PGE sponsorem Polskiej Ligi Esportowej

PGE Polska Grupa Energetyczna została sponsorem tytularnym Dywizji Mistrzowskiej Polskiej Ligi Esportowej. Tym samym największa polska spółka sektora elektroenergetycznego umocniła swoją pozycję w rozwijającej się branży esportowej.

Esport to forma rywalizacji, która budzi coraz większe zainteresowanie. PGE otwiera się na nowe możliwości współpracy i dostosowuje swoje działania sponsoringowe do zmieniającego się rynku. Polska Liga Esportowa ma ugruntowaną pozycję na rynku esportu. Zaangażowanie w sponsoring Dywizji Mistrzowskiej Polskiej Ligi Esportowej otwiera PGE na nowoczesne wirtualne rozwiązania, co wpisuje się w założenia nowej Strategii Grupy PGE – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Pozyskanie tak prężnego sponsora jak PGE Polska Grupa Energetyczna, który od lat wspiera rozwój sportu, jest przełomowym momentem dla polskich rozgrywek esportowych oraz dla samej Polskiej Ligi Esportowej. Jesteśmy przekonani, że wspólnie będziemy realizować założenia strategiczne Polskiej Ligi Esportowej oraz profesjonalizować polski esport na każdej jego płaszczyźnie – powiedział  Paweł Kowalczyk, prezes zarządu Polskiej Ligi Esportowej.

Rywalizacja esportowa uczy strategicznego myślenia, współpracy, komunikacji i rozwiązywania problemów pod presją czasu, stąd jej znaczenie dla rozwoju młodego pokolenia. W ramach umowy, PGE jest sponsorem tytularnym rozgrywek Dywizji Mistrzowskiej Polskiej Ligi Esportowej (PLE), które w sezonie wiosennym oraz jesiennym 2021 r. będą funkcjonowały pod nazwą PGE Dywizja Mistrzowska Polskiej Ligi Esportowej. W rozgrywkach rywalizuje 8 drużyn a platformą zmagań jest jedna z czołowych taktycznych gier komputerowych Counter-Strike: Global Offensive.

Zakres współpracy pomiędzy PGE a PLE uwzględnia także zaangażowanie w projekty społeczne. W ramach umowy planowane jest m.in. przeprowadzenie konkursu dla szkół, szkoleń i warsztatów dla osób zainteresowanych branżą esportową.

Grupa PGE jest jednym z największych sponsorów krajowego sportu i kultury w Polsce. W ten sposób realizuje odpowiedzialne podejście do prowadzenia biznesu i zwiększa świadomości  marki PGE w społeczeństwie. W obszarze esportu PGE od grudnia 2020 r. współpracuje także z KS Turów Zgorzelec, który oprócz dziecięcych i młodzieżowych drużyn koszykarskich, prowadzi sekcję esportową.

Polska Liga Esportowa jest organizatorem rozgrywek esportowych oraz przestrzenią, w której zarówno gracze profesjonalni, pasjonaci, jaki i osoby chcące dopiero poznać esport, znajdują emocje dla siebie. Polska Liga Esportowa opiera swoją działalność na trzech filarach: Play, Learn i Enjoy, które wypełnić mają przestrzeń zarówno dla profesjonalnej rozgrywki, rozrywki masowej oraz aspektu edukacyjnego. W ramach Ligi oprócz popularnej gry komputerowej Counter-Strike rozgrywane są turnieje w Pro Evolution Soccer oraz F1. Przed Polską Ligą Esportową ogłoszenia kolejnych tytułów do rywalizacji.

Pandemia zmieniła reguły gry w sektorze inwestycyjnym. Magazyny liderem z rekordowym wynikiem

W pandemicznym 2020 r. wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce był znacząco niższy (o ok. 30%) niż w rekordowym pod tym względem 2019 r. Biorąc jednak pod uwagę obecny klimat inwestycyjny, przekroczenie pułapu 5,3 mld euro jest znaczącym rezultatem. Pomimo ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego, poważnych reperkusji dla globalnego sektora nieruchomości i generalnego spadku sentymentu, apetyt inwestorów na zakupy w Polsce utrzymał się na solidnym poziomie – wynika z raportu At A Glance Investment Poland 2020, opublikowanego przez firmę doradczą BNP Paribas Real Estate Poland.

Beneficjentem obecnej koniunktury rynkowej jest zdecydowanie sektor przemysłowo – logistyczny, który rozwija się w Polsce w błyskawicznym tempie i cieszy się nieustannie rosnącym zainteresowaniem inwestorów z całego globu. To właśnie ten sektor po raz pierwszy w historii rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce zdominował strukturę podziału zainwestowanego kapitału, przynosząc niemal połowę wartości transakcji sfinalizowanych w ciągu roku. Uzyskane 2,6 mld euro jest jednocześnie najwyższym rezultatem osiągniętym w tym segmencie, o ponad 30% przewyższającym dotychczasowy rekordowy wynik z roku 2018 i o ponad 80% więcej niż w 2019 r. W czołowej dziesiątce transakcji pod względem wielkości zaangażowanego kapitału, sześć dotyczyło produktu z rynku przemysłowo-logistycznego. Przedmiotem akwizycji były zarówno portfele bądź całe platformy magazynowe, jak np. Goodman przejęty przez GLP Group i portfel Hillwood nabyty przez Rosewood, jak i pojedyncze nieruchomości, w tym bardzo pożądane przez nabywców centra dystrybucyjne e-commerce – Amazon w Poznaniu nabyty przez Blackbrook i Amazon Wrocław, który zasilił portfolio Hines.

Wysoki popyt na magazynowy produkt inwestycyjny przekłada się na oczekiwania cenowe sprzedających i silną presję na kompresję stóp kapitałowych, które obecnie dla najwyższej klasy obiektów logistycznych czy wyspecjalizowanych lokalizacji typu BTS mogą oscylować nawet ok. 5.25%.

