Koronawirus przemodelował rynek pracownika. Dzięki najnowszym technologiom model pracy zdalnej zostanie utrzymany

W dobie restrykcji pandemicznych na popularności zyskały oferty pracy zdalnej, zwłaszcza w branży IT, która od lat eksploatuje ten model zatrudnienia. Pracodawcy przekonali się, że świadczenie pracy na odległość może być równie skuteczne, co zatrudnienie stacjonarne, a kilka tygodni izolacji społecznej pozwoliło wielu firmom przetestować narzędzia do zdalnej komunikacji. Pierwsi w postpandemicznej rzeczywistości odnajdą się pracownicy IT i to oni przetrą szlak dla upowszechnienia się pracy zdalnej.

– W branży IT od zawsze liczy się to, jak pracujesz i co potrafisz, a nie z jakiego miejsca pracujesz. To widać zwłaszcza w czasie pandemii, bo przed nią 10 proc. stanowiły ogłoszenia o pracę zdalną, co było znakomitym wynikiem, jeśli porównamy to z innymi branżami. W tej chwili odsetek ofert zdalnych publikowanych w No Fluff Jobs wzrósł dwukrotnie. Pracodawcy zauważają, że można pracować zdalnie i efektywnie. Mamy możliwość umówienia się na wizytę u lekarza zdalnie, nauczyciele potrafią i chcą korzystać z Teamsów, Zoomów i radzą sobie z tym świetnie. Pandemia przetarła nowe drogi komunikacji – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Marta Steiner z No Fluff Jobs.

Pandemia koronawirusa była dla firm technologicznych impulsem, który pozwolił im w dużej mierze przestawić się na pracę zdalną. Większość pracowników Google i Facebooka do końca 2020 roku nie pojawi się w biurze, Microsoft do 2021 roku wszystkie konferencje będzie organizować w trybie online, a przedstawiciel Twittera poinformował, że ich pracownicy nawet po zdjęciu restrykcji pandemicznych będą mogli świadczyć pracę z domu, jeśli wysuną taką prośbę.

Przymusowa izolacja społeczeństwa wymusiła drastyczne ograniczenie kontaktów międzyludzkich, również tych w obrębie zakładów pracy. Z badań przeprowadzonych przez firmę Devire wynika, że w Polsce pracę zdalną udało się wprowadzić w 65 proc. przedsiębiorstw, a najchętniej na taki krok decydowały się firmy z sektora IT, nieruchomości, telekomunikacji czy usług dla biznesu. Co ciekawe, spośród firm, które przed pandemią nie oferowały takiego modelu współpracy, aż 67 proc. umożliwiło zatrudnionym osobom świadczenie pracy zdalnej.

Model pracy zdalnej może na dobre zakorzenić się w społeczeństwie nawet po wygaszeniu pandemii koronawirusa, gdyż pracownicy zaadaptowali się do takiego modelu współpracy. Z raportu „Praca z domu w czasie pandemii COVID-19” autorstwa firmy doradczej Colliers International wynika, że 82 proc. pracowników świadczących pracę zdalną chciałoby po zniesieniu restrykcji pandemicznych co najmniej przez jeden dzień w tygodniu pracować z domu.

Elastyczne ramy zatrudnienia jako jedne z najcenniejszych świadczeń pozapłacowych wskazali także respondenci „Raportu płacowego Hays 2020”. Według niego w 2019 roku dostęp do takiego modelu współpracy deklarowało 40 proc. pracowników oraz 50 proc. pracodawców. Raport „Doświadczenia kandydatów IT” autorstwa No Fluff Jobs wskazuje kolei, że współpraca zdalna jest także atrakcyjna z punktu widzenia osób ubiegających się o nową pracę.

– To, co może być dla kandydatów w branży IT wyzwaniem, to przede wszystkim praca zdalna w ujęciu menadżerskim i zarządzania zespołem – wskazuje ekspertka.

43 proc. ankietowanych uważa, że najlepszym sposobem na kontakt z rekruterem jest kontakt za pośrednictwem e-maila. Z kolei aż 80 proc. pracodawców przeprowadza obecnie rekrutację całkowicie zdalnie, a na początku roku odsetek ten wynosił zaledwie 10 proc.

– Małe firmy otworzą się na rozwiązania online, bo będzie to mniej kosztowne i skuteczniejsze. W tej chwili wizyta w banku ze względu na ograniczenia nie jest popularną formą załatwiania spraw, użytkownicy będą próbować je załatwiać, siedząc w domu przed komputerem. Co z nami zostanie po pandemii? Ludzie zrozumieją i przekonają się na własnej skórze, że zdalny znaczy dostępny i łatwiejszy, co nie znaczy mniej efektywny. A kiedy świat jeszcze szerzej otworzy się na rozwiązania online, przybędzie cyfrowych nomadów, czyli takich ludzi, którzy mogą pracować z każdego miejsca na świecie nie tylko w branży IT – podsumowuje Marta Steiner.

Zatrudnienie spada. Płace rosną wolniej

Tegoroczny maj jest kolejnym miesiącem, w którym obserwujemy ograniczenie zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Liczba pracujących, w porównaniu do kwietnia, spadła o 1,4% i wynosiła 6173,9 tys. osób. Rok temu przedsiębiorstwa zatrudniały 6380,2 tys., co oznacza zmniejszenie zatrudnienia o 3,2% w ciągu roku – podał GUS.

GUS nie publikuje informacji dotyczących przyczyn odejścia pracowników – nie wiadomo czy przyczyną są zwolnienia z pracy czy leżą po stornie pracownika np. przejście na emeryturę. W obecnej sytuacji na rynku pracy, ograniczenie liczby pracowników przez przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 9 osób, może być prognostykiem zwiększonego bezrobocia w kolejnych miesiącach. Z uwagi na epidemię koronawirusa raczej nie należy się spodziewać, że te osoby, które zostały zwolnione lub zakończyła się ich umowa, łatwo znajdą zatrudnienia w mikrofirmach lub zdecydują się na podjęcie własnej działalności gospodarczej.

