Kool2Play zadebiutuje na rynku NewConnect 22.02

Akcje Kool2Play – twórcy i wydawcy gier, zadebiutują na małym parkiecie już 22 lutego. Jednocześnie spółka kontynuuje prace nad swoim pierwszym tytułem Uragun, którego premiera w Early Access zaplanowana jest na Q2 2021.

– Cieszymy się, że udało nam się dopełnić formalności i już 22 lutego odbędzie się pierwsze notowanie. Wierzymy, że Kool2Play jest jednym z najciekawszych tegorocznych debiutów na NewConnect.  To, co wyróżnia nas na rodzimym rynku, to połączenie ogromnego doświadczenia z zakresu tworzenia i promocji gier. Zespół świetnych profesjonalistów, ciekawe pomysły na gry, zabezpieczenie finansów na rozwój oraz dywersyfikacja źródeł przychodów, to nasza recepta na sukces, którego udziałem będą nasi inwestorzy  – komentuje Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play.

Kool2Play to studio tworzące gry na komputery osobiste oraz konsole Xbox Series X, PlayStation 5 oraz Nintendo Switch. Spółkę, na tle innych, wyróżnia bardzo doświadczony zespół producentów mających na swym koncie komercyjne sukcesy gier. Wisienką na torcie jest agencja Kool Things, która jest spółką zależną od Kool2Play i świadczy usługi z zakresu promocji gier na terenie Europy i Ameryki Północnej. Jest to jedna z najbardziej cenionych na świecie agencji specjalizujących się w promocji gier. Kilkunastoletnie doświadczenie tego zespołu wykorzystywane jest również przy promocji nadchodzącej produkcji studia – Uragun. Premiera gry w Steam Early Access nastąpi w Q2 2021 i będzie pierwszym dużym tytułem Kool2Play wydanym na te platformy.

Uragun, to futurystyczny roguelite shooter skierowany m.in. do fanów gier Hades czy Enter the Gungeon. Stawiamy na unikalny gameplay, fabułę, a przede wszystkim nieskrępowaną niczym rozgrywkę z dynamiką rodem z serii DOOM. – mówi Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play – Naszym celem jest tworzenie produkcji, które przede wszystkim dostarczają frajdę z grania, ale równocześnie mają przesłanie i pokazują co może nas czekać w przyszłości. Taki jest właśnie Uragun, który z jednej strony stawia na akcję i pokazuje jak wyglądałby świat opanowany przez Sztuczną Inteligencję, ale też robi to w odpowiednio lekki sposób.

W 2020 roku zarząd Kool2Play zabezpieczył środki na długofalowe rozwijanie projektów obu odnóg działalności – na tworzenie gier pozyskał ponad 2,5 miliona zł z prywatnej emisji akcji serii D oraz grantu GameInn w wysokości 1,6 mln zł. Natomiast rozwój agencji Kool Things współfinansowany jest z grantu NCBiR o wysokości 1,9 mln złotych.

– Uragun nie jest jedynym projektem, nad którym pracuje grupa Kool2Play – poza nim trwa preprodukcja zaplanowanych gier o kodowych nazwach City of Minds oraz Restoration. Ponadto, zespół Kool Things pracuje nad systemem marketingu jakościowego, dzięki któremu w ciągu 5 najbliższych lat planuje zmienić się w globalną agencję digital marketingu z segmentu gier. Myślę że te dwa zdania najlepiej opisują biznes model Kool2Play: to połączenie produkcji i promocji jakościowych marek z dywersyfikacją źródeł przychodów  – kończy prezes Kool2Play.

SUNEX planuje wejście na rynek zamówień publicznych

SUNEX S.A., czołowy producent i dystrybutor innowacyjnych rozwiązań opartych o odnawialne źródła energii, zamierza przejąć od Spółki Polska Ekologia obsługę zamówień publicznych. Zdaniem Zarządu SUNEX wpłynie to na znaczący wzrost przychodów. Przyczyni się również do rozwoju własnej produkcji i poprawy konkurencyjności. Finalizacja transakcji planowana jest wstępnie na drugi kwartał br.

SUNEX S.A. rozpoczął prace koncepcyjno-analityczne zmierzające do przejęcia od jednostki dominującej Polska Ekologia części działalności związanej z realizacją zamówień publicznych, realizowanych przez jednostki samorządowe w obszarze odnawialnych źródeł energii (fotowoltaika, pompy ciepła). Obecnie Spółka jest poddostawcą części urządzeń i wyposażenia dla Polskiej Ekologii, która realizuje dostawy w ramach zamówień publicznych jako wykonawca.

Przychody osiągane przez Polską Ekologię w ramach obsługi zamówień publicznych nie są obecnie wykazywane przez SUNEX S.A., ze względu na brak konsolidacji danych finansowych obu podmiotów. Przejęcie tej działalności zwiększy zatem potencjał przychodowy Spółki. Stanowić będzie jednocześnie dodatkowy impuls do rozwoju produkcji własnej oraz w znacznym stopniu przyczyni się do poprawy konkurencyjności oferty. Na polskim rynku zamówienia publiczne odpowiadają obecnie za znaczną część sprzedaży urządzeń w zakresie odnawialnych źródeł energii.

„Dostrzegamy duży potencjał w rozwoju działalności przetargowej. Wpływają na to obecne trendy w polityce prowadzonej na poziomie krajowym i europejskim oraz znaczne środki publiczne i prywatne kierowane na transformację energetyczną. Istotnym atutem przejęcia tej części działalności będzie pozyskanie w ramach transakcji znacznego doświadczenia i wiedzy w realizacji tego typu zadań od podmiotu dominującego” – powiedział Romuald Kalyciok, Prezes SUNEX S.A.

