Zniknie „najtańsze paliwo w UE”, ale nie znikną ryzyka

Wczoraj ceny ropy spadły o prawie 5 proc. i znalazły się na najniższym poziomie od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Rynki z entuzjazmem przyjęły zapowiedź Donalda Trumpa dotyczącą zawarcia porozumienia z Iranem. Dla polskich kierowców dobra wiadomość może jednak okazać się krótkotrwała. Rząd zapowiada bowiem stopniowe wygaszanie programu CPN, co oznacza powrót wyższej akcyzy i podatku VAT na paliwa. W efekcie z polskich stacji może zniknąć „najtańsze paliwo w Unii Europejskiej”. Jednocześnie samo porozumienie pokojowe wygląda dziś bardziej na zawieszenie broni niż trwałe rozwiązanie konfliktu. Paradoksalnie więc najbliższe tygodnie, a być może nawet miesiące, mogą okazać się dla kierowców w Polsce, bez programu CPN, bardziej nerwowe niż poprzednie miesiące konfliktu.

Donald Trump zapowiedział zawarcie w tym tygodniu porozumienia pokojowego z Iranem, co wywołało gwałtowną reakcję na rynku ropy. Po tym ogłoszeniu w poniedziałek amerykańska ropa WTI potaniała o 4,8 proc. do 80,75 USD za baryłkę, a Brent o 4,7 proc. do 83,17 USD. Są to najniższe poziomy od początku marca, czyli od pierwszych dni wojny. A ceny ropy spadały już w poprzednich dniach, bowiem rynek od pewnego czasu zakładał możliwość zawarcia porozumienia.

Pozytywnie na zapowiedz porozumienia zareagowały również giełdy. Indeks S&P 500 wzrósł w poniedziałek o 1,6 proc., a Nasdaq zyskał 3 proc., głównie dzięki spółkom związanym ze sztuczną inteligencją. Inwestorzy uznali, że uspokojenie sytuacji na rynku ropy może ograniczyć presję inflacyjną i zmniejszyć ryzyko dalszych podwyżek stóp procentowych. To szczególnie ważne dla firm technologicznych, które realizują ogromne inwestycje finansowane często długiem. W Warszawie historyczny szczyt ustanowił szeroki indeks WIG, choć w drugiej części sesji inwestorzy zaczęli realizować zyski po wcześniejszych wzrostach.

Sama treść porozumienia nie została jeszcze ujawniona. Wiele wskazuje na to, że nie przyniesie ono trwałego pokoju, lecz raczej przedłuży zawieszenie broni i sformalizuje uzgodnienia dotyczące funkcjonowania cieśniny Ormuz. Według medialnych doniesień dokument zakłada zakończenie działań wojennych, częściowe odblokowanie szlaku morskiego i rozpoczęcie dalszych negocjacji, które mają potrwać 60 dni. Donald Trump zapowiedział, że cieśnina jest już częściowo otwarta, a żegluga ma zostać przywrócona od piątku. Iran twierdzi jednak, że cały proces może potrwać nawet 30 dni.

To dopiero początek trudniejszych rozmów dotyczących między innymi irańskiego programu nuklearnego czy odmrożenia zagranicznych aktywów tego kraju. Takie negocjacje zwykle są długie, skomplikowane i pełne napięć. Ryzyko kolejnych kryzysów pozostaje wysokie, tym bardziej że Iran przekonał się, jak skutecznym narzędziem nacisku może być kontrola nad cieśniną Ormuz. Trudno zakładać, że całkowicie zrezygnuje z tak ważnej karty przetargowej.

Oznacza to, że mimo obecnego spadku cen ropy, rynek pozostaje bardzo wrażliwy na wszelkie informacje dotyczące regionu. Ceny paliw na świecie są nadal o ponad 25 proc. wyższe niż przed wybuchem konfliktu, kiedy ropa kosztowała około 65-70 dolarów za baryłkę. Tymczasem polscy konsumenci mogą wkrótce stracić dodatkową ochronę wynikającą z programu CPN.

Rząd zapowiada jego stopniowe wygaszanie. Najpierw miałaby wrócić wyższa akcyza, wcześniej obniżona o około 30 groszy na litrze paliwa. Następnie stawka VAT miałaby ponownie wzrosnąć do 23 proc. Łącznie oznaczałoby to możliwość wzrostu cen paliw nawet o około 1 zł na litrze. Program jest bowiem kosztowny dla finansów publicznych. Obniżki akcyzy i VAT oznaczają dla budżetu ubytek przekraczający 1,5 mld zł miesięcznie. Część tych kosztów rząd chce odzyskać poprzez podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Ma on objąć producentów i sprzedawców osiągających ponadprzeciętne zyski, a jego stawka ma wynieść 60 proc.

Program CPN pomógł ograniczyć wpływ wzrostu cen ropy na inflację w Polsce. W maju inflacja wyniosła 3,1 proc. rok do roku wobec 3,2 proc. miesiąc wcześniej. Polska znalazła się dzięki temu w grupie nielicznych krajów, które uniknęły gwałtownego wzrostu cen po wybuchu konfliktu. Kluczowe będzie jednak to, jak będą zachowywały się ceny paliw w kolejnych miesiącach oraz jak szybko rząd zdecyduje się wycofywać z osłon podatkowych.

Rynki cieszą się dziś z perspektywy pokoju, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że obecne porozumienie jest dopiero początkiem długiej drogi, która może prowadzić do trwałej stabilizacji rynku energii. W wielu krajach wcześniejszy szok energetyczny zdążył już rozlać się po całej gospodarce, podnosząc ceny usług i wynagrodzeń. To właśnie tego obawiają się banki centralne, które coraz częściej mówią o ryzyku utrzymania podwyższonej inflacji nawet po ustabilizowaniu cen ropy.

Pełna normalizacja transportu przez cieśninę Ormuz wymaga kilku miesięcy spokoju. Dlatego inwestorzy nie powinni jeszcze ogłaszać pełnego sukcesu porozumienia. Szczególnie istotna pozostaje asymetria ryzyka. Problemy z realizacją zapowiadanych ustaleń mogą szybko doprowadzić zarówno do ponownego wzrostu cen ropy, jak i pogorszenia nastrojów na światowych giełdach. Dlatego ostrożność i realistyczna ocena sytuacji pozostają dziś bardziej wskazane niż euforia.

KPMG: regulacje i cyberbezpieczeństwo najmocniej kształtują strategie TPRM

Cyfryzacja, globalizacja łańcuchów dostaw oraz rosnące wymogi regulacyjne sprawiają, że zarządzanie ryzykiem stron trzecich (Third-Party Risk Management, TPRM) staje się jednym z istotnych elementów budowania stabilności organizacji. Tymczasem jedna trzecia firm doświadczyła w ciągu ostatnich trzech lat strat finansowych lub reputacyjnych związanych z podmiotami trzecimi, a 28% odnotowało zakłócenia w łańcuchu dostaw. Jednocześnie aż 83% menedżerów planuje dalszą rozbudowę sieci partnerów w ciągu najbliższych trzech lat wynika z raportu „2026 Global Third-Party Risk Management Survey” opracowanego przez KPMG. Mimo rosnących inwestycji w technologie wiele organizacji nadal zarządza ryzykiem w sposób rozproszony i reaktywny.

Regulacje i cyberbezpieczeństwo kształtują strategie zarządzania ryzykiem

Zgodnie z wynikami raportu KPMG głównymi czynnikami wpływającymi na strategie TPRM są wymogi regulacyjne (48%) oraz ryzyka z zakresu cyberbezpieczeństwa (37%). Organizacje koncentrują się przede wszystkim na zagrożeniach, które mogą bezpośrednio przełożyć się na funkcjonowanie całego przedsiębiorstwa poprzez słabości po stronie dostawców.

W wielu organizacjach zarządzanie ryzykiem stron trzecich wciąż koncentruje się głównie na weryfikacji kontrahenta na początku współpracy, podczas gdy ryzyka mogą zmieniać się w trakcie jej trwania. Coraz większego znaczenia nabiera więc podejście oparte na ciągłym monitorowaniu oraz wykorzystaniu danych z różnych źródeł, które pomaga szybciej identyfikować potencjalne sygnały ostrzegawcze. W praktyce najlepiej sprawdzają się rozwiązania, w których zarządzanie stronami trzecimi jest skoordynowane pomiędzy różnymi funkcjami m.in. zakupów, compliance i bezpieczeństwa informacji – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Inwestycje koncentrują się na ocenie ryzyka i technologiach

Wydatki organizacji w obszarze zarządzania ryzykiem stron trzecich koncentrują się przede wszystkim na procesach oceny ryzyka oraz narzędziach technologicznych. Z badania wynika, że 52% firm inwestuje w działania związane z oceną ryzyka i procesami due diligence wobec dostawców, 51% rozwija technologie i narzędzia wspierające TPRM, a 49% przeznacza środki na cyberbezpieczeństwo i ochronę danych. Istotnym kierunkiem inwestycji pozostają również audyty regulacyjne, wskazywane przez 45% respondentów.