Redukcja liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw może być oznaką zarówno zmniejszenia wielkości produkcji z uwagi na ograniczony popyt jako skutek pandemii, jak i przyspieszenia procesów automatyzacji, które w ostatnim czasie mogą się nasilić z uwagi na rosnące koszty pracy, wcześniejszy niedobór pracowników oraz niepewność co do dalszego przebiegu epidemii, również wśród osób pracujących.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) wyniosło 5119,94 zł i było wyższe o 1,2% w stosunku do płacy wypłaconej rok wcześniej. Widać wyraźnie, że dynamika wzrostu płac w następstwie sytuacji epidemicznej bardzo wyhamowała. Pracodawcy przede wszystkim ograniczyli wypłatę wszelkiego rodzaju nieobligatoryjnych premii i dodatków. Na wartość wskaźnika przeciętnego wynagrodzenia niewątpliwie wpłynął fakt, ze część przedsiębiorców skorzystała z możliwości, jakie oferowała ustawa antykryzysowa i wprowadziła przestój ekonomiczny lub obniżony wymiar czasu pracy, co wiązało się z redukcją wynagrodzeń pracowników, objętych tymi rozwiązaniami. Dla porównania rok wcześniej wynagrodzenia wzrosły rok do roku wynosił o 7,7%.

Patrząc na sytuację ekonomiczną, wzrost płac jest niższy niż inflacja, co oznacza, realny spadek wartości wynagrodzeń. Być może wskaźnik przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto wzrośnie po zakończeniu obowiązywania rozwiązań antykryzysowych, ale wydaje się, że epidemia koronawirusa zakończyła okres szybkiego wzrostu wynagrodzeń i znacznych rotacji na polskim rynku pracy.

Monika Fedorczuk, Konfederacja Lewiatan

Nastroje konsumenckie trochę się poprawiły

Koniunktura konsumencka w czerwcu nadal znajduje się na minusie (-19,4) – wciąż dominują pesymiści – ale ogólny sentyment konsumentów poprawia się (wzrost wskaźnika ufności o 10,7 pkt. proc.) – podał dzisiaj GUS.

Jest to przyrost niemal identyczny do tego obserwowanego w maju. Pozwala to wnioskować, że sytuacja epidemiczna i gospodarcza daje oddech, ale nie ulega poprawie na tyle, aby Polacy nagle uwierzyli w powrót do starej rzeczywistości i przedkryzysowych wzorców konsumpcji. W szczególności, wciąż jeszcze odracza się dokonywanie ważnych zakupów.

Należy zauważyć, że poprawę widać zarówno w odniesieniu do deklarowanej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, jak i sytuacji ekonomicznej w kraju. W opinii respondentów, stan gospodarki w horyzoncie roku będzie kiepski, ale relatywna ocena uległa znaczącej poprawie od kwietnia. Szczególnie dobrym sygnałem jest poprawiająca się perspektywa wysokości bezrobocia – po fatalnych wynikach kwietniowych i majowych, w czerwcu odsetek pesymistów nieco spada. Pytanie o indywidualne ryzyko bezrobocia daje podobne (choć systematycznie lepsze) wyniki – 28,3% pracujących widzi takie zagrożenie (w porównaniu do 48,0% w kwietniu).

Przekłada się to na ocenę niższego zagrożenia dla sytuacji finansowej gospodarstwa domowego – o dużym zagrożeniu mówi 20,7% ankietowanych, o przeciętnym – 41,8%. Jedynie trzech na ośmiu konsumentów uznaje zagrożenie za małe lub żadne. Sygnalizowałoby to, że adekwatność programów pomocowych oraz zaangażowanie samych firm oceniane są dość pozytywnie. Warto podkreślić, że brak wiary konsumentów w stabilność zatrudnienia i dochodów może prowadzić do samospełniającej się prognozy kryzysu. Z tej perspektywy czerwcowe dane mają szczególnie dobry wydźwięk.

Trochę większy niepokój budzi szybko rosnące przekonanie o niewielkim zagrożeniu COVID-19 dla zdrowia osobistego czy publicznego. W tym pierwszym przypadku między kwietniem a czerwcem odnotowaliśmy wzrost o 19,9 pkt proc. (z 10,6 do 30,5%), w tym drugim – o 15,7 pkt proc. (z 3,2 do 18,9%). Naturalnie, przekonanie o bezpieczeństwie jest jednym z czynników sprzyjających konsumpcji. Z drugiej jednak strony dane o wykrytych przypadkach i nowych ogniskach sugerują studzić hurraoptymizm i narzucić większą ostrożność. W przeciwnym przypadku nawet jeśli nie nastąpi drugi lockdown, koszty ekonomiczne tej niefrasobliwości mogą być duże.

dr Sonia Buchholtz, Konfederacja Lewiatan

Firmy w obliczu nowych i zmienionych przepisów podatkowych CIT w 2020 roku

Teoretycznie zmian w podatku CIT na 2020 r. nie było wiele, natomiast odzwierciedlają one szersze zmiany systemowe. Jedną z nich jest tzw. ulga na złe długi, która jest elementem pomocy przedsiębiorcom w walce z tzw. zatorami płatniczymi. Z jednej strony jest to ułatwienie dla wierzycieli, którzy przy braku płatności zyskują możliwość efektywnego odzyskania podatku już wykazanego na skutek dostawy towaru lub świadczenia usługi. Z kolei od strony dłużnika brak płatności powoduje obligatoryjną korektę kosztów. Warto także pamiętać o wymogach związanych z tzw. „białą listą” – przelew na niezweryfikowany rachunek może skutkować utratą kosztów podatkowych. Przepisy te będą w najbliższym czasie korzystnie zmienione, jeszcze w trakcie obecnego roku. Jednocześnie wiele firm będzie musiało stawić czoła nowym przepisom w zakresie cen transferowych m.in. z nowymi obowiązkami dotyczącymi składania oświadczenia o sporządzeniu lokalnej dokumentacji.

