Synektik z rekordowymi wynikami. Przychody wzrosły do 441,2 mln zł, a EBITDA do 118 mln zł

Giełdowy dostawca zaawansowanych technologii medycznych oraz producent radiofarmaceutyków zakończył pierwsze półrocze 2025 roku finansowego z najwyższymi w historii wynikami. W okresie październik 2025 r. – marzec 2026 r. Grupa Synektik zwiększyła przychody o 35%, do 441,2 mln PLN, wypracowując 118,0 mln PLN EBITDA, o 46% więcej niż rok wcześniej. Na dynamiczny wzrost wyników giełdowej spółki złożyły się zarówno dynamicznie rosnące powtarzalne przychody obu segmentów, jak i wyższa sprzedaż sprzętu medycznego.

Skonsolidowany zysk netto Grupy Synektik z działalności kontynuowanej za I półrocze 2025 r. fin. zwiększył się o ponad połowę, do 82,9 mln PLN. Całkowity zysk netto firmy za minione półrocze wyniósł 331,3 mln PLN, uwzględniając wyniki działalności wydzielonej do spółki Syn2bio, jak również księgowy zysk na wydzieleniu tej działalności, w wysokości 261,3 mln PLN.

Segment sprzedaży zaawansowanych urządzeń medycznych oraz rozwiązań informatycznych Grupy pozostaje motorem napędowym Grupy, zamykając kolejny okres z wysoką, dwucyfrową dynamiką wzrostu sprzedaży i zysków. Sprzedaż sprzętu medycznego, rozwiązań IT oraz usług serwisowych w minionym półroczu wzrosła rdr. o 36%, do 413,6 mln PLN (z wyłączeniem transakcji wewnątrzgrupowych), natomiast EBITDA segmentu zwiększyła się o 46%, do 121,0 mln PLN. Segment radiofarmaceutyków również ma za sobą solidny okres. W minionym półroczu przychody z tego obszaru działalności wzrosły o 17%, do 27,5 mln PLN (z wyłączeniem transakcji wewnątrzgrupowych), a EBITDA segmentu zwiększyła się o 13%, do 8,7 mln PLN.

Kluczowym obszarem wzrostu wartości Grupy są jej rosnące przychody powtarzalne, osiągane z tytułu dostaw materiałów i akcesoriów zużywalnych, świadczenia usług oraz sprzedaży radiofarmaceutyków w ramach długoterminowych umów z klientami. W I półroczu br. powtarzalne przychody obu biznesowych segmentów Grupy wzrosły o 28%, do 208,2 mln PLN.

Mamy szereg podstaw do zadowolenia z wyników, operacyjnych i finansowych, osiągniętych w minionym półroczu. Konsekwentnie realizując strategiczne założenia biznesowe dynamicznie rozwijamy się w kluczowych obszarach naszej działalności, zwiększając sprzedaż i m.in. dzięki efektowi dźwigni operacyjnej podnosząc rentowność naszej działalności. Udanie rozwijamy rynki zbytu na oferowane przez Grupę innowacyjne technologie medyczne, nie tylko generując solidne przychody ze sprzedaży, ale również zwiększając strumień przychodów powtarzalnych z tytułu m.in. dostarczania zużywalnych materiałów do dystrybuowanych przez Grupę urządzeń – komentuje Cezary Kozanecki, prezes i założyciel Synektik. Prezes giełdowej spółki zwraca uwagę na potencjał dalszego rozwoju biznesu Grupy w kolejnych kwartałach i latach. – Mamy podstawy by sądzić, że druga połowa roku w naszym wykonaniu również będzie stała pod znakiem dynamicznego rozwoju naszej działalności, na co wpływ będzie mieć m.in. trwający w Polsce intensywny proces modernizacji systemu opieki zdrowotnej z wykorzystaniem środków z KPO. Kontynuujemy geograficzną ekspansję, rozwijając się za południową granicą Polski, pracując nad realizacją pierwszych dostaw sprzętu medycznego na rynki krajów bałtyckich, jak również przygotowując się do pełnego uruchomienia działalności operacyjnej na Ukrainie, jako dystrybutor systemów da Vinci. Dywersyfikacja produktowa oraz geograficzna działalności, w połączeniu z rosnącymi i zwiększającymi swój udział w wynikach Grupy powtarzalnymi przychodami, stanowi solidny fundament dla wzrostu wartości Grupy w kolejnych latach – ocenie Cezary Kozanecki.

W I półroczu 2025 roku finansowego Grupa pozyskała kontrakty na dostawy sprzętu medycznego o wartości 311 mln PLN, ponad dwukrotnie wyższej od łącznej wartości zleceń pozyskanych w analogicznym okresie 2024 r. fin. W drugą połowę roku Grupa wkroczyła z backlogiem dostaw sprzętu oraz aktywnymi projektami sprzedażowymi o łącznej wartości blisko 280 mln PLN. – Po intensywnej wiośnie czeka nas niezwykle pracowite lato. Dzięki systematycznie rozwijanemu i wzmacnianemu zespołowi oraz rosnącej efektywności organizacji możemy równolegle z sukcesami rywalizować o nowe zamówienia, realizować rekordowy pipeline projektów oraz pracować nad wprowadzeniem na rynek kolejnych innowacyjnych produktów, takich jak system Edison, umożliwiający całkowicie nieinwazyjne i wysoce skuteczne niszczenie nowotworów wątroby oraz innych tkanek miękkich – ocenia Dariusz Korecki, wiceprezes Synektik.

Wiceprezes Synetik zwraca uwagę na mocne fundamenty finansowe biznesu Grupy. – W minionym półroczu Synektik SA wypłaciła Akcjonariuszom dywidendę w rekordowej kwocie 91,7 mln PLN, tj. 10,75 PLN na akcję. Ponadto, w ramach zakończonego procesu wydzielenia działalności badawczo-rozwojowej Grupy w obszarze innowacyjnych radiofarmaceutyków do giełdowej spółki Syn2bio SA, zaopatrzyliśmy ją w środki zabezpieczające jej potrzeby finansowe. Dzięki solidnym przepływom operacyjnym zakończyliśmy półrocze z długiem netto poniżej 0,1 EBITDA Grupy za ostatnie 12 miesięcy i perspektywą solidnych dodatnich przepływów pieniężnych w kolejnych kwartałach – informuje Dariusz Korecki.

Kończy się etap gwałtownych wzrostów cen kawy, ale nie wrócą one do czasu sprzed kryzysu

Przez ostatni rok ceny sklepowe kawy mielonej notowały średnie wzrosty nawet  na poziomie ok. 25-35% rdr. Rekordowy skok był we wrześniu ub.r. i wyniósł 36,1% rdr. W tym roku widać na plusie od 10,7% do 30,2% rdr. Ostatnio produkt zdrożał średnio o 13,2% rdr. Z kolei wzrosty cen kawy rozpuszczalnej w analizowanym okresie dochodziły do 23% rdr. W tym roku dynamika wyhamowała do ok. 6-15% rdr. Natomiast w maju br. nastąpił spadek o 2,2% rdr. Autorzy analizy uważają, że okres gwałtownych podwyżek raczej dobiega do końca, ale kawa staje się produktem strukturalnie droższym niż przed kryzysem surowcowym. Sytuacja jednak ma się poprawić w II połowie roku, bo w sklepach ma być więcej promocji, do tego będzie zauważalne stopniowe wyhamowanie inflacji cen ww. towaru.