Technologia – potencjał większy niż obecne rezultaty

Technologie cyfrowe coraz częściej wspierają procesy zarządzania ryzykiem stron trzecich. Od 50% do 58% respondentów deklaruje wykorzystanie AI w wybranych obszarach TPRM, takich jak analiza danych, raportowanie czy automatyzacja oceny ryzyka. Jednocześnie tylko 22% badanych ocenia jej skuteczność jako bardzo wysoką, a około 40% jako umiarkowaną.

Zdaniem respondentów, największą wartość przynoszą rozwiązania, które integrują dane z różnych źródeł i wspierają cały cykl życia relacji z dostawcą, zamiast działać w oderwanych od siebie narzędziach.

Rosnące znaczenie analizy ryzyka

Coraz większego znaczenia nabiera także perspektywa tzw. Nth-party, czyli analiza ryzyk wykraczających poza bezpośrednich dostawców. Koncentracja geograficzna produkcji, zależność od jednego podwykonawcy czy brak przejrzystości w kolejnych ogniwach łańcucha wartości mogą prowadzić do poważnych zakłóceń operacyjnych i reputacyjnych.

regulacje i cyberbezpieczeństwo najmocniej kształtują strategie TPRM

Outsourcing i usługi zarządzane pomagają skalować procesy

Ponad 80% organizacji korzysta z outsourcingu lub usług zarządzanych w wybranych elementach TPRM, takich jak ocena ryzyka, monitoring dostawców czy procesy due diligence. Jednocześnie kompleksowe modele obejmujące cały cykl życia relacji z dostawcą pozostają rzadkością – stosuje je zaledwie 5% badanych.

Firmy najczęściej przekazują na zewnątrz zadania o dużym wolumenie i powtarzalnym charakterze, zachowując kontrolę nad kluczowymi decyzjami strategicznymi oraz nadzorem nad relacjami z partnerami.

O raporcie:

Raport „2026 Global Third-Party Risk Management Survey” został opracowany przez KPMG na podstawie globalnego badania wśród 851 przedstawicieli kadry kierowniczej i menedżerskiej z Ameryki Północnej, Ameryki Południowej, Europy oraz regionu Azji i Pacyfiku. Respondenci reprezentowali różne sektory gospodarki, m.in. usługi finansowe, ochronę zdrowia, technologie, przemysł, handel detaliczny oraz energetykę. Badanie analizowało m.in. dojrzałość programów zarządzania ryzykiem stron trzecich, poziom integracji z zarządzaniem ryzykiem korporacyjnym, wykorzystanie technologii i sztucznej inteligencji, modele operacyjne oraz jakość danych w procesach TPRM.

Chińskie marki zmieniają polski rynek motoryzacyjny. Nowe auta wypierają import używanych

0

Polski rynek nowych samochodów osobowych bardzo udanie rozpoczął 2026 rok, kontynuując ubiegłoroczne pozytywne trendy zakupowe. Pomimo wyzwań regulacyjnych, branża wynajmu długoterminowego (CFM) odnotowała skokowy wzrost raportowanej floty, a sektor Rent a Car (RaC) zanotował pierwsze od roku wzrosty, jednoznacznie sygnalizując zakończenie trudnego okresu korekty.

W pierwszym kwartale 2026 roku klienci indywidualni oraz instytucjonalni w Polsce zakupili łącznie 151,6 tys. samochodów osobowych, co przełożyło się na wzrost na poziomie 6,7% r/r. Krajowa dynamika wciąż istotnie przewyższa średnią europejską, która na koniec marca wyniosła 4%. Tak wysokie rezultaty w kraju to efekt kumulacji końcówki wyprzedaży rocznika oraz intensyfikacji działań sprzedażowych związanych z zakończeniem roku fiskalnego u wielu producentów. Na rynku europejskim wzrostom sprzyjały natomiast nowe i zaktualizowane ulgi podatkowe oraz programy motywacyjne. Równocześnie w Polsce pogłębia się trend spadkowy w imporcie aut używanych. Jest to bezpośredni skutek coraz szerszej i atrakcyjniejszej cenowo oferty nowych samochodów od producentów chińskich oraz idących za tym korekt cenowych u pozostałych marek motoryzacyjnych, co silnie stymuluje zakupy konsumenckie.

Finansowanie firmowe pod wpływem zmian regulacyjnych

W obszarze zakupów flotowych widoczna była ostrożność przedsiębiorców powiązana z nowymi przepisami amortyzacyjnymi. W I kwartale 2026 roku dynamika rejestracji nowych aut w wynajmie długoterminowym wyniosła +1,7% r/r, co przełożyło się na 21,3% udziału tej formy finansowania w zakupach firm. Pozostałe formy – w tym zakup za gotówkę, kredyt oraz pożyczka leasingowa – objęły 78,7% rynku dostaw dla firm, notując wzrost o 7,6% r/r. Na taki podział wpływ miały również przesunięcia decyzji zakupowych przedsiębiorstw kończących rok obrachunkowy w marcu oraz ogólna niepewność regulacyjno-gospodarcza wśród klientów firmowych.

Wynajem długoterminowy (CFM): Wyraźny wzrost bazy pojazdów

Wzrost wolumenu łącznej aktywnej floty w usłudze Full Serwis Leasing (FSL) w I kwartale 2026 roku wyniósł +11,3% r/r[1]. Eksperci PZWLP podkreślają, że rynek wynajmu rozwija się dość dynamicznie osiągając nawet dwucyfrowe wzrosty rok do roku w zakresie poziomu sfinansowanej i aktywnej floty. Względna odporność branży na czynniki zewnętrzne oraz niesprzyjające zmiany w otoczeniu gospodarczym i jednocześnie popularność produktu dającego stabilizację finansową dla korzystających potwierdza się w kolejnym kwartale.

Anna Makarewicz, Członek Zarządu PZWLP:

„Mimo względnie dobrych wyników pierwszego kwartału, cała branża CFM musi mierzyć się z wyzwaniami o charakterze znacznie bardziej fundamentalnym i strukturalnym. Obserwujemy bezprecedensową, trudną rynkowo kumulację kilku potężnych czynników. Z jednej strony mamy do czynienia z niesłabnącą presją cenową ze strony marek chińskich oraz przepełnionymi stockami aut u dealerów tradycyjnych producentów, co generuje wysokie rabaty i agresywne wyprzedaże samochodów fabrycznie nowych. Z drugiej strony na rynek silnie rzutowało zaostrzenie sytuacji międzynarodowej i kryzys w Cieśninie Ormuz związany z Iranem. Ten geopolityczny wstrząs dotknął nie tylko regulowanych cen paliw, ale drastycznie zdestabilizował rynek wtórny samochodów używanych z napędem spalinowym, które stanowią zdecydowaną większość w naszych flotach. W wyniku tego globalnego zamieszania wartość aut używanych na rynku drastycznie spadła. Taki obrót spraw uderza bezpośrednio w kluczowy element i zarazem największe ryzyko wpisane w model biznesowy CFM – czyli w wartości rezydualne (RV) pojazdów po kontraktach. Firmy wynajmu będą zmuszone radykalnie zweryfikować i dostosować swoje dotychczasowe oczekiwania co do wartości końcowej aut. Może to przełożyć się na odczuwalnie niższe dynamiki biznesowe całego sektora w kolejnych kwartałach. Jednocześnie, niezależnie od bieżących zawirowań makroekonomicznych jako PZWLP aktywnie i konsekwentnie uczestniczymy w konsultacjach dotyczących unijnego projektu Rozporządzenia Clean Corporate Vehicles. Dbamy o to, by transformacja energetyczna w opierała się na realiach rynkowych oraz rzetelnej ocenie TCO, a nie na oderwanych od rzeczywistości, drastycznych nakazach”.

Postępująca transformacja napędów i struktura emisji

We flotach CFM niezmiennie dominują samochody z silnikami benzynowymi, stanowiąc 56,3% parku przy wzroście o 13,7% r/r. Najdynamiczniej rozwija się segment pojazdów zero- i niskoemisyjnych (hybrydy oraz auta w pełni elektryczne), które łącznie stanowią już 19,3% całego parku PZWLP, rosnąc w tempie aż +51,3% r/r. Wewnątrz tej grupy najszybciej przybywa aut czysto elektrycznych (BEV) – ich udział wzrósł do poziomu 6,8% przy rocznej dynamice rzędu +103,0% r/r. Udział jednostek wysokoprężnych (Diesel) wynosi obecnie 24,4% i zanotował spadek o 10,3% r/r.

Większa liczba firm raportujących szczegółowe dane emisyjne pozwoliła na precyzyjne określenie średniej emisji CO2 nowych aut zakupionych w I kwartale 2026 roku. Dla samochodów osobowych wyniosła ona 123,8 g/km (+23,4% r/r), natomiast dla aut dostawczych do 3,5t osiągnęła poziom 145,3 g/km (spadek o 5,9% r/r).

Rent a Car (RaC): Powrót do wzrostów

Po trudnym okresie wielokwartalnych korekt i optymalizacji flot, branża Rent a Car zanotowała wyczekiwane odbicie. W I kwartale 2026 roku sektor ten odnotował pierwszy od czterech kwartałów wzrost na poziomie +6,3% r/r. Sygnalizuje to stabilizację rynku. Zmiana ta jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie przedsiębiorców na wysoce elastyczne formy mobilności, pozwalające sprawnie reagować na wciąż zmienną sytuację regulacyjną i rynkową.