Charakter i liczba zmian, z którymi mieliśmy do czynienia w latach poprzednich wynikała m.in. z konieczności wdrożenia przez Polskę m.in. regulacji Dyrektywy tzw. ATAD 1, czyli dyrektywy harmonizującej rozwiązanie zmierzające do ograniczenia szkodliwych optymalizacji podatkowych. Natomiast opóźnione pozostaje wdrożenie rozwiązań Dyrektywy ATAD 2, czyli m.in. instrumentów antyhybrydowych – regulacji, które zapobiegają przykładowo rozpoznaniu w jednym państwie kosztu przy braku rozpoznania przychodów po drugiej stronie transakcji (odliczenie bez opodatkowania), czy też sytuacji podwójnego rozpoznania kosztu (podwójne odliczenie).

Liczba tegorocznych zmian w przepisach ustawy o podatku CIT była znacznie niższa w porównaniu do liczby zmian w latach 2018-2019. Nie były to zmiany równie rewolucyjne, niektóre z nich okazują się natomiast w praktyce bardzo istotne dla niemal wszystkich podatników i są elementem szerszych zmian systemowych. Należy zaliczyć do nich np. ulgę na złe długi, powracającą po kilku latach i w nowej odsłonie, a stanowiącą element bardzo istotnej nowelizacji przepisów administracyjnych zwalczających zatory płatnicze. Bezpieczeństwu obrotu i systemu podatkowego mają także w założeniu sprzyjać przepisy nakazujące (w celu rozpoznania kosztów) dokonywanie płatności na rachunek z tzw. „białej listy”, które natomiast zostaną zliberalizowane – np. płatność w split-payment wyłączy dodatkowe obowiązki. Jeśli chodzi o kontrowersyjne przepisy dotyczące podatku u źródła (WHT), to zgodnie z zapowiedziami ma dojść do kolejnego ich odroczenia (do 2021 r.), warto natomiast wykorzystać ten czas aby uzyskać urzędowe opinie o możliwości stosowania zwolnienia z podatku oraz upewnić się, że płatności podlegające opodatkowaniu u źródła dokonywane są przy uwzględnieniu obowiązujących już (nieodroczonych) wymogów należytej staranności – mówi Wojciech Majkowski, dyrektor w zespole ds. podatku dochodowego od osób prawnych w KPMG w Polsce.

W obszarze cen transferowych mamy do czynienia z właściwie pierwszym rokiem, gdy w praktyce mają zastosowanie nowe obowiązki w zakresie składania oświadczenia o sporządzeniu lokalnej dokumentacji oraz o raportowaniu transakcji z podmiotami powiązanymi w formie elektronicznej.

Teraz wszyscy podatnicy, którzy sporządzają dokumentację, muszą oświadczyć nie tylko, że jest ona już gotowa, ale również, że transakcje odbywają się na warunkach rynkowych. Ponadto podatnicy będą musieli zaraportować swoje transakcje w nowej formie z wykorzystaniem elektronicznego formularza TPR. Informacja taka będzie o wiele bardziej obszerna i szczegółowo opisująca nie tylko metodologię cenową, ale również np. wskaźniki zyskowności określone w analizach porównawczych jako rynkowe i mające zastosowanie do danej transakcji. W ten sposób władze podatkowe będą miały dostęp do pełnej informacji o transakcjach z podmiotami powiązanymi. Informacje takie mają zostać wykorzystane nie tylko do analiz statystycznych, ale również do identyfikacji podmiotów, które powinny zostać poddane kontroli z uwagi na generowanie w transakcjach rezultatów odbiegających od standardów rynkowych. Nowe obowiązki podkreślają konieczność weryfikacji rynkowości transakcji już na etapie jej planowania, bowiem wszelkie zaniedbania mogą mieć dla podatnika bolesne konsekwencje – mówi Jacek Bajger, partner, szef zespołu ds. cen transferowych w KPMG w Polsce.

Rynek nieruchomości dziś i za rok

Pandemia koronawirusa odcisnęła mocne piętno na rynku mieszkań w Polsce i na świecie. Chociaż wszyscy spodziewali się znacznych obniżek, póki co nie możemy na nie liczyć. Rewolucja widoczna jest najbardziej na poziomie technologicznym (praca zdalna, mniejsze zapotrzebowanie na najem powierzchni biurowych, przeniesienie do online procesu kupna i sprzedaży nieruchomości), ale także światopoglądowym (nieruchomości jako bezpieczna lokata kapitału i inne priorytety mieszkaniowe Polaków). O tym, czego możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach i latach, porozmawialiśmy z praktykami z branży podczas pierwszej Debaty Otodom. Gośćmi Jarosława Krawczyka byli:

  • Artur Polak (Naczelnik Wydziału Wspierania Mieszkalnictwa i Analiz, Departament Mieszkalnictwa, Ministerstwo Rozwoju)
  • Agnieszka Banaszak (Członek Zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich)
  • Zbigniew Kubiński (Prezydent Powszechnego Towarzystwa Ekspertów i Doradców Rynku Nieruchomości)
  • dr prof. R. pr. Dariusz Szostek (prof. Uniwersytetu Opolskiego)
  • Sebastian Wielgus (Pośrednik Roku 2019 w konkursie Lider Nieruchomości Otodom)
  • Monika Rudnicka (General Manager segmentu nieruchomości na Europę w OLX Group i General Manager Otodom)

Poniżej zestawienie najciekawszych wypowiedzi w poszczególnych sekcjach tematycznych debaty.

  1. Rynek nieruchomości przed 1 marca 2020

Początek 2020 roku miał zadatki na kolejny świetny rok w sektorze nieruchomości w Polsce.

Rok 2019 był absolutnie rekordowym rokiem jeśli chodzi o mieszkania oddane do użytkowania – 207 tys., z czego 131 tys. oddali deweloperzy. To był najlepszy rok od 1980 roku. A jeśli patrzymy na powierzchnie tych mieszkań, to był ogólnie najlepszy rok w historii polskiego mieszkalnictwa. I właśnie pierwsze dwa, trzy miesiące wskazywały na to, że w 2020 pobijemy kolejne rekordy – powiedział Artur Polak, Naczelnik Wydziału Wspierania Mieszkalnictwa i Analiz, Departament Mieszkalnictwa, Ministerstwo Rozwoju.

Już wtedy dało się jednak zauważyć pewne analogie do kryzysu z 2008 roku.