Na celowniku inwestorów były zarówno duże portfele magazynowe i całe platformy, jak i pojedyncze nieruchomości różnej klasy, zwłaszcza te z zabezpieczonymi długoterminowymi umowami najmu. Szczególną grupę stanowią centra dystrybucyjne zajmowane przez wiodących operatorów e-commerce, dla których stopy zwrotu uległy kompresji do ok. 4.20%. Sentyment kupujących w 2020 r. wyraźnie odzwierciedlał bardzo korzystną sytuację nieruchomości przemysłowo – logistycznych oraz pozytywne perspektywy dalszego rozwoju tego sektora. Stały wzrost e-commerce, rosnące zapotrzebowanie na obsługę logistyczną i kurierską, spodziewany rozwój młodego segmentu logistyki ostatniej mili oraz wywołane pandemią procesy nearshoringu, przyczynią się do dalszego umocnienia magazynów w Polsce. Spodziewamy się, że w 2021 r. utrzyma się jego wiodąca rola na rynku inwestycyjnym. – Mateusz Skubiszewski, Head of Capital Markets, BNP Paribas Real Estate Poland

Sektor biurowy, z wartością transakcji ok. 2 mld euro, odpowiadał za ok. 37% całkowitego wolumenu inwestycyjnego wypracowanego w ciągu całego roku. W porównaniu z 2019 r., który dla tego segmentu inwestycyjnego zamknął się rekordowym rezultatem, w 2020 r. całkowita wartość sfinalizowanych akwizycji spadła niemal o połowę. Model pracy zmierzający w kierunku hybrydowym, niepewność dotycząca wysokości popytu na powierzchnie biurowe i ograniczony apetyt inwestorów na biurowce zlokalizowane na rynkach regionalnych można zaliczyć do grona najważniejszych reperkusji wywołanych pandemią i ostrym reżimem sanitarnym. Regiony, których udział w poprzednich latach systematycznie przyrastał, w 2020 r. przyciągnęły ok. 30% kapitału zainwestowanego w biura, a liderem pod tym względem był Kraków, gdzie akwizycje objęły m.in. dwa budynki High 5ive (4 i 5) zakupione przez Credit Suisse, kompleks Equal Business Park (budynki A, B, C oraz będący w budowie D) przejęty przez spółkę Apollo-Rida i Ares oraz kolejny komponent kompleksu Podium Park (budynek B) nabyty przez Globalworth. Wśród największych transakcji sfinalizowanych w Warszawie jest m.in. nabycie przez Commerz Real w imieniu Hana Financial Investment obiektów A i B kompleksu Lixa, akwizycja Wola Center przez Hines czy zakup przez DEKA wieży biurowej Generation Park Z za ok. 98 mln euro.

Według ekspertów BNP Paribas Real Estate Poland, w sektorze biurowym dla najwyższej klasy aktywów w Warszawie można uzyskać obecnie stopę zwrotu ok. 4,60%, podczas gdy na początku roku, jeszcze zanim pandemia dotarła do Polski, negocjacje toczono przy poziomie zawierającym się w przedziale 4.25% – 4.35%.

Rok 2021 będzie nadal naznaczony pandemią i szerokim zastosowaniem modelu hybrydowego w pracy biurowej, jednak pozytywne informacje o kolejnych szczepionkach na Covid-19 przybliżają powrót do biur coraz większej liczby pracowników. Sentyment inwestorów do produktu inwestycyjnego klasy Core i Core+, szczególnie usytuowanego w prężnie rozwijających się strefach biurowych Warszawy i wiodących rynków regionalnych, będzie się systematycznie umacniał. Pewna liczba transakcji zainicjowanych przed wybuchem pandemii, pod jej wpływem została „zamrożona”, ale strony wciąż mogą wrócić do zawieszonych rozmów i ukończyć proces w 2021 r. Spodziewamy się również wzrostu zainteresowania obiektami, których cykl życia jako biurowca dobiega końca, a które natomiast mogą stanowić atrakcyjną lokalizację pod nieruchomości mieszkaniowe cieszące się nieustanie rosnącym popytem. – Piotr Goździewicz, Dyrektor w dziale Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland

2020 r. potwierdził natomiast wyraźny spadek apetytu inwestorów na nieruchomości handlowe. Zawirowania w branży wywołane pandemią i stały wzrost segmentu e-commerce, który zdecydowanie przyspieszył na skutek restrykcji nakładanych na działalność sklepów i usług stacjonarnych, odbiły się na zainteresowaniu inwestorów nieruchomościami z tego sektora. W ciągu całego roku sfinalizowane zostały transakcje o wartości ok. 658 mln euro co stanowi zaledwie ok. 30% średniego wolumenu z poprzednich pięciu lat. Zdecydowana część tej kwoty przypadła na II kwartał, kiedy udziały Lone Star w GTC zostały zakupione przez węgierski fundusz państwowy Optimum Ventures. Portfel będący przedmiotem umowy objął także centra handlowe GTC (Galeria Północna w Warszawie i Galeria Jurajska w Częstochowie). W kontekście obecnie zachodzących fundamentalnych zmian w zwyczajach zakupowych klientów i ich bezpośredniego przełożenia na kondycję obiektów handlowych, zainteresowanie inwestorów skupia się obecnie na tzw. centrach zakupów w sąsiedztwie (proximity centres), małych parkach handlowych, supermarketach z ofertą dyskontową i wolnostojących wyspecjalizowanych obiektach handlowych. W sektorze handlowym w ciągu 2020 r. nastąpiła dekompresja stóp kapitalizacji dla wiodących centrów handlowych o około 50 punktów bazowych. Na sytuację w nadchodzących miesiącach wpływ może mieć wiele czynników, z których kluczowy będzie rozwój sytuacji epidemiologicznej i działalności w warunkach reżimu sanitarnego, niosące poważne konsekwencje dla operatorów handlowych, usługowych a zwłaszcza gastronomicznych oraz rozrywkowych. Wzrost sentymentu inwestorów w stosunku do formatu handlowego z segmentu szeroko pojętego „convenience” odzwierciedlony jest w stopach kapitalizacji zawierających się w przedziale 7,00% – 8,00% dla małych parków handlowych, dogodnie usytuowanych w sąsiedztwie dużych skupisk mieszkalnych.