Dane UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy Blix z okresu od maja ub.r. do maja tego roku, dot. cen promocyjnych i regularnych, pokazują wyraźną kontynuację presji inflacyjnej na rynku kawy, ale z rozwarstwieniem pomiędzy segmentem kawy mielonej i rozpuszczalnej. Najmocniej drożeje ta pierwsza, podczas gdy ceny drugiej rosną wolniej i zaczynają się pomału stabilizować. Jak komentuje Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland, rynek wszedł w fazę strukturalnie wyższych cen, a nie tylko krótkoterminowego impulsu inflacyjnego.

– Rynek coraz mocniej odczuwa skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak susze, nieregularne opady i wzrost temperatur. To przekłada się na większą zmienność podaży oraz trwałe podniesienie kosztów produkcji surowca, szczególnie w przypadku arabiki, która ma znaczenie w segmencie kawy mielonej i premium. Jest on bardziej wrażliwy na zmiany kosztów i jakości surowca. Warto też pamiętać, że w części rynku konsumenci wybierający kawę mieloną – zwłaszcza lepszych marek – częściej kierują się jakością i smakiem, co zmniejsza elastyczność cenową popytu i może ułatwiać producentom większą możliwość przerzucania kosztów na sklepową półkę – mówi ekspertka.

W analizowanym okresie dynamika cen sklepowych kawy mielonej utrzymywała się na bardzo wysokim poziomie. W niektórych miesiącach sięgał on nawet średnio ok. 25-35% rdr. Rekordowy wzrost przypadł na wrzesień ub.r. i wyniósł 36,1% rdr. W tym roku wzrosty nadal są dwucyfrowe – od 10,7% do 30,2% rdr. W maju odnotowano skok o 13,2% rdr. – Segment kawy mielonej pozostaje najbardziej wrażliwy na wzrost cen surowca arabiki, koszty logistyki, energii i opakowań oraz presję kosztową w produkcji premium. W praktyce konsumenci coraz mocniej odczuwają podwyżki w codziennych zakupach, bo kawa mielona jest produktem najczęściej kupowanym do domowego użytku – wyjaśniają analitycy z UCE RESEARCH.

Segment kawy rozpuszczalnej wykazuje większą stabilność. W analizowanym okresie wzrosty dochodziły do 23% rdr. W tym roku dynamika wyraźnie wyhamowała, bo do ok. 6-15% rdr. Z kolie w maju odnotowano nawet spadek o 2,2% rdr. Według ekspertów z UCE RESEARCH, to może oznaczać, że producenci wcześniej przerzucili koszty na klientów. Rynek osiągnął granicę akceptacji cenowej, a konsumenci zaczęli szukać tańszych alternatyw lub ograniczać zakupy. Widać też większą odporność segmentu instant dzięki dłuższym kontraktom zakupowym, większemu udziałowi robusty oraz silniejszej optymalizacji kosztowej producentów.

– Sytuacja na rynku kawy zaczyna się odwracać, ale konsumenci w Polsce jeszcze przez pewien czas mogą tego nie odczuć przy sklepowych półkach. Notowania arabiki są obecnie niższe rok do roku o ok. 11%, podczas gdy robusta lekko podrożała – o około 2%. To wyraźna zmiana względem 2024 roku i początku 2025 roku, kiedy oba gatunki notowały historyczne rekordy cenowe pod wpływem suszy w Brazylii, problemów pogodowych w Wietnamie oraz napięć logistycznych – mówi dr Krzysztof Łuczak z Grupy Blix.

Dane sklepowe pokazują, że jeszcze w ostatnim roku ceny detaliczne rosły bardzo mocno. Mechanizm przenoszenia cen z giełd do sklepów działa z dużym opóźnieniem. Według analiz FAO, około 80% zmian cen surowca trafia do detalicznych cen kawy dopiero po 8-11 miesiącach, a pełny efekt może być odczuwalny nawet przez kilka lat. Ekspert z Grupy Blix przewiduje, że obecny spadek cen arabiki może zacząć być widoczny dla konsumentów dopiero w drugiej połowie 2026 roku.

– Rynek detaliczny reaguje wolniej z kilku powodów. Po pierwsze, producenci i sieci handlowe pracują na kontraktach terminowych i zapasach kupowanych z wyprzedzeniem. Po drugie, sama cena ziarna to tylko część kosztu końcowego produktu. Duże znaczenie mają także energia, transport, kurs dolara, opakowania, logistyka i marże detaliczne. Na rynku np. szacuje się, że 1-procentowy wzrost cen surowca przekłada się w UE jedynie na około 0,24% wzrostu ceny detalicznej po kilkunastu miesiącach – zauważa Karina Gręda z Hiper-Com Poland.

Z kolei zdaniem eksperta z Grupy Blix, w praktyce bardziej prawdopodobny od gwałtownych obniżek cen jest scenariusz zwiększenia aktywności promocyjnej retailerów. Producenci i sieci handlowe raczej nie będą szybko obniżać oficjalnych cen półkowych, ponieważ w ostatnich dwóch latach ponosili bardzo wysokie koszty zakupu surowca, energii, transportu i opakowań. Zamiast tego rynek może wejść w etap „ukrytej deflacji”, czyli częstszych promocji, rabatów wielosztukowych i agresywniejszej walki cenowej pomiędzy sieciami.

– Obecnie po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawia się przestrzeń do stopniowej poprawy sytuacji konsumentów. Spadek cen arabiki może być szczególnie istotny dla segmentu kawy mielonej, który jest najmocniej uzależniony właśnie od tego gatunku. Dane detaliczne pokazują, że to ona była liderem podwyżek w sklepach. Można więc oczekiwać, że właśnie w tym segmencie najszybciej pojawią się działania promocyjne – analizuje Karina Gręda.

Do tego dr Krzysztof Łuczak dodaje, że obecne spadki notowań arabiki wynikają przede wszystkim z oczekiwań lepszych zbiorów w Brazylii oraz oznak osłabienia globalnego popytu po rekordowych cenach z ostatnich miesięcy, ale też strategii samych sieci handlowych. Warto też dodać, że światowi eksperci wskazują, że rynek spodziewa się nawet około 30-proc. spadku cen arabiki do końca 2026 roku względem zeszłorocznych szczytów. Jednocześnie producenci podkreślają, że rynek nadal pozostaje bardzo podatny na pogodę i każda większa anomalia klimatyczna może szybko odwrócić trend.

– Rynek wysyła dziś sygnał, że najprawdopodobniej kończy się etap gwałtownych podwyżek cen kawy, ale nie oznacza to powrotu do poziomów sprzed kryzysu surowcowego. Konsumenci raczej zobaczą wolniejsze tempo wzrostów, więcej promocji i większą konkurencję cenową pomiędzy sieciami niż realny, trwały spadek cen na półkach – zaznacza Karina Gręda.