Stosunek sprzedanych lokali do tych, które są w ofercie i były wprowadzane jest kluczowy do analizy stanu sprzed i w trakcie pandemii. W 2019 roku wprowadzono do sprzedaży w stosunku do sprzedanych o 2 tys. mniej mieszkań, a w I kwartale tego roku sprzedano o 6 tys. więcej mieszkań niż wprowadzono. W poprzednim kryzysie wprowadzonych pod koniec 2007 roku było o 20 tys. więcej mieszkań niż sprzedano. Ta kwestia podażowa jest bardzo ważna, bo należy podkreślić, że deweloperzy są w zupełnie innym miejscu niż przy poprzednim kryzysie – mówi Agnieszka Banaszak, Członek Zarządu PZFD.

  1. Rynek nieruchomości aktualne

Po lockdownie wszystkie statystyki w Otodom pikowały w dół. Ruch na stronie drastycznie się zmniejszył, a liczba§ zapytań spadła. Jednak dosyć szybko, bo po ok. tygodniu klienci wrócili na serwis, szukając nieruchomości, w nieco innych kryteriach. Notujemy blisko 100% wzrost jeśli chodzi o zainteresowanie działkami rekreacyjnymi i domami z ogrodami. Takich wyników nie mieliśmy w naszej kilkunastoletniej historii jeszcze nigdy. Widzimy też zwiększone zainteresowanie najmem oraz mieszkaniami o większej powierzchni za niższą cenę. Klienci liczą na korektę cen ze względu na epidemię, jednak w naszych statystykach tych obniżek jeszcze nie widać – dodała Monika Rudnicka, General Manager Otodom.

Epidemia sprawiła, że zupełnie inaczej zaczęliśmy podchodzić do inwestycji.

Wśród klientów zaobserwowaliśmy pewien mechanizm: szok, wycofanie, a następnie inwestowanie gotówki, np. w walutę, antyki i właśnie w nieruchomości. Rynek więc zareagował tak, jak powinien. Oczywiście zmieniła się też mentalność Polaków, w przyspieszonym tempie rozpoczął się proces cyfryzacji, zarówno dzieci (e-learning), jak i pracy, która przeszła w tryb zdalny. Ma to oczywiście znaczący wpływ na najem nieruchomości, w tym powierzchni biurowych — podkreślał dr hab. r. pr. Dariusz Szostek, prof. Uniwersytetu Opolskiego. 

Wykazujemy też dużo większą otwartość na nowinki technologiczne.

W aspekcie samej cyfryzacji pandemia pokazała, że Polska jest słabo scyfryzowana. Nawet jeśli jakieś aspekty były wdrażane, to słabo. A przez te dwa miesiące pokazaliśmy, że jesteśmy gotowi. Przywykliśmy do zdalnego komunikowania się, do zawierania umów przy pomocy podpisu elektronicznego, którego popularność w ostatnim czasie wzrosła o kilkaset procent. Zmienia się także myślenie konserwatywnego dotąd notariatu. Dwa miesiące temu, wspólnie z prof. Fryderykiem Zollem i prof. Ewą Rott-Pietrzyk, przygotowaliśmy rekomendacje dla notariuszy. Dotyczyły m.in. możliwości sporządzania aktu notarialnego online na podstawie obecnych przepisów czy ich ewentualnego liftingu. Spotkaliśmy się wtedy z odpowiedzią odmowną bez uzasadnienia. Jednak po dwóch miesiącach, gdy okazało się, że kancelarie notarialne funkcjonują na pół gwizdka, a niektóre wręcz przez dwa miesiące były zamknięte, diametralnie zmieniło się podejście notariuszy do nowych technologii. Dyskusja została podjęta, a notariat przyznaje, że nie ma innego wyjścia, jak tylko się zreformować – dodał Dariusz Szostek.

Pandemia zrewolucjonizowała również proces zakupu nieruchomości.

Wraz z początkiem pandemii rynek zmienił się diametralnie, prawdopodobnie już na stałe.  W marcu otrzymaliśmy około 70% zapytań mniej niż rok wcześniej. Następnie rynek był przez 2-3 tygodnie mocno zmrożony. Obecnie mamy więcej zapytań niż w tym samym okresie w 2019 roku. Rynek jest ponownie rozgrzany, a ceny dużo bardziej elastyczne i sprzedający skłonni do negocjacji. Przez to jednak, że część naszych klientów utknęła w domach czy za granicą, na szybko musieliśmy organizować m.in. tłumaczenia, dokumenty online. Przeprowadzaliśmy transakcje na podstawie pełnomocnictwa. W praktyce wyglądało to tak, że organizowaliśmy wideospotkanie klienta z notariuszem. Klient mógł z nim porozmawiać, zadawać pytania, natomiast pełnomocnik podpisywał za niego umowę. Doszło już nawet do tego, że klient nie oglądał mieszkania osobiście. Korzystał wyłącznie z wirtualnego spaceru. W okresie marzec-kwiecień przeprowadziliśmy trzy transakcje, w których kupujący zobaczył nieruchomość na żywo, dopiero przed podpisaniem aktu notarialnego. We wszystkich trzech przypadkach cena nieruchomości przekraczała 1,5 mln zł — powiedział Sebastian Wielgus, Kierownik Oddziału White Wood Nieruchomości i Pośrednik Roku 2019 w konkursie Lider Nieruchomości Otodom.

  1. Rynek nieruchomości 2021

Wszystko uzależnione będzie jednak od kondycji gospodarki w kraju.

Ta perspektywa roku jest za mała. Moim zdaniem w sektorze nieruchomości niewiele się zmieni. Instrumenty prawne zostaną takie, jakie są. Owszem, technologia, innowacje i postęp cywilizacyjny, którego jesteśmy świadkami zostanie, ale nie wywróci do góry nogami branży – mówił Zbigniew Kubiński, Prezydent PTEiDRN.

Kto wie, czy ten kryzys i spadek transakcji na rynku nie będzie mieć dobrego wpływu na to, jak ukształtuje się on w przyszłości. W ostatnim czasie dostępność mieszkań spadała, bo obserwowaliśmy niepokojący rozjazd między możliwościami dochodowymi Polaków a cenami lokali, które oderwały się od realiów. Może to ratunek przed jeszcze gorszymi konsekwencjami, które nam groziły wraz z pęknięciem bańki cenowej – dodał Artur Polak.