Globalna pandemia jest dla rynków akademickim przykładem „black swan”, zdarzenia, którego nikt nie był w stanie przewidzieć i nikt nie był do niego przygotowany. Rynki inwestycyjne krok po kroku przystosowują się do nowej sytuacji, której najtrudniejszym aspektem było i wciąż jest ograniczenie możliwości podróżowania. Zapewne jeszcze kilka najbliższych miesięcy upłynie pod znakiem ograniczonej aktywności inwestycyjnej, jednak już w drugiej połowie 2021 spodziewane jest solidne odbicie. – Mateusz Skubiszewski, Head of Capital Markets, BNP Paribas Real Estate Poland

Sprzedaż opon w 2020 roku. Pierwsza połowa roku bardzo zła, kolejne kwartały coraz lepsze

Według danych Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO) w czwartym kwartale 2020 roku widać częściowe odbicie sprzedaży opon na rynek – wzrosty zanotowano w segmencie opon motocyklowych (+45,6%), rolniczych (+21,2%), ciężarowych (+19,8%), przemysłowych (+10,4%) i do SUV (+1,8). To trendy rozpoczęte w trzecim kwartale i kontynuowane do końca roku – podobnie jak w Europie – co potwierdzają dane Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

W całym 2020 roku producenci i importerzy opon w Polsce odnotowali spadki sprzedaży na rynek sięgające średnio -13% niemal we wszystkich segmentach opon. Jedynie sprzedaż opon całorocznych wzrosła aż o +48,4%, motocyklowych o +11%, zaś ciężarowych o +1,9%. Najmniejszy spadek notowano w segmencie przemysłowym (-2,2%) i premium (-4,9%), a największy w segmencie opon do samochodów lekkich dostawczych (-17,3%). Sprzedaż opon do aut osobowych spadła o -14,9%, a do SUV o -13,7%.2021-02-17 Sprzedaż opon w Polsce 2020 udział w rynku1 2021-02-17 Sprzedaż opon w Polsce 2020 udział w rynku2 2021-02-17 Sprzedaż opon w Polsce 2020 2021-02-17 Sprzedaż opon w Europie2020

– Branża motoryzacyjna jest wielkim poszkodowanym pandemii COVID-19. Ogromne spadki produkcji i sprzedaży, zerwane łańcuchy dostaw i okresowe przestoje w produkcji oznaczają straty, których nie da się szybko odbudować. To przekłada się także na producentów opon. Mamy nadzieję, że delikatne odbicie w czwartym kwartale będzie zwiastunem poprawy w 2021 roku. Priorytetem w branży oponiarskiej było utrzymanie miejsc pracy i mamy nadzieję, że w tym roku sytuacja pandemiczna oraz gospodarcza umożliwią kontynuowanie tego założenia oraz stopniowy powrót na ścieżkę wzrostu – mówi Maciej Winiarz, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

– Czwarty kwartał 2020 rzeczywiście przynosi nadzieję na powrót optymizmu – zahamował częściowo spadki sprzedaży opon i potwierdził już wcześniej obserwowane trendy rosnącej popularności opon całorocznych, premium i do SUV. Udział opon całorocznych w ogólnej sprzedaży wzrósł już do 16%. Bardzo cieszy duży udział opon premium w ogólnej sprzedaży – który sięgnął aż 30%. To pokazuje, że kierowcy zaczynają mocniej doceniać jakość i bezpieczeństwo na drodze, które w tak dużym stopniu zależy właśnie od opon – dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Mniej podatne na kryzys były także opony motocyklowe, ciężarowe, rolnicze i przemysłowe. Można uznać, że te segmenty funkcjonowały w miarę normalnie – nie poddając się wpływowi pandemii. Natomiast bardzo duży spadek sprzedaży opon zimowych to nie tylko efekt zmiany tendencji w kierunku opon całorocznych. Wygląda na to, że rynek nie spodziewał się ostrej zimy i wielu dystrybutorów musiało potem domawiać towar i odprawiać klientów z kwitkiem.

Europejski rynek opon

Także w całej Europie rok 2020 był dla branży oponiarskiej bardzo trudny. Opony na montaż fabryczny (OE) zostały najbardziej dotknięte skutkami pandemii – odnotowując spadek o -23% dla opon do samochodów osobowych i -18% dla ciężarówek. Również na rynku wtórnym sprzedaż opon do osobówek odnotowała dwucyfrowe obniżki na poziomie -12%, w tym -20% w przypadku opon zimowych i -13% letnich. Jedynie sprzedaż opon wielosezonowych zachowała pozytywny trend. W segmencie opon ciężarowych odnotowano spadek o -4%, a opon motocyklowych o -9%, podczas gdy sprzedaż opon rolniczych utrzymywała się na poziomie podobnym jak w roku ubiegłym.

– Pandemia Covid-19, powtarzające się lockdowny i konsekwentnie nakładane ograniczenia mobilności, a także kryzys gospodarczy – który nastąpił po zamknięciu niektórych fabryk – wywarły silny wpływ na sektor oponiarski, nie tylko pod względem sprzedaży, ale także pod względem utraconych miejsc pracy. Niestety, ogromny spadek cen opon do nowo produkowanych samochodów osobowych nie jest zaskoczeniem i jest bezpośrednią konsekwencją spadku produkcji o -23,7%[1], ogłoszonego na 2020 r. przez przemysł samochodów osobowych w UE w związku z pandemią Covid-19. Dla naszego sektora kluczowe będzie kontynuowanie współpracy z instytucjami Unii Europejskiej i rządami krajowymi w celu opracowania programów ułatwiających ożywienie, aby wesprzeć gospodarkę i społeczeństwo w wyjściu z tego bezprecedensowego kryzysu” – powiedziała Fazilet Cinaralp, sekretarz generalna Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

[1] ACEA PR 2021119

Odmrożenie albo fala bankructw nie do zatrzymania. Północna Izba Gospodarcza apeluje: gastronomia powinna być czynna

Północna Izba Gospodarcza zabiera głos w sprawie gastronomii i apeluje: czas na odmrożenie, ale w reżimie sanitarnym.