Jak podsumowuje dr Krzysztof Łuczak, konsumenci już zaczynają zmieniać zachowania zakupowe. Widać większą wrażliwość na promocje, rosnące znaczenie marek własnych oraz migrację części klientów do tańszych segmentów. To będzie dodatkowo zwiększać presję na detalistów, by częściej wykorzystywać kawę jako produkt promocyjny przyciągający ruch do sklepów. I to może pogłębić już i tak ostrą wojnę cenową, szczególnie obserwowaną wśród dyskontów.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych) oraz agencji Hiper-Com Poland i Grupy Blix. Analiza pokazuje średnią wartość cenową kawy (mielonej i rozpuszczalnej), tj. ustandaryzowanego opakowania przeliczonego do gramatury 500 g w wartościach cen regularnych oraz w promocyjnych. Łącznie zestawiono (tj. za okres od maja 2025 do maja 2026 r.) ze sobą blisko 60 tys. cen detalicznych z przeszło 48 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Analiza objęła wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Justyna Kur nową prezeską Polskiej Rady Centrów Handlowych

0

Walne Zebranie Członków Polskiej Rady Centrów Handlowych w dniu 10 czerwca 2026 r. udzieliło absolutorium ustępującemu zarządowi i wybrało nowy na kadencję 2026-2028. Podczas inauguracyjnego spotkania nowego zarządu na stanowisko prezesa wybrano Justynę Kur, a Annę Malcharek, Urszulę Matej-Bil i Piotra Staniszewskiego na wiceprezesów Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Decyzją Walnego Zebrania Członków PRCH w składzie nowego zarządu znaleźli się: Agata Brzezińska, Head of CEE Pradera Management Poland, Jan Dębski, Chairman of Business Development w Unibail-Rodamco-Westfield, Tomasz Górski, Retail Asset Manager w NEPI Rockcastle, Małgorzata Komarczuk, Group Head of Marketing CEE w G City Europe, Bogda Korolczuk, dyrektor zarządzająca PRCH, Justyna Kur, Wiceprezeska i Dyrektorka Działu Zarządzania Nieruchomościami oraz Zarządzania Umowami Najmu w Apsys Polska, Anna Malcharek, dyrektor zarządzająca Gemini Holding, Urszula Matej-Bil, członkini zarządu ds. komunikacji i marketingu w EPP, Piotr Staniszewski, radca prawny i partner w kancelarii Pinsent Masons, Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland i Aleksandra Zentile-Miller, architekt i urbanista w Consult AZM.

Stanowisko prezesa zarządu PRCH objęła Justyna Kur. W tej roli zastąpiła Jana Dębskiego, który sprawował funkcję przez trzy ostatnie kadencje.

Nowa prezeska jest jedną z najbardziej doświadczonych menedżerek rynku nieruchomości handlowych w Polsce. Od 25 lat związana z branżą, łączy doświadczenie operacyjne z dobrym rozumieniem zmian zachodzących w sektorze handlowym, oczekiwań właścicieli i zarządców centrów, najemców oraz klientów. W Apsys Polska odpowiada za rozwój wartości zarządzanych aktywów, wysoką jakość operacyjną, innowacje oraz długofalowe relacje z partnerami. Członkini zarządu PRCH od 2019 roku aktywnie uczestniczy w dialogu branżowym i współtworzeniu standardów rynkowych.

Dziękuję członkom Polskiej Rady Centrów Handlowych za zaufanie i mandat do kierowania organizacją w nadchodzącej kadencji. Szczególne słowa wdzięczności kieruję do mojego poprzednika, Jana Dębskiego, za lata zaangażowania i pracy na rzecz stowarzyszenia i całej branży. Cieszę się również, że w gronie zarządu mamy Bogdę Korolczuk, która od sześciu miesięcy pełni funkcję dyrektor zarządzającej i z nową energią kieruje bieżącymi działaniami organizacji. PRCH od ponad 20 lat współtworzy nowoczesny handel w Polsce – integruje branżę, reprezentuje jej interesy i prowadzi dialog z administracją publiczną. Wypracowane standardy, raporty i analizy stanowią dziś ważny punkt odniesienia dla całego rynku. To organizacja z silnymi fundamentami i ugruntowaną marką. Jednocześnie branża obiektów handlowych dynamicznie się zmienia, a wraz z nią oczekiwania klientów, najemców i właścicieli. Moją ambicją jest, aby działania PRCH jeszcze lepiej odpowiadały na te wyzwania – by organizacja pozostawała miejscem współpracy i wymiany wiedzy oraz silnym głosem sektora, aktywnie kształtującym dyskusję o przyszłości handlu stacjonarnego – powiedziała Justyna Kur, nowa prezeska zarządu PRCH.

W trakcie Walnego Zebrania Członków wybrano także komisję rewizyjną na lata 2026-2028. W jej skład ponownie weszli: Jakub Jonkisz z Westbroker, Anna Łoś z Vistra, Magdalena Łukaszewska z Pradera Management i Krzysztof Sakierski z Savills.

Enterprise Investors wychodzi z Anwimu. Nowi inwestorzy zapowiadają dalszą ekspansję

Akcjonariusze Anwim S.A., w tym fundusz private equity Polish Enterprise Fund VIII zarządzany przez Enterprise Investors oraz założyciele spółki podpisali umowę sprzedaży udziałów na rzecz europejskiej spółki joint venture działającej w segmencie detalicznej sprzedaży paliw tworzonej przez Stonepeak i Energy Equation Partners. Nowi inwestorzy wnoszą szerokie doświadczenie w obszarze inwestycji infrastrukturalnych, rynku stacji paliw oraz elektromobilności. Dla operatora sieci MOYA oznacza to silny impuls do dalszej ekspansji pod własną marką oraz możliwość wymiany know-how w ramach międzynarodowych struktur konsorcjum.

Pozyskanie strategicznych partnerów jest naturalnym etapem rozwoju spółki po latach bezprecedensowego wzrostu. Zarząd Anwim podkreśla, że nowa struktura właścicielska zapewnia kontynuację dotychczasowej działalności i wspiera konsekwentną realizację długoterminowej strategii firmy. Priorytetem pozostaje dalsze wzmacnianie marki MOYA, obejmujące rozwój tradycyjnej sieci stacji paliw, rozbudowę oferty convenience oraz ekspansję w nowych obszarach związanych z elektromobilnością i transformacją energetyczną.

Wsparcie nowych inwestorów zapewni Spółce solidne zaplecze finansowe oraz dostęp do unikalnego międzynarodowego know-how. Stonepeak, to jedna z czołowych globalnych firm specjalizująca się w inwestycjach w infrastrukturę i aktywa rzeczowe, Energy Equation Partners to fundusz inwestujący w przedsiębiorstwa energetyczne. Oba podmioty mają doświadczenie w skalowaniu nowoczesnych biznesów. O skali ich działalności w Europie świadczy m.in. inwestycja w 2025 roku w sieć stacji JET w Niemczech i Austrii, które obejmuje około 1 000 obiektów. Integracja z nową strukturą właścicielską otwiera przed Anwim szerokie możliwości synergii rynkowych, w tym wymiany najlepszych praktyk operacyjnych oraz dalszego rozwoju międzynarodowych usług dla klientów flotowych. W centrum tej strategii pozostaje marka MOYA.