Jak wynika z danych zgromadzonych przez Otodom, w I kw. 2020 r. średnia cena ofertowa mieszkań w siedmiu największych miastach wyniosła 9,5 tys. zł za m kw., tymczasem cena transakcyjna tylko 7,9 tys. zł. Wydaje mi się, że będziemy z miesiąca na miesiąc obserwowali jeszcze większy „rozjazd” cen. Z ankiet zebranych od użytkowników serwisu Otodom wynika jednak, że obecna fala jest „pozamrożeniowa”. Maj i czerwiec to pokłosie dwóch miesięcy zawieszenia. Przeprowadzane są te transakcje, do których nie doszło w marcu czy kwietniu. Teraz wszystko zależy od kondycji gospodarki. Realne skutki pandemii będą widoczne na rynku mieszkań najwcześniej jesienią — ocenia Monika Rudnicka.

  1. Rynek nieruchomości – idealny scenariusz

Narzędzia są, a ruch w segmencie cyfryzacji jest większy niż zazwyczaj (nawet większy niż przy RODO). Zmieniła się nasza mentalność. Chcemy być paperless również ze względu na aspekty ekologiczne. Dostrzeżono chaos, bałagan i polską papierologię. Mamy do odrobienia ogromne zaległości w zakresie cyfryzacji, bo to jest nasza teraźniejszość, nie przyszłość, a my jako kraj jesteśmy daleko w tyle – podsumował Dariusz Szostek.

Oxford, Samsung i Adobe – trzy znane marki wykorzystane do przeprowadzenia kampanii hakerskiej

Hakerzy projektując swoje ataki phishingowe potrafią doskonale podszywać się pod osoby prywatne lub firmy, aby ominąć filtry bezpieczeństwa i dotrzeć do sieci korporacyjnych – ostrzegają specjaliści z Check Pointa. Jedna z najbardziej imponujących kampanii phishingowych ostatnich miesięcy obejmowała m.in. przejęcie serwerów Uniwersytetu w Oksfordzie oraz wykorzystanie domeny Samsunga!

Na początku kwietnia 2020 r. badacze z firmy Check Point zaobserwowali wiadomości e-mail zatytułowane „Poczta głosowa Office 365”.  Widniała w nich informacja o czekającej wiadomości głosowej w portalu użytkownika. Wiadomości zachęcały odbiorców do kliknięcia przycisku, który rzekomo przekierowywał ich na konto Office 365 w celu podjęcia dalszych działań. Jednak w rezultacie, ofiary zostały przekierowane były jednak na stronę phishingową udającą stronę logowania do Office 365.

W kampanii wymierzonej przeciw firmom z Europy (43%), Bliskiego Wschodu i Azji, hakerzy przejęli serwer pocztowy Uniwersytetu Oksfordzkiego, aby wysyłać złośliwe wiadomości e-mail do ofiar, które zawierały linki przekierowujące na serwer Adobe używany wcześniej przez Samsunga.

Nagłówki wiadomości pokazują, że hakerzy znaleźli sposób na nadużycie jednego z oksfordzkiego SMTP (prosty protokół przesyłania poczty), aplikacji, której głównym celem jest wysyłanie, odbieranie i/lub przekazywanie poczty wychodzącej między nadawcami i odbiorcami wiadomości e-mail. Korzystanie z uniwersyteckich serwerów SMTP pozwoliło hakerom przejść tzw. „kontrolę reputacji” wymaganą przez środki bezpieczeństwa firm.

Hakerzy wykorzystują przekierowania Adobe i Samsunga

W ciągu ostatniego roku kampanie phishingowe korzystały głównie z otwartych przekierowań Google i Adobe w celu zwiększenia wiarygodności adresów URL używanych w wiadomościach spamowych. Otwarte przekierowanie to adres URL witryny, który może być wykorzystywany przez każdego do przekierowywania użytkowników do innej witryny.

W tym przypadku łącza w wiadomości e-mail przekierowały do serwera Adobe, z którego wcześniej korzystał Samsung podczas kampanii marketingowej w 2018 r. Innymi słowy, link osadzony w oryginalnej wiadomości phishingowej był częścią zaufanej podstawy domeny Samsung – takiej, która niestety przekierowywała nieświadome ofiary na stronę hostowaną przez hakerów. Korzystając z określonego formatu linku kampanii Adobe oraz ich legalnej domeny, osoby atakujące zwiększyły szansę na ominięcie rozwiązań zabezpieczeń poczty e-mail opartych na reputacji czy czarnych listach.

– To, co na początku wydawało się klasyczną kampanią phishingową Office 365, okazało się mistrzostwem w oszustwie, dzięki wykorzystaniu znanych i renomowanych marek w celu uniknięcia zabezpieczeń drodze do ofiar. Dostęp do firmowej poczty mógł pozwolić hakerom na nieograniczoną eksplorację transakcji czy raportów finansowych; umożliwiał wysyłanie wiadomości e-mail z wiarygodnych źródeł, przejmowanie haseł, a nawet zasobów firmy w chmurze. Aby przeprowadzić swój atak, haker musiał zdobyć dostęp do serwerów Samsunga i Oxfordu, co oznacza, że miał czas na zrozumienie ich wewnętrznego działania, które pozwoliły mu pozostać niezauważonym. – mówi Lotem Finkelsteen, menedżer wywiadu zagrożeń w Check Point.

Check Point o swoich odkryciach poinformował Uniwersytet Oksfordzki, Adobe oraz Samsunga.

Na razie o konsumpcję możemy być spokojni

Pogorszyły się dane epidemiologiczne, a jednocześnie poprawiły się nastroje konsumentów. Zarówno w Polsce, jak i w USA. Wydatki gospodarstw domowych są mało przewidywalne, co potwierdza, że obecny kryzys jest wyjątkowy.

Dobre wieści z USA zaskoczyły analityków. W maju sprzedaż detaliczna wzrosła o ponad 17 proc., a więc dwukrotnie więcej niż przewidywali analitycy.