Paweł Piórkowski, Prezes Zarządu PZWLP:

„Zgodnie z przewidywaniami, początek 2026 roku przynosi wyraźne, długo wyczekiwane ożywienie w branży Rent a Car. Wzrost na poziomie +6,3% r/r zamyka trudny okres restrukturyzacji baz pojazdów. Widzimy wyraźnie, że poprawa wyników sektora RaC idzie w parze ze stopniowym powrotem całej polskiej gospodarki na ścieżkę stabilnego wzrostu. W obliczu niepewności regulacyjnej, menedżerowie flot i przedsiębiorcy znacznie przychylniej patrzą na usługi krótkoterminowe i średnioterminowe (STR/MTR), ceniąc ich elastyczność i brak długofalowych zobowiązań finansowych. Choć tempo transformacji energetycznej i rozwój infrastruktury masowej oraz TCO pozostają wyzwaniem, stabilizujący się rynek Rent a Car zyskuje silne fundamenty operacyjne na kolejne miesiące tego roku”.

[1] Począwszy od 1 kwartału 2026 PZWLP we współpracy z IBMR Samar (partnerem odpowiedzialnym za zbieranie i przetwarzanie raportowanych danych statystycznych) dokonał rewizji definicji i sposobu prezentowania zbieranych danych statystycznych, uwzględnił nowych członków, którzy dołączyli w ostatnim czasie do związku oraz zostały zaktualizowane założenia definicji prezentowanych danych. Nowy model raportowania dużo lepiej odzwierciedla dzisiejsze realia rynkowe oraz dynamikę branży. We wcześniej używanym modelu raportowania adekwatna dla opisywanego okresu dynamika wzrostu finansowanej aktywnej floty wyniosłaby 9,4%.

Nowy hub AI w północnej Francji. Data4 zapowiada inwestycję za 5 mld euro

Firma Data4 zainwestuje pięć miliardów euro, aby przekształcić poprzemysłowy teren typu brownfield na północy Francji w nowy kampus centrów danych. Dzięki mocy 700 MW będzie on spełniał wymogi klientów z obszaru AI i będzie największym projektem Data4 we Francji. Do 2030 roku grupa planuje zainwestować ponad 20 miliardów euro w rozwój swoich kampusów w Europie.

Firma Data4 ogłosiła rozpoczęcie realizacji nowego projektu kampusu data center w mieście Escaudain, w regionie Hauts-de-France, położonym w północnej Francji. W transformację poprzemysłowego terenu „Parc des Soufflantes” w innowacyjny kampus technologiczny firma zainwestuje pięć miliardów euro. Po ukończeniu projektu powstanie w regionie 2 400 stałych miejsc pracy. Pod koniec 2025 roku grupa ogłosiła, że została wybrana przez lokalną administrację aglomeracji La Porte du Hainaut jako wyłączny partner do rewitalizacji terenu dawnej fabryki Usinor.

Data4, lider w służbie europejskiej suwerenności

W czasach, gdy większość danych Europejczyków jest przechowywana poza kontynentem, rozwój kampusów centrów danych na europejskim kontynencie jest niezbędny, by wspierać wzrost wykorzystania usług cyfrowych, dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji oraz zapewnić Europie strategiczną autonomię w sektorze cyfrowym.

Stawiając rewitalizację terenów poprzemysłowych jako priorytet, Data4 przekształciła już dawne fabryki Alcatela (kampus PAR01) i Nokia (kampus PAR03) w pobliżu Paryża, w jeden z największych w Europie hubów centrów danych o mocy 500 MW. Planowany kampus w Escaudain, o mocy 700 MW, mieszczący się na obszarze 33 hektarów, będzie obecnie największym projektem Data4 we Francji. Wzmocni on obecność grupy w regionie położonym w sercu Europy, na przecięciu szlaków wymiany danych z innymi kontynentami, mocno zakotwiczając Europę w globalnym wyścigu technologicznym.

– Z dumą nadajemy naszemu projektowi realny kształt. Region Hauts-de-France jest obszarem o ogromnym znaczeniu strategicznym i jednym z głównych europejskich węzłów łączności i komunikacji — mówi Olivier Micheli, prezes Data4.Przy wsparciu administracji krajowej i regionalnej będziemy mogli ożywić ten obszar, włączyć go do branży cyfrowej i budować suwerenną, zrównoważoną i konkurencyjną infrastrukturę, której Francja i Europa tak pilnie potrzebują – dodaje.

– Dzięki nowemu kampusowi centrów danych odpowiadającemu na zapotrzebowanie związane z rozwojem AI, chcemy otworzyć nowy, technologiczny rozdział naszej poprzemysłowej aglomeracji. Będziemy wspierać tę transformację, aby nasi mieszkańcy mogli korzystać z możliwości zatrudnienia i perspektyw, także w zawodach opartych na nowych technologiach, takich jak ochrona zdrowia, usługi czy bezpieczeństwo. Chcemy wspierać region i jego mieszkańców w kreowaniu miejsc pracy przyszłości — deklaruje Aymeric Robin, burmistrz Raismes i przewodniczący aglomeracji Porte du Hainaut. – To współpraca typu win-win, która buduje wartość dla naszej społeczności.

Aby usprawnić prace w regionie, uruchomiono „fast track”, procedurę stworzoną w zeszłym roku przez francuski rząd i RTE (francuskiego operatora przesyłowego energii elektrycznej). Jej celem jest wskazanie lokalizacji gotowych do inwestycji i ułatwienie budowy centrów danych, zgodnie z francuskimi ambicjami w zakresie innowacji i sztucznej inteligencji.

Dodatkowe badania oraz wstępne prace budowlane potrwają przez najbliższe 12 miesięcy. W kolejnych latach powstaną cztery centra danych nowej generacji. Projekt budynków uwzględnia najnowsze innowacje środowiskowe, takie jak wykorzystanie niskoemisyjnego betonu oraz odzysk ciepła odpadowego emitowanego przez serwery, co pomoże ograniczyć ślad środowiskowy.

Północna Francja: skrzyżowanie łączności i serce cyfrowej przyszłości Europy

Region Hauts-de-France, położony na przecięciu czterech głównych rynków FLAP (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż), dysponuje licznymi kadrami oraz korzysta z niezawodnej, niskoemisyjnej oraz dostępnej energii, wspierającej szybki rozwój centrów danych. Lokując tam swoją inwestycję, Data4 chce przyczynić się do przemysłowej odnowy i wzmocnienia regionu, przekształcając go w nowy hub dedykowany chmurze i AI.

Data4 chce wywierać pozytywny wpływ we wszystkich regionach, w których działa. Dlatego wzmacnia swoje działania na rzecz zrównoważonego rozwoju i innowacji, budując ekosystem przyszłości, który tworzy miejsca pracy i przynosi korzyści wszystkim interesariuszom. W ramach tych działań Data4 stworzy w kampusie w Escaudain nowe centrum innowacji pod nazwą „Data4 For All”, zaprojektowane jako miejsce szkoleń, badań i rozwoju przedsiębiorczości we współpracy z lokalnymi szkołami, instytucjami i stowarzyszeniami.

16,5 tys. uszkodzonych aut z USA sprzedano jako bezwypadkowe. Za procederem stała litewska siatka przestępcza

0

Według analizy CARFAX tylko w 2024 r. z USA do Europy wyeksportowano ok. 303 tys. używanych pojazdów, z czego prawie ¾ było po szkodzie całkowitej. Prokuratura Europejska rozpracowała siatkę przestępców, którzy po pobieżnych naprawach sprzedawali poważnie uszkodzone auta z USA w krajach europejskich jako bezwypadkowe. Tylko przez litewską strukturę siatki przestępczej sprzedano co najmniej 16,5 tys. takich pojazdów o wartości ok. 612 mln zł (144 mln euro)*. Dla polskich kupujących to istotny sygnał ostrzegawczy, bo USA są trzecim najczęstszym krajem pochodzenia używanych aut importowanych do Polski. 

W ramach śledztwa o kryptonimie „Nimmersatt” Prokuratura Europejska (EPPO) opisała mechanizm sprowadzania do Unii Europejskiej poważnie uszkodzonych pojazdów ze Stanów Zjednoczonych. Były one kupowane na aukcjach, transportowane do Europy, naprawiane jedynie pobieżnie, a następnie sprzedawane klientom jako pojazdy bezwypadkowe – mimo tak poważnych wad jak np. uszkodzone systemy bezpieczeństwa, brak poduszek powietrznych czy poważne naruszenia konstrukcji pojazdu. Pierwsza fala przeszukań i zatrzymań miała miejsce w 2025 r., a w 2026 r. nastąpiła kolejna. 

Szacuje się, że tylko litewskie struktury siatki przestępczej sprzedały co najmniej 16,5 tys. takich pojazdów o wartości ok. 612 mln zł (144 mln euro)*. Szacowana strata z tytułu niezapłaconych podatków i ceł wynosi co najmniej 131,7 mln zł (31 mln euro)*. Do tego należy doliczyć koszty następcze, wynikające z wypadków i szkód spowodowanych przez niesprawne auta lub niezbędnych do wykonania w nich napraw. 