Hotele działają w reżimie sanitarnym, instytucje kultury wracają do pracy, można iść na basen czy do kasyna. Nie można jednak iść do restauracji. Niebawem miną cztery miesiące odkąd restauracje w Polsce mogą serwować jedzenie tylko na wynos lub z dowodem. – Nie rozumiemy dlaczego podczas ostatniego luzowania obostrzeń Rząd nie pozwolił restauracjom na otwarcie się w reżimie sanitarnym. Uważamy, że ta branża zasługuje na zaufanie i szansę, by wracać do funkcjonowania. Z relacji jakie otrzymujemy wynika, że sytuacja gastronomii jest dramatyczna. Przedsiębiorcy powoli tracą nadzieję, że uda im się wrócić do pracy – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Konsultujemy się obecnie z przedsiębiorcami ze Szczecina. Nie wykluczamy apelu do Rządu RP w sprawie odmrożenia gastronomii. Uważamy, że ten sektor gospodarki powinien funkcjonować w takim samym trybie jak hotele. 50% zajętych miejsc i skrupulatne kontrole czy zasady są przestrzegane – dodaje Prezes Hanna Mojsiuk.   Wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin obiecał rozpocząć prace nad włączeniem do rządowej pomocy przedsiębiorców, którzy zanotowali spadek obrotów o co najmniej 70 procent bez względu na kody Polskiej Klasyfikacji Działalności – pomocą mają zostać objęte także nowe firmy, które założono w grudniu 2019 i w całym 2020 roku.

„To jest walka o przetrwanie. Tutaj nie ma miejsca na kalkulowanie”

Przedsiębiorcy działający w branży gastronomicznej w Szczecinie przyznają, że sytuacja jest bardzo trudna, a odliczanie kolejnych dni zamknięcia powoduje, że oddala się wizja spokojnego powrotu do funkcjonowania. Odchodzą pracownicy, znikają oszczędności, a pozyskiwanie środków płynnościowych na prowadzenie działalności w branży objętej ścisłym lockdownem jest bardzo trudne:  – Przed pierwszym lockdownem byliśmy siecią restauracji nie do złamania. Wielkie plany, duża rentowność. Wiosną poradziliśmy sobie dobrze, ale obecny lockdown jest dramatem, to jest już ponad 110 dni zamknięcia. Nasze PKD jest zablokowane w bankach, naprawdę to wygląda jak zamach na naszą gałąź gospodarki. Wyczerpaliśmy wszelkie możliwe środki, by móc przetrwać, ale jak będą rzucane nam kolejne kłody to będziemy musieli dalej walczyć, to jest walka o przetrwanie, czyli jak sama nazwa wskazuje tutaj już nie ma miejsca na kalkulowanie. Walczymy o każdy dzień. Kropką nad i była wiadomość Premiera Morawieckiego, który napisał: wytrzymajmy jeszcze kilka tygodni lub miesięcy. Wtedy podjęliśmy decyzję o tym, że musimy ratować nasze przedsiębiorstwo – mówi Sebastian Kosiacki, współwłaściciel sieci lokali Ziemniak i Spółka.

Nie brakuje żalu oraz rozczarowania lockdownem i oferowanym wsparciem: – Państwo zamknęło restauracje, nie dając nic w zamian. Mam trzy miesiące zamkniętą restaurację i nie dostałem ani złotówki wsparcia – mówi Maciej Szabałkin, właściciel restauracji Piastów 30.    – Gdyby Pan Premier powiedział swoim urzędnikom: „pracujecie pół roku za darmo”, jestem przekonany, że oburzyliby się jeszcze bardziej niż przedsiębiorcy pozostawieni bez grosza – dodaje Maciej Szabałkin.

115 dni zamknięcia i brak perspektywy na poprawę sytuacji. „Gastronomia jedną z najbardziej zadłużonych branż”

Przedsiębiorcy zgłaszający się do Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie zwracają uwagę, że zagrożenie płynności finansowej to jeden problem. Poważne dylematy budzi również zapewnienie utrzymania pracownikom. Gastronomicy często kompletowali swoje zespoły przez wiele lat. Dzisiaj muszą zwalniać swoich pracowników lub proponować im umowy na znacznie gorszych warunkach. To powoduje frustracje zarówno u pracowników jak i pracodawców.

– Gastronomia jest nieczynna od prawie 115 dni. Proszę sobie wyobrazić kogo jest stać na to, żeby  cztery miesiące dokładać do interesu. Jesteśmy świadkami prawdziwej pacyfikacji branży, za chwilę nie będzie już czego otwierać. Z mojego doświadczenia jako windykatora wynika, że gastronomia jest jedną z najbardziej zadłużonych branż. To odbija się na sytuacji pracowników, dostawców, kucharzy, ogólnie całego gospodarczego ekosystemu, który dotychczas w tej branży dobrze funkcjonował – mówi Prezes  Grupy AVERTO Małgorzata Marczulewska.

– Restauratorzy zmieniają umowę o pracę na umowy cywilnoprawne. Luźniejszy stosunek pracy pozwala im elastyczniej reagować na zwiększony lub zmniejszony ruch na wynos w ich lokalach. Pracownicy, często nie z winy pracodawców, zostają bez środków do życia – mówi Małgorzata Marczulewska.

Parlament Europejski wezwał Ukrainę do dostosowania standardów pracy do warunków europejskich

Parlament Europejski apeluje do władz Ukrainy, aby bezwzględnie zreformowała rynek pracy i dostosowała go do realiów europejskich.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego po przeprowadzonych konsultacjach ze związkami zawodowymi i społeczeństwem obywatelskim apelują do rządu Ukrainy o pilne zreformowanie prawa pracy w celu zwalczenia powstających nieformalnych miejsc zatrudnienia. Nie powstrzyma to jednak ukraińskiej migracji zarobkowej.

Parlament Europejski podaje, że ​​liczba Ukraińców pracujących w UE wzrosła z 2,2 mln do 2,7 mln, czyli z 13% do 16% ogółu zatrudnionych w ich kraju. Z jednej strony przyczynia się to do zwiększenia ofert pracy na Ukrainie z powodu niedoboru siły roboczej w niektórych sektorach, z drugiej zarobki emigrantów stanowi równowartość ponad 8% PKB  państwa i jest dodatkowym źródłem dochodu Ukrainy.

Ponadto Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do udzielenia pomocy regionalnym ośrodkom zatrudnienia w celu wspierania i inwestowania w programy aktywizujące młodzież w szczególności z obszarów wiejskich, zrównoważonej gospodarki, wzmocnienia edukacji i zapewnienia jej społeczno-ekonomicznej możliwości.

Nowy program rządowy Ukrainy, który zachęca do inwestowania i wspiera wzrost gospodarczy, nie powinien być wprowadzany kosztem praw pracowników i warunków ich codziennej pracy.