– Ostatnie lata były dla Anwim okresem bardzo dynamicznego wzrostu i transformacji biznesowej – mówi Rafał Pietrasina, Prezes Zarządu Anwim. – Dziś jesteśmy silną, nowoczesną organizacją działającą w obszarze importu, hurtu i sprzedaży detalicznej paliw, a jednocześnie rozwijającą nowe obszary związane z elektromobilnością i transformacją energetyczną. Pozyskanie silnych partnerów, którzy doskonale rozumieją specyfikę naszej branży, otwiera przed nami kolejny etap rozwoju i stwarza nowe możliwości dalszego umacniania pozycji rynkowej marki MOYA.

Zmiana akcjonariatu stanowi kolejny etap w rozwoju Anwimu – spółki, która od 1992 roku budowała pozycję w hurtowym handlu paliwami jako niezależny, rodzimy podmiot. To strategiczna wizja jej założycieli doprowadziła w 2009 roku do wejścia na rynek detaliczny i powołania do życia sieci stacji paliw MOYA. Obecna transakcja kończy jednocześnie udany etap współpracy z funduszem Enterprise Investors, rozpoczęty w 2018 roku. W tym okresie Anwim nie tylko potroił wielkość sieci z około 180 do ponad 540 lokalizacji, budując mocną pozycję numer trzy na polskim rynku, ale także stał się jednym z największych niezależnych importerów paliw płynnych oraz rozpoczął inwestycje w elektromobilność. Nowe partnerstwo stanowi silny impuls do dalszego rozwoju spółki. Zgodnie z długoterminową strategią, Anwim koncentruje się na konsekwentnym zwiększaniu zasięgu sieci MOYA, z ambicją awansu na pozycję numer dwa na polskim rynku detalicznym, dalszym rozwoju działalności flotowej w skali europejskiej oraz inwestycjach w elektromobilność.

– Polska pozostaje rynkiem charakteryzującym się stabilnym, długoterminowym popytem na paliwa, a Anwim jest doskonale przygotowany, aby odpowiadać na te potrzeby dzięki zdywersyfikowanej ofercie, rozbudowanej sieci oraz wysokiej jakości infrastrukturze – mówi Anthony Borreca, Senior Managing Director i Co-Head of Energy w Stonepeak. – Wykorzystując połączone doświadczenie Stonepeak i EEP w zakresie infrastruktury energetycznej, rynku stacji paliw oraz elektromobilności, a także możliwość wymiany najlepszych praktyk operacyjnych z siecią JET, wierzymy, że Anwim będzie jeszcze lepiej przygotowany do dalszego wzmacniania marki MOYA i umacniania swojej silnej pozycji na dynamicznie zmieniającym się rynku. Z niecierpliwością czekamy na bliską współpracę z zespołami EEP i Anwim przy realizacji tych celów.

– Widzimy duży potencjał w Anwim oraz możliwość budowy wiodącej, niezależnej platformy multienergetycznej w Europie – dodaje Sari Haidar, Investment Partner w Energy Equation Partners. – Dzięki naszej obecności na rynkach europejskich oraz doświadczeniu w zakresie infrastruktury energetycznej i mobilności będziemy mogli realizować wymierne synergie zarówno w obszarze know-how operacyjnego, rozwoju elektromobilności, jak i budowy nowoczesnych usług dla klientów detalicznych. Wspólnie z zespołem Stonepeak jesteśmy zaangażowani w zapewnienie płynnego procesu transformacji i wspieranie dalszych sukcesów Anwim.

Finalizacja transakcji planowana jest na drugą połowę 2026 roku i pozostaje uzależniona od spełnienia standardowych warunków zamknięcia, w tym uzyskania wymaganych zgód regulacyjnych.

Firmy złapały oddech, ale presja kosztowa wróci. Coface prognozuje wzrost niewypłacalności

W kwartale otwierającym 2026 rok po raz pierwszy od czasów przedpandemicznych zanotowano spadek liczby niewypłacalnych firm w Polsce r/r. Jak w swoim raporcie podaje firma Coface, w tym czasie niewypłacalność ogłosiło 1288 przedsiębiorstw w naszym kraju. To o 10,1% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że może być to jedynie rezultat chwilowej stabilizacji, a w nadchodzących miesiącach czeka nas powrót presji finansowej spowodowanej wpływem czynników makroekonomicznych i geopolitycznych, takich jak m.in. napięcia na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz. Co spowodowało zmianę dynamiki niewypłacalności i jak będą wyglądały kolejne kwartały w polskiej gospodarce?

Choć początek 2026 roku przyniósł poprawę kondycji przedsiębiorstw, prognozy dla polskiej gospodarki pozostają dalekie od jednoznacznego optymizmu. W pierwszym kwartale firmy korzystały z silniejszego popytu, poprawy płynności i wolniejszego wzrostu kosztów wynagrodzeń, co przełożyło się na chwilowe odciążenie biznesu. Jednocześnie wzrost aktywności gospodarczej był w dużej mierze wspierany przez działania wyprzedzające. W związku z blokadą cieśniny Ormuz przedsiębiorcy zwiększali produkcję, a konsumenci przyspieszali zakupy w obawie przed możliwymi zakłóceniami podaży i wzrostem cen paliw.

Rośnie znaczenie czynników makroekonomicznych

W ostatnich latach na liczbę niewypłacalnych firm w Polsce silnie wpływał rosnący udział postępowań restrukturyzacyjnych, po które przedsiębiorstwa coraz chętniej sięgały, aby ratować swoją działalność, zamiast ją zamykać. Dziś jednak tempo wzrostu liczby takich postępowań zaczyna wyhamowywać. Jeśli ten trend utrzyma się również w kolejnych kwartałach, na sytuację przedsiębiorstw coraz większy wpływ będą miały już nie zmiany w sposobach restrukturyzacji, lecz czynniki takie jak inflacja, stopy procentowe czy ceny surowców, a także kwestie geopolityczne – w tym sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Skutki zablokowania cieśniny Ormuz mogą odczuć nie tylko rynki ropy naftowej i gazu, ale także wiele innych sektorów zależnych od dostępu m.in. do nawozów, aluminium czy siarki – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Należy jednak podkreślić, że w pierwszym kwartale 2026 roku konsekwencje tej blokady dla polskiej gospodarki były raczej ograniczone, a nawet – paradoksalnie – doprowadziły do krótkoterminowego pobudzenia aktywności gospodarczej. Producenci, obawiając się możliwych problemów z dostępnością materiałów, zwiększyli produkcję z wyprzedzeniem, co przełożyło się na istotny wzrost produkcji przemysłowej w marcu – aż o 9,4% r/r. Z kolei gospodarstwa domowe, w obawie przed potencjalnymi podwyżkami cen paliw, przyspieszyły zakupy, podnosząc marcowy odczyt sprzedaży detalicznej do 8,7% r/r – tłumaczy ekspert.

Choć na pierwszy rzut oka dane te mogą świadczyć o sile gospodarki, w rzeczywistości odzwierciedlają one narastające obawy wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

Niewypłacalność w budownictwie nadal rośnie

Branżą, w której problemy z płynnością miało najwięcej firm, pozostają usługi (379 przedsiębiorstw, 29% całej liczby niewypłacalności), jednak to budownictwo, jako jedyne z głównych sektorów, zanotowało dalszy wzrost liczby niewypłacalności – 13,1% r/r. Jak wskazują eksperci z Coface, od 2022 roku, czyli od początku zacieśniania polityki monetarnej, budownictwo systematycznie zwiększa swój udział w niewypłacalnościach. W 2026 roku problem z płynnością finansową miało 259 firm z tej branży, co stanowi ok. 20% całej liczby niewypłacalności.