Fałszywa dokumentacja i dwuminutowe przeglądy techniczne

Tylko w 2024 roku z USA do Europy wyeksportowano ok. 303 tys. używanych pojazdów, z czego ok. 220 tys. po szkodzie całkowitej, jak wynika z analizy danych CARFAX, firmy dostarczającej raporty o historii aut używanych z wiarygodnych i certyfikowanych źródeł. Według dostępnych danych USA są trzecim najczęstszym krajem pochodzenia używanych aut importowanych do Polski – w pierwszym kwartale 2026 r.sprowadzono stamtąd 31 tys. używanych pojazdów. 

Szczególnie niepokojący jest fakt, że w wielu przypadkach pojazdy te otrzymywały dokumenty dopuszczające je do ruchu mimo poważnych wad technicznych. W niemieckich mediach opisywano przypadki postępowań wobec rzeczoznawców i diagnostów podejrzewanych o wystawianie fałszywych raportów i ekspertyz lub potwierdzanie sprawności pojazdów, których nigdy nie badali. Niektóre badania techniczne miały być przeprowadzane w ciągu zaledwie dwóch minut. 

16 proc. Polaków padło ofiarą poważnego oszustwa przy zakupie używanego auta

Według badania przeprowadzonego przez CARFAX aż 94 proc. Polaków obawia się potencjalnych oszustw podczas zakupu auta na rynku wtórnym. Aż 16 proc. przyznaje, że padło kiedyś ofiarą poważnego oszustwa, takiego jak fałszywe ogłoszenie, nieujawnione zastawy lub inne obciążenia finansowe dotyczące danego auta, mocno zmanipulowany przebieg czy nieujawnione poważne uszkodzenia, a nawet próba sprzedaży pojazdu kradzionego lub ze sklonowanym numerem VIN. Kolejne 28 proc. badanych zetknęło się z mniejszymi nieprawidłowościami, takimi jak drobniejsze manipulacje przebiegiem lub nieujawnione uszkodzenia.

Raport historii pojazdu może pomóc wykryć wcześniejsze szkody powypadkowe, orzeczone szkody całkowite, manipulacje przebiegiem czy rozbieżności w międzynarodowej historii auta. Chodzi m.in. o sytuacje, w których samochód oferowany w jednym kraju ma większość wcześniejszych zapisów w innym państwie albo jego historia nie pasuje do deklarowanego pochodzenia. W międzynarodowym handlu samochodami używanymi dokumentacja może być niepełna, rozproszona albo celowo zniekształcona. Dlatego dane historyczne z wielu źródeł są ważnym narzędziem nie tylko dla kupujących, ale też dla dealerów, platform ogłoszeniowych i instytucji, które chcą ograniczać skalę oszustw na rynku.

Platformy sprzedażowe i organy ścigania muszą współpracować

Sprawa „Nimmersatt” oraz inne europejskie śledztwa pokazują, że oszustwa na rynku samochodów używanych nie są marginalnym zjawiskiem, ale doskonale zorganizowanym międzynarodowym biznesem. CARFAX Europe, wspólnie z Renato Schipanim, oficerem wywiadu kryminalnego INTERPOLu z 30-letnim doświadczeniem, przedstawił analizę takich mechanizmów podczas tegorocznej konferencji AutosBuzz Marketplace. W centrum dyskusji znalazły się narzędzia, które mogą wzmacniać bezpieczeństwo kupujących.

Uzyskanie dostępu do możliwie pełnych informacji o pojazdach jest dziś dla kupujących ważniejsza niż kiedykolwiek. Przejrzysta historia pojazdu jest kluczowym elementem w wykrywaniu groźnych oszustw, bezpiecznym podejmowaniu decyzji i zwiększaniu bezpieczeństwa na europejskich drogach – mówi Frank Brüggink, dyrektor zarządzający i założyciel CARFAX Europe. – Jak stwierdził ekspert INTERPOLU, Renato Schipani, podczas konferencji AutosBuzz, platformy sprzedażowe w branży samochodów używanych mogą stać się bezpieczniejsze dla klientów, jeśli wzmocnią współpracę z organami ścigania. 

Kurs NBP z dnia 16 czerwca 2026 r.: 1 EUR = 4,25 PLN.

Wakacje 2026: większość Polaków planuje wyjazd. Najczęściej na tydzień, za pieniądze z oszczędności

Ponad sześciu na dziesięciu Polaków planuje w tym sezonie wakacyjny wyjazd – wynika z najnowszego Barometru Providenta. Łącznie odpowiedzi wskazujące na wyjazd dają 63,1 proc. badanych. Najczęściej wybierane kierunki to kraje Europy oraz polskie Morze Bałtyckie, a najpopularniejszy zakładany budżet mieści się w przedziale od 2001 do 4000 zł.

Dane pokazują, że urlop pozostaje dla Polaków ważnym elementem roku, ale jego organizacja coraz częściej podporządkowana jest kalkulacji kosztów, możliwościom finansowym i ograniczeniom czasowym. Większość badanych chce zapłacić za wypoczynek z własnych środków – oszczędności, bieżących dochodów albo połączenia obu tych źródeł.

Polacy wybierają krótsze wakacje

Z Barometru Providenta wynika, że w tym roku Polacy częściej stawiają na krótsze wyjazdy. 30,1 proc. respondentów deklaruje, że ich najdłuższy wakacyjny urlop potrwa maksymalnie 7 dni. Taki model wypoczynku najczęściej wybierają osoby w wieku 25–34 lata – w tej grupie wskazało go 43,1 proc. badanych.

Kolejne 25,8 proc. ankietowanych zakłada wyjazd trwający od 8 do 14 dni. Na dłuższy urlop, przekraczający dwa tygodnie, planuje zdecydować się 7,1 proc. respondentów. Jednocześnie 21,6 proc. badanych deklaruje, że w tym roku w ogóle nie wyjedzie na wakacje, a 15,3 proc. nie potrafi jeszcze określić swoich planów.

Oznacza to, że choć większość Polaków myśli o wakacyjnym wypoczynku, część decyzji pozostaje jeszcze otwarta. Może to wynikać zarówno z niepewności dotyczącej cen, jak i z konieczności dopasowania wyjazdu do obowiązków zawodowych, rodzinnych lub szkolnych.

Europa i Bałtyk na czele wakacyjnych planów

Wśród osób, które nie wykluczają wyjazdu, najczęściej wskazywanym kierunkiem są kraje europejskie. Taki plan ma 27 proc. respondentów. Wyjazdy zagraniczne w Europie są szczególnie popularne wśród najmłodszych dorosłych – w grupie 18–24 lata wskazuje je 40,7 proc. badanych.

Niemal równie często Polacy wybierają krajowy wypoczynek nad morzem. Polski Bałtyk pojawia się w odpowiedziach 25,6 proc. respondentów. Dalej znalazły się polskie góry, wskazane przez 14,7 proc. badanych, oraz wyjazdy poza Europę, które planuje 8,9 proc. ankietowanych.

Mniej popularne, ale nadal obecne w wakacyjnych planach, są wyjazdy na wieś – 8,1 proc., do polskich miast – 7,6 proc. oraz na Mazury – 5,3 proc. Co istotne, 17,5 proc. osób nadal nie wie, dokąd pojedzie.

– Wyniki naszego badania pokazują, że wakacje są dla Polaków ważne, ale coraz częściej planowane bardzo pragmatycznie. Najczęściej wybierany jest wyjazd do tygodnia, a więc taki, który łatwiej dopasować zarówno do budżetu domowego, jak i obowiązków zawodowych czy rodzinnych. Widać też, że część osób wciąż odkłada decyzję – niepewność dotycząca miejsca wyjazdu czy samego terminu może wynikać właśnie z kalkulowania kosztów – komentuje Karolina Łuczak, Rzeczniczka Prasowa Provident Polska.

Brak pieniędzy główną barierą

Wśród osób, które nie planują wakacyjnego wyjazdu, najczęściej wskazywaną przyczyną jest brak pieniędzy. Taką odpowiedź podało 57,9 proc. ankietowanych z tej grupy. Pokazuje to, że rosnące koszty wypoczynku pozostają istotną barierą dla części gospodarstw domowych.

Drugim najczęściej wskazywanym powodem jest brak potrzeby wyjazdu i preferowanie odpoczynku w domu – 17,5 proc. badanych. Kwestie zdrowotne wskazało 15,9 proc. respondentów, a obowiązki rodzinne – 11,8 proc.

Na dalszych miejscach znalazły się trudności ze znalezieniem opieki dla zwierzęcia lub zwierząt domowych oraz remont albo inne ważne zobowiązania – po 8,2 proc. wskazań. Brak osoby towarzyszącej podało 7 proc. ankietowanych, a brak możliwości wzięcia urlopu w pracy – 4 proc.

Urlop ma być czasem bez pracy

Dla większości osób planujących lub rozważających wyjazd wakacje mają być realnym odpoczynkiem od obowiązków zawodowych. 55,5 proc. badanych deklaruje, że chce całkowicie odciąć się od pracy. Kolejne 18,3 proc. odpowiada, że raczej nie będzie pracować, chyba że pojawi się pilna potrzeba.

Pracę lub służbową dostępność podczas urlopu z góry zakłada łącznie 10,8 proc. respondentów. 3,8 proc. planuje w dużej mierze normalnie pracować zdalnie, natomiast 7 proc. zamierza być częściowo dostępna.