Jak zauważa dyrektor generalny Gremi Personal, Tomas Bogdevic: „Problemy z nielegalnym zatrudnieniem na Ukrainie są znacznie większe niż w Polsce. W 2020 r. tylko 60% obywateli zostało legalnie zatrudnionych na Ukrainie pozostałe 40%  pracuje nielegalnie lub zostaje zatrudniona za minimalną płacę, a reszta wypłaty jest wręczana w kopercie. Jednak nieformalne zatrudnienie nie jest główą przyczyną emigracji. Z badań Centrum analitycznego Gremi Personal wynika, iż ​​głównym czynnikiem migracyjnym Ukraińców są wyższe pensje w krajach Unii Europejskiej i stabilna sytuacja gospodarcza.  Reforma prawa pracy na Ukrainie nie zatrzyma migracji zarobkowej, zadzieję się tak jedynie poprzez kompleksowe reformy gospodarcze i poprawę klimatu inwestycyjnego – biznesowego na Ukrainie.”

Parlament Europejski zwraca również uwagę na to, że prawa związków zawodowych na Ukrainie są ograniczone z powodu niedoskonałego i niejasnego ustawodawstwa.

Youtuberzy i inni twórcy internetowi pod lupą fiskusa

Prowadzenie vlogów, blogów, kont w mediach społecznościowych, serwisach internetowych bądź innej działalności internetowej coraz częściej staje się źródłem dużych zarobków, głównie wśród młodych ludzi. Muszą oni jednak pamiętać, że w większości przypadków zyskiem należy podzielić się z fiskusem. Eksperci KPMG w Polsce komentują w jaki sposób powinny być opodatkowane tego rodzaju dochody oraz z jakimi problemami w zakresie opodatkowania spotykają się twórcy internetowi.

Kwalifikacja przychodów

Przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przewidują kilka źródeł przychodów. Kwalifikacja do prawidłowego źródła przychodu będzie zależała od rodzaju oraz charakteru działalności twórcy internetowego.

Możliwości zarobku dla takich osób są naprawdę szerokie. Mogą oni przykładowo otrzymywać wynagrodzenie za wyświetlanie reklam przy filmach, szeroko rozumianą współpracę z danymi markami albo mogą nieodpłatnie otrzymywać produkty do recenzowania. To oczywiście tylko wycinek z całego katalogu możliwości zarobkowych twórców internetowych. Z tego powodu, właściwe określenie tzw. źródła przychodów w wielu sytuacjach jest nie lada wyzwaniem.

Co do zasady, zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, pozarolniczą działalnością gospodarczą jest działalność zarobkowa m.in. usługowa prowadzona we własnym imieniu, bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły. Jeżeli spełnione są te warunki, przychód twórcy internetowego może zostać uznany za przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej. Jeżeli działalność twórcy internetowego nie spełnia wyżej wymienionych przesłanek, a sam twórca internetowy nie prowadzi działalności gospodarczej, to kwalifikacja do prawidłowego źródła przychodów uzależniona jest od umów zawieranych przez twórcę internetowego oraz obszaru działalności twórcy.

Najczęściej w przypadku twórców internetowych nieprowadzących działalności gospodarczej uzyskiwane przez nich przychody kwalifikowane są jako przychody z działalności wykonywanej osobiście (np. w przypadku umów zlecenia, umów o dzieło), przychody z najmu (np. w przypadku najmu części swojej strony internetowej reklamodawcom) albo przychody z tzw. innych źródeł, jeżeli nie można jednoznacznie zakwalifikować przychodów do żadnego źródła – mówi Sebastian Kałuża, doradca podatkowy w Zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Kłopotliwe rozliczanie przychodów zagranicznych

Często twórcy internetowi uzyskują przychody nie tylko ze źródeł w Polsce, ale np. otrzymują wypłaty zza granicy wskutek udziału w zagranicznych projektach. W takiej sytuacji, najczęściej konieczne staje się odniesienie do lokalnych uregulowań prawa podatkowego oraz do zawartych między danymi krajami umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Częstym problemem, związanym z uzyskiwaniem przychodów zagranicznych, z jakim borykają się twórcy internetowi jest kwalifikacja przychodu do różnych źródeł przychodów w dwóch krajach na podstawie lokalnych przepisów obowiązujących w tych krajach. Ponadto, może się okazać, że w kraju, w którym dochód został wypłacony, został pobrany podatek w momencie wypłaty wynagrodzenia. Często konieczne może być również uzyskanie i przedstawienie certyfikatu rezydencji podatkowej przez twórcę internetowego.

Załóżmy, że twórca internetowy otrzymuje dochód z innego kraju, gdzie dochód ten uznawany jest np. jako należności licencyjne i opłaty za usługi techniczne. Natomiast w Polsce twórca internetowy może prowadzić działalność gospodarczą i dochód ten uznany może zostać jako dochód uzyskany w ramach tej działalności. Tego rodzaju przypadki muszą zostać dokładnie przeanalizowane celem zminimalizowania ryzyka podwójnego opodatkowania – mówi Grzegorz Grochowina, Deputy Director, Szef Zespołu ds. Zarządzania Wiedzą w Dziale Doradztwa Podatkowego w KPMG w Polsce.

Różne metody rozliczania przychodów

Jak już zostało wspomniane powyżej, istnieje kilka tzw. źródeł przychodów. Sposób rozliczenia danego przychodu uzależniony jest od tego, do jakiego źródła powinien on zostać przyporządkowany.

Przychody z działalności wykonywanej osobiście (np. umowa zlecenie) i przychody z tzw. innych źródeł, dla polskich rezydentów podatkowych opodatkowane są na tzw. zasadach ogólnych, czyli według skali podatkowej od 17% do 32%. Rozliczanie przychodów z najmu możliwe jest według skali podatkowej, ale także według ryczałtowej stawki 8,5% oraz 12,5% od nadwyżki ponad 100 tys. zł. Należy jednak pamiętać, że w przypadku rozliczenia ryczałtem nie ma możliwości odliczenia kosztów uzyskania przychodów.

Jeżeli chodzi o przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej, to możliwe jest ich rozliczanie według skali podatkowej od 17% do 32% albo objęcie podatkiem liniowym w wysokości 19%. W obu przypadkach, dopuszczalne jest uwzględnienie poniesionych przez twórcy internetowych tzw. kosztów uzyskania przychodów.

Zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów.

