do wnioskowania. Wzrost liczby dziwi, gdy weźmiemy pod uwagę, że pojawiły się nowe narzędzia, takie jak wiążąca informacja stawkowa czy akcyzowa, które charakteryzują się większym bezpieczeństwem dla podatnika. Pomimo tych przeciwności, doradcy podatkowi często rekomendują klientom wystąpienie z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnych – mówi dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, ekspert BCC.

Jak zaznacza radca prawny Niczyporuk, w ostatnim czasie wiele podmiotów zaczęło się zastanawiać nad zmianą formy opodatkowania lub rozpoczęciem działalności gospodarczej w oparciu o spółkę prawa handlowego. Decyduje o tym chęć uniknięcia negatywnych konsekwencji finansowych wprowadzenia Polskiego Ładu. Podatnicy zamierzali więc upewnić się, że podejmowana przez nich działalność będzie prawidłowo opodatkowana.

– Zmiana przepisów to jest najczęstsza przyczyna składania wniosków o taką interpretację. Czasami motywacją są inwestycje. Podatnik np. sprzedaje nieruchomości, łączy spółki lub planuje przejąć jakiś biznes. I chce wiedzieć, jak to prawidłowo rozliczyć – dodaje dr Matarewicz.

PIT na czele

Według danych Krajowej Informacji Skarbowej, wnioski o indywidualną interpretację podatkową składane są w ośmiu obszarach. W pierwszych dwóch miesiącach br. zdecydowanie największe zainteresowanie wzbudził PIT. Ostatnio w tym zakresie wnioskowano 3356 razy (w styczniu – 1800, w lutym – 1556), a w ubiegłym roku – 2383 (odpowiednio 1113 oraz 1270). Jak stwierdza prof. Modzelewski, nieudany wysiłek legislacyjny Polskiego Ładu dotyczył przede wszystkim podatku dochodowego od osób fizycznych oraz płatnika tej daniny. Stąd też zdecydowanie największe zainteresowanie było właśnie tym obszarem.

– Patrząc na dane dot. PIT, taki wzrost procentowy rok do roku jest w mojej ocenie efektem uchwalenia tzw. Polskiego Ładu. Nie ma innej przyczyny. Podatników zainteresowała np. możliwość przejścia na ryczałt w odniesieniu do określonych usług, gdzie zmieniały się zasady opodatkowania. Ponadto część osób postanowiła przejść z umowy o pracę na działalność gospodarczą. W dużej mierze są więc to tematy związane z samozatrudnieniem – analizuje ekspert z BCC.

Na kolejnych pozycjach w zestawieniu widzimy wnioski o indywidualną interpretację podatkową z zakresu VAT-u – 1662 (w ub.r. – 1754) i CIT-u – 487 (469). Dalej są PCC – 158 (124), SD – 55 (60), akcyza – 53 (43), a także inne – 7 (25) oraz OP – 6 (4).

– W przypadku VAT-u więcej zmian było w ubiegłym roku. Ponadto to jest podatek, w którym nowelizacje pojawiają się w trakcie roku. Mniej problemów rodzą przepisy np. Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych czy Ustawy o podatku od spadku i darowizn. To jednak także jest naturalną konsekwencją małej objętości tych regulacji w porównaniu np. z ustawami o podatkach dochodowych. Oczywiście też powstają tu spory interpretacyjne. Jednak jako doradcy podatkowi rzadziej rekomendujemy składanie wniosków z zakresu PCC czy SD – opisuje dr Jacek Matarewicz.

Z kolei prof. Modzelewski zaznacza, że Polski Ład oraz nowelizacje dotyczące akcyzy i VAT-u stworzyli tzw. ludzie z rynku. Zdaniem eksperta, to raczej ostatni taki występ w roli legislatorów osób, które do resortu dobrano z biznesu podatkowego. Niestety, ich umiejętności w tej dziedzinie okazały się bardzo skromne. To spowodowało, że do dzisiaj nie jesteśmy w stanie ustalić stanu prawnego.