Jednym z podstawowych założeń przejęcia działalności dotyczących zamówień publicznych jest brak angażowania dodatkowych środków finansowych na realizację transakcji. Planem jest natomiast wykorzystanie w tym celu kompensaty wzajemnych wierzytelności.

KHNP chce uczestniczyć w polskim programie jądrowym

KHNP, światowy lider w energetyce jądrowej, z zadowoleniem odnosi się do przyjęcia Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ), którego celem jest budowa elektrowni jądrowych o mocy zainstalowanej 6 – 9 GW w oparciu o duże sprawdzone reaktory wodno-ciśnieniowe (PWR). Spółka jest gotowa podzielić się ze stroną polską swoim blisko 50-letnim doświadczeniem w budowie i eksploatacji najnowszej generacji elektrowni jądrowych.

KHNP ma świadomość, że osiągnięcie sukcesu przy budowie własnych elektrowni jądrowych wymaga wysokiego poziomu doświadczenia i nakładów. Spółka posiada sprawdzoną zaawansowaną technologię, dzięki bogatemu doświadczeniu zdobytemu podczas realizacji udanych projektów w Korei i zagranicą. Ponadto KHNP dokłada starań w poszukiwaniu zadowalających rozwiązań finansowych poprzez współpracę z rządem Korei, agencjami kredytów eksportowych oraz globalnymi instytucjami finansowymi. Oferta strony koreańskiej dla realizacji PPEJ mogłaby obejmować rozsądny i kompleksowy pakiet finansowy, w tym inwestycje kapitałowe KHNP, finansowanie dłużne od koreańskich agencji kredytowych oraz podobnych instytucji z krajów dostarczających sprzęt do projektu, jak również atrakcyjne finansowanie pozyskane od międzynarodowych banków komercyjnych oraz innych podmiotów. KHNP jest gotowe do podjęcia rozmów z polskimi władzami, aby lepiej zrozumieć potrzeby polskiego projektu i ostateczny kształt modelu finansowania energetyki jądrowej.

Doświadczenie w zarządzaniu projektami i dostęp do stabilnego finansowania to niezbędne elementy do udanej realizacji tak kompleksowego projektu jakim jest budowa elektrowni jądrowej. Jesteśmy gotowi, aby podjąć współpracę z Polską i zbudować polską elektrownię jądrową, posiadamy bowiem dostęp do sprawdzonej koreańskiej technologii jądrowej oraz możemy zabiegać o odpowiednie rozwiązania finansowe. Z uwagą obserwujemy polskie działania służące wprowadzeniu energii jądrowej, które pozwoliłby Polsce osiągnąć dwa cele: zredukować emisję dwutlenku węgla i stworzyć stabilną bazę dostaw dla krajowej sieci energii elektrycznej, umożliwiając jej rozwój. Jesteśmy najlepszym partnerem, aby zrealizować te zamiary – powiedział Sang Don Kim, Wiceprezes w Dziale Rozwoju Biznesu w KHNP.

Republika Korei jest ważnym partnerem ekonomicznym dla Polski, stąd współpraca w obszarze energetyki jądrowej byłaby naturalnym krokiem do dalszego wzmocnienia relacji biznesowych. KHNP angażuje się w rozwijanie relacji z polskimi firmami. Dotychczas koreańska spółka zidentyfikowała ponad 70 polskich podmiotów z branży inżynieryjnej, produkcji maszyn, budowlanej oraz energetycznej jako potencjalnych partnerów do uruchomienia budowy elektrowni jądrowej.

Korea szczyci się wieloma dekadami doświadczenia w udanej eksploatacji elektrowni jądrowych do produkcji energii elektrycznej, a KHNP jest jej głównym graczem w tym sektorze. Kraj jest eksporterem cywilnej technologii jądrowej od 2009 r., odkąd Korea zdobyła kontrakt na dostarczenie elektrowni jądrowej składającej się z czterech jednostek o mocy 5,6 GW do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Po osiągnięciu 100% operacyjności, ta elektrownia ma realizować 25% krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. W grudniu 2020 r. blok nr. 1 elektrowni Barakah  w ZEA osiągnął 100% mocy i obecnie generuje 1400 MW energii elektrycznej. Stanowi też największy generator mocy w ZEA mający rozpocząć działalność komercyjną jeszcze na początku tego roku. Dzięki płynnej współpracy strony koreańskiej z lokalnymi partnerami, bogatemu doświadczeniu oraz wiedzy z zakresu budowy elektrowni jądrowych i zarządzania projektowego, projekt Barakah został zakończony w terminie pomimo trudnych warunków środowiskowych i w ramach budżetu. Tak skuteczna realizacja wyróżnia KHNP na tle pozostałych firm w obszarze energetyki jądrowej, gdzie projekty często mają opóźnienia i przekraczają koszty.

Na potrzeby polskiego programu jądrowego KHNP zaproponowało własne, spełniające wszystkie wymogi bezpieczeństwa zaawansowane reaktory APR 1400. Są one jednymi z najbardziej innowacyjnych rozwiązań na świecie i jednocześnie stanowią jedno z największych osiągnięć, jakim może pochwalić się KHNP. W 2017 r. techniczna grupa doradcza w zakresie europejskich elektrowni jądrowych (EUR) zatwierdziła APR 1400. Dwa lata później APR 1400 jako pierwszy typ reaktora spoza Stanów Zjednoczonych, uzyskał certyfikację Komisji Nadzoru Jądrowego (NRC) w tym kraju. Dzięki tym certyfikatom, firma może dostarczać reaktory jądrowe zgodne z wiodącymi wymaganiami międzynarodowymi.