Dla twórców internetowych jedną z największych wątpliwości stanowi bowiem właściwe rozliczanie ponoszonych przez nich kosztów. Organy podatkowe często odmawiają twórcom internetowym zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów niektórych wydatków. Za twórcami internetowymi częściej opowiadają się z kolei sądy administracyjne.

Przykładowo fiskus odmówił uznania za koszty uzyskania przychodów wydatków na podróże, w tym wydatków na bilety lotnicze, noclegi, wyżywienie i bilety wstępu do parków rozrywki dla twórcy internetowego tworzącego filmy z parków rozrywki, które następnie zamieszcza na portalu internetowym (interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z dnia 26 października 2020 r., sygn. 0112-KDIL2-2.4011.607.2020.1.MM).

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 6 listopada 2019 r., sygn. II FSK 3802/17, pozwolił na odliczenie blogerce modowej wydatków na zakup ubrań, biżuterii, kosmetyków, perfum oraz wykonywanie fotografii, filmów i innych treści multimedialnych. Wcześniej fiskus odmówił prawa blogerce do odliczenia tego rodzaju wydatków. W najnowszych interpretacjach (np. interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 8 stycznia 2021 r., sygn. 0115-KDIT3.4011.624.2020.1.PS) fiskus zezwolił już na odliczenie wydatków na zakupione na potrzeby bloga odzież i obuwie.

Uwzględnienie konkretnych wydatków jako kosztów uzyskania przychodów jest kością niezgody między twórcami internetowymi a urzędami skarbowymi. W ostatnim czasie widać liberalizację stanowiska fiskusa, który np. wskazał, że wydatki na zakup odzieży i obuwia na potrzeby prowadzonego bloga mogą stanowić koszty uzyskania przychodów. Jeżeli jednak twórca internetowy chce mieć pewność co do możliwości odliczenia danych wydatków od przychodu, powinien wystąpić z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego – mówi Grzegorz Grochowina, Deputy Director, Szef Zespołu ds. Zarządzania Wiedzą w Dziale Doradztwa Podatkowego w KPMG w Polsce.

Rozliczanie nieodpłatnie przekazywanych produktów

Zdarza się, że twórcy internetowi otrzymują nieodpłatnie produkty np. do testowania i recenzowania na swoich kanałach. Często nie zdają sobie sprawy, że otrzymanie takiego produktu może wiązać się z dodatkowymi obowiązkami m.in. w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych.

Zwolnieniu z PIT podlega wartość nieodpłatnych świadczeń w związku z jego promocją lub reklamą jeżeli nie przekracza kwoty 200 zł. Należy zwrócić uwagę na fakt, że mowa o nieodpłatnym świadczeniu, tj. świadczeniobiorca nie powinien być zobowiązany do wykonania jakiegokolwiek świadczenia wzajemnego. Zwolnienie nie ma też zastosowania, jeżeli świadczenie jest dokonywane na rzecz pracownika świadczeniodawcy lub osoby pozostającej ze świadczeniodawcą w stosunku cywilnoprawnym.

W przypadku, gdy nie są spełnione warunki do zastosowania zwolnienia i twórca internetowy nie prowadzi działalności gospodarczej, na świadczeniodawcy ciąży obowiązek złożenia informacji PIT-8C. W sytuacji, gdy twórca internetowy prowadzi działalność gospodarczą, wartość nieodpłatnie przekazanego produktu powinna co do zasady zostać opodatkowana tak, jak przychody z działalności gospodarczej – mówi Sebastian Kałuża, doradca podatkowy w Zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Na rynku wciąż brakuje operatorów wózków widłowych

Od początku pandemii rynek e-commerce w Polsce rośnie w siłę, a wraz z nim branża logistyczna. Rozwój e-handlu wpłynął na wzrost zapotrzebowania na specjalistów w obszarze magazynowania i transportu wewnętrznego. Najbardziej poszukiwanymi pracownikami są w tej chwili operatorzy wózków widłowych z uprawnieniami UDT oraz magazynierzy.

Od roku obserwujemy dynamiczny rozwój rynku e-commerce. Powstają kolejne wielkopowierzchniowe hale magazynowe, a firmy kurierskie przeżywają rozkwit. Wraz z rozwojem branży widać rosnące zapotrzebowanie na handlowców, spedytorów i magazynierów. Obecnie najbardziej poszukiwanymi pracownikami w branży logistycznej są operatorzy wózków widłowych z uprawnieniami UDT. W ostatnich latach pracownicy ci byli w grupie najbardziej porządanych, a szybki rozwój e-handlu sprawił, że niedobory kadrowe jeszcze bardziej się pogłębiły. Do prac związanych z wykorzystaniem wózka widłowego potrzebne są odpowiednie uprawnienia potwierdzone egzaminem, co również ma wpływ na aktualny deficyt kadrowy.

Tomasz Dudek
Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe

“W ostatnich miesiącach wśród naszych klientów pojawia się coraz więcej zapytań o operatorów wózków widłowych z uprawnieniami UDT. Firmy mają największy problem z pozyskaniem pracowników w strefach ekonomicznych i regionach, gdzie działają duże parki logistyczne. Niestety pracownicy z Polski nie są w stanie uzupełnić tych niedoborów kadrowych. Odpowiedzią na rosnące potrzeby rynku są operatorzy wózków widłowych ze wschodu. Jako agencja pracy dla wielu naszych klientów rekrutujemy pracowników ze wschodu z doświadczeniem w krajach ojczystych, a następnie przeprowadzamy ich przez proces szkolenia i uzyskania uprawnień w Polsce” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający agencji pracy OTTO Work Force Central Europe.

Pracownicy z Ukrainy znajdą pracę w logistyce

W najbliższych miesiącach niedobory kadrowe w branży logistycznej będą uzupełnianie przez pracowników ze Wschodu, którzy mimo pandemii znowu chętnie przyjeżdżają do Polski. Na koniec 2020 roku w ZUS zarejestrowanych było 725 tys. cudzoziemców, a to około 55 tys. więcej niż w lutym zeszłego roku, czyli przed pandemią. Trzech na czterech cudzoziemców pochodzi z Ukrainy. Trudna sytuacja gospodarcza na Ukrainie i rosnące tam bezrobocie motywuje ich do wyjazdu i podjęcia pracy w Polsce. Według badania agencji pracy OTTO Work Force Central Europe, przeprowadzonego pod koniec 2020 roku, aż 78% pracowników tymczasowych z Ukrainy deklaruje zadowolenie z pracy w Polsce. Dla 71% badanych główną motywacją do podjęcia pracy w Polsce są wyższe zarobki. Na kolejnej pozycji znajdują się lepsza sytuacja gospodarcza w Polsce (32%) oraz brak pracy na Ukrainie (31%).