Wyniki sugerują, że mimo upowszechnienia pracy zdalnej i elastycznych form zatrudnienia, dla większości badanych wakacyjny wyjazd nadal oznacza potrzebę wyraźnego oddzielenia czasu prywatnego od zawodowego.

Najczęstszy budżet: od 2001 do 4000 zł

Polacy pytani o planowane wydatki na wakacyjny wyjazd najczęściej wskazują przedział od 2001 do 4000 zł. Taki budżet deklaruje 19,9 proc. badanych. Niższy przedział, od 1001 do 2000 zł, wybrało 15,3 proc. respondentów.

Stosunkowo duża część ankietowanych planuje jednak wydatki przekraczające 4000 zł. Budżet w granicach 4001–6000 zł zakłada 14,2 proc. badanych. Kwotę od 6001 do 8000 zł wskazało 9,6 proc. respondentów.

Na wakacje kosztujące ponad 10 000 zł planuje zdecydować się 6,9 proc. Polaków, a 5,3 proc. wskazało przedział od 8001 do 10 000 zł. Z kolei 7,2 proc. ankietowanych chce przeznaczyć na tegoroczny urlop maksymalnie 1000 zł. Ponad jedna piąta badanych, czyli 21,6 proc., nie potrafi jeszcze określić planowanego budżetu.

Wakacje głównie z oszczędności i bieżących dochodów

Najczęstszym źródłem finansowania wakacyjnego wyjazdu będą oszczędności. Taką odpowiedź wskazało 38,6 proc. badanych. 24,3 proc. respondentów planuje połączyć oszczędności z bieżącymi środkami, a 21,8 proc. sfinansuje wyjazd z bieżących dochodów.

Z pożyczki lub karty kredytowej chce skorzystać 1,5 proc. ankietowanych. 4 proc. deklaruje, że za wyjazd zapłaci ktoś inny.

– Polacy podchodzą do wakacyjnych wydatków ostrożnie. Zdecydowana większość chce finansować urlop ze środków własnych – oszczędności, bieżących dochodów albo połączenia tych dwóch źródeł. To pokazuje dużą świadomość finansową, ale również presję, jaką koszty wypoczynku wywierają na domowe budżety. Dla wielu rodzin decyzja o wakacjach jest efektem wcześniejszego planowania i odkładania pieniędzy – dodaje Karolina Łuczak z Provident Polska.

Wśród osób, które finansują wyjazd przynajmniej częściowo z oszczędności, 36,2 proc. odkładało na ten cel krócej niż 6 miesięcy. 32,4 proc. gromadziło pieniądze przez okres od 7 do 12 miesięcy. Dłużej niż rok oszczędzało 7,9 proc. badanych, a 23,4 proc. nie potrafi określić, jak długo odkładało środki.

Wakacje pod presją kosztów

Wyniki badania wskazują, że Polacy nie rezygnują z wakacyjnego wypoczynku, ale coraz częściej planują go ostrożnie. Popularność krótszych wyjazdów, duży odsetek osób finansujących urlop z oszczędności oraz znaczenie kosztów jako bariery pokazują, że wakacje są dziś dla wielu gospodarstw domowych istotnym, ale wymagającym wcześniejszego przygotowania wydatkiem.

Największą grupę stanowią osoby, które chcą wyjechać, ale jednocześnie kontrolują budżet i unikają nadmiernego zadłużania się. Z tego punktu widzenia tegoroczne wakacje można określić jako sezon pragmatycznych decyzji: krótszych urlopów, sprawdzonych kierunków i finansowania przede wszystkim z własnych pieniędzy.

O badaniu

Barometr Providenta to cykliczne badanie Polaków, którego celem jest lepsze rozumienie zachowań i decyzji finansowych konsumentów. Badanie zostało zrealizowane przez Danae sp. z o.o. metodą CAWI na próbie N=1002 dorosłych Polaków w maju 2026 r.

Produkcja usług przyspieszyła. Marzec przyniósł dwucyfrowy wzrost

Marzec przyniósł wyraźne przyspieszenie w polskim sektorze usług. Według danych GUS produkcja usług wzrosła o 11 proc. rok do roku i o 10,7 proc. wobec lutego, a najszybciej rosły działalność profesjonalna, transport, logistyka, informacja i komunikacja. Dane potwierdzają dobrą kondycję dużej części usług, choć ożywienie nie obejmuje wszystkich branż w równym stopniu.

Produkcja usług przyspieszyła. Marzec przyniósł dwucyfrowy wzrost

Produkcja usług w Polsce wzrosła w marcu 2026 r. o 11,0 proc. rok do roku oraz o 10,7 proc. wobec lutego – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Po wyrównaniu sezonowym dynamika roczna wyniosła 7,9 proc., co potwierdza utrzymującą się dobrą kondycję dużej części sektora usługowego.

Dane: GUS, produkcja usług w marcu 2026 r.; podmioty o liczbie pracujących 10 osób i więcej.

+11,0%
Produkcja usług r/r
rok wcześniej +3,2%
+10,7%
Zmiana m/m
wobec lutego 2026 r.
+7,9%
Po wyrównaniu sezonowym
+1,9% m/m
134,2
Indeks produkcji usług
średnia 2021 = 100

Marcowe dane pokazują wyraźne przyspieszenie aktywności w usługach. Wskaźnik produkcji usług osiągnął poziom 134,2, co oznacza, że wolumen usług był o 31,8 proc. wyższy niż przeciętna miesięczna produkcja w 2021 r. W ujęciu rocznym wynik był znacznie lepszy niż rok wcześniej, kiedy wzrost wynosił 3,2 proc.

Produkcja usług obejmuje wartość obrotów w cenach stałych uzyskiwanych przez przedsiębiorstwa usługowe. Badanie dotyczy m.in. transportu i gospodarki magazynowej, zakwaterowania i gastronomii, informacji i komunikacji, obsługi rynku nieruchomości, działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej oraz usług administrowania i działalności wspierającej.

Produkcja usług — poziom wskaźnika
Ceny stałe; przeciętna miesięczna 2021 = 100; wybrane punkty szeregu 2021–2026
90 105 120 135 150 2021 2022 2023 2024 2025 III 2026
dane niewyrównane dane wyrównane sezonowo

Usługi profesjonalne i transport w czołówce wzrostu

Najwyższą dynamikę w ujęciu rocznym odnotowano w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, gdzie produkcja usług wzrosła o 15,0 proc. Mocny wynik zanotował także transport i gospodarka magazynowa, ze wzrostem o 13,8 proc.

W sekcji informacja i komunikacja, która ma duże znaczenie dla całego wskaźnika, produkcja usług wzrosła o 10,1 proc. rok do roku. Najsłabsze tempo wzrostu wśród analizowanych sekcji zanotowało zakwaterowanie i gastronomia, gdzie produkcja była wyższa o 3,9 proc. niż rok wcześniej.

Produkcja usług według sekcji PKD — zmiana rok do roku
Marzec 2026 r.; ceny stałe; dane niewyrównane
M — Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna
+15,0%
H — Transport i gospodarka magazynowa
+13,8%
L — Obsługa rynku nieruchomości
+10,4%
J — Informacja i komunikacja
+10,1%
N — Administrowanie i działalność wspierająca
+6,3%
I — Zakwaterowanie i gastronomia
+3,9%
Sekcja PKD r/r m/m 2021 = 100
Usługi ogółem +11,0% +10,7% 134,2
M — Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna +15,0% +8,8% 139,9
H — Transport i gospodarka magazynowa +13,8% +10,8% 124,1
L — Obsługa rynku nieruchomości +10,4% +9,4% 115,2
J — Informacja i komunikacja +10,1% +16,7% 154,4
N — Administrowanie i działalność wspierająca +6,3% +5,1% 117,0
I — Zakwaterowanie i gastronomia +3,9% −2,9% 133,2

Liderzy wzrostu: produkcja filmów, doradztwo i usługi profesjonalne

Na poziomie działów PKD największy wzrost w marcu odnotowano w działalności związanej z produkcją filmów, nagrań wideo, programów telewizyjnych oraz nagrań dźwiękowych i muzycznych. Produkcja usług w tym obszarze była o 31,0 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Bardzo wysoką dynamikę zanotowało także doradztwo związane z zarządzaniem, gdzie produkcja usług wzrosła o 27,8 proc. Wysoko znalazły się również pozostała działalność profesjonalna i naukowa, reklama i badania rynku oraz usługi w zakresie informacji.

Największe wzrosty produkcji usług według działów PKD
Zmiana rok do roku, marzec 2026 r.
Produkcja filmów i nagrań
+31,0%
Doradztwo w zakresie zarządzania
+27,8%
Pozostała działalność profesjonalna i naukowa
+22,6%
Reklama i badania rynku
+22,0%
Usługi w zakresie informacji
+20,2%
Administracyjna obsługa biura
+18,0%
Magazynowanie i logistyka
+17,1%
Oprogramowanie i doradztwo IT
+16,8%

Nie wszystkie branże rosły. Spadki w mediach, wynajmie i usługach prawno-księgowych

Mimo dobrego wyniku całego sektora, część działalności zanotowała spadki. Najmocniej obniżyła się produkcja usług w nadawaniu programów ogólnodostępnych i abonamentowych — o 27,7 proc. rok do roku.