Rozwój energetyki jądrowej wymaga również zaangażowania kadry wysoko wykwalifikowanych specjalistów o unikalnych kompetencjach. Aby wesprzeć Polskę w zwiększeniu dostępu do puli talentów w obszarze cywilnej energii jądrowej, KHNP stawia na dalszy rozwój współpracy z polskimi uczelniami, pozostając w gotowości do zwiększenia jej skali w przyszłości. Szereg memorandów o współpracy zostało już podpisanych pomiędzy koreańską podyplomową uczelnią KINGS a Uniwersytetem Warszawskim, Politechniką Warszawską oraz Akademią Górniczo-Hutniczą.

Japoński koncern chemiczny inwestuje w Polsce

Sumika Polymer Compounds Europe (SPC EU) rozszerza działalność w Polsce, gdzie dotychczas dostarczała swoje wyroby wytwarzane w innych fabrykach grupy. Do końca 2021 roku w podpoznańskich Plewiskach postanie czwarty europejski zakład koncernu chemicznego, wytwarzający mieszanki na bazie polipropylenu wykorzystywane m.in. przez sektor motoryzacyjny. W zakładzie, który zgodnie z założeniami rozpocznie produkcję w pierwszym kwartale 2022 roku, w pierwszym etapie pracę znajdzie 30 osób. Inwestycja zapewni japońskiej firmie dodatkowych 30 tys. ton zdolności produkcyjnych dla grupy, zwiększając moce wytwórcze europejskich zakładów do poziomu 170 tys. ton rocznie.

Inwestycja wynika ze strategii SPC EU, zakładającej lokowanie zakładów produkcyjnych
o odpowiednich zdolnościach wytwórczych jak najbliżej partnerów biznesowych grupy.
O wyborze miejsca inwestycji w Wielkopolsce zdecydowały bliskość klientów nie tylko
w Polsce, ale także w Niemczech i Czechach, a także wysoki stopień uprzemysłowienia regionu, w którym działalność prowadzą m.in. producenci samochodów i sprzętu AGD. Atutem lokalizacji jest także dostęp do sieci autostrad.

Spółka oczekuje stabilnego wzrostu popytu na mieszanki na bazie polipropylenu w naszym regionie Europy. To materiał, którego zastosowanie w sektorze Automotive pozwala zmniejszyć wagę produkowanych z jego wykorzystaniem części samochodowych. Co więcej podczas procesu produkcyjnego polipropylen wytwarza mniej CO2 niż konkurencyjne żywice, takie jak poliamid.

Wpływ na zwiększające się zainteresowanie mieszankami na bazie polipropylenu będzie miała coraz większa popularność samochodów elektrycznych oraz regulacje prawne w postaci zaostrzania przepisów środowiskowych.

Sumika Polymer Compounds przywiązuje dużą wagę do kwestii środowiskowych, między innymi poprzez wdrażanie innowacji, w tym produktów z recyklingu i stosowania włókien naturalnych oraz infrastrukturę w zakresie oszczędności zasobów.

Zapewnienie szybszych lokalnych dostaw wpływa m.in. na ograniczenie emisji CO2 związanej z transportem produktów. Dzięki istniejącym już fabrykom we Francji i Wielkiej Brytanii, a także niedawnym akwizycjom spółek w Turcji oraz utworzeniu zakładu w Polsce, SPC może zapewniać lokalne dostawy w całej Europie.

Pierwszy etap inwestycji „Sumika Polymer Compounds Poland sp. z o.o.” (SPCP) obejmuje budowę zakładu o powierzchni około 5500 m. kw. Utworzone zostaną dwie linie produkcyjne. Realizacja obejmuje również budowę silosów do magazynowania materiału. Zatrudnienie znajdzie około 30 nowych pracowników. Rozpoczęcie produkcji planowane jest na pierwszy kwartał 2022 roku.

XTB wsród pięciu największych brokerów na świecie

XTB jest piątym brokerem na świecie pod względem liczby aktywnych rachunków według raportu Finance Magnates za czwarty kwartał 2020 roku.

XTB w globalnym TOP5 brokerów

Na początku lutego br., Grupa XTB opublikowała wstępne wyniki finansowe za 2020 rok. Wśród rekordowych wartości przychodów i zysków, Grupa zaraportowała także najwyższe wartości w obszarze klienckim. Na koniec czwartego kwartału 2020 roku, średnia liczba aktywnych klientów (średnia liczba klientów, którzy przeprowadzili co najmniej jedną transakcję w okresie trzech miesięcy) sięgnęła 72 346. Wynik ten pozwolił Grupie XTB na zajęcie piątego miejsca w rankingu największych globalnych brokerów w kategorii liczby aktywnych klientów w kwartalnym raporcie analitycznym (Quarterly Intelligence Report) opublikowanym przez Finance Magnates.

– Jednym z priorytetów XTB jest maksymalne skupienie na kliencie poprzez dostarczeniu mu najlepszej oferty inwestycyjnej – zarówno pod kątem instrumentów, jak i narzędzi, oraz obsługi. Jesienią ubiegłego roku wprowadziliśmy ofertę obejmującą bezprowizyjne inwestowanie w akcje do miesięcznego wolumenu 100.000 Euro, a także stale doskonalimy nasze platformy xStation oraz xStation Mobile. Te działania przynoszą skutek – w 2020 roku pozyskaliśmy ponad 112 tysięcy nowych klientów, czyli tyle, ile w latach 2014-2019 razem. Nie zwalniamy tempa – w 2021 roku chcemy pozyskać kolejne 120 tysięcy nowych klientów. – powiedział Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. Szczególnie jednak jesteśmy dumni z liczby aktywnych klientów, która pozwoliła nam po raz pierwszy znaleźć się w globalnym TOP5 brokerów – to pokazuje, że klienci doceniają naszą ofertę i to właśnie z XTB chcą inwestować. – dodał Omar Arnaout.