– W USA bardzo wzrosły wydatki konsumentów na ulepszenie domów i ogrodów, a przecież nie są to wydatki pierwszej potrzeby, co tylko potwierdza, że obecny kryzys globalny jest bardzo nietypowy i tym trudniej skonstruować modele przewidujące zachowania konsumentów – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB

W Polsce koniunktura konsumencka w czerwcu nadal znajduje się na minusie (-19,4). Wciąż dominują pesymiści , ale jak podał GUS ogólny sentyment konsumentów poprawia się: wzrost wskaźnika ufności o 10,7 pkt. proc.

W kraju szybko rośnie przekonanie o niewielkim zagrożeniu COVID-19 dla zdrowia osobistego czy publicznego. Przekonanie o bezpieczeństwie jest jednym z czynników sprzyjających konsumpcji, choć koszty ekonomiczne tej niefrasobliwości mogą być duże.

– Z tego co przekazują banki o zakupach opłacanych kartami, zwłaszcza podczas długiego czerwcowego weekendu, wynika że polski konsument nie popadł w przesadny pesymizm i jest to dobra wiadomość dla polskiej gospodarki – komentuje ekspert XTB. – Jednak realny jest taki scenariusz, że do konsumentów dopiero dotrze, poprzez pogorszenie ich dochodów, że sytuacja gospodarcza jest trudna, że wzrasta bezrobocie i spadają przeciętne wynagrodzenia.

ZWZ IDM podsumowało rok działalności. Zarząd IDM rozpoczyna kolejną kadencję

18 czerwca 2020 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Izby Domów Maklerskich. Podsumowano działalność Izby w 2019 roku oraz zdefiniowano wyzwania, które stoją przed branżą. W br. Izba planuje aktywne uczestnictwo w pracach nad wdrożeniem rządowej Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego (SRRK). Walne Zgromadzenie IDM jednogłośnie wybrało, po raz czwarty z rzędu, Pana Waldemara Markiewicza na stanowisko prezesa Izby.

W 2019 roku IDM bardzo aktywnie uczestniczyła w dyskusjach regulacyjnych oraz wyrażała swoje stanowisko w sprawach kluczowych dla rozwoju rynku kapitałowego i branży biur i domów maklerskich. Przed nami kolejne wyzwania na 2020 rok związane z wdrażaniem Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego, która jest kluczowa dla budowy silnego rynku kapitałowego, a tym samym dla dalszego rozwoju gospodarczego kraju mówi Waldemar Markiewicz, Prezes Izby Domów Maklerskich.

KOLEJNA KADENCJA ZARZĄDU

Na kolejną trzyletnią kadencję Prezesa Zarządu IDM, Walne Zgromadzenie jednogłośnie wybrało Pana Waldemara Markiewicza. Decyzją Rady Domów Maklerskich kolejną kadencję na stanowisku Członka Zarządu IDM rozpocznie także Pan Piotr Sobków.

PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI IZBY W 2019 ROKU

W 2019 roku, Izba Domów Maklerskich, realizowała swoje statutowe działania, takie jak udział w tworzeniu otoczenia prawnego i gospodarczego korzystnego dla kumulacji i efektywnej alokacji kapitału, współpracę z administracją rządową̨ i instytucjami rynku kapitałowego w inicjowaniu, opracowywaniu i doskonaleniu regulacji dotyczących rynku kapitałowego. Realizując swoje zadania Izba współpracowała z organami administracji państwowej: m.in. Ministerstwem Finansów, Komisją Nadzoru Finansowego, Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz innymi instytucjami rynku m.in. z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie S.A., Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych S.A., organizacjami samorządowymi rynku kapitałowego.

W ub. roku Izba zaopiniowała ponad 20 projektów ustaw i rozporządzeń, w tym związanych z implementacją MiFID II. W ramach Izby aktywnie działało 12 Grup Roboczych, które wypracowały szereg rozwiązań dotyczących konsultowanych aktów prawnych oraz zagadnień związanych z bieżącym funkcjonowaniem firm inwestycyjnych.

Najważniejszymi tematami dla środowiska rynku kapitałowego były: ustalenie zasad wynagradzania za dystrybucję funduszy inwestycyjnych, obowiązek weryfikacji przez agenta emisji wprowadzony w ustawie o obrocie publicznym, nowy format Wyciągu z Karty Umowy, a także Program Wsparcia Analitycznego i Technologicznego dla członków giełdy, który został wdrożony w I pół. 2019 roku. Izba przedstawiła także uwagi do projektu Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego. Jednym z kluczowych tematów aktywności Izby była także wprowadzona w 2018 roku interwencja produktowa ESMA. Izba wielokrotnie wskazywała jej negatywny wpływ na konkurencyjność branży i ryzyka dla klientów. W sierpniu 2019 roku Komisja Nadzoru Finansowego przychyliła się do postulatów Izby i uwzględniając specyfikę polskiego rynku, wprowadziła w ramach krajowej interwencji status klienta doświadczonego, który umożliwił inwestowanie na rynku CFD przy zachowaniu ochrony właściwej klientowi detalicznemu. Jednocześnie Izba wprowadziła dla swoich Członków „Standard jednolitej weryfikacji wiedzy klienta dotyczącej rynku instrumentów CFD”. Ponadto, Izba wprowadziła „Standard IDM dot. klienta profesjonalnego w zakresie metody kalkulacji „znacznej wartości” transakcji na rynku OTC derywatów”.

Istotnym aspektem działalności Izby jest dbanie o wysoki poziom profesjonalizmu kadry maklerskiej. W 2019 roku Izba zorganizowała 8 szkoleń i warsztatów, w których wzięło udział ponad 360 osób, w ramach szkoleń stacjonarnych. Tematami szkoleń były m.in.: obowiązki i zasady działania agenta emisji obligacji, przeciwdziałanie praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu w domach i burach maklerskich, oferowanie, zachęty, czy nowe zasady dokonywania ofert publicznych.