Ujemną dynamikę odnotowano również w wynajmie i dzierżawie oraz w działalności prawniczej, rachunkowo-księgowej i doradztwie podatkowym. W tych przypadkach spadki wyniosły odpowiednio 3,2 proc. oraz 2,7 proc.

Wybrane działy PKD — wzrosty i spadki rok do roku
Marzec 2026 r.; wartości dodatnie i ujemne
Produkcja filmów i nagrań
+31,0%
Doradztwo w zakresie zarządzania
+27,8%
Oprogramowanie i doradztwo IT
+16,8%
Organizatorzy turystyki
+0,4%
Usługi prawne i księgowe
−2,7%
Wynajem i dzierżawa
−3,2%
Nadawanie programów TV/radio
−27,7%
Dział PKD Zmiana r/r
Produkcja filmów, nagrań wideo, programów telewizyjnych oraz nagrań dźwiękowych i muzycznych +31,0%
Doradztwo związane z zarządzaniem +27,8%
Pozostała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna +22,6%
Reklama, badanie rynku i opinii publicznej +22,0%
Usługi w zakresie informacji +20,2%
Usługi prawne, rachunkowo-księgowe i doradztwo podatkowe −2,7%
Wynajem i dzierżawa −3,2%
Nadawanie programów ogólnodostępnych i abonamentowych −27,7%

Miesiąc do miesiąca: mocny skok po słabszym początku roku

W porównaniu z lutym produkcja usług ogółem wzrosła o 10,7 proc. Największy miesięczny wzrost odnotowano ponownie w produkcji filmów i nagrań, gdzie dynamika wyniosła 51,9 proc. Na drugim miejscu znalazła się działalność wydawnicza ze wzrostem o 28,9 proc.

Najgłębszy spadek względem lutego wystąpił w działalności organizatorów turystyki, pośredników i agentów turystycznych. Produkcja usług w tym dziale obniżyła się o 31,0 proc. Spadek odnotowano również w doradztwie związanym z zarządzaniem, gdzie miesięczna dynamika wyniosła −9,2 proc.

Produkcja usług według działów PKD — zmiana wobec lutego 2026 r.
Wybrane działy; dane niewyrównane
Produkcja filmów i nagrań
+51,9%
Działalność wydawnicza
+28,9%
Reklama i badania rynku
+22,8%
Oprogramowanie i doradztwo IT
+21,5%
Zakwaterowanie
−5,5%
Doradztwo w zakresie zarządzania
−9,2%
Organizatorzy turystyki
−31,0%

Co oznaczają dane GUS dla gospodarki?

Dwucyfrowy wzrost produkcji usług potwierdza, że sektor usług pozostaje jednym z ważnych źródeł aktywności gospodarczej w Polsce. Szczególnie mocno rosną obszary związane z wiedzą, technologią, treściami cyfrowymi, doradztwem oraz logistyką. To segmenty, które w dużym stopniu korzystają z cyfryzacji, popytu firm na specjalistyczne kompetencje oraz roli Polski jako zaplecza transportowo-magazynowego regionu.

Jednocześnie dane pokazują zróżnicowanie sytuacji wewnątrz sektora. Tradycyjne media, część usług administracyjnych oraz wybrane usługi prawno-księgowe nie korzystają z ożywienia w takim samym stopniu jak IT, logistyka czy działalność profesjonalna. W kolejnych miesiącach istotne będzie to, czy marcowe przyspieszenie okaże się jednorazowym efektem sezonowym, czy początkiem trwalszego wzrostu.

Najważniejsze wnioski

  • Produkcja usług wzrosła w marcu o 11,0 proc. rok do roku i o 10,7 proc. miesiąc do miesiąca.
  • Po wyrównaniu sezonowym wzrost wyniósł 7,9 proc. r/r, co ogranicza ryzyko, że dobry wynik jest wyłącznie efektem sezonowości.
  • Najmocniej rosły usługi profesjonalne, produkcja treści audio-wideo, doradztwo, reklama, informacja oraz IT.
  • Transport i logistyka utrzymały wysoką dynamikę, co wzmacnia znaczenie Polski jako rynku usług zaplecza gospodarczego.
  • Spadki w nadawaniu programów oraz słabsze wyniki części usług administracyjnych pokazują, że ożywienie nie obejmuje wszystkich branż równomiernie.

Źródło danych: Główny Urząd Statystyczny, „Produkcja usług w marcu 2026 r.”, dane wstępne. Opracowanie własne. Dane dotyczą podmiotów o liczbie pracujących 10 osób i więcej. Dynamiki dla transportu wodnego i lotniczego nie zostały opublikowane ze względu na tajemnicę statystyczną.

TikTok Shop oficjalnie wystartował w Polsce

TikTok oficjalnie wchodzi na polski rynek e-commerce, uruchamiając swoją usługę TikTok Shop. To strategiczny krok, dzięki któremu użytkownicy zyskują możliwość finalizowania zakupów bezpośrednio w aplikacji, bez konieczności opuszczania platformy czy przechodzenia na zewnętrzne strony internetowe. Polska, obok Austrii, Belgii i Holandii, staje się jednym z kluczowych rynków, na których usługa zadebiutowała w 2026 roku.

Platforma stawia na model tzw. discovery e-commerce, co oznacza, że sprzedaż jest ściśle powiązana z odkrywaniem produktów podczas konsumpcji treści. Mechanizm ten opiera się na kilku kanałach: oznaczeniach w filmach w kanale „Dla Ciebie”, interaktywnych transmisjach LIVE, dedykowanych sekcjach na profilach marek oraz centralnej zakładce ShopTab, służącej do przeglądania ofert i zarządzania zamówieniami. W dniu startu oferta platformy jest już dość bogata i obejmuje zarówno znane marki, takie jak L’Oréal, Modivo czy Eveline Cosmetics, jak i lokalnych graczy z segmentów mody, kosmetyków oraz artykułów codziennego użytku.

Dla przedsiębiorców TikTok Shop stanowi nową odnogę sprzedaży online, integrującą promocję z obsługą transakcji. Model rozliczeń oparto na prowizjach: standardowo wynoszą one 9 proc., przy czym dla elektroniki ustalono preferencyjną stawkę 7 proc. Aby przyciągnąć sprzedawców na starcie, TikTok oferuje im promocyjną prowizję na poziomie zaledwie 2 proc. przez pierwsze trzy miesiące działalności. Co istotne dla lokalnych firm, platforma udostępnia narzędzie „Sell Across Europe”, które pozwala na szybką ekspansję transgraniczną i sprzedaż na innych rynkach unijnych w ramach jednej rejestracji.

Istotnym elementem strategii TikToka jest również program afiliacyjny, który ma zacieśnić współpracę między markami a twórcami internetowymi. Influencerzy posiadający co najmniej 1,5 tys. obserwujących mogą promować produkty w swoich materiałach i czerpać z tego tytułu prowizje.

Z punktu widzenia polskiego konsumenta, proces zakupowy został zoptymalizowany pod kątem wygody i bezpieczeństwa. Dostawy realizowane są przez popularnych operatorów, takich jak InPost, DPD czy GLS, przy deklarowanym czasie realizacji wynoszącym maksymalnie 4 dni robocze. Użytkownicy mają do dyspozycji szeroki wachlarz płatności, obejmujący m.in. BLIK-a, Apple Pay oraz Google Pay, a także 30-dniowe prawo do zwrotu towaru. Aby zadbać o jakość oferty, TikTok wprowadził procesy weryfikacji sprzedawców oraz samych produktów, wspierane przez dedykowane zespoły moderatorów i zaawansowane narzędzia technologiczne, co ma na celu zapewnienie bezpiecznego środowiska zakupowego od pierwszych dni funkcjonowania usługi w Polsce.

Co czwarta mała firma w Polsce bez budżetu na cyberochronę. Co trzecia nie reaguje po ataku

  • W przypadku 19% zaatakowanych małych firm w Polsce, skutki ataku cybernetycznego były bardzo poważne, jednocześnie 32% zaatakowanych podmiotów nie wprowadziło żadnych zmian po incydencie;
  • 26% małych firm deklaruje, że nie ponosi żadnych wydatków na zabezpieczenie przed atakami cyfrowymi. W dużych organizacjach kwoty sięgają powyżej 50 000 zł rocznie;
  • W średnich i dużych podmiotach cyberbezpieczeństwem najczęściej zajmuje się pracownik lub dedykowany zespół IT, w małych podmiotach za ten obszar częściej odpowiada właściciel;
  • 85% małych i 45% średnich firm na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy nie przeprowadziło żadnej oceny ryzyka cybernetycznego swoich organizacji.

Koszty finansowe i operacyjne jednego ataku

Badanie Mastercard przeprowadzone na przełomie 2025 i 2026 r. wśród specjalistów ds. IT w polskich małych, średnich i dużych firmach pokazało skalę ataków cybernetycznych na polskie przedsiębiorstwa oraz podejście właścicieli firm do cyberzagrożeń. Wśród ankietowanych, do cyberataku lub naruszenia bezpieczeństwa cyfrowego w organizacji przyznała się co druga duża firma, 44% średnich i 25% małych. Jaki był ich wpływ na działalność organizacji? W przypadku małych podmiotów, 42% ankietowanych stwierdziło, że skutek incydentu był poważny lub umiarkowany powodując duże (19%) lub częściowe (23%) zakłócenia działalności. Niemal co trzecia (31%) średnia firma odczuła niewielkie komplikacje
i umiarkowane zakłócenia. Przedstawiciele firm zostali zapytani również o to, ile realnie kosztował ich przedsiębiorstwo atak cyberprzestępców. Co piąta mała przyznała, że straty finansowe były niewielkie (do 1 tys. zł). W przypadku średnich i dużych firm skutki ataków są częściej zdecydowanie bardziej kosztowne i sięgają nawet 50 tys. zł.