Skupienie na pozyskiwaniu nowych klientów znajduje potwierdzenie w danych publikowanych przez Grupę oraz raporcie Finance Magnates. Grupa XTB najdynamiczniej wśród pięciu największych brokerów zwiększała liczbę aktywnych klientów. Porównując czwarty kwartał 2020 roku z analogicznym okresem 2019 roku, XTB zanotowało przyrost o około 41 500 aktywnych klientów, czyli o 135% (w czwartym kwartale 2019 roku, XTB miało około 30 800 aktywnych klientów).

W całościowym zestawieniu brokerów pod kątem największej liczby aktywnych rachunków opisanych w raporcie Finance Magnates, XTB awansowało z 20. (w czwartym kwartale 2019) na 5. (w czwartym kwartale 2020) miejsce, notując także najwyższy przyrost aktywnych rachunków wśród pięciu największych brokerów.

Listę pięciu największych brokerów pod kątem liczby aktywnych rachunków zawartych w raporcie Finance Magnates prezentuje poniższa tabela:

XTB w globalnym TOP5 brokerów
Źródło: Finance Magnates Quarterly Intelligence Report Q4 2020 oraz Q4 2019

Jeden z najdynamiczniejszych brokerów na świecie

Finance Magnates to jeden z największych globalnych serwisów online zajmujący się tematyką inwestowaniem. Zespół analityków Finance Magnates Intelligence publikuje kwartalne raporty podsumowujące branżę inwestycyjną – opisuje zarówno działające na niej firmy, ale także trendy, nowości, oraz zmiany regulacyjne. Grupa XTB jest jednym z brokerów pojawiających się w raportach od lat, lecz po raz pierwszy trafiła do TOP5 w zestawieniu największych firm pod kątem liczby aktywnych klientów.

– W naszych kwartalnych raportach QIR publikujemy rankingi największych brokerów w branży FX/CFD. W ostatnim kwartale 2020 szczególną uwagę przykuły wyniki XTB – ten broker osiągnął największy kwartalny wzrost liczby aktywnych rachunków, co pozwoliło mu wskoczyć do pierwszej piątki globalnych brokerów. Dane pokazują, że firma potrafiła przekuć zwiększone zainteresowanie inwestycjami wywołane znaczą zmiennością rynków i przyciągnąć do siebie sporą grupę inwestorów więcej niż podwajając bazę aktywnych rachunków w ciągu zaledwie roku. – powiedział Sylwester Majewski, Intelligence Team Lead w Finance Magnates.

Dostęp do raportów kwartalnych Finance Magnates Quaterly Intelligence Report jest możliwy po rejestracji na stronie https://www.financemagnates.com/intelligence/

„Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej.

77% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. 

Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.”

Komentarz ZPP ws. propozycji uzależnienia pomocy dla firm dotkniętych pandemią od spadku obrotów

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców popiera propozycję uzależnienia pomocy dla firm dotkniętych pandemią od co najmniej 70% spadku obrotów, zamiast przyjmowania kryterium kodu PKD. Uważamy, że taka formuła przydzielania pomocy umożliwi wsparcie faktycznie potrzebujących podmiotów, bez konieczności każdorazowego ustalania szczegółowej listy branż i sektorów objętych projektowanymi instrumentami.

Analizując skuteczność prowadzonych w czasie drugiej fali epidemii programów pomocowych można dostrzec, że kody PKD nie pozwalają zidentyfikować wszystkich firm dotkniętych gospodarczymi skutkami pandemii koronawirusa. Lista kodów PKD nie obejmuje szerokiego gremium przedsiębiorstw, które, choć nie zostały objęte bezpośrednim zakazem prowadzenia działalności, to dotkliwie odczuwają skutki obostrzeń, ponieważ ich działalność znajduje się w przestrzeniach objętych restrykcjami lub jest ściśle powiązana z przedsiębiorstwami zamkniętymi. Jako jeden z wielu przykładów można przywołać tutaj działalność przedsiębiorstw wynajmujących wyposażenie na targi, konferencje oraz imprezy masowe. W związku z zamknięciem branży eventowej wynajmujący sprzęt odnotowują blisko 100-procentowe spadki obrotów. Mimo to, kod PKD 77.39 obejmujący wynajem dóbr materialnych nie został przewidziany w rządowych programach pomocowych.

Wykorzystywanie kodów PKD jako kryterium decydującego o przyznawaniu pomocy finansowej pociąga za sobą również inne komplikacje. Lista kodów PKD objętych pomocą jest w sposób oczywisty przedmiotem każdorazowych konsultacji i negocjacji. Dopisywanie kodów PKD wydłuża i utrudnia proces przyznawania pomocy, co pociąga za sobą negatywne skutki dla przedsiębiorców oczekujących na szybką pomoc. Co więcej, niezależnie od wyników powyższych rozmów, nie sposób jest wyeliminować ryzyka pominięcia jakiejś grupy firm odnotowującej wysokie spadki przychodów w związku z epidemią. Przedmiot prowadzonej działalności wyrażony kodem PKD okazuje się niejednokrotnie kryterium niewystarczającym by skutecznie identyfikować firmy faktycznie dotknięte negatywnymi skutkami pandemii.

Mając powyższe na uwadze, popieramy sformułowany przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców apel o zrezygnowanie z korzystania z listy kodów PKD jako kryterium decydującego o przyznawaniu pomocy dla przedsiębiorców na rzecz wprowadzenia kryterium spadku obrotów np. o 70 proc. Podtrzymujemy również nasze stanowisko, zgodnie z którym należy natychmiast otworzyć pozostałe sektory gospodarki z zastosowaniem odpowiednich środków sanitarnych oraz odstąpić od nakładania nowych danin na przedsiębiorców borykających się ze skutkami kryzysu.