– Większa liczba wniosków o indywidualną interpretację podatkową spowoduje również wydawanie większej ilości interpretacji – także tych negatywnych. To z pewnością przełoży się na więcej skarg do sądów administracyjnych. W związku z tym, podatnicy wciąż chętnie będą korzystać z możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa prawnego w obliczu niejasnych przepisów – podsumowuje Marek Niczyporuk z Kancelarii Ars AEQUI.

Wyniki finansowe Nest Banku za 2021 rok

Nest Bank zakończył 2021 rok z zyskiem w wysokości 4 mln złotych netto. Grupa Nest Bank S.A., w której skład wchodzi bank oraz spółka faktoringowa Faktoria, również wypracowała w 2021 roku zysk – w wysokości 2,1 mln zł.

Przełomowy rok dla Nest Banku

– W 2021 rok weszliśmy z klarowną strategią, której podstawowym celem było osiągnięcie rentowności. Cel ten został osiągnięty. Zarówno Nest Bank, jak i Grupa odnotowały w ubiegłym roku najlepsze od wielu lat wyniki finansowe, powiększyły bazę klientów, zwiększyły zakres świadczonych usług i dynamicznie kontynuowały gruntowną transformację cyfrową, inwestując w nowoczesne technologie i procesy – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Nest Banku.

Zysk, cyfrowy rozwój, innowacyjność i społeczna odpowiedzialność

W 2021 roku Nest Bank pozyskał blisko 20 tys. nowych klientów. Ponadto Nest może się pochwalić jednym z najwyższych w Polsce wskaźników kont zakładanych online – ponad 65% rachunków indywidualnych i firmowych zostało otwartych w kanałach zdalnych w 2021 roku.

Jako pierwsi na polskim rynku udostępniliśmy proces kredytowy, dzięki któremu firma nie mająca jeszcze relacji z bankiem może uzyskać kredyt całkowicie online i podpisać umowę zdalnie. We wrześniu 2021 roku jako pierwsi na świecie przeprowadziliśmy pilotaż VISA Mobile – nowej usługi płatności kartą w internecie. Potwierdziliśmy tym naszą zdolność do wdrażania innowacyjnych, skalowalnych projektów z największymi globalnymi partnerami – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu

W ubiegłym roku nie tylko wypracowaliśmy najlepsze od wielu lat wyniki finansowe , ale także podnieśliśmy sobie poprzeczkę w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu. Znacząco podwyższyliśmy nasze standardy w obszarze polityk praw człowieka, kodeksu postępowania pracowników czy kodeksu postępowania dostawców. Zrealizowaliśmy wiele ważnych inicjatyw społecznych. Dołączyliśmy także do organizacji United Nations Global Compact. W 2022 roku i kolejnych latach będziemy kontynuować nasze działania w tym obszarze – dodaje.

Plany Nest Banku na 2022 rok – kontynuacja strategii i kolejne innowacje

Nest Bank zapowiada, że w 2022 roku będzie kontynuował strategię skoncentrowaną na cyfrowych usługach finansowych dla osób indywidualnych i przedsiębiorców. Na początku kwietnia bank zmienił logotyp oraz identyfikację wizualną i zapowiada kolejne zmiany.
Kontynuujemy strategię innowacyjnej, mobilnej bankowości dla klientów indywidulanych oraz wysokiej jakości cyfrowych usług finansowych dla przedsiębiorców. Nasze usługi są konkurencyjne cenowo, innowacyjne i dostępne 24/7, wszędzie tam, gdzie przedsiębiorcy zarabiają pieniądze i budują wartość swoich biznesów – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Nest Banku. – Aby podkreślić strategię banku i jej charakter zmieniliśmy, w 2022 roku, naszą identyfikację wizualną. Nowe logo podkreśla naszą dynamikę, strategiczne skupienie na przedsiębiorcach i ich potrzebach z dbałością o nowoczesność, jakość i wygodę proponowanych usług – dodaje.

Bank zapowiada także, że jeszcze w tym roku wprowadzi klika nowości do swojej oferty. Należą do nich między innymi kredyt dla spółek, karta wirtualna, nowy proces zakładania rachunku z wykorzystaniem tzw. selfie czy Visa Mobile.