26 proc. kluczowych stanowisk w polskich firmach zajmują kobiety

Polska zajmuje jedno z najwyższych miejsc w Unii Europejskiej pod względem przedsiębiorczości kobiet, dotyczy to głównie małych przedsiębiorstw. We wszystkich firmach objętych badaniem tylko 30 proc. członków zarządów to kobiety, a jedynie w 23 proc. pełnią one funkcję prezesa. Dlatego wciąż potrzebujemy inicjatyw wspierających Polki w realizacji marzeń o prowadzeniu własnego biznesu.

Kobiety w Polsce stanowią 52 proc. ludności, a ich potencjał przedsiębiorczości jest duży, potrzebne są tylko szanse i możliwości jego realizacji. W ciągu jedenastu lat działania konkursu Bizneswoman Roku organizowanego przez Fundację Sukcesu Pisanego Szminką nagrodzono już ponad setkę przedsiębiorczyń, założycielek firm nie tylko ogólnopolskich, ale i międzynarodowych.

W zarządach dużych firm wciąż jest za mało kobiet

O ile w budowaniu mniejszych biznesów przez kobiety Polska na tle innych krajów Europejskich wypada dobrze, to we władzach dużych firm, prowadzonych przez kilkuosobowe zarządy, kobiety są już w mniejszości.

Z danych zebranych przez agencję badawczą Bisnode a Dun & Bradstreet Company po przebadaniu 550 tys. firm wpisanych do rejestru KRS w Polsce, które mają wpisany skład zarządu pośród małych, średnich, dużych czy akcyjnych spółek wynika, że 30 proc. członków zarządów to kobiety. Z kolei tam gdzie pośród powyższych firm została wpisana w rejestr funkcja prezesa to w 23 proc. stanowią kobiety.

Oznacza to, że zaledwie 26 proc. kluczowych stanowisk w firmach zajmują kobiety. W porównaniu do roku 2018 to 2-procentowy wzrost. Jeszcze mniejszy jest udział kobiet w radach nadzorczych spółek obecnych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – wynosi 12,7 proc. To wzrost o 1,6 proc. w ciągu ostatnich 10 lat.

Przedsiębiorcze Polki na tle Unii Europejskiej

W Unii Europejskiej pod względem przedsiębiorczości kobiet zajmujemy jedno z najwyższych miejsc – co trzecia firma w Polsce jest założona i prowadzona przez kobietę. Zazwyczaj są to jednak niewielkie przedsiębiorstwa, zatrudniające do 9 osób, najczęściej z branży usługowej, w której aż 75 proc. firm należy do kobiet. Są to przede wszystkim salony fryzjerskie, salony urody, ale też kancelarie prawne, zakłady opieki zdrowotnej lub niewielkie przedsiębiorstwa produkcji i naprawy odzieży.

Komisja Europejska, w odpowiedzi na wezwanie Parlamentu Europejskiego, już w 2012 r. proponowała wprowadzenie parytetów ze względu na płeć, obierając za cel osiągnięcie 40-procentowego udziału kobiet w radach nadzorczych spółek giełdowych do końca 2020 r. Najbliżej tego są obecnie kraje skandynawskie, najdalej kraje bałkańskie oraz południowej i środkowej Europy – w tym Polska.

Przed realizowaniem się w biznesie kobiety często powstrzymuje brak wiary we własne możliwości. Jak wynika z badania Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką, zaledwie 9 proc. kobiet deklaruje, że nie brak im pewności siebie, by podejmować ambitne zadania, a prawie 60 proc., wprowadzając zmiany w swoim życiu zawodowym, kieruje się oceną innych. Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką od 12 lat stara się zwalczać te obawy, nagradzając kobiety, które dzięki determinacji i zaangażowaniu odniosły sukces w biznesie. Potrzeby takich inicjatyw dowodzi ogromne zainteresowanie, jakim się cieszą – w XI edycji r. w kategoriach otwartych konkursu Bizneswoman Roku wpłynęło ponad 700 nominacji. Mimo trudnych warunków, w jakich obecnie wszyscy działamy, trwa zbieranie nominacji do kolejnej edycji konkursu.

O konkursie
Kandydatki mogą zgłaszać się do konkursu samodzielnie lub zostać nominowane przez osoby trzecie, które już zauważyły ich sukcesy i chciałyby, żeby docenili je też inni. Zgłoszeń oraz nominacji można dokonać poprzez formularz on-line na stronie www.bizneswomanroku.pl

Badanie EY i Billennium: cyfrowe metody komunikacji w ocenie Polaków

Badanie EY i Billennium: Jeden na pięciu Polaków jest niezadowolony z cyfrowych metod kontaktu, po pandemii rzadziej ze zdalnych kanałów chce korzystać 41% ankietowanych.

Jak wynika z przeprowadzonego przez EY Polska i Billennium badania „Jak w warunkach nowej rzeczywistości Polacy korzystają z kanałów cyfrowych”, cyfrowe metody komunikacji pozytywnie ocenia 80% Polaków, choć 75% uważa jednocześnie, że możliwość bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem firmy, sklepu czy instytucji jest ważna.
Najmniejszą otwartość deklarujemy wobec zdalnego zakupu samochodu. Tylko 15% Polaków byłoby gotowych zastąpić bezpośredni kontakt – komunikacją cyfrową. Co ciekawe, taka zamiana byłaby łatwiejsza, jeśli dotyczyłaby konsultacji lekarskich (tu gotowość deklaruje 23% badanych), edukacji (25% badanych). Bezpośredniego kontaktu najmniej potrzebujemy przy wykonywaniu operacji bankowych – 63% badanych jest gotowych zastąpić bezpośredni kontakt na rzecz zdalnych interakcji, 51% w ten sposób mogłoby załatwiać sprawy urzędowe.