Gdy nie ma innego wytłumaczenia

Nadeszło ostudzenie entuzjazmu na rynkach akcji, spadek cen złota i odbicie dolara kosztem walut G10 i rynków wschodzących, a winnego upatruje się w skoku rentowności obligacji skarbowych USA. Jakkolwiek wyprzedaż długu nie kłóci się z realizacji strategii reflacyjnej i trendu deprecjacyjnego USD, czasami stare nawyki są trudne do przezwyciężenia.

Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Tak się czuję po wczorajszych wydarzeniach na rynkach finansowych. Zmiany wartości głównych aktorów wtorkowego przedstawienia – obligacji skarbowych USA oraz dolara – przez większość dnia nie były zsynchronizowane, co jednak nie przeszkadza w nakreśleniu ciągu przyczynowo-skutkowego. Oprocentowanie 10-latek USA skoczyło o ponad 10 pb i na 1,30 proc. jest najwyżej od roku. Najwidoczniej postępy w dystrybucji szczepionki przeciw COVID-19 i pozytywne dane wzmacniają oczekiwania na przyspieszenie inflacji. Łączeniu faktów i oczekiwań nie można odmówić logiki. Wprawdzie wraz z uruchomieniem ogromnego pakietu fiskalnego prezydenta Bidena wzrost wydatków powinien wywierać presję na ceny dóbr i usług, których w osłabionej po pandemii gospodarce może zacząć brakować. W teorii na wzrost inflacji powinna zareagować Rezerwa Federalna poprzez zacieśnianie polityki monetarnej. Jednak inwestorzy co rusz słyszą z Fed zapewnienia, że bank centralny jest gotowy tolerować wyższą inflację i minie jeszcze sporo czasu, zanim nastawienie ulegnie zmianie. Publikowane dziś wieczorem minutki ze styczniowego posiedzenia FOMC najprawdopodobniej wzmocnią ten przekaz. A jednak mimo że inwestorzy są świadomi sygnałów z Fed, przejawiają tendencję do kwestionowania zapewnień decydentów. Można to rozumieć, gdyż szczerze powiedziawszy ani prezes Fed, ani jego doradcy, ani uczestnicy rynku nie wiedzą, jaka będzie sytuacja w gospodarce za pół roku czy później? Każdy może mieć rację. W strategii reflacyjnej gra toczy się o wysoką stawkę z indeksami giełdowymi na szczytach i równie silnie ustanowionymi trendami wzrostowymi cen surowców przemysłowych czy walut ryzykownych. Zatem gdy dotychczasową równowagę zakłóca nagły skok rentowności (który wcale nie musi oznaczać podwyżki stopy procentowej Fed, a np. tylko usuwanie premii za ryzyko dalszego pogorszenia sytuacji gospodarczej), bez większego namysłu przyjmuje się to jako sygnał do sprzedaży akcji i kupowania dolara. Wygrywa moc wstępnego impulsu, szczególnie kiedy nie ma nic innego, by lepiej uzasadnić ruch na rynku długu. Czy inflacja w USA powyżej 2 proc. uniemożliwia dalszą przecenę USD? Nie. Czy wzrost rentowności z niemal zerowego pułapu od razu implikuje zmiany w polityce Fed? Nie. Te konkluzje mogą z czasem przebić się do głównego nurtu. Może jednak minąć kilka dni, zanim rynek znajdzie nowy punkt równowagi. To oferuje przestrzeń do oczyszczenia rynku akcji z nasycenia długimi pozycjami oraz daje pretekst do taktycznej korekty USD.

Umocnienie dolara uderzyło w waluty rynków wschodzących i w tym klimacie osłabił się złoty, aczkolwiek zmiany na głównej parze z euro były skromne. EUR/PLN pozostaje w granicach ostatniej konsolidacji, ale do czasu, aż na rynkach zewnętrznych nie opadnie kurz po wczorajszym zamieszaniu i nie wróci tryb risk-on, może przedłużyć się okres dryfu w pobliżu 4,50.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

18 lutego to Międzynarodowy Dzień Baterii

18 lutego obchodzony jest Dzień Baterii. To urządzenia, które towarzyszą nam w wielu sferach życia. Bez ich istnienia trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie i rozwój chociażby przemysłu motoryzacyjnego. Warto jednak pamiętać, że nawet najnowocześniejsze ogniwa oprócz przynoszenia niewątpliwych korzyści, mogą stanowić niebezpieczeństwo dla środowiska. Dlatego tak ważne jest ich racjonalne wykorzystywanie.   

Historia popularnych dziś akumulatorów sięga przełomu XVIII i XIX w., kiedy Alessandro Volta stworzył pierwszą baterię elektromechaniczną. Dzień Baterii zresztą nieprzypadkowo obchodzony jest 18 lutego – to dzień, w którym urodził się ten włoski fizyk i wynalazca. Przez stulecia odkryta przez niego technologia stała się znacznie wydajniejsza i obecnie możliwe jest zasilanie za pomocą różnego rodzaju ogniw zarówno niewielkich żarówek, zegarków czy telefonów komórkowych, jak i samochodów. Należy z nich jednak korzystać rozsądnie.

Dziś baterie wykorzystywane są w wielu obszarach przemysłu i niemal każdej dziedzinie życia codziennego. Nie może się bez nich obyć m.in. motoryzacja. Akumulatory zasilają pojazdy elektryczne i spalinowe. Ale trzeba pamiętać, że składają się one z niebezpiecznych związków chemicznych. Najpopularniejsze baterie rozruchowe zbudowane są m.in. z ołowiu, który niekorzystnie wpływa na zdrowie ludzi, zwierząt i roślin, a co więcej, może również doprowadzić do skażenia środowiska. Przykładem jest mała bateria guzikowa, która jest zdolna do zanieczyszczenia 1 m3 gleby czy zatrucia około 400 litrów wody – mówi Kazimierz Pietras, dyrektor składowiska Amest Otwock Sp. z o.o.