Duże firmy, które częściej mają plan reagowania na incydenty i regularnie szkolą swoich pracowników, znacznie częściej deklarują, że skutecznie blokują ataki. Cyberataki na małe firmy często oznaczają natomiast duże zakłócenie ich działalności. Choć, jak pokazuje nasze najnowsze badanie, większość firm deklaruje brak strat finansowych, to wraz ze wzrostem wielkości organizacji, rośnie niepewność co do realnych kosztów incydentu – mówi Małgorzata Domagała, VP, dyrektorka ds. produktów i rozwiązań Mastercard na Polskę, Czechy, Słowację.

Dość spora część ankietowanych w badaniu Mastercard – 19% wśród średnich firm i 16% wśród dużych – przyznaje, że nie jest w stanie oszacować strat finansowych lub odmawia udzielenia na ten temat odpowiedzi.

– Wyniki naszego badania wskazują, że wciąż potrzebujemy zwiększać świadomość na temat cyberzagrożeń oraz wyzwań związanych z cyberprzestępczością. Jednocześnie, w miarę jak cyberzagrożenia rosną pod względem skali i stopnia zaawansowania, Mastercard konsekwentnie inwestuje w technologie, wiedzę ekspercką i partnerstwa, które pomagają organizacjom wzmacniać cyberodporność oraz zwiększać bezpieczeństwo – dodaje ekspertka.

Co trzecia mała firma (32%), 28% dużych oraz co piąta średnia nie zmieniły swojego podejścia do cyberbezpieczeństwa mimo tego, że doświadczyły ataku. Drobne zmiany wprowadzono natomiast średnio w 30% z nich. Działania prewencyjne i zapobiegawcze – takie jak audyty zewnętrzne i ocena ryzyka cybernetycznego częściej spotykane są w dużych i średnich firmach – w ciągu 12 miesięcy od momentu badania, przeprowadzono je kolejno w 72% i 55% z nich. Jeśli chodzi o małe organizacje, 85% przyznało, że nie przeprowadzają takich czynności.

Wydatki na cyberbezpieczeństwo

Budżet firm przeznaczony na cyberbezpieczeństwo wzrasta wraz ze skalą działalności – im mniejsza organizacja, tym mniejsze środki finansowe przeznacza na ten cel. Wyniki badania Mastercard pokazały, że 26% małych podmiotów nie ponosi żadnych wydatków związanych z bezpieczeństwem cyfrowym, a 55% deklaruje na ten cel mniej niż 10 tys. zł rocznie (ok. 833 zł miesięcznie). Co trzecia średnia organizacja szacuje kwoty rzędu 10-50 tys. zł rocznie, a 44% dużych określa je na poziomie przekraczającym nawet 50 tys. zł.

Zaufany partner od IT – kryteria wyboru w polskich firmach

Zgodnie z wynikami badania Mastercard, w małych firmach cyberbezpieczeństwo powierza się właścicielowi (60%) lub pracownikom zajmującym się zarówno IT, jak i innymi zadaniami (10%). Za cyberbezpieczeństwo średnich i dużych firm częściej odpowiada pracownik lub zespół zatrudniony w firmie i dedykowany wyłącznie do zadań IT (66% i 76% wskazań) albo osoba/ firma zatrudniona zewnętrznie, ale pracująca w trybie ciągłym tylko w tym obszarze (30% i 24%).

Przy wyborze partnera ds. cyberbezpieczeństwa lub zewnętrznych dostawców, małe firmy polegają głównie na referencjach i opiniach innych (53%), doświadczeniu / renomie (33%), szybkości reakcji i wsparcia (30%), ale istotna jest dla nich również cena usługi (27%). Średnie przedsiębiorstwa w pierwszej kolejności stawiają na doświadczenie / renomę (53%), zakres oferowanych usług i ich kompleksowość (53%). Duże podmioty priorytetowo traktują natomiast kwestię certyfikatów i zgodności z normami (61% wskazań).

– Budżety firm na cyberochronę są zróżnicowane. Jednak nawet przy stosunkowo dużych kwotach, problemem może być nieodpowiednie lokowanie środków oraz nieumiejętne zarządzanie cyberodpornością. Wyzwaniem pozostaje zatem również kwestia delegowania odpowiedzialności za ten obszar odpowiedniemu partnerowi o właściwych kompetencjach. Prewencja i zaufanie profesjonalistom ma realne przełożenie na siłę ataku i może zminimalizować jego skutki – podsumowuje Małgorzata Domagała z Mastercard.

Nowe przepisy Eurodac. Unia wzmacnia kontrolę nad procedurami migracyjnymi i azylowymi

0

12 czerwca 2026 r. rozpoczęto stosowanie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej ustanawiającego zmodernizowany system Eurodac. To jedna z najważniejszych zmian w unijnej polityce migracyjnej i azylowej ostatnich lat. Nowe przepisy są częścią Paktu o Migracji i Azylu, który ma uporządkować zasady zarządzania migracją w Unii Europejskiej, usprawnić procedury azylowe oraz ograniczyć nieuprawnione przemieszczanie się cudzoziemców pomiędzy państwami członkowskimi.

Eurodac nie jest nowym systemem, ale jego rola zmienia się zasadniczo. Dotychczas służył przede wszystkim do porównywania odcisków palców osób ubiegających się o ochronę międzynarodową i pomagał ustalić, które państwo członkowskie odpowiada za rozpatrzenie wniosku azylowego. Po wejściu w życie nowych regulacji system zostaje przekształcony w znacznie szersze narzędzie wykorzystywane w ramach unijnej polityki migracyjnej, azylowej i bezpieczeństwa.

Eurodac zyskuje nową funkcję w polityce migracyjnej UE

Modernizacja Eurodac oznacza odejście od wąskiego modelu bazy służącej głównie mechanizmowi dublińskiemu. Nowy system ma wspierać identyfikację osób objętych procedurami migracyjnymi i azylowymi, kontrolę nad przepływami migracyjnymi oraz realizację nowych procedur wynikających z Paktu o Migracji i Azylu. W praktyce oznacza to, że Eurodac stanie się jednym z kluczowych wielkoskalowych systemów informacyjnych Unii Europejskiej.

Celem nowych przepisów jest m.in. zwiększenie skuteczności postępowań azylowych, ograniczenie tzw. wtórnych przemieszczeń oraz lepsze monitorowanie sytuacji osób, które znalazły się na terytorium Unii Europejskiej w związku z migracją. Wtórne przemieszczenia polegają na tym, że osoba, która złożyła wniosek o ochronę lub została zarejestrowana w jednym państwie członkowskim, przemieszcza się następnie do innego państwa UE poza przewidzianymi procedurami.

Nowy Eurodac ma ułatwiać państwom członkowskim szybkie ustalenie, czy dana osoba była już wcześniej zarejestrowana w innym kraju Unii, czy ubiegała się o ochronę międzynarodową, czy została objęta procedurą kontroli przesiewowej, a także czy wobec niej zapadły określone decyzje w ramach procedur migracyjnych lub azylowych.

Więcej kategorii danych w systemie

Jedną z najważniejszych zmian jest rozszerzenie zakresu danych gromadzonych w systemie. Eurodac nie będzie już opierał się wyłącznie na danych daktyloskopijnych, czyli odciskach palców. Nowe przepisy przewidują również przetwarzanie dodatkowych danych biometrycznych i alfanumerycznych, w tym wizerunków twarzy.

Dane alfanumeryczne mogą obejmować informacje identyfikacyjne, które pozwalają powiązać dane biometryczne z konkretną osobą i przebiegiem procedury. W określonych przypadkach w systemie mogą być odnotowywane także informacje dotyczące zagrożeń dla bezpieczeństwa oraz decyzji podejmowanych przez właściwe organy w ramach procedur migracyjnych i azylowych.

Rozszerzenie zakresu danych ma poprawić skuteczność identyfikacji cudzoziemców i ograniczyć ryzyko wielokrotnego występowania pod różnymi tożsamościami. Z punktu widzenia ochrony danych osobowych oznacza to jednak konieczność zapewnienia szczególnie silnych gwarancji prawnych, organizacyjnych i technicznych.

Dane biometryczne dzieci od 6. roku życia

Szczególnie istotną zmianą jest objęcie systemem Eurodac danych biometrycznych dzieci od ukończenia 6. roku życia. To rozwiązanie budzi szczególne znaczenie z perspektywy praw dziecka, prywatności oraz zasady minimalizacji danych.

Rozporządzenie przewiduje gwarancje mające chronić dzieci podczas pobierania danych biometrycznych. Pobieranie takich danych powinno odbywać się z poszanowaniem godności dziecka, jego wieku, sytuacji psychicznej i fizycznej oraz w warunkach, które ograniczają stres i ryzyko naruszenia jego praw. Organy stosujące przepisy muszą pamiętać, że dziecko objęte procedurą migracyjną lub azylową znajduje się często w sytuacji szczególnej podatności na krzywdę.