Największy, bo sięgający 36% r/r, spadek liczby niewypłacalnych firm zaobserwowano z kolei w transporcie. Należy jednak zauważyć, że trwający szok paliwowy może sprawić, iż poprawa w tej branży jest jedynie chwilowa. Podobna sytuacja ma miejsce w rolnictwie. Wprawdzie w pierwszym kwartale niewypłacalność spadła tutaj o 25%, ale ekonomiści spodziewają się, że w nadchodzących miesiącach sektor ten znajdzie się pod dużą presją spowodowaną silnym wzrostem cen nawozów.

– Szok energetyczny związany z wyższymi cenami ropy już dziś przyczynia się do pogorszenia nastrojów konsumenckich i ogranicza aktywność gospodarczą. Spodziewane jest również ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa domowe w reakcji na wzrost inflacji czy spowolnienie dynamiki płac, a w efekcie spadek realnych dochodów – mówi Paweł Tobis, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzyka Coface. – Pojawia się także ryzyko ponownego zaostrzenia polityki monetarnej. Wymienione czynniki dotkną w pierwszej kolejności budownictwo i przemysł energochłonny, a więc branże, które już obecnie przewodzą w statystykach niewypłacalności (choć rola przemysłu w rozwoju gospodarki maleje coraz bardziej na rzecz usług). Nie pozostaną jednak bez wpływu również na handel czy część usług – dodaje.

Ulga dziś, presja jutro, czyli prognozy na resztę 2026 roku

Rok 2026 będzie dla polskich firm testem wytrzymałości. Choć wiele przedsiębiorstw utrzymuje obecnie dobrą płynność, to wysokie stopy procentowe i presja kosztowa będą stopniowo ograniczać ich zdolność do radzenia sobie z kryzysami. Eksperci z firmy Coface spodziewają się w związku z tym wzrostu niewypłacalności w kolejnych miesiącach. Istotnym czynnikiem będzie więc sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Choć nie wiadomo, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno jest absolutnie pewne – każdy kolejny dzień zwiększa skalę negatywnych konsekwencji gospodarczych – mówi dr Mateusz Dadej. –Surowce, do których dostęp został ograniczony, są kluczowe dla funkcjonowania wielu sektorów gospodarki. Energia, produkty ropopochodne, nawozy oraz aluminium stanowią fundament działalności licznych branż, dlatego wzrost ich cen nieuchronnie przełoży się na strukturę kosztów przedsiębiorstw, stopniowo podnosząc presję kosztową w całej gospodarce. Z perspektywy gospodarstw domowych rosnące ceny paliw – częściowo amortyzowane przez interwencje – oznaczają konieczność ograniczenia wydatków na inne dobra i usługi, w dużej mierze wytwarzane przez krajową gospodarkę. Z tych względów Coface aktualnie oczekuje wolniejszego wzrostu gospodarczego niż w zeszłym roku. Według naszych prognoz wyniesie on 3,5% – dodaje.

Sektor przedsiębiorstw utrzymuje obecnie historycznie wysoki poziom płynności, co może mu umożliwić relatywnie długie przetrwanie trudności rynkowych. Dlatego eksperci oczekują, że stopniowy wzrost liczby niewypłacalności rozpocznie się dopiero w późniejszych kwartałach 2026 roku, gdy polskie firmy zaczną tracić swój margines płynności.

Zmiany w zarządzie Platige Image. Do spółki wracają współzałożyciele

Od czerwca br. spółka Platige Image działa w nowym składzie zarządu. Rada Nadzorcza Platige Image S.A. powołała Jarosława Sawko i Piotra Sikorę, współzałożycieli spółki, na stanowiska wiceprezesów zarządu. Jednocześnie z funkcji prezesa zarządu odwołany został Karol Żbikowski.

Do zarządu dołączyli również Rafał Zborowski, nowy dyrektor finansowy Grupy oraz Marek Jankowski, który obejmie odpowiedzialność za obszar produkcji.

Zmiany w składzie zarządu są elementem zapowiadanego wcześniej procesu dostosowania organizacji do sytuacji na rynku produkcji audiowizualnej, efektów specjalnych, reklamy i gamingu. Branża mierzy się obecnie m.in. z presją kosztową, zmianami modeli finansowania produkcji, większą selektywnością klientów oraz rosnącym wpływem narzędzi opartych na sztucznej inteligencji na procesy kreatywne i produkcyjne. Jednocześnie rozwijają się segmenty związane z długoterminową współpracą przy serialach i filmach realizowanych dla platform streamingowych — obszarze, w którym Platige Image posiada wieloletnie doświadczenie i własne IP.

Piotr Sikora jest producentem wykonawczym i współzałożycielem Platige Image. W przeszłości odpowiadał za rozwój segmentu reklamowego spółki, a w 2016 roku założył dom produkcyjny DOBRO. Współtworzył wiele kluczowych projektów firmy, w tym nominowaną do Oscara „Katedrę”, nagrodzoną BAFTA „Sztukę spadania”, „Paths of Hate”, trailery do gier z serii „Wiedźmin” i „Cyberpunk 2077” oraz produkcje realizowane dla platformy Netflix.

Jarosław Sawko, Platige Image
Jarosław Sawko, Platige Image

Jarosław Sawko jest producentem filmowym i współzałożycielem Platige Image. Był producentem lub koproducentem takich projektów jak „Katedra”, „Sztuka spadania”, „Kinematograf” czy „Legendy polskie”. Odpowiadał również za realizację efektów specjalnych do międzynarodowych produkcji, m.in. „Antychrysta”, „Melancholii” i „Wonder Woman”. Jest także producentem wykonawczym serialu „Wiedźmin” dla Netflixa.

Marek Jankowski od 2008r w Platige Image kieruje zespołem Events & Broadcast. To zespół ekspertów, który z powodzeniem tworzy i produkuje innowacyjne wydarzenia dla największych marek i organizacji na świecie, takich jak FIFA, UEFA, NATO, EFNI i Polsat Sport. W trakcie swojej ponad 25 -letniej kariery zawodowej zrealizował ponad 500 projektów, obejmujących m.in. festiwale, koncerty, programy rozrywkowe oraz wydarzenia specjalne. W latach 2000 – 2009 pełnił funkcję producenta programów rozrywkowych w Telewizji Polskiej S.A. Zdobyte przez lata doświadczenie produkcyjne i techniczne pozwala mu skutecznie zarządzać najbardziej wymagającymi przedsięwzięciami multimedialnymi.

Rafał Zborowski dołączył do firmy w maju 2026 roku, zastępując na stanowisku CFO Artura Małka. To doświadczony CFO z ponad 20-letnią praktyką w efektywnym zarządzaniu finansami, controllingu oraz transformacją grup kapitałowych działających w obszarach produkcji, dystrybucji, e-commerce oraz usług edukacyjnych operujących w Polsce i za granicą. Posiada międzynarodowy certyfikat CIMA i MBA oraz specjalizuje się w rachunkowości zarządczej.   Łączy praktykę wyniesioną z zarządzania finansami i transformacją dużych przedsiębiorstw i grup kapitałowych z przedsiębiorczością charakterystyczną dla sektora małych i średnich firm, gdzie wspiera właścicieli i inwestorów w budowaniu wartości oraz sukcesji biznesowej. Specjalizuje się w projektach zwiększania wartości dla udziałowców w tym w szczególności w zakresie realizacji kompleksowych programów poprawy efektywności operacyjnej.