Oprócz tego, akumulatory zawierają również kwas siarkowy, który z kolei charakteryzuje się działaniem żrącym. Z tego powodu baterie uznawane są za odpady niebezpieczne. Nie można zatem ich wyrzucać do śmietnika. Powinno zanosić się je do punktów zbiórki baterii i akumulatorów przenośnych.

Coraz więcej baterii

Według przygotowanego przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska „Raportu o funkcjonowaniu gospodarki bateriami i akumulatorami oraz zużytymi bateriami i zużytymi akumulatorami za rok 2018”, tylko w 2017 r. wprowadzono do obiegu tego rodzaju urządzenia o łącznej masie 130 841 853 kg. Największą część stanowiły akumulatory i baterie samochodowe – 85 554 931 kg. Należy spodziewać się, że masa ogniw wykorzystywanych w motoryzacji będzie z roku na rok coraz większa. Nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Rosnąca popularność samochodów elektrycznych wiąże się ze wzrostem produkcji tego rodzaju baterii.

W przeciwieństwie do pojazdów zasilanych w sposób tradycyjny, te wykorzystujące napęd elektryczny nie emitują do atmosfery szkodliwych substancji. Jest jednak jedno zastrzeżenie. W wielu miejscach świata prąd, który służy do ładowania akumulatorów, nadal wytwarzany jest w „brudny” sposób. Chociażby w Polsce sektor energetyczny nadal w znacznym stopniu zależy od węgla. Dlatego konieczne jest szukanie alternatyw, takich jak energia jądrowa czy słoneczna, dzięki którym najnowsze technologie, m.in. motoryzacyjne, będą mogły w pełni wykorzystywać swój „zielony” potencjał – podkreśla Andrzej Gąsiorowski z Fundacji FOTA4Climate.

Zgodnie z danymi Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, na koniec 2020 r. w Polsce zarejestrowanych było 18 875 samochodów elektrycznych. Oznacza to, że w porównaniu do 2019 r. ich liczba nad Wisłą wzrosła ponad dwukrotnie.

Sprzedaż kredytów w styczniu 2021 r.

W styczniu 2021 r., w porównaniu do stycznia 2020 r., banki i SKOK-i udzieliły mniej wszystkich rodzajów produktów kredytowych w ujęciu liczbowym. Banki przyznały o 35,0% mniej limitów na kartach kredytowych, udzieliły o 33,6% mniej kredytów gotówkowych, o 11,0% mniej kredytów mieszkaniowych oraz o 1,8% ratalnych.

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o 39,4% niższą wartość limitów kartowych, wartość kredytów gotówkowych spadła o 26,7%, a mieszkaniowych o 4,7%. Wzrost udzielonej wartości odnotowały w styczniu br. jedynie kredyty ratalne (+ 1,0%).
W pierwszym miesiącu 2021 r. banki i SKOK-i udzieliły łącznie 187,6 tys. kredytów gotówkowych na kwotę 3,96 mld zł oraz 262,1 tys. kredytów ratalnych na kwotę 1,13 mld zł, a kredytów mieszkaniowych 16,8 tys. na kwotę 5,13 mld zł.

Analizując dane zawarte w Newsletterze kredytowym i wyciągając na ich podstawie wnioski, BIK bierze pod uwagę dwa aspekty.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, styczniowa sprzedaż jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w styczniu 2021 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet do dwóch miesięcy od złożenia wniosku, w związku z tym sprzedaż kredytów mieszkaniowych w styczniu 2021 r. jest efektem wniosków składanych w listopadzie i grudniu 2020 r.

Po drugie, problemy ze spłacaniem kredytów mogą w pełni zmaterializować się w odczytach Indeksów Jakości dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują opóźnienia powyżej 90 dni.

Kredyty gotówkowe i ratalne

– W styczniu 2021 r. ujemne dynamiki zarówno liczby, jak i wartości udzielonych kredytów gotówkowych, dotyczyły wszystkich przedziałów wartości udzielanych kredytów. Widzimy już to zjawisko od początku pandemii. Jednak w styczniu br. najwyższy spadek w ujęciu liczbowym oraz wartościowym dotyczył kredytów niskokwotowych tj. do 1 tys. zł odpowiednio (-57,0%) oraz (-56,8%). Tym razem niższa ujemna dynamika dotyczyła kredytów gotówkowych z przedziałów wysokokwotowych 30-50 tys. zł oraz powyżej 50 tys. zł.

W porównaniu do kredytów gotówkowych lepiej wygląda sytuacja dla kredytów ratalnych. W ich przypadku w styczniu 2021 r. w ujęciu wartościowym odnotowaliśmy dodatnią dynamikę sprzedaży: (+1,0%) oraz niewielką ujemną w ujęciu liczbowym (-1,8%). I jest to jedyna grupa produktowa, w przypadku której wystąpiła dodatnia dynamika w styczniu 2021 r. Mamy więc sytuację zbliżoną do sytuacji w całym 2020 r. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim to, że ten rodzaj kredytów dla udzielającego banku jest dużo bezpieczniejszy od kredytów gotówkowych, co ma swoje odzwierciedlenie w poziomie szkodowości – druga po kredytach mieszkaniowych najniższa szkodowość, która w okresie pandemii jeszcze istotnie się obniżyła. Trzeba również pamiętać, że inne jest ekonomiczne przeznaczenie tych kredytów – kredyty ratalne w przeciwieństwie do gotówkowych nie służą uzupełnianiu bieżącego budżetu domowego, wiążą się zaś z nabywaniem na raty dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku, m.in. sprzętu RTV/AGD, elektroniki, do których pomimo pandemii był stosunkowo prosty dostęp, np. poprzez e-commerce – stwierdza prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Dla kredytów gotówkowych średnia wartość udzielonego kredytu to 21 117 zł – wzrost o 10,5% w stosunku do stycznia 2020 r. Średnia wartość kredytu ratalnego to 4 325 zł i jest ona wyższa niż w styczniu rok temu o 2,9%.