Z perspektywy państw członkowskich oznacza to konieczność odpowiedniego przygotowania funkcjonariuszy i pracowników odpowiedzialnych za rejestrację danych. Nie wystarczy techniczne zapewnienie możliwości pobrania danych. Konieczne jest także stworzenie procedur, które będą zgodne z prawami podstawowymi, zasadą proporcjonalności i dobrem dziecka.

Polska dostosowuje krajowe przepisy

Wdrożenie zmodernizowanego Eurodac wymagało dostosowania polskich przepisów krajowych. W toku prac legislacyjnych nad ustawą dotyczącą udziału Rzeczypospolitej Polskiej w systemie Eurodac głos zabierał Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. UODO wskazywał na potrzebę zapewnienia skutecznych mechanizmów realizacji praw osób, których dane będą przetwarzane w systemie.

Chodzi przede wszystkim o prawo dostępu do danych, prawo do informacji, możliwość żądania sprostowania nieprawidłowych danych oraz zapewnienie jasnych zasad odpowiedzialności organów krajowych. W przypadku systemów wielkoskalowych szczególnie ważne jest to, aby osoba, której dane dotyczą, wiedziała, do którego organu może się zwrócić i w jaki sposób może dochodzić swoich praw.

Prezes UODO zwracał również uwagę na konieczność zapewnienia pełnej wykonalności obowiązków wynikających z rozporządzenia Eurodac oraz stworzenia odpowiednich warunków do sprawowania niezależnego nadzoru nad systemem. Część postulatów zgłoszonych przez organ nadzorczy została uwzględniona w toku prac legislacyjnych.

Koniec dotychczasowej grupy nadzorczej

Wraz z rozpoczęciem stosowania nowych przepisów zakończyła działalność Grupa ds. Koordynacji Nadzoru nad Eurodac. Przez lata była ona forum współpracy krajowych organów ochrony danych oraz Europejskiego Inspektora Ochrony Danych. Jej zadaniem było wspieranie spójnego nadzoru nad przetwarzaniem danych w systemie Eurodac.

W związku z przejściem do nowego modelu nadzoru zakończyło się również pełnienie przez Marię Jędę, Główną Koordynatorkę ds. Wielkoskalowych Systemów Informacyjnych UE w UODO, funkcji Wiceprzewodniczącej tej Grupy.

Nowy model przewiduje, że zadania związane ze skoordynowanym nadzorem nad Eurodac będą realizowane w ramach Komitetu Skoordynowanego Nadzoru działającego przy Europejskiej Radzie Ochrony Danych. Ma to zapewnić większą spójność działań nadzorczych w odniesieniu do wielkoskalowych systemów informacyjnych UE.

Rola UODO w nadzorze nad systemem Eurodac

Urząd Ochrony Danych Osobowych od lat uczestniczył w pracach dotyczących nadzoru nad Eurodac. UODO angażował się m.in. w analizę relacji pomiędzy rozporządzeniem Eurodac a przepisami dotyczącymi kontroli przesiewowej. Istotnym obszarem były także zagadnienia związane z realizacją prawa dostępu do danych przez osoby, których informacje są przetwarzane w systemie.

W 2025 r. UODO prowadził również działania nadzorcze dotyczące wykonywania obowiązków wynikających z przepisów regulujących funkcjonowanie Eurodac. Tego typu działania mają znaczenie nie tylko formalne, ale również praktyczne. Pozwalają sprawdzić, czy organy krajowe rzeczywiście stosują przepisy w sposób zgodny z prawem, czy prawidłowo dokumentują operacje na danych i czy osoby objęte systemem mają realną możliwość korzystania ze swoich praw.

Nowe rozporządzenie wzmacnia rolę krajowych organów ochrony danych. Do zadań Prezesa UODO należy monitorowanie zgodności z prawem przetwarzania danych osobowych przez właściwe organy krajowe. Dotyczy to zarówno przekazywania danych do Eurodac, jak i wykorzystywania informacji zgromadzonych w systemie.

Dostęp do danych na potrzeby ścigania przestępstw

Szczególne znaczenie mają przepisy dotyczące dostępu do danych Eurodac na potrzeby ochrony porządku publicznego i ścigania przestępstw. Dane biometryczne są jedną z najbardziej wrażliwych kategorii danych osobowych, dlatego ich wykorzystanie przez organy ścigania musi podlegać ścisłej kontroli.

Zgodnie z nowymi przepisami każde państwo członkowskie musi zapewnić coroczną, niezależną kontrolę przetwarzania danych osobowych w tym obszarze. Kontrola ma obejmować analizę próby elektronicznych wniosków kierowanych do systemu. Oznacza to, że sprawdzane będzie nie tylko formalne istnienie procedur, ale również sposób ich praktycznego stosowania.

Wyniki takich kontroli będą uwzględniane w corocznych sprawozdaniach przekazywanych Parlamentowi Europejskiemu, Radzie i Komisji Europejskiej. Ma to zwiększyć przejrzystość wykorzystywania systemu oraz zapewnić, że dostęp do danych na potrzeby bezpieczeństwa nie będzie nadużywany.

Migracja, bezpieczeństwo i ochrona danych — trudna równowaga

Modernizacja Eurodac pokazuje, jak skomplikowane staje się zarządzanie migracją w Unii Europejskiej. Z jednej strony państwa członkowskie potrzebują skutecznych narzędzi identyfikacji, wymiany informacji i prowadzenia procedur azylowych. Z drugiej strony system oparty na szerokim przetwarzaniu danych biometrycznych musi być stale oceniany z perspektywy praw podstawowych, prywatności i zasady proporcjonalności.

Największym wyzwaniem będzie pogodzenie skuteczności administracyjnej z ochroną jednostki. Osoby objęte procedurami migracyjnymi i azylowymi często znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej. Nie zawsze znają język państwa, w którym przebywają, nie zawsze rozumieją procedury i nie zawsze mają łatwy dostęp do pomocy prawnej. Dlatego prawo do informacji i prawo dostępu do danych nie mogą pozostawać wyłącznie formalnym zapisem.

Zmodernizowany Eurodac będzie wymagał od państw członkowskich nie tylko sprawnej infrastruktury technicznej, ale również przejrzystych procedur, szkoleń dla funkcjonariuszy i skutecznego nadzoru. Dane biometryczne, raz wprowadzone do systemu, mogą mieć istotny wpływ na sytuację prawną konkretnej osoby. Błędy w rejestracji, nieprawidłowe przypisanie danych lub nieuprawnione wykorzystanie informacji mogą prowadzić do poważnych konsekwencji.

Co oznaczają nowe przepisy w praktyce?

Dla organów państwowych nowe przepisy oznaczają szerszy zakres obowiązków związanych z rejestrowaniem, przekazywaniem, wykorzystywaniem i zabezpieczaniem danych. Konieczne będzie zapewnienie zgodności z przepisami unijnymi i krajowymi, prowadzenie dokumentacji, obsługa praw osób, których dane dotyczą, oraz współpraca z organami nadzorczymi.

Dla osób ubiegających się o ochronę międzynarodową i migrantów objętych procedurami oznacza to, że ich dane mogą być przetwarzane w szerszym zakresie niż dotychczas. Dotyczy to nie tylko odcisków palców, ale również wizerunków twarzy i dodatkowych informacji identyfikacyjnych. W niektórych przypadkach w systemie mogą znaleźć się także informacje związane z decyzjami podejmowanymi w toku procedur migracyjnych i azylowych.

Dla organów ochrony danych osobowych nowe regulacje oznaczają większą odpowiedzialność za kontrolę systemu. Nadzór nad Eurodac będzie prowadzony zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim. UODO zapowiada aktywny udział w monitorowaniu stosowania nowych przepisów oraz w pracach skoordynowanego nadzoru.

Nowy etap funkcjonowania Eurodac

Rozpoczęcie stosowania rozporządzenia ustanawiającego zmodernizowany Eurodac otwiera nowy etap w zarządzaniu migracją i azylem w Unii Europejskiej. System ma być bardziej kompleksowy, skuteczniejszy i lepiej dostosowany do nowych procedur przewidzianych w Pakcie o Migracji i Azylu. Jednocześnie jego rozbudowa oznacza większą skalę przetwarzania danych osobowych, w tym danych biometrycznych.

Dlatego najbliższe lata pokażą, czy państwom członkowskim uda się zachować właściwą równowagę pomiędzy bezpieczeństwem, sprawnością procedur i ochroną praw człowieka. W przypadku Eurodac nie chodzi bowiem wyłącznie o techniczne porównywanie danych. Chodzi o system, który może wpływać na losy osób poszukujących ochrony, przemieszczających się przez granice Unii Europejskiej i objętych jednymi z najbardziej wrażliwych procedur administracyjnych.

UODO podkreśla, że będzie aktywnie uczestniczył w monitorowaniu stosowania nowych przepisów zarówno w Polsce, jak i na poziomie europejskim. Rola organów ochrony danych będzie w tym procesie kluczowa, ponieważ to one mają stać na straży zgodności przetwarzania danych z prawem oraz poszanowania praw osób, których dane trafiają do systemu Eurodac.