Rys. 1. W których spośród wymienionych niżej dziedzin wyobrażasz sobie zastąpienie bezpośredniego kontaktu (twarzą w twarz) kontaktem zdalnym (np. video rozmowa, rozmowy telefoniczne, chat, portale obsługi klienta, aplikacje mobilne firm usługowych, sklep internetowy etc.)?
cyfrowe metody kontaktu w ocenie Polaków

– 2020 rok nie rozpoczął ery online. Jak wynika z naszego badania, tylko połowa Polaków w 2020 korzystała częściej z kanałów cyfrowych. Druga połowa nie zwiększyła tego wykorzystania. Miniony rok zapoczątkował natomiast czasy omnichannel w pełnym rozumieniu tego słowa, czyli usługi obejmującej przecinające się ze sobą kanały – w tym punkty stacjonarne oraz e-commerce. Czy Polacy mogą się wkrótce odwrócić od kanałów offline? Nie do końca. Jak widać, nie wszyscy użytkownicy przeniosą się do kanałów cyfrowych i nadal preferowanym przez wielu użytkowników sposobem obsługi będą kanały fizyczne, zwłaszcza w kwestiach wymagających konsultacji. Natomiast z całą pewnością zwiększy się, wymuszona bieżącymi okolicznościami związanymi z pandemią, cyrkulacja pomiędzy kanałami, stąd dla naszych klientów kluczowe jest teraz omnikanałowe doświadczenie klienta – mówi Wojciech Soleniec, Partner z EY Technology Consulting.

Biorąc pod uwagę rodzaje kanałów zdalnej komunikacji, w ostatnim roku Polacy najczęściej korzystali z portali obsługi klienta, np. bankowości elektronicznej, ubezpieczyciela czy operatora sieci komórkowej (59%). Niemal równie często, by załatwić niezbędne sprawy łączyliśmy się z infolinią (54%). Zdecydowanie najmniej popularną formą kontaktu były w ostatnich 12 miesiącach video rozmowy, z których skorzystało jedynie 13% ankietowanych.

Rys. 2. Z których z wymienionych kanałów zdalnych korzystałeś/aś w ciągu ostatnich 12 miesięcy?

Z których z wymienionych kanałów zdalnych korzystałeś

– Pojawienie się koronawirusa przyspieszyło adaptację kanału video w obsłudze klienta. Znaczenie tak zwanego mirror world, będącego cyfrowym odzwierciedleniem świata realnego, jest obecnie coraz bardziej doceniane w sektorze usług oraz retail, choć jeszcze nie doceniają go w pełni klienci nieprzyzwyczajeni do tej formy kontaktu. Jak wynika z naszego badania, dla ponad połowy użytkowników pierwsze doświadczenie z kanałem video jako narzędziem komunikacji nastąpiło wraz z pandemią. Największą popularnością cieszył się on przy internetowych zakupach, edukacji, kontaktach z bankiem. Znacznie mniejszą grupę stanowili ci, którzy za pośrednictwem video rozmawiali z firmami telekomunikacyjnymi, dostawcami gazu lub prądu oraz innymi usługodawcami – mówi Michał Halagiera, Chief Solution Officer z Inperly w Billennium.

O badaniu „Jak w warunkach nowej rzeczywistości Polacy korzystają z kanałów cyfrowych?”
Badanie zostało zrealizowane na przełomie września i października 2020 roku na reprezentatywnej grupie 530 respondentów (z zachowaniem referencyjnych rozkładów w kategoriach płeć, wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania). Dodatkowo zrealizowano badanie specjalne na podgrupie 283 osób korzystających z kanału video do kontaktów z firmami oraz instytucjami. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wywiadów CAWI – ankieta online, wspartych wywiadami CATI – ankieta telefoniczna.

Więcej informacji: https://www.ey.com/pl_pl/raporty-analizy/jak-w-warunkach-nowej-rzeczywistoci-polacy-korzystaj-z-kanalow-cyfrowych

Prezes Movie Games Mobile obejmie do 300 tys. akcji Infoscanu z nowej emisji

Firma telemedyczna Infoscan S.A. oraz Kamil Gaworecki, Prezes Zarządu Movie Games Mobile, podpisali porozumienie. Na jego podstawie Kamil Gaworecki zobowiązał się do objęcia oraz opłacenia do 300 tys. akcji Infoscanu, które będą pochodziły z nowej emisji akcji serii N. Środki z emisji zostaną przeznaczone na spłatę części zobowiązań Spółki. Jest to jeden z warunków połączenia Infoscanu z Movie Games Mobile zawartych w Term Sheet.

Warunkiem objęcia i opłacenia do 300.000 akcji serii N przez Akcjonariusza jest zaoferowanie akcji w terminie do 31 marca br. Drugim warunkiem jest przedstawienie do tego dnia planu połączenia z Movie Games Mobile. Spółka zaoferuje Akcjonariuszowi akcje do objęcia niezwłocznie po podjęciu przez Zarząd uchwały o ustaleniu ceny emisyjnej akcji serii N. Cena emisyjna zostanie określona przez Zarząd po zakończeniu trwających obecnie prac nad wyceną zorganizowanej części przedsiębiorstwa, która zgodnie z decyzją NWZ Spółki zostanie sprzedana podmiotowi zewnętrznemu.

Jako współzałożycielowi oraz Prezesowi Zarządu Movie Games Mobile bardzo zależy mi na szybkim spełnieniu przez Infoscan warunków połączenia oraz na sprawnym przeprowadzeniu całego procesu. Dlatego zdecydowałem się zawiązać porozumienie ze Spółką oraz zadeklarować chęć objęcia części z oferowanych akcji serii N. Pozwoli to na szybsze pozyskanie kapitału na spłatę zobowiązań. Oprócz tego, jako przedstawiciel Movie Games Mobile będę mógł umocnić swój udział w akcjonariacie Spółki.  – informuje Kamil Gaworecki, Prezes Zarządu Movie Games Mobile oraz akcjonariusz Infoscanu.

Zgodnie z Term Sheet Infoscan zobowiązał się do spłaty wszystkich zobowiązań. Środki na realizację tego celu zostaną pozyskane m.in. w ramach sprzedaży ZCP Infoscanu i udziałów w spółkach zależnych oraz z emisji akcji serii N. Proces ten będzie poprzedzało badanie stanu prawnego i finansowego Infoscanu i Movie Games Mobile.