Obserwowany przez BIK co miesiąc poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – styczniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych wynosi 1,28%. Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się kredyty gotówkowe. Styczniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wynosi 4,24%.

Pomimo wcześniejszych obaw dotyczących wzrostu szkodowości kredytów gotówkowych i ratalnych z uwagi na pandemię, styczniowy odczyt potwierdza pozytywne zjawisko związane z poprawą jakości wyrażoną spadkami odczytów Indeksu Jakości w okresie 12 miesięcy. Tak wyraźna poprawa Indeksu Jakości jest najprawdopodobniej efektem odroczeń spłat rat kredytowych w ramach moratoriów kredytowych udzielanych klientom przez banki.

– W porównaniu do stycznia 2020 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych polepszyła się (spadła) o 1,74 pkt proc., – najwięcej ze wszystkich produktów kredytowych. Wiąże się to bezpośrednio z faktem, że z wakacji kredytowych w największym stopniu skorzystali właśnie posiadacze kredytu gotówkowego (zawieszenie spłat zastosowano dla ponad 8% wszystkich kredytów gotówkowych). Niestety w porównaniu do odczytu z grudnia 2020 r. mamy już pogorszenie odczytu, o 0,33 p.p. Niewątpliwie główny wpływ na to miało zakończenie przez większą część kredytobiorców wakacji kredytowych, które w dużej części amortyzowały w pierwszym okresie pandemii ewentualny brak możliwości spłaty kredytu. Trzeba więc ze szczególną uwagą śledzić terminowość spłat w kolejnych miesiącach 2021 r. Natomiast w styczniu 2021 r. poprawiła się w porównaniu do grudnia 2020 jakość kredytów ratalnych. W ich przypadku wartość Indeksu polepszyła się (spadła) o 0,02, i był to jedyny produkt kredytowy dla którego był kontynuowany pozytywny trend z poprzednich miesięcy – wyjaśnia główny analityk BIK.

Kredyty mieszkaniowe

W styczniu br. na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy ujemne dynamiki wartości (-4,7%) udzielonych kredytów oraz ujemną dynamikę liczby udzielonych kredytów (-11,0%) w porównaniu ze styczniem 2020. W styczniu 2021 r., już ponad połowa (51,8%) wartości udzielonych kredytów dotyczyła przedziału kwotowego powyżej 350 tys. zł. Analizując sytuację w poszczególnych przedziałach kwotowych, określających wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego, w styczniu 2021 r. nadal tak, jak i w poprzednich okresach, obserwujemy odmienne tendencje. Dodatnie dynamiki sprzedaży kredytów mieszkaniowych zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym dotyczą tylko kredytów powyżej 350 tys. zł, których w styczniu 2021 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2020 r. w ujęciu liczbowym udzielono więcej o 4,7%, a w wartościowym o 7,4%.

– Wyniki styczniowej akcji kredytowej w zakresie kredytów mieszkaniowych są odzwierciedleniem popytu z okresu listopada i grudnia 2020 r. Odbudowę popytu na kredyt mieszkaniowy sygnalizował już grudniowy odczyt Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe (+5,4%). Jednak na styczniową sprzedaż wpływ ma również obniżony popyt w listopadzie 2020 r. (-4,4%). Trzeba pamiętać, że sytuacja na rynku kredytów mieszkaniowych jest determinowana nie tylko zachowaniem potencjalnych kredytobiorców (popytem), chcących nabyć nieruchomość za kredyt, lecz i banków udzielających kredyt (podaż). Banki po wakacjach poluzowały wymagania m.in. w zakresie wkładu własnego. Dla akcji kredytowej ważna będzie więc postawa banków w kolejnych miesiącach, które w warunkach rosnącej niepewności wywołanej potencjalną trzecią falą pandemii, mogą ponownie zdecydować się na zaostrzenie polityki kredytowej, co będzie skutkować kolejną ograniczoną dostępnością kredytu – prognozuje prof. Rogowski.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w styczniu 2021 r. wyniósł 0,54%.

W ostatnich 12 miesiącach (od stycznia 2020 r. do stycznia 2021 r.) jakość portfela polepszyła się, o czym świadczy spadek Indeksu o (-0,21). W dużej mierze jest to efekt wakacji kredytowych.

– Pomimo dużych wcześniejszych obaw – szczególnie w początkach pandemii, obecnie nadal nie odnotowujemy dużego spadku jakości portfela kredytów mieszkaniowych. Co prawda jakość w styczniu 2021 pogorszyła się w porównaniu do grudnia 2020 r., była ona jednak niewielka: wzrost Indeksu o 0,05 p.p. Przy czym należy pamiętać, że mówimy o opóźnieniach 90-dniowych, czyli możliwych do wystąpienia dopiero po 3-miesięcznym opóźnieniu w spłacie raty kredytu. Podobnie jak w przypadku pozostałych rodzajów kredytów, należy szczególnie obserwować „powakacyjne” zachowania kredytobiorców mieszkaniowych. Ważne będą więc odczyty z kolejnych miesięcy 2021 roku, kiedy będzie lepszy obraz sytuacji po powrocie kredytobiorców do regularnych spłat i trend ten wpłynie na sytuację w zakresie szkodowości kredytów mieszkaniowych w 2021 r. – zaznacza główny analityk BIK.

Karty kredytowe

W styczniu 2021 r. banki wydały 50,3 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 309 mln zł.