W nowym podziale odpowiedzialności Piotr Sikora ma koncentrować się na rozwoju biznesu, administracji oraz dywersyfikacji źródeł przychodów i obszarów działalności. Jarosław Sawko będzie odpowiadał przede wszystkim za projekty długoterminowe, obszar HR, rozwój technologiczny oraz produkcje własne realizowane w Grupie. Zaktualizowany plan strategiczny ma zostać przedstawiony do końca III kwartału 2026 roku.

Irańska kampania cyberszpiegowska wykorzystuje fałszywe rekrutacje

Gdy uwaga świata skupia się na konfliktach zbrojnych, równolegle trwa cicha wojna w sieci. Irańska grupa hakerska Screening Serpens, znana także jako „Iranian Dream Job”, prowadzi kampanię szpiegowską wymierzoną w specjalistów z branży technologicznej i obronnej. Według analityków Unit 42 z Palo Alto Networks cyberprzestępcy podszywają się pod rekruterów i wykorzystują zaawansowane techniki, które pozwalają im ominąć systemy bezpieczeństwa jeszcze przed wykryciem zagrożenia.

W lutym 2026 roku, niemal równolegle z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie, analitycy Unit 42 z Palo Alto Networks odnotowali wyraźny wzrost aktywności irańskiej grupy hakerskiej Screening Serpens. Co istotne, kampania prowadzona była nawet w czasie poważnych ograniczeń dostępu do internetu w samym Iranie. Grupa, aktywna co najmniej od 2022 roku, z regionalnego zagrożenia przekształciła się w globalnie działającą organizację cyberprzestępczą, atakującą m.in. podmioty w USA, Izraelu, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Europie Zachodniej[1].

Fałszywe rekrutacje jako wektor ataku

Działania grupy Screening Serpens opierają się przede wszystkim na precyzyjnie przygotowanej socjotechnice. Hakerzy nie wysyłają masowych wiadomości, lecz tworzą wiarygodne i spersonalizowane oferty pracy, podszywając się pod znane firmy oraz platformy rekrutacyjne. Głównym celem są inżynierowie oprogramowania i specjaliści IT z sektorów lotniczego, obronnego oraz telekomunikacyjnego. Proces infekcji zaczyna się od przesłania pozornie niegroźnego pliku ZIP z ofertą pracy. Ofiara, przekonana, że łączy się z portalem do testów technicznych w ramach rekrutacji, w rzeczywistości uruchamia instalację złośliwego oprogramowania służącego do szpiegowania i przejmowania danych. Używany kod złośliwy należy m.in. do rodzin MiniUpdate oraz MiniJunk V2[2].

To, co wyróżnia ostatnie aktywności Screening Serpens, to stosowanie wysoko zaawansowanych technik ataku. Grupa zaczęła wykorzystywać metodę znaną jako AppDomainManager hijacking, która pozwala przejąć kontrolę nad procesem jeszcze na etapie uruchamiania aplikacji .NET. Zamiast próbować omijać zabezpieczenia już działającego programu, hakerzy ingerują w sam proces jej uruchomienia, korzystając z legalnych plików konfiguracyjnych. W efekcie złośliwy kod uruchamia się bardzo wcześnie, jeszcze przed startem właściwej aplikacji i jej zabezpieczeń. Dzięki temu atakujący mogą ominąć część narzędzi monitorujących Windows, w tym mechanizmy zbierające dane wykorzystywane przez systemy bezpieczeństwa, a jednocześnie ukryć swoją aktywność w sposób utrudniający wykrycie. Dodatkowo przestępcy mogą utrzymać dostęp do zainfekowanego systemu, wykorzystując Harmonogram Zadań Windows i ukrywając swoje procesy pod nazwami przypominającymi moduły systemowe, takie jak „WindowsSecurityUpdate”[3].

Wraz z rozwojem grup cyberprzestępców, takich jak Screening Serpens, które coraz częściej wykorzystują zaawansowane technologie, tradycyjne zabezpieczenia przestają być wystarczające. Organizacje potrzebują dziś wielowarstwowego podejścia do ochrony opartego na analizie zachowań, a nie tylko sygnatur złośliwych plików. Kluczowe jest wykrywanie już na etapie uruchomienia aplikacji nietypowych działań, takich jak AppDomain Hijacking czy wyłączanie telemetryki systemowej. Dzięki temu możliwe jest zatrzymanie złożonych ataków, zanim w pełni się rozwiną. Monitorowanie zachowania aplikacji staje się podstawą skutecznej, proaktywnej ochrony – wskazuje Tomasz Pietrzyk, dyrektor techniczny w Palo Alto Networks w Europie Środkowo-Wschodniej.

Czy w Polsce jesteśmy bezpieczni?

Choć kampania opisana przez Unit 42 koncentruje się głównie na osi USA–Izrael–ZEA, techniki stosowane przez grupę Screening Serpens są doskonale znane polskim ekspertom. Raport CERT Polska za 2025 rok potwierdza ogromną skalę tego typu zagrożeń: oszustwa komputerowe, w tym phishing, zdominowały krajobraz bezpieczeństwa, stanowiąc aż 97,1% wszystkich zarejestrowanych incydentów (łącznie 253 238 przypadków)[4]. W Polsce, podobnie jak w operacjach grupy irańskiej, najczęstszym wektorem ataku pozostaje inżynieria społeczna oraz profesjonalne podszywanie się pod zaufane instytucje i marki. Metody typu „Living-off-the-Land”, czyli użycie legalnych aplikacji i narzędzi systemowych w ataku, do których należy technika AppDomainManager hijacking, stanowią szczególne wyzwanie dla krajowych zespołów SOC zajmujących się incydentami bezpieczeństwa, ponieważ, jak zauważają analitycy CERT, pozwalają one napastnikom wykorzystywać narzędzia systemowe do omijania zabezpieczeń, a właściwy złośliwy kod jest często wgrywany dopiero po skutecznym wyłączeniu mechanizmów obronnych[5].

Wnioski z analiz Unit 42 są dość jednoznaczne: współczesne cyberataki nie opierają się wyłącznie na technicznych lukach w systemach. Coraz częściej ich skuteczność wynika z połączenia zaawansowanych narzędzi z precyzyjnie zaplanowaną manipulacją użytkownikami. Fałszywe rekrutacje, które jeszcze niedawno mogły wydawać się mało realnym scenariuszem, dziś stają się jedną z metod ataków wykorzystywanych przez grupy cyberprzestępców. Pokazuje to, że sama technologia ochrony nie wystarcza. Równie ważna jest świadomość użytkowników i umiejętność rozpoznawania nietypowych, podejrzanych schematów komunikacji. W praktyce oznacza to, że organizacje powinny traktować proces rekrutacyjny i kontakty z zewnętrznymi kandydatami do pracy jako realne źródło ryzyka, a nie wyłącznie standardowy element działalności. W świecie, w którym „oferta pracy” może być początkiem wieloetapowego ataku, kluczowe staje się połączenie edukacji pracowników z nowoczesnymi systemami wykrywania zagrożeń i reagowania na incydenty.