WYZWANIA DLA BRANŻY MAKLERSKIEJ W 2020-2021 ROKU

W br. Izba uczestniczy w pracach Grupy Roboczej Rady Rozwoju Rynku Finansowego do spraw wdrożenia Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego pod kierownictwem Antoniego Repy, pełnomocnika Ministra Finansów. Celem IDM jest wypracowanie rozwiązań dobrych dla przyszłości krajowej branży domów i biur maklerskich, które są kluczowe dla zwiększania produktywności i innowacyjności polskiej gospodarki.

Hyland Software otworzy w Katowicach centrum B+R

Amerykański dostawca platformy wymiany treści, Hyland Software, otworzy w Katowicach centrum B+R, gdzie zatrudni blisko 80 wysokiej klasy specjalistów IT. Wsparcie w zrealizowaniu inwestycji zapewniła spółce Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH).

Hyland Software jest uznawana za jednego z innowatorów i liderów w swojej dziedzinie. W kilkunastu lokalizacjach na całym świecie (m.in. w Londynie, Sao Paulo i Tokio) zatrudnia ponad 3,5 tys. pracowników. W Polsce amerykańska firma planuje utworzyć centrum badawczo-rozwojowe, gdzie blisko 80-osobowy zespół inżynierów będzie rozwijać nowe produkty i usługi na potrzeby całej grupy. Katowickie centrum Hyland ma ruszyć jeszcze w drugim kwartale tego roku.

– Zespół naszego nowego centrum badawczo-rozwojowego w Katowicach odegra kluczową rolę w rozwoju platformy content servisowej, która pomaga tysiącom organizacji na całym świecie doskonalić swoje procesy. Doceniamy niesamowity potencjał wysokiej klasy specjalistów IT w Polsce i cieszymy się, że możemy wzmocnić obecność Hyland w Europie – Bill Priemer, Prezes Zarządu Hyland

Od 2016 roku PAIH wsparła ponad 70 projektów inwestycyjnych ze Stanów Zjednoczonych. Jedna na 4 amerykańskich inwestycji z portfela PAIH dotyczyła działalności związanej z procesami IT lub badawczo-rozwojowymi. Z Hyland PAIH współpracowała od lipca 2019 r. Eksperci Agencji doradzali inwestorowi w znalezieniu jak najlepszej lokalizacji.

Polski sektor IT to marka sama w sobie, a inwestycje takie jak centrum B+R Hyland Software dowodzą ogromnego zaufania globalnych graczy do umiejętności naszych specjalistów. Tym bardziej, że w walce o ten właśnie projekt polscy inżynierowie wygrali z regionalną konkurencją. Jesteśmy dumni, że Polska Agencja Inwestycji i Handlu może wspierać tak wysoko zaawansowane technologicznie i wartościowe dla polskiej gospodarki inwestycje. – Grażyna Ciurzyńska, p.o. Prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

– To bardzo dobra wiadomość, że firma Hyland Software zdecydowała się ulokować swoje centrum R&D w Katowicach. Wybór ten potwierdza naszą silną pozycję w sektorze nowoczesnych usług biznesowych w skali kraju. Dla miasta to również szereg korzyści, nowe, atrakcyjne miejsca pracy, rozwój rynku nieruchomości, przyciąganie młodych ludzi, którzy mogą się zdecydować na zamieszkanie w miejscu pracy i wreszcie wzmocnienie marki Katowic na rynku nowych technologii. Życzę firmie wielu sukcesów w nadchodzących miesiącach. – Marcin Krupa, Prezydent Katowic.

Mamy kolejny, ważny i innowacyjny projekt w Katowicach. W niespełna dwa lata powstanie nowoczesne centrum badawczo-rozwojowe w dziedzinie IT. To kolejne potwierdzenie atrakcyjności inwestycyjnej KSSE i dostępu do doskonałych kadr dla nowoczesnych rozwiązań w regionie. – dr Janusz Michałek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej SA.

Epidemia COVID-19 w Europie i na świecie zmusiła PAIH do wprowadzenia zmian w tym jak obsługuje inwestorów. Agencja przeniosła wszystkie spotkania na platformy wideo-konferencji. Organizuje swego rodzaju wirtualne wizyty lokalizacyjne, aranżując spotkania z władzami na szczeblu lokalnym i centralnym, gestorami mediów czy dostawcami usług dla potencjalnych inwestorów.

Polska branża transportowa wraca do równowagi

Według nowych danych systemu telematycznego GBOX oraz sieci E-100 stopniowo zwiększa się liczba kilometrów pokonywanych przez polskich przewoźników na trasach na południe Europy – na przykład w Hiszpanii natężenie ruchu wzrosło do poziomu 77 proc. w porównaniu do marca. Notuje się też wyraźny wzrost w tankowaniu paliwa w Niemczech – w maju nawet do ponad 122 proc. w stosunku do wyników z początku marca 2020 roku. Na wzmożony ruch wskazują także opłaty drogowe. Biznes przewozowy powoli wraca na właściwe tory, o czym może świadczyć między innymi stabilizowanie się wymiany handlowej z naszym sąsiadem zza Odry, Francją oraz Włochami.

Co więcej, według analiz Międzynarodowego Fundusz Walutowego (IMF) polskie PKB będzie mniej narażone na skutki postpandemiczne w 2020 roku niż do tej pory prognozowano. Prawdopodobnie odczujemy mniejsze spadki w gospodarce niż cała strefa euro, a odradzanie się rynku może skutkować większą liczbą zleceń w transporcie. Więcej informacji w raporcie rynkowy Grupy INELO.

Jak się ma transport drogowy w Europie w 2020 roku?

Jeździmy w trasy międzynarodowe więcej i bardziej regularnie. Dane z naszego GBOX-a, który monitoruje ponad 30 tysięcy pojazdów w przewozach krajowych i międzynarodowych, pokazują tendencję wzrostową w przewozach realizowanych na terytorium Francji oraz Włoch. Nasz główny partner w wymianie towarowej, Niemcy, stabilizuje gospodarkę, co widoczne jest w liczbie realizowanych frachtów i kilometrów pokonywanych w tym kierunku w każdym tygodniu. Po okresie świąt wielkanocnych notujemy tam wzrosty, porównując tydzień do tygodnia. Polscy przewoźnicy są, obok niemieckich transportowców, najważniejszym ogniwem łańcuchów dostaw. Elastycznie dostosowują się do realiów rynku. Mimo iż rodzimi przedsiębiorcy ostrożnie patrzą w przyszłość, a nastroje są umiarkowanie pozytywne, to nadal stanowią fundament systemu międzynarodowych przewozów drogowych. Ważne jest to, że trudności traktujemy jako wyzwanie i szansę na umocnienie biznesu, a dalej również na jego rozwój – komentuje Bartosz Najman, wiceprezes INELO i OCRK.