– W styczniu 2021 r. widać kontynuację negatywnego trendu dynamiki rocznej obserwowanego w całym ubiegłym roku, w ujęciu liczbowym wynosi ona (-35,0%), a w wartościowym (-39,4%). Negatywne zjawisko dotyczy ponownie wszystkich przedziałów kwotowych. Należy pamiętać, że limity kartowe są jednym z najbardziej ryzykownych produktów kredytowych (wartość Indeksu Jakości w styczniu wyniosła 3,13%), stąd naturalna ostrożność do ich przyznawania przez banki w okresie niepewności. Ostrożność banków wpływa bezpośrednio na dostępność tego produktu kredytowego. Ponadto coraz popularniejsze stają się mobilne formy płatności – mówi prof. Rogowski z BIK.

Małe i średnie firmy najbardziej zyskują dzięki patentom. W Polsce 10 proc. z nich chroni swoją własność intelektualną

Dzięki skutecznej ochronie prawnej własności intelektualnej innowacyjne firmy mogą zapewnić sobie finansowanie, rozwijać się i przyciągać najlepsze talenty. To wniosek z raportu Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej i Europejskiego Urzędu Patentowego. Z analizy wynika, że prawa własności intelektualnej, czyli m.in. patenty, zarejestrowane wzory czy znaki towarowe, posiada ok. 60 proc. dużych firm i tylko 9 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w UE. Osiągają one średnio o 20 proc. wyższe przychody na pracownika i wypłacają o 19 proc. wyższe wynagrodzenia niż firmy niebędące właścicielami takich praw. W Polsce sektor MŚP wypada lepiej niż średnia unijna.

Głównym wnioskiem z naszego studium jest zależność, która pokazuje, że firmy posiadające prawa własności intelektualnej mają obroty na pracownika o 20 proc. wyższe niż przedsiębiorstwa, które takich praw nie posiadają. Jeżeli przeanalizujemy indywidualne prawa własności intelektualnej, to okazuje się, że firmy, które posiadają patenty, osiągają jeszcze lepsze wyniki – mają o 36 proc. wyższe obroty na pracownika niż firmy, które nie posiadają praw własności intelektualnej – mówi agencji Newseria Biznes Nathan Wajsman, główny ekonomista Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO).

W przypadku własności zarejestrowanych wzorów średnie przychody firm są o 32 proc. wyższe, a w przypadku znaków towarowych – o 21 proc. wyższe niż w innych firmach. Podobna zależność występuje w wynagrodzeniach oferowanych pracownikom. Firmy posiadające jakiekolwiek prawa własności intelektualnej płacą o 19 proc. wyższe pensje niż przedsiębiorstwa, które ich nie posiadają. W przypadku podmiotów z patentami różnica jest jeszcze wyższa i wynosi 53 proc. W firmach posiadających zarejestrowane wzory i znaki towarowe wynosi ona odpowiednio 30 proc. i 17 proc.

– W Unii Europejskiej w sumie ok. 60 proc. dużych firm posiada prawa własności intelektualnej, natomiast wśród małych i średnich przedsiębiorstw ten odsetek wynosi tylko 9 proc. – zauważa główny ekonomista EUIPO. – Analizy pokazały również, że to właśnie małe i średnie firmy wykazują najsilniejszy związek między posiadaniem praw własności intelektualnej i obrotami w przeliczeniu na pracownika. Firmy z sektora MŚP, które posiadają te prawa, mają obroty na pracownika o 68 proc. wyższe niż firmy, które nie posiadają tych praw.

W przypadku dużych podmiotów premia ta wynosi 18 proc.

Jak na tle Europy wypadają polskie firmy? Wśród dużych podmiotów odsetek posiadających prawa własności intelektualnej wynosi 54 proc., plasują się więc poniżej średniej unijnej. Z kolei polski sektor MŚP jest powyżej tej średniej (10,1 proc.).

– To jest dobry znak, bo pokazuje, że małe polskie firmy są jednak innowacyjne – mówi Nathan Wajsman.

Eksperci EUIPO i EPO podkreślają, że wyniki badania wskazują na niewykorzystany potencjał sektora MŚP w Europie. Wynika on głównie z braku wiedzy na temat rejestracji praw własności intelektualnej, wykorzystania innowacyjności i ochrony własności intelektualnej. Dlatego tak istotne jest ułatwienie mniejszym firmom ochrony ich innowacji za pomocą praw własności intelektualnej, co jest jednym ze strategicznych celów tych instytucji do 2025 roku. Tym bardziej że innowacje – zgodnie z oczekiwaniami UE – mają się przyczynić do szybszego wyjścia europejskiej gospodarki z kryzysu postcovidowego.

Sektor, który najwięcej korzysta z praw własności intelektualnej, to telekomunikacja i informacja – posiada je 18 proc. firm w tym sektorze. Podobnie jest w przypadku firm z sektorów usług profesjonalnych oraz w przemyśle – po 14 proc. – wymienia główny ekonomista EUIPO.

Raport roczny Urzędu Patentowego RP za 2019 rok również pokazuje pozytywne tendencje. W analizowanym okresie wpłynęło łącznie 37 166 zgłoszeń, czyli o 4,7 proc. więcej niż w roku poprzednim. Zanotowano 4910 zgłoszeń wynalazków i wzorów użytkowych, w tym 4849 zgłoszeń w trybie krajowym oraz 61 zgłoszeń w ramach procedury międzynarodowej. Najwięcej zgłoszeń dotyczących wynalazków i wzorów użytkowych przypada na małe i średnie przedsiębiorstwa zatrudniające mniej niż 250 osób (54,24 proc. poniżej dziewięciu pracowników). Niespełna 12 proc. zgłoszeń tzw. sektora gospodarki pochodziło od największych firm.