[1] https://unit42.paloaltonetworks.com/tracking-iran-apt-screening-serpens/

[2] https://unit42.paloaltonetworks.com/tracking-iran-apt-screening-serpens/

[3] https://unit42.paloaltonetworks.com/tracking-iran-apt-screening-serpens/

[4] https://cert.pl/uploads/docs/Raport_CP_2025.pdf

[5] https://cert.pl/uploads/docs/Raport_CP_2025.pdf

Koszty eksploatacji jak jedna trzecia raty kredytu. Kupujący ostrożniej wybierają mieszkania

Wysokie koszty utrzymania mieszkania lub domu coraz częściej przesądzają o wyborze oferty: kupujący rezygnują z lokali z wysokimi opłatami lub mocniej negocjują cenę – wynika z badania nastrojów, które przeprowadził portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl.

Badanie nastrojów wśród agentów nieruchomości przeprowadził portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu. Zapytano pośredników, czy rosnące koszty utrzymania nieruchomości wpływają na decyzje kupujących.

Wątek kosztów utrzymania nieruchomości pojawił się w 203 wypowiedziach otwartych pośredników. W tej grupie 135 osób (66%) wskazywało, że wysokie opłaty bardzo mocno wpływają na wybór oferty przez klientów i negocjacje ceny.

Osoby kupujące zawsze mniej lub bardziej wnikliwie pytały o czynsz czy ogrzewanie, ale z naszego badania wynika, że obecnie ten wątek pojawia się zdecydowanie częściej. I zdecydowanie częściej bywa czynnikiem decydującym o zakupie. Trudno jednak, aby było inaczej, skoro w ostatnich latach koszty utrzymania mieszkania – czynsze, opłaty – wzrosły bardzo wyraźnie. Wprawdzie nasze pensje też rosły, ale dla wielu osób budżet domowy nie zwiększał się w takim samym tempie – mówi Rafał Bieńkowski, PR manager w Nieruchomosci-online.pl.

Klienci dopytują więc częściej niż kiedyś o konkrety: dokładną wysokość czynszu, rozliczenia za ogrzewanie i energię, fundusz remontowy, audyt energetyczny, docieplenie budynku. Chcą wiedzieć, jakie remonty były wykonane w bloku, a jakie są planowane. Ten temat szczególnie wyraźnie wraca przy spółdzielniach, gdzie opłaty są często  wysokie i potrafią „zjeść” oszczędności nawet wtedy, gdy sama cena mieszkania wygląda atrakcyjnie – dodaje Rafał Bieńkowski.

„Koszty eksploatacji to czasami ⅓ raty kredytu”

Chociaż dla pewnej grupy nabywców przy wyborze nieruchomości wciąż decydujące pozostają takie elementy jak cena, standard, metraż i lokalizacja, to jednak w opinii części agentów coraz częściej znaczenie mają właśnie koszty utrzymania.

Koszty utrzymania to nowe kryterium wyboru. To ich dotyczy jedno z głównych pytań przy zakupie domów i mieszkań. Kupujący pytają o klasę energetyczną, jakość izolacji czy realne koszty ogrzewania. Nieruchomości generujące wysokie koszty, automatycznie stają się trudniejsze do sprzedaży i wymagają większej elastyczności cenowej – komentuje Ewa Tonia z biura MUVON Nieruchomości w Łodzi.

Wzrost kosztów eksploatacji w ostatnich latach sprawił, że potrafią one stanowić równowartość nawet ⅓ raty kredytu. Kupujący liczą to bardzo skrupulatnie przy porównywaniu ofert – przyznaje Jacek Kasprzak z agencji Kasprzak Nieruchomości we Wrocławiu.

Wysokie koszty utrzymania nieruchomości nierzadko przekreślają chęć finalizacji transakcji.

Miałem sytuację, w której wspólnota była zadłużona na remont elewacji i mieszkańcy płacili po 1800 zł czynszu za mieszkanie o powierzchni 70 mkw. Takie koszty odpychają 90 proc. klientów – mówi Dawid Putzig z Baltic House Nieruchomości w Gdyni.

Mamy pewne stare osiedle, gdzie utrzymanie mieszkania to dość duży wydatek. Kiedyś było to najbardziej popytowe osiedle w mieście, a dziś ludzie go unikają. Osiedle ratuje się jeszcze tym, że ma pełną infrastrukturę dostępną na miejscu – przyznają właściciele biura 7house w Tarnowskich Górach.

Agenci zwracają też uwagę, że wysokie koszty utrzymania starszych mieszkań – szczególnie tych w blokach z wielkiej płyty – często kierują klientów w stronę nowego budownictwa.

47 proc. Polaków: rachunki mieszkaniowe to dla nas źródło stresu

Polacy obawiają się, że koszty utrzymania ich nieruchomości będą w dalszym ciągu rosły. Tak wynika z innego badania – „To my. Polacy o nieruchomościach” przeprowadzonego przez Nieruchomosci-online.pl wśród 1013 dorosłych Polaków. Wyższych czynszów oraz rachunków za energię i ogrzewanie obawia się w 2026 r. aż 86% osób.

Badanie pokazało również, że dla wielu Polaków opłaty mieszkaniowe to nie tylko pozycja na liście wydatków, ale także realne źródło niepewności. Dla 47 proc. badanych opłacanie rachunków wiąże się ze stresem, a 64% uważa, że nieważne, co zrobią, ich rachunki mieszkaniowe i tak będą rosnąć.

––––

Nastrojometr rynku nieruchomości to cokwartalne badanie nastrojów rynkowych w ocenie pośredników. Zostało przeprowadzone przez Nieruchomosci-online.pl i Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu w marcu na grupie 1505 agentów.

47 proc. firm w Polsce nie planuje zmian kadrowych. Co trzecia chce zwiększyć zatrudnienie

Co trzecia firma w Polsce chce od lipca do września rekrutować nowych pracowników. W tym samym czasie co piąta będzie redukować etaty, a blisko połowa pozostawi liczbę zatrudnionych bez zmian. W opublikowanym dziś raporcie Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia pracodawcy zdradzili swoje plany rekrutacyjne na nadchodzący kwartał. Jak potwierdzili, najwięcej możliwości zmiany pracy będzie w hotelarstwie, gastronomii i turystyce, a także w technologiach & usługach IT. Największy optymizm rekrutacyjny zgłaszają pracodawcy z północnej i południowo-zachodniej Polski.

ManpowerGroup opublikował raport dotyczący planów rekrutacyjnych firm na kolejny kwartał. Prognoza netto zatrudnienia, odzwierciedlająca nastroje rekrutacyjne firm nad Wisłą wynosi +16%. 33% pracodawców mówi o wzroście liczby pracowników w trzecim kwartale, 18% o redukcji, 47% nie planuje zmian personalnych a 2% nie zna planów zatrudnienia na najbliższy kwartał. Firmy zatrudniają dzięki rozwojowi i technologiom, a redukcje są efektem presji ekonomicznej i działań optymalizacyjnych.