Czy kierowcy jeżdżą więcej po Europie?

9 marca 2020 roku Włochy ogłosiły cały kraj strefą zakazu ruchu. Do 16 marca nie było ani jednego niekontrolowanego przejścia granicznego. Od 17 marca zaś najwięksi producenci w branży motoryzacyjnej oraz sektora automotive zaczęli wstrzymywać linie montażowe. Zamykanie fabryk i liczne ograniczenia gospodarcze i społeczne spowodowały, że wolumen handlu między UE a innymi państwami spadł w marcu br. o ponad 10 proc. Tak obliczył Eurostat.

Jednak w drugim kwartale 2020 roku widać już wyraźne odbicie. Nasz partner sieć E-100, z którym niedawno nawiązaliśmy współpracę, oferując przedsiębiorcom kartę paliwowo-serwisową E-100 INELO, podsumował wyniki średniej dziennej aktywności polskich kierowców zawodowych. Okres badania to czas od połowy marca do maja br. Warto zauważyć, że na przykład w przypadku korzystania ze stacji paliwowych w Niemczech nastąpiły gwałtowne wzrosty – w maju z wynikiem 122.77 proc. w porównaniu z danymi z połowy marca.  W kwietniu spadek dotyczył jedynie okresu świątecznego. Zwiększoną aktywność w granicach landów niemieckich potwierdzają także dane z opłat drogowych, choć tutaj te wzrosty są mniejsze i jeszcze nieregularne – mówi Aneta Stanaszek, Kierownik Administracji Sprzedaży sieci E-100.korzystania ze stacji paliwowych w Niemczech nastąpiły gwałtowne wzrosty

Jak wskazuje BAG,[1] polskie ciężarówki są drugim dostawcą towarów na niemieckim rynku transportowym z udziałem 16,4 proc. w opłatach za przejazdy.[2] Sytuacja operacji przewozowych powoli się normuje, choć najwięksi eksperci prognozują realny spadek o 5 proc. na rynku logistycznym w Niemczech w 2020 roku, a o 3 proc. w 2021 roku. Jednak wszelkie dotychczasowe predykcje z miesiąca na miesiąc są korygowane z tendencją pozytywną.[3]

Dokąd kierowcy zawodowi jeżdżą teraz częściej?

O dobrym trendzie można mówić również w przypadku tras na południe Europy. Przebiegi samochodów ciężarowych są ściśle związane z produkcją przemysłową. W związku z otwarciem granic Włoch i zniesieniem ograniczeń dotyczących transportu drogowego liczba kilometrów realizowanych na terytorium państwa włoskiego będzie sukcesywnie rosnąć. Potwierdzają to dane z systemu telematycznego GBOX – informuje Mirosław Tirak z INELO, dostawcy GBOX Assist 3.0. – Dzięki naszej technologii jesteśmy w stanie dokładnie analizować pozycję pojazdów i ich spalanie w czasie rzeczywistym.

Podobną sytuację mamy obecnie we Francji, gdzie ruszył sektor automotive. Karty paliwowe E-100 pokazują również zwiększoną aktywność na trasach do Hiszpanii, gdzie w maju można było zaobserwować znaczne natężenie ruchu – wzrost do poziomu 77 proc. w porównaniu do początku marca 2020 roku.

Jak będzie wyglądał transport drogowy – prognozy ekspertów, przyszłość transportu

Analitycy Transport Intelligence przewidują, że rynki transportowe Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii mogą zaliczyć spadek o około 5,6 proc. w 2020 roku.[4] Te kraje to główne kierunki destynacji kierowców ciężarówek na polskich tablicach rejestracyjnych. O ile pandemia może doprowadzić do skurczenia się europejskiego rynku przewozów międzynarodowych o około 17 proc.[5], to sytuacja ekonomiczna w Europie i na świecie w ostatnich miesiącach pokazała bardzo ważną prawidłowość. Wymiana handlowa i przewóz drogowy rzeczy są głównymi ogniwami łańcuchów dostaw i pokazują kondycję gospodarek krajów UE. Transport drogowy odpowiada za 6 proc. europejskiego PKB. To ponad 19 miliardów ton towarów przewożonych każdego roku,[6] a dwie trzecie handlu transgranicznego państw Wspólnoty odbywa się w granicach Unii[7]. Okazuje się, że to transport, spedycja i logistyka (TSL) utrzymują gospodarkę w ruchu, dzięki czemu będzie ona w Europie powoli będzie nabierać rozpędu, by według przewidywań Europejskiego Funduszu Walutowego odbić mocno na początku 2021 roku.transport, spedycja i logistyka (TSL) utrzymują gospodarkę w ruchu

Dla polskich przedsiębiorców transporotowych najważniejsze jest teraz to, by nie wypaść z rynku, a wyzwania traktować jako szansę na umocnienie i rozwój swojego biznesu. Istotne jest też mądre korzystanie z narzędzi cyfrowych w celu podnoszenia rentowności firm przewozowych, automatyzowania procesów, by prościej i sprawniej ściągać należności oraz efektywnie eksploatować tabor i zarządzać nim – Bartosz Najman, wiceprezes OCRK i INELO, Grupa INELO.

[1] Niemiecki odpowiednik ITD w Polsce.

[2] Dane za pierwszy kwartał 2020 roku.

[3] Eurologport.eu; The Covid 19 and its impact on supply chain management in Germany and Europe.

[4] European Road Freight Transport 2020, TI.

[5] Tradingeconomies.com, European Road Freight Transport 2020.

[6] Uic.org/freight/

[7] Eurologport.eu