HoReCa i IT napędzają rekrutacje

Najwięcej firm zgłaszających nowe rekrutacje jest w branży hotelarstwa & gastronomii (+28%) a także technologii i usług IT (+28%). O dużym optymizmie mówią też przedstawiciele finansów & ubezpieczeń (+25%), budownictwa & nieruchomości (+24%) oraz handlu & logistyki (+21%). Mniejsze, choć nadal zauważalne szanse na zmianę pracy czekają na kandydatów w usługach profesjonalnych, naukowych & technicznych (+18%) oraz informacji & komunikacji (+10%). Najmniej ofert planują firmy w sektorze publicznym, ochronie zdrowia & usługach społecznych (+6%).

Mapa zatrudnienia: Północ liderem

W okresie od lipca do września 2026 roku szanse na znalezienie pracy pojawią się we wszystkich regionach Polski. Największe zapotrzebowanie na pracowników deklarują organizacje z Północy, gdzie prognoza wynosi +28%, Południowego Zachodu (+20%) oraz z Południa (+19%). Nieco mniej optymistyczne plany wskazują pracodawcy z Centrum (+9%), ze Wschodu (+7%) i Północnego Zachodu Polski (+7%), ale nadal są one zapowiedzią dobrych szans na znalezienie nowej pracy.

Firmy zatrudniają, by rosnąć i zwalniają, by przetrwać

Organizacje w Polsce planują zatrudniać nowych pracowników w związku z rozwojem działalności (46% firm), rozszerzaniem jej na nowe rynki (34%) oraz postępem technologicznym, który generuje zapotrzebowanie na nowe kompetencje i specjalistów (22%). Dodatkowo 19% pracodawców wskazuje na potrzebę zwiększania różnorodności zespołów oraz uzupełniania wakatów powstałych po odejściach pracowników w poprzednim kwartale.

Redukcje zatrudnienia wynikają głównie z wyzwań ekonomicznych (31%), konieczności dopasowania liczby pracowników do aktualnego popytu (29%) oraz zmian zachodzących na rynku (22%). Co piąty pracodawca nie uzupełnia wakatów po odejściach pracowników, koncentrując się jednocześnie na optymalizacji procesów i łączeniu ról.

Z kolei organizacje, które nie planują zmian kadrowych, najczęściej wskazują, że obecny poziom zatrudnienia jest wystarczający do realizacji celów biznesowych (38%). Podkreślają również stabilność sytuacji rynkowej (24%) oraz realizację strategii skoncentrowanej na utrzymaniu obecnej kadry (23%).

O badaniu: Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia dla trzeciego kwartału 2026 roku został opracowany na podstawie badania przeprowadzonego w okresie od 1 do 30 kwietnia 2026 roku wśród 40 592 pracodawców reprezentujących 42 rynki na świecie. W Polsce w badaniu wzięło udział 515 pracodawców.

VB Leasing wygrywa 8,45 mln zł w sporze dotyczącym działań instytucji pomostowej BFG

Sąd Okręgowy we Wrocławiu, X Wydział Gospodarczy, wyrokiem z 1 czerwca 2026 r. (sygn. akt X GC 725/24) niemal w całości uwzględnił powództwo VB Leasing S.A. w restrukturyzacji (VBL) przeciwko instytucji pomostowej Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, zasądzając na rzecz spółki 8,45 mln zł wraz z odsetkami oraz 225 tys. zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Sąd: blokada rachunków była bezprawna

W ustnym uzasadnieniu sąd jednoznacznie wskazał, że blokada rachunków VB Leasing dokonana w lipcu 2023 r. przez instytucję pomostową BFG (VeloBank) była bezprawna, a przejęcie przedmiotu zastawu przez bank nieważne. Sąd uznał również, że zobowiązanie kredytowe wobec VeloBank zostało skutecznie spłacone 24 sierpnia 2023 r., co oznacza, że pobrane później odsetki stanowiły świadczenie nienależne i podlegają zwrotowi.

Sąd poinformował także, że rozważa skierowanie zawiadomienia do Komisji Nadzoru Finansowego oraz prokuratury w związku z poważnymi nieprawidłowościami ujawnionymi w postępowaniu, dotyczącymi działań instytucji pomostowej utworzonej przez BFG. W szczególności chodzi o bezprawną blokadę rachunków VB Leasing oraz działania VeloBank, które mimo skutecznej spłaty zobowiązania mogły prowadzić do ponownego zaspokojenia tego samego roszczenia.

Wyrok dotyczy działań instytucji utworzonej przez BFG w ramach restrukturyzacji Getin Noble Banku

Spór dotyczył działań VeloBank w okresie, gdy funkcjonował jako instytucja pomostowa utworzona i nadzorowana przez BFG w ramach przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku. Następnie, decyzją BFG z 27 października 2023 r., część wierzytelności związanych z VBL została przeniesiona do Podmiotu Zarządzającego Aktywami (PZA), spółki w całości kontrolowanej przez Fundusz.

Wyrok wpisuje się w szerszy kontekst sporów pomiędzy VB Leasing a podmiotami uczestniczącymi w procesie restrukturyzacji sektora bankowego. 26 maja 2026 r. AMS Restrukturyzacje, zarządca VB Leasing, złożył przeciwko BFG pozew o zapłatę 84,7 mln zł. Spółka stoi na stanowisku, że decyzje podjęte w ramach przymusowej restrukturyzacji Idea Banku doprowadziły do powstania znacznej szkody po stronie VB Leasing.

Przedmiotem prowadzonych postępowań nie jest rola Bankowego Funduszu Gwarancyjnego w systemie finansowym, lecz konkretne decyzje podjęte wobec VB Leasing oraz ich konsekwencje dla spółki i jej wierzycieli. W ocenie VBL działania podejmowane w interesie publicznym również podlegają niezależnej kontroli sądowej, szczególnie wtedy, gdy wywierają istotny wpływ na sytuację uczestników rynku.

– Od początku wskazywaliśmy, że działania podejmowane wobec VB Leasing w związku z procesami restrukturyzacyjnymi prowadzonymi przez BFG wymagają niezależnej oceny sądowej – mówi Mikołaj Świtalski, członek zarządu AMS Restrukturyzacje sp. z o.o., zarządca VB Leasing S.A. w restrukturyzacji. – Wyrok w sprawie VeloBank jest ważnym rozstrzygnięciem potwierdzającym zasadność naszych argumentów i potrzebę pełnej weryfikacji działań podmiotów zależnych BFG – dodaje.

Wyrok z 1 czerwca 2026 r. jest nieprawomocny. Pozwanej stronie przysługuje prawo do wniesienia apelacji po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia orzeczenia.

Postępowania sanacyjne wobec VB Leasing SA oraz VB Leasing SA Automotive SKA zostały otwarte 25 lipca 2023 r. przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej (sygn. akt odpowiednio: WR1F/GRs/5/2023 oraz WR1F/GRs/6/2023). Zarządcami mas sanacyjnych są AMS Restrukturyzacje sp. z o.o. (VB Leasing) oraz Kancelaria Restrukturyzacyjna sp. z o.o. (VB Leasing Automotive). Celem postępowań jest ochrona interesów klientów, wierzycieli i Skarbu Państwa poprzez zapewnienie działalności operacyjnej spółek.